wywiady / O PISANIU

Nie wierzę w pisanie z dala od świata

Aleksander Trojanowski

Maria Halber

Aleksander Trojanowski rozmawia z Marią Halber, laureatką 13. edycji „Połowu”.

Okladka__Poetyckie_debiuty_2018 Biuro Literackie

Aleksander Trojanowski: Na początek chciałbym zapytać, bo wiem, że piszesz nie od dzisiaj, jak to się stało, że w ogóle zaczęłaś pisać, a przede wszystkim – jak to się stało, że nie przestałaś?

Maria Halber: Z pełną świadomością kliszy, jaką jest to wyznanie – piszę od kiedy pamiętam, od zawsze. Pisanie jest dla mnie najbardziej domyślną przestrzenią realizowania swoich potrzeb twórczych, odruchem, sposobem bycia w świecie. Być może wynika to z wychowania, ze wzrastania w domu, w którym książka była wartością. Zawsze coś tam sobie pisałam, jakieś pamiętniczki, opowiadania o wesołych przygodach mojego kota. Pewien przełom nastąpił mniej więcej w połowie liceum, jakoś tak z dnia na dzień zalęgła się we mnie bardzo jeszcze wtedy nastoletnia i ponura potrzeba pisania wierszy. Zaczęłam dość konsekwentnie i intensywnie publikować swoje teksty w Internecie – na portalach, które już nie istnieją. Moje wiersze spotykały się z raczej pozytywnym odbiorem, wygrałam wówczas nawet jeden całkiem poważny konkurs poetycki zorganizowany przez WBPiCAK. Potem w związku z różnymi kontekstami życiowymi bez większych sentymentów ucięłam swoją karierę internetowej poetki.

Czy wracając do roli poetki, tym razem nie internetowej, ale „papierowej”, zastanawiałaś się, po co to robisz, co cię do tego napędza?

Przez wiele lat pisałam wyłącznie do szuflady. Myślę, że to dowodzi wprost braku jakiejś pragmatycznej celowości albo idei, która by stała za tą czynnością. Pisałam z siebie, dla siebie – może po to, żeby jakoś sobie poukładać albo poopowiadać różne rzeczy, które umykają? Cały czas zresztą prowadzę dość szczegółowy dziennik, którego niektóre moje wiersze są w jakimś stopniu pokłosiem.

W takim razie dlaczego w końcu wysłałaś swoje teksty na „Połów”?

Myślę, że pisanie to jedno, a to, co się dzieje wokół niego, to drugie. Pisanie nieomal zawsze występuję w parze z fantazmatem siebie jako poety/poetki czy pisarza/pisarki. I tak jak w przypadku pierwszego można sobie uprawiać jakieś niewielkich rozmiarów poletko w swoim wewnętrznym świecie, tak to drugie może zaistnieć tylko w określonym, czytelniczym kontekście.

Będziesz teraz siłą rzeczy określana mianem „młodej poetki”. Co to dla ciebie znaczy „młoda poezja” i czy w ogóle jest coś takiego?

Jest z pewnością i chyba nie będę oryginalna stwierdzając, że w ostatnim czasie młoda poezja jest jakby bardziej. Co ważniejsze i też nieszczególnie szokujące – młodość czy właściwie świeżość tej poezji nie jest następstwem jedynie metryki piszących, ale też dykcji, tematów, żywego zainteresowania współczesnością. Młoda poezja kojarzy mi się teraz chyba głównie z Krakowem, ale też przecież Warszawą, Wrocławiem, Poznaniem, z czymś, co drgnęło w ostatnich latach, z tym, co publikowane jest np. na łamach KONTENT-u, z debiutami w Biurze Literackim i w WBPiCAK, z konkursem Bierezina, zachwytem nad Tomkiem Pułką i czytaniem Ryby, oczytaniem w ogóle i też nieoglądaniem się na innych, z zabawą, szaleństwem, wstydem i jego brakiem, sprzeciwem, buntem i w końcu z pozwoleniem sobie na bycie wrażliwym.

Czy poezja współczesna jest ciekawa?

Poezja współczesna jest najciekawsza! Z rzeczy najnowszych ogromną radością był dla mnie debiut Agaty Jabłońskiej – w tej książce jest wszystko, co cenię w poezji czy też w pisaniu w ogóle: ujmująca wrażliwość i przejmująca szczerość, jakaś elementarna niezgoda, zadziorność, nieoczywista fraza. Poza tym widzę w tej książce mnóstwo uczciwej, poetyckiej roboty. Mogłabym tutaj na jednym wydechu wymienić zwyczajową litanię poetek i poetów, którzy mnie fascynują, frapują – wiadomo, jest ich całkiem sporo. Niemniej – muszę oddać to, że dla mnie dobre wiersze to swojego rodzaju perełki, które zdarzają się bardzo różnym autorkom/autorom częściej lub rzadziej. Zresztą do dziś zdarza mi się wracać do tekstów ludzi, którzy nigdy nie zadebiutowali, o których poetycki słuch zaginął, a którzy kiedyś tam opublikowali w internecie bardzo policzalną liczbę tekstów, z których jeden czy dwa cały czas we mnie siedzą, do których wracam.

Twoje teksty są bardzo poetyckie, ale to jest poetyckość nieoczywista, która niekiedy jakby styka się z prozą. Gdzie się zaczyna wiersz? Albo inaczej – co twoim zdaniem decyduje o tym, że tekst będzie wierszem, a nie czymś innym?

Wydaje mi się to całkiem płynne. Istnieją bardzo dookreślone szufladki, jakimi są proza i poezja, ale wierzę, że jest sporo całkiem interesującej przestrzeni pomiędzy nimi, i jak zauważyłeś, to przekonanie da się wyczytać w moich wierszach. Być może jakaś gęstość metafory, specyficzna dykcja, forma oczywiście („z lewej równo, z prawej poszarpane”) – tym bym rysowała tę granicę, ale to arbitralne. Czytam więcej prozy niż poezji i u wielu autorów bardzo różnych gatunków znajduje takie frazy, taki język, że aż się prosi, żeby to przepisać, wyedytować, powstawiać entery tu i ówdzie i oprawić w ramkę.

Właśnie, te entery – jak powstają twoje wiersze? Pytam tu o wszystko: Skąd pochodzą pomysły? Co z nimi robisz? Spieszysz się? Czekasz? Czy to w ogóle działa u ciebie zawsze tak samo, czy zawsze inaczej?

Na poziomie pomysłu działa to przeróżnie, nie ma reguły albo przepisu, który mogłabym tutaj wyłożyć. Natomiast na poziomie tego pomysłu realizacji jest chyba zawsze tak samo. Ja się z pisaniem straszliwie grzebię, coś sobie wymyślę, a potem chodzę z tym tygodniami, czekając na nadejście tzw. dobrego momentu – a jak wiadomo najbardziej charakterystyczną cechą tego momentu jest to, że nie nadchodzi nigdy. Nie spieszę się, gdy już uda mi się coś zapisać, to wracam do tego wielokrotnie, poprawiam, zmieniam, przepisuję i chyba póki taki tekst nie zostanie gdzieś posłany, to cały czas jest w procesie.

A czy to, że jesteś socjolożką, a więc działasz intelektualnie w niepoetyckim polu, wpływa jakoś na twoje pisanie?

Uszczegóławiając – jestem absolwentką socjologii. Moje drogi zawodowo się z tą dziedziną w znacznym stopniu rozeszły, natomiast studia w ISNS UW to jedno z najważniejszych intelektualnych doświadczeń w moim życiu. Dzięki tym studiom miałam okazję przeczytać rzeczy, które w ogromnym stopniu przeorganizowały moje postrzeganie rzeczywistości, zrewidowały różne schematy myślowe, które wcześniej zdążyłam zaabsorbować. Socjologia bardzo mnie uwrażliwiła na różne mechanizmy społeczne, które bierzemy za pewnik i wynikającą z nich łatwość, z jaką wchodzimy w role. I pewnie ta wrażliwość i świadomość znajduje ujście między innymi w moim pisaniu.

Nie urywając wątku społecznego, chciałbym porozmawiać o twoich wierszach; na początku coś ci przeczytam: „inna już biegłaby po, przecież te dziewczyny robią co chcą / w takich przypadkach dobrze wiedzą co robić, znają model ucieczki / ja nie znałam”. To fragment wiersza „ESC” z twojego zestawu, ale wydaje mi się, że w wielu miejscach to, co intymne, łączy się w nim z tematami społecznymi. Czy powiedziałabyś, że Twoje pisanie jest zaangażowane? Czy zaangażowanie i intymność wiersza się twoim zdaniem wykluczają?

Jakkolwiek sporo jest w moim pisaniu kreacji, to jednak myślę, że zawsze warto podkreślać: „prywatne jest polityczne”. I pewnie jeszcze bardziej polityczne jest teraz, kiedy decyzje podejmowane przez partię u władzy niejednokrotnie uderzają także w elementarne prawa kobiet – żeby odnieść się wprost do wspomnianego przez ciebie wiersza. Zdaję sobie sprawę z tego, że ten tekst może być odbierany jako intymny, ale jednocześnie – jak się okazuje – da się wyczytać w nim rodzaj refleksji czy sprzeciwu będące domeną poezji zaangażowanej.

Nie wierzę w pisanie z dala od siebie i podobnie też nie wierzę w pisanie z dala od świata. Oczywiście, można się mniej lub bardziej kamuflować z jednym i drugim. Jednak zawsze funkcjonujemy w jakimś określonym kontekście, wypadkową tego kontekstu są nasze troski, radości, codzienne sprawy, ale też inspiracje, lektury, które wybieramy, ostatecznie – nasz język. W tekstach wielu autorów, którzy od zaangażowania się odżegnują, można przecież odnaleźć ślady sytuacji politycznej czy społecznej oraz reakcje, postawy wobec – to w takim razie jak jest, czy to jest już zaangażowanie? Łatwe są te łatki, można podyskutować żywiołowo o wiersza powinnościach albo ich braku – ale czy to takie potrzebne? Pewnie można by rozpiąć kontinuum między tymi dwoma pozornymi skrajnościami, o które pytasz. Jednak krańce tego kontinuum wydają mi literacko czy intelektualnie najmniej ciekawe.

Z kolei wiersz „bardzoładne.jpg” zaczynasz w ten sposób: „więc twoje ciało wylało się z internetu, wyciekło”. Czytając twój zestaw miałem wrażenie, że zaglądam do jakiegoś minimalistycznego świata, na który składają się jakieś mieszkanie, okno, ulica, ale też okno przeglądarki, Internet. I ciało, które jakby przelewa się między tymi wszystkimi perspektywami – wnętrza i zewnętrza, teraźniejszości i przeszłości, wirtualu i realu.  Czy metafora cieczy jest dla ciebie jakoś szczególnie ważna?

Nie chciałabym narzucać jakichś tropów interpretacyjnych czy też porządkować czytelniczej wyobraźni. Metafora cieczy nie ma dla mnie tak dużego znaczenia, ale jeśli zyskuje ona na ważności w przestrzeni czytania moich tekstów, to jest to dla mnie fajne i ciekawe. Natomiast istotnie, powracającym motywem jest ciało, jego przemiany – i nie tylko te dosłowne, mierzalne, ale też wynikające z włożenia tego ciała w różne konteksty, różne dyskursy. Jest to coś, co mnie intryguje i poniekąd jest chyba bardzo współczesne: obsesja ciała, obsesja równania z tym ciałem do jakichś bardzo wymyślnych i wielokrotnie niezdrowych standardów. Z drugiej strony, związana z Internetem i portalami społecznościowymi ogromna widzialność różnych ciał, ale widzialność najczęściej zaburzona, zdeformowana, rozkawałkowana. To wszystko oddala ciało od jego funkcji, patologicznie przewartościowuje znaczenie ciała. Może tu jest trochej tej cieczy? W końcu oglądamy te ciała na Instagramie, zastygłe w chwili zrobienia zdjęcia, posągowe i nierealne, a na co dzień musimy obchodzić się ze swoim własnym ciałem, które jest zmienne, niedoskonałe. Trochę jak „ciecz, która przyjmuje kształt naczynia, w którym się znajduje”, tak i ciało jest podatne – na czas, na chorobę, na spojrzenie.

Mówiłaś już o płynnej granicy między poezją i prozą, mnie w twoich wierszach ciekawi coś, co nazwałbym prowizorycznie zainteresowaniem klasycyzującą frazą, którą wplatasz w dłuższe, potoczno-codzienne przebiegi. Czy to się jakoś pokrywa z twoimi inspiracjami?

Najbardziej lubię autorów, u których wiele się dzieje w języku, językowo charakterystycznych. I mimo że bardziej domyślną formą jest dla mnie poezja, to przestrzenią moich inspiracji, a przede wszystkim zachwytów jest przede wszystkim proza. Chyba najważniejszą dla mnie autorką jest wciąż Herta Müller. Sercątko czytałam z 10 lat temu i nadal pamiętam swoje zatrwożenie, kompletne oniemienie językiem tej książki. Myślę, że to właśnie styl Herty Müller, bardzo poetycki i gęsty, ostatecznie wyczulił mnie na język, na jego zniuansowanie i nieoczywistość. Inspiracje wielokrotnie znajduje też w zupełnie nieliterackich okolicznościach, w jakichś podsłuchanych rozmowach, językowych omsknięciach, pomyłkach, przejęzyczeniach. Swojego czasu miałam taki dziwaczny zwyczaj, że wszystkie zdania, te przeczytane i zasłyszane, które wydawały mi się ciekawe, osobliwe, ładne – zapisywałam na jakichś świstkach i upychałam po szufladach w przekonaniu, że to wszystko się w końcu bardzo przyda, jakoś mnie natchnie czy uruchomi. W pewnym momencie kolekcjonowałam te ładne zdania tak skwapliwie, że nieszczególnie potrafiłam jeszcze znaleźć przestrzeń na pisanie.

Osoba, która mówi w Twoich wierszach, jest na pewno młoda, ale to młodość, która ma już świadomość upływającego czasu. Czy to dobrze, czy to źle, że ma taką świadomość i czy wiersze mają coś z tym zrobić? Na przykład „łapać chwile ulotne jak ulotka” – czy to w ogóle dobry trop?

Na pewno nie jest to mój główny pomysł na poezję, ale muszę przyznać, że zawsze ujmują mnie w literaturze takie impresyjne opisy, łapanie czegoś bardzo ulotnego słowami, to zawsze mocno działa na wyobraźnię. Jednocześnie jednymi moimi wierszami, do których naprawdę mam ochotę wracać, są właśnie te będące zapisem czy relacją z jakiejś konkretnej chwili, więc rzeczywiście jest to jakiś trop. Chyba łączy się to z pierwszą częścią twojego pytania. Mam już za sobą ten moment życia, w którym wydawało mi się, że jestem nieśmiertelna, a każde zwlekanie i niezdecydowanie można było tłumaczyć wyświechtanym „na wszystko będzie czas”. Czas umyka coraz szybciej, co jest refleksją smętną i potworną w swojej banalności, ale być może wiersze „są jakimś narzędziem indywidualnego ocalenia”.

Zaciekawiły mnie tytuły twoich tekstów, zwłaszcza „przystanek na żądanie, psy”, który jest zarazem ostatnim wersem tego wiersza. W jaki sposób myślisz o relacji tytułu i tekstu?

Tytuł jest dla mnie drugorzędny wobec tekstu i chyba nigdy nie napisałam czegoś „pod tytuł”, tytuły zawsze zdarzają mi się jakoś później. Zresztą, nie każdy wiersz potrzebuje tytułu. Czasem uczepi się mnie coś, jakaś zbitka wyrazów, przeczytany albo zasłyszany fragment zdania i „domontowuję” go do wiersza, jeśli dostrzegam w tym spójność lub jakąś przewrotność właśnie. Nie lubię jedynie, jeśli tytuł przesadnie sugeruje to, w jaki sposób wiersz miałby być odczytywany. Natomiast dobrze wyważona przesada w drugą stronę może działać całkiem fajnie, czego przykładem są zupełnie zmyślone, odklejone od treści tytuły opowiadań z debiutanckiej książki Weroniki Murek. Ostatecznie i tak czytelnik nadaje (lub nie) sens relacji między tytułem a tym, co pod tytułem widnieje.

O AUTORACH

UTWORY_Aleksander_TROJANOWSKI
Aleksander Trojanowski

Ur. we Wrocławiu w 1990 r. Laureat Nagrody Publiczności w XXIII OKP im. Jacka Bierezina i Nagrody im. Mariana Redwana na Festiwalu Fama 2016. Publikował m.in. w „2Miesięczniku”, „Kontencie” i „Helikopterze”.  

UTWORY__Maria Halber
Maria Halber

ur. 1989, pisze poezję i prozę, mieszka w Warszawie.

powiązania

02_WYWIADY__Marcin Pierzchliński__Uwierzyć w czytelnika

Uwierzyć w czytelnika

wywiady / O PISANIU Marcin Pierzchliński Maria Halber

Maria Halber rozmawia z Marcinem Pierzchlińskim, laureatem 13. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
09_UTWORY__Różni AUTORZY_Wiersz doraźny_Gwatemala

Wiersz doraźny: Gwatemala

utwory / premiery w sieci Aglaja Janczak Aleksander Trojanowski Antonina Małgorzata Tosiek Jakub Głuszak Jakub Pszoniak Paweł Harlender

Finałowy zestaw „Wierszy doraźnych 2018” autorstwa Jakuba Głuszaka, Pawła Harlendera, Aglai Janczak, Antoniny Małgorzaty Tosiek, Aleksandra Trojanowskiego, Jakuba Pszoniaka.

WIĘCEJ
Katarzyna Szaulinska

Otwieranie na przepływ

wywiady / O PISANIU Katarzyna Szaulińska Marcin Podlaski

Marcin Podlaski rozmawia z Katarzyną Szaulińską, laureatką 13. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
05_RECENZJE__Dawid Mateusz__Tweet w horyzont zdarzeń

Tweet w horyzont zdarzeń

recenzje / IMPRESJE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy Nic cięższe niż coś Katarzyny Szaulińskiej, laureatki 13. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
06_RECENZJE__Katarzyna Szaulińska__California dreaming

California dreaming

recenzje / KOMENTARZE Katarzyna Szaulińska

Autorski komentarz Katarzyny Szaulińskiej, laureatki 13. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
08_UTWORY__Katarzyna Szaulińska__Nic cięższe niż coś

Nic cięższe niż coś

utwory / premiera w sieci z Połowu Katarzyna Szaulińska

Premierowy zestaw wierszy Katarzyny Szaulińskiej Nic cięższe niż coś. Prezentacja w ramach projektu „Poetyckie debiuty 2018”.

WIĘCEJ
02_WYWIADY__Marcin Podlaski__Przepoczwarzanie, czyli wszystkie kagańce w kąt

Przepoczwarzanie, czyli wszystkie kagańce w kąt

wywiady / O PISANIU Antonina Małgorzata Tosiek Marcin Podlaski

Antonina M. Tosiek rozmawia z Marcinem Podlaskim, laureatem 13. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
05_RECENZJE__Dawid Mateusz__W poszukiwaniu innej gramatyki

W poszukiwaniu innej gramatyki

recenzje / IMPRESJE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy Trzysta cytryn do trzeciej potęgi tygrysa Marcina Podlaskiego, laureata 13. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
09_UTWORY__Marcin Podlaski__trzysta cytryn do trzeciej potęgi tygrysa

trzysta cytryn do trzeciej potęgi tygrysa

utwory / premiery w sieci Marcin Podlaski

Premierowy zestaw wierszy Marcina Podlaskiego Trzysta cytryn do trzeciej potęgi tygrysa. Prezentacja w ramach projektu „Poetyckie debiuty 2018”.

WIĘCEJ
02_WYWIADY__Marcin Pierzchliński__Uwierzyć w czytelnika

Uwierzyć w czytelnika

wywiady / O PISANIU Marcin Pierzchliński Maria Halber

Maria Halber rozmawia z Marcinem Pierzchlińskim, laureatem 13. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
05_RECENZJE__Dawid Mateusz__Nouvelles impressions de Białogard

Nouvelles impressions de Białogard?

recenzje / IMPRESJE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy Le voyage ivre Marcina Piechrzlińskiego, laureata 13. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
10_UTWORY__Marcin Pierzchliński__Le voyage ivre

Le voyage ivre

utwory / premiery w sieci Marcin Pierzchliński

Premierowy zestaw wierszy Marcina Pierzchlińskiego Le voyage ivre. Prezentacja w ramach projektu „Poetyckie debiuty 2018”.

WIĘCEJ
05_RECENZJE__Dawid Mateusz__Thriller, dokumentalny

Thriller, dokumentalny

recenzje / IMPRESJE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy zero waste Marii Halber, laureatki 13. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
05_RECENZJE__Dawid Mateusz__Thriller, dokumentalny

Thriller, dokumentalny

recenzje / IMPRESJE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy zero waste Marii Halber, laureatki 13. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ