debaty / ANKIETY I PODSUMOWANIA

Podążamy za jęzorem lodu

Joanna Orska

Głos Joanny Orskiej w debacie "Książka 2008".

strona debaty

Książka 2008

Wskazanie: Edward PASEWICZ Drobne! Drobne!

Ciułam słówka, jakbym znał ich grozę
(„Dzień z życia Manichejczyków”)

Przyznam, że faktycznie podoba mi się wszystko, co napisze Pasewicz. Przyznam, że wydaje się to podejrzane. Może w Pasewicza można po prostu wpaść, poddając się hipnozie sześć tysięcy drzew, sześć tysięcy drzew? Może można przez drobne drobne zostać do cna rozmienionym?

Języki lodu suną doliną i żłobią ją w U; może można przez język zostać wyżłobionym, nawet jeżeli nie jest się zbieraczem szyszek? Natura constans, na gałęziach finezyjna szadź, szron na kieliszkach, w podziemnym przejściu szron… Lecz nim sanki rozpoczną mordowanie śniegu, powiedzmy sobie, że wciągają nas tu naprawdę gry – jak gra w go, jak za szadzią idzie szarada, jak rozwiązaniem tercyny jest quarto i dlatego wiersz tujtujatuje…

Podążamy za jęzorem lodu zanim zorientujemy się, że jesteśmy doliną. Śledzenie tropów jest ich ulatywaniem, tak jak mówienie skutkiem ulatywania, dolina zaś z całą pewnością pozostaje iluzją. Z trudem w takich warunkach przychodzi nam identyfikowanie się z bohaterem/bohaterami lirycznymi wierszy.

Cóż po poecie, kiedy przemienia się w nieobecność jasny język ciała, a każdemu ja warto zejść z drogi? Ale gest pozostaje (jakby). Pozostają też niektóre rozwiązania (pod litery podstaw ból). Pozostają dźwięki (w krainie wielkiego U wewnętrzne zwierzę śpiewa i jest tak, że czasami to słychać). Pozostaje PUFFF… A to dopiero początek.