Premiery w Biurze Literackim 11/2026

03/11/2026 Premiery

Listo­pa­do­we pre­mie­ry Biu­ra Lite­rac­kie­go to opo­wie­ści o codzien­nych stra­te­giach prze­trwa­nia, obse­sji, miej­skiej pamię­ci i histo­rii zapi­sa­nej w kra­jo­bra­zie. Daria Sobik, Kon­stan­ty Famul­ski, Inga Iwa­siów i Kata­rzy­na Szwe­da przy­glą­da­ją się róż­nym spo­so­bom doświad­cza­nia świa­ta, rela­cjom, toż­sa­mo­ści, miej­scom i śla­dom prze­szło­ści.

 

 

Daria SOBIK Niby­nóż­ki

 

Książ­ka o kobie­tach, któ­re nauczy­ły się radzić sobie same. O życiu, któ­re nie ukła­da się według porad­ni­ków, lecz według kolej­nych kry­zy­sów i impro­wi­zo­wa­nych spo­so­bów ich prze­trwa­nia. Nar­ra­tor­ka pro­wa­dzi kiosk w małym ślą­skim mie­ście. Po godzi­nach zaś sprze­da­je psy­cho­sty­mu­lan­ty kobie­tom, któ­re pró­bu­ją odzy­skać choć odro­bi­nę kon­tro­li nad wła­snym życiem. Samot­nym mat­kom, sąsiad­kom, klient­kom kio­sku i przy­ja­ciół­kom. Takim, któ­re rzad­ko cze­ka­ją, aż ktoś roz­wią­że ich pro­ble­my za nie. Są tu fami­lo­ki, osie­dlo­we par­ki i miesz­ka­nia o cien­kich ścia­nach. Są nie­uda­ne związ­ki, roz­mo­wy o pie­nią­dzach, zmę­cze­nie, uza­leż­nie­nia, ale tak­że upór, poczu­cie humo­ru oraz codzien­na pomy­sło­wość pozwa­la­ją­ca prze­trwać kolej­ne dni. Na cały ten świat nar­ra­tor­ka patrzy z czu­ło­ścią, iro­nią i poczu­ciem humo­ru. Ale czy na pew­no da się jasno wyty­czyć gra­ni­cę mię­dzy pomo­cą, inte­re­sem i auto­de­struk­cją?

 

 

Kon­stan­ty FAMULSKI Ten pies imie­niem Rim­baud

 

Wier­sze Kon­stan­te­go Famul­skie­go ukła­da­ją się w poemat o obse­sji. Powra­ca­ją w nim cho­ro­ba, podróż, roz­pad, zwie­lo­krot­nio­ne toż­sa­mo­ści i postać, któ­ra przy­bie­ra coraz to nowe kształ­ty. Tro­pi­ki mylą się tu z Dwor­cem Świe­bodz­kim, poezja prze­cho­dzi w gorącz­kę, a lite­rac­ka legen­da nakła­da się na doświad­cze­nia współ­cze­sno­ści. Świat tej debiu­tanc­kiej książ­ki wypeł­nia­ją rdza, ben­zy­na, ołów, deszcz, zwie­rzę­ta i nie­ustan­ne prze­mia­ny. Przy­wo­ły­wa­ny obse­syj­nie Rim­baud to nie boha­ter bio­gra­fii ani patron lite­rac­ki. Figu­ra ta, pod­le­ga­ją­ca pro­te­uszo­wym zmia­nom, sta­je się czę­ścią wła­snej mito­lo­gii auto­ra, żywio­łem kre­acji, któ­ry prze­ni­ka kolej­ne wier­sze i nada­je im rytm. Ten pies imie­niem Rim­baud to książ­ka o fascy­na­cji, któ­ra z cza­sem zamie­nia się w spo­sób patrze­nia na świat. O mło­do­ści, samot­no­ści i wyobraź­ni pró­bu­ją­cej prze­kro­czyć gra­ni­ce wła­sne­go ist­nie­nia.

 

 

Inga IWASIÓW Miasto–ja–miasto

 

Miasto–ja–miasto powra­ca po bli­sko trzy­dzie­stu latach w serii „Debiut od nowa” pod­da­ne lite­rac­kie­mu rema­ste­rin­go­wi, któ­ry pozwa­la odczy­tać tę powieść na nowo – zarów­no jako świa­dec­two swo­je­go cza­su, jak i począ­tek jed­nej z naj­waż­niej­szych dróg we współ­cze­snej pol­skiej pro­zie. W tej wie­lo­gło­so­wej opo­wie­ści mia­sto sta­je się prze­strze­nią pamię­ci, toż­sa­mo­ści i nie­ustan­ne­go nego­cjo­wa­nia wła­sne­go miej­sca. Pry­wat­ne doświad­cze­nia spla­ta­ją się z histo­rią, a oso­bi­sta per­spek­ty­wa odsła­nia spo­łecz­ne i kul­tu­ro­we prze­mia­ny koń­ca wie­ku. Dzi­siaj w debiu­cie Iwa­siów moż­na dostrzec źró­dła tema­tów, któ­re przez kolej­ne deka­dy będą powra­cać w jej twór­czo­ści: mia­sta, pamię­ci, kobie­ce­go doświad­cze­nia, bio­gra­fii i histo­rii zapi­sa­nej w codzien­no­ści. Nowe wyda­nie pozwa­la spoj­rzeć na tę książ­kę jed­no­cze­śnie z dwóch per­spek­tyw: cza­su jej powsta­nia i całe­go póź­niej­sze­go dorob­ku autor­ki. To powrót do miej­sca, w któ­rym zaczy­na się jed­na z naj­waż­niej­szych opo­wie­ści współ­cze­snej lite­ra­tu­ry pol­skiej.

 

 

Kata­rzy­na SZWEDA ścier­wień

 

Książ­ka o tym, co zosta­je po odej­ściu, o pro­ce­sach żało­by zacho­dzą­cych w języ­ku i prze­strze­ni Pod­kar­pa­cia. Kata­rzy­na Szwe­da wra­ca do tema­tów obec­nych w swo­ich wcze­śniej­szych tomach: miej­sca, pocho­dze­nia, rodzin­nych histo­rii i rela­cji czło­wie­ka z przy­ro­dą. Lasy, bagna, poto­ki, ogro­dy i opusz­czo­ne domy nie two­rzą w tej książ­ce kra­jo­bra­zu, lecz są spo­so­ba­mi pamię­ta­nia. Bobry, wil­ki, lisy, pta­ki, lar­wy i grzy­by poka­zu­ją, że w życiu nie ma wyraź­nej gra­ni­cy mię­dzy trwa­niem a roz­pa­dem. Zna­ki poet­ka odczy­tu­je z lotu pta­ków, nur­tów rzek i zmian zacho­dzą­cych w zie­mi. Punk­ta­mi zapal­ny­mi wier­szy sta­ją się doświad­cze­nie stra­ty oraz śla­dy pozo­sta­wia­ne przez tych, któ­rych już nie ma.

 

 

ZAMÓW LISTOPADOWE  PREMIERY W KSIĘGARNI POEZJEM.PL

▪ Daria SOBIK Niby­nóż­ki

▪ Kon­stan­ty FAMULSKI Ten pies imie­niem Rim­baud

▪ Inga IWASIÓW Miasto–ja–miasto

▪ Kata­rzy­na SZWEDA ścier­wień

 

Inne wiadomości z kategorii