teksty / Esej Przed zapaścią w ton utraty i żalu
Agata Stankowska
Recenzja Agaty Stankowskiej, towarzysząca premierze książki Pani Anima czyli Kangór Ewy Kuryluk, wydanej w Biurze Literackim 10 marca 2026 roku.
Długo czekaliśmy na ten tom. Pani Anima, poprzednia książka poetycka Ewy Kuryluk, ukazała się okrojona i bez autorskiej korekty w roku 1984. Pięć lat wcześniej światło ujrzał poruszający Kontur. W latach siedemdziesiątych wiersze artystki pojawiały się sporadycznie na łamach czasopism krajowych, a po jej przeprowadzce do Nowego Jorku wyłącznie w założonych tam „Zeszytach Literackich”. Przełożone przez Ewę Kuryluk wiersze poetów austriackich, Hugo von Hofmannsthala i Georga Trakla, wtopiły się siłą rzeczy w tekst jej pierwszej książki zatytułowanej Wiedeńska apokalipsa (1974).
Z kolei tłumaczenia i parafrazy późniejsze – z języka niemieckiego: Augusta von Platena czy Paula Celana, z angielskiego: Emily Dickinson, Marianny Moore i W.H. Audena – pozostały rozproszone i trudno dostępne. Nie znaliśmy także wierszy przesyłanych mamie z Manhattanu do Warszawy na „odkrytkach”.
Przez ostatnie półwiecze obcowanie z poezją – integralną częścią zachwycającego oeuvre Ewy Kuryluk – było zatem utrudnione. A ona sama – malarka, fotografka, pionierka tekstylnej instalacji, historyczka sztuki, eseistka i powieściopisarka – gdy przestała pisać wiersze po polsku około 1985 roku, zapomniała nieomal o swojej młodzieńczej poezji.
A przecież jest to niezmiernie ważna część opowieści o kondycji planety i jej mieszkańców, o pokoleniowych losach i o własnym życiu podszytym trwałym niepokojem, znaczonym poczuciem utraty i opartym na współodczuwaniu z cudzym bólem. Kiedy czyta się wiersze Kuryluk, w których obrazy konwersują ze słowami, nie zapomina się o śmierci stwierdzającej: et in Arcadia ego. Jednak nie zapomina się również o tym, że sztuce towarzyszy nadzieja – wiara w sens działań artystycznych.
Oryginalność idiomu lirycznego Ewy Kuryluk polega na spięciu realnego doświadczenia jednostki z nie mniej realną ideą braterstwa wszystkich żywych stworzeń – ponad czasem, przestrzenią i rodzajem, ponad religią oraz polityką – na planecie fraternitatis. Kuryluk poetka, podobnie jak Kuryluk artystka, broni z godną podziwu determinacją takiego człowieczeństwa, które sprzeciwia się wykluczeniu i nieobecności jako podstawowym znamionom śmierci. W głosie Pani Animy, odwracającej figurę Herbertowego Pana Cogito, ból i tęsknotę zwielokrotniają odbicia i cytaty. Kangór stawia nam przed oczyma na przemian apokaliptyczne pejzaże oraz utopijne prześwity, a żałobę łączy z upartym poczuciem współobecności, która spełnia się pomimo wszystko.
Miłośnicy malarstwa i instalacji Ewy Kuryluk odkryją w jej wierszach znajome kolory i symbole, napotkają motywy znane z obrazów oraz fotografii. Doświadczą podobnych emocji, ale wyrażanych za pomocą metafor i nazwanych prostymi, zwykłymi słowami. Odnajdą także wersy świadczące o pracy z pamięcią, będącej bodajże najważniejszym źródłem twórczości tej artystki i poetki, tak postrzegającej siebie i innych:
Odciśnięte na ciepłej podpince pamięci
spacery twojej ręki i pejzaże twarzy
samowolnie sterują systemem skojarzeń
spinają szlak scenerię i sezony snu.
Ewa Kuryluk nie pozwala nam przeoczyć podstawowej roli pamięci w życiu osób i społeczności. Utrwala „odciski osób” i wydarzeń. Sugeruje, że bez „szałasu pamięci”, w którym przechowujemy cenne wspomnienia i chronimy się na chwilę przed nadciągającą katastrofą, po prostu by nas nie było. Żywioł autobiografizmu jest w wierszach Ewy Kuryluk stale obecny, choć przesłonięty filtrami odbić i kolażowych cytatów. Wiążąc własne z cudzym i cudze z własnym, poetka sprawia, że gdy czytamy te wiersze, obcujemy jednocześnie z jej własnymi przeżyciami i z doświadczeniem uniwersalnym, wykraczającym poza ramy pojedynczego losu.
Zaangażowana w sprawy społeczne, a jednocześnie skupiona na prywatności Pani Anima nie waha się odsłonić miejsc intymnych. Myśląc o sobie, nie zapomina o cierpieniu innych. Ćwiczy się w empatii i szuka symetrii między własnym a cudzym losem. Przypomina o swoich legendarnych poprzedniczkach, „pierwszych” artystkach: o córce korynckiego garncarza, która obrysowała na ścianie cień profilu kochanka, i o biblijnej Weronice:
Na chuście weroniki
zawieszonej w oku
lśni w zachodzącym słońcu
czerwień starta z twarzy
zaostrzonym narzędziem
wieczór rzeźbi pamięć
pani anima cieniem
zaobrębia biel.
Uważny czytelnik odkryje, że nadrzędnym tematem tomu jest pragnienie obecności ukochanej istoty i jej nieobecność, która równa się śmierci. A ja zakończę słowami z maila Ewy do mnie: „Przed zapaścią w ton utraty i żalu uchronił Panią Animę autoironiczny Kangór”.
O autorze
Agata Stankowska
Prof. dr hab. zatrudniona w Instytucie Filologii Polskiej UAM, kieruje Zakładem Literatury i Kultury Nowoczesnej. Wykłada historię literatury XX wieku, teorię literatury i historię reprezentacji. Jest członkiem redakcji „Pamiętnika Literackiego” i redaktorem naukowym serii wydawniczej Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk zatytułowanej „Literatura i sztuka”. Autorka książek Kształt wyobraźni. Z dziejów sporu o wizję” i „równanie” (TAiWPN Universitas, Kraków 1998), Poezji nie pisze się bezkarnie. Z teorii i historii tropu poetyckiego (Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2007), „żeby nie widzieć oczu zapatrzonych w nic”. O twórczości Czesława Miłosza (Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2013), „Wizja przeciw równaniu”. Wokół popaździernikowego sporu o wyobraźnię twórczą (Wydawnictwo Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, Poznań, 2013), Ikona i trauma. Pytania o „obraz prawdziwy” w liryce i sztuce polskiej drugiej połowy XX wieku (TAiWPN Universitas, Kraków 2019), Światopogląd metafory. Spory o przenośnię w dwudziestoleciu międzywojennym (Wydawnictwo Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, Poznań, 2024) Kontakt: stankowska.a@gmail.com; stankow@amu.edu.pl
Powiązania
Duszyczko, wiercipięto mała
wywiady / o książce Artur Burszta
Ewa Kuryluk
Rozmowa Artura Burszty z Ewą Kuryluk, towarzysząca premierze książki Ewy Kuryluk Pani Anima czyli Kangór, wydanej w Biurze Literackim 10 marca 2026 roku.
Więcej