wywiady / O KSIĄŻCE

„wysiedlam się szybciej niż oni”

Agata Puwalska

Katarzyna Szweda

Rozmowa Agaty Puwalskiej z Katarzyną Szwedą, towarzysząca wydaniu książki Katarzyny Szwedy Bosorka, która ukazała się w Biurze Literackim 9 listopada 2020 roku.

Biuro Literackie kup książkę na poezjem.pl

Agata Puwalska: Kasiu, już niedługo ukaże się Twoja debiutancka książka zatytułowana Bosorka. Jednak na przekór tytułowi, wiersz otwierający i kończący książkę wprowadza zupełnie innego, bo męskiego bohatera – Wasyla. Kim był Wasyl? Mogłabyś coś więcej o nim powiedzieć?

Katarzyna Szweda: Wasyl to mój dziadek. Potrzeba opisania jego historii wypłynęła ze mnie w trakcie powstawania książki. Dziadek zmarł, kiedy miałam siedem lat, niewiele pamiętam z tamtego okresu, bardziej byłam zżyta z babcią. To książka, której bohaterem jest dziadek, ale to też nie powstałaby, gdyby nie moja babcia, dzieciństwo spędzone u niej na wsi. Dziadek wraz z całą swoją rodziną został wysiedlony w akcji „Wisła” na ukraiński step. Zabrali ze sobą tylko to, co w pośpiechu udało im się spakować. Na miejscu kopali ziemianki i jedli placki z pokrzywy, najmłodsze dzieci umierały z zimna i głodu. Dziadkowi udało się wrócić do Polski. W tej książce nie chcę rozstrzygać żadnych sporów, rozważać podziałów, obarczać winą. Na podstawie historii jednej rodziny przedstawiam historię innych rodzin, które spotkał podobny los. Kiedy? Może już dużo wcześniej, może właśnie wtedy, być może spotyka je dzisiaj, bo historia ma niestety to do siebie, że lubi się powtarzać.

W swoich wierszach piszesz „takie bajki opowiadali dzieciom przed snem / żeby rano gdy otworzą oczy / nigdy nie były na swoim” – czy Tobie też opowiadano takie właśnie bajki? Czy Łemkowie za sprawą Twojego dziadka byli obecni w Twoim życiu już od samego początku, czy może zainteresowałaś się tym dziedzictwem później?

Dziadek był gajowym w Świątkowej Wielkiej, pamiętam wieczory w leśniczówce, kiedy siadał na łóżku w swoim pokoju, a my, jego wnuki, wskakiwaliśmy pod pierzynę, żeby słuchać bajek. Tak, bajkami byłam karmiona od dziecka, ale nie tymi o Łemkach. Tematem Łemków zainteresowałam się stosunkowo późno. Kultura łemkowska była obecna w moim życiu, ale jako mała dziewczynka nie zauważałam tej obecności. Dziwne słowa, odmienne zwyczaje były częścią dorastania, przyzwyczaiłam się do nich. Dopiero kiedy wzrosła moja świadomość i zaczęłam zastanawiać się nad własną tożsamością, wtedy nagle dokonałam zaskakującego odkrycia i zapragnęłam się nim podzielić z innymi.

W książce pojawia się wiele łemkowskich słów, żeby wymienić tylko „prespanki i kopyłki”, „domiw”,  „pomirki”, „chyża” czy „na czużyni” (na obczyźnie), które świetnie budują klimat tej książki. Znasz język Łemków? A może odkrywałaś go, pisząc Bosorkę?

W domu, na co dzień, nikt nie posługiwał się językiem łemkowskim, zakradał się jedynie do wspólnych rozmów w postaci pojedynczych słów, był też obecny w piosenkach. Kiedy już zaczęłam bardziej interesować się tematem Łemków, kupiłam Mały słownik wsi Bartne. Niektóre z łemkowskich słów, które pojawiły się w książce, znałam więc z dzieciństwa, inne wyczytałam w literaturze naukowej, jeszcze inne znalazłam właśnie w tym słowniku. Bosorka była dla mnie lekcją o sobie samej, lekcją o własnym pochodzeniu.

Opowieść Twojego dziadka snujesz w pierwszej osobie rodzaju męskiego – czy ta forma podyktowana jest tylko potrzebą opowiedzenia tej konkretnej historii, czy w ogóle lubisz właśnie tak pisać?

Już po raz kolejny słyszę to pytanie, ale to bardzo dobrze, że je zadajesz, bo zastanawiając się nad nim raz jeszcze, natrafiłam na zupełnie inny trop. Być może był to rodzaj maski, za którą sama próbowałam się schować. Dziewczynkom nie wypada mówić pewnych rzeczy, tak nas uczono, a ja w poezji nie chciałam godzić się na żadne ograniczenia. Kiedy miałam jakieś jedenaście lat, pisałam w wierszu „kiedyś kurwa chciałem mieć dom”, było to wbrew dobremu wychowaniu. Gdy byłyśmy małe, myślałyśmy z siostrą, że „hultaj” i „chuligan” to straszne przekleństwa [śmiech].

Umieszczałam swoje wiersze na poetyckich forach, pod niejednoznacznym pseudonimem, od razu przyjmowano, że napisał je chłopak. Mnie to odpowiadało. Może po prostu schowałam się za tym podmiotem. Tak bardzo przyzwyczaiłam się do pisania w pierwszej osobie rodzaju męskiego, że pewnie trudno mi będzie to zmienić, inna sprawa, że faktycznie lubię tak pisać [śmiech]. Mimo wszystko myślę, że to był dobry wybór, jeśli chodzi o Bosorkę. Dzięki temu nie wskazuję czytelnikowi, czy w danym momencie opisuję świat widziany oczami Wasyla, czy też oczami jego potomka, bo być może jest to jedno i to samo spojrzenie.

Piszesz „wasyl już nie reaguje na bazyli / postawiłeś mu na oknie miskę zimnej wody” – skąd w ogóle wziął się Bazyli i o co chodzi z miską?

Po wysiedleniu dziadkowi udało się wrócić do swojej rodzinnej wsi Pielgrzymka, niedaleko Gorlic, nie był to jednak łatwy powrót. Na początku długo się ukrywał, dopiero po jakimś czasie otrzymał polskie papiery. W tych nowych dokumentach już nie był Wasylem. Dla mnie ta zmiana imienia stała się jakimś ważnym symbolem wykorzenienia. W drugiej części wiersza chodzi o śmierć, a dokładniej o łemkowskie rytuały z nią związane. Łemkowie wierzyli, że do czasu pogrzebu dusza zmarłego błąka się po domu. Stawiali więc na oknie miskę z wodą, żeby mogła się napić i wykąpać, na stole natomiast kładli talerz z czosnkiem i solą, żeby miała się czym pożywić. W tym wierszu umiera Wasyl.

Od rytuałów i zwyczajów już bardzo blisko do zaklęć i czarów, a zwłaszcza do „dzikich kobiet”, których też w Twojej książce nie brakuje. Kim były w społeczności Łemków bosorki i bohyny? Dlaczego chciałaś przypomnieć te silne kobiety?

To prawda, już sam tytuł wskazuje na obecność kobiet w książce. Bardzo dużo czerpię z łemkowskich wierzeń ludowych, które pełne są kobiecych postaci. W mojej poezji kobieta jest żywiołem, rwącą rzeką, zmienia prawa natury, żyje w gęstych lasach, bagnach i mokradłach. Jest bosorką, która psuje mleko, starą, brzydką praczką, czarownicą, upiorem, mamuną, która zabiera matkom dzieci i w zamian podrzuca do kołyski „odmieńce”. Te wszystkie kobiety są mi bardzo bliskie. Wykluczane ze społeczności za odmienność, dochodzą w moich wierszach do głosu. To taki mój mały manifest przeciw przemocy.

Zmysłowe są więc nie tylko te dzikie kobiety, piszesz „całowałem się z ziemią / wkładałem wilgotny język w rozchylone bruzdy”. W Twojej książce zmysłowa jest natura, przyroda, a przede wszystkim ziemia, bo ta książka to przecież również opowieść o ziemi, o miejscu. W książce znalazły się Twoje fotografie. Czy one ilustrują tę opowieść, rozwijają ją, a może są odrębnym projektem?

Fotografie z pewnością przybliżają nam to miejsce, nie są jednak ilustracjami do wierszy, lecz tworzą odrębną narrację. Wyrwane z książki dalej opowiadałyby swoją własną historię. Kiedy zaczęłam fotografować, szybko zorientowałam się, że moje zdjęcia bardzo silnie korespondują z tym, o czym piszę. Rzadko fotografowałam ulice Krakowa, częściej robiłam zdjęcia w Beskidzie Niskim, fotografowałam tamtejsze krajobrazy oraz mieszkańców. Od razu zrodził się w mojej głowie pomysł na książkę poetycko-fotograficzną, teraz to marzenie się spełnia.

Gdy przeglądałam zdjęcia na prowadzonym przez Ciebie fanpageu „Pogranicza”, który wszystkim gorąco polecam, w pierwszej chwili miałam wrażenie, że to zdjęcia z dzikiego zachodu lub z pampy, a ci wszyscy fotografowani mężczyźni to guajirros, gauchos czy vaquerros. W wierszach pojawia się „llorona”  i guacamayo”. Skąd te inspiracje? Jaki efekt dzięki nim chciałaś uzyskać?

Herderowska koncepcja, według której kultury to zamknięte, odseparowane kule, charakteryzujące się granicami i jednorodnością, okazała się błędna w stosunku do współczesnego świata. O wiele bardziej adekwatna – i dla mnie przekonująca – jest koncepcja transkulturowości, o której mówił Welsch, wykracza ona bowiem poza tradycyjne kulturowe granice. Welsch stwierdza, że „Dla każdej kultury wszystkie inne kultury stopniowo stały się wewnętrznymi treściami albo ich satelitami”. Kultury wchodzą więc ze sobą w interakcje, mieszają się i wzajemnie przenikają, tworząc hybrydyczne sieci relacji. Takie zjawisko występuje w mojej poezji. Nagle okazuje się, że poetycka eksploracja Łemkowszczyzny jest również możliwa dzięki elementom właściwym dla poetyki latynoskiego realizmu magicznego. Myślę, że dzięki takim strategiom tworzymy nową różnorodność, pożyczamy elementy jednej kultury, aby za ich pomocą objaśnić elementy drugiej, taki transkulturowy dialog daje nieskończone możliwości, podkreśla uniwersalność tematów, z którymi się borykamy i pokazuje, jak niewiele się od siebie nawzajem różnimy.

W książce ważną rolę dogrywają rzeki. Wisłok i Wisłoka, potoki, strumienie potęgują wrażenie przepływu, zanurzania się w kulturze, wychodzenia z niej i powrotu, mogłabyś powiedzieć o tym coś więcej?

Tak, rzeki mają dla mnie ogromne znaczenie. Wisłoka „płynie” przez całą książkę: zwalnia, przyspiesza, rządzi się własnymi prawami, przypływa, odpływa, wyrzuca na brzeg, kryje w swoich wodach dusze zmarłych. Jest kobietą, rwącą siłą, naznacza beskidzki krajobraz, na końcu jednak poddaje się temu, co nieuniknione, uchodzi do Wisły, tej groźnej, przynoszącej „niechciane resztki miast” i budzącej lęk przed tym, co obce. Rzeka, potok, strumień, to jedyne ruchome elementy krajobrazu. Krajobrazu, w którym wszystko inne jest mocno zakorzenione, to ruch dający nadzieję na ucieczkę przed bezrefleksyjnym poddaniem się schematycznej tradycji lub całkowitym odcięciem od łemkowskiej tożsamości.

Piszesz „gadają że jednak nie wrócisz”, a potem: „być dłużnym ziemi czy można nie bać się tego”. A jednak wróciłaś. Do historii i kultury Łemków. Dlaczego?

Po pierwszych studiach w Polsce wyjechałam do Niemiec, aby tam dalej się kształcić. Po pięciu latach postanowiłam wrócić. To przerażające, jak łatwo możemy się zgubić w natłoku obowiązków, zamknięci w naszych betonowych klatkach. Żeby tak naprawdę zatęsknić za domem, musiałam najpierw do tego domu wrócić. Powrót dał mi Bosorkę, byłam ją dłużna ziemi [nerwowy śmiech].

Czytając Bosorkę, miałam wrażenie, że przeplatają się w niej dwie opowieści –Twojego dziadka i Twoja.  W słowach „wysiedlam się szybciej niż oni” odkrywam porównanie tych dwóch wysiedleń, jednego dosłownego, drugiego raczej metaforycznego, związanego z odchodzeniem z małych ojczyzn. Czy według Ciebie w epoce kulturowego miksu, w której „wszystko śniło nam się na odwrót”, zostało zunifikowane i oderwane od kontekstu, takie pytanie o tożsamość ma sens? Czy jest ważne?

Bardzo często jeżdżę do domu, dopiero tam odpoczywam i to nawet nie chodzi o odpoczynek fizyczny, w Beskidzie się wyciszam, to dla mnie pewien rodzaj medytacji. Gdyby ktoś odebrał mi możliwość powrotu, to nie wiem, w jaki sposób i czy w ogóle umiałabym sobie z tym poradzić, a przecież takie nieszczęścia dotykają dzisiaj wielu ludzi. Ostatnio rozmawiałam z Białorusinką, która obecnie mieszka w Warszawie, nie może wrócić do domu, tylko dlatego, że jest fotografką.

Pisanie Bosorki było dla mnie nieustającym pytaniem o tożsamość. Myślę, że temat tożsamości jednostek i zbiorowości jeszcze się nie zużył, wręcz przeciwnie, nabrał nowego znaczenia we współczesnym świecie płynnej nowoczesności i wciąż warto podkreślać jego ważność. Dzisiejsze pytania powinny jednak obejmować zarówno to, co lokalne, jak i to, co globalne, to, co partykularne i to, co uniwersalne oraz rozpoznawać nowe tożsamości. Jeśli przestaniemy pytać o tożsamość, być może nie będziemy umieli się odnaleźć w stale przekształcającej się, fragmentarycznej rzeczywistości i siebie z tych fragmentów posklejać.

A czy czujesz się choć trochę Łemkinią? Bo do tego, że w jakiejś części jesteś tytułową bosorką, to nie mam wątpliwości [śmiech].

Tak, choć jest to stosunkowo nowe uczucie. Jeszcze oswajam tę bosorkę, która jest we mnie [śmiech].

Dziękuję bardzo za rozmowę i z niecierpliwością czekam na książkę.

Bardzo dziękuję, też już nie mogę doczekać się książki.

O AUTORACH

Agata Puwalska

autorka wierszy m.in. do debiutanckiego tomu haka!, nad którym pracuje. Publikuje od niedawna, w tym na ścianie Otwartej Pracowni, w kwartalniku „Tlen Literacki”, „Drobiazgach”, „Stonerze Polskim”, „Babińcu Literackim” czy zinie PÜF – PUF. Laureatka 14. edycji „Połowu”, nagradzana na ogólnopolskich konkursach poetyckich (m.in. laureatka I miejsca na XXVIII OKP im. K.K. Baczyńskiego oraz na 40. OKP im. H. Poświatowskiej – kategoria debiut). Uczestniczy w spotkaniach KSP im. Aleksandra Fredry. Ukończyła studia prawnicze. Mieszka w Węgrzcach pod Krakowem.

Katarzyna Szweda

ur. w 1990 r. Poetka i fotografka. Wychowywała się w Beskidzie Niskim na Wrzosowej Polanie. Z wykształcenia nauczycielka języka hiszpańskiego i angielskiego, absolwentka Uniwersytetu im. Johanna Wolfganga Goethego we Frankfurcie nad Menem. Wyróżniona Stypendium Twórczym Miasta Krakowa (2020). Mieszka i pracuje w Krakowie. Bada swoją łemkowskość.

powiązania

Książki z Biura: Odcinek 1 Bosorka

nagrania / Między wierszami Katarzyna Szweda

Pierwszy odcinek cyklu Książki z Biura. Nagranie zrealizowano w ramach projektu Kartoteka 25.

WIĘCEJ

guajira

recenzje / KOMENTARZE Katarzyna Szweda

Autorski komentarz Katarzyny Szwedy, towarzyszący wydaniu książki Katarzyny Szwedy Bosorka, która ukazała się w Biurze Literackim 9 listopada 2020 roku.

WIĘCEJ

Bosorka

utwory / zapowiedzi książek Katarzyna Szweda

Fragment zapowiadający książkę Katarzyny Szwedy Bosorka, która ukaże się w Biurze Literackim 9 listopada 2020 roku.

WIĘCEJ

Uważność w nadmiarze potrafi być zabójcza

wywiady / O PISANIU Agata Puwalska Michał MYTNIK

Rozmowa Michała Mytnika z Agatą Puwalską, aureatką 14. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ

Sam na siebie kręcę gryps

wywiady / O PISANIU Agata Puwalska Paweł Kusiak

Rozmowa Agaty Puwalskiej z Pawłem Kusiakiem, laureatem 14. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ

Bosorka

utwory / premiery w sieci Katarzyna Szweda

Premierowy zestaw wierszy Katarzyny Szwedy Bosorka. Prezentacja w ramach projektu „Pierwsza książka 2018”.

WIĘCEJ

Połów. Poetyckie debiuty 2017

nagrania / Stacja Literatura Jan Rojewski Katarzyna Szweda Krzysztof Schodowski Maciej Konarski Nina Manel Patryk Kosenda Paulina Pidzik Paweł Bień Przemysław Suchanecki

Spotkanie w ramach festiwalu Stacja Literatura 23, w którym udział wzięli Paweł Bień, Maciej Konarski, Patryk Kosenda, Nina Manel, Paulina Pidzik, Jan Rojewski, Krzysztof Schodowski, Przemysław Suchanecki, Katarzyna Szweda.

WIĘCEJ

Nierozerwalny element krajobrazu

wywiady / O PISANIU Katarzyna Szweda Maciej Konarski

Maciej Konarski rozmawia z Katarzyną Szwedą, laureatką 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ

Pytania, które mnie frapują

wywiady / O PISANIU Jan Rojewski Katarzyna Szweda

Rozmowa Kasi Szwedy z Janem Rojewskim, laureatem 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ

Książki z Biura: Odcinek 1 Bosorka

nagrania / Między wierszami Katarzyna Szweda

Pierwszy odcinek cyklu Książki z Biura. Nagranie zrealizowano w ramach projektu Kartoteka 25.

WIĘCEJ

guajira

recenzje / KOMENTARZE Katarzyna Szweda

Autorski komentarz Katarzyny Szwedy, towarzyszący wydaniu książki Katarzyny Szwedy Bosorka, która ukazała się w Biurze Literackim 9 listopada 2020 roku.

WIĘCEJ

Łemkowski palimpsest, odwrotność wymazania

recenzje / ESEJE Joanna Mueller

Recenzja Joanny Mueller, towarzysząca wydaniu książki Katarzyny Szwedy Bosorka, która ukazała się w Biurze Literackim 9 listopada 2020 roku.

WIĘCEJ

Bosorka

utwory / zapowiedzi książek Katarzyna Szweda

Fragment zapowiadający książkę Katarzyny Szwedy Bosorka, która ukaże się w Biurze Literackim 9 listopada 2020 roku.

WIĘCEJ

Łemkowski palimpsest, odwrotność wymazania

recenzje / ESEJE Joanna Mueller

Recenzja Joanny Mueller, towarzysząca wydaniu książki Katarzyny Szwedy Bosorka, która ukazała się w Biurze Literackim 9 listopada 2020 roku.

WIĘCEJ

„Haka!” Czyli wygrażanie przed lustrem

recenzje / ESEJE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy Haka! Agaty Puwalskiej, laureatki 14. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ

Ballady z pogranicza

recenzje / IMPRESJE Marcin Sendecki

Impresja Marcina Sendeckiego na temat zestawu wierszy Pogranicza Katarzyny Szwedy, laureatki 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ