Biały tydzień

13/09/2012 liryka

Biały tydzień jest drugim tomem Jarosza po nagradzanej, debiutanckiej Somie. W książce powracają motywy znane z poprzedniej publikacji, plastyczne wiersze-opowieści, cielesna, zmysłowa metaforyka, a jednocześnie wrażliwość spojrzenia.

Wydawca
Biuro Literackie
Miejsce
Wrocław
Wydanie
1
Data wydania
2007-11-12
Gatunek
Liryka
Seria
Poezje
Ilość stron
56
Format
162 x 215 mm
Oprawa
miękka
Papier
Munken Print Cream 1.5 90g
Projekt okładki
Artur Burszta
Projekt opracowania graficznego
Artur Burszta
ISBN
97883-60602-58-4
spis treści

[Chciałem zobaczyć kulistą duszę świata]
Kroniki
Biały tydzień
Gniazda
Ciało wyłowione z blasku
Pieśń buntu
Wyrok (rycina)
Pętla literatury (kolęda)
Mgła przesuwa się pod latarniami
Oko
Wrzesień, wiązania
Lipiec, drgania
Luty, odwilż
Grudzień, zrosty
Cyjankali
Rodzice chrzestni
Katalog
Symetria
Nie tak, nie ja
Rachunek przejścia
Sierpień
Kochanka Grochowiaka
Panoptikum
Pamięć
Z boku, w tle
Ślub
Srebro i kwarc
Pocztówka z Europy
Palacz zwłok
Tryb
Twarz
Wędrowcy
Inne morza
Żydowski król
Potop
Piosenka sarmacka
Niedziela Palmowa
Elajosom
Podróżnicy
Ciężar
Teraz już nie (kamyki)
Taniec Świętego Wita

opinie o książce

Poezja Łukasza Jarosza w swych najciekawszych przejawach pokazuje związki między – zdawałoby się – odległymi rzeczami, choćby między przeszłością i dniem dzisiejszym, cywilizacją i naturą, codziennymi czynnościami a metafizyką (w tym i sacrum). Relacje między sprawami wielkimi i małymi, światem jako całością a pojedynczym szczegółem. Jest coraz bardziej udatną próbą realizacji postulatu Williama Blake’a: „Zobaczyć świat w ziarenku piasku”. A także miejsce ziarenka piasku w świecie.

Jarosław Nowosad

Drzwi nie zostały skopane zbyt dotkliwie. Mówię o drzwiach domu literatury. Pisanie przeciwko starym poetom jest tu pisaniem dzięki starym poetom. Stąd czytelność tych wierszy, które brzmią jak wpisy do księgi pamiątkowej liryki polskiej XX wieku. A prócz tego wszystkiego jeszcze wzniosłe pragnienie, by z opowiadanych historyjek wynikało coś dla wielu. Wynika, wynika. Dotyka. Tańczy przed oczami. Czy to jest dusza świata? Czy udało się ją opisać? Na razie opisano czas. I miejsce. Jedno i drugie jest wręcz dotykalne. I tak zostało zrobione, iż pozwala zapomnieć, że tu chodzi o jakąś poezję. Tak chyba robi się prawdę.

Karol Maliszewski

Siłą wierszy Łukasza Jarosza jest operowanie obrazem, który nigdy nie zastyga, nie ustala się – rozszarpywany przez kolejne wspomnienia, skojarzenia, aluzje albo przez niepokój samych słów. Rozedrganym wierszem Jarosz opowiada o rozedrganym, ranliwym, okaleczonym świecie.

Wojciech Bonowicz

Dobra literatura sprawdza się w drodze. Łukasz Jarosz sprawdza się w drodze. Jest poetą w ruchu i ruch dostrzega również w stałości i niezmienności, jak narodziny i śmierć. Paradoks tej poezji polega na tym, że świat (jakie to okropne, poważne i niewystarczalne słowo, ale jak inaczej?) odczuwany jest w swojej nienaruszalnej całości i rozproszeniu jednocześnie. Obrazy są jak żywe, organiczne, pulsujące malunki na skale.

Rafał Skonieczny

Hej mobilki, jak tam ścieżka na „Biały tydzień”? Misiaki suszą na dziewięć cztery między „Sierpniem” i „Kochanką Grochowiaka”, poza tym masz czysto, Kolego. Podziękował, Kolego, w drugą stronę masz remont i korek od Zedermana za Przeginię, około godziny stania, możesz próbować obejść przez „Dies Irae” i „Taniec Świętego Wita”. Podziękował, szerokości! Lustereczko w twoją stronę, Kolego, szerokiej i suchej, a po powrocie do domu wąskiej i mokrej, bajo!

Miłosz Biedrzycki

Czytelnicy, którzy odkryli w osobie Jarosza „swojego” poetę, nie mogą mieć powodów do obaw – Biały tydzień jest konsekwentnym dopełnieniemSomy. To dalszy ciąg przygód bohatera żyjącego jakby na marginesie współczesnego świata, czciciela najprostszych czynności, pielgrzyma do miejsc osobnych, niestrudzonego piewcy prywatnej i rodzinnej mitologii. To wciąż ten sam język – prosty, a jednocześnie brzmiący nieco magicznie, zwłaszcza dla czytelnika osłuchanego w miejskim żargonie.

Maciej Robert

Jarosz żongluje poetykami, ale nienachalnie. Ślady symbolizmu czy (przede wszystkim) surrealizmu nie trącą w jego wierszach pretensjonalnością, efekt rozsunięcia rzeczywistości i podmiotu nie jest ani modernistycznie udramatyzowany, ani beztrosko spostmodernizowany. Co prawda heterotopie, językowe dryfy powodują tu alienację języka, uwalniają go od ładu, który nim rządził, i ustanawiają ład nowy, „czynny do odwołania”, ale język, wypróbowując wciąż nowe możliwości połączeń, usiłując ustanowić nowe zasady ładu, szuka kontaktu ze światem.

Alina Świeściak

inne książki autora

teksty i materiały o książce w bibliotece