to i owo (miękka oprawa)

22/11/2012 liryka

Tytuł książki jasno określa jej zawartość. Czytelnik znajdzie w niej „to”, co najbardziej go interesuje (nowe utwory – wiersze, parodie dramatyczne, zapiski), ale i zajmujące „owo”: rysunki (nie tylko) autorskie, podobizny rękopisów, dedykacje L. Staffa i kilku znanych pisarzy. Tadeusz Różewicz z ironicznym dystansem, zderzając styl „niski” z „wysokim” komentuje stan współczesnej kultury zdominowanej przez jej masową odmianę. Jego lapidarny styl, krytycyzm wobec „bylejakości” świata, cierpki humor sprawiają, że to i owo jest książką tyleż poruszającą, co zabawną.

Wydawca
Biuro Literackie
Miejsce
Wrocław
Wydanie
I
Data wydania
2012-11-29
Gatunek
Liryka
Seria
Poezje
Ilość stron
108
Format
162 x 215 mm
Oprawa
miękka
Papier
Munken Print Cream 100g
Projekt okładki
Wojciech Świerdzewski
Projekt opracowania graficznego
Artur Burszta
ISBN
978-83-63129-23-1
spis treści

I


zawód: literat
na ty z Czesławem
jeszcze jeden dzień
To lubię
Połów
Kruche jest nasze życie
* * * [Mietek w dołku z balkonikiem]
Polska jako sojusznik
O jedną literę
bez tytułu
13 marca 2006 r., poniedziałek
boję się bezsennych nocy
Kuchnia wasza nać
* * * [jestem molestowaną amazonką]
Światowy dzień teatru
Z szuflady
Hic liber mihi est
Olimpiada
Propozycja dodatkowej umowy
Frak
Adaptacja i adopcja Szekspira


II


Rękopisy

 

III

 

Grafiki, dedykacje, podobizny stron

 

IV

 

Ostatnia Kartoteka


Dopowiadając to i owo (Jan Stolarczyk)
Wykaz pierwodruków

opinie o książce

Znajdziemy tu zarówno wiersze poważne, refleksyjne, ściskające czytelnika za gardło, jak i niepoważne, satyryczne, autoironiczne. W tych pierwszych pisarz rozprawia o tym, co dla niego ważne i najważniejsze. (…) W tych drugich utworach kpi z kultury masowej, jaka zawładnęła naszą wyobraźnią, z języka prasy i telewizyjnych wiadomości, jakie mają zainteresować każdego, a nie interesują nikogo.

Janusz Drzewucki

Przeszło 60 lat temu Różewicz miał wątpliwości, czy możliwa jest poezja po Oświęcimiu. Dowiódł, że jest możliwa. Problemem dla poezji nie okazał się wiek żelaza, lecz czas plastiku i zalewu nieistotnych informacji. Świat – według Różewicza – przestał być wart wiersza, zasługuje co najwyżej na pospiesznie skreśloną notatkę.

Piotr Bratkowski

Mówiąca do nas w wierszach Różewicza czułość jest najpiękniejszym uczuciem, jakim możemy obdarzyć drugiego człowieka. Zostać obdarowani. (…) Troskę, czułość należy podtrzymywać w istnieniu bodaj szczególnie uważnie w dzisiejszy polski czas, którego Różewicz nigdy nie traci z oczu. (…) śledzi mrocznienie wydarzeń, szorstko, bez złudzeń portretuje odsłaniającą się przez społeczne fakty ludzką naturę.

Andrzej Franaszek

Ten mały zbiorek utrzymany jest w tonacji dydaktyczno-humorystycznej, ale na szczęście jest kilka pereł niedydaktycznych, takich jak wizyjny wiersz „boję się bezsennych nocy” i „jeszcze jeden dzień”, w którym „ktoś umarły/zaplątał się w moje/myśli palce piszące/mówiłem bez słowa/ z nim do niego”. I przede wszystkim piękny „Połów” o tym, czego poezja nie może: powołać kogoś ponownie do życia.

Justyna Sobolewska

Różewicz wciąż potrafi wystawić się i narazić, zaczepić i dokuczyć. Wciąż chce drażnić, i to bez wzlatywania ponad rzeczywistość, by wyrażać się już tylko z perspektywy wieczności, co skusiło na starość tak wielu słynnych, a niegdyś czasem świetnych. Różewicz pozwala sobie na ryzyko, a więc na błędy; uporczywie burzy własny pomnik, ale dzięki temu wciąż jest z nami.

Aldona Kopkiewicz

Tadeusz Różewicz właściwie nie zaskakuje, bo dla jego poezji tworzywem jest współczesność. Jednak to jego obserwacje, przemyślenia, żarty, a czasem sarkazm, którymi dzieli się z czytelnikiem, są właśnie zaskakujące. Różewicz ocenia, wyszydza, a czasem tylko naśmiewa się z wzorców proponowanych przez kulturę popularną. Współczesna mentalność, pozbawiona czasu i chęci na refleksję, jest dla niego przypadkiem laboratoryjnym. Pod lupą podgląda egocentrycznych twórców, analizuje też bardzo subtelnie upadek języka dyskursu publicznego, inwazję języka reklamy, który śmieciowymi sloganami napiera z każdego kąta („Kuchnia wasza mać”). Jest też bezlitosny dla papki serwowanej przez media (wiersz bez tytułu „jestem molestowaną amazonką”).

 

Agnieszka Kołodyńska

Co jest częścią wspólną? Te momenty, w których z wierszem łączy się szkic (takie połączenie można znaleźć w przypadku „13 ławeczek” i wiersza „O jedną literę) lub dedykacja (wiersz „na ty z Czesławem” czy nawiązujący do Józefa Hena „Boję się bezsennych nocy”). Ale też tytułowe „to i owo” można rozumieć inaczej, w odniesieniu do samej literatury, w której tonacja serio przeplata się z sarkazmem, ironią, tworząc najsilniejszy przekaz właśnie w tych momentach, kiedy oba te tony zespalają się w jeden głos.

Magda Piekarska

Jak zwykle tomy Różewicza, także ten ujmuje starannością i precyzją wydawniczą. Praca nad tomem była bardzo krótka, zaczęła się podczas ostatnich wakacji, ostateczny kształt książki był formułowany w październiku. Na okładce znalazło się stare zdjęcie Tadeusza Różewicza autorstwa Janusza Szyndlera, zdobiące zaproszenie na wieczór autorski z poetą w Pradze. „Podwójność” autora jest swoistą ilustracją jego twórczości: poważnej i traktującej o najważniejszych egzystencjalnych sprawach, ale niestroniącej od znakomitego poczucia humoru.

Małgorzata Matuszewska

Twórczość Tadeusza Różewicza jest traktowana przez wrocławskie Biuro Literackie z pietyzmem i profesjonalizmem. Książki wrocławskiego poety są regularnie wydawane przez BL i zawsze ujawniają ciekawą, dotąd nieznaną, twarz poety. I choć dominującą barwą tych wydawnictw jest szarość, bo poeta dba o zachowanie jednorodności w tej materii, to forma i treść zawsze jest daleka od monotonnej bylejakości.

Dorota Olearczyk

Co do treści, zbiór to i owo jest ujętym w zwarte wersy przenikliwym spojrzeniem mędrca – dla niepoznaki przebranego w szaty błazna – podsuwającego światu mniej lub bardziej krzywe zwierciadło, aby mógł w nim dojrzeć własną znikomość. 

Janusz R. Kowalczyk

To i owo jest przede wszystkim dalszym ciągiem wielkich Różewiczowskich problemów i obsesji. Ta książka ma na celu nie zachwycanie, lecz infekowanie niepokojem. Pyta, co jest prawdziwsze – forma czy jej niepowstrzymany rozpad, słowo czy jego nieważkość.

Piotr Śliwiński

inne książki autora