Soma

13/09/2012 liryka

Soma jest tomem wierszy spokojnych i nienachalnie melancholijnych, w których oprócz motywu życia i szczęścia przewija się ból oraz śmierć. Doświadczenie podmiotu lirycznego jest doświadczeniem każdego człowieka, przez co książka Jarosza staje się uniwersalna i bliska czytelnikowi.

Wydawca
Biuro Literackie
Miejsce
Wrocław
Wydanie
1
Data wydania
2006-05-29
Gatunek
Liryka
Seria
Więcej poezji
Ilość stron
52
Format
145 x 205 mm
Oprawa
miękka
Papier
Amber Volume 1.5 90g
Projekt okładki
Artur Burszta
Projekt opracowania graficznego
Artur Burszta
ISBN
83-88515-99-3
spis treści

Cyrk i wesołe miasteczko opuszczają kurort

Sepia

Pod koronami leszczyn

Wujek Rysiek wyprowadza się z domu w Domaniewicach

Vinyl

[Opierając się o szlaban, liczymy wagony]

[skrzypią schody prowadzące na strych]

Sprzątanie świata

[Kierują mną te same przyzwyczajenia i namiętności]

[Dopiero przekleństwo pomaga w przerąbaniu pnia]

Mróz kruszy się z każdym krokiem

Zwierzę zabite

Brzegiem lasu

Do wszystkich kotów śpiących, smutnych i przeciągających się

Śmigus A.D. 1985

Światłoczuli

Szukając namiotu na strychu

[Około trzeciej-czwartej nad ranem do pociągu]

Thalassa

Dokładnie wyczuwam symetrię tego świata

Dżan

Sto tysięcy uderzeń

Gea

Śmierć pięknych saren

Soma

Koła. Powroty

Serengeti nie może umrzeć

Ślady

[My dwoje wtopieni w korowód]

[Kolejny dzień bez ciebie]

Igła jodły

Wszystko, za co powinniśmy być wdzięczni

Próba światła

Noir

Jesień

[Raz-dwa, raz-dwa]

Foton

Miejsca

Świniobicie

Srebrna dusza

Ćmy

 

opinie o książce

Wyrazistego poetę rozpoznaje się już po pierwszym obrazie. Jest Jarosz poetą świadomie staroświeckim, dla którego przywoływane wspomnienia oddalającej się przeszłości będą „pielęgnowaniem w sobie cichej odwagi”. Od niej między innymi zależy wrażenie rozpiętości, wielości światów, które współistnieją równolegle obok siebie jako wiązki przeżyć, przechowywanych detali, wrażeń. Odkształcone w słowach elementy rzeczywistości mają tu swoją fakturę, zapach, ciężar, smak. Nieprzypadkowo właśnie zmysłowość jest jednym z pierwszych skojarzeń, jakie pojawiają się w głowie, gdy mowa o twórczości Jarosza.

Marek Olszewski

Panuje tu nadsłyszalność, nadwidzialność i nadwrażliwość. Prawda objawia się nagle, w błysku latarki, śmierć zostawia w ustach ziemisty smak, daje dowolność interpretacji. To przede wszystkim świat organiczny, somatyczny. Na krew i mięso patrzy się z bliska, miłość robi się z otwartymi oczami, przy pełnym świetle. Kocha się i żyje nie tylko do pierwszej krwi, ale i do ostatniej. Ziemia, dom, ciało – wszystko jest na granicy rozkładu, niemal widać jak pęka w szwach, rozpada się na płaty, kruszeje. I mimo tego – a może właśnie dlatego – świat jest piękny, zaskakujący. Łatwo w nim o śmierć i łatwo o szczęście. Jaroszowi wystarczy moment, kiedy patrzy jak nad brzegiem jeziora myjesz włosy . Myj.

Agnieszka Wolny-Hamkało

Tom wierszy wyciszonych, bezpretensjonalnych, nienachalnie refleksyjnych i umiarkowanie narracyjnych, opowiadający pewną uczciwą historię. Jest w nim wrażliwość i niewyświechtana metaforyka, autentyzm przeżyć i delikatność. Śmierć, która jest w tle, podkreśla tylko urodę opisywanego świata.

Bohdan Zadura

Tematem przewodnim nie jest jakaś uniwersalna refleksja , lecz po cichu przeżywana prywatność, z inicjacjami właściwymi wiekowi – w miłość, seks, rozstanie, umieranie bliskich. Tak więc jeśli się z tymi wierszami mogę skomunikować (a nie idzie tymczasem o ich poetykę – z tą komunikować można się zawsze), wychodząc ku doświadczeniu młodego poety, jeśli mogę przeżyć je jak własne, oznacza to, że w ściszonym głosie zawarta jest nieprzeciętna siła. W rezultacie, bez deklaracji Soma staje się uniwersalna.

Inga Iwasiów

Czy ktoś kiedyś odnajdzie przyjemność w czytaniu książek Jarosza – tego nie wiem. Wróżę, że znajdzie. Sam ją znalazłem, przyznaję. Nie powiem – czasem podniósł mi ciśnienie autor „Thalassy” i „Igły jodły” śmiałą metaforyką, momentami nazbyt, powiem oględnie – barokową . Zazwyczaj jednak mile zaskakiwał mnie niebanalnymi pointami, w których znalazłem sobie upodobanie, i plastycznym obrazkiem.

Paweł Lekszycki

Opowieści Łukasza Jarosza wciągają od pierwszego do ostatniego wersu. Wprawiają w narkotyczny trans. Obezwładniają wyobraźnią, dojrzałą frazą i ciekawymi tropami literackimi. Wszystko tutaj jest świeże: obrazy, puenty a nawet tematyka. Zero rozczarowania.

Piotr Kępiński

Soma nie jest debiutem doskonałym. Nie sposób jednak przeoczyć faktu, że to książka udana – solidne, precyzyjne w obrazowaniu i sprawnie napisane wiersze, zorganizowane wokół dominant tematycznych, którymi są cielesność i śmierć. Przemyślany i dopracowany układ tomu też wbrew pozorom nie jest standardem, jeśli chodzi o poetów dochodzących do głosu w ostatnich latach. Książce Jarosza warto poświęcić czas, ponieważ daje ona odpowiedź na pytanie, co dzieje się na przeciwnym biegunie polskiej awangardy literackiej. W przypadku olkuskiego poety zajęcie tej pozycji nie jest kwestią przypadku, lecz świadomego wyboru.

Mariusz Grzebalski

Na zasadzie kontrastu i podobieństwa zbudowany jest zresztą cały tom. Choć razem ze zwierzętami umierają miejsca (jak w wierszu Wujek Rysiek wyprowadza się z domu w Domaniewicach), to czerń, która dopomina się o nas , bywa przekreślona w imię próby światła . Tak się dzieje na przykład w utworze Ćmy , który zamykając tomik przypomina, że nieprzekraczalnym horyzontem wszelkiej refleksji jest nasze własne istnienie.

Marcin Orliński

Soma to tomik bardzo cielesny, by nie rzec mięsny, w którym odczuwa się dyskretny wpływ Rafała Wojaczka. Ciało raz po raz daje o sobie znać. Blizny, złamania, szramy, draśnięcia naruszają jego autonomię, granicę skóry, bólu. […] Wyczulenie, nadwrażliwość na śmierć sprawia, że autor Somy potrafi cieszyć się życiem i je smakować. […] Łukasz Jarosz obdarzony jest niebanalnym spojrzeniem na otaczającą go rzeczywistość, chłonąc ją wszystkimi zmysłami, potrafi w wierszach osiągnąć stan koncentracji, który sprawia, że można poczuć puls otaczającego świata.

Artur Nowaczewski

Jaki jest sens takiej poezji? Łukasz Jarosz nie pyta o sens własnego poetyckiego działania. Należy do tych, którzy szukają sensu w świecie i go nie znajdują. Mówi ciche nie brakowi sensu, stwierdzając jego brak. Stwierdzając, eo ipso rezygnując z niego, wyrzekając się go. […] A jednak Poezja, także ta stwierdzająca brak sensu, ma sens. Jak wiemy. Inaczej, po co by cokolwiek stwierdzała? Takoż i ten, kto myśli, iż uważam Łukasza Jarosza za autora cieniutkich wierszy, ten grubo się myli. […] buntuję się przeciw wierszom niezbyt może skomplikowanym, nazbyt za to monotematycznym i jednowymiarowym, formalnie natomiast tradycyjnym (Podsiadło i Świetlicki zlali mi się w jedno), które wszelako, w mojej ocenie, jakościowo są naprawdę wysokiej próby. I zapraszające, nienamolnie, do empatii.

Grzegorz Tomicki

inne książki autora

teksty i materiały o książce w bibliotece