Pernambuco

12/01/2021 liryka

Obszerny wybór tekstów jednego z najwybitniejszych żyjących poetów czeskich z wnikliwym posłowiem tłumacza Leszka Engelkinga. Poezja Wernischa – żywiołowa, rozbuchana wyobraźniowo i językowo, gotowa do improwizacji, plebejska i młodzieńczo prowokacyjna – jest zarazem poezją kultury: roi się w niej od aluzji literackich i plastycznych, parodii, pastiszów i innych „przekradów”. Tom rozpoczyna się kilkoma poetyckimi „końcami świata”, a później napięcie tylko rośnie. Jednak apokaliptyczna rzeczywistość według Wernischa to spektakl raczej buffo, krojony na modłę karnawału czy kukiełkowychwygłupów – świat widziany „na odwyrtkę”, odbity w sowizdrzałowym zwierciadle, a przez to bliższy czytelnikowi, bardziej ludzki. 

Wydawca
Biuro Literackie
Miejsce
Stronie Śląskie
Wydanie
1
Data wydania
2021-01-25
Gatunek
Liryka
Seria
Poezje
Ilość stron
188
Format
162 x 215 mm
Oprawa
miękka ze skrzydełkami
Projekt okładki
Marianna Sztyma
Projekt opracowania graficznego
Artur Burszta
ISBN
978-83-66487-34-5
spis treści

Jak słońce zgasło

Koniec świata

Wisielcy

Już nadchodzą!

Ostatni dzień

Sąd ostateczny

Herbata

[Leniwa służko, ogień już zgasł]

Cmentarz objazdowy

Słoneczko świeci

[Brody umarłych rosną jak chwasty]

[Kiedy umrę]

[To całkiem łatwe]

W zakolu rzeki

Wspomnienie

[Na balkonie mókł stolik]

[Zapalają się latarnie]

Psa by z domu nie wypędził

Po latach w B

Knajpa przy drodze

Już dawno

Widmo

[Tylko na chwilę]

Kołysanka

Poczekalnia

Po stole pełźnie

Z Biblii

Noc poślubna

Ogród

Zima

Okręty

Nikczemnica

Łajba

Miłość na cmentarzu

Kiełbaski Květenskiego o arcysubtelnym smaku

Śmierć umarłym!

Zwyciężył księżyc?

Historia prawdziwa

To już tyle lat

Fajka w pożółkłych zębach

Rozrzucona słoma

Stój

Liścik

A kiedyś

Tego wieczora

Tę drogę znam

Raymond leżał na swojej pryczy

Orkiestra dęta

Mrugająca lalka

W parku

Oddali mi płaszcz

Arabska kapela

Nawalony

Ty, która patrzysz

Ale dziwny mamy dzisiaj dzień

Tak tylko

Zwierz

[Opowiadacz kawałów jest już daleko]

Wyobraź sobie

Robić wiersze

Walizka

Poeta

W jesiennych knajpach

Ciche miasto

Jeśli ot tak wrócę

Słyszałem piosenkę

Matka stoi przy desce do prasowania

O

Tarot

Mężczyzna z walizką

Słońce zajączkowało

[W metalowym pudełku z pagodą]

Klucz

Kulawa Anička

Piękny dzień, deszczowy, proszę

Statek wycieczkowy

Pernambuco

W dżungli

Ci ludzie

Dworzec w Berdyczowie

Kiedy w lesie jest dużo grzybów

[Przyleciała kulka]

Wujek Jan opowiadał

[Chodziłem pośród drzew]

Cudzoziemcy

Drzwi otworzyło mu dziecko

Potok

Sad

Tu prowadził pastuch stado

[Łódka]

[Policzek przytulony]

Śnieg, który napadał w nocy

Ogień

Leśny duch

Powiedział Yün-men mnichom

I powiedział Yün-men

Potem Yün-men ciągnął

Pewnego razu mistrz Kadō wyszedł ot tak

Mistrz Kadō zdjął

[Przerębla wyrąbana w lodzie]

Droga

Leśny bóg

Rzeczna bogini

Wiatr się zerwał i wzbił się piasek i kurz

Demon

Kukiełki

[Kacperka się, dzieci, nie bójcie]

[No więc, dzieci, to jest Kacperek]

Kacperek

Kukiełki

[Śnieg w Betlejem wszędzie]

[Im wyżej się wspinamy]

Magik

Cecylia

Bidet nagle się zachwiał

[ONA]

Ograny

Praga Bubny

W nocnej Pradze

Na górnym rynku

[Dni mijają]

 

Posłowie (Leszek Engelking)

opinie o książce

W tomie Pernambuco pisarz po raz kolejny prowadzi grę z czytelnikiem, chętnie mistyfikuje, sprowadza na fałszywy trop. Okrętuje go na statek, którego kapitan sam nie wie, dokąd dopłynie. Jedno jest jednak pewne. Jego rejs zostanie uwieczniony w tysiącu form, przy czym żadne z nich nie będą identyczne. Poprzez takie łączenie rzeczywistego i nierzeczywistego Wernisch w żaden sposób nie zdradza czytelnika. Wręcz przeciwnie, zaprasza go do nowej formy świata poetyckiego, którego styl jest niezastąpiony na współczesnym czeskim polu literackim.

Libor Staněk

Mimo dwóch obfitości środków wyrazu teksty Wernischa mają jasny wspólny mianownik. Niezależnie od tego, czy pisze dłuższe, prozaizujące fragmenty, czy wyciąga z rękawa zenowe miniatury; czy z zachwytem obserwuje niepozorne ruchy małych ludzi późnego renesansu, czy też obserwuje zdecydowane kroki odkrywców nowych lądów, którzy jakby żywcem wyszli ze stron Miliona Marco Polo; niezależnie od tego, czy inspiruje się tradycją dada, ekspresjonizmem, czy też późniejszą awangardą – zawsze wychodzą z tego fundamentalne napięcia między groteską i melancholią, komedią i tragedią, powagą i parodią, snem i rzeczywistością. A więc model romantyczny: ja przeciwko światu.

Radim Kopáč

Znajomy, nostalgiczny świat minionego, świat fanfarońskich opowieści i banalnych wycinków pełen jest coraz wyraźniejszej tęsknoty, gęstniejącej ironii oraz, przede wszystkim, niepewności egzystencjalno-bilansowej. Poeta coraz mocniej mierzy się z przeszłością.

Laudacja komisji nagrody Litera

Twórczość Wernischa, autora obdarzonego własnym, rozpoznawalnym na pierwszy rzut oka stylem, a może raczej różnymi, ale zawsze wyrazistymi stylami, pełna jest powracających nieustannie motywów (…), wzajemnych nawiązań i pogłosów, a więc już przy powierzchownym oglądzie układa się w wyraźną, koherentną całość. A przecież jest to zarazem twórczość bardzo zróżnicowana wewnętrznie, oferująca czytelnikom niezwykle szeroką paletę barw: mocno ewoluuje w czasie, wciąga w swoją orbitę coraz to inne elementy, zaskakuje ciągłą zmianą tonu, przesuwaniem akcentów, nowymi rekwizytami poetyckimi i nową scenerią.

Leszek Engelking

teksty i materiały o książce w bibliotece