wywiady / O KSIĄŻCE

Linki pomocnicze

Joanna Mueller

Monika Glosowitz

Z Joanną Mueller o książce Wylinki rozmawia Monika Glosowitz.

Okladka__Wylinki Biuro Literackie kup książkę na poezjem.pl

Monika Glosowitz: Tytułowe wylinki błyskawicznie prowadzą na dwa równoległe tropy: inter- oraz intra- (tekstu), endo- i egzo- (metrum). Wszystkich wcieleń, odbić, zniknięć nie sposób tu zarejestrować (vide: „formatka”). To tom proteuszowy, książka do czynienia, écriture conceptuelle, chciałoby się rzec. Opowiesz nam bajkę, „bajkę-ubywajkę”? Obiecujemy maski ujmować powoli.

Joanna Mueller: To, jakie są Wylinki, dobrze pokazuje Twoje pytanie o nie – w jednym pytaniu mamy kilka różnych, trochę do siebie nieprzystawalnych punktów zaczepienia, taką „wielostronność”, aż nie wiadomo, od czego zacząć. No to chyba najlepiej od Proteusza, bo rzeczywiście jest on jednym z milczących patronów książki – a może nawet nie jest aż taki milczący, gdyż pojawia się – z imienia – w „znaczniku gatunkowym” wiersza „poimki, poświaty”. To zresztą tekst poniekąd kluczowy, bo jak „samopodobny” fraktal próbuje odwzorować we fragmencie całość – jest takim tomikiem w pigułce, wskazuje na 28 utworów (tyle ich jest w książce), ale też na sytuację egzystencjalną, od której zaczęłam pisanie Wylinek. Jakoś tak się zdarzyło, że po wydaniu Zagniazdowników szukałam koncepcji nowego tomu (bo tak, tak, to jest tomik konceptualny!) – i wtedy trafiłam (a raczej to ona mnie trafiła: jak grom z jasnego nieba) na książkę Wylinka Simony Popescu. Masz czasem wrażenie, że są takie książki – zaledwie kilka na całe życie – które mówią jakby wprost do Ciebie, o Tobie, jakby podsłuchały Twoje najskrytsze sekrety, wtargnęły w Twoje najintymniejsze sny, wiedziały o Tobie absolutnie wszystko? Taką książką stała się dla mnie właśnie Wylinka Popescu. Czytałam ją i na każdej kartce znajdowałam skojarzenia, słowa, sny, nastroje, które tak jakby sama już kiedyś przeżyłam, tylko ich nie zapisałam – a tu rumuńska autorka, o której wcześniej nigdy nie słyszałam, zapisała to wszystko za mnie. To było bardzo dziwne wrażenie – „niesamowite”, w znaczeniu, które nadał temu słowu Freud, gdy pisał o niesamowitości sytuacji spotykania swego sobowtóra (na marginesie powiem, że chociaż dzisiaj Simona Popescu fizycznie jest absolutnie do mnie niepodobna, to jest w internecie takie jej stare zdjęcie, pewnie ma na nim jakieś 28 lat, gdzie ma dokładnie taką samą fryzurę, okulary i w ogóle wygląda bardzo podobnie jak ja sama w tamtym czasie).

Przechodząc od Wylinki do Wylinek – bohaterka książki Popescu ma 28 lat i z tej perspektywy patrzy na wszystkie swoje „ja”, które tworzyły jej tożsamość do tego momentu. Opisuje siebie jako tłum gwarliwych istotek – niemowląt, dziewczynek z przedszkola i szkoły, podlotków, nastolatek, studentek, kobiet młodych, ale też dojrzałych, a nawet staruszek, które już potencjalnie składają się na jej teraźniejsze, 28-letnie ja. I ten koncept czy obraz Popescu tak mnie zachwycił, że postanowiłam – ja, wówczas również 28-letnia (a jest w Wylince taka idea, że człowiek co siedem lat się zmienia, linieje, zrzuca starą skórę, co widać też w układzie wiersza „poimki, poświaty”) – że opiszę po swojemu tę ciżbę dziewczątek i kobiet, które składają się na mnie. Od razu wiedziałam, że książka tytułem będzie się odnosiła do swej rumuńskiej siostry (a poniekąd też matki) – zwłaszcza że idea wylinki była mi bliska już wcześniej (chyba nawet sięgnęłam po książkę Popescu właśnie dlatego, że zaciekawił mnie jej tytuł), chociażby ze względu na Karpowicza, który często wiązał tworzenie z linieniem, zrzucaniem skorup, masek, stereotypów itd. To tak mniej więcej – chociaż chaotycznie – odpowiedziałam Ci chyba na pytanie o to, jakie są źródłowe „intra” i „inter” mojego tomu. Natomiast te wszystkie wcielenia, odbicia i zniknięcia, o które pytasz – przyszły potem.

ja = dziecko-deszyfrant

„Każdy ma mówienie własne”. Jak się ma zatem „własność”, „samowitość” idiolektu do szlamu odniesień, naniesień, literackich spotkań, poetyckich przeróbek?

Zawsze zastanawiał mnie ten paradoks, że mówienie (i pisanie) najbardziej własne, prywatne, samoswoje, idiomatyczne – jest tak naprawdę nie jednogłośne, ale wielogłosowe. Taki na przykład Białoszewski – jego poetycka „mowa prywatna” dlatego wydaje się taka autentyczna, jednostkowa i niepodrabialna, że składa się z „mownej wielości”, z gadania innych, z przygodnych podsłyszeń, ze zgiełkliwych „szumów, zlepów, ciągów”, które pozwalają poecie mówić „cudzością” o „swojości”. Słowa przez Ciebie zacytowane – „Każdy ma mówienie własne” – pochodzą z wiersza dedykowanego Piotrowi Sommerowi, który w podobny do Białoszewskiego sposób gada innością o swojości. Ten wiersz to w pewnym sensie moje poetyckie credo, lecz także (przepraszam za dygresję, ale sytuacja wydaje mi się pysznie anegdotyczna, więc muszę ją powtórzyć) reminiscencja rozmowy, jaką odbyłam z Sommerem w Warsie w pociągu do Wrocławia, gdzie spotkaliśmy się zupełnie przypadkowo (on jechał na wieczorek do Biura, a ja na spotkanie w Rybniku). Anegdota jest taka, że wsiadłam sobie w ten pociąg na dworcu Warszawa Wschodnia i z miejsca wyciągnęłam książkę Sommera właśnie (Rano na ziemi), bo miałam z niej napisać recenzję – zaczęłam sobie coś notować na marginesach i nagle (w okolicach Dworca Zachodniego) wyraźnie słyszę w przedziale obok głos samego Sommera. To dopiero doświadczenie „niesamowitego” – myślisz intensywnie o czyjejś książce i nagle autor się realnie – nie tekstowo już, ale głosowo – ucieleśnia w przedziale obok. Recenzja nigdy nie powstała (bo poszliśmy do Warsu i przegadaliśmy całą drogę) – ale za to powstał wiersz o poezji. A cytat przywołany przez Ciebie to dobra definicja mowy prywatnej, co ciekawe – wymyślona nie przeze mnie, ale przez moją córkę, która zapewne poczuła się osaczana przez „idiotlekty” dorosłych („tak się nie mówi poprawnie, mów inaczej!”) i w ten sposób żarliwie zamanifestowała chęć obrony „mówienia własnego”.

Mam wrażenie, że – przywołując w odpowiedzi takie życiowe, sytuacyjne „przygodności”, od których się zaczął wiersz „przywrócona obecność detalu”, a także wplatając w moją odpowiedź cudze głosy (Sommera, Marysi) – znowu Ci, po proteuszowsku, umknęłam. I to chyba umknęłam celowo, bo gdy pytasz o sedno, oś formalną i tematyczną, jakąś wyraźną linię, która spinałaby moje trzy książki poetyckie – to ja jestem trochę w kropce. Jako krytyczka umiałabym się o tym mądrze wysłowić, ale jako poetka mogę tylko odwracać uwagę od jednorodnego sedna do „przywróconej obecności (wielu) detali”. Metaforycznie – nie mogę mówić o idei lasu, bo im dalej w las, tym więcej drzew, a raczej – by jeszcze raz przywołać wiersz dla Sommera i jego „znacznik gatunkowy” – im dalej od ogólności, tym więcej „prawdziwków” (i nie chodzi mi tu absolutnie o grzyby!).

Nie da się przemilczeć, że kobiecość (jakkolwiek alergiczne to sformułowanie) staje się dominantą, filtrem tej poezji. Jaki jest Twój poetycki koncept, alternatywa dla dominujących reprezentacji: tych great (s)expectations u progu „terroru intymności”?

I tu znów mam trochę problem, bo „kobiecość” to taka „ość” stojąca w gardle swoją „ogólnością” – i rzeczywiście reaguję na tę kategorię alergicznie, zwłaszcza od czasu, kiedy muszę się z niej tłumaczyć przy okazji każdej rozmowy o antologii Solistki. Ale masz rację – Wylinki to tomik kobiecy, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało w odniesieniu do autorki takiej jak ja, kojarzonej raczej (choć może się mylę?) z hardkorowym lingwizmem (taki „thriller-killer-Mueller”), z pisaniem zintelektualizowanym, trudnym, konceptualnym, a przez to „bardziej męskim”. Wiem, że to brzmi stereotypowo, ale nie ja ten stereotyp wymyśliłam (za to kilka razy dotkliwie odczułam jego działanie na własnej skórze), a on – sama przyznaj – jakoś w odbiorze poezji funkcjonuje: że jak poetka, to powinna pisać tak bardziej „przezroczyście”, żeby forma wiersza nie zwracała na siebie uwagi zbyt mocno, żeby nie była dla czytelnika zbyt wyzywająca, chropowata, uderzająca, bijąca po oczach i wybijająca z automatyzmów odbiorczych, bo w pisaniu kobiecym ważniejsze jest to, co prześwituje spod wiersza (emocje, przeżycia, ulotne nastroje, odwieczne tematy, np. zakochania i matkowania, cielesność), a nie to, jak działa „wiersz sam w sobie”. A mnie to strasznie wkurza – przecież wiersz (żaden, nieważne – męski czy kobiecy) nie jest przejrzystą, zwiewną woalką! Wręcz przeciwnie: on zawsze jest w jakiś sposób cielesny, ma swoją wagę, kształt, głos, swoje odruchy (niemal fizjologiczne, na przykład nawracające jak w nerwicy natręctw paralelizmy, będące przecież jednym z najważniejszych rodzajowych wyróżników poezji), swoje lęki, choroby i zranienia. Dla mnie ciało wiersza (jego namacalna materia, „wybrzmiewająca brzemienność”) jest równie ważne jak ciało wywnętrzającego się w wierszu podmiotu (czy w tym wypadku: podmiotki). To pominięcie cielesności, konkretności, materialności czy dotkliwości wiersza wydaje mi się grzechem głównym poetów i krytyków. Dlatego sama (i w poezji, i w krytyce) bardzo staram się go nie popełniać.

ja = wysuwany z zawiasów lat ciężki kombinat szuflad

Ciężki kombinat, ciężki kaliber. Jesteś redaktorką Solistek. W posłowiu Maria Cyranowicz odżegnuje się od wyraźnej kategoryzacji, mówiąc, że termin poezji kobiecej okazuje się kompletnie nieprzydatny. Rewizjonistyczny koncept staje się jednak jakąś próbą definicji. W efekcie z jednej strony publikacja stanowi rodzaj coming outu, z drugiej jednak powrót do closetu (żeby miło spolszczyć terminologię). Zatem – masz jakiś pomysł na ekspozycję Kobiety w poezji/w krytyce?

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo musiałabym dokonać autokomentarza. Nie wiem, czy mam jakiś (jakiś pewnie tak, ale czy dobry i ciekawy?) pomysł na ekspozycję kobiety w moich wierszach – to mogą ocenić czytelnicy. Ja – bardziej niż jakiś świadomy, z góry założony koncept – mam raczej pewne intuicyjne obrazy (matrioszki, kobiece „ja” jako kombinat szuflad albo jako wymyślona przez św. Teresę „twierdza wewnętrzna” pełna pokojów i niepokojów itd.) oraz kilka wierszy nastawionych na portretowanie kobiet (najbardziej wyraziste w Wylinkach są pod tym względem chyba „fragile, fragile”, „czarne obwódki” i „jesiostry w jesionkach”). Ten ostatni utwór powstał jako gra z wierszami Brunona Jasieńskiego (stylizacja jest tam chyba dość wyraźna), ale reflektor ustawiłam właśnie na kobietę (notabene traktowaną przez Jasieńskiego mocno „per nogam”), co miało pewien związek z nieco histerycznymi reakcjami krytyki na antologię Solistki. Jest to więc wiersz poniekąd okolicznościowy, ale myślę, że w okolicznościowości się nie wyczerpuje.

A czy mam pomysł na ciekawe pokazanie kobiety w krytyce? Sądzę, że o wiele lepiej ode mnie robią to krytyczki ukierunkowane na feminizm, więc ja się w swoich szkicach kwestią kobiecą zajmować nie muszę (i nie chcę). Może wyjdę na wstrętną wstecznicę, ale jakoś nie bawi mnie przykładanie do literatury klucza genderowego. Interesują mnie w pisaniu zupełnie inne rejony (powiedzmy: utopijno-stratygraficzno-anarchomistyczne), więc już tam chyba na razie zostanę.

ja = wielokrotna w powrotach

Operujesz cudacznym, ale i cudownym kodem, łączącym lingwizm z biologizmem, tworzącym przestrzenie architekstoniczne, co więcej, w „andersennym” klimacie albo plemiennym szale. O neo-/archelingwistycznych koneksjach mówiło się sporo. Bardziej interesuje mnie biolingwistyczny mariaż – splot morfologicznej nomenklatury z obydwu poziomów (językoznawczego i anatomicznego). Może najprościej – skąd inspiracje tych poetyckich ucieleśnień?

Bardzo Ci dziękuję za cudne słowo „biolingwizm”! Jeśli mogę, to chętnie je od Ciebie pożyczę i będę używać. Rzeczywiście, coś jest na rzeczy z tymi hybrydami językowo-biologicznymi w moim pisaniu, przy czym biologia to nie tylko ciało człowieka, ale także organizm zwierzęcia, a nawet rośliny. Często używam jakiegoś określenia przyrodniczego, żeby w ten sposób lepiej opowiedzieć siebie. I tak na przykład w wierszu „boli me tangere. inwolucja” z Zagniazdowników zderzam ze sobą różne rejestry: od odniesienia biblijnego, przez suche określenia medyczne, rynsztunek słów wojennych, po – wreszcie – nazwy roślin, przez które dookreślam siebie. Zresztą wystarczy spojrzeć na same tytuły książek – po wydaniu Zagniazdowników wiele osób myślało, że ja to tytułowe słowo wymyśliłam, że ono jest neologizmem, a to przecież termin ornitologiczny po prostu (zresztą cały ten tomik jest bardzo ornitologiczny; mój ukochany Chlebnikow – znawca ptasiego języka – mógłby być ze mnie zadowolony). Mam nadzieję, że z Wylinkami będzie prościej, choć i tutaj kłania się przyrodoznawstwo. Ktoś może zapytać, po co to wszystko, te obco brzmiące terminy, czy to nie jest tylko pusty ornament, epatowanie „trudnymi słowami”. Wyjaśnienia są dwa. Pierwsze – bardziej trywialne – jest takie, że wiersze z ostatnich dwóch tomików powstawały w czasie, kiedy pracowałam jako redaktorka w wydawnictwie przygotowującym encyklopedie edukacyjne, gdzie dużo miejsca poświęcaliśmy opisom roślin i zwierząt – i to wszystko dla mnie, przebrzydłej humanistki, było przez swą obcość niesamowicie fascynujące i inspirujące. Na tyle inspirujące, że – i to jest powód drugi – te obce, urokliwe słowa tak zaczęły krążyć w moim krwiobiegu językowym, tak go zawirusowały, że już nie umiałam niektórych sytuacji egzystencjalnych (choćby takich jak ciąża czy poród) opisać bez tych biologicznych metafor.

A splot morfologicznej nomenklatury językoznawczej i biologicznej, o który pytasz… No cóż, skoro się wierzy, tak jak ja, że wiersz ma swoją żywą cielesność, to i moje do niego podejście musi być w jakiś sposób „anatomiczne”. Co więcej, swoją anatomię ma także pojedyncze słowo (najwięksi szaleńcy, jak Chlebnikow, powiedzieliby, że nawet pojedyncza litera czy głoska) – a poeta wykonuje na tym słowie różne „czynności medyczne”: od stosunkowo łagodnej rehabilitacji (na przykład gdy trzeba uczynić jakieś stetryczałe archaiczne słowo na powrót sprawnym), przez nastawianie zwichniętych znaczeń, po najbardziej dotkliwe operacje na otwartym sercu. Chciałoby się być takim poetyckim Doktorem House’em, który zawsze potrafiłby postawić słowom właściwą diagnozę…

Lektura Wylinek sprawiła mi niesamowitą przyjemność. Miałam wrażenie, że wreszcie słyszę podmiot kobiecy, który nie roztapia się w swoim melancholicznym transie („lecz hola, melancholio, hola / do cna mnie nie przehulaj, do dna mnie nie przekonuj”, „drążel”), utratę czyniąc taneczną. Mówiąc już nie-Twoimi słowami – gros prozatorskich i poetyckich obrazów feminy sprowadza się do przedstawienia opresji albo telluryczno-florystyczno-akwatycznej symbolizacji. Po Twojej wylince zostają jedynie skorupki tych postaci. Jakie „sylwetki, tematy i konwencje liryki kobiecej” cenisz, wykorzystujesz, przejmujesz?

Z „feministycznej” symboliki florystycznej i faunistycznej w moich wierszach już Ci się wyspowiadałam. Co do motywów akwatycznych – też się do nich przyznaję, bo kilka utworów z Wylinek powstało dosłownie „pod wodą” (ja jestem stwór wodny, więc najlepiej mi się myśli i „łapie frazy” właśnie podczas pływania), inne – jak pomieszczone obok siebie teksty o Virginii Woolf i ukraińskim poecie Nazarze Honczarze – musiały być akwatyczne, bo właśnie woda tym twórcom odebrała życie. Z kolei o opresji bardzo wprost traktuje wiersz „fragile, fragile”, inne chyba aż tak bardzo tego tematu nie eksponują. Cieszę się, że mówisz o „skorupkach”, które w Wylinkach zostają po pewnych utrwalonych w pisaniu kobiecym motywach i tematach. Tu znowu chyba czuwa nade mną wewnętrzny Proteusz – bóstwo, a jakże, morskie – który nie pozwala mi zastygać w jednym kształcie, w jednym nurcie… Który sprawia, że jak tylko jedna z masek zaczyna zbyt mocno zrastać się z moją twarzą, to muszę ją z siebie zrzucić i szukać innej, żeby się nie udusić. A gdzieś tam, na chwilę, pomiędzy maskami – błyska prawdziwe oblicze (przecież, jak pisał Białoszewski, „ze wszystkich znanych twarzy najmniej pamiętam własną”).

ja = zrywająca powłoki oskórka

Po Zagniazdownikach/gniazdownikach, gdzie (metaforyczne) macierzyństwo stanowiło zasadę organizującą świat wyobraźni poetyckiej, kolejny tom również pławi się w tym imaginarium. Nie jest moim zamiarem dopasowywanie etapów twórczych do etapów biologicznego rozwoju autorki (choć ostatnio wskrzesza się dziwne odmiany psychologizmu/biografizmu/personalizmu). Raczej rzecz tyczy się „autorekreacji”, tych lirycznych „samozwanek”. Czy pisząc, można „wymówić sobie ciało”?

Mówiąc o „autorekreacjach”, odwołujesz się chyba do tytułu prowadzonego przeze mnie seminarium – i swoim pytaniem dobrze trafiasz w te, które sama sobie ostatnio zadaję. Gdzie jest autor? Czy żyje? Czy nie było go, a ożył? Dlaczego we współczesnym literaturoznawstwie wciąż istnieje zakaz pytania o autora? Oczywiście nie chodzi o powroty do strupieszałego biografizmu czy genetyzmu. Ale może czas dokonać jakiegoś przemeblowania i rozwalić tę ściankę działową, którą strukturaliści postawili między autorem a jego karykaturalnym sobowtórem – podmiotem lirycznym? Jako krytyczka/teoretyczka nie mam pomysłu, jak to zrobić, a jako poetka? Jako poetka nie mam nic przeciwko spokrewnianiu mojej sytuacji egzystencjalnej z wykreowaną przeze mnie sytuacją językową. To nie są dwa światy, to jest jeden świat. Bardzo uderzyło mnie to, o czym pisał Jacek Gutorow w Urwanym śladzie – że w literaturoznawstwie wciąż funkcjonuje krzywdzące przeciwstawienie tzw. „poezji egzystencjalnej” i „poezji językowej”. Że niby niektórzy poeci piszą autentyczne, szczere wiersze o życiu, a inni to się tylko w wierszach bawią językiem w jałowe, oderwane od życia gierki. Gutorow zdecydowanie walczy z tym stereotypem, burzy tę ściankę działową między językiem a życiem – i pisze piękną książkę o poetach, którzy udowodnili, że najbardziej wymagające projekty językowe to jednocześnie najgłębsze, najbardziej poruszające autobiografie. O coś takiego chodziło mi w pomyśle na „autorekreacje” – chcę zadawać pytania o autora i jego autentyczność w kreacji, dokonywać reinterpretacji podmiotowości w tekście, a wreszcie pokazywać powagę zabawy – rekreacji – jaką jest poezja. A co do macierzyństwa – czyli sytuacji egzystencjalnej, w której tkwię (już teraz podwójnie) od jakiegoś czasu – to oczywiście, że ono stało się także sytuacją językową. Cały tomik Zagniazdowniki był budowaniem „gniazda” – zarówno tego domowego, w którym dwojgu kochającym się ludziom rodzi się dziecko, jak i tego językowego, gdzie słowa szukają swoich „etymonów”, „gniazd etymologicznych” w polszczyźnie. Sytuacja ciąży i porodu jest zetknięciem z niewyrażalnością – czy zatem dla poetki (i do tego lingwistki) może być ciekawsze wyzwanie, jak opisać tę niewyrażalność?! W Zagniazdownikach znalazły się zatem wiersze takie jak „przejście przez morze wewnętrzne. partogram” (partogram to tworzony przez położną opis kolejnych etapów porodu) czy „boli me tangere. inwolucja” (inwolucja z kolei wiąże się z połogiem), gdzie próbuję „wymówić sobie (rodzące) ciało”.

Z kolei w Wylinkach pojawia się jeszcze inny trudny temat związany z brzemiennością – groźba utraty nienarodzonego dziecka. Wiersze „neutrum”, „lanugo”, „kardioakordy”, „braciszku, wołam, braciszku” – to są swoiste modlitwy (kolekty), bez których trudno byłoby mi przeżyć najcięższe chwile mojej drugiej ciąży. I wreszcie „ochronka” – kamyczek do ogródka biolingwizmu, bo (wierz mi albo nie) jest to wiersz-pasaż, który skończyłam pisać rankiem 10 lipca 2010 roku, już odczuwając zbliżający się poród (mój synek urodził się tego samego dnia wieczorem). To również ostatni (chronologicznie) wiersz, który włączyłam do tomiku. Nie wiem, czy takie sploty życia i języka są istotne dla czytelnika, ale dla mnie – jako autorki – znaczą dużo. Dlatego się na tę wstydliwą, obnażającą i ryzykowną wylinkę zdecydowałam.

Krótko: co z liberaturą, co z neolingwizmem? Zostały sentymenty, nostalgiczne wspomnienia „bycia schowkiem w filmie Mebli”? Czy ktoś organizuje jeszcze tajne komplety?

No to krótko. Liberatura nie do końca pokrywa się z pojęciem poezji konkretnej – ta druga wciąż mnie fascynuje, ta pierwsza nie bardzo (ale żeby wytłumaczyć, jakie są subtelnie różnice między nimi, musiałabym gadać długo, więc temat ucinam). Co do neolingwizmu – manifest nigdy nie miał zbyt wiele wspólnego z moim pisaniem, jego sygnatariusze(szki) nigdy żadnej grupy nie tworzyli, ale sam termin ładnie zafunkcjonował i wciąż jestem do niego przywiązana (chociaż chętnie go wymienię na Twój „biolingwizm”). Wspominam tamten czas ciepło i nostalgicznie, ale – jak to pisała Simona Popescu – „Dzieciństwo, moja miłości, musisz ustąpić”. Na szczęście z utraconego dzieciństwa (tu: studenckiej młodości) zostają „bajki-ubywajki” i „stratygrafie”. Jest o czym pisać!

Zerwijmy kolejną powłokę, niech nas „miłośnie oplączą pnącza filologii”. Choć, obawiam się, że o tak zwanych intertekstualnych splotach w poezji Joanny Mueller można by napisać opasłe tomiszcze. Zatem, powiedz, co teraz czytasz, co będziesz pisać?

Czytam ostatnio wszystkie książki Majgul Axelsson – zachwyciłam się jej powieściami, dawno lektura prozy nie sprawiła mi takiej przyjemności. Z poezji – no cóż, czytam (zawodowo) sporo młodych poetów, debiutantów, ale rzadko trafia się perełka, jestem już trochę znużona taką powtarzalną, grzeczną, sprawną, acz nudną dykcją. Nie każdy wpada w umysł i duszę czytelnika z takim impetem (a jednocześnie – z taką delikatnością i gracją) jak Justyna Bargielska czy Bianka Rolando, chyba najbardziej obiecujące w tej chwili poetki. Bianką się zaczytuję bez końca i niesamowicie się cieszę, że nasze książki poetyckie będą miały wspólną premierę. A poza tym – po dłuższym odwyku wróciłam do Chlebnikowa, do zarzuconego kiedyś projektu „Abecediariusza Chlebnikowowskiego”, który być może (dzięki stypendium ministra kultury) uda mi się napisać do lata przyszłego roku. I wciąż czekam na książkę, która potrząśnie mną tak mocno, jak trzy lata temu Wylinka Popescu. Z którą będę gotowa na całkowite „posiestrzenie w istotności”.

Dziękuję pięknie za piękne słowa.

A ja Ci dziękuję za kolejną okazję do słownej wylinki.

O AUTORACH

autorzy_leksykon_300x300_Mueller
Joanna Mueller

Urodzona w 1979 roku w Pile. Poetka, eseistka, redaktorka, wielodzietna mama. Wydała cztery tomy poetyckie: Somnambóle fantomowe (Kraków 2003), Zagniazdowniki/Gniazdowniki (Kraków 2007, nominacja do Nagrody Literackiej Gdynia), Wylinki (Wrocław 2010) i intima thule (Wrocław 2015, nominacje do Nagrody Literackiej m.st. Warszawy i do Silesiusa) oraz dwie książki eseistyczne: Stratygrafie (Wrocław 2010, nagroda Warszawska Premiera Literacka) i Powlekać rosnące (Wrocław 2013). Redaktorka książek: Solistki. Antologia poezji kobiet (1989–2009) (Warszawa 2009, razem z Marią Cyranowicz i Justyną Radczyńską) oraz Warkoczami. Antologia nowej poezji (Warszawa 2016, wraz z Beatą Gulą i Sylwią Głuszak). Tłumaczona m.in. na języki: czeski, serbski, rosyjski, ukraiński, niderlandzki, angielski, niemiecki (Mystische musthaves, Berlin 2016). Mieszka w Warszawie, gdzie m.in. współprowadzi seminarium o literaturze kobiet Wspólny Pokój.

Monika_Glosowitz_300x300
Monika Glosowitz

Urodzona w 1986 roku, ukończyła Międzywydziałowe Indywidualne Studia Humanistyczne Uniwersytetu Śląskiego oraz European Master in Women's and Gender Studies w Uniwersytecie w Utrechcie i Granadzie. Obecnie doktorantka literaturoznawstwa UŚ oraz programu Gender and Diversity w Uniwersytecie w Oviedo. Jej zainteresowania badawcze dotyczą reprezentacji kobiecych realizowanych za pomocą różnych mediów artystycznych i problematyzujących je interdyscyplinarnych teorii feministycznych. Przygotowuje rozprawę doktorską poświęconą estetyce afektywnej.

powiązania

07_UTWORY__Joanna Mueller & Joanna Łańcucka__Waruj

Waruj

utwory / zapowiedzi książek Joanna Łańcucka Joanna Mueller

Fragment zapowiadający książkę Joanny Łańcuckiej & Joanny Mueller Waruj, która ukaże się w Biurze Literackim 16 września 2019 roku.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Bianka Rolando__Dziurka od Klucza jest mgławicą

Dziurka od Klucza jest mgławicą

wywiady / O KSIĄŻCE Bianka Rolando Joanna Mueller

Rozmowa Joanny Mueller z Bianką Rolando, towarzysząca wydaniu książki Stelle, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 11 marca 2019 roku.

WIĘCEJ
18_NAGRANIA__Artur Burszta__Kto za tym stoi

Kto za tym stoi

nagrania / Stacja Literatura Aleksandra Grzemska Aleksandra Olszewska Artur Burszta Dawid Mateusz Joanna Mueller Juliusz Pielichowski

Spotkanie z organizatorami festiwalu Stacja Literatura 23, w którym udział wzięli Damian Banasz, Artur Burszta, Mateusz Grzegorzewski, Aleksandra Grzemska, Polina Justowa, Dawid Mateusz, Mina, Joanna Mueller, Aleksandra Olszewska, Tomasz Piechnik, Juliusz Pielichowski, Magdalena Rigamonti i Maksymilian Rigamonti.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Elizabeth BISHOP__1

Przekuwanie krzyku

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Juliusz Pielichowski

Rozmowa Joanny Mueller i Juliusza Pielichowskiego, towarzysząca wydaniu książki Santarém (wiersze i trzy małe prozy) Elizabeth Bishop w przekładzie Andrzeja Sosnowskiego, która ukazała się w Biurze Literackim 5 listopada 2018 roku.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Redakcja_BL__O tym jak „zadziała się” wspólnota

O tym, jak „zadziała się” wspólnota

wywiady / O PISANIU Aleksandra Grzemska Aleksandra Olszewska Artur Burszta Dawid Mateusz Joanna Mueller Juliusz Pielichowski

Dyskusja redakcji Biura Literackiego z udziałem: Aleksandry Grzemskiej, Dawida Mateusza, Joanny Mueller, Aleksandry Olszewskiej, Juliusza Pielichowskiego i Artura Burszty na temat festiwalu Stacja Literatura 23.

WIĘCEJ
10_UTWORY__Różni AUTORZY_Wiersz doraźny_Dzień gniewu

Wiersz doraźny: Dzień gniewu

utwory / premiery w sieci Grzegorz Wróblewski Jakub Kornahuser Joanna Mueller Karol Maliszewski Przemysław Owczarek Zbigniew Machej

Pozakonkursowy zestaw „Wierszy doraźnych 2018” autorstwa Jakuba Kornhausera, Zbigniewa Macheja, Karola Maliszewskiego, Joanny Mueller, Przemysława Owczarka, Grzegorza Wróblewskiego.

WIĘCEJ
20_NAGRANIA__John ASHBERY__Tribute to John Ashbery

Tribute to John Ashbery

nagrania / Stacja Literatura Asja Bakić Bagio Guerra Bogusław Kierc Dawid Mateusz Joanna Mueller John Ashbery Kacper Bartczak Llŷr Gwyn Lewis Lynn Suh Marcin Sendecki Radosław Jurczak Roman Honet Ryan van Winkle Szymon Słomczyński Tomasz Bąk

Spotkanie autorskie „Tribute to John Ashbery” w ramach festiwalu Stacja Literatura 22.

WIĘCEJ
05_RECENZJE__Joanna MUELLER__Ogród o rozwidlających się skojarzeniach, czyli jak nie rymuje Kosenda

Ogród o rozwidlających się skojarzeniach, czyli jak nie rymuje Kosenda

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Impresja Joanny Mueller na temat zestawu wierszy Z analogowych remisji Lucjusza Blancjusza Patryka Kosendy, laureata 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
05_RECENZJE_Joanna_MUELLER__Wersy jak mansjony. O anarchitektonicznej poezji Macieja Konarskiego

Wersy jak mansjony. O anarchitektonicznej poezji Macieja Konarskiego

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Impresja Joanny Mueller na temat zestawu wierszy Poza geometrią Macieja Konarskiego, laureata 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Joanna_Mueller__Dzieci szybciej zrozumieją

Dzieci szybciej zrozumieją

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Maria Liczner

Rozmowa Marii Liczner z Joanną Mueller, towarzysząca premierze książki Piraci dobrej roboty, wydanej nakładem Biura Literackiego 23 października 2017 roku.

WIĘCEJ
04_RECENZJE__Joanna_Mueller__Hmm, aha, pff, czyli o piraceniu pisania

Hmm, aha, pff, czyli o piraceniu pisania

recenzje / KOMENTARZE Joanna Mueller

Autorski komentarz Joanny Mueller w ramach cyklu „Historia jednego tekstu”, towarzyszący premierze książki Piraci dobrej roboty, wydanej nakładem Biura Literackiego 23 października 2017 roku.

WIĘCEJ
17_DZWIEKI__Joanna MUELLER __trofea i tropy, wnyki i wymyki

trofea i tropy, wnyki i wymyki

dzwieki / RECYTACJE Joanna Mueller

Wiersz z tomu intima thule, zarejestrowany podczas spotkania „Poeci na nowy wiek” na festiwalu Port Wrocław 2015.

WIĘCEJ
21_NAGRANIA__Joanna MUELLER __Nowe sytuacje w Trybie żeńskim Joanna Mueller

Nowe sytuacje w Trybie żeńskim: Joanna Mueller

nagrania / Z Fortu do Portu Joanna Mueller

Zapis spotkania autorskiego „Nowe sytuacje w Trybie żeńskim” z Joanną Mueller w ramach 19. festiwalu literackiego Port Wrocław 2014.

WIĘCEJ
NAGRANIA__Nakrec_wiersz_z_Polowu_2015

Nakręć wiersz z Połowu

nagrania / Z Fortu do Portu Artur Burszta Joanna Mueller

Zapis spotkania autorskiego z laureatami konkursu „Nakręć wiersz” w ramach 20. edycji festiwalu Port Literacki 2015.

WIĘCEJ
WYWIADY_larkin2

Szczodrość dla mniej oszukanych

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Joanna Mueller

Rozmowa Joanny Mueller z Jackiem Dehnelem, towarzysząca premierze książki Zimowe królestwo, wydanej w Biurze Literackim 23 stycznia 2017 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bargielska

Nigdy to „ydgin” pisane wspak

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Justyna Bargielska

Rozmowa Joanny Mueller z Justyną Bargielską, towarzysząca premierze książki Siedem przygód Rozalii Grozy, wydanej w Biurze Literackim 9 lutego 2017 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_sarraute

Brodząc w habitusie

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Szymon Żuchowski

Rozmowa Joanny Mueller z Szymonem Żuchowskim, towarzysząca premierze książki Tropizmy w przekładzie Szymona Żuchowskiego, wydanej w Biurze Literackim 1 listopada 2016 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_maria_przez_marte

Maria przez Martę odzyskana

recenzje / ESEJE Joanna Mueller

Recenzja Joanny Mueller z książki Seans na dnie morza Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej w wyborze Marty Podgórnik.

WIĘCEJ
RECENZJE_niewymuszone_gry

Niewymuszone gry z tożsamością

recenzje / ESEJE Joanna Mueller

Połów 2011. Fragment eseju Joanny Mueller Kuter do bazy! – o poezji Macieja Taranka.

WIĘCEJ
RECENZJE_podgornik

„Struktura małego systemu”. O miłości w poezji Marty Podgórnik

recenzje / ESEJE Monika Glosowitz

Esej Moniki Glosowitz o poezji Marty Podgórnik.

WIĘCEJ
WYWIADY_rich_ab

Trochę ziemia nieznana

wywiady / O KSIĄŻCE Jakub Głuszak Joanna Mueller

Rozmowa Joanny Mueller z Jakubem Głuszakiem, towarzysząca premierze książki 21 wierszy miłosnych, wydanej w Biurze Literackim 12 lipca 2016 roku.

WIĘCEJ
DEBATY_not_in

„Not in our name”. Paradoksy parytetu

debaty / ANKIETY I PODSUMOWANIA Katarzyna Szopa Monika Glosowitz

Głos Moniki Glosowitz i Katarzyny Szopy w debacie „Jeszcze jedna dyskusja o parytetach”.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Poeci_na_nowy_wiek_2015

Poeci na nowy wiek

nagrania / Z Fortu do Portu Joanna Mueller Julia Szychowiak Justyna Bargielska

Zapis spotkania autorskiego „Poeci na nowy wiek” z Justyną Bargielską, Joanną Mueller i Julią Szychowiak w ramach 20. edycji festiwalu Port Literacki 2015.

WIĘCEJ
RECENZJE_Witkowska

Być tym, czym się jest

recenzje / ESEJE Monika Glosowitz

Szkic Moniki Glosowitz o poezji Ilony Witkowskiej. Prezentacja w ramach cyklu tekstów zapowiadających antologię Zebrało się śliny. Nowe głosy z Polski, która ukaże się w Biurze Literackim.

WIĘCEJ
WYWIADY_Joanna-Mueller_Karolina-Saldecka

Blisko intymnego świata

wywiady / O PISANIU Joanna Mueller Karolina Sałdecka

Rozmowa Karoliny Sałdeckiej z Joanną Mueller.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Poeci_Joanna-Mueller

Poeci: Joanna Mueller

nagrania / Między wierszami Joanna Mueller

Dziewiąty odcinek programu literackiego „Poeci”, w którym Wojciech Bonowicz rozmawia z Joanną Mueller.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Sposoby-na-zsniecie_4

Rozmowa o książce Sposoby na zaśnięcie

wywiady / O KSIĄŻCE Anna Podczaszy Bohdan Zadura Filip Zawada Jerzy Jarniewicz Joanna Mueller Marianna Sztyma Tomasz Broda Zbigniew Machej

Dzieci zadają pytania autorom i autorkom książki Sposoby na zaśnięcie, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 13 lipca 2015 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Nakarmic-kamien

Nie papier, nie nożyczki. O Nakarmić kamień Bronki Nowickiej

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Esej Joanny Mueller towarzyszący premierze książki Nakarmić kamień Bronki Nowickiej, która ukazała się 29 czerwca 2015 roku nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Woda-na-Marsie

Marsjańska gościnność

wywiady / O KSIĄŻCE Jerzy Jarniewicz Joanna Mueller

Rozmowa Joanny Mueller z Jerzym Jarniewiczem towarzysząca premierze książki Woda na Marsie, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 25 maja 2015 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Przedszkolny-sen-Marianki

Anarchistyczna szczepionka Podsiadły – testowana na dzieciach

recenzje / ESEJE Joanna Mueller

Szkic Joanny Mueller towarzyszący premierze książki Przedszkolny sen Marianki Jacka Podsiadły, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 20 kwietnia 2015 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Marta-Podgornik_Przemyslaw-Koniuszy_Zawsze

Bohaterki rodzą się zmęczone

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Marta Podgórnik

Z Martą Podgórnik o książce Zawsze rozmawia Joanna Mueller.

WIĘCEJ
KSIAZKI_intima-thule

Komentarz do wiersza "dąsy, musy, winy"

recenzje / KOMENTARZE Joanna Mueller

Autorski komentarz Jonanny Mueller do wiersza „dąsy, musy, winy” z książki intima thule, która ukazała się 12 stycznia 2015 roku nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ
WYWIADY_Joanna-Mueller_Karolina-Saldecka

"To jakby architektoniczna wersja matrioszek"

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Przemysław Rojek

Z Joanną Mueller o książce intima thule rozmawia Przemysław Rojek

WIĘCEJ
KSIAZKI_ta-chwila

Andrzej Falkiewicz o książce ta chwila

recenzje / KOMENTARZE Andrzej Falkiewicz Joanna Mueller

Wybór Joanny Mueller autokomentarzy Andrzeja Falkiewicza z książki ta chwila, która ukazała się nakładem Biura Literackiego w serii Proza 19 grudnia 2013 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Powlekac-rosnace

Komentarz do szkicu Prenatal w powidoku (kolekta)

recenzje / KOMENTARZE Joanna Mueller

Autorski komentarz Joanny Mueller do szkicu „Prenatal w powidoku (kolekta)”.

WIĘCEJ
WYWIADY_Joanna-Mueller_Karolina-Saldecka

W miejscu otwierania się cielesności „rytm traumi refrenem” litanii

wywiady / O KSIĄŻCE Anita Jarzyna Joanna Mueller

Z Joanną Mueller o książce Powlekać rosnące rozmawia Anita Jarzyna.

WIĘCEJ
RECENZJE_Szymon_Slomczynski_Nadjezdza

Liryzm lawirujący

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Esej Joanny Mueller towarzyszący premierze książki Nadjeżdża Szymona Słomczyńskiego.

WIĘCEJ
RECENZJE_Szymon_Slomczynski_Nadjezdza

W trasie najczęściej beżowy

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Szymon Słomczyński

Z Szymonem Słomczyńskim o książce Nadjeżdża rozmawia Joanna Mueller.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Warszafka-plonie

Całkiem nieźle kombinują. Jak Fisz, ale nie Stanley

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Esej Joanny Mueller towarzyszący premierze książki Warszafka płonie, która ukazała się 4 kwietnia 2013 roku nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ
RECENZJE_Polow-2012

W rytmie obrotów podmiotów – o wierszach Szymona Słomczyńskiego

recenzje / NOTKI I OPINIE Joanna Mueller

Joanna Mueller, współredaktorka antologii Połów. Poetyckie debiuty 2012 o wierszach Szymona Słomczyńskiego.

WIĘCEJ
RECENZJE_Polow-2012

W klinczu konstrukcji i konstytucji – o "apokaliptycznych apokryfach" Seweryna Górczaka

recenzje / NOTKI I OPINIE Joanna Mueller

Joanna Mueller, współredaktorka antologii Połów. Poetyckie debiuty 2012 o wierszach Seweryna Górczaka.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Powlekac-rosnace

Otwarty proces o ubezwłasnowolnienie

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Esej Joanny Mueller opublikowany w 2012 roku na łamach „Wakatu”.

WIĘCEJ
RECENZJE_Polow-2012

Kuter do bazy!

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Joanna Mueller współredaktorka antologii Połów. Poetyckie debiuty 2011 o twórczości Katarzyny Kaczmarek, Macieja Taranka i Joanny Żabnickiej.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Pawlikowska-Jasnorzewska_Seans-na-dnie-morza

Maria przez Martę odzyskana

recenzje / ESEJE Joanna Mueller

Recenzja Joanna Mueller z książki Seans na dnie morza Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej w wyborze Marty Podgórnik.

WIĘCEJ
WYWIADY_Rubryki-strat

Bardziej wykład niż wylew

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Joanna Mueller

Z Jackiem Dehnelem o książce Rubryki strat i zysków rozmawia Joanna Mueller.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Podgornik_Rezydencja-surykatek

Lunch z Benem i Dżej Lo

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Marta Podgórnik

Z Martą Podgórnik o książce Rezydencja surykatek rozmawia Joanna Mueller.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Wylinki

Wiersz w drodze – krymu mir, cry & crime

recenzje / KOMENTARZE Joanna Mueller

Autorski komentarz Joanny Mueller do wiersza „krymu mir, cry & crime” z książki Wylinki, wydanej w Biurze Literackim 18 listopada 2010 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Stratygrafie

Co to dzisiaj znaczy być poetą?

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Esej Joanny Mueller towarzyszący premierze książki Stratygrafie.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Wylinki

Joanna Mueller: Wylinki

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recenzja Anny Kałuży z książki Wylinki Joanny Mueller.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Wylinki

Wiersz w drodze – krymu mir, cry & crime

recenzje / KOMENTARZE Joanna Mueller

Autorski komentarz Joanny Mueller do wiersza „krymu mir, cry & crime” z książki Wylinki, wydanej w Biurze Literackim 18 listopada 2010 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Joanna-Mueller_Karolina-Saldecka

Blisko intymnego świata

wywiady / O PISANIU Joanna Mueller Karolina Sałdecka

Rozmowa Karoliny Sałdeckiej z Joanną Mueller.

WIĘCEJ
KSIAZKI_intima-thule

Dom, w którym straszy tak pięknie

recenzje / ESEJE Michał Tabaczyński

Recenzja Michała Tabaczyńskiego z książki Joanny Mueller intima thule, która ukazała się w czasopiśmie „Fabularie”.

WIĘCEJ
KSIAZKI_intima-thule

Intima thule: topografia intymności

recenzje / IMPRESJE Katarzyna Szopa

Esej Katarzyny Szopy towarzyszący premierze książki intuma thule Joanny Mueller, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 12 stycznia 2015 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Powlekac-rosnace

Macierzyństwo i kobiecość

recenzje / ESEJE Paulina Małochleb

Recenzja Pauliny Małochleb z książki Powlekać rosnące (apokryfy prenatalne) Joanny Mueller, która ukazała się w 2014 roku w „Nowych Książkach”.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Powlekac-rosnace

Pępkowe

recenzje / IMPRESJE Anita Jarzyna

Esej Anity Jarzyny towarzyszący premierze książki Powlekać rosnące Joanny Mueller.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Stratygrafie

Żywioły języka

recenzje / ESEJE Jarosław Borowiec

Recenzja Jarosława Borowca z książki Stratygrafie Joanny Mueller, która ukazała się w marcu 2011 roku na łamach „Nowych Książek”.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Wylinki

Joanna Mueller: Wylinki

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recenzja Anny Kałuży z książki Wylinki Joanny Mueller.

WIĘCEJ