utwory / premiera w sieci z Połowu

Anarchitektura wnętrz

Maciej Konarski

Premierowy zestaw wierszy finalisty 12. edycji projektu „Połów”.

Obserwacja uczestnicząca

od związków węgla, przewiązek form,
fauna wrastała w miasto nawet, gdy miasta nie było.

mówisz, że jakiś bóg (myśląc populacja o strukturze firmy)
rozszerza asortyment, od środków do funkcji,
by wtłoczyć życie w kable, by nadać nową postać iskaniu

i jeśli wniknąć w szczeć pobliskiego siedliska,
można w rytm pulsu wyczuć ruch groupies
za grouponem. zlepionych na obraz, bez podobieństwa.

to o nas i nie każde zamieszkiwać znaczy mieszkać.
czasem tyle, co zaprószyć, zająć drugi brzeg.
wplątać się, pląsać w rytm ruchomych granic.

ich łącza synkopą otwierają pole, miejsce
wśród wymarłych rzędów, których ślady mieszczą gabloty.
wskaż punkty wspólne z przeszklonych powierzchni –

węgiel ich związków, ich węgiel związków.


Dla zrozumienia istoty laktacji

dany jest moment, który wypiera wrzawa
i więźnie w gardle tłuszczy to, co miotano w kocioł.
dane niech będzie też ciało o masie m,
rzucone ukośnie, odbite sprężyście od dna

reperkusji, a zatrze światłocień w rozkładzie akcentów,
gdy nie dostrzegasz już tła poza pierzeją.
w parterze wietrz, skąd wydziela się pokarm,
poprzez fleksję z mąki, deklinację z plew

i niech będzie oddalona mamka,
nie_doszła, nazbyt pieszczona ręką rynku.
z rykoszetu w szczęk, znajdź wartość

m, dla której zostaniesz objęty poczęciem
na mocy gwałtu, tuż pod kreską, w transakcji wiązanej.
czyj tlen, czyj rachunek określi pozycje?


 

Anarchitektura wnętrz

gdzie zza powierzchni wygłuszanej hałas bytowy,
wykarmi się i deweloper skończony,
a na architekturę poczeka. w tej dzielnicy

ciało przy ciele zamieszkuje, nie mieszka,
nie dostrzegając tego, co mierzone w dioptriach.
dla adaptacji dobiera niepokój, nie pokój.

jego zabudowa nie zna sutereny,
co ledwie mogę wywęszyć z obostrzeń,
gdy problem rozbić o pozycję w stadzie –

miedzę, zza której pobudzi mój układ nagrody
złudzenie ściany, byle przepierzenia
roszczącego sobie prawo do znaczenia

czasu. zawartość wabi
się domostwo. przyjęta za wartość, bawi
się okostną, jej wilgoć

podciągana od posadzki wzdłuż naroża,
ćmi bliżę moją powłoką –
tępym narzędziem dla technik wyjścia.

O AUTORZE

DEBATY__Maciej_KONARSKI
Maciej Konarski

Urodzony w 1983 roku, mieszka we Wrocławiu.