|
Gatunek: Poezje Wydawca: BL, Wrocław 2009 Wydanie: 1 ISBN: 97883-60602-79-7 Stron: 64 Cena: 24.00 zł 16.00 zł
O książce:
• Ta odruchowa ufność, którą odczuwamy w stosunku do autora, stanowi jeden z najciekawszych wątków pojawiających się przy lekturze Państwa P. Obrazy Sośnickiego są niezwykle sugestywne i wiarygodne. Wypełniając spojrzenie czytelnika szczegółami, autor konstruuje sytuację w wierszu nie tyle ze słów, co bezpośrednio (na tyle, na ile to możliwe w poezji) z doświadczeń czytającego. Dokonuje w rzeczywistości interpretacji naszego widzenia, naszego snu – wchodzi niemal w rolę terapeuty, wyjaśniając to, co zdarzyło się samemu odbiorcy. Tworzy przestrzeń mówiących rzeczy, które nie potrzebują go jednak w roli twórcy i pośrednika (rzecz-nika), ale raczej wyjaśniającego, tłumacza; to niemal przestrzeń tradycji Heideggerowskiej, z tą różnicą, że rzecz mówi wszystko sama z siebie, popychana siłą, która jest niewidoczna i niewytłumaczalna poza poezją (a może w ogóle nie jest?).
Paweł Kaczmarski
• Dariusz Sośnicki, poeta czterdziestoletni, chwyta się za bary ze swoim krajem (lub, przyjmując wersję neutralną, z krajem, w którym przyszło mu żyć). Pisać o Polsce, zwłaszcza dzisiaj, to rzecz nie tylko trudna, ale i bardzo śliska. Trzeba uważać, by z jednej strony nie popaść w melancholię wspominania, nie rozbić się na karkołomnych próbach reanimowania truchła romantycznego paradygmatu, z drugiej zaś strony by nie poprzestać na płytkiej kontestacji, wołaniu, że jest źle. Sośnicki nie poślizgnął się na Polsce i z umiejętnością tancerza figurowego wykręca na tym lodowisku kolejne piruety, salhofy, toeloopy, rittbergery i axele.
Marcin Jurzysta
• Sośnicki pozostaje dla mnie poetą miejsca. I to miejsca szczególnego, nierzadko obwarowanego i zatarasowanego, przyprawiającego o lekką klaustrofobię, z której ratują tylko słowa. Opisywane przez niego życie należałoby określić chyba mianem „życia na wyspie” – tyle w nim granic, które zdają się nieprzekraczalne i ślepych uliczek, pojawiających się na końcu najbardziej obiecujących dróg. Cały tom wpisany jest w błędne koło, ale same wiersze, poddane presji przymusów i ograniczeń, wychodzą na swoje. Doprawdy, można z nimi iść pod rękę. Jacek Gutorow
SPIS WIERSZY
Decyzja
część I. Z Państwa P.
Lato państwa P
Państwo P. i anty-Wanda
Pan P. wyznaje: Nie jestem miejskim partyzantem
Alfabet pana P.: Jesionka
Alfabet pana P.: Etos czytelniczy
Państwo P. i pojazdy mechaniczne
Państwo P. rozmawiają o tym, co domaga się przekroczenia
Pan P. składa portfolio w warszawskiej agencji reklamowej
„Rekin”
Alfabet pana P.: Buty
Pan P. i dziecko, które jest w każdym z nas
Myśli pana P. przy odmrażaniu lodówki
Alfabet pana P.: Torba na zakupy
Alfabet pani P.: Stół
Państwo P. i cena cukru
Państwo P. ulegają modzie na powieść kryminalną
Alfabet pani P.: Morze
Państwo P. i smutek zwierząt
Prywatna misja pani P.
Państwo P. o lekturach
Państwo P. wracają z dalekiej podróży
Państwo P. i pukanie do drzwi w listopadzie
Państwo P. snują fantazje na temat przeprowadzki
Z lektur państwa P.: Traktat o harmonii wywiedzionej
z zasad naturalnych
Alfabet pani P.: Sygnał
Państwo P., radioodtwarzacz i kot
Trzy razy państwo P.
Alfabet pani P.: Rodzice
Pan P. podpatruje scenkę z życia sąsiadów, o których wie,
że przeżywają trudny okres
Pan P. spotyka młodego poetę
Państwo P. i Noc Muzeów
Alfabet pani P.: Rośliny doniczkowe (w grudniu)
część II. Z dzienniczka Pana P.
Do dzienniczka
Potwór
Gdzie są ocalałe fragmenty pergamońskiego fryzu
Plant Planet
Burgund
Wielka podróż Arka i Jarka
Teczka Toli
Podwójny sen o Warszawie
No co ty
Na Edytę 2005
Przejście
[Słońce świeciło, padał deszcz]
Poezja napisana
[ Zamawiam | Powrót | Wszystkie pozycje autora ] |