wywiady / O PISANIU

Z wieży spada się do skutku

Julian Rosiński

Nina Woytala

Rozmowa Niny Woytali z Julianem Rosińskim, laureatem 15. edycji Połowu.

Biuro Literackie

Nina Woytala: Przyjmij, chopaku, gratulacje za Połów i za wiersze doraźne, bo Ci się należy! Pytanie na falstart, część I: często myślisz o wieku w poezji? Część II: często pytają Cię o to?

Julian Rosiński: Dzięki wielgaśne i też gratulce oddaję! Jeżeli to jest falstart, to chociaż z piskiem opon! Tak, chcąc nie chcąc (raczej nie chcąc), myślę. Jest to – tak mi się w każdym razie wydaje – duży problem w mojej bytności „tu”, gdyż od samego początku muszę się konfrontować z jakąś chorą niepewnością, wahaniem, czy gdyby nie mój wiek, ten tekst byłby odbierany o wiele gorzej, że gdybym nie miał tych miernych dziewiętnastu lat, to cała „atrakcyjność” poszłaby się… no. Jest to problem, ale takie poczucie daje mi niesamowitego kopa, by wyjść z własnego wieku, wspiąć się na postać i zaśpiewać jakąś piosenkę dla dorosłych.

Czy często mnie pytają o wiek? Kiedyś było z tym gorzej, zwłaszcza jak nie miałem jeszcze osiemnastu lat i siedziałem z nimi w barze, od kiedy jednak sam mogę sobie kupić piwo, to jest z tym raczej spokój (śmiech).

Oj tak, dawne czasy… Ale dobra, skoro już w miarę gładko zaczęliśmy, to może coś szorstkiego: jak długo spada się z wieży?

Jest taki piękny wiersz Justyny Bargielskiej, „zaś w niedzielę”, z którego pochodzi najważniejsze dla mnie chyba w całej poezji zdanie (a raczej jego część): „śpiewałam w chórze i nic”. Z wieży spada się do skutku.

Dobra, nie ośmielę się na pytanie spod znaku „czy skutek jest sprecyzowany?”, ale wyobraźmy sobie, że dzisiaj, ot, w zastępstwie, do klasy, albo lepiej: na salę, wbija „czy skutek się w jakikolwiek sposób rozpoznaje?”.

Logiczną odpowiedzią w tym przypadku wydaje się: „tak, przestają spadać/lecieć”. W tym konkretnym tekście jest to dźwięk, który raczej zagłusza, niż obrazuje, dźwięk, który samej czynności (upadania aniołów) nie daje się domknąć.

W takim razie, jeśli mnie myśl nie zwodzi, sam dźwięk jest „ekranem…” – i tu by z reguły padło „akustycznym”. Skoro jednak on sam zagłusza, to, na poziomie ogółu, czy jest coś, co warto w twórczości zagłuszać, chować, tłumić?

Tak, ale musi być to zabieg celowy, nie zaś sposób rozwiązania problemu. Na przykładzie: zagłuszać dla samego zagłuszania, które odbiorca ma szansę zidentyfikować czy to jako objaw toczącej się walki, czy też możliwie walki przegranej.

No i myślę teraz: którędy, skoro naturę walki czytelnik odbiera chyba po swojemu, w jednym z dostępnych opakowań? To może, po prostu: jak to wygląda przy tworzeniu tekstu? Czy aby wykreować konflikt w warstwie tekstowej, musisz najpierw przez taki przejść przy pisaniu? W rozmowie z Dawidem Mateuszem powiedziałeś w końcu, że „pisanie wierszy to świetna zabawa”.

Wydaje mi się, że tak, że większość tych konfliktów jest przeze mnie przeżywana w trakcie.

Swoją drogą, czy warunki, w jakich toczysz tę walkę, w których powstaje tekst, mają na niego jakiś wpływ?

Zakładam, że mało jest, może nawet wcale nie ma procesu, na który nie miałyby wpływu czynniki zewnętrzne, gdyż przecież stanowią one integralną część tego właśnie procesu. Są oczywiście sposoby na… hmmm… ujarzmienie (?) zewnętrza poprzez wytworzenie jakichś rytuałów (jedni jarają blanta, inni skręcają sznury – śmiesznie). Ja robię tak, że jak coś mi świta, to piszę to w esemesach do T-Mobile, a potem, gdy mi się bardzo nudzi, to przeglądam te wiadomości, kminię…

No właśnie – Twoje teksty są wykadrowane i, jak wspomniałeś, odbiorca sam ma szansę identyfikować pewne cechy walki, na której się ten proces obrazowania opiera. Zastanawia mnie tu kwestia zależności między przeżywaniem wyżej wspomnianej przez Ciebie notki w telefonie a minimalistyczną formą, do jakiej ono w końcu prowadzi. Bo zawsze przy okazji wierszy, które nie zajmują sporo miejsca fizycznie, jakoś tak mówi się o wycofaniu piszącego, daniu przestrzeni (realnej i figuratywnej, o czym oczywiście chętnie usłyszę), ale nawet bardziej ciekawi mnie Twoja opinia o wpływie tej „integralnej części” na warstwę tekstową. W skrócie: dużo jest tego kminienia i cięcia?

Nie ufam tym, którzy minimalizm traktują jako środek, wyjście. Ja ogólnie chyba całkiem dużo kminię te notki, gimnastykuję się, rozciągam. Ćwiczę wiersz. Miałem kiedyś taki myk polegający na odlewaniu rzeczy w rzeczach, na przykład: upłynnić biurko i odlać je w nauczycielu… wiem, że brzmi to pretensjonalnie i głupio, ale pozwalało mi się w pewien sposób naginać do słowa, właśnie przekminiać rzeczy. Cięcia też jest w sumie sporo, na tym właściwie polega cała moja praca nad już fizycznym tekstem.

OK, to po okołowierszowej dygresji spróbujmy kontynuować poprzednie porównanie: co chciałbyś otrzymać w efekcie takiego przekminienia, po postawieniu wspomnianej wcześniej bariery (o ile jest to coś stałego)? Co mogłoby znajdować się w „cieniu”, po stronie odbiorcy?

Cholerka, bo to jest kluczowe pytanie, na które w realu odpowiedziałbym ci onomatopeją, potem zmienił temat, w trakcie kminił (modląc się, by Ci ono wypadło). Więc… Przede wszystkim raczej bym tu ten cień tak jakby odwrócił lub chociażby zostawił ruchomy. Lubię/chciałbym zostawiać czytelnika pośrodku czegoś (i to „coś” jest zdecydowanie mniej ważne), sprawić, by wrócił na piechotę.

A jednak nie mogę się oprzeć pokusie poruszenia tematu jakiejś „kukiełkowości” zawartej w świecie, do którego czytelnik na piechotę właśnie się wybiera, w postaciach, o których piszesz. I wracając do kadrów: wypaczony realizm?

Jeżeli już jakaś „kukiełkowość”, jeżeli wypaczony realizm, to jednak chciałbym tyćko sprostować, dlaczego? Otóż dlatego, że jakakolwiek „kukiełkowość” kojarzy mi się z niejaką zależnością przedmiotu (tekstu i wszelkich bytów, jakie jego są) od podmiotu (żarłocznego autora), który ma w tym jeszcze jakieś swoje „podłe”, zewnętrzne przesłanie. Ja raczej staram się dokopywać do środka albo chociaż wejść pod powierzchnię sytuacji, niż takową tworzyć, ukierunkować, wziąć zamach i opatrzoną autorskim dekalogiem (wsuniętym do kieszeni postaci stojącej w najbardziej oświetlonym miejscu) rzucić przez wysoki mur. Jeżeli kukiełkowość, to staram się siebie ubezwładnić na równi z całą resztą.

OK, jest więc cała reszta, rzeczy i osoby trzecie, to może teraz ciutkę więcej o „ja”. Przewija się w większości wierszy, ryzykując banał: z różnym natężeniem. Wiemy już, że bywa w gościnie u bezwładu. Ale jak to jest z obecnością w tekście – Ciebie, podmiotu, kogo-/czegokolwiek skrytego pod maską? (Na bonus ckliwe pytanie dla odważnych: wierzysz w nierozerwalność autora i tworu?)

„Ja” w tych tekstach – idąc za koncepcją kukiełkowości, która nasuwa od razu koncepcję teatralności – występuje zarówno jako aktor, jak i widz (raczej Artaudowski), czyt.: jest tam, ale pozwala również być. Musisz mi wybaczyć opuchliznę tego wyżej, xd, ale ogólnie wolałbym na wszystkie te pytania odpowiedzieć: „nie wiem” czy coś.

Czy wierzę w nierozerwalność autora i tworu? Tak, ogólnie w teksty wierzę bardziej niż w autorów, a na pewno bardziej niż im.

A skoro o autorach mowa – bywają w rozjazdach, my zresztą też. Toteż rzecz o przestrzeni zdaje się dobrym rozgałęzieniem. Mamy „tu”, mamy „stąd”, niechybnie pojawiają się kamienice i budynki. Nie wiem, co gorsze – spytać „gdzie?”, ale tak właściwie, czy może „po co?”.

Użycie przestrzeni w tekście jest zwyczajnie fair w stosunku do czytelnika. Przestrzeń wydaje mi się tym jedynym polem, na którym piszący i czytający są sobie równi.

Ajjj, OK, OK, przedłużę jednak tortury i dam w tę dość oczywistą: jak ważna jest dla Ciebie równość między tym, kto nadaje, a odbiorcą? Odbiornikiem niech będzie książeczka w ślicznej okładce, najlepiej taka z wierszami, no i odpowiednim logo wydawniczym.

Fundamentalna – uważam, że inaczej tekst (w tym wypadku wiersz) jest martwy… Bo jeśli nie ma w nim dla mnie miejsca, to niby po co miałbym go czytać.

I dobrze mi to słyszeć, zwłaszcza że ze mną jest (chyba) na odwrót – im bardziej czuję, że tekst ma czytelnika gdzieś, tym bardziej chcę go zgłębiać. Dlatego też z tego miejsca błagam o wybaczenie sztampowości pytania – co lub kogo czytujesz?

OK, jeszcze tylko dopowiem, że jestem też zdecydowanym przeciwnikiem różnych kółeczek ratunkowych rzucanych przez autora czytelnikowi w postaci dopowiedzeń czy tłustych jak golona ze schroniska puent. Kogo czytam? Ja ogólnie to do szesnastego roku życia poezji nie lubiłem i dopiero jak matrona rzuciła mi Ginsberga, to, powiedzmy, że zacząłem wiersze czytać. No więc Ginsberg, ale swoją POWAŻNĄ ZAJAWĘ złapałem dopiero na twórców niedawnych, a dokładnie na teksty Justyny Bargielskiej i Piotra Janickiego, potem poszło z górki: Šalamun, Wawrzyńczyk, Jaworski, Wróblewski, Kaczanowski, Malek, Witkowska, Bielicki i wielu, wielu innych. Staram się czytać, staram się kupować, więc jest tego sporo, znaczy się z nazwisk.

Widziałbyś w tych nazwiskach jakąś wspólną linię, nawet jeśli nie tradycyjnie pojętą progresję, to taką jak w dyfuzji, autor tu, autor tam, choć kierunek rozpoznawalny?

Nie podoba mi się 90% czytanych przeze mnie wierszy, pozostałe 10% to wiersze, które coś we mnie wywracają, sadzą we mnie kroki, a wymienieni autorzy odpowiadają za większość tych wierszy. Oczywiście istnieją pewne inne linie, ale nie podejmę się rozpruwania.

I tym optymistycznym akcentem kończymy naszą audycję! Mistrzu, trzymaj się, no i zdrówka x100!

Dzięki wielkie za rozmówkę, i Ty też się trzymaj ciepło!

O AUTORACH

Julian Rosiński

ur. w 2001 r. Pisze wiersze. Laureat 14. edycji „Połowu” oraz konkursu na „Wiersz i opowiadanie doraźne 2020”. Publikował w „Dwutygodniku”, „Wizjach”, „Małym Formacie”, „Wakacie”, „Kontencie”, „Stonerze Polskim”, „Rzyradorze”, na stronie wydawnictwa j oraz w antologii Biji Rojava. Mieszka w Warszawie.

Nina Woytala

ur. w 2000 r. Laureatka "Połowu" 2020. Nigdzie dotąd nie publikowała swoich tekstów. Studiuje w Cambridge.

powiązania

sama sobie dziadersem

wywiady / O PISANIU Nina Woytala Zuzanna Strehl

Rozmowa Zuzanny Strehl z Niną Wojtalą, laureatką 15. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ

oglądając martwą naturę

recenzje / KOMENTARZE Julian Rosiński

Autorski komentarz Juliana Rosińskiego, laureata 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

Relacje ważniejsze od poezji i lewicy

wywiady / O PISANIU Julian Rosiński Tomasz Gromadka

Rozmowa Julka Rosińskiego z Tomaszem Gromadką, laureatem 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

„Wyjebane” jako pryzmat

wywiady / O PISANIU Dawid Mateusz Julian Rosiński

Rozmowa Dawida Mateusza z Julkiem Rosińskim, laureatem konkursu na „Wiersz i opowiadanie doraźne 2020”.

WIĘCEJ

Trajektoria krzyża zakłada

recenzje / KOMENTARZE Julian Rosiński

Autorski komentarz Julka Rosińskiego, laureata konkursu na Wiersz i opowiadanie doraźne 2020.

WIĘCEJ

Blair Witch Voytala

recenzje / ESEJE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy Found Footage Niny Voytali, laureatki 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

sama sobie dziadersem

wywiady / O PISANIU Nina Woytala Zuzanna Strehl

Rozmowa Zuzanny Strehl z Niną Wojtalą, laureatką 15. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ

wszystkie moje lesby sprzedam do porno

utwory / premiera w sieci z Połowu Zuzanna Strehl

Premierowy zestaw wierszy Zuzanny Strehl wszystkie moje lesby sprzedam do porno. Prezentacja w ramach projektu „Poetyckie debiuty 2020”.

WIĘCEJ

Z perspektywy czasu przypomina mi głośno ujadającego szczeniaczka

wywiady / O PISANIU Karolina Kapusta Zuzanna Strehl

Rozmowa Karoliny Kapusty z Zuzanną Strehl, laureatką 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

oglądając martwą naturę

recenzje / KOMENTARZE Julian Rosiński

Autorski komentarz Juliana Rosińskiego, laureata 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

Alessandro Del Piero otwiera Cyc Gada i myśli sobie, jakie to jest dobre

recenzje / KOMENTARZE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy Wieże Juliana Rosińskiego, laureata 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

Biorę całe bogactwo wykwitu

wywiady / O PISANIU Karolina Kapusta Sara Akram

Rozmowa Sary Akram z Karoliną Kapustą, laureatką 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

Chirurgiczna precyzja

recenzje / ESEJE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy Wykwit Karoliny Kapusty, laureatki 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

moje wenflony miały skrzydła

recenzje / KOMENTARZE Karolina Kapusta

Autorski komentarz Karoliny Kapusty, laureatki 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

Relacje ważniejsze od poezji i lewicy

wywiady / O PISANIU Julian Rosiński Tomasz Gromadka

Rozmowa Julka Rosińskiego z Tomaszem Gromadką, laureatem 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

Niższa polityczność

recenzje / ESEJE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy Komunizm, gówno i może cie kocham Tomasza Gromadki, laureatki 15. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ

Komunizm, gówno i może cie kocham

utwory / premiera w sieci z Połowu Tomasz Gromadka

Premierowy zestaw wierszy Tomasza Gromadki Komunizm, gówno i może cie kocham. Prezentacja w ramach projektu „Poetyckie debiuty 2020”.

WIĘCEJ

Mistrz Worda opanowuje podstawowe kompetencje soszjalu

utwory / premiera w sieci z Połowu Sara Akram

Premierowy zestaw wierszy Sary Akram Mistrz Worda opanowuje podstawowe kompetencje soszjalu. Prezentacja w ramach projektu „Poetyckie debiuty 2020”.

WIĘCEJ

Pętla „for” do pętli „while”: my jeszcze sobie porozmawiamy

recenzje / IMPRESJE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy Mistrz Worda opanowuje podstawowe kompetencje soszjalu Sary Akram, laureatki 15. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ

Wiersze nie służą mi do niczego

wywiady / O PISANIU Sara Akram Tomasz Gromadka

Rozmowa Tomasza Gromadki z Sarą Akram, laureatką 15. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ

Blair Witch Voytala

recenzje / ESEJE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy Found Footage Niny Voytali, laureatki 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

Alessandro Del Piero otwiera Cyc Gada i myśli sobie, jakie to jest dobre

recenzje / KOMENTARZE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy Wieże Juliana Rosińskiego, laureata 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ