recenzje / ESEJE

Trochę poety

Inga Iwasiów

Recenzja Ingi Iwasiów z książki Soma Łukasza Jarosza.

Jarosz__Okladka_2006_Soma Biuro Literackie kup książkę na poezjem.pl

Soma – tomik uhonorowany I nagrodą w „Konkursie Młodych Twórców” Fundacji Kultury, rekomendowany na skrzydełku okładki przez Bohdana Zadurę – zatrzymał mnie w ruchu zgodnie z poetycką instrukcją do świata, jaką można w nim znaleźć. Jestem tym faktem nieco zaskoczona, ponieważ nie spodziewałam się w wierszach Łukasza Jarosza, rocznik 1978, dawki refleksji, spokoju, przenikliwości, przemawiających do mnie głosem, z którym mogę się niemal utożsamić, na pewno dialogować, chętnie podążyć za nim. Tym bardziej to cenne, że tematem przewodnim nie jest jakaś „uniwersalna refleksja”, lecz po cichu przeżywana prywatność, z inicjacjami właściwymi wiekowi – w miłość, seks, rozstanie, umieranie bliskich. Tak więc jeśli się z tymi wierszami mogę skomunikować (a nie idzie tymczasem o ich poetykę – z tą komunikować można się zawsze), wychodząc ku doświadczeniu młodego poety, jeśli mogę przeżyć je jak własne, oznacza to, że w ściszonym głosie zawarta jest nieprzecięta siła. W rezultacie, bez deklaracji, Soma staj się uniwersalna.

Zatrzymał mnie w ruchu – napisałam – mając na myśli czytelniczą satysfakcję (raczej: egzystencjalną pokrewność, co jednak brzmi może nieco górnolotnie), ale jest to także zasada opisu chętnie stosowana przez poetę. Zamieszczony na początku fragment „Rodowodu majstra” Płatonowa opowiada o oczach martwych ryb, które „wiedzą wszystko” o śmierci, a więc i o życiu. Ten motyw podglądania życia-śmierci powtarza się w wielu miejscach tomu: „Myślę o znamionach czasu, którym świadkujemy – / czasem zostaje trochę tego w puchu, pleśni na marynacie, / na niedokładnie ogryzionych kościach, w sitku na dnie wanny / lub mokrych liściach, na które teraz patrzę”. Żeby je zobaczyć, trzeba wejść na strych, odejść od ludzkich siedzisk albo popatrzeć na nie ze zmienionej perspektywy. Poeta notuje wówczas odczucia pobudzone przez sceny zabijania wygrawerowane na myśliwskim nożu, ostrzenie brzytwy, przygotowania do świniobicia, ale też wdzięczną obecność psa, „świeży, parujący świat”. Radość wędrówki przez ten świat, a wiersze Jarosza są także dziennikiem swobodnych peregrynacji z plecakiem, namiotem, dziewczyną – nie tyle jest zakłócana, ile musi się mierzyć ze stałą obecnością śmierci.

Jednak motywu śmierci nie można tu nazwać „obsesyjnym”, nie tylko dlatego, że brzmiałoby to pusto i niewiele znaczyło, ale też nie ma w jego realizacji nachalnej dosłowności, zbyt oczywistych odwołań do tradycji albo podkładu konfliktu wewnętrznego, który charakteryzuje wielu poetów, także najmłodszych (co każe zadawać pytania o ich wiarygodność lub troskać się stanem psychicznym Polaków). „W lesie przechodzimy nieopodal paśnika. Strzał jeszcze nie padł – / myśliwy na rzemieniu ostrzy brzytwę, sarna w ciszy liże sól” – czytamy w wierszu, który zaczyna się od opisu prężącego grzbiet podczas polowania kota, ale mówi także o ludziach, którzy zginęli w „obławach augustowskich”, czasem w wieku niemowlęcym; mimo to w podpisach pod zdjęciami mają lat tyle, ile mogliby mieć w jakimś przeszłym „teraz”.

Śmierć jest w tym tomie podstawowym doświadczeniem życia, co nie budzi sprzeciwu, lęku i nie każe szukać, pożyczać wywrotowych metafor, zdolnych udźwignąć ten egzystencjalny horror. Egzystencjalnego horroru też po prostu nie ma – jest życie uważne, opisywane spokojnym, ściszonym głosem, ale jednocześne istotnie przyłapane na swych najważniejszych przejawach.

Być może tajemnica tej uważności polega na tym, „że trudno pisać o sobie, o tej, której dedykuje się wiersze”. Ta deklaracja wydaje mi się szczera, nie tylko konwencjonalna, jak bywa w poezji, która pisana jest w męce imperatywu niemożności. Jaroszowi wierzę, gdy jego liryczny bohater wtajemnicza mnie w zbieranie okruchów i historię miłości, którą traci. Jest to opowieść dyskretna, ale dość wyraźna, by robić na czytelniku wrażenie. Nie jest też tak, że wchodzi w łatwą symbiozę z przeżywaniem przemijalności wszystkiego. Raczej przemijalność jest matrycą, dowodem wrażliwości poety, a historia miłosna jednym z przypadków życia i najważniejszym zdarzeniem tego tomu. Nie dziwi więc, że jej opisaniu służą niezwykłe metafory. Nie będę ich cytować, żeby nie odbierać czytelnikom przyjemności odkrywania, ale na pewno zapamiętam.

Może poetycką trafność osiąga poeta dzięki temu, że nie lamentuje ani nad zbędnością słów, ani nad przemijalnością życia? Ani pisania, ani przeżywania nie traktuje jako posłannictwa. I nie buntuje się przeciw temu, że jednak pisze. Nie kamufluje lirycznej potrzeby postawą antypoetycką. „Właśnie powstaje wiersz dla ciebie. Jeszcze go nie spiszę, ponoszę w sobie, choć słowa niczego / nie zwracają, przejmie je upływ czasu”. Ta dojrzała refleksja niewątpliwie pomaga pisać wiersze. Czytelnikom tomu zaś przez „trochę poety”, skrawki, fragmenty ciała, chwile – poznawać świat, w którym chce się być. Moim zdaniem tylko tak poezja bywa uniwersalna.


Tekst pierwotnie ukazał się w „Nowych Książkach” (8/2006). Dziękujemy Autorce i Redakcji za wyrażenie zgody na ponowną publikację.

O AUTORZE

autorzy_leksykon_300x300_Iwasiow
Inga Iwasiów

Urodzona w 1963 roku. Profesor Uniwersytetu Szczecińskiego, literaturoznawca, krytyk literacki, poetka i prozaiczka, od 1999 redaktor naczelna dwumiesięcznika literackiego "Pogranicza".

powiązania

WYWIADY_Jedzcie-dorsze

Jedzcie dorsze!

wywiady / O KSIĄŻCE Kuba Mikurda Łukasz Jarosz

Rozmowa Kuby Mikurdy z Łukaszem Jaroszem, towarzysząca premierze e-booka Soma, wydanego w Biurze Literackim 22 marca 2016 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Las-na-papierze

Las na papierze

recenzje / KOMENTARZE Łukasz Jarosz

Autorski komentarz Łukasza Jarosza w ramach cyklu „Historia jednego wiersza”, towarzyszący premierze e-booka pt. Soma, wydanego w Biurze Literackim 22 marca 2016 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Swiat-dotkliwie-fizyczny

Świat dotkliwie fizyczny

recenzje / IMPRESJE Marek Olszewski

Recenzja Marka Olszewskiego towarzysząca premierze e-booka Łukasza Jarosza Soma, wydanego w Biurze Literackim 22 marca 2016 roku.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Lukasz-Jarosz_Niedziela-palmowa

Niedziela Palmowa

dzwieki / RECYTACJE Łukasz Jarosz

Wiersz z debiutanckiego tomu poety Soma (2006), zarejestrowany podczas spotkania „Kochankowie na otwartym morzu” na festiwalu Port Wrocław 2007.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Lukasz-Jarosz_Swiniobicie

Świniobicie

dzwieki / RECYTACJE Łukasz Jarosz

Wiersz z debiutanckiego tomu poety Soma (2006), zarejestrowany podczas spotkania „Kochankowie na otwartym morzu” na festiwalu Port Wrocław 2007.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Soma

Symetria i świeżość

recenzje / ESEJE Janusz Pasterski

Recenzja Janusza Pasterskiego z książki Soma Łukasza Jarosza.

WIĘCEJ
RECENZJE_Soma_3

Sto tysięcy uderzeń. O debiucie poetyckim Łukasza Jarosza

recenzje / ESEJE Marcin Orliński

Recenzja Marcina Orlińskiego z książki Soma Łukasza Jarosza.

WIĘCEJ
RECENZJE_Soma_1

Śmierć zapisuje w nim całe zdania. Krótko o doskonałym debiucie Łukasza Jarosza

recenzje / NOTKI I OPINIE Piotr Kępiński

Recenzja Piotra Kępińskiego z książki Soma Łukasza Jarosza.

WIĘCEJ