utwory / premiery w sieci

Ikonoklazm

Janek Rojewski

Premierowy zestaw wierszy Janka Rojewskiego.

Teraz mam osiem lat, na wysokiej półce leży egzemplarz Doliny Issy.

Słońce ma kształt hostii i nieokreślony smak poprawiam swój
pierwszokomunijny mundur babcia zapierdala z obierakiem na ramieniu
skoszarowana czeka na Anioł Pański patrzę w okno nic się nie dzieje
wieczorem liczę gwiazdy po palcach i stopach chodzą mrówki
wrzucam je do wiadra z wodą lub w sieć pająka


Teraz jest sierpień, zmarł Sławomir Mrożek, a Ty mi mówisz, że masz flupy.

Lubelskim sektom bóg zsyła dywany rzuca je w nocy przed drzwiami świątyni
Polscy bogowie dębowe beczki leżakującej zalewajki w cieniu
żeby się uchronić przed tym ukropem końskimi muchami sudańską suszą
siadam mam na sobie bezrękawnik w romby i białą koszulę więc gdybym
zapuścił wąsy wyglądałbym jak młody Wałęsa ponętnie jesz marchew (tak da się)
a oni kompotem z rabarbaru próbują przekupić Jezusa żeby wrócił
jest piętnasty więc gdybym oglądał telewizję widziałbym chleb w proszku
w ustach stojących na baczność żołnierzy piasek Afganu w dziurawych workach
lub kilka czarno-białych zdjęć Sławomira Mrożka z puszczonym w tle nocturnem
wieczorem stygnie asfalt a my czekamy na nijakim jak Radio Zet przystanku
z kieszeni wyciągam scyzoryk i ryję napis „jest sierpień…”


Teraz mijają dwa lata od śmierci Sławomira Mrożka. Dziewczynki na podwórku śpiewają „I don’t care”.

Ich czyste bose stopy nie zostawiają śladów opuściłaś mnie wczesną wiosną niemal bezszelestnie pracuje lodówka w której trzymam kompot będę go pił samotnie
lub z dziadkiem którego wąs przypomina że pewne mody są niezmienne i pewnie
gdzieś na lubelszczyźnie wznosi się teraz modły do Mitry lub Matki Boskiej
dziękując za pomarańcze w marketach i dobry plon dziadek przełącza kanały
widzi młodego prezydenta i chłopców z powsadzanymi w lufy kwiatami maku
trofeami z zamorskich krajów kijami wtykanymi w mrowiska po zmroku
na plaży wysiadają emigranci za sto lat będą ich grać roboty


Teraz piszę wiersz w pośpiechu

Bo ktoś mnie woła na obiad
a mógłby wołać na apel
na wojnę
do pieca krematoryjnego
to jest wiersz pisany w pośpiechu

O AUTORZE

janek_rojewski_zdjecie
Janek Rojewski

Studiuje w Instytucie Kultury Polskiej UW, publikował w Arteriach, Odrze, Nowych Peryferiach, Gazecie Wyborczej. Był nominowany w OKP im. Jacka Bierezina, laureat konkursu im. Rafała Wojaczka. Mieszka w Warszawie.