Dzikie dzieci

13/09/2012 liryka

Dzikie dzieci, ów na pozór liryczny reportaż z dzieciństwa, jest zapisem napięć przy pomocy prostego, potocznego języka; to prezentacja czasu dojrzewania, poszukiwań i wiary w obrębie codziennego życia, które domaga się swojego miejsca w świecie.

Wydawca
Biuro Literackie
Miejsce
Wrocław
Wydanie
1
Data wydania
2004-04-02
Gatunek
Liryka
Seria
Wielki kanion
Ilość stron
48
Format
175 x 125 mm
Oprawa
miękka
Projekt okładki
Artur Burszta
Projekt opracowania graficznego
Artur Burszta
ISBN
83-88515-46-2
spis treści

ROZGRZEWKA – STYGNIĘCIE
1. Mój młodzieńczy narcyzm
2. Lekkie naderwanie
3. Popołudnie – mam 9 lat
4. Mama na balkonie – mam 10 lat
5. Przez wizjer – mam 11 lat
6. Upadek – zabawa w lekarza
7. Letnia kolonia – pierwszy prysznic
8. Rozgrzewka – stygnięcie
9. Rodzice śpią po południu – mam 14 lat
10. Balsam

 

WIOSNA – WAGARY
1. Bez plastra
2. Nie zanoś dziewczyny Chrystusowi
3. Rysunek palcem
4. Sobota wieczór – posypywanie piaskiem
5. Wiersz dla Anne Sexton
6. Dla
7. Wiosna – wagary
8. Pustoszenie

 

PRZEJŚCIE OD – DO
1. Dzikie dzieci
2. Koniec nocy – początek gorączki
3. Autostrada w okolicach Triestu
4. Kantor zamknięty do odwołania
5. Przejście od – do
6. Przejście od – do (2)
7. Zacieranie śladów
8. Sum
9. 4.04 – ciemno
10. Hurrraaa! – wróbel zdycha – matka śpi spokojnie
11. Nadzieja – bez zaskoczeń
12. Letni deszcz
13. Za oknem
14. Huba – Kaszak
15. Ortalion
16. Wszystko dobrze

opinie o książce

Okazało się po czterech następnych książkach, ale okazało się naprawdę przed nimi, w Dzikich dzieciach, że zarówno „dzikość” jak „dziecięcość” są poważnymi i wyjątkowo czułymi detektorami bycia-mówienia Krzysztofa Siwczyka. Siedemnastolatek – nie ulegając ironicznemu ani cynicznemu infantylizmowi, mądrzejszy niż wydawał się nawet życzliwym i olśnionym odczytywaczom jego wierszy – od razu zajął się tym, co zarazem konkretnieje i niknie w byciu (dzianiu się) „rzeczy, o których nie wiem,/ co powiedzieć, poza tym,/ że próbuję wżyć się/ w ciebie”. To wżywanie się dotyczy i własnego bycia byciem i drugiego człowieka, ale i – szczególnie mocno, z zadziorną powagą – r o z p a d a j ą c e g o s i ę Boga, paradoksalnie bliskiego do krwi, jak ów siedemnastoletni Chrystus, rówieśnik i sobowtór pierwszy raz golącego się Krzysztofa.

Bogusław Kierc

Słyszałem niedawno, że Krzysztof Siwczyk nie chciał zasiąść na specjalnie przygotowanej w willi dyrektora Stoczni Gdańskiej wersalce ozdobionej jego imieniem i nazwiskiem. Wydaje mi się, że Dzikie dzieci smakują tak samo dobrze jak za pierwszym razem, więc może autor nie zgrywałby skromnisia i jednak do tej willi zajrzał. A że z Gliwic do Gdańska daleko, to już inna sprawa.

Darek Foks

Bywa, że Siwczyk dystansuje się od swojego debiutanckiego dokonania. Czy słusznie? I tak, i nie. Tak, gdyż jego poezja istotnie daleko, formalnie i treściowo (choćby w zakresie swoistej dla niego „teologii poetyckiej” prowadzącej do deklaratywnej niewiary do rozpaczliwego wyznania wiary w sens logosu) odeszła od swoich początków. Nie, bowiem – niezależnie od woli autora – Dzikie dzieci, ów na pozór liryczny reportaż z dzieciństwa, pozostają ciągle jednym z najbardziej poruszających dokumentów poetyckich ostatnich dekad, bez którego trudno sobie wyobrazić obraz współczesnej poezji polskiej.

Zdzisław Jaskuła

Jedna z bardziej rzetelnych opowieści o czasie, który wielu z nas nazywa – zapewne dla stworzenia klimatu nieszczerej oraz miłej atmosfery – „czasem niewinności”.

Cezary Domarus

inne książki autora