Urwany ślad. O wierszach Wirpszy, Karpowicza, Różewicza i Sosnowskiego

13/09/2012 esej

Subtelna i jednocześnie pełna pasji opowieść o trudnej poezji, która powstaje z przełamania schematów myślenia i języka oraz wbrew panującym modom. Gutorow spogląda na nowo nie tylko na twórczość Karpowicza, Wirpszy, Różewicza i Sosnowskiego, ale zestawiając tych autorów ze sobą, ocenia polski parnas poetycki.

Autor
Jacek Gutorow
Wydawca
Biuro Literackie
Miejsce
Wrocław
Wydanie
1
Data wydania
2007-03-12
Gatunek
Esej
Seria
Szkice
Ilość stron
232
Format
168 x 210 mm
Oprawa
miękka
Papier
Munken Print Cream 1.5 90g
Projekt okładki
Artur Burszta
Projekt opracowania graficznego
Artur Burszta
ISBN
978-83-60602-16-4
spis treści

Kilka słów na początek

 

WITOLD WIRPSZA – KRAINA EKSCESU
Dziesięć przykazań dla przyszłego czytelnika książek Witolda Wirpszy
„Kraina ekscesu”: notatki na marginesie dwóch książek
Wokół Faetona. Notatki

 

TYMOTEUSZ KARPOWICZ – ROZGAŁĘZIENIE
Przed mową i po słowie: wokół Karpowicza
Przez chwilę, w zawieszonym śpiewie. Karpowicz i „Ostatni wers”

 

TADEUSZ RÓŻEWICZ – POZA SŁOWEM
Światła między wersami
Róża świadomości
Poza słowo

 

ANDRZEJ SOSNOWSKI – WIERSZ WYCHODZI Z DOMU
Implozja
Różnica i powtórzenie
Kilwater
W sercu słońca

 

Przypisy
Noty o autorach
Wykaz pierwodruków
Indeks osób

opinie o książce

Satysfakcja i przyjemność – tak najkrócej określiłbym efekt lektury Urwanego śladu Jacka Gutorowa. Satysfakcja, bo mam przed sobą kogoś, kto, obdarzony nadzwyczajnie czułym słuchem, wydobywa z tekstów czterech poetów to właśnie, co dla nich (i – tym samym – dla nas) jest wartością spoza tekstu, „spalającą” tekst (zgodnie z ideą Artauda: „spalcie teksty”), a wydobywając ją, ukazuje zarazem niezbędność i niezwykłość samego tekstu. Przyjemnością jest wczytywanie się (wsłuchiwanie), jak on to wywodzi; narracja tych esejów sprawia, że naprawdę mówią o pięciu poetach. Tym piątym – rzecz jasna – jest Jacek Gutorow. Co nie znaczy, że w jakikolwiek sposób eksponuje swoją osobę (narratora, przewodnika, krytyka). Przeciwnie. Wypowiada własne sądy nader dyskretnie i skromnie, co w niczym nie umniejsza ich doniosłości. Ale właśnie dzięki jego świadomości poetyckiej możliwe stało się to zestawienie twórczości czterech niepodobnych do siebie – a w ujęciu Gutorowa – bliskich sobie poetów; bliskich sobie w tym ich namiętnym stosunku do niewystarczalności (ustalonego, ustalanego) języka poezji. Nie wiem, czy pozwalam sobie na przedwczesną konstatację, ulegając przemożnemu wrażeniu, że Urwany ślad jest książką o czterech najważniejszych (dla dziejów języka) poetach naszego czasu.

Bogusław Kierc

Przedsięwzięcie krytyczne Jacka Gutorowa w Urwanym śladzie  jest subtelnie odważne. To nie zamach na historię polskiej poezji modernistycznej i postmodernistycznej. Wszak Gutorow posługuje się miękkim, „gościnnym” stylem eseju, skromnym fragmentem, żadnych tu natarć i wścieklej szarży. A jednak… Stawiając na Karpowicza i Wirpszę, spekulując na temat wierszy Sosnowskiego, broniąc subiektywnej lektury tekstów „starego mistrza”, konfrontuje się z kanoniczną historią polskiej poezji i jej przywiązaniem do pewnych kategorii i określonego języka. A zarazem nie gwałci nas „mocnymi” odczytaniami, w zasadzie jego wypady krytyczne są przygotowaniem do lektury, „instrukcją obsługi”, otwarciem drogi, propozycją poszerzenia świadomości, wreszcie – rewizyjnym odchyleniem. Chodzi przede wszystkim o zwrócenie uwagi na możliwości innego kanonu, na wariantywność historii poezji modernistycznej, a także na jej zaskakujące ciągi dalsze. I tak chyba mogłabym określić zamiar Gutorowa: jako zamiar „wyjścia”, który szydzi z pewności projektów „dojścia”.

Anna Kałuża

Powracanie do zagadnień pozornie wyjaśnionych, a także uporczywe nawroty do kwestii – można by przypuszczać – nierozstrzygalnych, to konsekwencja filozofii języka, jaką przyjmuje krytyk. Język (języki) poezji i język jej interpretacji są żywiołem retorycznych przeciwieństw, niekończącą się walką o sens i znaczenie (ulubiona formuła autora: „problem (…) postawiony niejako na ostrzu noża”).

Paweł Mackiewicz

Gutorow czyta, wnika pod skórę tekstu poprzez uskoki, rysy w tkaninie: do myślenia daje to, co niejasne, to, co wytrąca nas z ugruntowanych – zdawałoby się – przeświadczeń. Czytanie zaś nie jest drogą do potwierdzenia czytelniczego „ja”, lecz – odwrotnie – do jego zawieszenia, sproblematyzowania. Poezja zaś nie może być jedynie potwierdzeniem naszych doświadczeń […] – staje się wtedy tautologią […], powinna stawiać opór czytelniczym przyzwyczajeniom.

Adrian Gień

inne książki autora