recenzje / ESEJE

Ciechowszczyzna

Łukasz Mańczyk

Recenzja Łukasza Mańczyka książki Obcy astronom Grzegorza Ciechowskiego, w opracowaniu Rafała Skoniecznego, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 2 lipca 2018 roku.

Okladka__Obcy_astronom__pierwsza_jpg Biuro Literackie kup książkę na poezjem.pl

Dzisiaj o Grzegorzu Ciechowskim mówi się przede wszystkim jako o wszechstronnym twórcy, dla którego pisanie było jedną z form wyrazu, ale zarazem – tą pierwszą. Jego juwenilia jako pierwszy upublicznił czytelnikom bodajże Jan Kulas, kolega ze szkolnej ławy z liceum w Tczewie. W książce Grzegorz Ciechowski 1957–2001. Wybitny artysta rodem z Tczewa, będącej rodzajem pomnika wystawionego przez lokalną wspólnotę, zawarto pierwsze przedruki z Pomarańczowego brulionu, zeszytu w takiejże okładce. Okładka licealnego samizdatu Próba twarzy – a więc czegoś o krok dalej, książki wydanej własnym sumptem, jeszcze poza oficjalnym obiegiem – została właśnie zreprodukowana w opowieści Lżejszy od fotografii Piotra Stelmacha.

Gdzieś pomiędzy toczą się boje Ciechowskiego o literackie uznanie. Warsztaty w Tczewie u Romana Landowskiego. Grupa literacka w Toruniu. Indywidualne lub zbiorowe, dla dodania sobie animuszu, wysyłki wierszy do kolejnych literackich czasopism. Ciechowski wycofuje się ostatecznie z tych twórczych grup, określając warsztatowiczów mianem „zuchów literatów”. Nie za bardzo też opłaci mu się tracić wątrobę na picie z kolejnymi decydentami, czego efektem ma być druk zestawu wierszy – w sytuacji, gdy możliwe staje się dotarcie do szerszego kręgu odbiorców poprzez koncerty i wydanie płyty.

W przełomowym dla Polaków roku 1980 robi kolejny krok naprzód. Na dwa lata przed singlem muzycznym ukazuje się jego pierwsza oficjalna pozycja wydana drukiem przez Klub Tygodnika Studenckiego „Od Nowa” przy Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu. Zatytułowana w manierze bardziej rockowej niż poetyckiej: „Grzegorz Ciechowski”. Na stronie czwartej okładki znajduje się tekst piosenki jego autorstwa, wykonywanej przez zespół Res Publica, której liderem był Jan (Jann) Castor. To rodzaj muzycznego podparcia poezji, która już wówczas miała charakter niszowy. Arkusz poetycki redaguje najprawdopodobniej Jolanta Muchlińska, ówczesna żona Ciechowskiego. Jest też pierwszą czytelniczką większości tekstów I Republiki, z czym można wiązać ich elegancję, brak warsztatowych błędów czy rozgadania.

Brakuje w tych wierszach estetyki kampu, która ujawni się dopiero w drugim okresie twórczości, począwszy od płyt Obywatela G.C., aż do ukoronowania płytą Republika marzeń. Być może innych treści oraz intensywniejszej ekspresji wymagała od Ciechowskiego ich kolejna czytelniczka, Małgorzata Potocka. Będąca w swojej ocenie Małgorzatą dla Mistrza, niczym w opowieści Bułhakowa (por. książka Obywatel i Małgorzata, napisana wspólnie z Krystyną Pytlakowską). Była najpierw ich pierwszą czytelniczką, aż w końcu adresatką rozliczeń czy reminscencji, czasem mocno zakamuflowanych. Na przykład piosenka „Trzeba uśpić psa”, jak słyszymy potem: „psa miłości naszej który zdechł”, w kontekście zatrzymania ukochanych czworonogów Ciechowskiego, które nie radzą sobie z nową sytuacją, a ich zachowanie jest rodzajem przeniesienia i metafory tego, co w tym czasie dzieje się z rozdzielonymi, dorosłymi ludźmi oraz dziećmi, które wspólnie wychowywali.

Wspomniana wcześniej Jolanta Muchlińska powraca jako redaktorka po rozstaniu Ciechowskiego z Małgorzatą Potocką. Redaguje, tym razem już pod własnym nazwiskiem, tomik wokół niej, zawierający wszystkie wiersze z toruńskiego arkusza i wiele więcej. Ukazuje się w wydawnictwie Tęcza. Kunsztowi redakcyjnemu nie towarzyszy niestety ten wydawniczy. Strony są nienumerowane. Brakuje spisu treści. Brakuje stosownego marginesu od góry. Poprawione, drugie wydanie wokół niej zostaje dołączone do pośmiertnej reedycji płyty Obywatela G.C. Tak! Tak!

Wspomnieć też trzeba staranną edycję kolejnych książeczek do płyt Ciechowskiego. Aczkolwiek zdarzało się, że w niektórych wydaniach teksty nie były dodawane. Dotychczasowym zestawieniem tekstów były booklety do podsumowujących kompilacji: Kompletu Republiki oraz Selekcji Obywatela G.C., wydane niedługo po jego śmierci. Na wszystkich płytach konsekwentnie informacja o autorstwie słów zawsze poprzedzała informację o autorstwie muzyki.

Tak długa droga prowadzi do wydania autonomicznej książki z tekstami piosenek w Biurze Literackim. W wydanych właśnie w serii „33. Piosenki na papierze” tekstach rządzi rytm, rym, sylabotoniczność, odpowiednia akcentacja, a zabiegiem dodatkowo organizującym jest refren. Dopiero dłuższa analiza tych tekstów, ukrytych w nich nawiązań artystycznych i biograficznych, każe zobaczyć je w nowy sposób.

Walter Chełstowski wielokrotnie wspomina, że przekonywał innych do odczytywania „Śmierci w bikini” nie tylko przez duopol Eros–Tanatos, ale także w kontekście prób jądrowych na Atolu Bikini, tymczasem sam autor stwierdził, że tekst piosenki jest efektem dosłownej wizji kościotrupa przechadzającego się plażą. Podobny trop narracyjny usiłuję zastosować do najtrudniejszego dla mnie w interpretacji tekstu „Klatka (tylko ty)”. Moim zdaniem jest inspirowany doświadczeniem spektaklu Republika. Rzecz Publiczna w Teatrze Wielkim w Łodzi, konkretnymi scenami, konkretną klatką. „Arktyka (Syberia)” może być reminiscencją śmieci na Sybirze jego dziadka. Napiszę o tym szerzej w przygotowywanej książce Czytanie Ciechowskiego.

Wiersze i piosenki przenikają się w zakresie motywów, całych fragmentów czy wręcz 1:1. Przykładowo można wspomnieć trop buddyjski z wiersza „Kropla” oraz tekst piosenki dla Justyny Steczkowskiej „Kici kici maj”, opublikowany pod pseudonimem Ewa Omernik. Leszek Kamiński skutecznie doprowadził do użycia wiersza „13 cyfr” na płycie Masakra. Stosunkowo mało znany utwór Republiki „Betlejem jest wszędzie” z Siódmej pieczęci zyskuje przełomowe konteksty interpretacyjne dopiero, gdy uwzględnić wiersz „Stół”.

Oczywiście poza dyskusją są nawiązania społeczno-polityczne, chociażby mieszanie dyskursu politycznego i miłosnego (np. „Mój imperializm”), nawiązania do poszczególnych dzieł (na przykład płyta Nowe sytuacjeRok 1984 Orwella, utwór Kombinat – powieść Lot nad kukułczym gniazdem Kena Kesey’a), a w wierszach ślady po poetach, takich jak Charles Baudelaire, Stanisław Grochowiak czy Wiktor Woroszylski. W odniesieniu do tego ostatniego swego czasu wyznał: „odkąd poznałem jego twórczość, stałem się złodziejem słów”.

Kolejną kluczową dla odczytania twórczości Ciechowskiego czytelniczką i adresatką wierszy oraz tekstów stała się druga żona Anna Wędrowska, która była fanką „starej Republiki”. Mogło się to przełożyć już na nawiązanie do tego dziedzictwa w Republice marzeń, a zwłaszcza na albumie Masakra, który przyniósł renesans popularności. Istnieje co najmniej jeden dowód ingerencji domowników, Anny oraz mieszkającej z nimi Agnieszki Wędrowskiej (jej siostry) w kształt tekstu. Obie zgodnie uznały, że pierwsza wersja tekstu „Śmierć na pięć”, zawierająca opis pobytu w szpitalu, operacji czy uroczystego pogrzebu z przemówieniami, jest zbyt dołująca lub może zbyt werystyczna. Dlatego Grzegorz napisał ów wieloznaczny tekst, który znamy. Nawiązujący może do rzeźby-instalacji Piramida zwierząt Katarzyny Kozyry? Do „Naprzód pies” Zbigniewa Herberta?

Symptomatyczne jest to, że trzy ostatnie teksty Ciechowskiego koncentrują się wokół tematu odchodzenia: „Śmierć na pięć”, „Obiecaj mi synku!” (o czym za chwilę) oraz „Żyć nie umierać”. Zresztą wiele wierszy czy piosenek z chwilą jego śmierci zyskało nową przestrzeń interpretacyjną. Na przykład „Hibernatus”, nawiązujący do wiersza „Kropla” Zbigniewa Herberta, przejmuje inaczej niż w chwili jego wydania. Czy „Odchodząc”, stworzony jako post-erotyk, pożegnanie z partnerką, a traktowany obecnie przez fanów jako ich osobiste pożegnanie z Ciechowskim.

Dochodzi do tego tajemnica pewnego kalendarza na 2001 rok, na który po raz pierwszy zwróciła uwagę Kayah w filmie dokumentalnym Grzegorz Ciechowski – Wspomnienie. Spośród 365 możliwych dni Ciechowski wybrał 22 grudnia, datę swojej śmierci. I zaproponował opatrzenie jej wierszem „Prezent”. Wieloznaczny, ale dający się odczytać także jako swoisty flash-forward, formułowany na okoliczność niedostarczenia rodzinie prezentów na Wigilię, którą obchodziła niestety bez niego. Dramatyczne odejście też można określić jako tytułowy prezent (prezent-niespodziankę) à rebour – w jego twórczości tytuł stoi czasem w kontrze do tekstu.

W książce na uwagę zasługuje zebranie wszystkich tekstów pisanych dla formacji własnych (Republika, Obywatel G.C., Grzegorz z Ciechowa), tudzież Res Publiki oraz tekstów dla innych wykonawców – Lady Pank, Justyna Steczkowska, Krzysztof Antokowiak, Mafia po odejściu Andrzeja Piasecznego, Fiolka (Najdenowicz), Katarzyna Groniec. Znalazły się tutaj także piosenki z filmów, do których pisał muzykę.

Poza zestawieniem ich wszystkich po raz pierwszy w jednym miejscu jest też pierwsza w takiej skali publikacja rękopisów oraz maszynopisów z nanoszonymi ręcznie poprawkami. Ich główna zaletą jest pokazanie procesu twórczego na kilku przykładach. Choćby to, jak G.C .zastanawiał się, czy użyć słowa „miejsc”, czy „stref” w utworze „Arktyka”. Oczywiste dziś „równe buty równe zęby nos” brzmiały poprzednio: „równe zęby, równe buty nos” („Znak równości”). „Paryż–Moskwa” został przed nagraniem pozbawiony frazy „podpalę świat”. I tak często odsądzany od czci kampowy utwór „W końcu” początkowo nosił tytuł „Twe dziewictwo”. Widzimy historię pracy nad utworem „Republika marzeń”. Wciąż jednak czekamy na odnalezienie pierwszej wersji „Śmierci na pięć”. Najbardziej przejęła mnie strona 323: napisana własnoręcznie, być może już w szpitalu, fraza „obiecaj mi, synku!”, która w książce dała tytuł utworowi znanemu wcześniej „Nie tak jak ja”, a nazywanemu przez zespół „Piosenką dla Bruna”; zawiera bowiem swoiste zestawienie rad dla jedynego syna.

Ponadto chyba po raz pierwszy znalazła się pełna ścieżka dialogowa utworu „Poranna wiadomość” (konstruowana w konwencji ilustracyjnej muzyki do filmu, rozwiniętej chociażby na płycie Stan strachu) oraz tekst „Giną lwy”.

W ostatnim roku życia Ciechowski nie był w stanie na czas napisać tekstów na nieukończoną z tego powodu płytę Republiki. Twierdził, że ma zbyt dobre, zbyt ułożone życie. Wcześniej natomiast pisał teksty dotyczące różnych nieuporządkowanych spraw rodzinnych, miłosnych czy publicznych. W „Końcu czasów” stwierdza: „Nie ma o czym pisać / skończyło się / kiedyś wszystko to czułem / a dziś tylko wiem”. W pewnym momencie jakby przeszedł cały w świat muzyki. Mówił, że zmusza się do pisania. Że na czas pisania tekstów musi obkładać się książkami, podczas gdy na co dzień „wystarcza” mu muzyka. Wcześniej natomiast, przy okazji wydawania Siódmej pieczęci, stwierdził, że to „siódmy tomik wydawany za plecami literatów”. Czy więc „poetyckie zranienie” to była prawdziwa zadra, czy świadoma gra? A może jedno i drugie, tyle że w różnych okresach?

Dziś dominuje opinia, że Ciechowski był przede wszystkim twórcą, który szukał kolejnych form wyrazu oraz zdobywał kolejne cele. Najpierw jako poeta, potem jako muzyk niosący najpierw semantyczny, a dopiero później emocjonalny przekaz. Czysto poetycką formę traktował jako jedynie pomocniczą ze względu na jej małą popularność. Wybrał formę adekwatną do swoich czasów, odpowiednią do zdobycia dużego audytorium dla swoich komunikatów.

W ramach muzycznej kariery przybierał kolejne kreacje:
– orwellowska, czarno-biała, „pierwsza” Republika;
– Obywatel G.C. zakorzeniony w estetyce awangardowej, zwłaszcza radzieckiej, ale i w nieobecnym wówczas w Polsce kampie;
Siódma Pieczęć „drugiej” Republiki: stylizacja na lata 70. XX wieku, będąca powrotem do krainy dzieciństwa, ale też jednym z najlepszych przykładów postmodernizmu w naszej muzyce rockowej;
Republika Marzeń: estetyka pop i znowu nienazwany także wówczas kamp; rozliczenie z nagonką medialną przeplatała afirmacja, połączona z estetyką Kazimierza Dolnego; a także opowiadaniem Bruno Szulca pod tym tytułem; co charakterystyczne: odżegnywał się od tej ostatniej proweniencji mimo raczej oczywistych nawiązań – jedyny taki przykład – wcześniej raczej mnożył konteksty;
– ludowość i elektroniczny kolaż sięgający dadaistycznej tradycji w albumie Grzegorza z Ciechowa ojDADAna;
– częściowy, uwzględniający upływ czasu, powrót do pierwszego, czarno-białego wizerunku scenicznego oraz dawnych wyróżników muzycznych w związku z płytami Masakra oraz Ostatnią Płytą, którą ujrzeliśmy po śmierci jedynie w zarysach.

Kreacją o częściowo osobnych wyznacznikach była też jego twórczość poetycka. Niektóre elementy zazębiały się z tymi udostępnianymi kulturze pop, inne zaś były ukryte, pozostały jedynie w nielicznych publikacjach w literackiej prasie, w poetyckim arkuszu oraz tomiku wierszy. W międzyczasie Ciechowski zaś planował lub realizował kolejne inkarnacje, zasługujące na kolejne doktoraty. Producent muzyczny, autor reklam (słowa i muzyka), scenarzysta, felietonista. Twórca bajek, opowiadający je dzieciom we własnym domu. Twórca muzyki filmowej. Był w tym wszystkim „genialnym kompilatorem”, co podkreślało wielu jego przyjaciół. W zakresie treści, ale i formy; konwencji czy stylu. Z wyczuciem odwoływał się do toposów kultury i tworzył teksty o charakterze uniwersalnym. Dowodem na to ostatnie niech będzie przenikanie niektórych sformułowań do języka potocznego – dziś już trudno powiedzieć, czy to jemu zawdzięczamy modne dziś skwitowanie „masakra”, ale od niego na pewno pochodzi obecne w kulturze językowej, pochodzące z tekstu o tym tytule „długo, długo nic”.

Cieszy mnie wydanie tekstów piosenek. Bronią się także czytane autonomicznie w książce. To może być novum dla recepcji czegoś, co miało na początku rockowy stempel. Materialny nośnik stwarza pole odczytań charakterystycznych wcześniej jedynie dla poetyckich tomików.

Odbiorców cieszy też polifonia działań wokół jego spuścizny. Ośrodka w Tczewie, gdzie dorastał. Ośrodka związanego z Toruniem i Republiką – to chociażby wydawnictwa niewymienione w tekście: książka My Lunatycy Anny Sztuczki i Krzysztofa Janiszewskiego, pisana z perspektywy fanów, oraz kompendium Republika. Nieustanne tango Leszka Gnoińskiego. Jest działalność akcentująca czas Obywatela G.C. I oczywiście duża aktywność spadkobierców jego spuścizny, czego efektem jest m.in. wydawana teraz książka Obcy astronom. Rzadko który artysta dostępuje działań upamiętniających z tak wielu różnych stron. Oni wszyscy, wespół, sprawiają, że pojęcie „ciechowszczyzna”, ukute przez przeciwników na oznaczenie twórczej maniery (jak wcześniej chociażby „kieślowszczyzna”), przestaje być pejoratywne. Znaczenie tego terminu, oparte na kradzieży nazwiska, zostało odbite i oznacza dziś punkt odniesienia, którym stał się Ciechowski.

Przekonująco interpretował stany emocjonalne i zjawiska społeczno-polityczne, rządził zbiorową wyobraźnią, a może nawet tworzył nasze czasy.

O AUTORZE

Łukasz MAŃCZYK
Łukasz Mańczyk

Autor tomików poetyckich: służebność światła (wyd. Homini, Kraków 2004 – nagroda im. K. Iłłakowiczówny za najlepszy debiut poetycki roku, „Głos Wielkopolski”, Poznań), affirmative (Trci Trg, Belgrad 2006) oraz pascha 2007/punkstop (Kraków 2009). Autor reportażu Biserka (wyd. Universitas, Kraków 2015) – pierwszej w Polsce książki, której bohaterem jest tłumacz a tematem proces tłumaczenia (nagroda Krakowskiej Książki Miesiąca). Obecnie pracuje nad książką Czytanie Ciechowskiego. Jest radnym Krowodrzy, V Dzielnicy Miasta Krakowa.

powiązania

01_WYWIADY__Grzegorz CIECHOWSKI__

W moich piosenkach ludzie kochają się nawet w czasie bombardowania

wywiady / O KSIĄŻCE Grzegorz Ciechowski

Wypowiedzi Grzegorza Ciechowskiego towarzyszące ukazaniu się książki Obcy astronom, w opracowaniu Rafała Skoniecznego, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 2 lipca 2018 roku.

WIĘCEJ