wywiady / O KSIĄŻCE

Najpierw weźmiemy Manhattan

Agata Jabłońska

Dawid Mateusz

Rozmowa Dawida Mateusza z Agatą Jabłońską, towarzysząca premierze książki Raport wojenny, wydanej nakładem Biura Literackiego 20 listopada 2017 roku.

Okladka_Raport_wojenny_DRUK.indd Biuro Literackie kup książkę na poezjem.pl

Dawid Mateusz: Agato, pytając wujka Google o Twoje nazwisko, wyskakuje krótki tekst o finale Bierezina z 2007 roku, do którego byłaś nominowana i niewiele od tekstu wcześniejsza krótka wymiana zdań między Tomkiem Pułką a Łukaszem Podgórnim o Twoim, świetnym zresztą, wierszu „Kolekcja”. Wiem, że upadł Digart, który współtworzyłaś, na którym publikowałaś, jednak poza tymi nielicznymi wynikami bardzo trudno znaleźć informacje o Twojej działalności poetyckiej. Skądinąd, wiem również, że wcześniej byłaś dosyć czynną uczestniczką spotkań literackich i różnorakich warsztatów. Od dawna jednak nie udzielałaś się poetycko w przestrzeni publicznej.

Agata Jabłońska: Z tym współtworzeniem (Digartu) bym nie przesadzała. Pewnie pamiętasz czasy, kiedy wszyscy próbowaliśmy się kryć za licznymi nickami na portalach poetyckich, kłóciliśmy się z zapałem godnym lepszej sprawy i nie widzieliśmy swoich twarzy latami, bo w starych htmlach nie było miejsca na awatar. Gdzieś w tym wszystkim wiele razy rzucaliśmy na zawsze pisanie i postanawialiśmy na przykład robić zdjęcia. Na Digart trafiłam po kluczu fotografii, bo warstwa literacka leżała tam i kwiczała, co rozumiałam, szlifując gust literacki na wierszach z bardziej szanowanych portali. Potem okazało się, że robię takie zdjęcia, jakie oni tam pisali wiersze.

Tak, pamiętam, jednak w moim przypadku szybko się okazało, że nie potrafię robić zdjęć, narysować prostej kreski ani tańczyć w balecie, więc musiałem wrócić do pisania. Ale to nie jest wywiad ze mną, więc?

Z życiem literackim też było różnie. Za moich czasów był w Krakowie wentyl dla młodocianej twórczości, to znaczy turnieje jednego wiersza pod Jaszczurami, w których raz na miesiąc można było wpaść i coś przeczytać. Po paru razach udało mi się zdobyć szacunek ludzi ulicy. W ramach turniejów prowadziłam nieoficjalną rywalizację z Tomkiem Pułką, który też startował. Ostatecznie oboje wygraliśmy ten czelendż tyle samo razy (cztery albo pięć), potem Tomasz wyjechał z miasta, a impreza umarła. Było to w tych heroicznych czasach, kiedy nikt nie myślał za bardzo, co będzie dalej, wszyscy mieliśmy bilety ulgowe i urlopy dziekańskie, o ile w ogóle nie mieszkaliśmy z rodzicami, więc kiedy już w ciąży zaczęłam pracować nad tekstami o macierzyństwie, wydawało mi się że tego typu komunikaty ludzi po prostu nie interesują. Potwierdził to Bierezin 2008, w którym nie zostałam zauważona, przynajmniej tak wtedy sądziłam. Bo ostatnio dowiedziałam się od Rafała Gawina, który to odkrył przy okazji jakichś wykopalisk w konkursowej skrzynce mailowej, że papierowy zestaw z tamtego roku nigdy nie dotarł do kapituły. Tymczasem mój syn zaczął mówić i sam generował teksty nieskończenie bardziej wciągające niż moje, a ja po prostu przestawiłam się na odbiór.

Pomimo tego, że od dawna się nie udzielałaś, znaczna część tzw. środowiska  doskonale wie, kim jest Agata Zuzanna. Debiutujesz książką po długiej przerwie, książką która była obiektem fantazji wielu użytkowników portali literackich. Mam nadzieję, że nie jest Ci z tego powodu smutno i chciałem zapytać, kiedy jest odpowiedni wiek na debiut? Jak się z tym czujesz teraz? Czy nie lepiej byłoby 10 lat temu?

A ma mi być smutno z powodu fantazji czy opóźnienia? Po 10 latach wiesz, czy wiersz, który wyrwałeś sobie z bebechów, jest wart tego, żeby go komuś próbować sprzedać. Poza tym nie piszesz po to, żeby się pochwalić, co oglądałeś wczoraj w wiadomościach, ale dlatego, że coś, co zrobiło na Tobie wrażenie dekadę temu, dalej w Tobie siedzi, ciągle Cię drąży, a czasem robi się – jasna cholera – nawet bardziej aktualne. Kiedy dużo pisałam i publikowałam w internecie, miałam grono stałych czytelników, dla których wiedziałam, jak pisać i którzy wiedzieli, jak mnie czytać. Uważam, że to trochę demoralizuje – kiedy wiesz, co robić, żeby zostać dobrze zrozumianym i robisz to automatycznie, a do tego spotykasz się z afirmatywnym odbiorem, więc czujesz się trochę jak u cioci na imieninach: „taka zdolna Zuzia, wrażliwa, bardzo ładnie, Zuzanko”. I wyrozum z tego, czy naprawdę masz coś do powiedzenia.

A no! To rzeczywiście dosyć duże zagrożenie na portalach, ale nie tylko, w niektórych offline’owych literacko-koleżeńskich kręgach jest bardzo podobnie. Delikatnie, zahaczając o konkrety, Raport wojenny sygnujesz jednak nie jako Agata Zuzanna, a pod prawdziwym nazwiskiem – Agata Jabłońska.

Bo jakiś facet ostatnio mi podprowadził koncept z drugim imieniem na okładce (znaczące wzniesienie brwi).

Mógłbym teraz użyć słabego żartu, że to dla parytetu. Skoro była już Agata Zuzanna, to wymyśliłem męski odpowiednik.

Chcesz powiedzieć, że to przeze mnie? Coś się dzieje przeze mnie, to fajne. Kiedyś podśmiewałam się, że nigdy nie wydam książki, za to badacze będą mnie po dekadach znajdować na kartkach cudzych wierszy i drobiazgowo rekonstruować, o kogo tak naprawdę chodziło. Teraz, jak widać, sprawa się posypała i wszystko trzeba wykombinować od nowa. Z drugiej strony, gdybym została Agatą Zuzanną, nikt by się nie połapał w „jabłonkach” rosnących po różnych książkach. Historii o Agacie i Zuzannie jest dużo, ale w większości zahaczają o okropną szmirę. Umownie możemy przyjąć, że to taka dwupolówka – one for joy and one for sorrow – i w ogóle dobrze mieć pod ręką drugą jaźń, myślałam, a potem się okazało że to też trzeba wykarmić i że chyba jednak wielość w jedności mi wystarcza.

Dobrze, to przejdźmy do właściwego tematu rozmowy, czyli Twojej książki. Nie będę ukrywał, że rozmawialiśmy wcześniej o jej tytule; powiedziałaś wtedy, że nie możesz o swoim pisaniu nie myśleć jako o „wierszach wojennych”. Dlaczego?

Nigdy nie bałam się pająków, lubię ćmy i gady, nawet ludzi (nigdy też „nie byłam naprawdę głodna”, chociaż wszy żarły mnie, owszem, ale trudno żeby nie żarły, kiedy się wychowywało między hipisami). Boję się wojny. Na początku myślałam, żeby Ci wyznać jak na psychoterapii, że w dzieciństwie bałam się oglądać Żółwie Ninja albo że śnią mi się uzbrojeni faceci wyważający drzwi do mojego domu, ale da się jeszcze prościej: mam wrażenie, że w ogóle, jako gatunek, żyjemy w permanentnym konflikcie. Walka idei, płci, klas, konflikty interesów. To co wypada i to czego nie wypada. To, co nam wdrukowuje kultura, nawet jeśli się z tym nie zgadzam; moja sytuacja jest beznadziejna, bo też jestem w kontrze. Od czasu, kiedy jestem matką, prowadzę nieustanną wojnę ze społeczeństwem konsumpcyjnym, które różnymi drogami próbuje ukraść mi dziecko. Moimi wrogami były lub są wielkie korporacje, marki odzieżowe, moda i niektóre postacie z bajek Disneya. Abstrahując od mniej lub bardziej spiskowych teorii na temat ich wpływu na kształt świata, w codziennym oglądzie bezpośrednio wpływają na odmóżdżenie takiego małego człowieka, a finalnie, poprzez splot tych sztucznie generowanych pragnień, prowadzą do agresji. A od agresji prosta droga do krzywdy, która, jak wiadomo, rzadko trafia się prawdziwym skurwysynom.

Jesteś dużo bardziej radykalna w tej rozmowie niż w swojej książce.

Bardzo chciałabym pisaniem coś afirmować, może kiedyś coś takiego mi się nawet uda, ale nie wiem, czy wówczas utrzymam zadowalający stosunek przekazu do formy. Bo, z drugiej strony, to kontrast, dysonans jest tym, co potrafi zająć uwagę. Chociaż na gadanie o formie mogę sobie pozwolić w stosunku do którejś mojej prywatnej podjazdowej wojenki. Te najbardziej militarne teksty (które stanowią większą część książki) są śladami dotknięcia tej prawdziwej wojny, która ciągle gdzieś się toczy, jest prawie na wyciągnięcie ręki, czasem jest zaraz obok, czasem tylko w śladach po kulach na murze. Pisałam o niej, kiedy pisałam dużo, a wiersz był moim naturalnym narzędziem komunikacji. Ostatnio już tylko milczę, podpierając się w pewnym sensie rzuconym wcześniej cytatem z Barańczaka, na którym się wychowałam.

Jest mi trochę głupio, bo przywołałaś ten cytat z Barańczaka, który przypomina o etycznym wymiarze zaangażowania „w sprawę”, o tym, na ile mamy do tego prawo, na ile możemy je sobie dać, a na ile zawłaszczamy w ten sposób głos tych, którzy naprawdę mogliby się w tych sprawach wypowiedzieć. Uwielbiałem ten wiersz z 15 lat temu i był dla mnie bardzo ważny, ale o nim zapomniałem, mam nadzieję, że chociaż nie o jego przekazie. Po lekturze Twojej książki widać wyraźnie, że nie rzucasz tego cytatu bez powodu. To książka bardzo etyczna pod względem sposobu mówienia o pewnych sprawach, bez prób ich zawłaszczenia. Już po pierwszym czytaniu rzuca się w oczy to, w jaki sposób równouprawniasz intymność (jak z wiersza „spekulacje”) ze wzrastającą świadomością społeczną („berek”) i z wierszami wręcz, uwaga – Bardzo Groźne Słowo – zaangażowanymi („Mówienie NIE. Instruktaż” albo „Notatka z Kongresu Pokoju”).

„Notatka” jest zupełnie intymna i dotyczy autentycznej sytuacji, która ubodła mnie bardzo osobiście, bo mnie przecież cierpnie skóra zawsze, kiedy widzę malowaną na zielono trawę czy przepędzanie, powiedzmy, dzieci z placu zabaw dlatego, że przyjechali dygnitarze. Kiedyś duże wrażenie zrobiło na mnie zdanie mojego przyjaciela z dzieciństwa, starego hipisa, który gdzieś napisał o swoim zwyczaju żegnania się krzyżem nie przy kościołach, tylko przy szpitalach, bo to właśnie tam cierpią ludzie. I w „Notatce” też nie wołam o nic radykalnego, tylko o jednostkową sytuacyjną wrażliwość.

Sam wielokrotnie musiałem się tłumaczyć z „zaangażowania” przypisywanego wierszom dla mnie zupełnie intymnym. Ale „Mówienie NIE. Instruktaż” to już z pewnością wiersz otwarcie społecznie zaangażowany. Będę się jednak upierał, że „równouprawnienie” może być kluczowym słowem dla całości Raportu wojennego. Równouprawnienie na poziomie syntaktycznym, semantycznym i społecznym. Na równych zasadach występują w Twojej książce Nowosielski, Mehoffer czy Wyspiański, co „Basia, Jacek, Magda”.

Z Nowosielskim i Wyspiańskim jestem bardzo na „ty” i ma to związek z moim doświadczeniem lekturowym – tutaj chciałabym wyrazić wdzięczność, że nie egzaminujesz mnie z rozeznania we współczesnej scenie literackiej w Polsce, bo przez ostatnich kilka lat bardziej na bieżąco jestem jednak z historią sztuki i to o tej dyscyplinie myślę w kategoriach przynależności. Chociaż to moje spoufalanie się z artystami metodologicznie jest trochę niemodne, nic na to nie mogę poradzić: niedzielne spacery do Domu Wyspiańskiego jeszcze w liceum, niedopowiedziane historie u Boya, podpatrywanie Nowosielskiego na kartach Nietoperza w świątyni Krystyny Czerni – to robi swoje. Gdzieś w tym wszystkim są historie jak z naszych żyć, jeden z drugim był w którymś momencie nieposkładanym kobieciarzem z problemami. Wciąga, nawet jeśli jest tylko wisienką wobec tego, co jest na przysłowiowych płótnach (i kartonach). Swoją drogą, uświadomiłam sobie niedawno, że Raport zawiera lokowanie produktu – pod koniec listopada w Muzeum Narodowym w Krakowie otwiera się wielka wystawa prac Stacha. Napatrzyłam się z tej okazji na jego „tacierzyńskie” pastele i rysunki, które szkicował dzieciakom. Wydaje mi się, że moglibyśmy sobie czasem przybić piątkę w takim trochę przesadnie udramatyzowanym podejściu do bycia rodzicem. Dzisiaj trafiłam na cytat z jakichś wspomnień o Wyspiańskim, tym już umierającym pomału gdzieś w Węgrzcach pod Krakowem, którego z cierpienia wytrącał widok dzieci wchodzących do pokoju. „Tam są jego dzieci i tam jest jego świat” – tłumaczył ciotce Stankiewiczowej odwiedzający go Jan Bartosiński. Potem była historia z poszukiwaniem pieniędzy na kurację Stacha w Egipcie (w końcu nie doszła do skutku, bo było z nim już całkiem niedobrze) i z tym, że artysta chciał ciągnąć za sobą drut z domu rodzinnego do Afryki, żeby wiedzieć, co u dzieci. Widzisz ten obrazek, czy ja jestem jakaś nadwrażliwa w tym kierunku?

Widzę, bardzo dobrze to widzę. I bardzo mocno dociera.

Poza tym to, co piszę jest zwyczajnym obrazowaniem biotopu; mieszkam w Krakowie i przedeptałam to miasto tyle razy, że musiało to gdzieś we mnie zostać. Tak jak zostają ślady po ludziach. Cięte, kłute, szarpane.

Jesteś poetką krakowską, gwarantuję Ci, że to otwiera całkiem spore spektrum kąśliwości, rzecz jasna, ze strony poetów spoza tego miasta. Myślałaś o treningu sztuk walki dla obrony? Jakiś bryk dissów albo coś?

Dawidzie, mieszkam w Krakowie od ponad 20 lat, chcesz powiedzieć, że coś poza tym miastem mocniej gryzie niż życie w nim?

Ja czasem mam wrażenie, że jakieś pół środowiska poetyckiego ma do mnie pretensje, że mieszkam w Krakowie, i podobne tłumaczenia w niczym nie pomagają. Ale skoro tu jesteśmy, to może wyjedźmy na chwilę z miasta, ale niedaleko. Chciałbym Cię zapytać o osadę łużycką w Woli Radziszowskiej. Spłonęła, a z tego, co wiem, budowałaś ją własnymi rękami. Mogłabyś powiedzieć coś więcej na ten temat? I czy istnieje szansa na to, że obecny właściciel chaty podejmie się jej rekonstrukcji?

To się nazywa głęboka lustracja. Było, było coś takiego kiedyś. Ale myślę o tym teraz jako o zamkniętym rozdziale, miejscu, w którym dużo się nauczyłam, i o jakiejś formie bycia w lesie. Rozstaliśmy się z osadą w dość trudnych okolicznościach, więc szczególnie już za nią nie tęsknię. Przeszłam chyba pod prąd ścieżką rozwoju cywilizacji i wolę nomadycznie rozpalać ogień tam, gdzie mnie akurat poniesie, budować wokół niego coś bardziej eterycznego niż stabilne ściany i szczelne dachy. A potem to zabierać w sobie gdzie indziej.

No dobrze. Wróćmy zatem do wspomnianego Wyspiańskiego – wiersz „kredą” jest swego rodzaju ekfrazą, a bardzo niewiele ekfraz pojawia się ostatnimi czasy w tzw. młodej poezji polskiej. Jeżeli już, to z pewnością nie są to ekfrazy dotyczące kościoła kaznodziejów i nie są to ekfrazy tak bezpretensjonalne jak ta. Masz jakiś szczególny stosunek do tego gatunku literackiego?

 Nie lubię. To znaczy przepadam za wyjątkami. Przywołałeś migawkę pewnej polemiki z Jackiem Dehnelem, którego ekfrazy lubię. Nie pamiętam już przebiegu rozmowy, ale wiem, że miałam ekfrazie do zarzucenia tani dydaktyzm i erudycyjny szpan. Wiesz, bierzesz obrazek, najlepiej dobry, albowiem masz dobry gust, potem piszesz historyjkę, z której i o sztuce się czegoś można dowiedzieć, i jakiś mądry etyczny wniosek wysnuć. Potem lądujesz w podręczniku i dręczą tym dzieci. W życiu! „Kredą” jest Credo, trochę żartem, trochę serio, bo demonstruję w nim swoje religijne wątpliwości i wiarę w skuteczność wizerunków. Ekfrazą byłoby, gdyby Bóg Ojciec posadził mi to swoje stworzonko na ramieniu. I to też pod warunkiem, że nie byłoby po prostu halucynacją. Jeśli chodzi o tamtą dyskusję, próbowałam potem narysować Jacka Dehnela siedzącego okrakiem na steampunkowej torpedzie o nazwie „ekfraza”, prującej przez ocean z prędkością siedmiu tysięcy znaczeń na sekundę. Praca nad obrazkiem uświadomiła mi, dlaczego swego czasu zrezygnowałam z myślenia o studiach na Akademii Sztuk Pięknych.

Szkoda, chciałbym ten obrazek zobaczyć.

Nawiasem mówiąc, kiedy w moich wierszach pojawiają się przerzuty z historii sztuki, zazwyczaj dotyczą one zjawisk, którymi nie zajmuję się na co dzień. Chyba właśnie ze strachu przed dydaktyzmem nie udał mi się nigdy dobry tekst o architekturze XX wieku. Z tego względu zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle te motywy należy łączyć z moją afiliacją, bo to trochę jakby z Ciebie robić ornitologa, bo napisałeś o łabędziach. Lubię sobie myśleć, że człowiek może wszystko, jeśli chce, więc nie trzeba go nazywać fotografem, gdy zrobi zdjęcie ani zapisywać na politechnikę, gdy w przedszkolu zbuduje coś fajnego z lego. Tutaj wracamy do punktu wyjścia, czyli definiowania się w wąskich specjalizacjach. Jak nie balet, to może taniec nowoczesny, Dawidzie?

Próbowałem, też nie wyszło, ale nie ustaję w dążeniach. Ornitologa akurat ze mnie nie robiono, ale robiono z moimi tekstami już takie rzeczy i przypisywano afiliacje tak nieprawdopodobne, że musiałem w googlach sprawdzać, o co tutaj chodzi. A pytam Ciebie o tę historię sztuki i zaczepiam o ekfrazy, bo podejrzewam, że często będziesz o to pytana. Zróbmy małą woltę. Wspomniałaś wcześniej o wychowaniu przez hipisów. Domyślam się, że w naszych warunkach nie było to zjawisko na skalę kopenhaskiej Christianii, ale (hehe, będzie patetycznie) jak wyglądała wtedy Twoja rzeczywistość?

Cała historia skończyła się dość wcześnie; miałam sześć lat, moja mama stwierdziła, że mieszkanie w Bieszczadach z bandą facetów, którzy wolą rozmawiać o kosmosie niż narąbać drewna do pieca jest zabawne, ale tylko jeśli nie ma się trójki małych dzieci. Pamiętam kilka obrazków, resztę doczytałam w Mistykach i narkomanach Tarzana Michalewskiego. Trochę dowiedziałam się przez rozmowy z jej autorem, którego jeszcze parę lat temu można było spotkać na krakowskich plantach. Mam tego mniej więcej tyle, żeby uzyskać efekt „wow, to Agata, córka Hermesa, faceta od koni w centrum Krakowa, o którym był reportaż w tefauenie”. To robi wrażenie, ale w praktycznym wymiarze zasłania dość zwyczajną historię o nieobecności ojca. Swoją drogą od czasu do czasu mam ochotę dla odmiany zebrać relacje kobiet i dzieci tych wszystkich mitycznych antysystemowców oraz wydawców podziemnej prasy i nimi coś opowiedzieć. A najlepiej, gdyby zrobił to ktoś za mnie, jakby co – mam parę kontaktów.

O wspomnianej wcześniej Christianii powstał film dokumentalny Christianias børn, opowiadany z perspektywy dorosłych już dzieci mieszkańców. Filmu jeszcze nie widziałem, wiem tylko, że jest reprezentantem słynnej szkoły tłumaczeń tytułów na język polski, której proponuję przetłumaczyć Titanic jako Batory. Anyway, planuję Christianias børn obejrzeć.

O! Zgadajmy się, ja też chętnie.

Be my guest. Z perspektywy czasu, jesteś w stanie zauważyć, co dał Ci ten sposób wychowania w kontekście osób wychowanych w, hmm, „bardziej tradycyjnym modelu rodziny”?

Wiesz, rodziny się nie wybiera. Nie chcę przesądzać, ale poza skomplikowanym genotypem, któremu zawdzięczam niezłe zdrowie, mogę wykazywać podatność na nawiedzone koncepcje ekologiczne, wolnościowe, duchowe. Towarzyszy temu jednak głębokie przeświadczenie, że tak naprawdę moja moc sprawcza ma niewielki wymiar i to, co muszę zrobić dobrze (i lepiej niż moi hipisowscy przodkowie), to dobrze przygotować do życia swojego człowieka, czyli Bolka. I jak każdy skażony ideologią, nie chcę odpuścić, narzucam więc biednemu dziecku światopogląd negujący McDonalda, zbiorową religijność, głupie bajki i gadżeciarskie zabawki. Z drugiej strony, nie mam właściwie porównania, tradycyjna rodzina to dla mnie twór filmowy, literacki, socjologiczne uproszczenie. Musiałabym najpierw wiedzieć, jak to wygląda.

Stąd też mój cudzysłów; sam nie bardzo wiem, co to za konstrukt myślowy i czy istnieje naprawdę. Wróćmy na chwilę. Wspomniane przeze mnie wcześniej równouprawnienie na poziomie semantycznym, syntaktycznym czy jakkolwiek nazwać – strukturalnym, coś, co się rzuca w oczy w Twoim tomie, przekłada się – stety, niestety – na Twoje życie. Walczysz ze społeczeństwem konsumpcyjnym o swoje dziecko, walczysz również o równouprawnienie płci. Właśnie teraz, gdy rozmawiamy, przez internet przetacza się chyba najmocniejsza akcja społeczna, jaką widziałem w swoim życiu w mediach społecznościowych. Mówię, rzecz jasna o #metoo. Akcji która – poza skalą zjawiska przemocy seksualnej – uświadamia także, jak bardzo nie poradziliśmy sobie z pojawieniem się mężczyzny w strukturze rodzinnej, co przecież jest dosyć nowym pomysłem. Uświadomiła mi również, jak bardzo chłopcy nie potrafią zrozumieć tego, że są chwile, w których należy się zamknąć. Masa krytyczna została przekroczona, to jasne, ale widzisz jakieś pozytywne efekty #metoo?

To trochę jakby pytać o pozytywne skutki huraganu albo powodzi. Może inaczej: trudno to skwantyfikować, ale wydaje mi się, że przez ostatnich kilka lat w mojej bańce informacyjnej pojawiły się rzeczy zupełnie piękne, a jedną z nich jest większa solidarność i odpowiedzialność społeczna. Nie chodzi o stanie w jednym szeregu podczas protestów, akcji i manifestacji – świadkowałam już wydarzeniom „pokoleniowym”, od ataków na WTC, przez śmierć Jana Pawła II, po katastrofę smoleńską. Każda z tych rzeczy na swój sposób się wypaliła  wraz ze spadkiem adrenaliny. A dla zupełnie elementarnych rzeczy po prostu się żyje przyzwoicie, po kawałku, z szacunkiem dla innych. Chciałabym, żeby tak się żyło dla sprawy dobrego wzajemnego traktowania, chciałabym, żeby tak się żyło dla Puszczy i dla Ziemi.

A czy w ciągu Twojego świadomego życia dokonała się jakaś realna zmiana w aspekcie równouprawnienia płci i postrzegania kwestii płciowych, szczególnie przez męską część społeczeństwa?

To problematyczne. Właśnie pomyślałam, że pytasz mnie o stanowiący komentarz, obiektywny opis rzeczywistości. Tylko że ja chyba jednak siedzę w rzeczonej bańce informacyjnej. Mogę udawać, że wiem, co się dzieje na świecie, ale chyba nie do końca wiem. Czy to, co dzieje się w obserwowanym przeze mnie zasięgu, jest realną zmianą? Wśród moich znajomych na fejsie wiele się mówi, mniej złego wolno, chętniej walczy się o swoje, częściej wychodzi się z szafy. Ale czy tak jest wszędzie, czy w zasięgu, który sama sobie wybrałam? Znam i oglądam wielu ludzi, od których można się uczyć postępowania wobec innych, i to jest wspaniałe. Ale wiem, że gdzieś z drugiej strony są inne galaktyki, całe społeczności oparte na paradygmatach, od których cierpnie skóra. Jest patriarchat, jest maczyzm, który najbardziej chyba unieszczęśliwia wszystkich wtłoczonych w niego mężczyzn, są totalnie odrealnione środowiska naukowe. Bądź tu mądry i próbuj to rozumieć.

A jak postrzegasz głośną również ostatnimi czasy kwestię dyskryminacji w środowisku literackim? Chodzi mi o nierówności w doborze uczestników i uczestniczek spotkań, które są tylko wierzchołkiem góry i efektem zaniedbań na wielu poziomach. Masz jakiś pomysł na ruszenie tej kwestii do przodu? Sam odnoszę wrażenie, że od jakiegoś czasu kręcimy się w kółko w tym temacie. Joanna Mueller, jakieś pół roku temu powiedziała na spotkaniu w Lublinie, że bardzo chciałaby, żebyśmy mieli już za sobą te dyskusje o parytetach, żebyśmy pewne kwestie brali w końcu za oczywistość i mogli przejść z tym dialogiem na nieco głębszy poziom.

 Wiesz, chyba jednak nie czuję się uprawniona do oceny tych standardów. Może jeszcze nie dostałam odpowiednio po pysku i nikt mi nie pokazał, gdzie jest moje miejsce, bo wędruję pomiędzy obszarami, z których każdy jest na swój sposób luksusem: mogę patrzeć, słuchać, pisać i póki po prostu się dobrze zapowiadam, nie wymagam wiele i wiele się ode mnie nie wymaga. Zobaczymy, co będzie dalej.

No zaraz, przecież najpierw weźmiemy Manhattan!

Nie ma pewności. Ale utrzymuję rewolucyjną czujność; może nic nie weźmiemy, za to możemy coś dać. W ogóle przed chwilą do mnie dotarło, że za chwilę wszyscy chętni będą mieli w rękach pewną część moich lęków i pytań, z którymi będą mogli zrobić co chcą. To dziwne uczucie. Literki, literki, jakieś wersy, jakieś frazy, spotkania, wydania, papier, a tu – ups, operacja na otwartym sercu. Co się robi w takich sytuacjach?

Wtedy już tylko Berlin.

Wtedy Berlin to dopiero początek.

O AUTORACH

KSIAZKI__Agata_JABŁOŃSKA_fot. Laura_MAKABRESKU
Agata Jabłońska

Absolwentka historii sztuki, związana z Muzeum Narodowym w Krakowie. Publikowała teksty na temat architektury i wystawiennictwa. Przygotowuje wystawy, robi zdjęcia, protestuje. Wychowuje syna. Fot. Laura Makabresku.

Dawid_Mateusz_foto
Dawid Mateusz

Urodzony w 1986 roku. Publikował w licznych pismach zwartych i ulotnych. Podejmował wiele, mniej lub bardziej udanych inicjatyw kulturalnych. Jest autorem debiutanckiej Stacji wieży ciśnień (2016), która ukazała się nakładem Biura Literackiego. Mieszka w Krakowie.

powiązania

05_RECENZJE__Dawid Mateusz__

Jeszcze starszy testament

recenzje / IMPRESJE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy Gminne Antoniny M. Tosiek, laureatki 13. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
05_RECENZJE__Dawid Mateusz__Tweet w horyzont zdarzeń

Tweet w horyzont zdarzeń

recenzje / IMPRESJE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy Nic cięższe niż coś Katarzyny Szaulińskiej, laureatki 13. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
05_RECENZJE__Dawid Mateusz__W poszukiwaniu innej gramatyki

W poszukiwaniu innej gramatyki

recenzje / IMPRESJE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy Trzysta cytryn do trzeciej potęgi tygrysa Marcina Podlaskiego, laureata 13. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Anna Adamowicz__Consious Rap

Conscious Rap

wywiady / O KSIĄŻCE Anna Adamowicz Dawid Mateusz

Rozmowa Dawida Mateusza z Anną Adamowicz, towarzysząca wydaniu książki Animalia, która ukazała się w Biurze Literackim 28 stycznia 2019 roku.

WIĘCEJ
05_RECENZJE__Dawid Mateusz__Nouvelles impressions de Białogard

Nouvelles impressions de Białogard?

recenzje / IMPRESJE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy Le voyage ivre Marcina Piechrzlińskiego, laureata 13. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
18_NAGRANIA__Artur Burszta__Kto za tym stoi

Kto za tym stoi

nagrania / Stacja Literatura Aleksandra Grzemska Aleksandra Olszewska Artur Burszta Dawid Mateusz Joanna Mueller Juliusz Pielichowski

Spotkanie z organizatorami festiwalu Stacja Literatura 23, w którym udział wzięli Damian Banasz, Artur Burszta, Mateusz Grzegorzewski, Aleksandra Grzemska, Polina Justowa, Dawid Mateusz, Mina, Joanna Mueller, Aleksandra Olszewska, Tomasz Piechnik, Juliusz Pielichowski, Magdalena Rigamonti i Maksymilian Rigamonti.

WIĘCEJ
05_RECENZJE__Dawid Mateusz__Thriller, dokumentalny

Thriller, dokumentalny

recenzje / IMPRESJE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy zero waste Marii Halber, laureatki 13. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Redakcja_BL__O tym jak „zadziała się” wspólnota

O tym, jak „zadziała się” wspólnota

wywiady / O PISANIU Aleksandra Grzemska Aleksandra Olszewska Artur Burszta Dawid Mateusz Joanna Mueller Juliusz Pielichowski

Dyskusja redakcji Biura Literackiego z udziałem: Aleksandry Grzemskiej, Dawida Mateusza, Joanny Mueller, Aleksandry Olszewskiej, Juliusza Pielichowskiego i Artura Burszty na temat festiwalu Stacja Literatura 23.

WIĘCEJ
20_NAGRANIA__Radosław JURCZAK, Dawid MATEUSZ, Magdalena PUŁKA, Karolina FELBERG-SENDECKA__Nieśmiertelność

Nieśmiertelność

nagrania / Stacja Literatura Dawid Mateusz Karolina Felberg-Sendecka Magdalena Pułka Radosław Jurczak

Spotkanie autorskie w ramach festiwalu Stacja Literatura 22, w którym udział wzięli Radosław Jurczak, Dawid Mateusz, Magdalena Pułka i Karolina Felberg-Sendecka.

WIĘCEJ
04_RECENZJE_Agata_JABŁOŃSKA__Poezja z nagrodami Raport wojenny

Poezja z nagrodami: Raport wojenny

recenzje / KOMENTARZE Agata Jabłońska

Agata Jabłońska odpowiada na pytania w ankiecie dotyczącej książki Raport wojenny, wydanej w wersji elektronicznej w Biurze Literackim 20 czerwca 2018 roku. Książka ukazuje się w ramach akcji „Poezja z nagrodami”.

WIĘCEJ
20_NAGRANIA__John ASHBERY__Tribute to John Ashbery

Tribute to John Ashbery

nagrania / Stacja Literatura Asja Bakić Bagio Guerra Bogusław Kierc Dawid Mateusz Joanna Mueller John Ashbery Kacper Bartczak Llŷr Gwyn Lewis Lynn Suh Marcin Sendecki Radosław Jurczak Roman Honet Ryan van Winkle Szymon Słomczyński Tomasz Bąk

Spotkanie autorskie „Tribute to John Ashbery” w ramach festiwalu Stacja Literatura 22.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Robert RYBICKI__1

Pozostaje tylko miłosierdzie

wywiady / O KSIĄŻCE Dawid Mateusz Konrad Góra Robert Rybicki

Rozmowa Konrada Góry i Dawida Mateusza z Robertem Rybickim, towarzysząca premierze książki Podręcznik naukowy dla onironautów (1998-2018), wydanej nakładem Biura Literackiego 19 marca 2018 roku.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Bohdan ZADURA__Kraj nieograniczonych możliwości

Kraj nieograniczonych możliwości

wywiady / O KSIĄŻCE Bohdan Zadura Dawid Mateusz

Rozmowa Dawida Mateusza z Bohdanem Zadurą, towarzysząca premierze książki Po szkodzie, wydanej nakładem Biura Literackiego 26 lutego 2018 roku.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Bob DYLAN__Polarną nocą i po drugiej stronie lustra

Polarną nocą i po drugiej stronie lustra

wywiady / O KSIĄŻCE Dawid Mateusz Filip Łobodziński

Rozmowa Dawida Mateusza z Filipem Łobodzińskim, towarzysząca premierze książki Tarantula Boba Dylana w przekładzie Filipa Łobodzińskiego, wydanej nakładem Biura Literackiego 15 stycznia 2018 roku.

WIĘCEJ
21_NAGRANIA__Różni AUTORZY__Nie będzie naród pluł nam w twarz

Nie będzie naród pluł nam w twarz

nagrania / Stacja Literatura Dawid Mateusz Jakobe Mansztajn Paweł Kaczmarski Piotr Przybyła

Spotkanie autorskie „Nie będzie naród pluł nam w twarz” z udziałem Pawła Kaczmarskiego, Jakobe Mansztajna, Dawida Mateusza i Piotra Przybyły w ramach festiwalu Stacja Literatura 21.

WIĘCEJ
04_RECENZJE__Agata JABŁOŃSKA__Pierwszy_watek

pierwszy wątek

recenzje / KOMENTARZE Agata Jabłońska

Autorski komentarz Agaty Jabłońskiej w ramach cyklu „Historia jednego tekstu”, towarzyszący premierze książki Raport wojenny, wydanej nakładem Biura Literackiego 20 listopada 2017 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE__Dawid_MATEUSZ__Historia-jednego-wiersza-Paralaksa-w-weekend

Historia jednego wiersza: „Paralaksa w weekend”

recenzje / KOMENTARZE Dawid Mateusz

Autorski komentarz Dawida Mateusza w ramach cyklu „Historia jednego wiersza”, towarzyszący premierze książki Wybieganie z raju (2006–2012) Tomasza Pułki, wydanej w Biurze Literackim 10 lipca 2017 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_rybicki

Jutro będzie piękna pogoda!

wywiady / O KSIĄŻCE Dawid Mateusz Robert Rybicki

Rozmowa Dawida Mateusza z Robertem Rybickim, towarzysząca premierze książki Dar Meneli, wydanej w Biurze Literackim 17 kwietnia 2017 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_gora

Jeszcze nikt nie oślepł od odwracania wzroku*

wywiady / O KSIĄŻCE Dawid Mateusz Konrad Góra

Rozmowa Dawida Mateusza z Konradem Górą, towarzysząca premierze książki Nie, wydanej w Biurze Literackim 15 listopada 2016 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Dawid_Mateusz

Kilka wolt

wywiady / O KSIĄŻCE Dawid Mateusz Krzysztof Sztafa

Rozmowa Krzysztofa Sztafy z Dawidem Mateuszem, towarzysząca premierze książki Stacja wieży ciśnień, wydanej w Biurze Literackim 26 lipca 2016 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Mateusz_kometarz

Brugata

recenzje / KOMENTARZE Dawid Mateusz

Komentarz Dawida Mateusza w ramach cyklu „Historia jednego wiersza”, towarzyszący premierze książki Stacja wieży ciśnień, wydanej w Biurze Literackim 26 lipca 2016 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Dawid_Mateusz

Kąt zaangażowania

wywiady / O PISANIU Dawid Mateusz Jakub Skurtys

Rozmowa Jakuba Skurtysa z Dawidem Mateuszem. Prezentacja w ramach cyklu tekstów zapowiadających antologię Zebrało się śliny. Nowe głosy z Polski, która ukaże się w Biurze Literackim.

WIĘCEJ
UTWORY_mateusz

Livestream

utwory / premiery w sieci Dawid Mateusz

Premierowy zestaw wierszy Dawida Mateusza. Prezentacja w ramach cyklu tekstów zapowiadających antologię Zebrało się śliny. Nowe głosy z Polski, która ukaże się w Biurze Literackim.

WIĘCEJ
RECENZJE_komentarz_dawid_mateusz

Wykształcenie

recenzje / KOMENTARZE Dawid Mateusz

Autorski komentarz Dawida Mateusza w ramach cyklu „Historia jednego wiersza”. Prezentacja w ramach cyklu tekstów zapowiadających antologię Zebrało się śliny. Nowe głosy z Polski, która ukaże się w Biurze Literackim.

WIĘCEJ
04_RECENZJE_Agata_JABŁOŃSKA__Poezja z nagrodami Raport wojenny

Poezja z nagrodami: Raport wojenny

recenzje / KOMENTARZE Agata Jabłońska

Agata Jabłońska odpowiada na pytania w ankiecie dotyczącej książki Raport wojenny, wydanej w wersji elektronicznej w Biurze Literackim 20 czerwca 2018 roku. Książka ukazuje się w ramach akcji „Poezja z nagrodami”.

WIĘCEJ
03_RECENZJE__Jakub SKURTUS__Chiazm, czyli przepaść

Chiazm, czyli przepaść

recenzje / ESEJE Jakub Skurtys

Recenzja Jakuba Skurtysa książki Raport wojenny Agaty Jabłońskiej, wydanej nakładem Biura Literackiego 20 listopada 2017 roku.

WIĘCEJ
04_RECENZJE__Agata JABŁOŃSKA__Pierwszy_watek

pierwszy wątek

recenzje / KOMENTARZE Agata Jabłońska

Autorski komentarz Agaty Jabłońskiej w ramach cyklu „Historia jednego tekstu”, towarzyszący premierze książki Raport wojenny, wydanej nakładem Biura Literackiego 20 listopada 2017 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_dawid_mateusz_kujawa_sytasko

Taka prawda posiadania

recenzje / ESEJE Dawid Kujawa Maja Staśko

Szkic Mai Staśko i Dawida Kujawy o poezji Dawida Mateusza z tomu Stacja wieży ciśnień. Prezentacja w ramach cyklu tekstów zapowiadających antologię Zebrało się śliny. Nowe głosy z Polski, która ukaże się w Biurze Literackim.

WIĘCEJ