Granice wyobraźni, granice świata
Tadeusz Sławek
Głos Tadeusza Sławka w debacie „Granice literatury”.
strona debaty
Gdzie dziś kończy się literatura? Wprowadzenie do debaty „Granice literatury”1.
„Granice mojego języka, są granicami mojego świata”, tak Wittgenstein zapisał jedno z najsłynniejszych zdań filozofii nowoczesnej. „Świat”, „język”, „granica” – te trzy pojęcia odnoszą się do tego, „co moje”: mojego języka i mojego świata. Ciekawy jest ten dzierżawczy porządek, w którym jest to, co do mnie należy, ale nie ma mnie samego. „Ja” znika w tym, co jego/jej. A ponieważ mowa o „granicach”, „ja” istnieje jako to, co do niej/niego należy, ale nie jest nim/nią, co jest poza jego/jej granicami. Można twierdzić, że „ja” jest tym, co potrafi powiedzieć o świecie, aby określić ten świat jako „swój”. „Ja” wycofuje się, kryjąc się w tym, co jego/jej.
Oznacza to także, że „ja” będzie oddzielone od innych „ja”; pozycjonuje się wobec licznych nie-ja, będących innymi „ja”, od których jest starannie odkreślone linią, szlabanem, płotem, murem granicy.
2.
A jednak jako człowiek muszę kontaktować się z innymi. George Mead pisał, że: „Prawdziwą wartość mają tylko doświadczenia dzielone z innymi. Nawet człowiek, który wydaje się odosabniać, by żyć ze swymi własnymi myślami, żyje w rzeczywistości z innymi, którzy pomyśleli już kiedyś to, co on teraz myśli. Czyta książki, przypomina sobie swoje przeżycia, projektuje warunki, w których mógłby żyć. Ta treść ma zawsze charakter społeczny” (przeł. Z. Wolińska).
Zatem muszę wyjść poza granice mojego języka i świata, aby mógł powstać świat wspólny, MIĘDZY-ŚWIAT. Musi zostać ustanowione jakieś polis, jako miejsce bycia-razem, co wymaga przekraczania granic, zerwania kotwicy, aby można było zmienić położenie, by można było odsunąć się od swojskości. Tego zaś możemy dokonać, wychodząc poza kształtujące się porządki polis. Służymy wspólnocie będąc gotowi do przekraczania jej granic; działamy na rzecz polis, będąc apolis. Tę siłę uświadamiania sobie granic, ich rozszerzania, ale jednocześnie konieczności przekraczania nazywam wyobraźnią.
3.
W 1817 roku Samuel Taylor Coleridge przeprowadził analizę wyobraźni, dochodząc do wniosku, że jest ona intensywną formą postrzegania świata oraz, co szczególnie interesujące, ostatecznym, metafizycznym i teologicznym potwierdzeniem „ja”. „Za wyobraźnię pierwotną uważam żywą władzę i pierwotny czynnik sprawczy wszelkiej ludzkiej percepcji, będący powtórzeniem w skończonym umyśle wiecznego aktu stworzenia w nieskończonym JA JESTEM” (przeł. Bartosz Działoszyński). Chodzi więc o rodzaj myślenia pozwalający dostrzec przedmioty dotychczas pomijane oraz połączyć je ze sobą oraz z osobą postrzegającego. Wyobraźnia łączy to, co rozproszone. Jest myślą powstającą w stanie szczególnego skupienia uwagi, które Coleridge dostrzegał w literaturze, a zwłaszcza w poezji, której cechą jest „skupianie uwagi bardziej ciągłej i bardziej wyrównanej niż w przypadku języka prozaicznego”.
4.
Kilkanaście lat przed Coleridgem William Blake przedstawiał wyobraźnię jako siłę radykalnego łączenia zdolną do ustanowienia wspólnoty świeckiego i świętego, śmiertelnego z wiecznym. Przekonanie, że „Wyobraźnia to Święte Ciało obecne w Każdym Człowieku” pozwala na wyciągnięcie wniosku, że wyobraźnia jest nie tylko konstytutywną cechą właściwą egzystencji człowieka, ale także siłą sprawczą i twórczą: dzięki niej człowiek staje się istotnie produktywny, a zatem zdolny do przekroczenia sztywnych ram mechanicznego wytwarzania przedmiotów w rozpędzonym już za czasów Blake’a systemie przemysłowej produkcji. Chrześcijaństwo jako siła oparta na wyobraźni przywraca oryginalność i niepowtarzalność ludzkiego twórczego działania. Jak z właściwym sobie radykalizmem utrzymywał Blake: człowiek nieproduktywny (w znaczeniu „nietwórczy”) nie jest chrześcijaninem. Wyobraźnia wypełnia jeszcze dwa inne zadania: umożliwia autentyczne i autonomiczne decyzje, które są wolne od wszelkich narzuconych z góry i przyjmowanych bezkrytycznie założeń i hierarchii wartości, które w konsekwencji (znów Blake) sprzyjają „Wojnom i Opartej na Przemocy Władzy”. Ale, i to zadanie drugie, wyobraźnia nie tylko manifestuje się w twórczości, której wynikiem są dzieła sztuki czy rzemieślnicze artefakty; wyobraźnia przesyca życie jednostki, ratuje przed nudą i zobojętnieniem, jednym słowem przed alienacją, jej codzienne życie. Człowiek ma jedno główne pole działania, czytam u Blake’a: sztuki i codzienną krzątaninę, The whole business of man is the arts, and all things common”. Krótko rzecz ujmując: wyobraźnia ocala i ratuje codzienność człowieka. Dzięki niej może on stać się artystą codziennej krzątaniny.
5.
Wyobraźnia zespala to, co jednostkowe z tym, co powszechne, sprzyjając uważności, buduje połączenia między odległymi fragmentami świata; gromadzi, co rozproszone. W tym sensie jest siłą spajającą relacje społeczne. Pisze o tym C. Wright Mills, upatrując w „wyobraźni socjologicznej” podstawowego instrumentu koordynującego losy jednostki z historią. Dzięki wyobraźni człowiek jest w stanie zrozumieć okoliczności i zdarzenia zachodzące w jego życiu w połączeniu z wielkimi procesami kształtującymi świat. Wyobraźnia pozwala nam zrozumieć historię i biografię oraz relację zachodzącą między nimi w ramach społeczeństwa. „Jest zdolnością do poruszania się pomiędzy najbardziej bezosobowymi i odległymi przemianami a najbardziej intymnymi własnościami ludzkiej jaźni – i umiejętnością dostrzegania związków między jednym a drugim” (przeł. Marta Bucholc).
6.
Wybitny filozof pedagogiki Krzysztof Maliszewski mówi o wyobraźni pedagogicznej, którą rozumie jako „twórczą transformację własnego stosunku do świata i siebie”. W ten sposób możemy tworzyć siebie bez popadania w narcystyczne i egocentryczne urojenia. Wyobraźnia jest myśleniem sprawczym, czyniącym, dokonującym zmian, a więc w greckim sensie słowa poesis, jest drogą do wiedzy pojetycznej. Nie polega ona wyłącznie na informowaniu, lecz na inspirowaniu. Gdy dokonuje się w języku jej nośnikiem są znaczenia wpisane w metafory. I wreszcie rzecz najistotniejsza: „Stawką wyobraźni pedagogicznej jest uczłowieczające współczucie”. Wyobraźnia umożliwia życie pełne najwyższej, empatycznej, uważności.
7.
Wyobraźnia to gotowość do stanięcia wobec codzienności, która jest żywiołem egzystencjalnym człowieka, ale jednocześnie obezwładnia, wciąga, prowokuje do ugody, przyzwolenia na to-co-jest, jednym słowem sprzyja procesowi samoracjonalizacji, w którym jednostka przekonuje siebie drogą rozumowania, że nie ma innej możliwości kształtowania swego życia, jak tylko przyjmując jako własne z góry przygotowane dla niej funkcje i role.
Za sprawą wyobraźni, nie wyrzekając się żywiołu codziennego życia, zaczynamy spoglądać nań z dystansem. Zaczyna nas on tyleż wciągać, co dziwić i zastanawiać swymi dotychczas tak łatwo akceptowanymi mechanizmami i przyzwyczajeniami. To wyobraźni zawdzięczamy to, że stojąc wobec codziennych okoliczności, dziwimy się, ale również odczuwamy rodzaj przerażenia. Przejmująco pisze o tym Thomas Bernhard w powieści Mróz: „Drzwi się otwierają i zamykają. Na plebaniach jedzą. W kuchniach gotują. W rzeźniach szlachtują. W piekarniach pieką. W szewskich warsztatach łatają buty. W szkołach uczą: przy otwartych oknach, tak, że człowieka ciarki przechodzą” (przeł. Sławomir Błaut).
Wyobraźni zawdzięczamy to, że zachowując szacunek dla codziennych krzątanin, zaczynamy je postrzegać również jako problematyczne, godne zastanowienia, a nawet napawające lękiem. „Ciarki”, które „przechodzą po plecach” nie wyczerpują się w doświadczeniu lęku, lecz są zaczynem namysłu nad zmianą.
8.
Chodzi więc o przygotowanie jednostki do bycia gotowym do krytyki ustalonego porządku. Ożywienie i doskonalenie dyspozycji do samodzielnego krytycznego myślenia, a więc stymulowanie wyobraźni, jest powołaniem wszelkiego kształcenia. Każdemu uczeniu (się) winno przyświecać zdanie Sørena Kierkegaarda z Wprawek do chrześcijaństwa z którego dowiadujemy się, że „ubóstwienie ustalonego porządku jest gnuśnym, świeckim, egoistycznym wynalazkiem ludzkiego umysłu, który chce mieć spokój i wyobrażać sobie, że teraz mamy niezmącony spokój i pewność, osiągając rzecz najważniejszą” (przeł. A. Szwed).
Wyobraźnia jest początkiem i źródłem ludzkiego działania, bowiem jej efektem jest uważność, bez której nie możemy rozpocząć poważnego namysłu nad światem. Na pytanie Simone Weil skierowane do edukatorów: „W jaki sposób udzielimy im [uczniom – T.S.] tej sumy uwagi, która jest konieczna na samym wstępie, od której należy zacząć, bez której nie mogą zacząć nas nauczać?” (przeł. Cz. Miłosz), odpowiemy – za sprawą wyobraźni, której owocem jest uważność.
9.
W jaki sposób wymknąć się totalizującym, programującym i formatującym systemom, także językowym – oto co interesuje wyobraźnię.
– Jak uzyskać autonomię, nie tracąc wspólnoty?
– Jak, szanując wymogi codzienności, nie dać się zamknąć w jej klatce?
– Jak się uczłowieczyć?
– Jak zrewitalizować formę życia?
– Jak usunąć poczucie alienacji?
– Jak kształcić siebie i jak kształtować świat?
– Jak uzyskać radość?
Oto pytania, jakie stawia nam wyobraźnia.
O AUTORZE
Tadeusz Sławek
Urodzony w 1946 roku w Katowicach. Ukończył Liceum im. Adama Mickiewicza w tymże mieście, absolwent filologii polskiej i angielskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Związany z Uniwersytetem Śląskim nieprzerwanie od 1971 roku, rektor Uniwersytetu w latach 1996-2002. Wraz z kontrabasistą Bogdanem Mizerskim autor i wykonawca esejów na głos i kontrabas. Zajmuje się historią literatury angielskiej i amerykańskiej, literaturą porównawczą, zagadnieniami życia publicznego. Ważniejsze publikacje: Calling of Jonah. Problems of Literary Voice (wspólnie z Donaldem Weslingiem), Maszyna do pisania. O teorii literatury Jacquesa Derridy (wspólnie z Tadeuszem Rachwałem), U-bywać. Człowiek, świat, przyjaźń w twórczości Williama Blake’a (2001), Antygona w świecie korporacji (2002), Ujmować. Henry David Thoreau i wsponota świata (2009), NIC-owanie świata. Zdania z Szekspira (2012), U-chodzić (2015).
