BiuLetyn nr 16/2026: Debiut od nowa

 

 

Jeden z naj­gło­śniej­szych debiu­tów ostat­nich lat „Bestia­riusz nowo­huc­ki” Elż­bie­ty Łap­czyń­skiej – nagro­dzo­ny Nagro­dą Con­ra­da, KMLU i Gdy­nią, nomi­no­wa­ny do Nike i Pasz­por­tów „Poli­ty­ki” – powra­ca jako pierw­sza książ­ka w cyklu „Debiut od nowa”. W Maga­zy­nie Lite­rac­kim biBLio­te­ka roz­mo­wa Artu­ra Bursz­ty z autor­ką. O Nowej Hucie widzia­nej teraz ina­czej niż w momen­cie pisa­nia. O woj­nie, tok­sycz­no­ści, pra­cy i cie­le jako miej­scu, przez któ­re prze­cho­dzi histo­ria.

 

W biBLio­te­ce tak­że szkic Ingi Iwa­siów poświę­co­ny „Bestia­riu­szo­wi nowo­huc­kie­mu” Elż­bie­ty Łap­czyń­skiej. Iwa­siów czy­ta tę książ­kę nie jako reali­stycz­ną opo­wieść o miej­scu, lecz jako zapro­jek­to­wa­ną mito­lo­gię mia­sta – splą­ta­ną, nie­jed­no­znacz­ną, peł­ną pęk­nięć i figur, któ­re mówią wię­cej niż doku­ment. To tekst o wysił­ku czy­ta­nia, o demon­ta­żu wiel­kich nar­ra­cji i o lite­ra­tu­rze, któ­ra zamiast nostal­gii pro­po­nu­je kon­fron­ta­cję.

 

Jacek Guto­row pisze o „Spóź­nio­nym śpie­wa­ku” Wil­lia­ma Car­lo­sa Wil­liam­sa w prze­kła­dzie Julii Har­twig. To uważ­na, pre­cy­zyj­na lek­tu­ra poezji, któ­ra nie szu­ka wiel­kich idei, lecz cier­pli­wie trwa przy deta­lach świa­ta: ludziach, miej­scach, przed­mio­tach. Guto­row czy­ta Wil­liam­sa jako poetę frag­men­tu, ryt­mu i spoj­rze­nia; poetę, któ­ry ufa rze­czy­wi­sto­ści i potra­fi z niej wydo­być czy­stość poetyc­kie­go doświad­cze­nia.

 

Do obej­rze­nia tak­że „Tu i teraz z tłu­ma­czem”, odci­nek 5: Tade­usz Sła­wek i Anto­ni­na Tosiek. Pre­tek­stem do roz­mo­wy była „Arte­mi­da pocie­szy­ciel­ka” Pau­li Meehan – książ­ka, w któ­rej „pocie­sze­nie” nie ozna­cza ulgi, tyl­ko rodzaj pra­cy: z języ­kiem, pamię­cią, żało­bą i świa­tem, któ­ry doma­ga się uważ­no­ści tak­że wte­dy, gdy boli. I o tym, jak prze­kład potra­fi otwo­rzyć wiersz na nowe życie – bez zdra­dy, bez uprosz­czeń, z sza­cun­kiem dla ryt­mu, tonu i napię­cia.

 

„Arte­mi­da pocie­szy­ciel­ka” Pau­li Meehan tak­że we frag­men­tach. Wier­sze, któ­re nie ofe­ru­ją łatwe­go uko­je­nia, lecz spraw­dza­ją, co zna­czy mówić wprost o stra­cie, gnie­wie, cie­le i wspól­no­cie. Poezja, któ­ra nie oddzie­la tego, co pry­wat­ne, od tego, co poli­tycz­ne – bo oba porząd­ki roz­gry­wa­ją się w tym samym języ­ku. To dobra chwi­la, żeby wejść w ten tom od środ­ka – od poje­dyn­czych wer­sów, któ­re otwie­ra­ją całość i dłu­go nie chcą z niej wypu­ścić.

 

Czy­ta­nie Krzysz­to­fa Siw­czy­ka z muzycz­nym udzia­łem Anto­ni­ny Car, zare­je­stro­wa­ne pod­czas Trans­Por­tu Lite­rac­kie­go 2025 w cyklu „Muzy­ka sło­wa”. Poezja spo­ty­ka się tu z dźwię­kiem nie jako tło, lecz jako rów­no­rzęd­ny język – napię­cie budu­je się mię­dzy gło­sem, ryt­mem i ciszą. Autor wra­ca po latach na festi­wal, na któ­rym zaczy­nał od „Odsie­czy” w 1999 roku. Lubi­my takie powro­ty. Czy­taj­cie, oglą­daj­cie i słu­chaj­cie!

Inne wiadomości z kategorii