wywiady / O PISANIU

Z perspektywy czasu przypomina mi głośno ujadającego szczeniaczka

Karolina Kapusta

Zuzanna Strehl

Rozmowa Karoliny Kapusty z Zuzanną Strehl, laureatką 15. edycji Połowu.

Biuro Literackie

Karolina Kapusta: Miałam przyjemność wysłuchać wielu historii związanych z Twoim zestawem wierszy, ale wszystkie te rozmowy odbyły się na gruncie towarzyskim. Teraz, na potrzeby wywiadu, powinno być nieco bardziej oficjalnie. Jesteś jedną z młodszych finalistek i laureatek Połowu, więc chciałam zapytać, od kiedy właściwie czytasz poezję i sama piszesz? I skąd wzięła się decyzja o wzięciu udziału w Połowie? Czy miałaś do czynienia z kimś ze środowiska poetyckiego, czy może brałaś wcześniej udział w jakichś warsztatach?

Zuzanna Strehl: Moja przygoda z poezją jest na dobrą sprawę zaskakująco krótka. Zaczęłam pisać w wieku 17 lat, dopiero kilka miesięcy później odkryłam poezję współczesną i zabrałam się za nadrabianie lekturowych zaległości. Niesamowity wpływ na mój rozwój miała oczywiście Krakowska Szkoła Poezji. Do teraz pamiętam pierwsze wydarzenie, na które pojechałam do Krakowa za namową pierwszych przyjaciół ze środowiska – czytanie Agaty Jabłońskiej i Dawida Mateusza z ich debiutanckich książek. Wszystkie rozmowy tego jednego wieczoru sprawiły, że przez następne pół roku odwiedzałam Kraków przy każdej możliwej okazji. A to open mic, a to wykład arcymistrzowski, wernisaż jednego wiersza (pod koniec stycznia 2020 roku doczekałam się nawet własnego wernisażu – ogromne szczęście i cudowne doświadczenie). To na pewno nie było to, czego się spodziewałam, gdy wrzucałam moje pierwsze teksty na Facebooka (śmiech).

A decyzja o Połowie? Praktycznie od początku pisania Połów był moim małym marzeniem. A dzięki wsparciu przyjaciół i stercie przeczytanych książek udało mi się je spełnić.

Rozumiem w takim razie, że przeprowadzka do Krakowa, oprócz studiów, miała poniekąd też związek z KSP. Jakie studia podjęłaś i czy mają coś wspólnego z Twoimi planami literackimi?

Od października studiuję filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim, był to dość oczywisty wybór, bo już w liceum fascynowała mnie filozofia i z niemożliwą ekscytacją brałam udział w różnych konkursach czy olimpiadach. Drugim wyborem byłoby edytorstwo na wydziale polonistyki, z równie oczywistych powodów – miałabym możliwość połączenia mojego zainteresowania literaturą z zacięciem graficznym. Mam nadzieję, że z mojego obecnego kierunku wyniosę nie tylko wiedzę naukową, ale też nowe wątki, które mogłabym wykorzystać w poezji.

W jakim czasie powstawały teksty na Połów? Czy to był świadomy akt konstruowania tych 10 wymaganych tekstów, czy bardziej zbiór wierszy powstałych w podobnym czasie? Innymi słowy – zryw czy raczej długa i systematyczna praca?

Większość tekstów z zestawu powstała wiosną i latem 2019 roku. Cykl „miejsca” był chyba pierwszym wierszem, z którego byłam zadowolona, od którego już samo poszło… Więc raczej zryw, jakieś nagłe poruszenie, przejęcie pewnymi tematami, na które wcześniej nie miałam odpowiednich słów. Dlatego też nie konstruowałam zestawu świadomie już na etapie pisania. Musiało minąć trochę czasu, aby te teksty ułożyły się w spójny cykl. I myślę, że czas bardzo dobrze im zrobił.

Dopiero ostatnio praca nad wierszami przybrała dla mnie formę powolnego zbierania fraz, długiego rozważania słów, postaw, tematów, przestawiania składniowo wersów i mamrotania ich pod nosem, aby sprawdzić, czy na pewno rytm gra tak ładnie, jak bym chciała.

Te wszystkie wiersze łączy postać zbuntowanej, pyskatej dziewczyny. Stworzyłaś bohaterkę o spójnym i donośnym głosie, która opowiada pozornie błahą nastoletnią historię. Kim jest ta dziewczyna? Budzi Twoją sympatię czy masz już jej serdecznie dosyć?

Bardzo się cieszę, że oddzielasz podmiotkę wierszy ode mnie samej, bo niestety zdecydowanie zbyt często jestem z nią utożsamiana. Dziewczyna z moich tekstów to od początku do końca kreacja literacka, która była mi akurat w tamtym momencie potrzebna. Bardzo lubię w niej to, że nie ma takiej tragedii, która mogłaby ją uciszyć. Ma w sobie siłę i odwagę, których mnie samej często brakuje. Ale tak szczerze – nie lubimy się za bardzo. Gdy patrzę na nią z perspektywy czasu, przypomina mi głośno ujadającego szczeniaczka. Dlatego między innymi w nowszych tekstach, które nie znalazły się w almanachu, trochę mniej krzyczy, a więcej mówi. Trudno mi stwierdzić, czy to dalej ona, czy już ktoś inny – teraz pracuje w korpo i gotuje domowe obiadki.

Czyli dalej piszesz z perspektywy konkretnej dziewczyny? Jakie kwestie ją teraz zajmują? W którą stronę rozwija się ten poetycki głos?

Zawsze jest to jakaś konkretna podmiotka, ale nie przepadam za pytaniami „co dalej?”, bo sama nie wiem, a nawet jeśli coś planuję, to nie chcę zapeszać. Chciałabym nauczyć się czytać rzeczywistość holistycznie, połączyć moje zainteresowanie filozofią i matematyką z wiedzą poetycką i historycznoliteracką, a przy tym nie zgubić wrażliwości społecznej. Też jestem ciekawa, jak to wpłynie na moje pisanie.

Historie z wierszy układają się w spójną całość. Czy można je odczytywać jako opowieść o romantycznej relacji, o pierwszej miłości? Czy to zbyt naiwny pomysł?

Chyba każdy się kiedyś nieszczęśliwie zakochał, prawda? Na pewno można czytać mój zestaw w ten sposób, ale bardzo nie chciałabym, żeby to była tylko ckliwa miłosna historia.

Twoje wiersze często dzieją się w konkretnej przestrzeni, szczególnie widać to w cyklu „miejsca”. Pojawiają się kluby, Kraków, Białystok, przystanki, komunikacja publiczna. Jak dużą wagę przywiązujesz do takiej poetyckiej scenografii?

Muszę przyznać, że wiele moich wierszy wzięło się z chodzenia w miejsca i robienia rzeczy. Dlatego bardzo często podczas pisania mam w głowie jakiś kadr – pociąg Mehoffer w niedzielny wieczór na trasie Kraków–Zielona Góra, błyszczące kafelki w łazience albo dworzec PKS w rodzinnym mieście. Ale jednak te ujęcia rzadko trafiają w niezmienionej formie do tekstu. Zwykle scenografię kreuję na bazie jakiegoś drobiazgu, który rzucił mi się w oczy. Przesuwam, zmieniam, dopasowuję. Tworzę nieistniejące balkony i umieszczam bohaterów na istniejących ulicach, na których nigdy nie byli.

Skądinąd wiem, że cykl „miejsca” był pierwotnie jednym dłuższym tekstem. Zdecydowałaś się go rozbić na trzy. Czy one mają pełnić w ten sposób inną funkcję kompozycyjną i być pewnego rodzaju spoiwem?

Tak, „miejsca” były kiedyś jednym dłuższym wierszem podzielonym na trzy części. Wydaje mi się, że rozbicie go na trzy osobne teksty domyka ten zestaw, włącza wszystkie inne wiersze w ciąg historii, którą opowiada moja podmiotka.

Z jednej strony bardzo konkretna przestrzeń, z drugiej – senna bezczasowość, izolacja, swoiste wydzielenie się bohaterek ze świata, może ucieczka? Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że fizycznie mówimy o czasoprzestrzeni, jednak na potrzeby uchwycenia pewnej istoty zagadnienia pozwalam sobie na taki wybieg. Pojawiają się w tych wierszach pęknięcia, zgrzyty, „rozdarcia chodnika”. Małe, nieidealne elementy codziennej scenerii, do których się przyzwyczajamy, te „wyżute gumy”.

Ojej, bardzo podoba mi się takie spojrzenie na te wiersze! Chyba sama też często czuję się „poza czasem”, są takie miejsca, w których się o nim zapomina, lubię to przemycać do wierszy. Nazwałabym to transcendencją, ale boję się oburzenia wielkich filozofów, więc zostańmy przy „rozdarciach” i „wyżutych gumach”.

Znasz to uczucie przysypiania w autobusie powrotnym po długiej nieobecności w domu? To chyba właśnie to. Przebudzasz się i nie do końca wiesz, gdzie jesteś.

Znam, choć prędzej z pociągów. Wracając do tekstów – o sprawach społecznych wypowiadasz się jednoznacznie, ale lekko, bez publicystycznego ciężaru. Bliskie Ci jest takie myślenie i mówienie o świecie?

Wychodzę z założenia, że każdy mój wiersz jest gestem politycznym, ponieważ znajduje się w rzeczywistości, która też jest nieuchronnie polityczna. Nie mogę pisać o miłości bez wspominania o nietolerancji, nie mogę iść nocą po ulicy bez strachu. Kiedy mnie coś martwi, to nie mogę udawać w wierszu, że jest odwrotnie. Daleko mi do szukania problemów tylko po to, żeby o nich napisać, stronię od takiego „zaangażowania”.

Chociaż jest też takie poczucie, że jeśli ja o czymś nie napiszę, to nie ma nikogo innego, kto mógłby to zrobić. Poezja homoerotyczna w Polsce to tak naprawdę poezja gejowska. Tak jakby lesbijki w ogóle nie istniały. A istniejemy i bardzo potrzebujemy jakiegoś punktu zaczepienia; tekstów, które opisywałyby nasze doświadczenia – dogłębnie kobiece i zakorzenione w wykluczeniu.

Urzekła mnie w tych tekstach tęsknota za spontaniczną włóczęgą, dziewczyńską przygodą, szlajaniem się po mieście, ale też za miastem. I chyba również tęsknota za wolnością. Ważna jest dla Ciebie idea wolności, po równo osobistej i politycznej?

Najważniejsza. Wspominam o tym pośrednio w komentarzu do „miejsc” – dużo jest w tych wierszach szlajania się, ale nie tylko z wyboru. Czasem siedziało się na dworcu, bo nie było już innego miejsca, w którym można było zostać. Ale przyznasz chyba, że jest coś niesamowicie budującego i inspirującego w byciu tam, gdzie chce się być, i chodzeniu wszędzie, gdzie tylko nogi poniosą. Tylko że nie zawsze tak można. Nie, kiedy odbierają nam podstawowe prawa człowieka, mówię tu o Strajku Kobiet, bo przecież rozmawiamy w samym środku rewolucji. Nie, kiedy mój krzyk nadal jest zagłuszany przez głosy białych, heteroseksualnych mężczyzn. Nie, kiedy w Polsce nie są legalne związki partnerskie. Nie, kiedy lesbijki są w przestrzeni publicznej zupełnie niewidoczne. Jeszcze trzeba trochę powalczyć i będzie można się szlajać do woli.

Z Twoich wierszy można też wysłyszeć, że lubisz i cenisz sobie rytm, aliteracje i powtórzenia, prawda? Igrasz z nimi jak kotek ze sznurkiem.

Uwielbiam, gdy wiersze grają i można sobie zapętlać wersy jak piosenki. Wzięło mi się to z Marty Podgórnik, której tomiki czytam z ołówkiem w ręce i zaznaczam wszystkie asonanse, konsonanse, powtórzenia, rymy wewnętrzne, liczę sylaby. Nie ukrywam, że rytmika jest dla mnie jedną z najważniejszych cech wiersza, dlatego mam sentyment do „one thousand hurts”, mojego pierwszego trzynastozgłoskowca (mimo że kilka sylab mu w redakcji ubyło). Cały czas pracuję nad płynnością tekstów, ale nadal niesamowitą satysfakcję sprawiają mi momenty, w których rytm się wykoleja i urywa tę uroczą piosenkę.

Czy to po prostu zabawa formą, radocha z warsztatu, czy też nośnik czegoś więcej?

Oczywiście, że też zabawa, lubię sobie czasem napisać vilanellę czy pantum dla samej formy, bez poruszania istotnych tematów. Pobawić się powtórzeniami słów i wersów. Zgadzam się, że forma często niesie ze sobą znaczenie i jest ważna sama w sobie. Ale to chyba nie u mnie, jeszcze tego nie opanowałam. Docelowo chciałabym, żeby to przekaz wychodził na pierwszy plan, a forma była tłem, które nie zakłóca treści. Nie chcę pisać ładnych piosenek.

Nie chcesz pisać ładnych piosenek, a wspomniane „one thousand hurts” to tytuł albumu Shellac. Ile muzyki przemycasz do tekstów? Czy to jest kierunek, w którym chcesz się rozwinąć? 

Shellac to, obok Fugazi i Big Black, jeden z tych zespołów, w których zasłuchiwałam się już w gimnazjum. W wierszu „one thousand hurts” chodzi akurat o pierwszą piosenkę ze wspomnianej płyty – „Prayer to God”. Nie chcę nic nikomu polecać ani zmuszać do słuchania, ale wydaje mi się, że to ciekawy kawałek.

Ostatnio, leżąc na dywanie i zapętlając płytę Cure for Pain Morphine, pomyślałam, że chciałabym pisać tak, jak słucha mi się tego albumu. Kolejne małe marzenie. Nie wiem, na ile jest to możliwe, ani jak dużo obecnie jest w moich wierszach muzyki, ale na pewno będę próbować przemycać jej więcej. Piosenka na dzisiaj – „Pale Blue Eyes” od Velvet Underground.

Jeszcze podczas warsztatów w Stroniu poprzedni tytuł zestawu brzmiał punkt zaczepienia. Kogo wtedy zaczepiałaś? I skąd ta zmiana tytułu, ostatecznie na wszystkie moje lesby sprzedam do porno, który jednocześnie jest frazą z jednego wiersza. Czy tym gestem chcesz podkreślić szczególne miejsce tego tekstu? Czy można o nim myśleć jak o frazie-kluczu, motywie przewodnim, przyśpiewce, co nadaje charakteru całemu zestawowi?

Pierwotny tytuł wziął się z wiersza, który ostatecznie nie znalazł się w almanachu. Chyba chodziło w nim o jakiekolwiek zaczepienie w rzeczywistości, powód, żeby zostać. Ale nie spodobała mi się ta myśl, nie przetrwała próby czasu. Długo zastanawiałam się nad ostatecznym tytułem, przerobiłam chyba wszystkie możliwe wersje, ale jakoś żadna nie opisywała wystarczająco mojej podmiotki i tych tekstów. O ile wymyślanie nazw wierszy przychodzi mi z łatwością i aktualnie mam co najmniej kilka wierszy-tytułów, które czekają na dopisanie treści, o tyle wybór tytułu dla skończonego zestawu, w którym zamknęłyby się cała ta nadzieja, frustracja i rozczarowanie, był dla mnie praktycznie niemożliwy. Za duże zobowiązanie. Jedynym zadowalającym wyborem okazał się ostatni wers tekstu „Białystok” zasugerowany przez przyjaciela. Faktycznie jest to swego rodzaju motyw przewodni, wątek, który spaja te teksty, a jednocześnie bezbłędnie oddaje prowokacyjny charakter podmiotki. No i zostało.

A właśnie! Na koniec – dlaczego Twoi bohaterowie palą tyle papierosów?

Wiesz, sama się zastanawiam, bo wcześniej zupełnie nie zwróciłam na to uwagi. Ale spokojnie – planują rzucić, bo robi się to nieco pretensjonalne.

O AUTORACH

Karolina Kapusta

Urodzona w Gliwicach, obecnie mieszka we Wrocławiu. Laureatka XV edycji projektu Połów. Publikowała m.in. w 8. Arkuszu „Odry”, „Fabulariach”, na stronie Wydawnictwa J. Współorganizatorka cyklu spotkań poetyckich „Czwartki ujemne” nominowanego do nagrody WARTO. Zawodowo związana z animacją kultury, marketingiem i PR.

Zuzanna Strehl

Urodzona w 2001 roku. Finalistka projektu „Wiersze i opowiadania doraźne 2019” organizowanego przez Biuro Literackie. Laureatka projektu „Połów. Poetyckie debiuty 2020”. Publikowała w „Stonerze Polskim”, „Tlenie Literackim” i na stronie wydawnictwa j. Studiuje filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim.

powiązania

wszystkie moje lesby sprzedam do porno

utwory / premiera w sieci z Połowu Zuzanna Strehl

Premierowy zestaw wierszy Zuzanny Strehl wszystkie moje lesby sprzedam do porno. Prezentacja w ramach projektu „Poetyckie debiuty 2020”.

WIĘCEJ

Biorę całe bogactwo wykwitu

wywiady / O PISANIU Karolina Kapusta Sara Akram

Rozmowa Sary Akram z Karoliną Kapustą, laureatką 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

moje wenflony miały skrzydła

recenzje / KOMENTARZE Karolina Kapusta

Autorski komentarz Karoliny Kapusty, laureatki 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

Nie pierwszy raz różne kataklizmy próbują nas spłukać ze skóry Ziemi

wywiady / O KSIĄŻCE Anna Adamowicz Karolina Kapusta

Rozmowa Karoliny Kapusty z Anną Adamowicz, towrzysząca wydaniu książki Anny Adamowicz Nebula, która ukazała się w Biurze Literackim 31 grudnia 2020 roku.

WIĘCEJ

Punkt zaczepienia

utwory / premiery w sieci Zuzanna Strehl

Premierowy zestaw wierszy Zuzanny Strehl. Prezentacja w ramach projektu „Wiersze i opowiadania doraźne 2019”.

WIĘCEJ

wszystkie moje lesby sprzedam do porno

utwory / premiera w sieci z Połowu Zuzanna Strehl

Premierowy zestaw wierszy Zuzanny Strehl wszystkie moje lesby sprzedam do porno. Prezentacja w ramach projektu „Poetyckie debiuty 2020”.

WIĘCEJ

oglądając martwą naturę

recenzje / KOMENTARZE Julian Rosiński

Autorski komentarz Juliana Rosińskiego, laureata 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

Alessandro Del Piero otwiera Cyc Gada i myśli sobie, jakie to jest dobre

recenzje / KOMENTARZE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy Wieże Juliana Rosińskiego, laureata 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

Z wieży spada się do skutku

wywiady / O PISANIU Julian Rosiński Nina Woytala

Rozmowa Niny Woytali z Julianem Rosińskim, laureatem 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

Biorę całe bogactwo wykwitu

wywiady / O PISANIU Karolina Kapusta Sara Akram

Rozmowa Sary Akram z Karoliną Kapustą, laureatką 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

Chirurgiczna precyzja

recenzje / ESEJE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy Wykwit Karoliny Kapusty, laureatki 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

moje wenflony miały skrzydła

recenzje / KOMENTARZE Karolina Kapusta

Autorski komentarz Karoliny Kapusty, laureatki 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

Relacje ważniejsze od poezji i lewicy

wywiady / O PISANIU Julian Rosiński Tomasz Gromadka

Rozmowa Julka Rosińskiego z Tomaszem Gromadką, laureatem 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

Niższa polityczność

recenzje / ESEJE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy Komunizm, gówno i może cie kocham Tomasza Gromadki, laureatki 15. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ

Komunizm, gówno i może cie kocham

utwory / premiera w sieci z Połowu Tomasz Gromadka

Premierowy zestaw wierszy Tomasza Gromadki Komunizm, gówno i może cie kocham. Prezentacja w ramach projektu „Poetyckie debiuty 2020”.

WIĘCEJ

Mistrz Worda opanowuje podstawowe kompetencje soszjalu

utwory / premiera w sieci z Połowu Sara Akram

Premierowy zestaw wierszy Sary Akram Mistrz Worda opanowuje podstawowe kompetencje soszjalu. Prezentacja w ramach projektu „Poetyckie debiuty 2020”.

WIĘCEJ

Pętla „for” do pętli „while”: my jeszcze sobie porozmawiamy

recenzje / IMPRESJE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy Mistrz Worda opanowuje podstawowe kompetencje soszjalu Sary Akram, laureatki 15. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ

Wiersze nie służą mi do niczego

wywiady / O PISANIU Sara Akram Tomasz Gromadka

Rozmowa Tomasza Gromadki z Sarą Akram, laureatką 15. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ

Z perspektywy czasu przypomina mi głośno ujadającego szczeniaczka

wywiady / O PISANIU Karolina Kapusta Zuzanna Strehl

Rozmowa Karoliny Kapusty z Zuzanną Strehl, laureatką 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ

Chirurgiczna precyzja

recenzje / ESEJE Dawid Mateusz

Impresja Dawida Mateusza na temat zestawu wierszy Wykwit Karoliny Kapusty, laureatki 15. edycji Połowu.

WIĘCEJ