06/02/17

Koperta i motyle

Małgorzata Kolankowska

Strona cyklu

Ogród kobiety
autorzy_leksykon_300x300_Kolankowska
Małgorzata Kolankowska

Hispanistka, medioznawca, tłumacz przysięgły. Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Pracuje w Wyższej Szkole Filologicznej we Wrocławiu, a także współpracuje z Instytutem Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Podyplomowym Studium Kształcenia Tłumaczy Języków Romańskich. Wchodzi w skład komitetów redakcyjnych następujących czasopism naukowych: Miguel Hernández Communication Journal, Revista Carácteres oraz Naukowego Przeglądu Dziennikarskiego. Jest członkiem Red Internacional de Investigación "La memoria novelada".

Czuła delikatne mrowienie w dole brzucha, jakby wszystkie mięśnie wibrowały. To przez to drżenie w jego głosie. Oglądała nagranie z jego wypowiedzią na youtubie. Popatrzyła na te cielęce oczy i zrobiło jej się przykro, bo znowu milczał. Co chwilę nerwowo zerkała na ekran komórki, ale nie było upragnionej koperty. Cisza. Cisza, która oznaczała zawsze to samo: „Koniec”. Mówiła i pisała to tysiące razy. Po paru lub parunastu dniach zawsze przychodziły chociaż dwa zdania. I mogła żyć dalej. Napisał! I co z tego?… On już dawno miał ochotę przestać z nią korespondować, ale jej rozpaczliwe maile budziły w nim litość i od czasu do czasu wystukał kilka słów, żeby nie ryczała przed ekranem. Właściwie już mu się znudziło to ciągłe odpisywanie. Po co? Już dawno dała mu do zrozumienia, że nie ma na co liczyć. Miał nadzieję, że przed pięćdziesiątką posmakuje jeszcze młodego ciała. Podniecała go, strasznie. Nie wiedział nawet, że jeszcze może się czuć jak młody bóg, bo czasami mu szwankował. A przy niej z trudem mógł się opanować. Ale była niedostępna, co wzbudzało jeszcze większe pożądanie. Miło było dostawać ckliwe listy, ale nie miał już pomysłów, jak się przed nimi bronić, bo czasami była namolna. Jak newsletter. Przez moment pochlebiało mu, że pyta go o zdanie, chwali. To mile łechtało jego próżność.

Ona czuła się wtedy bardzo samotna i załamana. Czekała na choćby jedno słowo, ufając, że spotkała miłość swojego życia.

Wyskoczyła koperta. Poczuła lekkie mdłości i z drżeniem kliknęła na wiadomość: „Zacząłem nowy projekt. Mam wspaniałe perspektywy. Co u Ciebie. Buziaki”. Dupek. Jak zawsze zapatrzony w siebie. Nie odpisała. Ani tego, ani następnego dnia, ani po tygodniu.

Wysłał jeden mail: „Co u Ciebie słychać?” Drugi, trzeci. Zaczął pisać codziennie. Poczuł, że czegoś mu brakuje. Drżał w środku. Czekał. Cisza.

Znowu mogła oddychać. Motyle odleciały.