recenzje / IMPRESJE

Sam język

Grzegorz Jankowicz

Esej Grzegorza Jankowicza towarzyszący premierze książki Stare śpiewki Andrzeja Sosnowskiego.

Okladka__Stare_spiewki__rgb Biuro Literackie kup książkę na poezjem.pl

Dlaczego język zachowuje się tak, jakby był żywą osobą? Bo tak.

J. Hillis Miller

Innymi słowy, cały czas chodzi nam o coś, co wers poetycki r o b i,
a czego niekiedy nie robi bądź czego fizycznie zrobić nie może.

A. Sosnowski

1.

Największym fetyszem nowoczesności był język rozumiany jako autonomiczny twór: odcięty lub odcinający się od świata, odłączony lub odłączający się od mówiącego/piszącego podmiotu, nieledwie obcy byt wśród ziemskich istnień, czasem przedstawiany za pomocą złowieszczej metafory wirusa, który wdziera się do organizmu człowieka i próbuje zniszczyć jego system odpornościowy, by przejąć kontrolę nad umysłem, a następnie rozbić go na atomy, czyli na nieprzystające do siebie litery.

Grupa pisarzy, filozofów i językoznawców postrzegających język w ten sposób jest całkiem spora, ale – jak mówi w jednym z wywiadów Michel Foucault – nie tworzy jednolitej tradycji. Przypomina raczej zestaw rozrzuconych w czasie i przestrzeni punktów. Szczególną cechą tej grupy jest brak relacji między jej przedstawicielami, których – właśnie z powodu owego braku – nie można zasadnie określić mianem przedstawicieli. Skoro w mniemaniu każdego z nich język jest bytem osobnym, wyizolowanym i zarazem alienującym, to znaczy, że za jego pomocą nie sposób zawiązać nici porozumienia, nie sposób ustanowić związku między podmiotem a światem, między mniejszą bądź większą liczbą podmiotów, między słowami i rzeczami. Można co najwyżej ową nić zerwać, zakładając, że ktoś zawsze próbuje sklejać rozbite kawałki i dopasowuje rzeczy do słów lub na odwrót. Obsesja na punkcie języka jako autonomicznego zjawiska – powiada Foucault – ginie wraz z konkretnym autorem, by zostać na nowo odkrytą w jakimś innym czasie i w innym miejscu.

Jedna z wielu nowoczesnych wojen toczyła się między językowymi puzzelantami i lingwistycznymi depuzzelatorami. Ci pierwsi niestrudzenie ustawiali obok siebie fragmenty układanki, wygładzali brzegi i sklejali przywiedzione do siebie formy. Ci drudzy natomiast – łatwo się domyślić – z równym bądź nawet większym zapałem niszczyli wyrychtowane kształty. A nawet więcej – nie tyle niszczyli, co wykazywali ich wyjściową niezborność, dowodząc następnie, że wszelkie konstrukcje, które uwodzą spójnością, są podszyte fałszem – fałsz i tylko fałsz jest ich nietrwałym kleidłem. Według depuzzelatorów podział na język i świat nie ma sensu, albowiem jedyny dostępny świat to język. W nim to zamieszkujemy, a raczej próbujemy zamieszkać, próbujemy się zakorzenić i coś wybudować, czyli powiedzieć. Język wszelako – przekonują depuzzelatorzy – nie jest sferą przyjazną człowiekowi. Przeciwnie – to raczej przestrzeń, w której zamieszkać się nie da. Ucieczka nie jest jednak możliwa, skoro język to cały świat, który został nam dany.

Zdroworozsądkowe (niektórzy mówią: zdrowopoetyckie) argumenty z łatwością radzą sobie z obezwładnieniem powyższych przekonań na temat natury języka. Geoffrey Galt Harpham – autor rozprawy Language Alone – sugeruje, że mamy tu do czynienia ze zwykłą ideologią. Być może jednak należy powiedzieć więcej. Być może istota działalności depuzzelatorów (perwersyjnych czcicieli języka, jego pokornych sług i zarazem samotnych wojowników) sprowadzała się do kultu słowa. Mielibyśmy tutaj do czynienia z czymś w rodzaju negatywnej teologii mowy, której fundament stanowi opaczna i na wskroś bałwochwalcza interpretacja prologu Ewangelii wg św. Jana. Na początku było słowo, ale już u zarania pęknięte. A potem nastąpił efekt domina – stwarzające słowo pozostawiło na powierzchni istnienia rysę, która z czasem przemieniła się w przerwę, a nawet więcej – otwartą ranę świata. Rysa, przerwa i rana – jako metafory – nieco upraszczają sprawę, a to dlatego, że sugerują jakąś liniowość, prosty podział, rozpad na dwie części, podczas gdy niszczycielski proces zainicjowany przez stwarzające słowo odbywa się w każdej chwili i w każdym punkcie istnienia. Novalis, Mallarmé, Roussel, Benn, Blanchot, de Man, Lacan – by wymienić zaledwie kilku – wszyscy oni karmili się przeświadczeniem o nieludzkim charakterze języka i wszyscy dostrzegali w nim źródło rozpadu.

Jest to jedna z nowoczesnych śpiewek – starych śpiewek – teorii języka i poezji. Z dzisiejszej – niekoniecznie zdroworozsądkowej czy zdrowopoetyckiej – perspektywy jawi się jako anachroniczna, a to dlatego, że nie uwzględnia społecznych i politycznych aspektów języka oraz wiersza. Trudno bowiem uznać za społecznie nośne przekonanie o nieuchronnym rozpadzie każdego społecznego zjawiska, które z konieczności ugruntowane jest w mowie, która z konieczności rozsadza wszystko od środka. Dałoby się co prawda wskazać radykalne ujęcia zagadnień społecznych i politycznych, których punktem wyjścia jest pęknięcie w słowie (dość wspomnieć prace Ernesto Laclaua, Chantali Mouffe, Alaina Badiou czy Slavoja Žižka), ale wciąż zbyt rzadko wiąże się je z modernistycznymi koncepcjami poetyckimi.

Wydaje mi się jednak, że owa negatywna teologia mowy i odpowiadająca jej poezja wciąż jeszcze stanowią horyzont naszych językowych i światowych (czyli także politycznych) doświadczeń. Nie dlatego, że wyrażają rzeczywisty stan słowa i rzeczy, lecz dlatego, że leżące u ich podstaw przekonania wciąż obecne są w naszej codziennej komunikacji. By jeszcze raz posłużyć się metaforą wirusa – pozostają w ukryciu, przyczepione do słów, utajone, ale tylko na pozór nieaktywne.

2.

Andrzej Sosnowski od dawna igra z owymi przekonaniami, na swój własny użytek tworząc konstelacje wspomnianych przez Foucaulta punktów, od czasu do czasu umieszczając wśród nich swoje wiersze – raz po to, by zgasiły jedną z gwiazd obecnych w konstelacji (czyli wyczerpały pewien sposób pisania), innym razem po to, by przydały jej nieco sztucznego blasku. Równie ciekawe są jego komentarze do nowoczesnych wierszy pojawiające się w esejach, recenzjach, wywiadach, a ostatnio także w zapisach laboratoryjnych pogadanek, które przed sześciu laty poeta wygłaszał we Wrocławiu, a które teraz ukazały się w tomie zatytułowanym Stare śpiewki.

Książka przywodzi na myśl publikacje, które od kilkudziesięciu lat wydawane są przez Harvard University Press w serii The Charles Eliot Norton Lectures. Są to zbiory wykładów, które wybitni poeci, prozaicy, czasem filozofowie lub teoretycy literatury przedkładają publiczności złożonej z pracowników, studentów i gości Harvardu. Tematem ich rozważań jest najczęściej poezja. Każdy z zaproszonych prezentuje sześć pogadanek, czyli dokładnie tyle, ile zawierają Stare śpiewki (tych ostatnich mogło być więcej, ale pierwszego wystąpienia Sosnowskiego nie udało się zarejestrować). Mówiąc jeszcze inaczej – zaproszeni przedstawiają swoją teorię poezji, odpowiadając na podstawowe pytania: czym jest wiersz, czym jest poezja, jak działa słowo w poezji, czym różni się język poetycki od języka potocznego? Zestaw wyjściowych pytań jest przewidywalny i niektórzy przyjmują go z całym dobrodziejstwem inwentarza. Najciekawsze są jednak te wykłady, w których punkt startowy zostaje przemieszczony, w których rozważania o wierszu startują nie ze stałego lądu, lecz z pozostającego w ciągłym ruchu lotniskowca wysłanego w jakiś konfliktogenny rejon świata. Dobrym przykładem jest John Ashbery, który w ramach serii Nortonowskiej zaprezentował sześć opowieści pt. inne Tradycje. Zamiast ogólnej teorii wiersza słuchacze otrzymali alternatywną narrację na temat literackiego modernizmu i jego sześciu pomniejszych (co nie znaczy, że mniej istotnych) twórców.

Strategia Sosnowskiego jest nieco inna. Przedstawia sześć (w rzeczywistości – siedem) aspektów wiersza, sześć kontekstów, w których można umieścić poezję: wiersz i muzyka (pogadanka – przypomnijmy – nieobecna w wersji drukowanej), wiersz i taniec, wiersz i seks, wiersz i sen, wiersz i jawa, wiersz i śmiech, wreszcie: wiersz i płacz. W ujęciu Sosnowskiego nie są to legendarne tematy poezji, lecz efekty, które wiersz potrafi wytworzyć. Nie idzie zatem o to, że w rozdziale pierwszym mamy grupę wierszy opowiadających o tańcu, a następnie garść utworów poświęconych uciechom cielesnym, lecz o to, że w poszczególnych częściach książki pojawiają się analizowane przez warszawskiego poetę różne tropy i figury języka poetyckiego, które naprowadzają nas na ślad wspomnianych kontekstów tematycznych.

Weźmy jako przykład relację łączącą wiersz i seks. Sosnowski zaczyna od zwrotu w stronę materialności słowa, cielesności języka, zmysłowości poetyckiej frazy, by już w punkcie wyjścia dać słuchaczom i czytelnikom do zrozumienia, że właśnie ten aspekt poezji – fizyczna aktywność wyrazów – jest dlań najważniejszy. Tekst nie tyle opowiada o jakimś zdarzeniu, nie tyle opisuje jakąś rzeczywistość, ile raczej działa jak dobrze zaprogramowany mechanizm, którego zadaniem jest wytwarzanie rozmaitych efektów. W tym kontekście – obietnic i mamideł, obrazów, za pomocą których wiersz oddziałuje na czytelnika i rozbudza w nim pragnienia, wciąga go do dialektycznej gry miłosnej, wiedzie w stronę iluzorycznego celu, wzmaga oczekiwania, by ostatecznie wycofać się w nieprzewidywalną i niematerialną stronę, rozproszyć się w powietrzu.

Istotne są dwie kwestie. Po pierwsze wszystko znajduje swój początek w języku, zaczyna się od językowego impulsu, który uruchamia nie tylko maszynę słowną, ale także maszynę światową, wprawia w ruch zarówno nas, jak i rzeczywistość, w której żyjemy. Po drugie zainicjowany przez język proces obejmuje ciąg zdarzeń, które nieco prowizorycznie można przedstawić za pomocą dobrze znanego schematu fabularnego – od euforii, przez ekstatyczne wzmożenie, do rozczarowania i bolesnego upadku. W którymś momencie Sosnowski wspomina nawet, że omawiane przez niego efekty wytwarzane przez język można rozumieć jako kolejne stadia gry miłosnej (lub jeszcze precyzyjniej – gry w zawiązywanie relacji z innym) – od muzyki, przez taniec, seks i sen, do jawy, śmiechu i płaczu. Sosnowski kładzie nacisk na „grę”, na pozór, na złudę, a nie na relację, dlatego punktem dojścia zawsze jest u niego pustka – obraz, choćby najwymyślniejszy, najbardziej zmysłowy i najintensywniej uwodliwy, prędzej czy później zaczyna się zamazywać.

Wiersz jest zatem miejscem starcia dwóch sił, które – każda na swój sposób – napędzają jego mechanizm. Mówiąc jeszcze inaczej – wiersz jest przestrzenią, w której rozgrywa się dialektyczny proces tworzenia i rozkładu językowych kompozycji.

W punkcie wyjścia mamy do czynienia ze znanym już nowoczesnym fetyszem mowy, w pełni autonomicznej, samorządnej i samodzielnej, wytwarzającej efekty, ale też niszczącej zastane kształty. Stare śpiewki uczą nas, że punktem dojścia całego procesu jest nicość.

Być może jednak mamy inną możliwość, być może jakaś nowa śpiewka wyprowadzi zarówno język, jak i wiersz (no i nas) poza ustanowione przez nowoczesność ramy myślenia, mówienia i pisania? Czas już na to najwyższy.

O AUTORZE

autorzy_leksykon_300x300_Jankowicz
Grzegorz Jankowicz

Urodzony w 1978 roku. Krytyk, filozof literatury i tłumacz. Redaktor serii krytycznoliterackiej „Punkt Krytyczny” czasopisma „Studium”. Wykładał literaturę polską na Uniwersytecie Indiana w Bloomington. Współpracownik Centre for Advanced Studies in the Humanities UJ. Prowadził audycję „Czytelnia” w TVP Kultura. Jest wiceprezesem i redaktorem w Fundacji Korporacja Ha!Art. Redaktor działu kultura „Tygodnika Powszechnego”. Juror Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej „Silesius”. Dyrektor wykonawczy Międzynarodowego Festiwalu Literatury im. Josepha Conrada. Mieszka w Krakowie.

powiązania

Wzorcowa grafika biblioteczna21

POETYCKA KSIĄŻKA TRZYDZIESTOLECIA: REKOMENDACJA NR 21

debaty / ANKIETY I PODSUMOWANIA Grzegorz Jankowicz

Głos Grzegorza Jankowicza w debacie „Poetycka książka trzydziestolecia”.

WIĘCEJ
06_RECENZJE__Grzegorz JANKOWICZ__Dwadzieścia trzy słowa

Dwadzieścia trzy słowa

recenzje / ESEJE Grzegorz Jankowicz

Szkic Grzegorza Jankowicza towarzyszący wydaniu antologii 100 wierszy wypisanych z języka angielskiego, w wyborze i przekładzie Jerzego Jarniewicza, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 24 września 2018 roku.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Masc_przeciw_poezji

Maść przeciw poezji

nagrania / Między wierszami Bohdan Zadura Grzegorz Jankowicz Leszek Engelking

Prezentacja antologii Leszka Engelkinga Maść przeciw poezji. Przekłady z poezji czeskiej. Książkę komentują Grzegorz Jankowicz, Bohdan Zadura oraz tłumacz. Wiersze Jaroslava Vrchlickiego „Śpiąca Praga” i „Venus Verticordia” we własnej aranżacji muzycznej wykonuje Sambor Dudziński.

WIĘCEJ
33_Dożynki_grafika_debaty

Ciężko utrzymać poziom, ale jeszcze trudniej wiarygodność poetycką

debaty / WYDARZENIA I INICJATYWY Grzegorz Jankowicz Julia Fiedorczuk Marcin Sierszyński Marta Kucharska Mateusz Kotwica Paweł Kaczmarski

Głosy Julii Fiedorczuk, Grzegorza Jankowicza, Pawła Kaczmarskiego, Mateusza Kotwicy, Marty Kucharskiej i Marcina Sierszyńskiego w debacie „Dożynki 2008”.

WIĘCEJ
34_Barbarzyńcy_czy_nie_Dwadzieścia_lat_po_przełomie_grafika_debaty

Skaczemy po górach, czyli rysowanie grubą kreską najważniejszych punktów odniesienia

debaty / ANKIETY I PODSUMOWANIA Adam Poprawa Artur Burszta Bartosz Sadulski Grzegorz Jankowicz Paweł Kaczmarski Piotr Czerniawski Przemysław Witkowski

Głosy Artura Burszty, Piotra Czerniawskiego, Grzegorza Jankowicza, Pawła Kaczmarskiego, Adama Poprawy, Bartosza Sadulskiego i Przemysława Witkowskiego w debacie „Barbarzyńcy czy nie? Dwadzieścia lat po ‚przełomie'”.

WIĘCEJ
antypody_1

O Antypodach

recenzje / NOTKI I OPINIE Grzegorz Jankowicz Łukasz Jarosz Maciej Robert Maciej Woźniak Marek K. E. Baczewski Mariusz Grzebalski

Komentarze Mariusza Grzebalskiego, Grzegorza Jankowicza, Marka K. E. Baczewskiego, Macieja Roberta, Łukasza Jarosza, Grzegorza Wysockiego oraz Macieja Woźniaka do książki Antypody Sławomira Elsnera.

WIĘCEJ
17_DZWIEKI__Andrzej SOSNOWSKI__Wiersz i płacz

Wiersz i płacz

dzwieki / WYDARZENIA Andrzej Sosnowski

Wykład Andrzeja Sosnowskiego towarzyszący Pogotowiu poetyckiemu w sezonie 2007/2008.

WIĘCEJ
17_DZWIEKI__Andrzej SOSNOWSKI__Wiersz i śmiech

Wiersz i śmiech

dzwieki / WYDARZENIA Andrzej Sosnowski

Wykład Andrzeja Sosnowskiego towarzyszący Pogotowiu poetyckiemu w sezonie 2007/2008.

WIĘCEJ
17_DZWIEKI__Andrzej SOSNOWSKI__Wiersz i jawa

Wiersz i jawa

dzwieki / WYDARZENIA Andrzej Sosnowski

Wykład Andrzeja Sosnowskiego towarzyszący Pogotowiu poetyckiemu w sezonie 2007/2008.

WIĘCEJ
17_DZWIEKI__Andrzej SOSNOWSKI__Wiersz i sen

Wiersz i sen

dzwieki / WYDARZENIA Andrzej Sosnowski

Wykład Andrzeja Sosnowskiego towarzyszący Pogotowiu poetyckiemu w sezonie 2007/2008.

WIĘCEJ
17_DZWIEKI__Andrzej SOSNOWSKI__Wiersz i seks

Wiersz i seks

dzwieki / WYDARZENIA Andrzej Sosnowski

Wykład Andrzeja Sosnowskiego towarzyszący Pogotowiu poetyckiemu w sezonie 2007/2008.

WIĘCEJ
17_DZWIEKI__Andrzej SOSNOWSKI__Wiersz i taniec

Wiersz i taniec

dzwieki / WYDARZENIA Andrzej Sosnowski

Wykład Andrzeja Sosnowskiego towarzyszący Pogotowiu poetyckiemu w sezonie 2007/2008.

WIĘCEJ