Pani Anima czyli Kangór

10/03/2026 Poezje

Poetyc­ki powrót po wie­lu latach – bez popra­wek, bez dopi­sy­wa­nia czy skre­śla­nia słów przez „doj­rza­łą rękę”. Wier­sze „tam­tej poet­ki” zosta­ją odda­ne w cało­ści: z nad­mia­rem emo­cji oraz inten­syw­no­ścią, któ­ra nie szu­ka dystan­su ani kon­tro­li. Pani Ani­ma od począt­ku była figu­rą sprze­ci­wu wobec sta­bil­ne­go mode­lu pod­mio­tu. W jej per­spek­ty­wie myśle­nie rodzi się z doświad­czeń cie­le­snych, z rela­cji i pamię­ci. Z kolei Kan­gór – dzie­cię­cy totem i auto­iro­nicz­ny „pasz­port” do świa­ta natu­ry – chro­ni tom Ewy Kury­luk przed pato­sem i jed­no­znacz­no­ścią. Dzię­ki nie­mu żało­ba nie zamie­nia się w kotur­no­wy lament, a trau­ma nie zasty­ga w pomni­ku. Pani Ani­ma wra­ca nie jako doku­ment epo­ki, lecz jako głos, któ­ry wciąż spraw­dza gra­ni­ce wraż­li­wo­ści i języ­ka.

Autor
Ewa Kuryluk
Wydawca
Biuro Literackie
Miejsce
Kołobrzeg
Wydanie
pierwsze
Data wydania
10/03/2026
Kategoria
Wiersze
Seria
Poezje
Ilość stron
208
Format
162 x 215 mm
Oprawa
miękka
Projekt okładki
Ewa Kuryluk
Projekt opracowania graficznego
Artur Burszta
ISBN
978-83-68759-07-5
spis treści

KONTUR, PANI ANIMA i OD KARDAMILI DO KYTERY
Kontur 1972–1975
Ciało słońcem podzielone
Przydrożne listki koniczyny
Rzucony śnieg na szczyty Alemanii
Spadła kurtyna postrzępiona
Ciemnieje las
Zaszyta w śpiwór melancholii
Szwem obwiedziona szrama
Zygzak różową obskoczy salę
W niezasklepionej czarze serca
Dnieje w szpitalnym ogrodzie
Zanim kolorem dopełni się biel
Oszklona sala w drapaczu chmur
Wkładam Ci do ust późny obol
O hamadriado w brzozie ojca
Czerwona nić
Kurczy się grudka ulega glina
W szczelnym kokonie
Już
Arka
Potem zroszone ciało
Ciągną przez słońce
Tkają wiosenne krosna
Mur Euroazji
Odszedłeś
Po żółtej obręczy bieżni
Doliny cienia
Już letnie fale bezgłośnie żłobią
Z żyły
Jeżeli dotyk przedrze się do rdzenia
Od Kardamili do Kytery
Pani Anima 1975–1979
Nieobecność
Mnie się naskórek utrudzonej ręki
Lapidaria pamięci
W erotycznym portrecie
Jak cicho — ton sonetu
Śpiączka zmogła przedmioty
W lisiej pogodzie krzepną pyski chmury
Nad jeziorem bodeńskim
Wrzesień pelisę porzuca różową
Zbiegi okoliczności na obcym pokładzie
W politurze ogrodu
Jak cicho śpią
Grudniowe popołudnia
Stromym konturem grudnia
Przebiegają przez ogród najkrótsze dni roku
Skórkę słoniny dziobią ptaki
Jak spokojnie
Śnieg zaciemnia rysunek
Dni lutowych skupioną małomówną przestrzeń
Ślinią się cienie
Odciśnięte na ciepłej podpince pamięci
Przepalonym naskórkiem i przez grząskie wargi
Podanie o zgon
W polisy zaszywamy się osobnych myśli
Nad zimowym ogrodem
W pochyłym mroku
Odwilż Szeleszczą krople
Pani Anima
Linia spalin
Kiedy światło draśnie pamięć
Czerwień tli się pod podszewką
Na obnażonym niebie
Układa się twój kontur
Czułość scala się w zarysie
Kochany! skośnooki
Najdłuższy wieczór roku
Poluje kriszna na sarnę
Ofelia siebie złożyła w ofierze
Oświadcz mi się w szklanej bańce
Czterdzieści skaz skazuje na cierpienie
Na chuście weroniki
W połowie drogi
W połowie drogi ostre
Poszarzał wtorek dżdżysty
Różne momenty
Wieczór mnie bierze
W cielistej misie milknie popołudnie
Fasada dnia wypada spod powieki
Osacza słowa
Koń leci z uzdy
Cisza syk węża jabłoń
Ścieżka podrywa się
Umiem na pamięć
W mej dłoni leży
Zima w zatoce serca
W wachlarzu pejzaż
Zniszczonych klisz
Jawę wyjawia
Po sam horyzont
Sztuka: kobieca suknia
Stoimy
Zatrzymuje się rzeka
Jaki obraz dziś wyjąć
Jak znaleźć kształt
Istotny motyw
Osobna i ostrożna
Anima w Ameryce 1981–1984
Wiersze to dzieci
Odkrytki i inne wiersze 1981–1985
2.4.1982
20.4.1982
29.4.1982
2.11.1982
13.1.1983
14.2.1983
22.3.1983
22.3.1983
13.5.1983
20.6.1983
14.7.1983
30.8.1983
14.9.1983
21.9.1983
9.10.1983
6.11.1983
5.5.1984
Na betonowe bieżnie
W instytucie couranta
Wiewiórki — ptaki jesieni
Łagodny wrzesień niesie
Przed przebudzeniem ogród
Zmienić kierunek myśli
Chropowata uwiera chwila
Ofiary i oprawcy
Widzę na negatywie
Posłuchaj! pada duszny śnieg
Tło obumiera porażone
Brzmią monotonnie
Ach gdzie ten kraj mistyczny
Ach duszny ogród
Kadmy i kobalt
Otwierają się oczy
I coraz trudniej z tobą być
Naskórek zdjęty z bliskiej twarzy
W rocznicę śmierci ojca
W ogólną frazę wejść czy w obły
Trzeba antraktów czułości
Jeden dzień jeden zmierzch
Malarstwo tonem
Atrakcyjna artystka
Święta wiara
Przekłady Parafrazy 1970–2017
Hugo von Hofmannsthal, Prolog
Hugo von Hofmannsthal, Przedwiośnie (1892)
Hugo von Hofmannsthal, Leben, Traum und Tod
Georg Trakl, Grodek
za Platenem (August von Platen), Anteros
z Platena
z Emily Dickinson
Emily Dickinson
za Emily Dickinson
za Emily Dickinson, Do Śmierci
Johann Wolfgang von Goethe, Wszystko dają bogowie
Gottfried Benn, Dwie tylko rzeczy
z Audena
z Marianny Moore
za Hölderlinem
Paul Celan, Lód, Eden
Paul Celan, Hinausgekrönt (fragment)
Miriam Kohany, Powrót
za Burzą Szekspira
Agata Stanowska, Posłowie
Nota biograficzna o wierszach
Spis prac Ewy Kuryluk
Podziękowanie