recenzje / KOMENTARZE

Przodownica Nimfa, przodownik Tryton

Jacek Dehnel

Komentarz Jacka Dehnela do wiersza Na wydobycie pancernika "Gneisenau" Jarosława Iwaszkiewicza, towarzyszący premierze książki Wielkie, pobrudzone, zachwycone zwierzę, wydanej w Biurze Literackim 14 lutego 2013 roku.

Okladka__Wielkie_pobrudzone_zachwycone_zwierze Biuro Literackie kup książkę na poezjem.pl

W dniach 6-12 września 1951 roku brygady Przedsiębiorstwa Ratownictwa Okrętowego wydobyły i pocięły kadłub niemieckiego pancernika „Gneisenau”, zatopionego pod koniec wojny przez wycofujące się oddziały Kriegsmarine u wejścia do gdyńskiego portu. Z wraku uzyskano 30 tys. ton stali, 400 ton metali kolorowych, kilkaset kilometrów zdatnych do użytku kabli, dwie turbiny, liczne silniki – dziś wydaje się to może nieistotne, w tamtych czasach takie dane trafiały na pierwsze strony gazet. Ale nie tylko dane. Już 7 października na pierwszej stronie tygodnika „Nowa Kultura” ukazała się oda Jarosława Iwaszkiewicza „Na wydobycie pancernika ‚Gneisenau'”, przedrukowana potem jeszcze w dwutygodniku „Ster” oraz, z czasem, w kolejnych książkach poetyckich.

Na wydobycie pancernika „Gneisenau”

A cóż byście wy powiedzieli,
tokarze, spawacze, nurki,
gdybym aby was opiewać,
wzywał Zeusowe córki?

To dawnym poetom trąbiły trytony
i trójzębem rozdzielały przepaście wód –
dzisiaj morze gniewne smaga
wasz uparty codzienny trud.

Trzysta pięćdziesiąt dni i nocy
wypełnionych pracą po zręby,
walczyły dłonie polskiego robotnika,
zbrojne nie w konchy i trójzęby
ale w nowoczesne palniki –

nie nimfy przepłoszone uciekały morzem
chlaszcząc po falach płaskimi chwostami,
ale pomiędzy ścianami upartego wolframu
przemykały się przelęknione węgorze.

Setki dłoni, ludzie bez strachu,
pod pokrowcem dusznych skafandrów,
przy pompach, palnikach, dźwigach,
wykopywały zarytą w piachu
zniszczenionośną salamandrę.

I oto z szarej wody, niby rdzawa róża,
olbrzymi krzew wyhodowany w ogrodach faszyzmu,
szkielet pancernika się wynurza,
poddany nowej ojczyźnie.

Historia o bohaterskich ludziach
walczących z ośmiornicą śmierci
rozchodzi się po całej naszej ziemi,
odbija się w każdym sercu.

Stanie się materią życia,
to, co miało być śmierci pastwą:
moralność nowego świata
zardzewiałe odrodzi żelastwo.

Takiego nam znaku trzeba
na święto naszego znoju:
powiewają morze i niebo,
dwie błękitne flagi pokoju.

Iwaszkiewicz całym swoim jestestwem – a właściwie bardziej pozą, którą przybrał przed wojną – symbolizował to, czego nowa Ludowa Ojczyzna się brzydziła i czego nie potrzebowała. Pochodził z kresowej szlachty, przy czym szlachectwo to wyrażało się nie w zamożności, bo rodzina biedowała, ale raczej w koligacjach i tradycji. Gdyby nie kompleksy zubożałego prowincjusza, Iwaszkiewicz pozostałby może przy wizerunku państwowca, inteligenta pracującego, który przypadkowo się wzbogacił na ślubie z dziedziczką fortuny; nie przewidział jednak powojennych zmian i zrobił wszystko, by wypaść jak najgorzej w oczach nowych władców Polski. Był członkiem przedwojennej elity warszawskiej, sanacyjnym dyplomatą, wżenionym w rodzinę fabrykantów „panem na Stawisku” (na kilkunastu hektarach, ale po wojnie i mniejsze majątki odbierano „obszarnikom”), artystowskim poetą, który nie dbał o „szarego człowieka pracy”, wreszcie „pederastą”, co kłuło w oczy niejednego zwolennika moralności socjalistycznej.

Cóż mógł zrobić? Z rezygnacją oddać Stawisko, pożegnać dawny tryb życia i, jak wielu inteligentów, udać się na emigrację, chociażby wewnętrzną. Byłoby to może łatwiejsze, gdyby majątek został za wschodnią granicą albo przepadł w trakcie ofensywy, doszczętnie zburzony; tak się jednak nie stało, trwał pod samą Warszawą tak, jak drzewiej bywało, podczas gdy niemal cały krąg znajomych Iwaszkiewiczów stracił w działaniach wojennych swoje księgozbiory, kolekcje, pieniądze, kamienice i fabryki, nie mówiąc o życiu własnym i bliskich. Mógł też – i tak zrobił – na przekór wszystkiemu, „uciec do przodu” i zgłosić akces do „nowej Polski”, wybierając dwuznaczną i nader kłopotliwą rolę. Zachować Stawisko i pisać socrealistyczną poezję.

Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. Pokazowym tekstem, którym Iwaszkiewicz „zapłacił” za zachowanie Stawiska i dawnego trybu życia w PRLu, był „List do Prezydenta Bieruta”, datowany 18 kwietnia 1952 (data nieprzypadkowa: laurka na sześćdziesiąte urodziny panującego) i pozostający w stylistyce komunistycznej odmiany poezji dworskiej: przywódca jest wizjonerem, poeta składa samokrytykę, że zaufał przebrzmiałej mądrości i nie zauważał ugiętego pod jarzmem prostego człowieka; i choć nadal żal mu „zachodów promienistych” i „róż” i „marmurów” to, choć stary, przyjmuje nowe; chwali Bieruta nie dlatego, że ten jest władcą, ale dlatego, że Bierut kocha Polskę, itp., itd. Literacko „List…” jest przeciętny, przewidywalny do granic możliwości; znacznie od niego ciekawsza jest właśnie oda „Na wydobycie pancernika ‚Gneisenau'”.

Mamy tu tegoż właśnie samego Iwaszkiewicza, co w „Liście…”, kochającego przebrzmiałe mądrości i zmęczone oczy pasącego piękności widokiem; wychodzi na scenę z tym, co ma pod ręką: całym sztafażem klasycznej poezji, i usiłuje napisać wiersz socrealistyczny. Przyjrzyjmy się, jak to robi.

Wie, że w odzie dobrze wygląda apostrofa – we wcześniejszych „Odzie na Gdańsk” i „Odzie do Czasu” zwracał się do Gdańska i Czasu, tu przecież nie przemówi się ani do tytułowego niemieckiego pancernika, ani do bóstw antycznych (nieistotne), ani do Boga (niezgodny z komunistycznym ateizmem), zwraca się więc do robotników: tokarze, spawacze, nurki. A z czym się zwraca? Z propozycją. Cóż byście wy powiedzieli, gdybym wzywał Zeusowe córki żeby was opiewać. Czyli nie gniew Achilla opiewaj a trud robotników opiewaj. Ale mamy tu właśnie to istotne przesunięcie: poeta nie zwraca się do Muzy, ale do robotników, których prosi o radę czy pozwolenie, proponuje. Nieśmiało, bo spodziewa się odmowy. „Na wydobycie pancernika…” jest, podobnie jak „List do Prezydenta Bieruta”, wierszem-samokrytyką; Iwaszkiewicz pokazuje nieadekwatność swojego dawnego języka poetyckiego i zainteresowań, i próbuje doszlusować. Z jednej strony więc rozkłada z niejaką wzgardą swój poetycki kramik (tam róże i marmury, tu Zeusowe córki i trytony), z drugiej łapie się za nowe słownictwo: propagandowe i techniczne. Czasy się zmieniły. Kiedyś dawnym poetom trąbiły trytony, natomiast dzisiaj morze gniewne smaga / wasz uparty codzienny trud. Ów uparty codzienny trud, który kończy pierwszą cząstkę wiersza, jest socrealistycznym liczmanem, który niewiele tak naprawdę znaczy, jest frazą obiegową – robotnik pracuje uparcie i ciężko, dzień w dzień. Iwaszkiewicz zaczerpnął ją z propagandy, z nowego języka poetyckiego, wtłaczanego przez speców od realizmu socjalistycznego – tyle, że, jak się zdaje, niezbyt udanie ją umieścił. Podniesienie pancernika nie jest trudem codziennym, jest wydarzeniem wyjątkowym; to, co pasowałoby pewnie do tekstu o ciągłym trudzie rolnika czy hutnika, w wierszu o wysiłku wyjątkowym, o specjalnym „czynie”, nie pasuje do konceptu całości. Podobnie, jak część terminów technicznych. Nurkowie z pewnością brali udział w podnoszeniu wraku (jeden nawet zginął), ale czy w podnoszeniu i cięciu blach brali udział tokarze? Wątpię. Zresztą dalej czytamy o ścianach upartego wolframu, choć jako żywo ściany z wolframu nie były, a ze stali wzmacnianej wolframem w ilościach znikomych. Ale wolfram brzmi ładnie i do rymu z chwostami, a Iwaszkiewicz nie encyklopedia techniczna.

Następna cząstka wiersza jest ciągnącym się przez trzy strofy opisem pracy. I znów Iwaszkiewicz pokazuje pęknięcie między dawnym a nowym, jak w parach rysunków „kiedyś” i „dziś”, popularnych zresztą i w latach międzywojennych (na jednym rysunku furmanka, na drugim samochód, na jednym chata, na drugim drapacz chmur), i w okresie stalinowskim (na jednym rozparty w powozie bogacz, a w rynsztoku biedak, na drugim – ludzie pracy jadą radośnie tramwajem, a do rynsztoka co najwyżej trafia zdemaskowany spekulant). Tyle, że ten koncept wymaga ścisłych odpowiedników po obu stronach. A u Iwaszkiewicza to się nie sprawdza. Po lewej są Zeusowe córki, mające wspomagać poetę w opiewaniu bohaterów (tu – robotników) po drugiej – nic zgoła. Po lewej w ramach sztafażu morskiego są trytony, po prawej nie ma sztafażu morskiego (robotnicy przecież są bohaterami!), jest samo morze. W drugiej cząstce jest jeszcze głupiej: wychodzi, że konchy i trójzęby są odpowiednikami nowoczesnych palników, czyli Iwaszkiewicz właściwie przyznaje się, że w głębi jego wyobraźni literackiej robotnicy nie są żadnymi bohaterami, a sztafażem właśnie. Więcej, nimfy przepłoszone stają się przelęknionymi węgorzami. Nic się z niczym nie zgadza, bohaterowie-robotnicy trafiają do jednego worka z morską fauną.

W tym momencie wiersz jest już tak pogubiony, że Iwaszkiewicz porzuca myślenie o antyku i tradycyjnym języku poetyckim, próbuje pociągnąć resztę inaczej. Nie na opozycji „dawniej-dziś” a na pomysłowym opisaniu procesu wydobycia wraku. Mamy zatem konieczne dane: trzysta pięćdziesiąt dni i nocy, bo to szczegół gazetowy, nowoczesne palniki, bo to opiewanie znakomitej technologii, uparty wolfram, bo to – chybiony, jak się zdaje – termin techniczny, podobnie jak skafandry, pompy, palniki, dźwigi. Pomiędzy tym zostały rozsiane obowiązkowe frazy propagandowe: wypełnione pracą po zręby, dłonie polskiego robotnika, setki dłoni, ludzie bez strachu. I jedno tylko nie pasuje: kończąca frazę zniszczenionośna salamandra. To właśnie świadectwo drugiego pomysłu na wiersz, gdzie Iwaszkiewicz próbuje znów uciekać do przodu: skoro nie wyszła mu opozycja dawne-nowe, skoro nie wychodzą mu terminy techniczne, w których czuje się obco i niewygodnie (w żadnym innym tekście nie będzie tego próbował), rzuca się w pomysłowość. Faktycznym bohaterem literackim „Na wydobycie…” zostaje ostatecznie nie robotnik polski, a tytułowy niemiecki pancernik; istotą wiersza staje się wynajdowanie nieoczekiwanych metafor na jego określenie. Zniszczenionośna salamandra jest pierwszą z nich – ostatnia cząstka, która ma być morałem tekstu, mieści ich jeszcze kilka.

Szkielet pancernika staje się oto rdzawą różą, olbrzymim krzewem wyhodowanym w ogrodach faszyzmu (!), który zostaje poddany nowej ojczyźnie. Oczywiście znów nic się nie składa – rdzawa róża kojarzy się raczej z pojedynczym, wielkim kwiatem, ale okazuje się że to cały krzew, w dodatku z ogrodów faszyzmu. Pomijam już kwestię terminu politycznego (faszyzm zamiast hitleryzmu czy nazizmu), ale co byłoby tym ogrodem, przedwojenna niemiecka stocznia? I w jaki sposób krzew miałby być poddany? Zniszczenionośna salamandra, i owszem, mogłaby zostać tak opisana (jak smok w legendach o świętych dziewicach, poskramiających potwora), ale krzew róż? Idźmy dalej. Pancernik to ośmiornica śmierci (termin prawie jak z Bonda), z którą walczyli bohaterscy ludzie. To, że historia o nich rozchodzi się po całej naszej ziemi, odbija się w każdym sercu to znów pusta socrealistyczna klisza, pomińmy ją zatem, ale spójrzmy dalej: stanie się materią życia, to, co miało być śmierci pastwą. To, co przed chwilą było groźną ośmiornicą śmierci, okazuje się pastwą śmierci, czyli jej ofiarą, zardzewiałym żelastwem, leżącym bez życia. Które się odrodzi dzięki moralności nowego świata. Pojęcia życia i śmierci zupełnie są tu przemieszane przez to, że Iwaszkiewicz pisze tekst nie o okręcie, a o jego wraku. Śmiercionośny i groźny (a zatem: żywy) był zatem i okręt, i wrak, ale wrak równocześnie był bezużyteczny, martwy. Poziom zagmatwania jest straszliwy i zmierza ku zupełnemu bezsensowi. Czy zostaje rozwikłany? Skądże. Iwaszkiewicz znów ucieka, tym razem w czystą propagandę. Nowe, komunistyczne społeczeństwo przekuje… no, nie miecze na lemiesze, bo to fraza biblijna, ale salamandrę na lokomotywy i kombajny. Zabójcza stal będzie służyła ludziom pracy. To morał oczywisty i wtedy doskonale rozpoznawalny przez „świadomego politycznie” czytelnika. Pejzaż morski, praca, święto, pokój. I znów kiks: kalendarz świąt był w komunistycznym społeczeństwie niesłychanie ważny (z uwagi na wyparcie kalendarza kościelnego), święta były obserwowane ściśle, wyznaczały rytm roku i wyrabiania kolejnych norm. Jakim sposobem wydobycie pancernika jesienią łączy się ze „świętem znoju”, czyli 1 maja? Nijak. Ale dla pana na Stawisku nie miało to przecież większego znaczenia. Ba, jeśli będziemy czytać tekst Iwaszkiewicza między wersami, zrobi się jeszcze ciekawiej: dzięki nurkom ta straszliwa śmiercionośna salamandra, ośmiornica czy krzew złowrogich faszystowskich róż teraz się odrodzi.

Można więc odczytywać odę na kilka różnych sposobów. Po pierwsze całkowicie wprost, jako wiersz propagandowy, w którym nic nie musi się zgadzać, liczy się bowiem wyłącznie wymowa polityczna. Po drugie jako świadectwo mozołu poety, który z powodów pozaliteackich próbuje sił w poetyce, której reguł nie zna, i miota się, usiłując sprostać jej wymogom. Wreszcie – tu jednak chyba przecenilibyśmy Iwaszkiewicza – całkowicie subwersywnie: poeta pod płaszczykiem obywatelskiego posłuszeństwa pokazuje kompletny fałsz propagandy państwowej. Wszystko w niej jest bzdurą, tworzy ona zafałszowany obraz świata (pamiętajmy, że czytelnik ówczesny cały czas słyszy, że białe jest czarne, a czarne jest białe, a doświadczenie niespójności, pęknięcia pomiędzy rzeczywistością a opisującą ją narracją, jest powszechne); a służy to niczemu innemu, jak tylko zebraniu resztek po jednym totalitaryzmie i oddaniu ich w służbie drugiemu totalitaryzmowi.

Najbardziej, być może, kuszące by tu było rozwiązanie pośrednie. Że Iwaszkiewicz, przez całe życie piszący ironicznie, niepewnie, toczący wewnętrzną walkę, świadomie stworzył „Na wydobycie pancernika ‚Gneisenau'” jako taki właśnie zapis niepewności, wewnętrznego pęknięcia. I chciałby iść „z nowym”, i zdaje sobie sprawę z jego fałszu. I ma w nosie robotnika, i chciałby zarazem, żeby robotnik go czytał i zachwycał się jego nimfami i trytonami. Ale czy tak było w istocie, nie dowiemy się nigdy.

O AUTORZE

autorzy_leksykon_300x300_Dehnel
Jacek Dehnel

Urodzony 1 maja 1980 roku w Gdańsku. Poeta, prozaik, tłumacz. Zajmuje się także malarstwem i rysunkiem. Laureat m.in. Nagrody Fundacji im. Kościelskich (2005), Paszportu "Polityki" (2007), Nagrody Splendor Gedanensis (2008) oraz Nagrody Śląski Wawrzyn Literacki (2009). Nominowany do Nagrody Literackiej Nike w 2009 i w 2010 roku. W 2014 roku nominowany do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej i Nagrody Literackiej m.st. Warszawy za tom Języki obce (2013). Mieszka w Warszawie.

powiązania

01_WYWIADY__Jacek_DEHNEL__Nowotwór trzynastozgłoskowcem

Nowotwór trzynastozgłoskowcem

wywiady / O KSIĄŻCE Anna Adamowicz Jacek Dehnel

Rozmowa Anny Adamowicz z Jackiem Dehnelem towarzysząca wydaniu książki Serce Chopina, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 11 czerwca 2018 roku.

WIĘCEJ
Port_Literacki_2012_dzien_trzeci_17

Reiner R. otrzymuje nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki

dzwieki / RECYTACJE Jacek Dehnel

Wiersz z książki Rubryki strat i zysków, zarejestrowany podczas spotkania „Justyna Bargielska Jacek Dehnel i Dariusz Suska” na festiwalu Port Wrocław 2012.

WIĘCEJ
21_NAGRANIA__Jacek_DEHNEL__Jedna linijka

Jeden akapit: „Zimowe królestwo”

nagrania / Stacja Literatura Jacek Dehnel

Spotkanie „Jeden akapit” wokół książki Zimowe królestwo Philipa Larkina z udziałem tłumacza Jacka Dehnela w ramach festiwalu Stacja Literatura 22.

WIĘCEJ
07_UTWORY__Jacek _DEHNEL__Serce Chopina (1)

Serce Chopina (1)

utwory / zapowiedzi książek Jacek Dehnel

Fragment zapowiadający książkę Serce Chopina Jacka Dehnela, która ukaże się nakładem Biura Literackiego 11 czerwca 2018 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_larkin2

Szczodrość dla mniej oszukanych

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Joanna Mueller

Rozmowa Joanny Mueller z Jackiem Dehnelem, towarzysząca premierze książki Zimowe królestwo, wydanej w Biurze Literackim 23 stycznia 2017 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_niewielki_kontynent

Niewielki kontynent*

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Komentarz Jacka Dehnela do Zimowego królestwa Philipa Larkina, wydanego w Biurze Literackim 23 stycznia 2017 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Jacek-Dehnel_Szymon-Zuchowski_Tytul

Pisanie jest też pewną formą myślenia

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Szymon Żuchowski

Rozmowa Szymona Żuchowskiego z Jackiem Dehnelem, towarzysząca premierze książki Seria w ciemność, wydanej w Biurze Literackim 8 lutego 2016 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Jacek-Dehnel_Wiersz-o-tytule-ktorego-nie-ma

Wiersz o tytule, którego nie ma. Na marginesie vilanelli

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Autorski komentarz Jacka Dehnela w ramach cyklu „Historia jednego wiersza”, towarzyszący premierze książki Seria w ciemność, wydanej w Biurze Literackim 8 lutego 2016 roku.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Nowe-sytuacje-w-Trybie-męskim-Jacek-Dehnel

Nowe sytuacje w Trybie męskim: Jacek Dehnel

nagrania / Z Fortu do Portu Jacek Dehnel

Zapis spotkania „Nowe sytuacje w Trybie męskim” podczas festiwalu Port Literacki 2014.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Jacek_Dehnel_Poeci-na-nowy-wiek

Hotel Rzeszów

dzwieki / RECYTACJE Jacek Dehnel

Wiersz z tomu Poeci na nowy wiek, zarejestrowany podczas spotkania „Poeci na nowy wiek” na festiwalu Port Wrocław 2010.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Jacek_Dehnel_Nieszpory

Nieszpory

dzwieki / RECYTACJE Jacek Dehnel

Jacek Dehnel czyta wiersz z tomu Brzytwa okamgnienia. Fragment spotkania „Kochankowie na otwartym morzu” z festiwalu Port Wrocław 2007.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Jacek_Dehnel_Jutrznia

Jutrznia

dzwieki / RECYTACJE Jacek Dehnel

Jacek Dehnel czyta wiersz z tomu Brzytwa okamgnienia. Fragment spotkania „Kochankowie na otwartym morzu” z festiwalu Port Wrocław 2007.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Jezyki-obce

Antinous się wynurza

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Autorski komentarz Jacka Dehnela do wiersza Odkopanie posągu Antinousa w Delfach, 1894 towarzyszący premierze książki Języki obce, wydanej w Biurze Literackim 3 października 2013 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Jacek_Dehnel_3

Konstrukcje i rewolucje

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Maciej Woźniak

Z Jackiem Dehnelem o książce Języki obce rozmawia Maciej Woźniak.

WIĘCEJ
WYWIADY_Larkin-Zebrane

Ten stary szelma, Larkin

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Jakub Winiarski

Rozmowa Jakuba Winiarskiego z Jackiem Dehnelem i Jerzym Jarniewiczem o książce Zebrane Philipa Larkina, wydanej nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ
WYWIADY_Edmund-White

O Hotelu de Dream

wywiady / O KSIĄŻCE Edmund White Jacek Dehnel

Rozmowa Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego z Edmundem White’em o książce Hotel de Dream, wydanej nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Rubryki-strat-i-zyskow

Kindertotenlieder

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Autorski komentarz Jacka Dehnela do wiersza „Kindertotenlieder”, towarzyszący premierze książki Rubryki strat i zysków, wydanej w Biurze Literackim 13 października 2011 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Rubryki-strat

Bardziej wykład niż wylew

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Joanna Mueller

Z Jackiem Dehnelem o książce Rubryki strat i zysków rozmawia Joanna Mueller.

WIĘCEJ
WYWIADY_Poeci-na-nowy-wiek

Zapis niepewności

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Roman Honet

Rozmowa Romana Honeta z Jackiem Dehnelem, towarzysząca premierze antologii Poeci na nowy wiek, wydane w Biurze Literackim w 2010 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Ekran-kontrolny

Mała, rozbita dusza

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Kuba Mikurda

Z Jackiem Dehnelem o książce Ekran kontrolny rozmawia Kuba Mikurda.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Ekran-kontrolny

Ph. Glass: Glassworks – 5. Façades

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Autorski komentarz Jacka Dehnela do wiersza Ph. Glass: Glassworks – 5. Façades, towarzyszący premierze książki Ekran kontrolny, wydanej w Biurze Literackim 19 września 2009 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Ekran-kontrolny

Klasycyzm płodny czy też kuriozalny?

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Przemysław Witkowski

Elżbieta Martysz i Przemysław Witkowski spierają się o nową książkę Jacka Dehnela Ekran kontrolny.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Nioslem-ci-kanapeczke

Come to Me

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Komentarz Jacka Dehnela do utworu Come to me Kārlisa Vērdiņša, towarzyszący premierze książki Niosłem ci kanapeczkę, wydanej w Biurze Literackim 3 sierpnia 2009 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Nioslem-ci-kanapeczke

Pożyczone style

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Kārlis Vērdiņš

Kārlis Vērdiņš, autor wydanej w Biurze Literackim 3 sierpnia 2009 roku książki Niosłem ci kanapeczkę, w rozmowie z Jackiem Dehnelem.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Studium-temperamentu

Firbankowskie bibeloty

recenzje / NOTKI I OPINIE Jacek Dehnel

Recenzja Jacka Dehnela towarzysząca premierze książki Ronalda Firbanka Studium temperamentu, wydanej w Biurze Literackim 23 lutego 2009 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Larkin-Zebrane

Pomnę, pomnę, Wybuch

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Komentarz Jacka Dehnela do dwóch wierszy Philipa Larkina, towarzyszący premierze książki Zebrane, wydanej w Biurze Literackim 21 lipca 2008 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Jacek_Dehnel_2

Odsłuchiwanie Larkina (bez dreszczy)

wywiady / O KSIĄŻCE Grzegorz Czekański Jacek Dehnel

Rozmowa Grzegorza Czekańskiego z Jackiem Dehnelem, tłumaczem wydanej przez Biuro Literackie książki Philipa Larkina Zebrane.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Clo

O Cle

recenzje / NOTKI I OPINIE Anna Podczaszy Jacek Dehnel Jakub Winiarski Paweł Sarna Tobiasz Melanowski

Komentarze Anny Podczaszy, Jacka Dehnela, Tobiasza Melanowskiego, Pawła Sarny oraz Jakuba Winiarskiego, towarzyszące premierze książki Bogusława Kierca Cło, wydanej w Biurze Literackim 16 czerwca 2008 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Jacek_Dehnel_1

Samurajska brzytwa

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel

Rozmowa Anny Krzywani z Jackiem Dehnelem, towarzysząca wydaniu w Biurze Literackim książki Philipa Larkina Zabrane.

WIĘCEJ
WYWIADY_Jacek_Dehnel

Bez płaczów, dąsów i rzucania mięchem

wywiady / O PISANIU Jacek Dehnel Kuba Mikurda

Z Jackiem Dehnelem, tłumaczem poezji Philipa Larkina z wydanej w Biurze Literackim książki Zebrane, rozmawia Kuba Mikurda.

WIĘCEJ
RECENZJE_Wielkie_pobrudzone

Każde zwierzę chce mieć swój pomnik

recenzje / ESEJE Przemysław Koniuszy

Recenzja Przemysława Koniuszego z książki Wielkie, pobrudzone, zachwycone zwierzę Jarosława Iwaszkiewicza w wyborze Jacka Dehnela.

WIĘCEJ
RECENZJE_Wielkie_pobrudzone

Jarosław Iwaszkiewicz, Wielkie, pobrudzone, zachwycone zwierzę

recenzje / ESEJE Paweł Kozioł

Recenzja Pawła Kozioła z książki Wielkie, pobrudzone, zachwycone zwierzę Jarosława Iwaszkiewicza w wyborze Jacka Dehnela, która ukazała się w marcu 2013 roku w dwutygodnik.com.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Wielkie-pobrudzone

Jacek czyta Jarosława

recenzje / ESEJE Michał Szymański

Recenzja Michała Szymańskiego z książki Wielkie, pobrudzone, zachwycone zwierzę Jarosława Iwaszkiewicza, która ukazała się 3 marca 2013 roku w Tygodniku Powszechnym.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Wielkie-pobrudzone

Poezja skrajności i skrajnej wolności

recenzje / ESEJE Magdalena Brzęczek

Recenzja Magdaleny Brzęczek z książki Wielkie, pobrudzone, zachwycone zwierzę Jarosława Iwaszkiewicza w wyborze Jacka Dehnela.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Wielkie-pobrudzone

Próby Jarosława Iwaszkiewicza

recenzje / ESEJE Paweł Zając

Recenzja Pawła Zająca z książki Wielkie, pobrudzone, zachwycone zwierzę Jarosława Iwaszkiewicza w wyborze Jacka Dehnela.

WIĘCEJ
RECENZJE_Jacek-Dehnel_Judyta-Gulczynska_FOTO-Wiersz

FOTO-wiersz

recenzje / ESEJE Judyta Gulczyńska

Recenzja Judyty Gulczyńskiej towarzysząca premierze książki Jacka Dehnela Seria w ciemność, która ukazała się w Biurze Literackim 8 lutego 2016 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Dehnel_Jezyki-obce

Gdzieś między minionym a teraz. Języki obce Jacka Dehnela

recenzje / ESEJE Dominika Ciechanowicz

Recenzja Dominiki Ciechanowicz z książki Języki obce Jacka Dehnela.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Rubryki-strat-i-zyskow

Literacka przygoda z formą. O zyskach i stratach poety Jacka Dehnela

recenzje / ESEJE Grzegorz Tomicki

Recenzja Grzegorza Tomickiego z książki Rubryki strat i zysków Jacka Dehnela.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Jezyki-obce

Tłumacz się

recenzje / ESEJE Sylwia Sekret

Recenzja Sylwii Sekret z książki Języki obce Jacka Dehnela, która ukazała się na stronie Lubimyczytać.pl.

WIĘCEJ
RECENZJE_Dehnel_Jezyki-obce

Poziomy zaawansowania

recenzje / ESEJE Aleksandra Reimann

Recenzja Aleksandry Reimann z książki Języki obce Jacka Dehnela, która ukazała się w styczniu 2014 roku w „Nowych Książkach”.

WIĘCEJ
RECENZJE_Dehnel_Jezyki-obce

„Był dzień do opisania i nie było pointy”, czyli poeta zrozumiały w świecie tonów dekadenckich.

recenzje / ESEJE Przemysław Koniuszy

Recenzja Przemysława Koniuszego z książki Języki obce Jacka Dehnela.

WIĘCEJ
RECENZJE_Dehnel_Jezyki-obce

Między mówić a milczeć

recenzje / IMPRESJE Janusz Drzewucki

Esej Janusza Drzewuckiego towarzyszący premierze książki Języki obce Jacka Dehnela.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Rubryki-strat-i-zyskow

Rytm i forma, inne tory współczesnej poezji polskiej

recenzje / ESEJE Marcin Sierszyński

Recenzja Marcina Sierszyńskiego towarzysząca premierze książki Rubryki strat i zysków Jacka Dehnela, wydanej w Biurze Literackim 13 października 2011 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Rubryki-strat

Przyczynek do nauki o liryce dworskiej

recenzje / ESEJE Paweł Kozioł

Recenzja Pawła Kozioła towarzysząca premierze książki Rubryki strat i zysków Jacka Dehnela, wydanej w Biurze Literackim 13 października 2011 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Jacek-Dehnel

Na brzegu lustra

recenzje / ESEJE Artur Nowaczewski

Recenzja Artura Nowaczewskiego z książki Żywoty równoległe Jacka Dehnela.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Ekran-kontrolny

Transfer wieczności w mainstream

recenzje / ESEJE Jakub Winiarski

Recenzja Jakuba Winiarskiego towarzysząca premierze książki Jacka Dehnela Ekran kontrolny, wydanej w Biurze Literackim 19 października 2009 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Ekran-kontrolny

Dyskretne kuksańce

recenzje / ESEJE Marcin Sierszyński

Recenzja Marcina Sierszyńskiego towarzysząca premierze książki Ekran kontrolny Jacka Dehnela, wydanej w Biurze Literackim 19 października 2009 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Ekran-kontrolny

Świat zrobił się za mały

recenzje / ESEJE Marcin Orliński

Recenzja Marcina Orlińskiego towarzyszące premierze książki Jacka Dehnela Ekran kontrolny, wydaje w Biurze Literackim 19 października 2009 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Brzytwa-okamgnienia

Liryczna brzytwa Ockhama

recenzje / IMPRESJE Karol Maliszewski

Recenzja Karola Maliszewskiego z książki Brzytwa Ockhama Jacka Dehnela

WIĘCEJ
KSIAZKI_Brzytwa-okamgnienia

O Brzytwie okamgnienia

recenzje / NOTKI I OPINIE Darek Pado Jakub Winiarski Julia Fiedorczuk Karol Maliszewski Kuba Mikurda

Komentarze Kuby Mikurdy, Karola Maliszewskiego, Julii Fiedorczuk, Jakuba Winarskiego i Darka Pado.

WIĘCEJ
WYWIADY_Jacek_Dehnel_3

O poezji Jacka Dehnela (laudacja)

recenzje / IMPRESJE Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

Nie ma potrzeby po raz kolejny powtarzać, że pisze poezję klasycyzującą lub neoklasycyzującą. Nie w tym zawiera się, jak sądzę, atrakcyjność i nośność jego propozycji…

WIĘCEJ