07/02/16

Anitki

Adam Poprawa

Strona cyklu

Niepogubione afekty
Adam_Poprawa_-_300x300
Adam Poprawa

Urodzony w 1959 roku, filolog, krytyk literacki i muzyczny, pracuje na wrocławskiej polonistyce. W ostatnich latach wydał tomy prozy Walce wolne, walce szybkie (2009) i Kobyłka apokalipsy (2014). Przygotował poszerzoną, odcenzurowaną edycję Pamiętnika z powstania warszawskiego Białoszewskiego (2014).

W poniedziałek, 25 września 2006 roku, z przyjemnością oglądałem w teatrze telewizji Dzikuskę Jana Strękowskiego, reżyserował Łukasz Wylężałek. Dziennikarze „Historii prawdziwych”, pisemka dla niewymagających pań, wpadają coś wypić i przekąsić do knajpki. Barmanką jest tam od niedawna Anita, która czytuje z przejęciem ich czasopismo; pewnego dnia zaczyna o nim rozmawiać z naczelnym. Gdyby redaktor znał teorię literatury, powiedzieć by mógł, że właśnie zmaterializowała mu się odbiorczyni wirtualna w stanie klinicznie czystym. Owszem, zdaje sobie sprawę, że dla kogoś takiego robią pismo. Dotąd jednak celowali w odbiorcę wyobrażanego, i trafienia były różne. Ale tak już nie będzie: jeśli tekst przekona Anitę, jeśli zostanie przez nią w pełni zaakceptowany, to i wszystkie podobne podobnie przyjmą publikację. Anita zostaje tedy, z wysoką pensją, zatrudniona w redakcji jako pierwsza lektorka. Zadania proste: podkreślać niezrozumiałe wyrazy, mówić, czy artykuł się podoba. Jej opinia działa definitywnie. Resztę intrygi pomijam, idzie mi tu o sam pomysł na recenzowanie.

Anity zatrudniane są bowiem nie tylko w „Historiach prawdziwych”: wiem, bo sam, niecały rok po spektaklu, padłem ofiarą jakiejś Anity czy jakiegoś Anita wynajętych przez Wydawnictwo W.A.B.

A było tak: wysłałem tam Walce wolne, walce szybkie. Nie powiem, w miarę szybko przyszła odpowiedź, że są zainteresowani, mam dla nich tę książkę trzymać, i odezwą się po wakacjach. Grejt kanada. Lato kończyło się cicho, więc zapytałem. „Niestety nie zdecydowaliśmy się umieścić jej [propozycji] w naszym planie wydawniczym”. Wkrótce wrócił wydruk, i tak poznałem Anitę lub Anita z W.A.B. Mówiąc dokładniej, nie tyle poznałem, ile dane mi było zapoznać się z przelewami myśli Anonimki lub Anonima – na marginesowych uwagach ołówkiem zabrakło autorskiej sygnatury. Ale to na pewno Anitek lub Anitka. Już w jednym z początkowych zapisów wyraz „zaoczka” zaznaczony i opatrzony pytajnikiem. Widać niezrozumiały. Na tej samej stronie wydruku na dole pytanie: „Dla kogo to?” Na następnej, przy innym kawałku, inne niepokojące pytanie: „Jaki tu cel, sens i puenta”. Może retoryczne, bo nie ma pytajnika. Nieco wyżej – przy tytule Jedną ręką przestrzeń dałem, drugą ręką dałem czas – inne niepokoje: „Poetyckie?” Drugiego słowa, też z pytajnikiem, nie umiem odczytać. A trzecie to konstatacja: „potknięcia”. No cóż, mój tytuł jest kryptocytatem z Norwida, którego anitkowy recenzent nie musi przecież znać. Idźmy dalej. U mnie zdanie: „I retoruję przy dużych obiadowych bułkach”. Retorycznie + peroruję = retoruję. Ołówek Anity podkreślił „retoruję” i dopisał na marginesie: „składnia”, a pod tym „słowa”. Stronę dalej jest proza z wypowiedzią portiera z uczelni zapytanego o klucz do jednej z sal: „Dziś nikt go nie brał, mówiąc szczerze”. Z tekstu jasno wynika, że „mówiąc szczerze” stanowi również, być może mimowolnie wypowiedzianą, opinię portiera o rozluźnieniu pracy w okolicach świąt majowych. A co Anit czy Anita? A jakże: „niezrozumiałe” i duży wykrzyknik. Na tejże stronie – przyznajmy uczciwie, że wciąż jesteśmy na początku książki – do Anity lub Anita coś zaczyna dochodzić: „głównym bohaterem jest AP – jak gwiazda [,] o której wszyscy CHCĄ wiedzieć. Tylko kto chce”. I pytajnik przechodzący w wykrzyknik: taki znak interpunkcyjny ma chyba oznaczać, że jak Anita lub Anit pytają, to lepiej się schować. A założyłem sobie, że skoro Walce są paradziennikiem, to bohater powinien być autobiograficzny. Ale żeby zaraz „jak gwiazda”? Anitkom bohater literacki musi się mylić z gwiazdami, za przeproszeniem, mediów.

I nagle, na s. 13 wydruku, zostałem zdemaskowany, ołówek oświadczył bezapelacyjnie: „Już wiem: ten facet wcale nie ma bogatego i interesującego życia – pomimo, że wydaje mu się, że ma…” Po przeczeniu powinno być nie „i”, lecz „ani”, Anito, przecinek zaś w tym wypadku nie jest przed pierwszym „że” potrzebny. Passons! Przykro mi tylko, że nie zdołałem swojego życia ubogacić.

Ale Anita ze spektaklu troszkę się w trakcie intelektualnie przebudziła.