Być może należało mówić (1984-2012)

23/10/2013 liryka

Być może należało mówić to pierwsza od lat publikacja reprezentująca dorobek poetycki autora Wychwytu Grahama. Tom zbudowany jest z tekstów ułożonych chronologicznie, zgodnie z ukazującymi się przez lata tomami. Wiersze wybrał i posłowiem opatrzył Piotr Śliwiński, tworząc tym samym z publikowanej książki całkiem nową wypowiedź artystyczną, zaświadczającą o tym, że nie bez powodu Jacek Podsiadło uważany jest za jednego z najwybitniejszych i najważniejszych poetów polskich.

Autor
Jacek Podsiadło
Wydawca
Biuro Literackie
Miejsce
Wrocław
Wydanie
1
Data wydania
2014-01-30
Gatunek
Liryka
Seria
Dożynki
Ilość stron
356
Format
168 x 238 mm
Oprawa
miękka
Papier
Ecco Book Cream 80 g/m² wol. 1,8
Projekt okładki
Wojtek Świerdzewski
Projekt opracowania graficznego
Artur Burszta
ISBN
978-83-63129-53-8
spis treści

nieszczęście doskonałe (1987)

* * * [chciałbym wierszem zmienić świat]

* * * [prosiłem dziewczynkę]

Byle do Łodzi

Świątynia

Linia

 

hej! (1987)

Piotrze mój, Piotrze

 

wah-wah (1988)

Społeczeństwo

Szkic do poranka

Fortuna, Niemen, Miłosz

 

kompot z orangutana (1989)

Pijalnia piwa

Wesele i już

Sorrow

 

odmowa współudziału (1989)

Szkic do wieczoru

Riekord wysoty

Trochę jak amerykański aktor

Bar „Żeglarski”

 

tak (1989)

Motyl

* * * [Jak korek wepchnięty do butelki wina]

 

sobą po mapie (1989)

* * * [Widzieć nauczyciela]

Zjednoczeni

W cudownie osobowym i nocnym pociągu z Kalisza do Kłodzka

Partyzantka

U słonej lizawki

 

nie wiem (1989)

Depozyt

Wiązania

 

można jeszcze na mnie polować (1989)

Odlot Jest Jedynym Prawdziwym Stąpaniem Mocno Po Ziemi

* * * [Przegrałem wyścig]

World champions

Gorzów Wielkopolski

Chciałbym dać ci to

Don’t leave me

Dwa konie

 

w lunaparkach smutny, w lupanarach śmieszny (1990)

Skupienie

Petycja

Nigdy w życiu

Imieniny. Zaprosili mnie do stołu

That’s all

Tak jakby nas nie było

Jadąc do ciebie

 

arytmia (1993)

Litania. Suplement drugi

Dzień nr 102, przed świtem

Jest światłem

Zdania, fale

Noc nr 144

Nauka o człowieku

Uszczęśliwieni

Męczą mnie podróże

Sakrament śmiertelności

Lekcja polskiego

Splątane sieci

Osiemnasty wiersz mistyczny

Imię ojca: kamień

Trzydziestka na karku

Przebierańcy

To, co obok

* * * [Byłem dzieckiem, rządziło mną]

 

dobra ziemia dla murarzy (1994)

Zły

Ziemia

Pora wędrowania

Pierwszy wiersz przeciw państwu

Drugi wiersz przeciw państwu

Trzeci wiersz przeciw państwu

Spróbuj być Bogiem

Przychodzi starość

Mowa oddechu

 

języki ognia (1994)

Ognisko domowe

Wieją wiatry Miłości

Granica cienia

Oddawanie piękna

Kilometry taśmy

Mimo, że mamy wstać rano do pracy, zamiast spać wspominamy niezwykłe zdarzenia

Trelinka, siekiera, puch

Waty, cale, dżule; na raty, wcale, w ogóle

Teraz, kiedy zmrok każe nam zapalać latarnie

Cisza morska

 

królowo kolorów (1995)

* * * [Pociąg z Bełżca zwiększył opóźnienie do stu minut]

* * * [Ewa już wyjechała, Mirek układa plany]

1 września

List do Anny Marii zamiast kwiatów

List do Pawki Marcinkiewicza przed meczem Anglia-Holandia

Czasy się zmieniają

 

to all the whales i’d loved before (1996)

Noc ciemna

Przedwczesny koniec Pory Śniegu, którego nie było

* * * [Upał zelżał, pijani mężczyźni o zdumionych oczach]

List z tego świata do Jah’decka

Noc nr 120

Wygląd zewnętrzny

* * * [Wetknąłem nos w jej łono, przypomniało mi się]

Dzień zwycięstwa

Zagłada

 

niczyje, boskie (1998)

Plateau

List do Pawki Marcinkiewicza w Des Plaines, Illinois. Pocztą pantoflową

Cokolwiek jest, snuje swą opowieść

Szał nauczania

* * * [Jezu o twarzy Stana Borysa, lecz z sercem wolnym od skazy]

Wędrówka po moich niegdyś okolicach

Sygnały dźwiękowe i świetlne

Ogniem, mieczem

Z trzaskiem otwiera się kasztan nad naszymi głowami

Plozywność

* * * [Gdzie zęby bobrów jak frezy tokarek]

 

zielone oczy zmrużyć czas (1998)

* * * [Wskazówka budzika wycelowana ni w pięć, ni w dziewięć]

Wiersz dla Andrzeja Sosnowskiego

Nic (można strzelać)

Czy poezja jest w stanie?

* * * [Więc mają tu prom. Właśnie przewiózł auto i dwóch rowerzystów]

Punkty, metry, sekundy

 

wychwyt grahama (1999)

Hymen

Dziewiąty wiersz przeciw państwu

Kładąc Dawidowi pod poduszkę prezenty

Na skraju Puszczy Solskiej

Potrzeba wiary

Wielkanoc, koniec wieku. „Byłem tobą”

* * * [Wyłania się z gąszczu nad rzeką w jednoczęściowym kostiumie bordo]

* * * [Wstałem o piątej. Był tam, gdzie go zostawiłem]

Thoreau: wstawaj wolny od trosk przed świtem i poszukuj przygód

Chwytanie powietrza

Lubię patrzeć

* * * [„Teren prywatny, wstęp płatny. Henryk Sułuja”, namazane na desce]

„Breaking the waves”

Rozproszenie

Chłopcy z Placu Broni

Sobie na 33 urodziny

Powrót do Anny Marii

 

cisówka (1999)

Krążowniki szos

Cisówka

* * * [Lidka umyła przy studni kolorowe warzywa]

 

z wierszy rozproszonych (1985 – 1999)

Piosenka o mojej Warszawie

Narzucająca się analogia

Noc w pokoiku na górze w Kopańcu

* * * [nie jest ze mną dobrze]

* * * [A jeśli mój syn (któremu pozostawiłbym przecież]

Dąbrówka. Łąka

* * * [Kurt zasnął i nie śledzą go już straszne przedmioty]

Tłuszcz

Park Skaryszewski

Konfesata

* * * [Dopędziwszy dziewczynę spytałem: „Dokąd właściwie”]

Dwie godziny

* * * [Mam dość miasta, spędzam dzień nad rzeką]

Autostop

List do Anny Marii z równiny z trzema niewiadomymi

* * * [Pustym o tej godzinie i o tej porze roku]

Moje ciało w ulewie mówi

Krótki, krótki list z tamtego świata do Pawki Marcinkiewicza

Noc nr 128 – powierzam moje usta kwiatom

Ta noc będzie sylwestrowa

* * * [Po grze w piłkę nożną na szkolnym boisku]

Osiemnaście tysięcy dziwaków

Muzyka

List z tego świata do Richarda Brautigana

Wiersz poranny, oniryczny

Wolniej, niżej, bliżej

W odpowiedzi na wiersz Czesława Miłosza „Sarajewo” a także w obronie własnej

Być może należało mówić

Pestka, pustka

Mrówki

Święta

Pamiętam, że byłem dzieckiem

Uwodzicielskie milczenie

999

Sprawiedliwość

Jest nas coraz więcej w Bullerbyn

Kierowanie ruchem

Krojąc mięso

Po wyborach

Tylko fakty

Elegia dla Marcina Kaczyńskiego

Powód

Popioły

Poezja nie

Wiersz dla Jacka Gutorowa

Stronie Śląskie. Zdrój

Żegnajcie, pociągi

Po miesięcznej rajzie mucha znów się znalazła

Św. Grzegorz: forma róży jest grzeszna

Powiat

Wtorek wieczorem

Cały kłopot z wynalazkami

Kontrkultura

 

kra (2005)

Opole. Ekloga czerwcowa

Kiedy urodzę się na nowo (piosenka)

Hoduję dla ciebie żurawia (piosenka)

* * * [Z balkonu patrzę na miasto]

Historyjki

Historie

Brother Death Blues

Halówki

Gwiazdy. Pocałuj mnie po wszystkim

 

pod światło (2012)

Przedmowa

* * * [Dopiero przed zimą widać]

Na śmierć Michała Fostowicza

Matryca i bękart

Robinia i judaszowiec

Strzemię i metrum

Wigilia

 

Posłowie (Piotr Śliwiński)

 

opinie o książce

Można by pokazać, jak głęboką świadomością artystyczną dysponuje Jacek Podsiadło (…), warto byłoby tropić i analizować pastiszowość w utworach poety, faktycznie intrygującą, mnie jednak najciekawsze wydają się wiersze usytuowane na granicy między sytuacją, w której uczucia i słowa podlegają różnym restrykcjom, a stanem podobnym do nieważkości, swobodnego unoszenia się, jazdy bez asekuracji w nieoznaczonym kierunku (…). W tomie znalazło się sporo takich „jazd”, choć trudno mi stwierdzić,czy stanowią tu większość. Tak czy owak są ważnym elementem tego wyboru, który przecież nie ma ambicji, by uchodzić za skupisko wszystkich świetnych – czy tylko najświetniejszych – wierszy Jacka Podsiadły. Są jego ryzykiem i, jak uważam, sednem liryzmu. Są też moją radością, którą chciałbym Cię – Czytelniku – zarazić.

Piotr Śliwiński

Być może należało mówić jest starannie przebraną cząstką jego twórczości poetyckiej – cząstką zobiektywizowaną, wiarygodną jako „znak firmowy” tego pisarstwa.

Nowe Książki

Wrogiem Jacka Podsiadły jest wszystko, co nie zostało sprawdzone na własnej skórze, każda odczłowieczona abstrakcja, każdy język niesłużący komunikacji między konkretnymi żywymi istotami.(…) Podsiadło jest poetą, od którego warto zaczynać przygodę z literaturą. I do którego warto wracać, by zdzierać z siebie warstwy cynizmu, zdejmować z oczu bielmo, podawać w wątpliwość intelektualne przyzwyczajenia, emocjonalne nawyki. Jego afirmujące jednostkę i bliski jej świat wiersze posiadają rzadką właściwość: bez wstydu i bez żenady ujmują w klarowną formę kłębiące się w czytelniku myśli, targaj ące nim rozterki; uprzytomniają, że literatura nie jest samotnym gmachem wzniesionym ze słów, ale nieustającym działaniem, które przynosi ulgę, stwarza sens. Wybór wierszy stwarza natomiast szansę przywrócenia go najmłodszym czytelnikom. Czego mu życzę. A jeszcze bardziej – im.

Michał Szymański

Nowy tom udowadnia, jak ważną rolę Podsiadło odgrywa w poetyckim kanonie, choć on sam postulował skreślenie go z listy lektur szkolnych.(…) Zbiór daje szeroki przekrój przez poezję Podsiadły, ale teżjego życiorys. Widzimy, jak konsekwentnie poeta buduje i zapisuje swoją biografię, z dokładnością co do dnia i do minuty staje się lirycznym kronikarzem własnego życia.

Dorota Oczak

Wiersze Jacka Podsiadły, zebrane w tomie Być może należało mówić, to są ledwie słowa, za kilka z nich warto oddać i włos, i myśli, i czas.

Joanna Roś

Być może należało mówić pokazuje nam mężczyznę, który wyrusza w nieznane, a który dopiero później będzie dziękował,ludziom, którzy robili mu kanapki na drogę. Widzimy młodego mężczyznę, który dopiero od jutra będzie ją kochał, mężczyznę zrodzonego z rozkoszy i dla rozkoszy, w namiętnych ramionach tajemniczej Pani Malibu. (…) Warto sięgnąć po Być może należało mówić dla takich wierszy jak HymenWigilia i niepodrabialna Konfesata, dla utworów radosnych i smutnych, tych o narodzinach Dawida, i z tomu Kra – o śmierci brata.

Sylwia Sekret

To przecież „dziwne dziecko” z tytułu jego książki o Pippi, to wieczny chłopiec, outsider i buntownik, który bez przerwy powtarzał swoje desinteressement wobec usankcjonowanych form istnienia w społeczeństwie i kulturze. A tacy nigdy nie dorastają.(…) Czytając Być może należało mówić, widać wyraźnie, jak ewoluowała poetyka Podsiadły. Od juweniliów, które sam autor nazywa „dorodnymi okazami grafomanii”, od młodzieńczych protest songów i zachłannych spowiedzi afirmatywnego naturszczyka do kunsztownych literackich form, bogatych znaczeniowo i jakościowo, do kulturowych dialogów o szerokich horyzontach filozoficzno-literackich, do metafizycznych peror. Widać też, jakie motywy najwyraźniej się w tej twórczości odznaczały.

Maciej Robert

W tym wyborze wcale nie dominuje najbardziej znana Arytmia, ile najstarsza, młodzieńcza wręcz twórczość autora. Zaskakująco liryczna. Wybór ten umiejętnie obrazuje talent jednego z najlepszych autorów współczesnej, polskiej poezji.

Łukasz Drozda

Jacek Podsiadło to dla mnie absolutny klasyk, który w dużej mierze nakreślił kształt poezji dzisiejszej i nie potrafiłbym przejść obojętnie obok takiej ilości jego wierszy zebranych w jednym miejscu. 

Maciej Baczak

Jacek Podsiadło to bezapelacyjnie klasyk w świecie współczesnej poezji, który doczekał się publikacji całego swojego dorobku poetyckiego w jednym tomie. O ile możemy pokusić się o stwierdzenie, że jest to „gratka” dla tych, którzy poezję Podsiadły lubią, o tyle polecam sięgnąć do tej książki wszystkim, którzy zazwyczaj przechodzili obok niej obojętnie. Synteza wierszy z lat 1984-2012 daje doskonałą okazję do zaobserwowania rozwoju talentu pisarskiego i własnej osobowości autora. 

Paweł Ryszka

Dla stałych czytelników śledzących twórczość Podsiadły, tom będzie stanowił jej kwintesencję. Dla „nowicjuszy” będzie ciekawą przygodą, a może nawet swoistym „przetarciem szlaku” – bo dzięki  lekturze przekonają się, że poezja nie jest taka straszna jak ją malują:  hermetyczna, zawiła, wyrafinowana. Owszem, taka też istnieje, ale Podsiadło operuje językiem prostym, opisuje codzienne, zwykłe, bardzo „ludzkie” sytuacje.
Dużo siebie daje w swoich utworach: własne podróże, uczucia, tęsknoty, przeżycia, doświadczenia, wydarzenia z życia. 

Agnieszka Grabowska

Trzysta stron, które w swojej książkowej kolekcji mieć o tyle warto, że poza byciem przyjemnością, są także fragmentem historii literatury. Są miejscem ważnym, o którym nie powinno się zapominać. Poezją ukierunkowaną na to, co ludzkie w szczegółach, co ludzkie w każdej rozmowie. Być może należało mówić udowadnia, że bez Jacka Podsiadły dzisiejsza poezja polska nie byłaby sobą. Byłaby czymś mniej. 

Michał Domagalski

inne książki autora