wywiady / O PISANIU

Rewolucja zaczyna się od rokoszu lemurów

Patrick Leftwich

Szymon Kowalski

Rozmowa Szymona Kowalskiego z Patrickiem Leftwichem, laureatem projektu „Połów. Poetyckie debiuty 2021”.

Biuro Literackie

Szymon Kowalski: Witaj, salut, Patrick. Znam cię jako osobę prężnie działającą w dziedzinie filozoficznej. Jesteś jedną z komórek HOMARA. Zajmujesz się tłumaczeniem prac Nicka Landa. Z tego, co się orientuję, aktualnie pracujesz nad doktoratem. Zacznę naszą milutką rozmowę nieco generalnymi oraz elementarnymi zapytaniami. Jaki impuls skłonił Cię do przeniesienia Twojego projektu filozoficznego na podłoże poetyckie? Co taka czynność złożyła mu na ręce? Czy w ogóle odnajdujesz w Swoim przypadku więzi między tymi dwoma przestrzeniami, czy może chcesz, żebym ich już nigdy więcej ze sobą nie łączył? 

Patrick Leftwich: Cześć, Szymon. Jedno i drugie rozwijało się od zawsze równocześnie, z różnymi okresami większego skupienia na poezji albo filozofii, zależnie od nacisków środowiskowych, jak na przykład to, że w końcu wypadałoby skończyć ten doktorat. Poezja, czy w ogóle przekonanie, że chcę pisać cokolwiek, było pierwsze i długo ważniejsze, ale w trakcie studiów odkryłem, że typowy dla poezji impuls przebiega też przez różne teksty filozoficzne. Czytając pierwszy raz Kłącze Deleuze’a i Guattariego czy Precesję symulakrów Baudrillarda, czułem się, jakby w moim mózgu ścierały się evangeliony i anioły. Dzięki filozofii zacząłem doceniać ograniczenia formalne w pisaniu, także wierszy. Dlatego obie przestrzenie czasem wypychają siebie nawzajem z zakresu uwagi, jakim dysponuję, ale zdecydowanie łączą się w tym sensie, że są dla mnie dwoma modelami myślenia w różnych architekturach barier, wejść/wyjść i kodów, w których wydaje mi się, że rozwijam jedną i tę samą ideę.

To jak wygląda kwestia inspiracji? Jest mowa o Deleuze’ie i Guattarim, Nicku Landzie. Ktoś jeszcze? Czy czerpiesz też może z innych, osobliwych regionów? Jak została ukształtowana architektura Twojej twórczości?

Przede wszystkim, ukształtowały mnie: Władca Pierścieni, ten Tolkiena i ten Jacksona, Matrix i kino coming–of-age. Jakiś czas temu uświadomiłem sobie, że ustawiły we mnie uporczywe odtwarzanie patetycznych i wzniosłych przygód, których stawką są albo losy wszechświata, albo losy wielkiej miłości. W przypadku afektywnej atmosfery i tematów tych wierszy na pewno mógłbym wymienić cyberpunkowe anime, witch house, glitch animations Davida O’Reilly’ego, teksty Jamiego Stewarta z Xiu Xiu, blog CCRU, OuLiPo, Gummo i Chrisa Markera.

Dobrze, przechodzimy zatem do konkretniejszych tematów. W Twoich tekstach z łatwością można odnaleźć ornamenty związane z katastrofą. Jak myślisz, jak wygląda stan rzeczywistości Twojego zestawu? Czy katastrofa się wydarzyła i poszczególne elementy są już wrzucone w jej tryby, ruch, przepływ, czy jednak na niebie dopiero pojawia się ta legendarna niewiasta obleczona w słońce, niektórzy ledwie zaczynają słyszeć pierwsze wycia? A może katastrofa jest wieczna? Lub wiecznie powraca?

Chciałem, żeby katastrofa funkcjonowała w tych tekstach na dwóch poziomach. Z jednej strony, od początku kapitalizmu (albo od momentu przyjęcia postawy dwunożnej człekokształtnych) świat zamienił się w niekończące się i wielotorowe pasmo katastrof, które wiecznie powracają. I nie wydaje mi się, żeby ta sytuacja miała się szybko zmienić, nawet w wypadku postkapitalistycznej utopii. Z drugiej strony, interesuje mnie napięcie między podmiotem, który przeczuwa, że katastrofa nadciąga, a jego rozpadem, gdy uświadamia sobie, że ta już dawno się wydarzyła. To punkt wyjścia do składania siebie na nowo z tą właśnie świadomością, że zawsze żyjemy od wypadku do wypadku. Sposoby radzenia sobie z jedną katastrofą, te same techniki, których używamy do jej uniknięcia, sprowadzają na nas inną katastrofę w przyszłości, prawdopodobnie jeszcze większą. Wtedy trzeba jeszcze raz testować parametry i wymyślić, co robić – i jak widzimy na przykładzie postępującej katastrofy klimatycznej, to nie jest gra zero-jedynkowa. Chyba więc ten zestaw wyje wszystkimi czterema sensami apokalipsy, o których wspomniałeś (lol).

Słyszę je zza mojego okna. Kolejnym zagadnieniem, które mnie nurtuje, jest sama forma. Twoja propozycja przypomina bardziej wielki, obszerny poemat niż zestaw poszczególnych, wyodrębnionych wierszy. Gigantyczne tablice z licznymi frazami, sekwencjami słowno-znakowymi, wszystkie ze sobą mocno scementowane. Dlaczego tak? Czy świadomie wybrałeś formę przypominającą poemat? W jaki sposób skonstruowany jest podmiot liryczny w tym zestawie? Dobrym tropem jest tu słowotok podmiotu wywołany jego rozpadem, o którym mówiłeś, popadanie przez niego w niezrównoważenie?

No tak, wiersze w tym zestawie są fragmentami wykrojonymi z większego poematu. Parę lat temu znajoma pokazała mi któryś ze swoich wczesnych dramatów, w którym wykorzystała całą przestrzeń kartki-ekranu na rozstrzelone frazy i znaki, niebędące interpunkcją, lecz raczej znakami afektywnymi, co zamieniało tekst w portal do nieznanej przestrzeni. Pierwszy raz zobaczyłem coś takiego. Nie wiem, na ile podobnie funkcjonują te znaki u mnie, co u niej tam wtedy, już nie pamiętam nic więcej poza tym wrażeniem niesamowitości, zdziwieniem, że tak może wyglądać poezja. Forma powstała więc pierwsza i zawsze już była dla mnie bardziej porywająca niż potrzeba przekazania swoich doświadczeń albo bezpośredniego komentarza na temat rzeczywistości – moje życie jest dosyć zwyczajne. Od tamtego momentu czułem, że odnalazłem swój głos, metodę pisania czy matrycę poetycką.

W tych tekstach chciałem przekształcić znaki i formę graficzną w nośnik afektu, który obok słów stanowi integralną część wiersza. Trochę niczym anomalia semiotyczna dystrybuująca intensywne afekty w maszynie-wierszu, bardziej w stylu Czycza, Kathy Acker lub Pounda niż intermedialnych ingerencji jak na przykład. z Rozdzielczości Chleba. Z tym się znowu wiąże to, że w warstwie stylistycznej zależało mi na wyobcowaniu czytelnika z metafor i związków frazeologicznych przez rozbijanie ich składowych i łączenie ze słowami lub frazami, których sens jest bliski tym składowym, ale przemieszczony i sztuczny. Chciałem, żeby były eerie, ale tak, by ta sztuczność zawierała w sobie możliwość nowego układu, zapowiedź konstrukcji świata z katastrofy (zamiast rzeczywistości po niej). Od anomalii poetyckiej do syntetycznej intymności. I, patrząc wstecz, to właśnie poszukiwanie podmiotu syntetycznej intymności było przyczyną, która od początku kazała mi montować wiersze w takiej formie. Poszukiwałem formy dla takiego podmiotu.

W Homarze eksplorowaliśmy w różnych projektach, w różnych mediach coś, co nazwaliśmy między innymi syntetyczną intymnością, przez którą rozumiem doświadczenie bliskości z tym, co obce, wykraczające poza granice codzienności, jak planetarny kataklizm lub anomalia technologiczna, ale konieczne do przetrwania w solarpunkowej rzeczywistości. Podmiotem syntetycznej intymności byłyby technołajzy grasujące na wysypiskach dwudziestego pierwszego wieku w poszukiwaniu softwaru do uploadowania junk afektów, fake tożsamości, pato-apek i innych info-ochłapów, w których katastrofa zostaje przetworzona na warunek świata zaprojektowanego wokół Strefy X, na innej planecie, ponad ziemią, jak miasta-kopuły z Ergo Proxy, albo pod ziemią jak w trylogii Liu Cixina. Podmiot zaadaptowany do niestabilnego środowiska naturalnego i ekonomicznego.

To jest naprawdę srogie rozjaśnienie. Obcość. Ta kategoria obcości, którą przedstawiłeś, bardzo mnie zajęła. Ile jest jej w Twoim zestawie? Czy jest u Ciebie zawsze pozorna? Może niektóre jej cząstki próbują uciec od swej zwodniczości, tworzą prawdziwe zewnętrze, całkowicie nową sferę manewrów? Czy projekty przyszłości w tym znaczeniu są jedynie obce? Na zasadzie kontrastu możesz też zająć stanowisko co do samej namacalności. Jak ona wygląda? Jak wygląda w Twoich tekstach zdarzenie, kiedy to, co obce, wchodzi w korelację z tym, co fizycznie prawdziwe, naturalne?

Mmm, myślę, że sztuczne czy syntetyczne nie są pozorne, na pewno jest w nich sporo symulacji i spekulacji, które jednak mają zdecydowanie realne konsekwencje.

Tak, oczywiście, dlatego właśnie w pytaniu o pozorność chodziło mi raczej o pozorność obcości, o to, czy istnieje coś takiego ak „prawdziwa obcość”, nieposiadająca żadnych powiązań z rzeczywistością.

Land napisał gdzieś, że „poezja jest inwazją, a nie ekspresją”. Inwazja zawsze nadciąga z zewnątrz i nie da się nad nią zapanować, przekształca to, na co naciera. Inwazja niesie w sobie obcą przyszłość dla teraźniejszości, z którą jesteśmy obeznani. Dlatego projekty przyszłości, jeśli mają wydostać nas z zatrzasków współczesnych problemów, muszą obejmować pytanie o obcość. Na przykłąd przez tworzenie poetyckich labiryntów formalnych albo innych złożonych procedur pisania – w tym sensie wiersz jest trochę przedmiotem alchemicznym, równaniem matematycznym albo instrumentem percepcji, równocześnie generującym tę nebulę, którą ma zwizualizować. Każde z nich ma dostarczać informacji niedostępnych na co dzień. Nie mam jednak pojęcia, jak i czy to faktycznie działa w moich tekstach, jestem ich częścią, więc nie mogę sam tego zweryfikować. Ale to fajne pytanie o utopijność poezji.

Czytając Twoją propozycję, najwięcej razy zatrzymywałem się na fragmencie, gdzie pojawia się figura zombie. To dla mnie moment istotny, pozwalający na krystalizację świata Twoich tekstów. Stąd moje pytania. Czy zombiewytworzyli autonomię? Są zwartą, stale poszerzającą się grupą separatystów, czy może bugiem, immanentnym errorem płaszczyzny katastrofy? Jak działają? Jak się rodzą i umierają? I czy oprócz nich wymieniłbyś jakieś inne kasty, gromady (jeśli zombie takową są) funkcjonujące w Twoich tekstach? 

zombie, są wieloryby, argonauci, kitsune i są lemury, które wychodzą na spacery o regularnych godzinach i lubią drzemać w koszyczku. Wiemy, jak się rodzą – z popkultury i innych źródeł wiedzy – przez ukąszenie, przez zakażenie, stare VHS i inne skomplikowane procedury formalne. Wszystkie one tworzą rozproszoną konstelację demonów, które grasują w różnych sektorach infosfery. Giną od zaklęć i z przypadku. Mogą zostać przejęte przez zręcznych magów i przeobrażone w wektory panowania nad architektoniką danych. Nie są organizacją separatystyczną, chyba, bo nie zajmują się wcale sprawami administracyjno-politycznymi, ale to nie znaczy, że są bezmyślnie dającymi się opanować instrumentami do reprodukcji państwa i kapitalizmu. Ale za to, jeśli dochodzi do eksplozji społecznej przeciw mechanizmom opresji, to tylko dlatego, że zombie przemaszerowało przez układy nerwowe, serwery czy kanały uliczne. Rewolucja zaczyna się od rokoszu lemurów.

Lemury nie są tym, czym się wydają. Zapamiętam to sobie. Hmm (patrzy na zegarek), będziemy już kończyć. Wielkie dzięksy oraz wyrazy wdzięczności za tę przednią rozmowę. Ostatnie szybkie pytanie. Sto sekund do północy to wciąż aktualny czas?

(wyciąga zegarek z kieszonki kamizelki) O rety, o rety, to wciąż aktualny czas, ale czuć, że ucieka, na pewno się spóźnimy. Dziękuję za rozmowę!

O AUTORACH

Patrick Leftwich

teoretyk, tłumacz, poeta; pisze doktorat o diagramatyce post-prawdy, pracuje nad przekładem Fanged Noumena Nicka Landa, należy do jednostki badawczej HOMAR; wiersze publikował w „Stonerze Polskim” (pod pseud. 0°DLL) i „Stronie Czynnej”.

Szymon Kowalski

urodzony w roku odkrycia pozasłonecznej planety typu superziemia Janssen. Pochodzi z okolic gwiazdy Alfa Canis Majoris. Zajmuje się tworzeniem błyskowych dzieł lirycznych.

powiązania

Manifest Poezji Maszyn Gödlowskich [1]

recenzje / KOMENTARZE Patrick Leftwich

Autorski komentarz Patricka Leftwicha, laureata 16. edycji Połowu poetyckiego.

WIĘCEJ

ja i moja banda zdegradujemy wszystkie całuny

utwory / premiera w sieci z Połowu Szymon Kowalski

Premierowy zestaw wierszy Szymona Kowalskiego ja i moja banda zdegradujemy wszystkie całuny. Prezentacja w ramach projektu „Połów. Poetyckie debiuty 2021”.

WIĘCEJ

Ewangelia: geneza zapachu

recenzje / IMPRESJE Szymon Kowalski

Impresja Dawida Mateusza i Jakuba Skurtysa na temat poezji Szymona Kowalskiego, laureata 16. edycji Połowu poetyckiego.

WIĘCEJ

Sroga aberracja

wywiady / O PISANIU Bartosz Horyza Szymon Kowalski

Rozmowa Bartosza Horyzy z Szymonem Kowalskim, laureatem projektu „Połów. Poetyckie debiuty 2021”.

WIĘCEJ

Na oślep, żeby ominąć

wywiady / O PISANIU Bartosz Horyza Patrick Leftwich

Rozmowa Patricka Leftwicha z Bartoszem Horyzą, laureatem 16. edycji Połowu poetyckiego.

WIĘCEJ

Coś wisi w powietrzu

wywiady / O PISANIU Ola Lewandowska-Ferenc Zofia Kiljańska

Rozmowa Zosi Kiljańskiej z Olą Lewandowską-Ferenc, laureatką projektu „Połów. Poetyckie debiuty 2021”.

WIĘCEJ

Let the right one in

recenzje / ESEJE Dawid Mateusz Jakub Skurtys

Impresja Dawida Mateusza i Jakuba Skurtysa na temat poezji Oli Lewandowskiej-Ferenc, laureatki 16. edycji Połowu poetyckiego.

WIĘCEJ

Bitwa na niemruganie

recenzje / KOMENTARZE Ola Lewandowska-Ferenc

Autorski komentarz Oli Lewandowskiej-Ferenc, laureatki projektu „Połów. Poetyckie debiuty 2021”.

WIĘCEJ

jesteśmy pierwszą ciemnością tego lata

utwory / premiera w sieci z Połowu Ola Lewandowska-Ferenc

Premierowy zestaw wierszy Oli Lewandowskiej-Ferenc jesteśmy pierwszą ciemnością tego lata. Prezentacja w ramach projektu „Połów. Poetyckie debiuty 2021”.

WIĘCEJ

Manifest Poezji Maszyn Gödlowskich [1]

recenzje / KOMENTARZE Patrick Leftwich

Autorski komentarz Patricka Leftwicha, laureata 16. edycji Połowu poetyckiego.

WIĘCEJ

Spektralne linie, solarne pasma

recenzje / ESEJE Dawid Mateusz Jakub Skurtys

Impresja Dawida Mateusza i Jakuba Skurtysa na temat poezji Patricka Leftwicha, laureata 16. edycji Połowu poetyckiego.

WIĘCEJ

ja i moja banda zdegradujemy wszystkie całuny

utwory / premiera w sieci z Połowu Szymon Kowalski

Premierowy zestaw wierszy Szymona Kowalskiego ja i moja banda zdegradujemy wszystkie całuny. Prezentacja w ramach projektu „Połów. Poetyckie debiuty 2021”.

WIĘCEJ

Ewangelia: geneza zapachu

recenzje / IMPRESJE Szymon Kowalski

Impresja Dawida Mateusza i Jakuba Skurtysa na temat poezji Szymona Kowalskiego, laureata 16. edycji Połowu poetyckiego.

WIĘCEJ

Sroga aberracja

wywiady / O PISANIU Bartosz Horyza Szymon Kowalski

Rozmowa Bartosza Horyzy z Szymonem Kowalskim, laureatem projektu „Połów. Poetyckie debiuty 2021”.

WIĘCEJ

Głowa zaabordowana przez statek mózgowych piratów

wywiady / O PISANIU Aleksandra Byrska Zofia Kiljańska

Rozmowa Aleksandry Byrskiej z Zofią Kiljańską, laureatką projektu „Połów. Poetyckie debiuty 2021”.

WIĘCEJ

Koszmary Sinéad O’Connor

recenzje / IMPRESJE Dawid Mateusz Jakub Skurtys

Impresja Dawida Mateusza i Jakuba Skurtysa na temat poezji Zofii Kiljańskiej, laureatki 16. edycji Połowu poetyckiego.

WIĘCEJ

Na oślep, żeby ominąć

wywiady / O PISANIU Bartosz Horyza Patrick Leftwich

Rozmowa Patricka Leftwicha z Bartoszem Horyzą, laureatem 16. edycji Połowu poetyckiego.

WIĘCEJ

Tętent spalonej awangardy

recenzje / IMPRESJE Dawid Mateusz Jakub Skurtys

Impresja Dawida Mateusza i Jakuba Skurtysa na temat poezji Bartosza Horyzy, laureata 16. edycji Połowu poetyckiego.

WIĘCEJ

Część wierszy o jaraniu się

utwory / premiera w sieci z Połowu Bartosz Horyza

Premierowy zestaw wierszy Bartosza Horyzy Część wierszy o jaraniu się. Prezentacja w ramach projektu „Połów. Poetyckie debiuty 2021”.

WIĘCEJ

Kalcyt i multa

recenzje / KOMENTARZE Aleksandra Byrska

Autorski komentarz Aleksandry Byrskiej, laureatki 16. edycji Połowu poetyckiego.

WIĘCEJ

Kredę gryzie się ze strachu

recenzje / IMPRESJE Dawid Mateusz Jakub Skurtys

Impresja Dawida Mateusza i Jakuba Skurtysa na temat poezji Aleksandry Byrskiej, laureatki 16. edycji Połowu poetyckiego.

WIĘCEJ

A na wszystko śnieży popiół i brokat

wywiady / O PISANIU Aleksandra Byrska Ola Lewandowska

Rozmowa Oli Lewandowskiej z Aleksandrą Byrską, laureatką 16. edycji Połowu poetyckiego.

WIĘCEJ

Spektralne linie, solarne pasma

recenzje / ESEJE Dawid Mateusz Jakub Skurtys

Impresja Dawida Mateusza i Jakuba Skurtysa na temat poezji Patricka Leftwicha, laureata 16. edycji Połowu poetyckiego.

WIĘCEJ

Ewangelia: geneza zapachu

recenzje / IMPRESJE Szymon Kowalski

Impresja Dawida Mateusza i Jakuba Skurtysa na temat poezji Szymona Kowalskiego, laureata 16. edycji Połowu poetyckiego.

WIĘCEJ