recenzje / ESEJE

Historia o dziewczynie spod znaku sera

Anna Cieplak

Impresja Anny Cieplak na temat prozy Aleksandry Kasprzak, laureatki 3. edycji Połowu prozatorskiego.

Czekacie na Gryczaneczkę z masłem z Wydrąż mi rodzinę w serze Oli Kasprzak. To świeża językowo, brawurowa i zadziorna historia o dziewczynie spod znaku sera z Sierpca, która dorasta na naszych oczach i wyjaśnia nam świat. Robi to tak, że dotychczasowe patetyczne diagnozy społeczne i moralne poruszenia odpadają na tle jej intensywności oraz celnych rozpoznań polski Be. Nie jest to jednak stand-up ani narcystyczny monolog dziewczyny z biednego domu, która ma się za kogoś lepszego. Opowiadane przez nią proste historie są nieoczywiste i momentami surrealistyczne, a przy przytłaczające mocnym przekazem. Szczególnie, że Gryczanka prowadzi nas przez tło społeczne, które niewątpliwie coś bliskiego przypomina każdemu, kto nie wywodzi się ze szlachty. Nie jest to odklejona opowieść i satyra o biedzie oraz wykluczeniu, ale codzienność, która przy językowym szaleństwie Kasprzak zaczyna brzmieć jak wyzwanie rzucone nowoczesnej prozie, ale i przemianie języka pod wpływem memów, nowych metafor, wybuchowej wyobraźni. To jazda na krawędzi świata pełnego licznych kryzysów w świeci ludzkim i nieludzkim. Można w niej jednak odnaleźć nadzieję i siłę, która rodzi się w nieoczywistych miejscach.

Razem z Gryczaneczką i jej rodziną przechodzimy przez kuriuzalne, straszno-śmieszne obrazy życia na peryferiach oraz tematy (prawa osób LGBTQ+, aborcja, prawa kobiet, nierówności społeczne, konflikt klasowy, kościół, kryzys klimatyczny). Pod warstwą farsy, poczucia humoru i niezwykłego rytmu tej powieści Ola Kasprzak rzuca jednak osobie czytającej wyzwanie intelektualne. Jak wydostać się z jej „hahaha”, „hihihi”, „ale śmieszny stary”, „ale głupia Polska” w interpretacji? Jak dogonić założenia książki, które nie są jedynie memem, ironią i satyrą, ale tak naprawdę zaangażowaną prozą?

Wydrąż mi rodzinę w serze nakręca  wewnętrzy rytm, z którego ciężko wypaść, bo na przekór debiutanckim książkom w Polsce nie mamy tutaj do czynienia z cząstkami i fragmentarycznym zapisem doświadczeń osobistych, ale linearną prozą, w której podążamy za spójną fabułą, wyłaniającą się ze świata przedstawionego. Nie taplamy się w popkulturze, artefaktach i kulturowych fenomenach bez celu, ale podążamy za emocjami i afektami postaci, które zyskują sprawczość. Bohaterowie pierwszo- i drugoplanowi mają znaczenie dla całej opowieści i kształtują jej poetykę także przez własną odmienność i języki. Czy w końcu nie żyjemy w kraju, gdzie każdy mówi niby tak samo, a jednak jakby zupełnie inaczej?

Oryginalności językowa, wielość świeżych wątków i wyraźny tembr historii sprawiają, że głos Kasprzak może być jednym z najbardziej rozpoznawalnych nowych głosów w literaturze. Pokazuje podmiotowości, nie bojąc się zbiorowości, jak w myśli Gilberta Simondona, który mówi o indywiduacji. W tym ujęciu jednostka wyłania się ze społeczeństwa, a nie odwrotnie, przy tym nabywa wolność i podmiotowość wiedząc, skąd się wywodzi i nie odcinając się od własnych doświadczeń. Krytykuje ekskluzywność na rzecz inkluzywności, ukazując, że bieda nie jest pato-doświadczeniem, ale ma wymiar polityczny.

Kasprzak nie daje prostych wspólnotowych założeń, ale zostawia nadzieję na przyszłość, w której można się porozumieć bez wykluczania innych. Sojusze międzyklasowe i międzygatunkowe wydają się w tej wizji możliwe, choć autorka nigdzie wprost nie używa wielki słów i określeń – tak jakby wiedziała, że w świecie zdominowanym przez fałszywe statementy lepiej iść za absurdem życia i intensywnością codzienności, aby odnaleźć sens. Dlatego to książka pełna wyśmienitych sprzeczności i paradoksów, do tego zanurzona w popkulturze pozbawionej cienia nostalgii. Tutaj spodnie dzwony są narzędziem opresji, a w beczce na ogórki w piwnicy można znaleźć książkę feministyczną.

Kasprzak pokazuje, co to znaczy być kobietą stojącą po stronie równości oraz jak złożone jest podłoże klasowe w konfrontacji z osobistymi doświadczeniami. Czytając Kasprzak, zyskujemy nową perspektywę, której brakuje indywidualistycznej prozie fetyszyzującej język i egzotyzującej biedę. Tutaj dostajemy powieść, która w swoim absurdzie i kampie nie jest efekciarska, lecz mówi prawdę o tu i teraz – w procesie przemian, za którymi ciężko nadążyć, mając na horyzoncie jedynie content, który często spłyca gęstość życia.

O AUTORZE

Anna Cieplak

Urodzona w 1988 roku w Dąbrowie Górniczej. Pisarka, koordynatorka projektów kulturalnych, animatorka kultury, aktywistka miejska. W latach 2008–2019 związana z Krytyką Polityczną. Dwukrotnie nominowana do Nagrody Literackiej Nike. Laureatka Nagrody Conrada i Nagrody Literackiej im. Witolda Gombrowicza za powieść Ma być czysto (2016). Na motywach tej powieści powstał film Ostatni komers.

powiązania

Ciało, które zmienia język

recenzje / ESEJE Anna Cieplak

Impresja Anny Cieplak na temat prozy Małgorzaty Kośli, laureatki 3. edycji Połowu prozatorskiego.

WIĘCEJ