debaty / ANKIETY I PODSUMOWANIA

Księgarnia Kornel i przyjaciele

Mariola Sznapka

Głos Marioli Sznapki w debacie „Księgarnia z poezją”.

strona debaty

Księgarnia z poezją

Jakie są główne problemy, z którymi borykają się dzisiaj księgarze?

Księgarnia, antykwariat i kawiarnia Kornel i Przyjaciele, którą prowadzę, powstała w kwietniu 2016 roku. Wtedy to zdecydowałam się na porzucenie pracy w korporacji. Literatura zawsze była moim hobby – w szczególności powieści Kornela Filipowicza. Filipowicz dzieciństwo spędził w Cieszynie i był z tym miastem bardzo związany – na cieszyńskim cmentarzu zostali pochowani Jego tata i babcia. Kiedy wyczytałam tę informację w jednej z książek, poszłam poszukać wspomnianego grobu. Znalazłam całkowicie zachwaszczoną mogiłę i zaczęłam się nią opiekować. Cztery lata pielęgnowałam, sadziłam i dbałam o nagrobek. W międzyczasie w jednym z antykwariatów zamówiłam książkę Filipowicza. Przyszła z oryginalnym autografem! Antykwariusz prawdopodobnie tego nie zauważył, a ja poczułam, że dostałam właśnie nagrodę, za to kilkuletnie dłubanie w ziemi. Była to też ta pierwsza, najważniejsza książka w kolekcji antykwariatu, która ma dziś specjalne miejsce w kawiarnianej gablocie. Postrzegam więc moją pracę – księgarki i osoby prowadzącej antykwariat – misyjnie. Nie zmienia to jednak faktu, że poza realizacją marzenia muszę się też mierzyć z wszystkimi ekonomicznymi wyzwaniami i kłopotami rynkowymi. I to są chyba główne zmartwienia, co przyznają inni zaprzyjaźnieni ze mną księgarze. Nie będę więc ukrywać, że nie poradzilibyśmy sobie bez sekcji kawiarnianej. Wiele osób odwiedza to miejsce właśnie z przyczyn kulinarnych, ale jestem pewna – i często to słyszę od osób odwiedzających Cieszyn, że poza kawą czy ciastkiem często wychodzą z Kornela z książką. I to są moje małe sukcesy.

Czy księgarnia jest dzisiaj atrakcyjnym miejscem pracy?

Przez wiele lat pracowałam w korporacji, dobrze zarabiałam i miałam jasno określoną „ścieżkę kariery”. Jednak – jak wiele osób – szybko zdałam sobie sprawę, że nie tego potrzebuję. Zamiast „rzucić wszystko i jechać w Bieszczady” postanowiłam nie opuszczać Cieszyna i zrobić tutaj swoje własne „Bieszczady” czyli właśnie miejsce z książkami i kawą. W związku z tym wydaje mi się, że księgarnia jest atrakcyjnym miejscem pracy – choć niekoniecznie jest to satysfakcja finansowa i nie ma co się oszukiwać w tej kwestii.

Na czym polega erudycja księgarza?

Zarówno odwiedzając księgarnie jak i antykwariaty (a robiłam to zawsze regularnie) imponowały mi pracujące w nich osoby – nie dlatego, że znali wszystkie tytuły, ale ze względu na to, z jaką pasją opowiadali o książkach. I myślę, że właśnie na tym polega erudycja księgarza, na umiejętności zarażania pasją do książek. Rynek literacki charakteryzuje swoista nadprodukcja, nie sposób być na bieżąco ze wszystkim. Warto jednak znać te literackie „filary” i po prostu interesować się literaturą. Przede wszystkim jednak trzeba umieć słuchać i uczyć się od tych, którzy nas odwiedzają. Nasi czytelnicy to również skarbnice wiedzy!

Jakie jest miejsce księgarni wśród innych instytucji kultury?

Dla mnie księgarnia i antykwariat to zawsze były miejsca szczególne. Pozwalały na intymność, panowała w nich dobra aura i spokój. Oczywiście wiele osób postrzega księgarnie jako sklepy z książkami – co w żaden sposób nie wyczerpuje definicji tego miejsca. I myślę, że widzi to każdy, kto odwiedza Kornela i Przyjaciół.

Jak sprawić, by księgarnie nie były jedynie sklepami z książkami, ale też ośrodkami skupiającymi życie kulturalne miejscowości, w których funkcjonują?

Należy zadbać o odpowiedni dobór tytułów – nie tylko tych komercyjnych, ale również tych wartościowych, a często pomijanych w sieciowych księgarniach. Poza tym trzeba zadbać o atmosferę – tak by odwiedzający nas klienci-czytelnicy nie chcieli stąd wychodzić – dobra kawa i ciasto również mogą w tym pomóc. No i samemu trzeba być księgarnią! Jeśli ludzie przychodzą do Kornela, to przychodzą trochę też do mnie. A ja tu na nich czekam. Z wieloma z czytelników mamy już naprawdę bliską relację.

Czy powinny rozbudzać szlachetny snobizm obcowania z kulturą wysoką, choćby z poezją, czy stawiać na popularyzowanie tego, co łatwiej przyswajalne czytelniczo?

Uważam, że „każdemu wedle potrzeb”. Do literackich odkryć też dochodzi się stopniowo. Najgorsze jest szufladkowanie – żyjemy w świecie, w którym wszystko się przenika i zwykłe etykiety nic nam nie mówią. Podobnie w literaturze: poezja miesza się z prozą, literatura faktu przenika z fikcją. Staram się więc po prostu słuchać, czego szukają moi czytelnicy. I wychodzić naprzeciw ich oczekiwaniom, ale też proponować coś od siebie. Nie deprecjonuję jednak książek „łatwiejszych”. Z doświadczenia wiem, że jeśli ktoś zaufał mi raz – i się nie rozczarował – wróci.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

belka_1