wywiady / O KSIĄŻCE

Szczodrość dla mniej oszukanych

Jacek Dehnel

Joanna Mueller

Rozmowa Joanny Mueller z Jackiem Dehnelem, towarzysząca premierze książki Zimowe królestwo, wydanej w Biurze Literackim 23 stycznia 2017 roku.

Okladka__Zimowe_krolestwo Biuro Literackie kup książkę na poezjem.pl

Joanna Mueller: W Polsce trochę już Larkina znamy, głównie dzięki Twojemu tłumaczeniu Zebranych z 2008 roku. Jednak znamy go bardziej jako poetę niż prozaika, ponieważ jego teksty prozatorskie do tej pory ukazywały się w u nas w niewielkich fragmentach (m.in. w „Literaturze na Świecie”). A przecież Larkin zadebiutował prozą właśnie – najpierw, w 1946 roku, ukazała się powieść Jill, a rok później – A Girl in Winter, czyli książka, którą w siedemdziesiątą rocznicę wydania prezentujemy w Twoim przekładzie jako Zimowe królestwo. Co ciekawe, sam autor od prozy uciekał, upierał się, że nie chce być prozaikiem tak bardzo, jak bardzo pragnie być poetą. Postarał się też podobno, żeby zostawić po sobie dokładnie tyle samo stron prozy i poezji. Powiedz, jak Ty – jako tłumacz, ale także jako poeta i prozaik w jednym – widzisz to Larkinowskie lawirowanie między rodzajami literackimi, to natrętne (czy raczej piękne) „włażenie” prozy do wiersza, a poetyckości do narracji?

Jacek Dehnel: No, przede wszystkim przez długi czas znany był w przekładach Barańczaka z 44 wierszy, które na pewien czas ustaliły odczytywanie jego poezji, niekoniecznie w najlepszy możliwy sposób. Od tego czasu sporo się zmieniło i cieszę się, że mogłem w tym uczestniczyć.

W przeciwieństwie do Larkina, nigdy nie widziałem rozziewu między prozą o poezją. Mam poczucie pełnego continuum i widzę, jak niektóre moje pomysły przechodzą między gatunkami, a nawet rodzajami literackimi; kawałek Lali wyszedł w jednym z tomików jako wiersz, zaczynałem opowiadania, które kończyłem jako powieści, mam nawet na koncie felieton, który przerodził się w poemat.

Larkin tymczasem, kiedy jako nastolatek dokonał selekcji swoich młodzieńczych prób literackich, faktycznie zadbał o równą liczbę stron, co pokazuje, jak czytelny był to dla niego podział – i potem również miał przekonanie, że to są kompletnie osobne drogi wyrazu. Wybrał po prostu jedną z nich, trudno powiedzieć, na ile świadomie – zadecydowały, jak się zdaje, okoliczności, to znaczy problemy z ukończeniem dwóch rozgrzebanych powieści oraz równoległy sukces poetycki. Wybrał raczej świat niż autor, ze szkodą może dla literatury – bo gdyby poszedł ścieżką prozy i mógł się utrzymywać z pisania, darowałby sobie może karierę bibliotekarską. Też, skądinąd, przypadkową. Choć kto wie, czy się nie mylę. Niewykluczone, że wiersze Larkina właśnie dlatego są tak genialne, że zablokował sobie ścieżkę prozy i pakował do nich całą tę narrację.

Jerzy Jarniewicz w swojej książce Larkin. Odsłuchiwanie wierszy pisał o pewnych najważniejszych słowach, którymi tłumacze, wielbiciele lub antagoniści Larkina określali jego pisarstwo. U Barańczaka, za tytułem wstępu do 44 wierszy, była to „intensywność smutku”, u Miłosza – „rozpacz”, sam Jerzy wybiera określenie „sceptycyzm”. A Ty, po przetłumaczeniu setek tysięcy słów Larkina – umiałbyś wybrać takie jedno słowo, chociażby w odniesieniu do Zimowego królestwa?

Nie wiem, czy tylko do Zimowego królestwa, bo to jest znacznie szersze i, co typowe dla Larkina, przenika właściwie wszystkie pola jego pisarstwa: „dojrzałość wyrastająca z rozczarowania”. Pierwszy słynny tom jego wierszy, The Less Deceived, mówi o tych, którzy są „mniej oszukani”, „mniej omamieni”, „mniej zwiedzeni” – i o tym zwodzeniu Larkin pisał właściwie od samych początków do końca. Jego źródłem są społeczne mity, jak ten o cudownym dzieciństwie z Pomnę, pomnę, kultura popularna (Pieśni miłosne na starość), reklama (Słoneczny Prestatyn, Istota piękna), religia (Uzdrawianie wiarą, Alba) i tak dalej. Wszystkie one wznoszą przed nami nieosiągalne wymagania, które niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. W Zimowym królestwie chodzi oczywiście o miłość i życie rodzinne, wobec których zarówno Katherine, jak i Jane zachowują pewien dystans, ale któremu ulegają, bo taka jest społeczna presja. Ciekawe, że Larkin, często i niebezpodstawnie oskarżany o mizoginię, jak prawdziwy feminista pokazuje nam w pełnym świetle cały ten proces spychania kobiet na ich „właściwe miejsce”: przez rodziców, przez mężczyzn (którym w końcu ustępuje się ze znużenia i litości), przez hierarchię zawodową. Począwszy od osi fabularnej, czyli spotkania z Robinem, przez drugoplanową, ale poruszającą postać panny Parbury, a kończąc na drobiazgach: kawałku o wkręcaniu żarówki w kółeczku śliniących się facetów albo bibliotekarce, która mówi o swojej „zamężnej siostrze”, jakby to był jakiś godny zazdrości tytuł. W tym sensie Katherine, jak to zresztą często u Larkina bywa, wie, że jest zwodzona, ale nie ma jak się z tej zmowy wyplątać.

Dla mnie takim słowem-kluczem w tej powieści (które u Larkina zresztą nigdzie nie pada) jest „nierozpoznanie”. „Zimowe królestwo” to dla mnie „królestwo nierozpoznania”. Właściwie żadna z postaci w tej książce ani nie chce poznawać innych ludzi, ani nie chce być przez nikogo poznawana. O Katherine, głównej bohaterce, nie wiemy prawie nic – możemy się domyślać jej pochodzenia, narodowości, tego, co przeżyła i co sądzi o świecie, ale pewności nie mamy; ona sama strzeże panicznie swojej prywatności, nie dopuszczając do siebie nikogo. Robin, korespondencyjny znajomy, podczas wspólnych wakacji z Katherine prawie nie wychodzi poza listowną oficjalność, wciąż kryje się za fasadą dobrego angielskiego wychowania. Pan Anstey odwrotnie – dla niego zbroją są fatalne wychowanie, zawodowa sztywność i chamska paplanina. Być może jedyna Jane jest zaciekawiona innymi ludźmi i lubi się zwierzać, ale ona z kolei roztapia chęć poznawania i bycia poznaną w swoim zblazowanym eh, whatever. Jak myślisz, czy to jest rodzaj jakiegoś rozpaczliwego i wyrachowanego zarazem równania: być „mniej rozpoznanym” to być (mówiąc po Larkinowsku) „mniej oszukanym”?

Tak, jednym z pierwszych założeń Larkina było, że czytelnik może się tylko domyślać, skąd pochodzi Katherine i czemu przyjechała do Anglii. Aczkolwiek rozsiał po tekście tyle wskazówek – jak odznaka olimpijska, dziadek-jubiler, niechodzenie do kościoła, niepewny i, jak się zdaje, dramatyczny los rodziców itd. – że łatwo się orientujemy w tej kwestii.

Myślę jednak, że słoniem w tym pokoiku jest sam Larkin i jego psychika, że te postaci są tak ukształtowane na Flaubertowskiej zasadzie „Emma Bovary – to ja”. Jeśli prześledzimy jego życie rodzinne i emocjonalne, absolutną niechęć do wiązania się z kimś w sposób trwały i oficjalny, do wspólnego mieszkania, jeśli popatrzymy, jak pomija milczeniem aluzje swoich korespondentek, to ujrzymy człowieka w poważny sposób odklejonego. Nie zdziwiłbym się, gdyby jego najrozmaitsze wyskoki, powściągliwość, głębokie problemy z socjalizacją w końcu ktoś zdiagnozował na przykład jako lekkie zaburzenie ze spektrum autyzmu, czyli bardzo umiarkowany zespół Aspergera. Larkin był całe życie na najróżniejsze sposoby niedopasowany, nie znosił w życiu zmian, podróży, jego Vers de Société jest jednym z najpiękniejszych hymnów do aspołeczności, jakie kiedykolwiek napisano.

Na pewno główna bohaterka wzbrania się przed zakorzenieniem, jest to jej strategia przetrwania, o czym Larkin zresztą pięknie i szczegółowo pisze: zakorzenienie oznaczałoby bowiem przyznanie, że dawne życie jest już bezpowrotnie stracone. Nawet jeśli Katherine powoli zdaje sobie sprawę, że i tak nie chciałaby do tego dawnego życia wracać, nawet gdyby było to jakoś możliwe. Broni się zatem przed fikcją „zostawania Angielką” fikcją tymczasowości swojej sytuacji – to dlatego przecież rozpaczliwie zachowuje dawne ubrania, które dają jej poczucie przynależności. Fikcja angielskiej idylli, przeżytej przed wojną, też temu przecież służy: Robin jest tak cenny również dlatego, że stanowi potwierdzenie jej dawnego życia, kiedy Anglia oznaczała tylko dziwne wakacje, a nie uchodźczą konieczność.

Otóż właśnie: czytałam gdzieś, że ten „słoń w pokoiku” uznał, że zbyt słabo zna ludzi i za bardzo jest skupiony na sobie samym, by pisać naprawdę dobrą – wielowymiarową, złożoną psychologicznie i charakterologicznie – prozę (za to w poezji może tylko o sobie, i jest dobrze). Ale nawet jeśli założymy, że cała galeria postaci Zimowego królestwa – Katherine, Robin, Jane, pan Anstey, Veronica itd. – to po prostu kolejne hipostazy samego autora, to i tak moim zdaniem nie umniejsza to psychologicznej złożoności książki Larkina. Jego bohaterowie – a pamiętajmy, że pisał to jako zaledwie dwudziestoparolatek – nie są w żadnym calu papierowi, wydumani czy ledwo naszkicowani. Mówiłeś już o paradoksie Larkina-mizogina, który pisze teksty w gruncie rzeczy feministyczne, teraz mamy paradoks egotyka, w którym żyje cała różnorodność ludzkich charakterów, wreszcie możemy powiedzieć o aspołecznym pisarzu, którego książki są w dobrym znaczeniu tego słowa „społecznikowskie”. Czy też tak widzisz te Larkinowskie paradoksy? I czy znalazłbyś ich więcej?

Do paradoksów dodałbym i to, że ta powieść bez większej fabuły zawiera całe mnóstwo niewidocznych na pierwszy rzut oka opowieści. Skostniałe z mrozu miasto, nudna letnia prowincja, a ile tam życia! Bo nie chodzi tylko o postaci drugoplanowe, Larkin potrafi umieścić narrację w najmniejszych fragmentach, w opisach przyrody, w ludzkim sztafażu. To są fantastyczne mikroopowiadania, jak to o dziewczynkach ujeżdżających konie, o dwóch żołnierzach na przystanku, o klientach biblioteki. Za absolutne mistrzostwo uważam dwa króciutkie rozdziały rozpoczynające części zimowe, dwie prozy poetyckie opisujące pejzaż, gdzie pośród błyskotliwych, skondensowanych porównań mamy nawet tego, wyjętego jak królik z kapelusza, psiaka, który widzi śnieg po raz pierwszy. A opisy ludzi widzianych na ulicach? Ta jazda autobusem jest jak jazdy w filmach Terence’a Daviesa. To, co zwraca moją uwagę szczególnie, to szczodrość, bo przecież niejeden pisarz zrobiłby z tego całe opowiadania, a on to rzuca ot tak, en passant. Zdarza się tak u Beethovena, że już kończy sonatę, już pozamiatane, po wszystkim, i jeszcze dowala taki fantastyczny kawałek, że inny kompozytor sfajdałby się ze szczęścia, że mu się trafił taki cudowny temat, a Beethoven „pac”, rzuca i leci dalej, do akordów końcowych.

I owszem, pełna zgoda, to jest niebywale złożona psychologicznie książka, niezwykła jak na człowieka tak młodego. Ale w ogóle Larkinowska przenikliwość ujawniła się bardzo wcześnie. Jeszcze przed Jill pisał prozę, w tym te erotyczne powiastki ze szkoły dla dziewcząt albo krótką prózkę z kapitalną sceną, bardzo zresztą rymującą się z końcowymi scenami Zimowego królestwa. Młoda dziewczyna odprowadza umundurowanego chłopaka na pociąg, który powiezie go w kierunku frontu. I roztkliwia się nad sobą, prawie marzy, żeby ten chłopak zginął, dodając chwili patosu, romantycznego poloru. Zacytowałem zresztą ten fragment w posłowiu, bo wydaje mi się mistrzowski: bardzo prawdziwy i bezwzględny. No i w dodatku osadzony głęboko w tym, o czym mówiliśmy, to znaczy w różnych fikcjach – dziewczyna dość ma normalnego, codziennego życia, chciałaby mieć bonus z krainy mitów i poległy ukochany doskonale by się w tej roli sprawdził, podniósłby ją zaraz na poziom romantycznej heroiny, bez żadnego wysiłku z jej strony. Warto by to było przeczytać sobie równolegle z Nocą czerwcową Iwaszkiewicza, gdzie kobieta z kolei odmawia wzięcia udziału w usankcjonowanym micie i wyłamuje się z obyczaju. Ale też Iwaszkiewicz pisał Noc czerwcową trzydzieści lat później, jako osiemdziesięcioletni, doświadczony pisarz. A tu mamy chłystka.

Te mikroopowieści, arcydzielne błyski, które Larkin wysnuwa z szaroty codziennego życia, mnie z kolei skojarzyły się z prozą Virginii Woolf. Zresztą sama trójdzielna konstrukcja Zimowego królestwa, sposób opisania upływu czasu, wygaszania młodzieńczych pragnień – sprawiły, że porównywano tę powieść z jej Do latarni morskiej (w kwestii czasu dorzuciłabym też kontekst Woolfowskich Fal). Ale też te kobiety Larkina – myślę, że mogłyby się zaprzyjaźnić (nawet na zasadzie szorstkiego siostrzeństwa) choćby z Klarysą Dalloway, która „postanawia sama kupić kwiaty na przyjęcie”. Czy Larkin przyznawał się do tego pokrewieństwa?

Trzeba pamiętać, że Woolf to dla Larkina nie szacowna klasyczka, tylko pisarka współczesna – popełniła samobójstwo raptem parę lat przed napisaniem przez niego Zimowego królestwa. Wiadomo, że w 1944 powtórzył sobie lekturę Fal i powiedział, że książka go „kompletnie powaliła”. W liście wyznał też: „Jeśli piszę jak ktoś inny, to jak Virginia Woolf, tyle, że znacznie lepiej; czy że będę pisał lepiej”. Obok D.H. Lawrence’a i Katherine Mansfield należała do jego ówczesnych pisarskich mistrzów, chyba jeszcze zanim olśnił go Thomas Hardy.

Natomiast nie wiem, czy bohaterki by się zaprzyjaźniły. Klarysa jest panią z wyższych sfer, Katherine – przybłędą zza Kanału, młodszą od pokolenia jej dzieci. Żadna z nich nie jest też szczególnie „przyjacielska”, obie trzymają dystans i z tego dystansu wgłębiają się w psychikę własną i ludzi dookoła. Trochę by było z tym jak w haśle: „Introwertycy wszystkich krajów, łączcie się (osobno, każdy w swoim mieszkaniu)!”.

Ha, to prawda! Dlatego miałam na myśli raczej szorstką znajomość obu pań. A z nieco innego korca maku: nie wiem, czy wypada przy okazji „bratania” Larkina z Woolf przyznać się do bardziej popowych skojarzeń, ale podczas kolejnych lektur Zimowego królestwa wciąż miałam w tyle głowy sceny z Godzin (książki Michaela Cunninghama i filmu Stephena Daldry’ego) – chodzi o podobny tam i u Larkina efekt montażu (znowu – konstrukcja trójdzielna, nakładanie się trzech perspektyw), a także o to, że jeden pozornie nieistotny rekwizyt (choćby srebrna szczotka do włosów Katherine) wywołuje psychologiczną lawinę, domino zdarzeń. Im głębiej wczytywałam się w książkę Larkina, tym bardziej mnie zdumiewało, jak to wszystko jest misternie ze sobą powiązane, wiesz, przypadkowe sprawy (ból zęba koleżanki z pracy, podmiana torebek itd.), zwykłe przedmioty – to wszystko oplecione ludzkimi unerwionymi wspomnieniami i emocjami: co ruszysz, to naderwany nerw i krwotoczek, a przy tym stylistycznie bez patosu, bez zadęcia, świetne! I te „godziny” u Larkina – pierwsza i trzecia część powieści jest skrzętnym, przefiltrowanym przez wrażliwość i pamięć Katherine, przeliczaniem godzin jednego dnia. To z kolei skontrastowane zostało z trzema tygodniami wakacji w Anglii opisanymi w drugiej części. Niby nic nowego w tradycji powieściowej, a jednak to działa, czasem może nawet mocniej niż magdalenki i bloomsdaye z wysokiej półki. Na Ciebie także?

No ba. Wielka to jest czytelnicza frajda, powieść wybitna, choć niemal zupełnie wypchnięta ze zbiorowej pamięci przez znakomitość późniejszych wierszy Larkina, z którymi ma wszakże wiele wspólnego. Ale znowu: te książki i autorzy to bezpośredni poprzednicy. Joyce umiera w 1941 roku, dwa miesiące po śmierci Woolf, Ulisses ukazuje się w całości w 1922, roku narodzin Larkina. W tym samym roku umiera Proust, a ostatni tom W poszukiwaniu… ukazuje się pięć lat później, podobnie jak Do latarni morskiej. To dla niego taki punkt odniesienia, jak dla nas Andrzejewski, Iwaszkiewicz, Herling-Grudziński, Mrożek, Herbert. Dotykalny.

A co do przedmiotów, wspomniałaś szczotkę i to dobry przykład. Wiemy, że jest kosztowna, bo Katherine pochodzi z rodziny zamożnej, wiemy też, że wykonał ją dla swojej żony dziadek-jubiler (jego zawód jest jednym z tropów co do pochodzenia bohaterki), a Katherine ją otrzymała po latach i miała zadecydować, czy używać jej przy specjalnych okazjach, czy na co dzień. Postanawia, że na co dzień będzie jej używała dopiero, kiedy skończy szkołę, czyli – w sensie symbolicznym – kiedy dojrzeje, kiedy wiek pozwoli jej zdobyć doświadczenie. „– A co to za wzór… drzewo, prawda?/ – Dwa drzewa – odpowiedziała Katherine lekceważąco – mają oznaczać drzewo poznania i drzewo życia. Na grzebieniu znajdziesz węża”. Kiedy spotykamy ją po latach, wiemy, że to jedna z nielicznych rzeczy ocalonych z dawnego życia. „To bardzo droga szczotka” – zauważa Robin. I odpowiedź – odpowiedź udzielana już po spotkaniu węża – brzmi: „Zastawię ją, jak zabraknie mi pieniędzy”. To, co było legendarne, opromienione blaskiem, rzeczywistość i rozczarowanie – czyli wspinanie się po drzewie życia i po drzewie poznania – sprowadzają do poziomu przyziemnej, materialnej wartości. A wszystko to rozgrywa się zupełnie na marginesie, w nieistotnych z pozoru scenkach, w których ten rekwizyt tylko błyska.

Katherine „znalazła węża”, czyli – można rzec – „doznała poznania”, sama pozostając nierozpoznaną. Kiedy w trakcie prac redakcyjnych zaproponowałeś, by powrócić do tytułu, który książce chciał nadać sam Larkin – czyli Zimowe królestwo zamiast komercyjnej, narzuconej przez wydawcę w 1947 roku, A Girl in Winter – myślałam, że odnosi się on do Anglii, w której rozgrywają się zdarzenia (dodajmy: głównie w czasie wojny). Ale później uznałam, że chodzi tu tak naprawdę o samą Katherine, która – przyjąwszy Larkinowską zasadę bycia „mniej oszukaną” – z „dziewczyny w zimie” zamieniła się w tytułowe „zimowe królestwo”. Jest ona wygasła tak, jak kolejny wspominany aż nazbyt często rekwizyt – piecyk gazowy, do którego nikt długo nie wrzucał szylinga. Katherine czuje, że już nic nie czuje – że nie ma żadnych pragnień, nadziei, oczekiwań. Ale ten dziwny dzień, który zaczyna się od awantury u szefa, a potem wkręca bohaterkę w machinę dziwnych zdarzeń, wytrąca ją z bezpiecznej, bezuczuciowej monotonii anhedonii. To jak w jednym wierszu Larkina: „I wieść, że przeszłość jest przeszła, a przyszłość obojętna,/ Mogłaby wytrącić moją miłą z jej osi bezcennej”. Tyle tylko, że autor pozostawia Katherine, Robina i nas w tym chwilowym odchyleniu od „osi bezcennej” – trudno byłoby chyba gdybać, co będzie z nimi (z nami) dalej? I ten irytująco tykający zegarek w puencie powieści – nie nastraja optymistycznie, prawda?

Jasne, że nie, ale chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie sięgał po teksty tego akurat autora w oczekiwaniu pocieszenia i optymizmu. Wiadomo, że nie będzie lekko.

Jeśli zaś chodzi o tytuł: jeden z aspektów, które szczególnie łączą prozę Larkina z poezją, jest właśnie wieloznaczność. Mamy tam, owszem, znakomite metafory, poetyckie opisy, ale Zimowe królestwo zawiera w sobie przede wszystkim mnóstwo mniej lub bardziej jawnych symboli, które – w przeciwieństwie do alegorii – można odczytywać na najróżniejsze sposoby. Wychodzimy od codziennego, banalnego życia: nudnych wakacji i harówki na posadzie w prowincjonalnym mieście, a docieramy do najistotniejszych kwestii ludzkiego doświadczenia. I możemy sobie ten tekst otwierać interpretacyjnie to tak, to siak. To oczywiście dotyczy całej literatury, nie da się wpuścić książki w jeden właściwy kanał rozumienia „co poeta miał na myśli” – przynajmniej nie poza szkolną lekcją – mam jednak wrażenie, że ten, tak to ujmijmy, kąt rozwarcia drzwi jest różny w różnych tekstach. Larkin drzwi otwiera z reguły bardzo szeroko. Możemy zatem czytać tytuł Zimowe królestwo jako metaforę kraju w epoce blitzów i wojennej nieufności, możemy też jako studium psychicznego wyobcowania Katherine. Albo jednego i drugiego.

Myślę tu o jeszcze jednym wierszu Larkina, Drzewa, napisanym wprawdzie ćwierć wieku później, ale u niego często widzi się powroty do niektórych motywów, rozgrywanie na nowo czegoś, co już powiedział swego czasu w innej formie. Osią tego wiersza jest motyw znany od niepamiętnych czasów: różnica między odnawialnym cyklem przyrody i jednorazowością życia człowieka. Jak u Kochanowskiego: „Jeleniom nowe rogi wyrastają;/ Nam, gdy raz młodość minie,/ Już na wiek wieków ginie,/ A zawżdy gorsze lata przypadają”: mamy tylko jedną wiosnę, jedno lato i jedną jesień życia. Larkin pisze, że w wiosennej zieloności drzew „ukryty jest rodzaj żałoby”. Bo one też umierają, „jednak co kwiecień fortece się wznoszą/ nieutrudzone w swej rosłej miąższości./ Tamten rok umarł – wydają się głosić –/ Zacznij na nowo, na nowo, na nowo”. Ale druga i trzecia zwrotka tego wiersza brzmiały z początku inaczej, bardziej tajemniczo, i pojawiały się w nich zarówno lato, jak i zima: „Lekka przebieranka w powietrzu,/ Która gęstnieje w niespokojne wieże,/ Tworzy aż po skraj zimy/ Świat inny od naszego.// Lato jest rzeczą osobną,/ bez odniesienia do przeszłości/ I może nigdy nie być ostatnie,/ I kpi z tego, że nie zakwitamy”. Nie sposób oczywiście przyłożyć tej porzuconej wersji dokładnie do Zimowego królestwa, ale narzuca się nam od razu, że w powieści „lato jest rzeczą osobną”, a Katherine w Anglii ma właśnie problemy z „zakwitnięciem”. A kiedy potem, w ostatniej części, myśli o czekającej ją przyszłości, nie przewiduje nadejścia nowej wiosny, nowego lata: przeżyła już swoje, kolejnego nie będzie, do końca pozostanie zamrożona. Czy tak będzie w istocie – nie wiem.

Czesław Miłosz, który Larkina nie znosił do tego stopnia, że napisał wiersz „Przeciwko poezji Filipa Larkina”, nazywał jego twórczość „wstrętną, obrzydliwą”, „kompletnie nihilistyczną, rozpaczliwą, poezją obrzydzenia do świata”. Atakował go za naskórkowość, brak nadziei, ale też za „zachodnie zepsucie”. Ty, z tego, co wiem, paradoksalnie trafiłeś na Larkina właśnie poprzez Miłosza, kiedy to pisałeś wiersz dialogujący z tekstem noblisty, a Maciek Woźniak pokazał Ci podobny, ale Larkinowski. Ciekawa jestem, jak dzisiaj postrzegasz te wielokrotne, czasem wręcz histeryczne, ataki Miłosza na autora Wysokich okien? Bo owszem, trudno doszukiwać się choćby w Zimowym królestwie pocieszenia i optymizmu, ale bezdennego nihilizmu też tam chyba nie ma?

Nawet bardzo mądrzy ludzie mówią i piszą czasem bardzo niemądre rzeczy. Przede wszystkim, nie bardzo wiem, co z Larkina czytał Miłosz, może ktoś robił takie zestawienia. W Przeciwko poezji Filipa Larkina widzę głównie odbicie Alby. Przyjąć można, że – skoro zarzekał się, że Larkin go fascynuje – poznał kanoniczne trzy tomy poezji, zdziwiłbym się jednak, gdyby znał jego wczesną prozę, w tym właśnie Zimowe królestwo.

Przyjrzyjmy się, co Miłosz mówił w wywiadzie: „To poeta czystej rozpaczy. Jego postawa jest znamienna dla światopoglądu czysto laickiego, który ma zwykle pewien pozytywistyczny odcień, szczególnie w Anglii […] reprezentuje świat, w którym religia należy do odległej przeszłości”. Skucha. Jest w tej poezji mnóstwo ironii, żartu, a nawet jarmarcznej obsceny, nie wiem nawet, czy dla mnie to jest w ogóle „poeta rozpaczy”; pięknie go podsumował Seamus Heaney, który pisał o otwierających się w Larkinowskich wierszach oceanach światła. W tym sensie również przekonanie o „światopoglądzie czysto laickim” jest bardzo problematyczne – Larkin na pewno nie był tak schrystianizowany i religijny, jak w przekładach Barańczaka, ale też nie jest poetą czystego materializmu, o czym pouczająco opowiada Jerzy Jarniewicz. Wystarczy przeczytać Chodzenie do kościoła, żeby przekonać się, że dla niego religia będzie należała do „odległej przeszłości” dopiero w „odległej przyszłości”. A najlepszym chyba dowodem na obserwowaną przez niego siłę wiary jest wiersz o znaczącym tytule Uzdrawianie wiarą. Nie, mam lepszy: Eksplozja, przecież to jest kawał pięknej liryki religijnej. A jeszcze Woda o religii biorącej się ze szklanki wody!

Tak, wiersz niewielki, ale absolutnie genialny, w którym interpretacje (metafizyczny? antymetafizyczny? prześmiewczy? sceptyczny? blasfemiczny? religijny wręcz?) mogą się załamywać i „mrowić”, podobnie jak „snop światła” odprawia swoje „zmienne załamania” w owej szklance wody! To są teksty, które pokazują, że z „horyzontu myszy” (co Larkinowi zarzucano) czasem najlepiej da się opisać ogrom błękitniejący za „wysokimi oknami” (i znowu nie wiadomo, co to za ogrom, skoro: „Głęboki błękit powietrza objawia/ Nic, które nigdzie jest – i jest bez końca”)…

No pewnie! Ale lećmy dalej z Miłoszem: „Mnie jednak chodzi o coś innego, co znajduję u Brodskiego – u innych poetów oczywiście też – i co jest przeciwieństwem światopoglądu Larkina: o poczucie historii. Kiedy Brodski mówi, że piszemy, żeby spodobać się nie naszym następcom, ale poprzednikom, by ‘sprawić przyjemność cieniowi’, już w tym tkwi to poczucie. Takie myślenie traktuje nasze życie jako ogniwo w łańcuchu pokoleń, zakłada sens działania związanego z działaniem ludzi żyjących przed nami i po nas. […] Już samo odwoływanie się do słownika kultury jest opowiedzeniem się po innej stronie niż Larkin. Słownik kultury i wyobraźnia religijna są ściśle ze sobą związane. Poezja europejska rozwijała się, jak wiadomo, przez połączenie elementów chrześcijaństwa i mitologii czy filozofii pogańskiej; wpływ Horacego czy Owidiusza nie słabnie w niej przez wieki”. Jest, oczywiście, zupełnie inaczej, choć u Larkina historia nie została podkreślona dwa razy grubym konturem i wzięta w kółeczko z wykrzyknikiem, jak u Brodskiego czy u Miłosza, który chciałby tu mieć chyba jednak kolumnę z kapitelem korynckim, żeby było „po bożemu”.

Po pierwsze, mamy mnóstwo tekstów Larkina, które odnoszą się bezpośrednio do dziedzictwa kulturowego – począwszy od nawiązań do poezji renesansowej w Smutnych krokach, malarstwa holenderskiego w Grających w karty czy średniowiecznej rzeźby nagrobnej w Grobowcu w Arundel, przez biblijne cytaty, na przykład w Sidneyowi Bechetowi czy Fundacja oczywiście pokryje… Po drugie, Larkin jest głęboko osadzony w historii – ale w szczególnym jej momencie. O ile Miłosza kształtowało to, że był prowincjuszem, rzuconym ze Żmudzi w świat wspaniałej kultury Zachodu, która równocześnie w II wojnie poniosła dotkliwą etyczną klęskę, o tyle Larkin urodził się w imperium, które na jego oczach się rozpadło. Stąd taki wiersz, jak MCMXIV o zgubnym entuzjazmie poborowych „starego, dobrego świata”, stąd melancholia w Odchodzi, odchodzi, kaustyczne W hołdzie pewnemu rządowi. To jest kronika upadku, czasów, w którym z wielkiej przeszłości zostały tylko wspomnienia i banalne suweniry. W Zimowym królestwie już na pierwszy rzut oka widać, że historia i jej młyny jest tu jedną z kluczowych sił, a i tropienie tam haseł ze słownika kultury nie jest przecież specjalnie trudne.

A gdybyśmy mieli przyjrzeć się samemu wierszowi Miłosza?

To widzimy, jak strzela nim sobie w stopę: „Ja też pamiętam, żałobny Larkinie,/ Że śmierć nikogo z żywych nie ominie,/ Nie jest to jednak temat odpowiedni/ Ani dla ody, ani dla elegii”. Po pierwsze dlatego, że jest to akurat rzecz prosto z tradycji i religii: stary topos tańca Śmierci, która porywa po kolei wszystkich ludzi wszystkich stanów, średniowieczny i kontrreformacyjny evergreen religijny, na wskroś chrześcijański, któremu zresztą i Miłosz swój hołd złożył w wierszu Na cześć księdza Baki. Bo, po drugie, przecież dobrze wiemy, że Miłosz pisał ody i elegie dokładnie na ten temat! Jeden z najsłynniejszych jego młodzieńczych wierszy to Jechaliśmy przed świtem po zamarzłych polach… Natomiast Co mnie z Wierszy ostatnich traktuje o tym, co go – i innych umierających – w ogóle obchodzi świat po śmierci, skoro „w naszej krainie milknie zgiełk świata”. Dokładnie o tym jest Alba: o kwestii braku bodźców po śmierci. Że niby powinniśmy czerpać pocieszenie z tego, że nie będzie nas to dotyczyło, nie ma się czym przejmować – a tymczasem właśnie to, że nie będzie nas dotyczyło, to, że nie będziemy odbierali żadnych wrażeń, jest najbardziej przerażające. I końcówka Miłosza: „Na próżno w obrzędzie Dziadów kuszą nas darem jadła i napoju./ Nie odzywamy się, bo brak języka, żeby porozumieć się z żywymi./ I więdną bezużyteczne kwiaty, złożone kiedy byliśmy już daleko”. Końcówka Budynku Larkina o szpitalu: „Każdy wie, że kiedyś/ Umrze – może nie tutaj i teraz, lecz w miejscu/ Jak to – to właśnie znaczy ten gładko urwany/ Klif: walkę, by pokonać myśl o śmierci. Jeśli/ Jej siła sięgnie katedr, to nic nie powstrzyma/ Nadchodzącej ciemności, choć tłumy co wieczór/ Znoszą zbytkowne, wiotkie, przebłagalne kwiaty”. No i jak? Przecież to jest slalom po tym samym stoku. Tylko że dla Miłosza tą „starą wiarą”, nieco naiwną i bezsilną jak kwiaty, było żmudzkie pogaństwo, a dla Larkina – anglikańskie katedry.

Myślę, że kluczową odpowiedź na pytanie o stosunek Miłosza do Larkina zawiera inny króciutki wierszyk, Jeżeli nie ma, brzmiący: „Jeżeli Boga nie ma,/ to nie wszystko człowiekowi wolno./ Jest stróżem brata swego/ i nie wolno mu brata swego zasmucać,/ opowiadając, że Boga nie ma”. Miłosz postuluje szacunek dla brata-w-człowieczeństwie polegający na dobrotliwym kłamstwie: nie ma co tego maluczkiego zasmucać, trzeba go trzymać w przeciwbólowej fikcji i, choćby był dorosłym człowiekiem, nadal się upierać, że święty Mikołaj istnieje. Larkin ma wręcz przeciwny stosunek – przyznaję, że znacznie mi bliższy – a taki mianowicie, że naszym obowiązkiem jest właśnie rozwiewanie fikcji i tym samym ułatwianie ludziom akceptacji losu, bo dopiero wtedy mogą cieszyć się niedoskonałym życiem, zamiast ciągle miotać się w pogoni za niespełnialnymi ideałami.

Ale czy nie jest też trochę tak, że Larkin, podobnie jak jego „hipostaza” Katherine, która wymusza na dentyście zastosowanie narkozy przy wyrywaniu zęba pannie Green, czasem jednak upomina się o „przeciwbólową fikcję” dla braci-i-sióstr-w-człowieczeństwie? Któryś biograf zauważył, że pisarskim celem Larkina wprawdzie jest demaskowanie społecznych i kulturowych mitów, ale ostatecznie pisarz „okazuje miłosierdzie dla naszych błędnych przekonań”, łaskawie wybacza iluzjom, gdyż te pomagają ludziom przetrwać, a nawet budują moralność i nadają życiu sens. Głęboko mnie dotyka ta Larkinowska etyka, ten antymoralistyczny, ale jednak bardzo moralny projekt. Myślisz, że mógłby się on sprawdzić w naszych czasach, okrągłe siedemdziesiąt lat po premierze Zimowego królestwa?

Prawdę mówiąc, nie widzę, żeby Larkin miał miłosierdzie dla błędnych przekonań, dla tych celowo konstruowanych fikcji, on je z dużym zaangażowaniem zwalcza; ma natomiast miłosierdzie… nie, inaczej. Miłosierdzie kojarzy mi się z Miłosierdziem gminy i wszystkimi tymi wyższościowymi pitoleniami o „pochylaniu się z miłosierdziem nad”. Nie, ma serdeczność, o, to lepsze określenie, ma serdeczność dla tych ludzi. Nie wybacza iluzjom, natomiast też nie piętnuje zwiedzionych. Nawet jeśli o tych kobietach stojących w kolejce do uzdrowiciela pisze z fotograficzną szczerością – „jedne, błędne jak owce, jeszcze nie wróciły/ Do życia; inne, sztywne, tkwią, targane głośnym,/ Głębokim schrypłym płaczem, jakby się w nich schował/ Drętwy przygłupi dzieciak, którego zbudziła/ Na nowo dobroć…” czy „W sukienkach kwiecistych, z wąsikiem,/ Dygocą” – to przecież on staje całkowicie po ich stronie.

Jeden z najbardziej poruszających wczesnych wierszy Larkina, Złudzenia, z którego zresztą wziął się tytuł tomu Mniej oszukani, jest jeszcze ciekawszy pod tym względem: czyta o dziewczynie zgwałconej w wiktoriańskim Londynie (mistrzowskie: „Przez cały niespieszny dzień twoje/ Myśli leżą otwarte jak szuflada noży”) i dokonuje tego niezwykłego porównania gwałcącego i gwałconej: „Nawet/ Gdybym mógł, nie śmiałbym cię pocieszać. Bo cóż tu/ Powiedzieć, poza tym, że cierpienie jest dokładne, ale/ Gdy żądza przejmuje stery, sens się zaciemnia?/ Bo ciebie nie obeszłoby wcale,/ Że to ty byłaś mniej oszukana, na tamtym łóżku,/ Niż on, wbiegający po schodach, w duszącym upale,/ By wypaść na samotne poddasze spełnienia”. Na pierwszy rzut oka to oburzające, nawet z zastrzeżeniem, że nie śmiałby jej pocieszać: jakże to, porównywać krzywdzącego i krzywdzoną z punktu widzenia poznania świata? Kogo to obchodzi? Ale przecież nie jest tak, że on go jakkolwiek usprawiedliwia, bo taki, bidulek, oszukany podnieceniem, że zgwałcił. Nie. Przyznaje po prostu jej wyższość, nie tylko oczywistą wyższość etyczną ofiary nad oprawcą, ale też wyższość poznawczą – choć dla niej, jak zauważa, nie miałoby to pewnie najmniejszego znaczenia. Wspominam o tym również dlatego, że to sytuacja w jakimś sensie podobna do ostatnich scen Zimowego królestwa. Namolny facet, głupkowaty, nieprzyjemny, i kobieta, która jest mądrzejsza – tyle że Katherine ustępuje nie przed siłą, ale właśnie z pozycji siły, jaką daje rozczarowanie i trzeźwy osąd siebie i świata.

A co do tego, czy powieść jest aktualna – tak, bo jest uniwersalna. Ale dziś książka o wojnie, wyzuciu i byciu uchodźczynią, o byciu obcą w zimnym, nieprzyjaznym kraju, jest aktualna szczególnie. Kiedy zaczynaliśmy rozmowy o przekładzie, jesienią 2014 roku, wcale nie brałem tego pod uwagę, teraz sytuacja jest zupełnie inna. I mam tylko egoistyczną nadzieję, że Polacy nadal będą doświadczali problemu uchodźców z pozycji bezpiecznych Fennelów, a nie z pozycji Katherine Lind – choć sprawy mogą potoczyć się zupełnie inaczej. Kto wie, czy karma nie wróci do nas nadspodziewanie prędko.

Oby nie wróciła. A żeby nie kończyć zbyt pompatycznie, zacytuję fragment wiersza Bronisława Maja o Larkinie, bo co rusz wyświetlał mi się w głowie przy lekturze Zimowego królestwa: „Skąd on, tłusty buchalter w okularach, Larkin/ Tak absolutnie wszystko i do końca wie// O mnie? To zawstydza, wręcz – upokarza trochę”. Jacku, w imieniu czytelników dziękuję za to tłumaczenie książki, która pozwala trochę więcej o sobie wiedzieć, a w swoim imieniu – za rozmowę o niej.

belka_2

O AUTORACH

autorzy_leksykon_300x300_Dehnel
Jacek Dehnel

Urodzony 1 maja 1980 roku w Gdańsku. Poeta, prozaik, tłumacz. Zajmuje się także malarstwem i rysunkiem. Laureat m.in. Nagrody Fundacji im. Kościelskich (2005), Paszportu "Polityki" (2007), Nagrody Splendor Gedanensis (2008) oraz Nagrody Śląski Wawrzyn Literacki (2009). Nominowany do Nagrody Literackiej Nike w 2009 i w 2010 roku. W 2014 roku nominowany do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej i Nagrody Literackiej m.st. Warszawy za tom Języki obce (2013). Mieszka w Warszawie.

autorzy_leksykon_300x300_Mueller
Joanna Mueller

Urodzona w 1979 roku w Pile. Poetka, eseistka, redaktorka, wielodzietna mama. Wydała cztery tomy poetyckie: Somnambóle fantomowe (Kraków 2003), Zagniazdowniki/Gniazdowniki (Kraków 2007, nominacja do Nagrody Literackiej Gdynia), Wylinki (Wrocław 2010) i intima thule (Wrocław 2015, nominacje do Nagrody Literackiej m.st. Warszawy i do Silesiusa) oraz dwie książki eseistyczne: Stratygrafie (Wrocław 2010, nagroda Warszawska Premiera Literacka) i Powlekać rosnące (Wrocław 2013). Redaktorka książek: Solistki. Antologia poezji kobiet (1989–2009) (Warszawa 2009, razem z Marią Cyranowicz i Justyną Radczyńską) oraz Warkoczami. Antologia nowej poezji (Warszawa 2016, wraz z Beatą Gulą i Sylwią Głuszak). Tłumaczona m.in. na języki: czeski, serbski, rosyjski, ukraiński, niderlandzki, angielski, niemiecki (Mystische musthaves, Berlin 2016). Mieszka w Warszawie, gdzie m.in. współprowadzi seminarium o literaturze kobiet Wspólny Pokój.

powiązania

18_NAGRANIA__Artur Burszta__Kto za tym stoi

Kto za tym stoi

nagrania / Stacja Literatura Aleksandra Grzemska Aleksandra Olszewska Artur Burszta Dawid Mateusz Joanna Mueller Juliusz Pielichowski

Spotkanie z organizatorami festiwalu Stacja Literatura 23, w którym udział wzięli Damian Banasz, Artur Burszta, Mateusz Grzegorzewski, Aleksandra Grzemska, Polina Justowa, Dawid Mateusz, Mina, Joanna Mueller, Aleksandra Olszewska, Tomasz Piechnik, Juliusz Pielichowski, Magdalena Rigamonti i Maksymilian Rigamonti.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Elizabeth BISHOP__1

Przekuwanie krzyku

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Juliusz Pielichowski

Rozmowa Joanny Mueller i Juliusza Pielichowskiego, towarzysząca wydaniu książki Santarém (wiersze i trzy małe prozy) Elizabeth Bishop w przekładzie Andrzeja Sosnowskiego, która ukazała się w Biurze Literackim 5 listopada 2018 roku.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Redakcja_BL__O tym jak „zadziała się” wspólnota

O tym, jak „zadziała się” wspólnota

wywiady / O PISANIU Aleksandra Grzemska Aleksandra Olszewska Artur Burszta Dawid Mateusz Joanna Mueller Juliusz Pielichowski

Dyskusja redakcji Biura Literackiego z udziałem: Aleksandry Grzemskiej, Dawida Mateusza, Joanny Mueller, Aleksandry Olszewskiej, Juliusza Pielichowskiego i Artura Burszty na temat festiwalu Stacja Literatura 23.

WIĘCEJ
10_UTWORY__Różni AUTORZY_Wiersz doraźny_Dzień gniewu

Wiersz doraźny: Dzień gniewu

utwory / premiery w sieci Grzegorz Wróblewski Jakub Kornahuser Joanna Mueller Karol Maliszewski Przemysław Owczarek Zbigniew Machej

Pozakonkursowy zestaw „Wierszy doraźnych 2018” autorstwa Jakuba Kornhausera, Zbigniewa Macheja, Karola Maliszewskiego, Joanny Mueller, Przemysława Owczarka, Grzegorza Wróblewskiego.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Jacek_DEHNEL__Nowotwór trzynastozgłoskowcem

Nowotwór trzynastozgłoskowcem

wywiady / O KSIĄŻCE Anna Adamowicz Jacek Dehnel

Rozmowa Anny Adamowicz z Jackiem Dehnelem towarzysząca wydaniu książki Serce Chopina, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 11 czerwca 2018 roku.

WIĘCEJ
Port_Literacki_2012_dzien_trzeci_17

Reiner R. otrzymuje nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki

dzwieki / RECYTACJE Jacek Dehnel

Wiersz z książki Rubryki strat i zysków, zarejestrowany podczas spotkania „Justyna Bargielska Jacek Dehnel i Dariusz Suska” na festiwalu Port Wrocław 2012.

WIĘCEJ
21_NAGRANIA__Jacek_DEHNEL__Jedna linijka

Jeden akapit: „Zimowe królestwo”

nagrania / Stacja Literatura Jacek Dehnel

Spotkanie „Jeden akapit” wokół książki Zimowe królestwo Philipa Larkina z udziałem tłumacza Jacka Dehnela w ramach festiwalu Stacja Literatura 22.

WIĘCEJ
20_NAGRANIA__John ASHBERY__Tribute to John Ashbery

Tribute to John Ashbery

nagrania / Stacja Literatura Asja Bakić Bagio Guerra Bogusław Kierc Dawid Mateusz Joanna Mueller John Ashbery Kacper Bartczak Llŷr Gwyn Lewis Lynn Suh Marcin Sendecki Radosław Jurczak Roman Honet Ryan van Winkle Szymon Słomczyński Tomasz Bąk

Spotkanie autorskie „Tribute to John Ashbery” w ramach festiwalu Stacja Literatura 22.

WIĘCEJ
05_RECENZJE__Joanna MUELLER__Ogród o rozwidlających się skojarzeniach, czyli jak nie rymuje Kosenda

Ogród o rozwidlających się skojarzeniach, czyli jak nie rymuje Kosenda

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Impresja Joanny Mueller na temat zestawu wierszy Z analogowych remisji Lucjusza Blancjusza Patryka Kosendy, laureata 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
07_UTWORY__Jacek _DEHNEL__Serce Chopina (1)

Serce Chopina (1)

utwory / zapowiedzi książek Jacek Dehnel

Fragment zapowiadający książkę Serce Chopina Jacka Dehnela, która ukaże się nakładem Biura Literackiego 11 czerwca 2018 roku.

WIĘCEJ
05_RECENZJE_Joanna_MUELLER__Wersy jak mansjony. O anarchitektonicznej poezji Macieja Konarskiego

Wersy jak mansjony. O anarchitektonicznej poezji Macieja Konarskiego

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Impresja Joanny Mueller na temat zestawu wierszy Poza geometrią Macieja Konarskiego, laureata 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Joanna_Mueller__Dzieci szybciej zrozumieją

Dzieci szybciej zrozumieją

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Maria Liczner

Rozmowa Marii Liczner z Joanną Mueller, towarzysząca premierze książki Piraci dobrej roboty, wydanej nakładem Biura Literackiego 23 października 2017 roku.

WIĘCEJ
04_RECENZJE__Joanna_Mueller__Hmm, aha, pff, czyli o piraceniu pisania

Hmm, aha, pff, czyli o piraceniu pisania

recenzje / KOMENTARZE Joanna Mueller

Autorski komentarz Joanny Mueller w ramach cyklu „Historia jednego tekstu”, towarzyszący premierze książki Piraci dobrej roboty, wydanej nakładem Biura Literackiego 23 października 2017 roku.

WIĘCEJ
17_DZWIEKI__Joanna MUELLER __trofea i tropy, wnyki i wymyki

trofea i tropy, wnyki i wymyki

dzwieki / RECYTACJE Joanna Mueller

Wiersz z tomu intima thule, zarejestrowany podczas spotkania „Poeci na nowy wiek” na festiwalu Port Wrocław 2015.

WIĘCEJ
21_NAGRANIA__Joanna MUELLER __Nowe sytuacje w Trybie żeńskim Joanna Mueller

Nowe sytuacje w Trybie żeńskim: Joanna Mueller

nagrania / Z Fortu do Portu Joanna Mueller

Zapis spotkania autorskiego „Nowe sytuacje w Trybie żeńskim” z Joanną Mueller w ramach 19. festiwalu literackiego Port Wrocław 2014.

WIĘCEJ
NAGRANIA__Nakrec_wiersz_z_Polowu_2015

Nakręć wiersz z Połowu

nagrania / Z Fortu do Portu Artur Burszta Joanna Mueller

Zapis spotkania autorskiego z laureatami konkursu „Nakręć wiersz” w ramach 20. edycji festiwalu Port Literacki 2015.

WIĘCEJ
RECENZJE_niewielki_kontynent

Niewielki kontynent*

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Komentarz Jacka Dehnela do Zimowego królestwa Philipa Larkina, wydanego w Biurze Literackim 23 stycznia 2017 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bargielska

Nigdy to „ydgin” pisane wspak

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Justyna Bargielska

Rozmowa Joanny Mueller z Justyną Bargielską, towarzysząca premierze książki Siedem przygód Rozalii Grozy, wydanej w Biurze Literackim 9 lutego 2017 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_sarraute

Brodząc w habitusie

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Szymon Żuchowski

Rozmowa Joanny Mueller z Szymonem Żuchowskim, towarzysząca premierze książki Tropizmy w przekładzie Szymona Żuchowskiego, wydanej w Biurze Literackim 1 listopada 2016 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_maria_przez_marte

Maria przez Martę odzyskana

recenzje / ESEJE Joanna Mueller

Recenzja Joanny Mueller z książki Seans na dnie morza Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej w wyborze Marty Podgórnik.

WIĘCEJ
RECENZJE_niewymuszone_gry

Niewymuszone gry z tożsamością

recenzje / ESEJE Joanna Mueller

Połów 2011. Fragment eseju Joanny Mueller Kuter do bazy! – o poezji Macieja Taranka.

WIĘCEJ
WYWIADY_rich_ab

Trochę ziemia nieznana

wywiady / O KSIĄŻCE Jakub Głuszak Joanna Mueller

Rozmowa Joanny Mueller z Jakubem Głuszakiem, towarzysząca premierze książki 21 wierszy miłosnych, wydanej w Biurze Literackim 12 lipca 2016 roku.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Poeci_na_nowy_wiek_2015

Poeci na nowy wiek

nagrania / Z Fortu do Portu Joanna Mueller Julia Szychowiak Justyna Bargielska

Zapis spotkania autorskiego „Poeci na nowy wiek” z Justyną Bargielską, Joanną Mueller i Julią Szychowiak w ramach 20. edycji festiwalu Port Literacki 2015.

WIĘCEJ
WYWIADY_Joanna-Mueller_Karolina-Saldecka

Blisko intymnego świata

wywiady / O PISANIU Joanna Mueller Karolina Sałdecka

Rozmowa Karoliny Sałdeckiej z Joanną Mueller.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Poeci_Joanna-Mueller

Poeci: Joanna Mueller

nagrania / Między wierszami Joanna Mueller

Dziewiąty odcinek programu literackiego „Poeci”, w którym Wojciech Bonowicz rozmawia z Joanną Mueller.

WIĘCEJ
WYWIADY_Jacek-Dehnel_Szymon-Zuchowski_Tytul

Pisanie jest też pewną formą myślenia

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Szymon Żuchowski

Rozmowa Szymona Żuchowskiego z Jackiem Dehnelem, towarzysząca premierze książki Seria w ciemność, wydanej w Biurze Literackim 8 lutego 2016 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Jacek-Dehnel_Wiersz-o-tytule-ktorego-nie-ma

Wiersz o tytule, którego nie ma. Na marginesie vilanelli

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Autorski komentarz Jacka Dehnela w ramach cyklu „Historia jednego wiersza”, towarzyszący premierze książki Seria w ciemność, wydanej w Biurze Literackim 8 lutego 2016 roku.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Nowe-sytuacje-w-Trybie-męskim-Jacek-Dehnel

Nowe sytuacje w Trybie męskim: Jacek Dehnel

nagrania / Z Fortu do Portu Jacek Dehnel

Zapis spotkania „Nowe sytuacje w Trybie męskim” podczas festiwalu Port Literacki 2014.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Jacek_Dehnel_Poeci-na-nowy-wiek

Hotel Rzeszów

dzwieki / RECYTACJE Jacek Dehnel

Wiersz z tomu Poeci na nowy wiek, zarejestrowany podczas spotkania „Poeci na nowy wiek” na festiwalu Port Wrocław 2010.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Sposoby-na-zsniecie_4

Rozmowa o książce Sposoby na zaśnięcie

wywiady / O KSIĄŻCE Anna Podczaszy Bohdan Zadura Filip Zawada Jerzy Jarniewicz Joanna Mueller Marianna Sztyma Tomasz Broda Zbigniew Machej

Dzieci zadają pytania autorom i autorkom książki Sposoby na zaśnięcie, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 13 lipca 2015 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Nakarmic-kamien

Nie papier, nie nożyczki. O Nakarmić kamień Bronki Nowickiej

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Esej Joanny Mueller towarzyszący premierze książki Nakarmić kamień Bronki Nowickiej, która ukazała się 29 czerwca 2015 roku nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Woda-na-Marsie

Marsjańska gościnność

wywiady / O KSIĄŻCE Jerzy Jarniewicz Joanna Mueller

Rozmowa Joanny Mueller z Jerzym Jarniewiczem towarzysząca premierze książki Woda na Marsie, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 25 maja 2015 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Przedszkolny-sen-Marianki

Anarchistyczna szczepionka Podsiadły – testowana na dzieciach

recenzje / ESEJE Joanna Mueller

Szkic Joanny Mueller towarzyszący premierze książki Przedszkolny sen Marianki Jacka Podsiadły, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 20 kwietnia 2015 roku.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Jacek_Dehnel_Nieszpory

Nieszpory

dzwieki / RECYTACJE Jacek Dehnel

Jacek Dehnel czyta wiersz z tomu Brzytwa okamgnienia. Fragment spotkania „Kochankowie na otwartym morzu” z festiwalu Port Wrocław 2007.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Jacek_Dehnel_Jutrznia

Jutrznia

dzwieki / RECYTACJE Jacek Dehnel

Jacek Dehnel czyta wiersz z tomu Brzytwa okamgnienia. Fragment spotkania „Kochankowie na otwartym morzu” z festiwalu Port Wrocław 2007.

WIĘCEJ
RECENZJE_Marta-Podgornik_Przemyslaw-Koniuszy_Zawsze

Bohaterki rodzą się zmęczone

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Marta Podgórnik

Z Martą Podgórnik o książce Zawsze rozmawia Joanna Mueller.

WIĘCEJ
KSIAZKI_intima-thule

Komentarz do wiersza "dąsy, musy, winy"

recenzje / KOMENTARZE Joanna Mueller

Autorski komentarz Jonanny Mueller do wiersza „dąsy, musy, winy” z książki intima thule, która ukazała się 12 stycznia 2015 roku nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ
WYWIADY_Joanna-Mueller_Karolina-Saldecka

"To jakby architektoniczna wersja matrioszek"

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Przemysław Rojek

Z Joanną Mueller o książce intima thule rozmawia Przemysław Rojek

WIĘCEJ
KSIAZKI_ta-chwila

Andrzej Falkiewicz o książce ta chwila

recenzje / KOMENTARZE Andrzej Falkiewicz Joanna Mueller

Wybór Joanny Mueller autokomentarzy Andrzeja Falkiewicza z książki ta chwila, która ukazała się nakładem Biura Literackiego w serii Proza 19 grudnia 2013 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Powlekac-rosnace

Komentarz do szkicu Prenatal w powidoku (kolekta)

recenzje / KOMENTARZE Joanna Mueller

Autorski komentarz Joanny Mueller do szkicu „Prenatal w powidoku (kolekta)”.

WIĘCEJ
WYWIADY_Joanna-Mueller_Karolina-Saldecka

W miejscu otwierania się cielesności „rytm traumi refrenem” litanii

wywiady / O KSIĄŻCE Anita Jarzyna Joanna Mueller

Z Joanną Mueller o książce Powlekać rosnące rozmawia Anita Jarzyna.

WIĘCEJ
RECENZJE_Szymon_Slomczynski_Nadjezdza

Liryzm lawirujący

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Esej Joanny Mueller towarzyszący premierze książki Nadjeżdża Szymona Słomczyńskiego.

WIĘCEJ
RECENZJE_Szymon_Slomczynski_Nadjezdza

W trasie najczęściej beżowy

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Szymon Słomczyński

Z Szymonem Słomczyńskim o książce Nadjeżdża rozmawia Joanna Mueller.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Jezyki-obce

Antinous się wynurza

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Autorski komentarz Jacka Dehnela do wiersza Odkopanie posągu Antinousa w Delfach, 1894 towarzyszący premierze książki Języki obce, wydanej w Biurze Literackim 3 października 2013 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Jacek_Dehnel_3

Konstrukcje i rewolucje

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Maciej Woźniak

Z Jackiem Dehnelem o książce Języki obce rozmawia Maciej Woźniak.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Warszafka-plonie

Całkiem nieźle kombinują. Jak Fisz, ale nie Stanley

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Esej Joanny Mueller towarzyszący premierze książki Warszafka płonie, która ukazała się 4 kwietnia 2013 roku nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ
RECENZJE_Polow-2012

W rytmie obrotów podmiotów – o wierszach Szymona Słomczyńskiego

recenzje / NOTKI I OPINIE Joanna Mueller

Joanna Mueller, współredaktorka antologii Połów. Poetyckie debiuty 2012 o wierszach Szymona Słomczyńskiego.

WIĘCEJ
RECENZJE_Wielkie_pobrudzone

Przodownica Nimfa, przodownik Tryton

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Komentarz Jacka Dehnela do wiersza Na wydobycie pancernika „Gneisenau” Jarosława Iwaszkiewicza, towarzyszący premierze książki Wielkie, pobrudzone, zachwycone zwierzę, wydanej w Biurze Literackim 14 lutego 2013 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Polow-2012

W klinczu konstrukcji i konstytucji – o "apokaliptycznych apokryfach" Seweryna Górczaka

recenzje / NOTKI I OPINIE Joanna Mueller

Joanna Mueller, współredaktorka antologii Połów. Poetyckie debiuty 2012 o wierszach Seweryna Górczaka.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Powlekac-rosnace

Otwarty proces o ubezwłasnowolnienie

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Esej Joanny Mueller opublikowany w 2012 roku na łamach „Wakatu”.

WIĘCEJ
WYWIADY_Larkin-Zebrane

Ten stary szelma, Larkin

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Jakub Winiarski

Rozmowa Jakuba Winiarskiego z Jackiem Dehnelem i Jerzym Jarniewiczem o książce Zebrane Philipa Larkina, wydanej nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ
WYWIADY_Edmund-White

O Hotelu de Dream

wywiady / O KSIĄŻCE Edmund White Jacek Dehnel

Rozmowa Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego z Edmundem White’em o książce Hotel de Dream, wydanej nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ
RECENZJE_Polow-2012

Kuter do bazy!

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Joanna Mueller współredaktorka antologii Połów. Poetyckie debiuty 2011 o twórczości Katarzyny Kaczmarek, Macieja Taranka i Joanny Żabnickiej.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Pawlikowska-Jasnorzewska_Seans-na-dnie-morza

Maria przez Martę odzyskana

recenzje / ESEJE Joanna Mueller

Recenzja Joanna Mueller z książki Seans na dnie morza Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej w wyborze Marty Podgórnik.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Rubryki-strat-i-zyskow

Kindertotenlieder

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Autorski komentarz Jacka Dehnela do wiersza „Kindertotenlieder”, towarzyszący premierze książki Rubryki strat i zysków, wydanej w Biurze Literackim 13 października 2011 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Rubryki-strat

Bardziej wykład niż wylew

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Joanna Mueller

Z Jackiem Dehnelem o książce Rubryki strat i zysków rozmawia Joanna Mueller.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Podgornik_Rezydencja-surykatek

Lunch z Benem i Dżej Lo

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Marta Podgórnik

Z Martą Podgórnik o książce Rezydencja surykatek rozmawia Joanna Mueller.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Wylinki

Wiersz w drodze – krymu mir, cry & crime

recenzje / KOMENTARZE Joanna Mueller

Autorski komentarz Joanny Mueller do wiersza „krymu mir, cry & crime” z książki Wylinki, wydanej w Biurze Literackim 18 listopada 2010 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Stratygrafie

Co to dzisiaj znaczy być poetą?

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Esej Joanny Mueller towarzyszący premierze książki Stratygrafie.

WIĘCEJ
WYWIADY_Poeci-na-nowy-wiek

Zapis niepewności

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Roman Honet

Rozmowa Romana Honeta z Jackiem Dehnelem, towarzysząca premierze antologii Poeci na nowy wiek, wydane w Biurze Literackim w 2010 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Ekran-kontrolny

Mała, rozbita dusza

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Kuba Mikurda

Z Jackiem Dehnelem o książce Ekran kontrolny rozmawia Kuba Mikurda.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Ekran-kontrolny

Ph. Glass: Glassworks – 5. Façades

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Autorski komentarz Jacka Dehnela do wiersza Ph. Glass: Glassworks – 5. Façades, towarzyszący premierze książki Ekran kontrolny, wydanej w Biurze Literackim 19 września 2009 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Ekran-kontrolny

Klasycyzm płodny czy też kuriozalny?

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Przemysław Witkowski

Elżbieta Martysz i Przemysław Witkowski spierają się o nową książkę Jacka Dehnela Ekran kontrolny.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Nioslem-ci-kanapeczke

Come to Me

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Komentarz Jacka Dehnela do utworu Come to me Kārlisa Vērdiņša, towarzyszący premierze książki Niosłem ci kanapeczkę, wydanej w Biurze Literackim 3 sierpnia 2009 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Nioslem-ci-kanapeczke

Pożyczone style

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Kārlis Vērdiņš

Kārlis Vērdiņš, autor wydanej w Biurze Literackim 3 sierpnia 2009 roku książki Niosłem ci kanapeczkę, w rozmowie z Jackiem Dehnelem.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Studium-temperamentu

Firbankowskie bibeloty

recenzje / NOTKI I OPINIE Jacek Dehnel

Recenzja Jacka Dehnela towarzysząca premierze książki Ronalda Firbanka Studium temperamentu, wydanej w Biurze Literackim 23 lutego 2009 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Larkin-Zebrane

Pomnę, pomnę, Wybuch

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Komentarz Jacka Dehnela do dwóch wierszy Philipa Larkina, towarzyszący premierze książki Zebrane, wydanej w Biurze Literackim 21 lipca 2008 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Jacek_Dehnel_2

Odsłuchiwanie Larkina (bez dreszczy)

wywiady / O KSIĄŻCE Grzegorz Czekański Jacek Dehnel

Rozmowa Grzegorza Czekańskiego z Jackiem Dehnelem, tłumaczem wydanej przez Biuro Literackie książki Philipa Larkina Zebrane.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Clo

O Cle

recenzje / NOTKI I OPINIE Anna Podczaszy Jacek Dehnel Jakub Winiarski Paweł Sarna Tobiasz Melanowski

Komentarze Anny Podczaszy, Jacka Dehnela, Tobiasza Melanowskiego, Pawła Sarny oraz Jakuba Winiarskiego, towarzyszące premierze książki Bogusława Kierca Cło, wydanej w Biurze Literackim 16 czerwca 2008 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Jacek_Dehnel_1

Samurajska brzytwa

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel

Rozmowa Anny Krzywani z Jackiem Dehnelem, towarzysząca wydaniu w Biurze Literackim książki Philipa Larkina Zabrane.

WIĘCEJ
WYWIADY_Jacek_Dehnel

Bez płaczów, dąsów i rzucania mięchem

wywiady / O PISANIU Jacek Dehnel Kuba Mikurda

Z Jackiem Dehnelem, tłumaczem poezji Philipa Larkina z wydanej w Biurze Literackim książki Zebrane, rozmawia Kuba Mikurda.

WIĘCEJ
21_NAGRANIA__Jacek_DEHNEL__Jedna linijka

Jeden akapit: „Zimowe królestwo”

nagrania / Stacja Literatura Jacek Dehnel

Spotkanie „Jeden akapit” wokół książki Zimowe królestwo Philipa Larkina z udziałem tłumacza Jacka Dehnela w ramach festiwalu Stacja Literatura 22.

WIĘCEJ
RECENZJE_bibliotekarskie_porno

Bibliotekarskie porno

recenzje / ESEJE Bartosz Sadulski

Recenzja Bartosza Sadulskiego, towarzysząc premierze książki Zimowe królestwo Philipa Larkina, wydanej w Biurze Literackim 23 stycznia 2017 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_niewielki_kontynent

Niewielki kontynent*

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Komentarz Jacka Dehnela do Zimowego królestwa Philipa Larkina, wydanego w Biurze Literackim 23 stycznia 2017 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Joanna-Mueller_Karolina-Saldecka

Blisko intymnego świata

wywiady / O PISANIU Joanna Mueller Karolina Sałdecka

Rozmowa Karoliny Sałdeckiej z Joanną Mueller.

WIĘCEJ
RECENZJE_Jacek-Dehnel_Judyta-Gulczynska_FOTO-Wiersz

FOTO-wiersz

recenzje / ESEJE Judyta Gulczyńska

Recenzja Judyty Gulczyńskiej towarzysząca premierze książki Jacka Dehnela Seria w ciemność, która ukazała się w Biurze Literackim 8 lutego 2016 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_intima-thule

Dom, w którym straszy tak pięknie

recenzje / ESEJE Michał Tabaczyński

Recenzja Michała Tabaczyńskiego z książki Joanny Mueller intima thule, która ukazała się w czasopiśmie „Fabularie”.

WIĘCEJ
RECENZJE_Dehnel_Jezyki-obce

Gdzieś między minionym a teraz. Języki obce Jacka Dehnela

recenzje / ESEJE Dominika Ciechanowicz

Recenzja Dominiki Ciechanowicz z książki Języki obce Jacka Dehnela.

WIĘCEJ
KSIAZKI_intima-thule

Intima thule: topografia intymności

recenzje / IMPRESJE Katarzyna Szopa

Esej Katarzyny Szopy towarzyszący premierze książki intuma thule Joanny Mueller, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 12 stycznia 2015 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Powlekac-rosnace

Macierzyństwo i kobiecość

recenzje / ESEJE Paulina Małochleb

Recenzja Pauliny Małochleb z książki Powlekać rosnące (apokryfy prenatalne) Joanny Mueller, która ukazała się w 2014 roku w „Nowych Książkach”.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Rubryki-strat-i-zyskow

Literacka przygoda z formą. O zyskach i stratach poety Jacka Dehnela

recenzje / ESEJE Grzegorz Tomicki

Recenzja Grzegorza Tomickiego z książki Rubryki strat i zysków Jacka Dehnela.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Jezyki-obce

Tłumacz się

recenzje / ESEJE Sylwia Sekret

Recenzja Sylwii Sekret z książki Języki obce Jacka Dehnela, która ukazała się na stronie Lubimyczytać.pl.

WIĘCEJ
RECENZJE_Dehnel_Jezyki-obce

Poziomy zaawansowania

recenzje / ESEJE Aleksandra Reimann

Recenzja Aleksandry Reimann z książki Języki obce Jacka Dehnela, która ukazała się w styczniu 2014 roku w „Nowych Książkach”.

WIĘCEJ
RECENZJE_Dehnel_Jezyki-obce

„Był dzień do opisania i nie było pointy”, czyli poeta zrozumiały w świecie tonów dekadenckich.

recenzje / ESEJE Przemysław Koniuszy

Recenzja Przemysława Koniuszego z książki Języki obce Jacka Dehnela.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Powlekac-rosnace

Pępkowe

recenzje / IMPRESJE Anita Jarzyna

Esej Anity Jarzyny towarzyszący premierze książki Powlekać rosnące Joanny Mueller.

WIĘCEJ
RECENZJE_Dehnel_Jezyki-obce

Między mówić a milczeć

recenzje / IMPRESJE Janusz Drzewucki

Esej Janusza Drzewuckiego towarzyszący premierze książki Języki obce Jacka Dehnela.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Rubryki-strat-i-zyskow

Rytm i forma, inne tory współczesnej poezji polskiej

recenzje / ESEJE Marcin Sierszyński

Recenzja Marcina Sierszyńskiego towarzysząca premierze książki Rubryki strat i zysków Jacka Dehnela, wydanej w Biurze Literackim 13 października 2011 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Rubryki-strat

Przyczynek do nauki o liryce dworskiej

recenzje / ESEJE Paweł Kozioł

Recenzja Pawła Kozioła towarzysząca premierze książki Rubryki strat i zysków Jacka Dehnela, wydanej w Biurze Literackim 13 października 2011 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Stratygrafie

Żywioły języka

recenzje / ESEJE Jarosław Borowiec

Recenzja Jarosława Borowca z książki Stratygrafie Joanny Mueller, która ukazała się w marcu 2011 roku na łamach „Nowych Książek”.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Wylinki

Joanna Mueller: Wylinki

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recenzja Anny Kałuży z książki Wylinki Joanny Mueller.

WIĘCEJ
RECENZJE_Jacek-Dehnel

Na brzegu lustra

recenzje / ESEJE Artur Nowaczewski

Recenzja Artura Nowaczewskiego z książki Żywoty równoległe Jacka Dehnela.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Ekran-kontrolny

Transfer wieczności w mainstream

recenzje / ESEJE Jakub Winiarski

Recenzja Jakuba Winiarskiego towarzysząca premierze książki Jacka Dehnela Ekran kontrolny, wydanej w Biurze Literackim 19 października 2009 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Ekran-kontrolny

Dyskretne kuksańce

recenzje / ESEJE Marcin Sierszyński

Recenzja Marcina Sierszyńskiego towarzysząca premierze książki Ekran kontrolny Jacka Dehnela, wydanej w Biurze Literackim 19 października 2009 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Ekran-kontrolny

Świat zrobił się za mały

recenzje / ESEJE Marcin Orliński

Recenzja Marcina Orlińskiego towarzyszące premierze książki Jacka Dehnela Ekran kontrolny, wydaje w Biurze Literackim 19 października 2009 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Brzytwa-okamgnienia

Liryczna brzytwa Ockhama

recenzje / IMPRESJE Karol Maliszewski

Recenzja Karola Maliszewskiego z książki Brzytwa Ockhama Jacka Dehnela

WIĘCEJ
KSIAZKI_Brzytwa-okamgnienia

O Brzytwie okamgnienia

recenzje / NOTKI I OPINIE Darek Pado Jakub Winiarski Julia Fiedorczuk Karol Maliszewski Kuba Mikurda

Komentarze Kuby Mikurdy, Karola Maliszewskiego, Julii Fiedorczuk, Jakuba Winarskiego i Darka Pado.

WIĘCEJ
WYWIADY_Jacek_Dehnel_3

O poezji Jacka Dehnela (laudacja)

recenzje / IMPRESJE Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

Nie ma potrzeby po raz kolejny powtarzać, że pisze poezję klasycyzującą lub neoklasycyzującą. Nie w tym zawiera się, jak sądzę, atrakcyjność i nośność jego propozycji…

WIĘCEJ