Przystań!              Księgarnia              Festiwal              Biuro              Butelka
Przystań! Przystań!
Przystań! Księgarnia
Festiwal Biuro
Pomoc
Publikuj
Dyskutuj

WIERSZE

Paweł SARNA
Poeci na nowy wiek: fragmenty książki Biały OjczeNasz

W Y S Z U K I W A N I E
  • Indeks autorski
  • Indeks tytułowy
  • Zapowiedzi
  • T E K S T Y
    N A   P O K Ł A D
    M E D I A
    L E K S Y K O N

    Czerwony, czerwony

          Dorocie T.

    Jest zmierzch czerwony pory suchej. Noc będzie chłodna.
    Widziałaś? Chwasty
    uwiły swe gniazda. Coraz więcej kamieni -
    kamień na kamieniu powija.
    A dalej jest komin, stos drewna na opał. Jest ogień.
    Wystarczy rozniecić. Są okiennice otwarte,
    którym się zatarły zawiasy. Zobaczysz,
    jak się rozpędza młyn rzeki. Kamienie
    otworzą się i zakwitną.
    Od kiedy znów wieje, wreszcie
    masz dłuższe włosy. Ta noc

    będzie chłodna.
    Dom oświetli Ojciec.


     

    Wszyscy będą ci bliscy

    Dalej jest drewniane miasto gdzie domy czekają otwarte.
    Którejś nocy kobiety przestaną tkać sieci.
    Mężczyźni zwołają się.
    I wejdą pomiędzy trawy rozchylając jak uda.
    A później gdy zstąpią do rzeki ogłoszą
    że skończył się Post.
    I wyjdą na brzeg objuczeni.
    I śmiać się będą. I będą patroszyć
    i wróżyć pomyślność.
    A zdobycz największą podniosą wysoko.
    Otwartą jak dom
    poniosą.
    I śpiewając zakopią
    pośrodku drogi
    którą przejdzie
    Wędrowiec.

    śpiewając
    przekleństwo
    bać się będą.

    Będą czekać.


     

    To wzgórze nazywa się Moria

    Zawsze ma wzgórza nad sobą ( ...poniedziałkowe ma jasną
    cerę, wtorkowe ma dużo wdzięku...)
    , płonące wzgórza,
    przeczuwa ich zapach (...środowe jest pełne niedoli,
    niedoli, czwartkowe zajdzie daleko, daleko...)
    , a usta ma pełne
    siarki wyssanej z piersi (...piątkowe kochać nie umie,
    nie umie, sobotnie będzie pracować, ach, ciężko...)
    , za sobą
    ma wzgórza i ostry smak kobiet, i śmiech, co dźwięczy
    i zlewa się w jeden dzwon (...ale dziecię
    zrodzone w Dzień Ojca jest urodziwe, pogodne,
    szczęśliwe, ach, śpij spokojnie, mój synu)
    , i byłby gotów,
    wspiąć się - wraz z Ojcem na Wzgórze - by ujrzeć ostrze,
    które się wznosi.

    Widzi ulicę o świcie i światło neonów na nocnej warcie,
    i są po części: światło, które ogarnia, i światło, które uderza.


     

    Tren

    Jeśli pozwolisz
    pocieszę się
    w ten sposób

    teraz mogę

    modlić się do Ojca.

    Listopad '99


     

    I powiedziane jest

         św. Pawłowi Szyckiemu

    Na końcu najgorętszej drogi po jakiej ci przyszło się czołgać
    napotkasz kobietę która umawiała się z tobą czasem
    że od teraz będziecie dla siebie coś znaczyć. I spotkasz
    najdalszych krewnych co pławić będą swe dzieci
    w blaszanych baliach. I zanim zapytasz czy wierzą
    w nawrócenie czarownic i mężów ich i wrednych bękartów
    spluną na ciebie a każdy przez lewe ramię.
    I zanim powiesz że niedaleko stąd wylała rzeka
    na takie miejsce jak tu i takich
    odeślą cię skąd przyszedłeś. I będą mieć rację.
    I jest napisane: Przez tę granicę nie będziesz przemycał
    siebie. I nawet jeśli nie dotyczą cię tutaj żadne obrzędy.
    I zaczniesz wierzyć w anioły.
    I dowiesz się że dwa spośród wszystkich są miłosierne.
    I płochliwy jest Anioł Eutanazji.
    I leniwy jest Anioł Anestezji.


     
    Copyright © Biuro Literackie      |      O nas      |    Kontakt     |      Mapa serwisu      |      Poleć stronę znajomym      |      Dodaj do ulubionych