Nagrody na koniec / TransPort Literacki 30 / Artur Burszta / Adam Jaworski
nagrania / transPort Literacki Adam Jaworski Artur BursztaWręczenie nagród w ramach festiwalu TransPort Literacki 30.
WięcejFragmenty książki Adama Jaworskiego Baśń o zwichnięciu stawu biodrowego, wydanej w Biurze Literackim 10 lutego 2025 roku.
Biuro Literackie
zalani po głowy po zmroku
wychodziliśmy z domów
do ludzi mówiłeś
roztrzęsionym językiem
z cukru i z wilgoci
który ciągle wciekał
w nerw mlecznych zębów
by dźgnąć szpilką w piersi
aż pękały nam serca
gumki i żyły w ciemności
wszystko wylewało się
z szafy
jak trująca krew
na którą trzeba było uważać
gdy te potwory dźgały nas raz
po raz na raz na oślep sine
wybroczyny przybywały
na szyi
a my dochodziliśmy
dłużej niż wyniki z Lux Medu
W rzeczywistości chciałem namalować bardziej krzyk niż strach. Myślę, że gdybym lepiej przemyślał przyczyny, które wyzwalają krzyk, mógłbym oddać to o wiele trafniej. Powinienem w pewnym sensie mieć większą świadomość strachu, który wywołuje krzyk. Moje obrazy były zbyt abstrakcyjne.
Francis Bacon
lewe skrzydło:
w naszej rodzinie nie było wariatów
no może Głupi Ignac jak pochlał
to dostawał białej gorączki
i po pokojach latały talerze
i fragmenty prawdziwej polskiej poezji no
może Stara Celejka
której styki za młodu przegrzała rozpusta
wyciągała drzazgi z oka językiem
i kotki z rzeki na usta-usta no
może na starość prababka Wiktoria
rzucała w kury pieniędzmi
ale przecież nie była groźna
dlatego naprawdę pojąć nie można:
dlaczego się urodziłeś
dlaczego to nam trafił się taki niedorozwój
dlaczego to nam trafił się taki tyfus
prawe skrzydło:
w naszej rodzinie nie było samobójców
oprócz wujka A który po prostu wypił trochę za dużo
Roundupu i spalił sobie wnętrzności
z bólu odgryzł usta naprawdę
nie było w naszej rodzinie samobójców
oprócz wujków B i C
którym puściły nerwy
zwieracza gdy sznur nie puścił
i od tamtej pory B i C straszą
w łysakowskim lasku i mojej poezji
tak naprawdę nie było
samobójców oprócz mnie
odkąd A B i C zapukali
w geny o trzeciej nad ranem i przemówili
w tym swoim strasznym języku
co wcale nie jest śmieszne
a jeśli jest to jest
to żart
pokroju: twoja stara
ubiera się w Smyku
i chodzi na Teleexpress do teatru
chociaż to tylko marginalna uwaga
na kieszonkowców:
cenne rzeczy trzymać przy sobie
w zasięgu wzroku
ołtarz:
byłeś tylko chłopcem
mocno związanym z przeszłością
sznurem który udźwignie
pęknięcie rdzenia kręgowego dlatego
że byłeś tylko chłopcem
z małej miejscowości
rozsypałeś się
w ciałach obcych mężczyzn
„jak zasuszone w książkach kwiaty”
gdy przemierzałeś miasta
bujne od chłopców o złotych maskach
to miasta
odwiedzały ciebie
dogłębnie
i od każdej strony
i nikt nie schylił się
by podnieść ci głowę
z kałuży wymiocin
chuchnąć ci w zimne dłonie
ściszyć twój płacz przez sen
prawie początek wakacji: wieś to maszyna
do produkcji zboża i dzieci
– pani katechetka wyostrza
władze moralne i tnie się
nimi po kasi gdy mówi o samogwałcie
(o masturbacji) w kontekście ludobójstwa
mój kolega patus ma bekę
że ma miejsce siedzące
obok Hitlera
dla klucza jest zamek (1 Kor 6:9–10)
a tam z tyłu są zęby
– dla przegryzienia
noworodków – po kryjomu
z torrentów pobieram
ten oscarowy film o spedalonych kowbojach
w Łysakowie umiera ostatnia krowa
play
lewe skrzydło:
Łysaków, 2010. Kiedy Tu-154 zahacza o brzozę
pobieram pierwszego gejowskiego pornosa
terrain ahead pull up terrain ahead pull up
napycha boże jelita jak wiejską kiełbasę
ołtarz:
polerowałem językiem pociski żalu i gniewu
mówiąc nienawidzę za nienawidzę
stojąc prosto i pewnie mówiąc
jej to w oczy i bez zawahania
a miała oczy jak mój miś
i płakała rano dziś
prawe skrzydło:
mam pedalską frygijską czapeczkę
i T‑shirt poplamiony tanim winem
gdy ten pijany chłopak wije się po moim brzuchu
wyczuwam na biodrze ziarno tytanicznej płytki
jej brudny lodowaty kant
przecież chwilę temu stało tu dziecko teraz
z lustra napływają zmarszczki moja babcia
wysiedziała jaja wykarmiła młode
gdy Zbyszek Nowak na Polsacie
energetyzuje z nią wodę
wzbiera ziemia
i wyłażą na podłogę
ślepe siły instynktu i wegetacji – i iskrzą
na wsi dzieci nie mają wakacji
migocząca żarówka wydobywa na jawę
ślad po nożu wyżartą rakiem pierś
weź
jej dziecko przetłumacz
przekonaj jak krowie na rowie powiedz
w sypialni papież a ta jak ślepa i głucha
babciu słuchaj: to zjeb i konował
ona nie słucha
Póki umiemy stąpać za krokami nocy
w ciemności, z którą szukamy braterstwa
Julia Hartwig, wiersz namalowany na ścianie mojego liceum
jeszcze
wszystko się ułoży jeszcze
jeden kieliszek
tańczące wzwody
poparzone nocą
świt szarpnie do góry
tłok strzykawki
i wyssie
z ulic wszystkie kolory
chłopiec z wyżartą przegrodą
nosową mówi: gdy ściągnął majtki
między nami dyndał mały
gołąb smutku ale bynajmniej był miły
zjazd go jeszcze nie puścił
ale drzwi puściły – a mówili
o nim Łakome Jelito
bo miał tam zasysacz
i chlamydię niemytą
wyrzekła się go cała rodzina
bo był przegięty jakby miał Heinego-Medina
więc chłopcy jeszcze
jeszcze jedna linijeczka
żeby nie iść spać
tak pięknie gra muzyka
nie idźmy jeszcze spać
nim świt wyjebie w nas korki
Rocznik 1995. Poeta, arachnofil. Laureat projektu ,,Połów. Poetyckie debiuty 2024”. Pochodzi z Łysakowa pod Lublinem. Mieszka w Krakowie.
Wręczenie nagród w ramach festiwalu TransPort Literacki 30.
Więcej
Czytanie z książki Baśń o zwichnięciu stawu biodrowego z udziałem Adama Jaworskiego w ramach festiwalu TransPort Literacki 30. Muzyka Antonina Car.
Więcej
Czterdziesty dziewiąty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 30.
Więcej
Rozmowa Joanny Mueller z Adamem Jaworskim, towarzysząca premierze książki Baśń o zwichnięciu stawu biodrowego Adama Jaworskiego, wydanej w Biurze Literackim 10 lutego 2025 r.
Więcej
Czytanie z książki Baśń o zwichnięciu stawu biodrowego z udziałem Adama Jaworskiego w ramach festiwalu TransPort Literacki 30. Muzyka Antonina Car.
Więcej
Rozmowa Joanny Mueller z Adamem Jaworskim, towarzysząca premierze książki Baśń o zwichnięciu stawu biodrowego Adama Jaworskiego, wydanej w Biurze Literackim 10 lutego 2025 r.
Więcej