Przepowieść w ścinkach

10/01/2021 liryka

Dwadzieścia pięć poetyckich pocztówek z napisanego życia. Po trosze ugrzecznione puzzle, po trosze ambiwalentne klocuszki rozmaitych możliwości. Wyśmigana i znaczona talia, monopol i flirt towarzyski w jednym. Kuglarka umiejętnie kryje się za zastępami figur, ale zdradza ją uśmiech i zdradzają łzy. Poetycki wybór jednej z najciekawszych autorek początku XXI wieku, od dwudziestu lat wydawniczo związanej z Biurem Literackim. 

Wydawca
Biuro Literackie
Miejsce
Stronie Śląskie
Wydanie
1
Data wydania
2020-08-26
Gatunek
Liryka
Seria
Poezje
Ilość stron
36
Format
162 x 215 mm
Oprawa
miękka
Projekt okładki
Marianna Sztyma
Projekt opracowania graficznego
Artur Burszta
ISBN
978-83-66487-15-4
spis treści

prequel

nasz ostatni raz

lipiec

podłożona melodia

debiut w internecie

rocznik

risum teneatis

wpływ księżyca

fleksja

Przepowieść w ścinkach

Gramatyka księżycowa

Cyraneczki, łabądki

Dni kultury łużyckiej

Zawsze

XXL

Piąta nad ranem

Chancon

Czarci zagon

Carnet à pages blanches

Stan spoczynku

[Kochali Cię profesorowie]

Martina nie pęka

Sky is the limit

Wyrzeczenia

Pomagierzy Nosferatu

 

Od autorki

opinie o książce

Lekcja wyboru, lekcja ścinków. Ale ostatecznie (jak w pewnej rozmowie zdradziła sama poetka) nic innego na co dzień nie robimy: każdego dnia wybieramy wiersze – jakie czytamy, o jakich myślimy; wybieramy spośród tych, jakie sami napisaliśmy, oraz tych, jakie inni napisali za (dla) nas. Przysługa wyświadczana polszczyźnie – zawsze naszej i nie naszej. Przepowieść w ścinkach, jak każdy wybór, jest rodzajem medytacji nad samym procesem wybierania – bo decyzja (a właściwie dwadzieścia pięć decyzji), by uwzględnić te, a nie inne wiersze, nie jest niewinna ani przypadkowa. Nowa całość, zebrana pod wspólnym tytułem, otrzymuje nowe życie, i musi być zdolna tę tekstową egzystencję, alternatywną i samodzielną, udźwignąć (a my razem z nią). Nie muszę chyba dodawać, że Przepowieść w ścinkach to wybór znakomity, który jest jak kolejny pasjans, jaki autorka postawiła sobie – i nam – przy pomocy „swojej wyśmiganej, znaczonej, przetłuszczonej i wytarganej talii”.

Juliusz Pielichowski

inne książki autora