23/04/19

Dźwięknęło

Adam Poprawa

Strona cyklu

Niepogubione afekty
Adam_Poprawa_-_300x300
Adam Poprawa

Urodzony w 1959 roku, filolog, krytyk literacki i muzyczny, pracuje na wrocławskiej polonistyce. W ostatnich latach wydał tomy prozy Walce wolne, walce szybkie (2009) i Kobyłka apokalipsy (2014). Przygotował poszerzoną, odcenzurowaną edycję Pamiętnika z powstania warszawskiego Białoszewskiego (2014).

W bibliotece

Izia kończy wyjaśniać czytelniczce, że przykro jej (Izi), ale nie może teraz przedłużyć książek na październik.

– Trudno, najwyżej zapłacę karę – już ma odchodzić, włączył się telefon. Izia
– O, ma pani Wariacje – nie zdążyła dokończyć tytułu.
– A nie, nie szkodzi, nie ma problemu.

IX ‘16

Obieg książki

– Wiesz, o czym Zaodrzański będzie mówił w tym semestrze? O Richardsie.
– Dostał autobiografię od Majki?
– Tak, a Majka miała ją od koleżanki, która kupiła, żeby się podszkolić w Stonesach dla narzeczonego, tylko się rozstali, i teraz książka ją traumatyzuje. A Zaodrzańskiemu już się spokojnie pokojarzy z różnościami.
– Mhm, on ma takie rozlazłe horyzonty.
IX ‘16

Biednych zawsze mieć będziecie

Na Pasji Mateuszowej wyświetlali nad chórem Gardinera przekład, w recytatywie betańskim „alabastrowy słoik”. Dźwięknęło; choć jeszcze Słownik warszawski nie wymagał szkła. U Picandra zresztą „ein Glas”.
IX ‘16

Myśliwską

, gdzieś z Jagiellończyka (z podwórka?) głosy dzieci, pierwszy raczej dziewczęcy:
– Nienawidzę cię!
– Ja też nie!
IX ‘16

– Generalnie rano włączam Polsat

W pociągu baby o kredytach, telewizji, pogorszeniu i ustawie antyaborcyjnej, jedna:
– Ja nie wiedziałam, że to przeszło, bo na działkach byłam.
IX ‘16

Szara ciemna hemda

Już siedzimy do nagrywania „Pegaza” o Białoszewskim, prowadząca:
– Pan profesor nie miał marynarki?
IX ‘16

W napisach końcowych

Wołynia Smarzowskiego, że żadne zwierzę nie ucierpiało podczas kręcenia filmu.
IX ‘16

Na stronie

Teatru Ludowego piszą o ichniej Kartotece, że „spektakl bierze udział w II edycji Konkursu na Inscenizację Dawnych Dzieł Literatury Polskiej »Klasyka Żywa«”.
X ‘16

Nie powiem, kto

– Wziąłem syna na Beksińskich, żeby zobaczył, że może być rodzina jeszcze bardziej pojebana niż nasza.
X ‘16

W czwartek w ossolińskim refektarzu

na konferencji barańczakowskiej referat Tomka. „Co nam w powiewie, w wietrze będzie powiedziane” – że to wiatr biblijny, ale też z Blowin’ in the wind. Skończył, Jurek prowadził tę część, wstał, wyszedł zza stołu i z solenną ironią:
– Proszę państwa, chwila jest historyczna, właśnie odebrałem wiadomość, że Nagrodę Nobla otrzymał Bob Dylan.
Potem w dyskusji Piotr do Tomka:
– Wystarczyło, że wspomniałeś Dylana, i już dostał Nobla. Ciekawe, co by było, gdybyś przywołał Zagajewskiego.
X ‘16

Zróżnicowane herbaty

W piątek po sesji na obiedzie w Patio Hania wzięła jeszcze herbatę. Ewa wychodzi z dopadnięcia gastrycznego, ostrożna. Z drugiego tylko trochę ziemniaków, zostawia łososia. Kelnerka, czy może już zabrać, Ewa się tłumaczy, kelnerka:
– To może przygotować pani coś innego?
– Nie, dziękuję, tylko prosiłabym o herbatę.
Hania płaci za swoją, zostajemy jeszcze trochę z Ewą. Dopija:
– Za herbatę trzeba chyba zapłacić? – rozgląda się za kelnerką, pyta.
– Nie, bo nie zjadła pani do końca.
A wczoraj, gdy Hania zapytała o herbatę, usłyszała, że za osobną dopłatą.
X ‘16

Drony

Z Ninateki: „Najnowsza płyta braci Piotra i Bartka Waglewskich to radykalny zwrot w kierunku muzyki pop”.
X ‘16

Nieprzekładalne

W Świecie Książki księgarka już z przesyłką, patrzy na ekran, otwiera
– Ringo powinno być.
Zamówiłem biografię Ringa Starra.
X ‘16

Spłynęło na adres uniwersytecki

„w załączeniu przesyłam komunikat Rektora [duża litera nie moja] Uniwersytetu Wrocławskiego z dnia 24 października 2016 r. w sprawie powołania Zespołu [też nie moja duża] do spraw opracowania reguł dekretacji w ramach integracji systemów Egeria i ERP w Uniwersytecie Wrocławskim”.
I uniwersytety mają przetrwać? Jasne, przed skasowaniem mejla załącznika nie ruszyłem.
X ‘16

Ani czarne, ani niebieskie, ciemno, ale się nie stuknąłem, niemniej kto wie, co jest czym i kto kim?

Kładąc się spać (od długiego czasu nie wcześnie), sięgnąłem po krem do rąk i niechcący zrzuciłem tubkę z nocnej szafki, a właściwie plastikowego pudła na kółkach. Izia półprzebudzona, ale już powoli wyjaśniająco:
– A, to ty… bo myślałam, że ja… a przecież ja śpię.
X ‘16

Na przystanku

z okładki Epifanii chłodno, chodzę, druga w przeciwną, z ciemnoróżowym lakierem na paznokciach, do telefonu dość głośno, nieźle Szewską niesie:
– Nie da się żyć, żeby nie mieć roztoczy.
Przerwała przy wchodzeniu, zapamiętać, obładowany, trudno zapisać, a ona znów, wariantywnie; powtarzam w głowie oryginał, dowiozłem.
XI ‘16