wywiady / O KSIĄŻCE

Bardziej wykład niż wylew

Jacek Dehnel

Joanna Mueller

Z Jackiem Dehnelem o książce Rubryki strat i zysków rozmawia Joanna Mueller.

Okladka__Rubryki_strat_i_zyskow_pierwsza Biuro Literackie kup książkę na poezjem.pl

Joanna Mueller: Jacku, węzłem naszej rozmowy jest ukazująca się właśnie w Biurze Literackim książka Rubryki strat i zysków, w której zebrałeś swoje poematy i cykle poetyckie z lat 1999-2010. W krótkim wstępie wyjaśniasz, że wybór ten pojawił się niejako zamiast – proponowanych przez wydawcę – wierszy zebranych. Mamy już więc u zarania pewną „stratę” – bo nie zyskamy w wygodnej formie książkowej „pełnego oglądu” Twojej dotychczasowej twórczości poetyckiej. Ale strata ta jednocześnie wydatnie „pracuje na zysk” – węższa perspektywa pozwala ujrzeć pewne rzeczy jaśniej i wyraźniej. Kolejną wartością dodaną tomu jest to, że niektóre wiersze pojawiły się tu po raz pierwszy, a inne, już kiedyś publikowane w pojedynkę, zostały tu pokazane wraz ze swoimi poetyckimi „kuzynami”, „krewniaczkami” i „pociotkami” – zebrane w pierwotne cykle, z których je kiedyś powyrywałeś i umieściłeś w różnych książkach. Gdybyś miał sam wypełnić tytułowe rubryczki – czy ta inwestycja Ci się opłaciła, czy jesteś zadowolony z konceptu i jego ostatecznego wykonania?

Jacek Dehnel: Ha, strata niewielka, bo poprzednie tomiki są jakoś tam, lepiej lub gorzej, dostępne – czy to w księgarniach, czy to w bibliotekach, antykwariatach i na aukcjach internetowych. Kto ich potrzebuje, ten dotrze. Równocześnie sądzę, że wydawanie wierszy zebranych w trzydziestym roku życia, jak to proponował wydawca, podczas gdy wielu nieporównanie ważniejszych i lepszych poetów czekało na to całymi latami (nie mówiąc już o tych, którzy nie czekali, a roztropnie opóźniali powzięcie takiego kroku), wydawało mi się nierozważne i zbędne. Moje pisanie – tak to przynajmniej odczuwam – nie doszlusowało jeszcze do tytułu Wiersze zebrane. Co innego, gdybym umarł, wtedy niewiele więcej da się zrobić; albo gdybym dostał jakąś ważną nagrodę i byłoby jakieś wielkie zapotrzebowanie na taki zestaw. Ale skoro nie dostałem i nie umarłem, to nie będę się śpieszył z zebranymi.
Z powinowactwami wierszy jest różnie; czasem wyjmowałem teksty z większej, nieukończonej albo nie dość polubionej, całości, czasem z opóźnieniem dopisywałem coś do cyklu, który wydawał mi się już zamknięty. Niektóre składy poematów okazały się pewne i ostateczne, inne – nietrwałe. Ta książka stara się to jakoś uporządkować. Czy jestem zadowolony? Hm, pewnie każdy z tych cykli i każdą z ich części z osobna dałoby się lepiej napisać, więc podchodzę z rezerwą. Ale cieszę się, że powstała taka całość, bo zagadnienie cykliczności, formy szerszej, obfitszej, nurtuje mnie właściwie od samego początku pisania, co zresztą widać w składach kolejnych książek.

Moje małe „podśmiechujki” z tytułu Twojego tomu biorą się oczywiście stąd, że trochę Ci go – jako samozwańcza teoretyczka nurtu stratygraficznego w poezji polskiej (śmiech) – zazdroszczę; zaczęłam od nich też dlatego, żeby od razu nie wytaczać armat wysokiego tonu. Ale w drugim pytaniu chyba już można, zatem zapytam poważnie – czy dla Ciebie poezja jest, podobnie jak dla mnie, „pisaniem stratą”, „straty-grafią”?

Pisanie, jeśli przyjąć taką perspektywę, jest stratą w różnym sensie. W czasie pisania można było zrobić coś innego, może ciekawszego i zapewne przydatniejszego (mówię tak nie dlatego, że mam poezję w pogardzie, ale dlatego, że stale towarzyszy mi poczucie, że to, co piszę, jest nie dość dobre, nie dość wypracowane i, w rezultacie, że będę jednym z tych niezliczonych poetów, o których nikt nie pamięta – z uwagi na to, że nikt o nich nie pamięta, wydaje się, że jest ich mniej, ale oni naprawdę idą w miliony); ba: można było wybrać tzw. „lepszy zawód” niż zawód twórczy i wolny, który często jest zawodem w tym drugim znaczeniu; można było – wyliczając dalej – napisać lepiej, ale zabrakło może skupienia, może talentu; wiersz wreszcie jest często żalem za czymś lub kimś straconym, zapisem straty, żałoby. Ale równocześnie każdą z tych i każdą z niewymienionych tu jeszcze strat można odwrócić: owszem, można było czas na pisanie spożytkować lepiej, ale można też było znacznie gorzej, zwłaszcza w naszej epoce prokrastynacji. Można było mieć gorszy zawód, można było mniej się skupiać, zrobić na odwal; wreszcie wiersz sam w sobie, nawet jeśli mówi o stracie, jest jakimś zyskiem, jest raczej po stronie bycia niż niebycia. Stąd te rubryki strat i zysków. Bo to w zasadzie jest nie do obliczenia, nie do zważenia – weź starego Miłosza, nad grobem. Czy on miał coś „na papierze”? Kwit na coś? Ostateczny bilans? Miał Nobla, entuzjazm czytelników, wiersze pamiętane i cytowane przez mnóstwo ludzi, a równocześnie się jakoś od tego odżegnywał, wstydził samego pisania, siebie. Że taki pokraczny, że to takie nieudolne, krzywe. Że raczej usiłuje, niż osiąga. A masz entuzjastycznych wobec siebie i swojej twórczości grafomanów, którzy już policzyli, zważyli, rozdzielili, ale, jak sądzę, poważnie omylili się w obliczeniach. Ten bilans nigdy nie zostaje zamknięty, są tylko rubryki po obu stronach, a i te niezbyt godne zaufania.

Wypytuję Cię o te straty i intraty, bo wydaje mi się, że taki rodzaj „poetyckiej buchalterki” jest Ci bliski. Tytuł nowego tomu zaczerpnąłeś z wiersza „Obywatel ziemski Czesław M. objeżdża swój majątek w Szetejniach”, w którym pokazałeś „żywot równoległy” noblisty jako nie poety, ale posiadacza ziemskiego. Wyobrażony przez Ciebie „odwrócony sobowtór” Miłosza podlicza zyski materialne, Ty zaś poetycko rachujesz, co by zyskał/stracił Czesław M., gdyby bardziej niż o dobra „nieziemskie” dbał o te ziemskie, ziemiańskie. W ogóle cały cykl „Żywoty równoległe” opiera się na takim właśnie opacznym obrachunku – na przykład Rilke odbiera Nobla w dziedzinie fizyki, a Szymborska uczy botaniki w gimnazjum w Pile. (Swoją drogą jako rodowita pilanka jestem ciekawa, dlaczego akurat tam?!) Bardzo mi jest bliskie takie „rozchybotanie” rzeczywistości, kiedy wciąż myśli się o tym, że coś (tu – jakieś realne życie) istnieje w miejsce czegoś innego (żywota równoległego). Czy o sobie samym też zdarza Ci się myśleć w kategoriach: „Kogo w takim razie nie ma? Kto za mnie nie istnieje?” (jak to ładnie ujął Radek Kobierski).

Czemu Piła? Chyba, wybacz, na zasadzie „tak sobie wyobrażam Kielce” – miasto, którego nie znam, a które wydawało mi się jakoś wypłukane, niepoetyckie, bezbarwne w polu skojarzeń, trochę jak Konin, jak Bełchatów; choć wiem, że to tylko kwestia moich braków w wiedzy i doświadczeniu, bo może i są to miasta urocze i nader poetyckie, wcale nie stojące na antypodach kojarzonego z właściwą Szymborską Krakowa. Poeci w „Żywotach” wiodą życia, jako niepoeci idąc innymi ścieżkami, z reguły tymi, które albo wynikały z ich otoczenia (Miłosz „powinien był” zostać ziemianinem, Kawafis – kupcem, szlifierzem diamentów lub, jak w wierszu, kapitanem, zresztą przez wiele lat pracował jako urzędnik giełdy i miejskich wodociągów; Lorca studiował prawo i spodziewano się, że będzie adwokatem), albo z szerszych okoliczności historycznych (Herbert mógł zostać wywieziony przez radzieckie władze wraz z innymi mieszkańcami Kresów), albo wreszcie z drobnej decyzji czy zdarzenia, zmieniających całe życie (gdyby Horacy nie stchórzył w walce, gdyby Borowskiemu nie zepsuł się na granicy rower, stracilibyśmy ich dzieła); Rilke to na tym tle osobny przypadek, on zamienia się Nilsem Bohrem, ale i coś takiego można sobie pomyśleć. Wydaje mi się, że taka alternatywność, nieustannie mnożąca się, z każdym krokiem się mnożąca alternatywność świata i naszych losów jest zarazem niebywale kusząca i przerażająca.
Kto za mnie nie istnieje? Och, pomijając najbardziej oczywistą odpowiedź – czyli: ci wszyscy alternatywni chłopcy i alternatywne dziewczynki, które by powstały z innych plemników z tego samego strzału – to wszyscy Jackowie, którzy odpadają z każdym kolejnym zdarzeniem w moim życiu, na każdych rozstajach, w polu każdej decyzji. Życie to jakaś hekatomba, ciągłe wyduszanie w zarodku alternatywnych wersji siebie, niepoliczalnych. Przy czym niektóre decyzje miałyby niewielki wpływ na nas, nieznacznie odchyliłyby nas od wybranej linii, inne mogłyby nami wahnąć zasadniczo.

Takie „istnienie w miejsce czegoś innego” dotyczyć może życia, ale też twórczości. George Steiner, który zainspirował moje myślenie stratygraficzne, w Gramatykach tworzenia pokazuje, że każde dzieło sztuki jest tak naprawdę wynikiem rezygnacji z wielu innych potencjalnych wersji (kto wie – czy nie lepszych, ciekawszych, bardziej arcydzielnych?), że każda forma rodzi się za cenę śmierci jakichś innych form, tak jak silniejszy bliźniak niszczy w „łonie dzieła” tego słabszego. Czy i Ty myślisz czasem o „prenatalności” swoich tekstów, o ich „żywotach równoległych”? I – nawiązując do kilku Twoich wypowiedzi, w których pojawiał się żal, że przez pisanie brakuje Ci czasu na Twoją drugą pasję: malarstwo – czy zdarza Ci się widzieć w swoich powieściach albo wierszach utracone, „zdławione w zalążku”, unicestwione w zaraniu obrazy, które mógłbyś w ich miejsce namalować?

Oczywiście. Ale o tyle mi łatwiej, że ja niewiele pracuję nad tekstami po ich napisaniu; owszem, trochę poleruję, ulepszam, ale to nie jest babranie się miesiącami. Nie budowanie w rozmaitych alternatywnych wersjach, burzenie i wybieranie od nowa – raczej ciąża. Ja wszystko sobie w głowie układam, wiersze mają długi okres prenatalny właśnie. Czasem poród trwa dłużej niż zazwyczaj, czasem nieco się uszkadzają w samym zapisywaniu, czyli porodzie, ale do tego jest rehabilitacja, to polerowanie właśnie. Natomiast potem – albo wiersz działa, albo nie. Jak w dowcipie o rodzicach patrzących na brudne dzieci: „Myjemy, czy robimy nowe?” – ja wybieram robienie nowych.
Malarstwo jest we mnie stłamszone i, owszem, brakuje mi go; nie przejawia się jednak w tekstach, tak, jak to się czasem zdarza między poezją a prozą: niektóre wiersze czy prozy poetyckie to teksty, które się nie dały zapisać jako zwykła proza i odwrotnie. Z malarstwem tak chyba nie mam. Ale malarskość, potrzebę intensywnego patrzenia, którą zaspokaja malowanie z natury, można już sobie powetować opisem z natury (nie mylić z „opisami natury”), próbą – skazaną, jak wiemy, na niepowodzenie – przeniesienia doświadczenia rzeczywistości na papier. Czy ekran, czy jak tam kto pisze. Na tabliczkę glinianą.

Pomyślałam sobie, że być może godzisz ze sobą malarstwo i poezję, używając formy sytuującej się na ich pograniczu, czyli ekfrazy. Jednak malarskość ujawnia się w Twojej poezji nie tylko w tych bezpośrednich opisach konkretnych dzieł, lecz także w samej obrazowości, plastyczności, perspektywiczności, wręcz „haptyczności” Twoich wierszy. Z drugiej strony mocno dbasz o walory brzmieniowe – to widać chociażby w „Kurtyzanie II (Vivaldi)”, która jest przepyszną muzyczną ekfrazą (kojarzącą mi się zresztą z „Tryptykiem alabastrowym” Swena Czachorowskiego), ale dotyczy w ogóle Twojego pisania – bo przecież nie pozwalasz sobie na zaniedbywanie melodii wiersza, zawsze dbasz o sprzężenie rytmu z treścią, czynisz prozodię organiczną częścią tekstu, co w dzisiejszych czasach poetyckiej „nabytej głuchoty” wcale nie jest takie oczywiste. Wydaje mi się, że tak jak w życiu lubisz dopieszczać zmysły (bo przecież nie zaprzeczysz?), tak i w swojej poezji dbasz o to, by zarówno wzrok, jak i słuch czytelników brały udział w prawdziwej uczcie? Czy to jest właśnie „potęga smaku” po Dehnelowsku?

Nie sądzę, żeby odpowiednim określeniem była „potęga smaku”, która od razu kojarzy się z wartościowaniem – Herbert przy wszystkich swoich zaletach był jednak, mam wrażenie, koszmarnie wyniosły w swoich estetycznych sądach, nie tylko estetycznych zresztą – ale zmysłowość? O, tak, jestem całym sobą za zmysłowością. To ponoć – jeśli kto wierzy w chaldejskie klechdy – kwestia zodiaku, byki są pod opieką Wenus, sensualne, cielesne, przyziemne, lubiące posiadać i gromadzić. Materiał raczej na biznesmena-samca alfa, w dodatku hedonistę na wszystkich frontach, niż na poetę – no ale cóż, robię, co mogę, mając do dyspozycji te gwiazdy, pod którymi się urodziłem. To też kwestia upodobań czytelniczych: taką poezję, szerzej, taką literaturę lubię, taka mnie kręci i wkręca, i zasysa. Są literackie obrazy i frazy, które chodzą mi całymi tygodniami po głowie – i to niekoniecznie wzięte z wysokiej literatury, w piosence jest tego dużo. U Starszych Panów, u Kaczmarskiego, u Cole Portera… Cole Porter jest w ogóle diabelnie błyskotliwy: „said Abelard to Heloise «don’t forget to drop a line to me, please»”. No przecież Auden by to puścił jako osobny wiersz. Albo Ogden Nash. A u Cole’a Portera tak jest linijka po linijce, idealna fuzja rytmu, rymu i sensu. „Mr Harris, plutocrat, wants to give my cheek a pat, if a Harris pat means a Paris hat – hurray!”. Słodki Jezu! Mnie od takich fraz nosi po prostu, jak niektórych od furii. Ale Cole Porter, obawiam się, nie mieści się w Herbertowskiej „potędze smaku”.
Tu pewnie procentuje to, co powtarzam do znudzenia różnym czeladnikom poetyckim, którzy proszą mnie o ogólne rady dotyczące pisania: że poezja wzięła się ze śpiewania, z inkantacji, z zaklęć. I że wiersz musi brzmieć – z drobnymi wyjątkami, takimi jak kaligramy, które jednak „brzmią” naocznie, mają harmonię innego rodzaju – dlatego w czasie pisania, w czasie poprawiania, trzeba tekst wielokrotnie czytać na głos, przepowiadać, wsłuchiwać się w kolejne zestroje; i to nie tylko w wierszach tonicznych i sylabotonicznych, nie tylko w tekstach piosenek; zawsze.

Chciałam zapytać Cię o kolekcjonowanie. Ale nie, nie chodzi mi tutaj ani o zdobywane przez Ciebie „na Kole” stare zdjęcia, ani o antykwaryczne białe kruki, ani też o pokryte patyną bibeloty, ale o kolekcjonowanie w wierszach. Rubryki strat i zysków to swoiste „duchowe muzeum” – mamy tu salę z ekfrazami (czyli poetyckimi opisami obrazów, między innymi van Eycka czy Carpaccia), mamy eksponaty muzyczne (na przykład utwory Vivaldiego, Mahlera, ale też łatwe wprawki z Powiślańskiej Szkoły Fortepianowej Czernego czy – niekiedy kuriozalne – kawałki odsłuchiwane na youtube), słyszymy archiwalne nagrania z głosami poetów (chociażby tych, którzy odzywają się w „Żywotach równoległych”), możemy wreszcie obejrzeć pocztówki z różnych miejsc (z Konstantynopola, z „wyprawy na południe”, z Niderlandów, ale też z warszawskiej Pragi), jak również zdjęcia, autoportrety i portrety znajomych. To już pokaźny zbiorek memorabiliów, a ja bym do niego dorzuciła kolekcjonowane przez Ciebie słowa, których nikt już nie używa (z czego zresztą uczynił Ci zarzut Przemysław Witkowski, a co akurat ja – jako pasjonatka rzadkich słów – doskonale rozumiem). Powiedz, po co Ci te kolekcje – czy to jest sposób na ocalenie od zapomnienia jakiegoś odchodzącego świata? I czy takie maniakalne zbieractwo nie jest przypadkiem objawem melancholii, przypadłości „tych, którzy nigdy nie odnajdą straty” (jak zdiagnozowałby to Marek Bieńczyk)?

No, tak, pisanina, zwłaszcza taka skumulowana, z iluś lat – nawet jeśli wymóg formy cyklicznej odsiał sporo tekstów – to jest nieco pamiętnik, spis zachwytów nad rozmaitymi rzeczami, a zarazem zapis procesów myślowych, które często zaczynają się od jednego zapłonu, jednej iskry – i u mnie, tak się składa, ta iskra często bierze się z kultury. Co wynika z tradycji intelektualnej, w której się wychowałem, z wyborów życiowych, z przetarcia w mózgu ścieżek w tym akurat kierunku, które dokonało się niejako samo, po prostu przez czytanie niektórych książek, oglądanie niektórych obrazów i filmów; przez nawyk, który rodzi kolejne nawyki. Każdy twórca jakoś swoim życiem układa ścieżki we własnym mózgu; ba, każdy człowiek, ale u twórcy to zostawia konkretne ślady w postaci wierszy czy obrazów lub muzyki. To raczej nie kwestia melancholii – nie z żalu piszę, ale z zamyślenia – ile potrzeby dzielenia się, ofiarowania. Zobaczyłem coś – w sensie bezpośrednim: stania w jakimś muzeum przed obrazem, przeglądania filmików na youtube, ale i w sensie głębszym: w sensie zinternalizowania, poznania, wyciągnięcia wniosków – i chcę to przekazać drugiemu człowiekowi. Z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że wtedy radość czy nauka, czy inny zysk zostają pomnożone, jeśli tylko trafi się w upodobania czytelnika, po drugie dla zasady: bo sam lubię, kiedy ktoś się dzieli podobnym zapisem ze mną.

A skoro już została wywołana melancholia, to – nawiązując do Twojej ostatniej powieści – chciałam podpytać, czy Ty też jesteś jednym z dzieci Saturna? Wydaje mi się – szczególnie po lekturze Ekranu kontrolnego, który jako cykl wszedł do Twojej nowej książki – że musisz mieć skłonności saturniczne, skoro nawet w pozornie abstrakcyjnym układzie kolorowych figur w telewizorze dostrzegasz zarys trupiej czaszki (swoją drogą – anamorficznej okładki Ekranu też Ci szczerze zazdroszczę!)?

Dziwi mnie, jak można nie widzieć czaszki w ekranie kontrolnym. Całe dzieciństwo tam ją widziałem, było to dla mnie już wtedy tak oczywiste, że trudno mi to teraz odebrać jako symptom melancholii, ale może i nim jest, nie wiem. Nie mam natomiast osobowości depresyjnej, wręcz przeciwnie; raz w życiu zdarzyła mi się depresja – a i to przez zakażenie. Zakaziłem się od bohaterów Saturna, głównie od Javiera. Pisanie tej książki było rzeczywiście drogą przez mękę, nie w sensie mąk twórczych, przedzierania się przez pomysły i konstrukcję, bo to nawet nieźle szło, tylko w sensie siedzenia cały czas z tymi samymi cierpiącymi skurczybykami. Którzy z tego cierpienia nie mogą, może nawet w jakimś głębszym sensie nie chcą, wyjść. Ale jeden taki epizod na trzydzieści jeden lat – co to jest? Pchełka.

W powieści Saturn opisujesz coś, co można by nazwać piekłem dziedziczenia, dotykającym w tym przypadku Goi i jego syna Javiera. Z kolei w wierszu „Seksta” (z cyklu poświęconego zmarłej matce Piotra) piszesz: „Śmieszna rzecz: dziedziczenie. Permanentny chaos”, a potem, w odniesieniu do siebie: „jestem tylko osobą w dłuższej recytacji”. Czy dziedziczenie Cię przeraża, czy bardziej fascynuje? Chodzi mi nie tylko o dziedziczenie po przodkach (zarówno rzeczy, gratów, bibelotów, jak i genetycznych skaz czy śmiesznostek, z którymi nie możemy sobie poradzić), ale też o dziedziczenie po przodkach literackich. Czy nie lękasz się wpływów? Czy jakiegoś głosu poetyckiego nie umiesz (a chciałbyś) z siebie wykorzenić? Która z dziedzicznych linii jest Ci najdroższa? A którego z literackich przodków najbardziej się wstydzisz?

Nie, dziedziczenie literackie mnie nie przeraża; ja w ogóle uważam całą kulturę za proces, i to proces organiczny. Tylko inny niż w przyrodzie, bo tam nowe rośnie zawsze na trupie starego: pada drzewo, próchnieje, rozpada się, i na nim wyrasta kolejne. A w kulturze nowe wyrasta ze starego, ale zarazem to stare stoi obok na takich samych prawach. Wiersz Horacego, jeśli go czytamy tu i teraz, jest tak samo współczesny jak wiersz Pasewicza. Twoje czy moje wiersze wyrastają z próchna, z tej żyznej ściółki, jaką jest literatura, ze swoją historią, z bogactwem słów i języków, ale zarazem czerpiemy z tego, co nie jest martwe; ba, im bardziej czerpiemy, tym bardziej przyjąć należy, że jest żywe. Drzewo ewolucyjne też nie jest dobrą metaforą, nawet gdyby gatunki nie wymierały, bo przecież w ewolucji organizmy dziedziczą w jednej linii. Czyli, powiedzmy, jak dziedziczysz przez Miłosza, to dalej Mickiewicz, ale już nie Słowacki. A w literaturze sięgasz po to, czego sama potrzebujesz, a nie po to, co oferuje najbliższy przodek, jemu zaś – jego przodek najbliższy. Jeśli chcę w sobie wykorzeniać różne rzeczy, to nie poetów i tradycje, tylko chodzenie na skróty, łatwe rozwiązania, efekty, które już mi się sprawdziły i teraz kuszą, by używać ich ponownie. Ale z tym też należy uważać, żeby nie zatracić swojej dykcji; sprawdzać za każdym razem, czy to rutyna, czy może, po prostu, własny styl. Granica przebiega między produktywnością a bezproduktywnością danego rozwiązania w danym tekście, myślę sobie.

„Zegar, czyli mała religia godzin dla niepraktykujących” to nie tylko cykl o dziedziczeniu, ale przede wszystkim – o obecności zmarłych, którzy wciąż uparcie „żyją” pośród nas. W „Nonie” odżegnujesz się, co jasne, od starych, strupieszałych sposobów opisywania tego „życia zmarłych” („Wiadomo, że nie północ, szczękanie pod kocem// z zimna i z przerażenia; wiadomo, żadnego/ dzwonienia łańcuchami, krynolin, taniego// efekciarstwa z horrorów”), ale w takim razie – jaką nową stylistykę, jaką formę opisu proponujesz dla tego odwiecznego doświadczenia, które nie mieści się w zdawkowym stwierdzeniu: „Obecność. I tyle”? Czy masz wrażenie, że już znalazłeś, czy jeszcze szukasz?

Na to nie ma ani definitywnej stylistyki, ani sposobu ostatecznego; śmierć obok miłości jest podstawowym tematem sztuki – niektórzy powiedzieliby może, że źródłem; i to źródło nie przestało bić i nie przestanie; śmierć jest w literaturze, w sztuce, niesłychanie żywotna. Dlatego nie tylko ja nie znalazłem i szukam, bez nadziei na znalezienie, ale cała ludzkość, jak sądzę, tak szuka i nie znajduje, i nie znajdzie. Ale z samego poszukiwania dużo ważnych rzeczy płynie, z potrzeby zgłębiania, powtarzania.

Gdybym miała – za Ciebie – odpowiedzieć na poprzednie pytanie, wskazałabym na wiersz „Kompleta” jako na ten, w którym udało Ci się przejmująco, z dreszczem po plecach, ukazać obecność zmarłych pośród nas. Oni nie tylko wpraszają się na świadków nawet najbardziej intymnych czynności (a największą z nich jest miłość, bo przecież ten cykl jest poświęcony po równo umieraniu i kochaniu), ale wręcz „dają na zapowiedzi”, zatem – wyzyskując dwuznaczność tego określenia – z jednej strony partycypują w cudzej miłości, a z drugiej – zapowiadają śmierć, przepowiadają katastrofę („I czy to wy dajecie na te zapowiedzi,/ drodzy umarli krewni, nieżywi sąsiedzi?// Z czułości? Żeby ubiec? Żebyśmy nie byli/ zaskoczeni, że siostra nie wróci z Antyli,// że lot AE60 z Michigan to pole/ rudej spalonej ziemi, obsiane w krąg złomem,// że guz u dziecka znaczy nie gulę na głowie,/ ale coś, co wyrosło w trzustce i wątrobie// i wypuszcza rozłogi, jak podagryczniki?/ Że oparcia nie można mieć w niczym i w nikim?”). Nie wiem, czy odpowiesz mi na to – zaświadczam, że nie ironiczne – pytanie, ale czy zdarza Ci się czytać jakieś elementy rzeczywistości jako takie „zapowiedzi z zaświatów” (o ile w ogóle dopuszczasz do siebie wiarę w jakieś zaświaty)?

Trochę przerażająca taka myśl, że zaświaty istnieją i są jakieś tam, a my nie wiemy, na co się piszemy. Ktoś nas pytał, czy sobie ich takich czy siakich życzymy? Nie mówię o naiwnym piekle z diabłami, ale wyobraźmy sobie na przykład, że życie po życiu jest w dalszym ciągu bezapelacyjnie rodzinne; że trafia się w to samo rodzinne bagienko, z którego człowiek wyswobodził się, dorastając; że obrasta w te same ciotki, stryjów, w rodziców i pociotków z ich najgorszymi wadami, i że tym razem będzie to istniało wiecznie, bo wszyscy nieśmiertelni, nieusuwalni. Bo nawet jeśli mamy zmarłych, do których tęsknimy, to mamy dużo takich, do których nie tęsknimy w żadnym razie. To dopiero jest piekło. I do tego urzędy, i złe drogi, i korki na ulicach, i przebudowy, i to wszystko bez końca, bez końca, takie memłanie się, zastój, całe zaświaty w smole, a my w tej smole rodzinnej, państwowej, narodowej, jako muchy, bez możliwości wyjścia. A co do „zapowiedzi” – nie wiem, mam bardzo ambiwalentne uczucia, i wychylenia w tej ambiwalencji są z wiekiem coraz silniejsze; z jednej strony nie widzę żadnej obiektywnej przyczyny, dla której coś by miało istnieć „dalej”, natomiast widzę mnóstwo psychologicznych przyczyn, dla których ludzie chcieliby to wymyślić i wyznawać. Ja właściwie już dawno, może dziesięć, może piętnaście lat temu pogodziłem się, że koniec, szlus, wygaszenie. I nawet mi z tą wiarą – bo przecież to też wiara, nie wiedza – dobrze. A z drugiej – brałem parę razy udział w seansach spirytystycznych, sam bowiem, pozbawiony jakichkolwiek mediumicznych zdolności, jestem dość trzeźwym asystentem. No i to przekroczyło wszystkie moje wyobrażenia; nie w sensie strachu, pobrzękiwania kajdanami i takich tam dyrdymałów z powieści groszowych, nie w sensie „poczucia obecności” i „wspólnoty” i wszystkiego, co da się wyjaśnić jeśli nie telepatią, to z pewnością ludzkimi skłonnościami do wzbudzania w sobie histerii i wrażenia niesamowitości. Nie, chodzi mi o zupełnie konkretne rzeczy, których dowiedziałem się na seansie, których nie miałem prawa wiedzieć ani ja, ani nikt z obecnych, i które później, po sprawdzeniu, okazywały się prawdziwe. I do tego służy zegar – poemat „Zegar”, w odróżnieniu od faktycznie opisanego w nim kareciaka, ma wahadło. I to wahadło odchyla się to w stronę metafizyczną, to w stronę namacalną. I tyka.

„Śmiertelne zapowiedzi” w sztuce często przyjmowały formę anamorfozy. Wiem, że ta figura jest dla Ciebie bardzo ważna – jedna z anamorfoz widnieje na okładce Ekranu kontrolnego, a i w wielu tekstach ujawnia się Twoje spojrzenie anamorficzne, gdy pozornie niewinne przedmioty ujawniają znienacka swoje trupie oblicza. Właśnie z Ekranu pochodzi motto, które mnie zastanowiło: „Zmarli, jeśli nie zostaną oddzieleni od żywych, czynią ich szalonymi”. Czy to znaczy, że obawiasz się takiego skrajnego momentu, w którym owe anamorficzne czerepy będą Ci wyskakiwać z rzeczywistości jak filip z konopi – i kiedy przyjdzie za nie zapłacić jeśli nie szaleństwem, to przynajmniej łagodną depresją? A może właśnie odwrotnie – może bardziej boisz się tego, że raz uruchomione „obroty anamorficzne” staną się w Twojej poezji czymś odruchowym i mechanicznym, jak tajne drzwi obrotowe ukryte za regałem z książkami?

Motto zostało wzięte z Janion, a ona wzięła jeszcze od kogoś innego, a ten ktoś od afrykańskich plemion. Ale przecież sami to czujemy, mamy to wdrukowane w pamięć; większość „narzeczonych upiora” z bajek to metafora takiego właśnie nieodcięcia się od zmarłego. Gdzie jak gdzie i kiedy jak kiedy, ale w obecnej Polsce to jest widoczne aż nadto; cały posmoleński syndrom to przyssanie się do zmarłych i płynące z niego szaleństwo. Wchodzę na portal newsowy i czytam o układaniu list wyborczych: „PiS potrzebuje świeżej krwi”. Ba. No pewnie, że potrzebuje. I czy to nie twoja córeczka, patrząc po raz kolejny na relację z przejazdu konduktów przez Warszawę, powiedziała „Mamo, ja już nie chcę oglądać tego serialu z trumnami”? My żyjemy w czasie zupełnego zafiksowania na tym punkcie. Bo to działa i prywatnie, i społecznie: znana jest historia plemienia Xhosa, które tak uzależniło się od „obcowania ze zmarłymi”, od karmienia ich składanymi ofiarami, że doprowadziło się do niemal całkowitego wyniszczenia, potwornej klęski głodu, przypadków kanibalizmu, i tak dalej. Bo dom umarłych stał się jedynym domem.
Natomiast w planie prywatnym nie traktuję myślenia o śmierci jako szkodliwego czy groźnego; myślenie o śmierci – a nie: myślenie o umarłych – paradoksalnie od umarłych nas oddala. Jest zajmowaniem się samym sobą, właściwie: kontemplowaniem życia. Pozwala przywrócić mu właściwą wagę: skoro wszystko zaraz ma się skończyć i przepaść, to doceniajmy każdą chwilę. Myślę, że stałe myślenie o śmierci przypomina o urodzie życia i skłania do pełniejszego z niej korzystania.

Stratygrafia, melancholia, anamorfoza – odfajkowałam w pytaniach do Ciebie moje ulubione tematy, ale nie mogę powstrzymać się przed jeszcze jednym słowem-kluczem, a mianowicie – przed bólem. Pojawia się u Ciebie niekiedy kwestia jakiejś tragedii, której nie przeżyłeś, a jednak porywasz się na jej opisanie (chociażby śmierć dziecka w cyklu „Kindertotenlieder”, wojny i krwawe zamieszki w „Ekranie kontrolnym”). W jednym wierszu określasz to z autoironią: „Nie masz słów na tę boleść (której nie przeżyłeś/ zresztą, drogi poeto z książkami na koncie)”. Co ciekawe, pojawiają się w tych miejscach zapośredniczenia – w przypadku „Kindertotenlieder” cykl Gustava Mahlera, a w „Ekranie” chociażby tytułowe medium – które sprawiają, że chociaż nie partycypujesz w realnym bólu, to jednak poniekąd bierzesz udział w jego „reprezentacji” (dziele muzycznym, relacji telewizyjnej). Z kolei sam – pisząc o tym wiersz – umieszczasz się w platońskim łańcuchu mimetycznym, tworzysz „reprezentację reprezentacji”. Jestem ciekawa, czy – jak wielu twórców – masz czasem taką mroczną pokusę, by (całkiem na zimno) sprowokować w swoim życiu jakiś „czysty ból”, jakąś tragedię, by otworzyć się na jakieś „unurzanie”, a potem to skrzętnie opisać, czy jednak takie straceńcze metody pisarskie są Ci zupełnie obce i na przykład dotkliwiej odczuwasz ból już zapośredniczony (chociażby przez sztukę)? To pytanie wiąże się też z kwestią zadawania bólu – czy artysta ma prawo być okrutnym albo bezwzględnym dla innych (jak Twój Goya), jeśli zyskiem z takich poczynań miałoby być genialne dzieło?

Może to tanie moralizatorstwo, ale nigdy nie uważałem, żeby dzieło usprawiedliwiało krzywdy, żeby estetyka dawała prawo do ignorowania etyki. Więc moja odpowiedź brzmi: nie, nie ma prawa. Co nie znaczy, że jako czytelnik albo widz nie korzystam czasami z owoców czyjegoś osobistego draństwa. Masochistyczne eksperymenty z wywoływaniem u siebie bólu – fizycznego czy emocjonalnego – „dla sztuki” też średnio mi się widzą; może dlatego, że bólu nigdy mi nie brakowało, nie musiałem go sobie sztucznie produkować. Sądzę zresztą, że tu wystarcza empatia; odgrywanie bólu, przygotowywanie go, pichcenie widzi mi się raczej jako forma emocjonalnej masturbacji, jako egocentryczna przyjemność. Tu nie chodzi o cierpienie, ale o „ja cierpię i patrzę, jak cierpię i się tym wzruszam”. Wydaje mi się, że nastawienie radarów na cudzy ból jest pod wieloma względami lepsze. Uczciwsze i uczące pokory.
A co do „Kindertotenlieder”, to nie byłbym taki pewien, kto tam kogo opłakuje. To jeden z tych moich tekstów, co do których jestem dosyć nieufny – nie w sensie estetycznym, bo nie wstydzę się go publikować, ale w sensie prawdziwej wymowy; jestem przyzwyczajony do poezji raczej retorycznej niż bebechowej; lubię, gdy wiersz działa jak wykład (możliwie wielowarstwowy), a nie jak wylew. Stąd też większość moich tekstów nie tylko ma oczywisty emocjonalny budulec, ale i silny komponent rozumowy: linię wykładu, tak to nazwijmy. A tu, podobnie jak w „Cudzości”, „Der Friede” i nielicznych innych tekstach, sensu mogę się tylko spodziewać, kierując się emocjami i intuicją – stąd też bardziej mi się to widzi jak wiersz miłosny o utracie niż o rzeczywistej śmierci dziecka; tam zresztą jeden facet mówi do drugiego, więc to raczej nie ich wspólne dziecko odeszło; mam różne pomysły na role zakreślone tym cyklem, ale może to nie jest konieczne, może tak „Kindertotenlieder” staje się historią bardziej uniwersalną? Nie wiem. W każdym razie postanowiłem ten tekst odkurzyć i wydać, dotychczas powstrzymywała mnie przed tym chyba właśnie niepewność własnej interpretacji.

Na koniec jeszcze raz nawiążę do anamorfozy, ale już nie w kontekście śmierci, lecz formy poetyckiej. W rozmowie z Kubą Mikurdą powiedziałeś, że tak jak w malarstwie istnieją anamorficzne obrazy-pułapki, tak Ty chciałbyś tworzyć wiersze będące pułapkami do wrabiania nazbyt wyrobionych czytelników. Bardzo mi się ten koncept spodobał! Czy przy okazji układania Rubryk strat i zysków, a więc przy przeglądzie swoich poetyckich wnyków, natknąłeś się na jakieś ciekawe okazy upolowanych czytelników (na przykład krytyków)? A może okazało się, że sam wpadłeś w jakąś sporządzoną przez siebie przed laty pułapkę? Czy któraś wydaje Ci się szczególnie zmyślna i niebezpieczna?

Ej, no jaki strateg daje drugiej stronie – celowo nie używam słowa „przeciwnik”, bo autor i czytelnik są wprawdzie po przeciwnych stronach barykady, ale winni być raczej wspólnikami w zbrodni niż wrogami – szczegółowe plany wilczych dołów i pól minowych? Myślę jednak, że poematy są mniej wnykowe, mniej pułapkowe niż pojedyncze teksty; może sama długość i skomplikowanie formalne wymaga mówienia bardziej wprost? Owszem, bywają wieloznaczne, niekiedy dość otwarcie wieloznaczne, ale chyba mniej pułapkowe. Mieniące się raczej, mam nadzieję.
Jeśli chodzi o upolowanych czytelników i ich podgrupę, czyli krytyków, to ci najdramatyczniej złowieni na ogół łapali się na nie to, co powinni. Niektórzy pewnie z braku wyrobienia, bo jednak raczej z braku niż z nadmiaru, inni może z nieutrafienia w rejestr, jeszcze inni z nieuważnej lektury. Myślę, że moje wiersze często są odczytywane zbyt poważnie, a ja jestem przede wszystkim bardzo ironiczny, również wobec siebie i swoich spostrzeżeń. Wobec powagi i dykcji wysokiej. Wiele razy zdarzyło mi się, że po spotkaniu autorskim podchodzili do mnie różni ludzie, którzy ewidentnie znali moje wiersze, i mówili: „a ja nie wiedziałem/am, że tam jest tyle ironii, że to jest takie z puszczeniem oka”. No jest, na ogół jest.

To już całkiem na koniec nie odmówię sobie anegdoty, która wiąże się być może z tym, jak sama dałam się złapać we wnyki Twojej poezji. Zapytałam Cię wcześniej o „Wisławę Sz. uczącą botaniki w gimnazjum w Pile” dlatego, że to był pierwszy Twój wiersz, który – gdy czytałam Twoją debiutancką książkę wydaną w Zielonej Sowie – uderzył mnie po plerach dreszczykiem niemal metafizycznym. Otóż mnie w liceum w Pile (zaiste – bardzo niepoetyckim mieście, gdzie na dodatek wciąż zalatuje smrodkiem zakładów mięsnych słynnego senatora) uczyła biologii leciwa pani Adela, która rocznikowo była bliska Szymborskiej, a na dodatek przypominała ją z wyglądu. Ale to jeszcze nie wszystko – pani Adela bowiem miała momentami takie poetyckie wręcz „odjazdy”, kiedy zaczynała gadać nieco od rzeczy i na przykład kazała nam wstawać i robić podskoki, wymachy oraz inne gimnastyczne sztuczki pobudzające mózg, a potem, gdy się nieco otrząsnęła ze swojej surrealistycznej maligny, tłumaczyła swoje niecodzienne zachowanie tym, że ma wstawioną w czaszkę metalową płytkę, która ratuje jej życie po wypadku, ale jednocześnie robi z nią czasem „to coś”. I kiedy potem trafiłam na Twój wiersz, to – sam rozumiesz – poczułam, że światy możliwe jednak mają wielką moc, zwłaszcza te zaklęte w wierszach… Więc może nie takie z Ciebie kiepskie medium, jak Ci się wydaje? Ale oto wybija północ i czas kończyć nasz seans. Jacku, dziękując Ci za rozmowę, jednocześnie życzę Tobie – i Twoim czytelnikom – jak najwięcej udanych poetyckich pułapek.

To ja dziękuję, Joanno, za smaczne pytania.

O AUTORACH

autorzy_leksykon_300x300_Dehnel
Jacek Dehnel

Urodzony 1 maja 1980 roku w Gdańsku. Poeta, prozaik, tłumacz. Zajmuje się także malarstwem i rysunkiem. Laureat m.in. Nagrody Fundacji im. Kościelskich (2005), Paszportu "Polityki" (2007), Nagrody Splendor Gedanensis (2008) oraz Nagrody Śląski Wawrzyn Literacki (2009). Nominowany do Nagrody Literackiej Nike w 2009 i w 2010 roku. W 2014 roku nominowany do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej i Nagrody Literackiej m.st. Warszawy za tom Języki obce (2013). Mieszka w Warszawie.

autorzy_leksykon_300x300_Mueller
Joanna Mueller

Urodzona w 1979 roku w Pile. Poetka, eseistka, redaktorka, wielodzietna mama. Wydała cztery tomy poetyckie: Somnambóle fantomowe (Kraków 2003), Zagniazdowniki/Gniazdowniki (Kraków 2007, nominacja do Nagrody Literackiej Gdynia), Wylinki (Wrocław 2010) i intima thule (Wrocław 2015, nominacje do Nagrody Literackiej m.st. Warszawy i do Silesiusa) oraz dwie książki eseistyczne: Stratygrafie (Wrocław 2010, nagroda Warszawska Premiera Literacka) i Powlekać rosnące (Wrocław 2013). Redaktorka książek: Solistki. Antologia poezji kobiet (1989–2009) (Warszawa 2009, razem z Marią Cyranowicz i Justyną Radczyńską) oraz Warkoczami. Antologia nowej poezji (Warszawa 2016, wraz z Beatą Gulą i Sylwią Głuszak). Tłumaczona m.in. na języki: czeski, serbski, rosyjski, ukraiński, niderlandzki, angielski, niemiecki (Mystische musthaves, Berlin 2016). Mieszka w Warszawie, gdzie m.in. współprowadzi seminarium o literaturze kobiet Wspólny Pokój.

powiązania

01_WYWIADY__Bianka Rolando__Dziurka od Klucza jest mgławicą

Dziurka od Klucza jest mgławicą

wywiady / O KSIĄŻCE Bianka Rolando Joanna Mueller

Rozmowa Joanny Mueller z Bianką Rolando, towarzysząca wydaniu książki Stelle, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 11 marca 2019 roku.

WIĘCEJ
18_NAGRANIA__Artur Burszta__Kto za tym stoi

Kto za tym stoi

nagrania / Stacja Literatura Aleksandra Grzemska Aleksandra Olszewska Artur Burszta Dawid Mateusz Joanna Mueller Juliusz Pielichowski

Spotkanie z organizatorami festiwalu Stacja Literatura 23, w którym udział wzięli Damian Banasz, Artur Burszta, Mateusz Grzegorzewski, Aleksandra Grzemska, Polina Justowa, Dawid Mateusz, Mina, Joanna Mueller, Aleksandra Olszewska, Tomasz Piechnik, Juliusz Pielichowski, Magdalena Rigamonti i Maksymilian Rigamonti.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Elizabeth BISHOP__1

Przekuwanie krzyku

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Juliusz Pielichowski

Rozmowa Joanny Mueller i Juliusza Pielichowskiego, towarzysząca wydaniu książki Santarém (wiersze i trzy małe prozy) Elizabeth Bishop w przekładzie Andrzeja Sosnowskiego, która ukazała się w Biurze Literackim 5 listopada 2018 roku.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Redakcja_BL__O tym jak „zadziała się” wspólnota

O tym, jak „zadziała się” wspólnota

wywiady / O PISANIU Aleksandra Grzemska Aleksandra Olszewska Artur Burszta Dawid Mateusz Joanna Mueller Juliusz Pielichowski

Dyskusja redakcji Biura Literackiego z udziałem: Aleksandry Grzemskiej, Dawida Mateusza, Joanny Mueller, Aleksandry Olszewskiej, Juliusza Pielichowskiego i Artura Burszty na temat festiwalu Stacja Literatura 23.

WIĘCEJ
10_UTWORY__Różni AUTORZY_Wiersz doraźny_Dzień gniewu

Wiersz doraźny: Dzień gniewu

utwory / premiery w sieci Grzegorz Wróblewski Jakub Kornahuser Joanna Mueller Karol Maliszewski Przemysław Owczarek Zbigniew Machej

Pozakonkursowy zestaw „Wierszy doraźnych 2018” autorstwa Jakuba Kornhausera, Zbigniewa Macheja, Karola Maliszewskiego, Joanny Mueller, Przemysława Owczarka, Grzegorza Wróblewskiego.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Jacek_DEHNEL__Nowotwór trzynastozgłoskowcem

Nowotwór trzynastozgłoskowcem

wywiady / O KSIĄŻCE Anna Adamowicz Jacek Dehnel

Rozmowa Anny Adamowicz z Jackiem Dehnelem towarzysząca wydaniu książki Serce Chopina, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 11 czerwca 2018 roku.

WIĘCEJ
Port_Literacki_2012_dzien_trzeci_17

Reiner R. otrzymuje nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki

dzwieki / RECYTACJE Jacek Dehnel

Wiersz z książki Rubryki strat i zysków, zarejestrowany podczas spotkania „Justyna Bargielska Jacek Dehnel i Dariusz Suska” na festiwalu Port Wrocław 2012.

WIĘCEJ
21_NAGRANIA__Jacek_DEHNEL__Jedna linijka

Jeden akapit: „Zimowe królestwo”

nagrania / Stacja Literatura Jacek Dehnel

Spotkanie „Jeden akapit” wokół książki Zimowe królestwo Philipa Larkina z udziałem tłumacza Jacka Dehnela w ramach festiwalu Stacja Literatura 22.

WIĘCEJ
20_NAGRANIA__John ASHBERY__Tribute to John Ashbery

Tribute to John Ashbery

nagrania / Stacja Literatura Asja Bakić Bagio Guerra Bogusław Kierc Dawid Mateusz Joanna Mueller John Ashbery Kacper Bartczak Llŷr Gwyn Lewis Lynn Suh Marcin Sendecki Radosław Jurczak Roman Honet Ryan van Winkle Szymon Słomczyński Tomasz Bąk

Spotkanie autorskie „Tribute to John Ashbery” w ramach festiwalu Stacja Literatura 22.

WIĘCEJ
05_RECENZJE__Joanna MUELLER__Ogród o rozwidlających się skojarzeniach, czyli jak nie rymuje Kosenda

Ogród o rozwidlających się skojarzeniach, czyli jak nie rymuje Kosenda

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Impresja Joanny Mueller na temat zestawu wierszy Z analogowych remisji Lucjusza Blancjusza Patryka Kosendy, laureata 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
07_UTWORY__Jacek _DEHNEL__Serce Chopina (1)

Serce Chopina (1)

utwory / zapowiedzi książek Jacek Dehnel

Fragment zapowiadający książkę Serce Chopina Jacka Dehnela, która ukaże się nakładem Biura Literackiego 11 czerwca 2018 roku.

WIĘCEJ
05_RECENZJE_Joanna_MUELLER__Wersy jak mansjony. O anarchitektonicznej poezji Macieja Konarskiego

Wersy jak mansjony. O anarchitektonicznej poezji Macieja Konarskiego

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Impresja Joanny Mueller na temat zestawu wierszy Poza geometrią Macieja Konarskiego, laureata 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Joanna_Mueller__Dzieci szybciej zrozumieją

Dzieci szybciej zrozumieją

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Maria Liczner

Rozmowa Marii Liczner z Joanną Mueller, towarzysząca premierze książki Piraci dobrej roboty, wydanej nakładem Biura Literackiego 23 października 2017 roku.

WIĘCEJ
04_RECENZJE__Joanna_Mueller__Hmm, aha, pff, czyli o piraceniu pisania

Hmm, aha, pff, czyli o piraceniu pisania

recenzje / KOMENTARZE Joanna Mueller

Autorski komentarz Joanny Mueller w ramach cyklu „Historia jednego tekstu”, towarzyszący premierze książki Piraci dobrej roboty, wydanej nakładem Biura Literackiego 23 października 2017 roku.

WIĘCEJ
17_DZWIEKI__Joanna MUELLER __trofea i tropy, wnyki i wymyki

trofea i tropy, wnyki i wymyki

dzwieki / RECYTACJE Joanna Mueller

Wiersz z tomu intima thule, zarejestrowany podczas spotkania „Poeci na nowy wiek” na festiwalu Port Wrocław 2015.

WIĘCEJ
21_NAGRANIA__Joanna MUELLER __Nowe sytuacje w Trybie żeńskim Joanna Mueller

Nowe sytuacje w Trybie żeńskim: Joanna Mueller

nagrania / Z Fortu do Portu Joanna Mueller

Zapis spotkania autorskiego „Nowe sytuacje w Trybie żeńskim” z Joanną Mueller w ramach 19. festiwalu literackiego Port Wrocław 2014.

WIĘCEJ
NAGRANIA__Nakrec_wiersz_z_Polowu_2015

Nakręć wiersz z Połowu

nagrania / Z Fortu do Portu Artur Burszta Joanna Mueller

Zapis spotkania autorskiego z laureatami konkursu „Nakręć wiersz” w ramach 20. edycji festiwalu Port Literacki 2015.

WIĘCEJ
WYWIADY_larkin2

Szczodrość dla mniej oszukanych

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Joanna Mueller

Rozmowa Joanny Mueller z Jackiem Dehnelem, towarzysząca premierze książki Zimowe królestwo, wydanej w Biurze Literackim 23 stycznia 2017 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_niewielki_kontynent

Niewielki kontynent*

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Komentarz Jacka Dehnela do Zimowego królestwa Philipa Larkina, wydanego w Biurze Literackim 23 stycznia 2017 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bargielska

Nigdy to „ydgin” pisane wspak

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Justyna Bargielska

Rozmowa Joanny Mueller z Justyną Bargielską, towarzysząca premierze książki Siedem przygód Rozalii Grozy, wydanej w Biurze Literackim 9 lutego 2017 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_sarraute

Brodząc w habitusie

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Szymon Żuchowski

Rozmowa Joanny Mueller z Szymonem Żuchowskim, towarzysząca premierze książki Tropizmy w przekładzie Szymona Żuchowskiego, wydanej w Biurze Literackim 1 listopada 2016 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_maria_przez_marte

Maria przez Martę odzyskana

recenzje / ESEJE Joanna Mueller

Recenzja Joanny Mueller z książki Seans na dnie morza Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej w wyborze Marty Podgórnik.

WIĘCEJ
RECENZJE_niewymuszone_gry

Niewymuszone gry z tożsamością

recenzje / ESEJE Joanna Mueller

Połów 2011. Fragment eseju Joanny Mueller Kuter do bazy! – o poezji Macieja Taranka.

WIĘCEJ
WYWIADY_rich_ab

Trochę ziemia nieznana

wywiady / O KSIĄŻCE Jakub Głuszak Joanna Mueller

Rozmowa Joanny Mueller z Jakubem Głuszakiem, towarzysząca premierze książki 21 wierszy miłosnych, wydanej w Biurze Literackim 12 lipca 2016 roku.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Poeci_na_nowy_wiek_2015

Poeci na nowy wiek

nagrania / Z Fortu do Portu Joanna Mueller Julia Szychowiak Justyna Bargielska

Zapis spotkania autorskiego „Poeci na nowy wiek” z Justyną Bargielską, Joanną Mueller i Julią Szychowiak w ramach 20. edycji festiwalu Port Literacki 2015.

WIĘCEJ
WYWIADY_Joanna-Mueller_Karolina-Saldecka

Blisko intymnego świata

wywiady / O PISANIU Joanna Mueller Karolina Sałdecka

Rozmowa Karoliny Sałdeckiej z Joanną Mueller.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Poeci_Joanna-Mueller

Poeci: Joanna Mueller

nagrania / Między wierszami Joanna Mueller

Dziewiąty odcinek programu literackiego „Poeci”, w którym Wojciech Bonowicz rozmawia z Joanną Mueller.

WIĘCEJ
WYWIADY_Jacek-Dehnel_Szymon-Zuchowski_Tytul

Pisanie jest też pewną formą myślenia

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Szymon Żuchowski

Rozmowa Szymona Żuchowskiego z Jackiem Dehnelem, towarzysząca premierze książki Seria w ciemność, wydanej w Biurze Literackim 8 lutego 2016 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Jacek-Dehnel_Wiersz-o-tytule-ktorego-nie-ma

Wiersz o tytule, którego nie ma. Na marginesie vilanelli

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Autorski komentarz Jacka Dehnela w ramach cyklu „Historia jednego wiersza”, towarzyszący premierze książki Seria w ciemność, wydanej w Biurze Literackim 8 lutego 2016 roku.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Nowe-sytuacje-w-Trybie-męskim-Jacek-Dehnel

Nowe sytuacje w Trybie męskim: Jacek Dehnel

nagrania / Z Fortu do Portu Jacek Dehnel

Zapis spotkania „Nowe sytuacje w Trybie męskim” podczas festiwalu Port Literacki 2014.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Jacek_Dehnel_Poeci-na-nowy-wiek

Hotel Rzeszów

dzwieki / RECYTACJE Jacek Dehnel

Wiersz z tomu Poeci na nowy wiek, zarejestrowany podczas spotkania „Poeci na nowy wiek” na festiwalu Port Wrocław 2010.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Sposoby-na-zsniecie_4

Rozmowa o książce Sposoby na zaśnięcie

wywiady / O KSIĄŻCE Anna Podczaszy Bohdan Zadura Filip Zawada Jerzy Jarniewicz Joanna Mueller Marianna Sztyma Tomasz Broda Zbigniew Machej

Dzieci zadają pytania autorom i autorkom książki Sposoby na zaśnięcie, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 13 lipca 2015 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Nakarmic-kamien

Nie papier, nie nożyczki. O Nakarmić kamień Bronki Nowickiej

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Esej Joanny Mueller towarzyszący premierze książki Nakarmić kamień Bronki Nowickiej, która ukazała się 29 czerwca 2015 roku nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Woda-na-Marsie

Marsjańska gościnność

wywiady / O KSIĄŻCE Jerzy Jarniewicz Joanna Mueller

Rozmowa Joanny Mueller z Jerzym Jarniewiczem towarzysząca premierze książki Woda na Marsie, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 25 maja 2015 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Przedszkolny-sen-Marianki

Anarchistyczna szczepionka Podsiadły – testowana na dzieciach

recenzje / ESEJE Joanna Mueller

Szkic Joanny Mueller towarzyszący premierze książki Przedszkolny sen Marianki Jacka Podsiadły, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 20 kwietnia 2015 roku.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Jacek_Dehnel_Nieszpory

Nieszpory

dzwieki / RECYTACJE Jacek Dehnel

Jacek Dehnel czyta wiersz z tomu Brzytwa okamgnienia. Fragment spotkania „Kochankowie na otwartym morzu” z festiwalu Port Wrocław 2007.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Jacek_Dehnel_Jutrznia

Jutrznia

dzwieki / RECYTACJE Jacek Dehnel

Jacek Dehnel czyta wiersz z tomu Brzytwa okamgnienia. Fragment spotkania „Kochankowie na otwartym morzu” z festiwalu Port Wrocław 2007.

WIĘCEJ
RECENZJE_Marta-Podgornik_Przemyslaw-Koniuszy_Zawsze

Bohaterki rodzą się zmęczone

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Marta Podgórnik

Z Martą Podgórnik o książce Zawsze rozmawia Joanna Mueller.

WIĘCEJ
KSIAZKI_intima-thule

Komentarz do wiersza "dąsy, musy, winy"

recenzje / KOMENTARZE Joanna Mueller

Autorski komentarz Jonanny Mueller do wiersza „dąsy, musy, winy” z książki intima thule, która ukazała się 12 stycznia 2015 roku nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ
WYWIADY_Joanna-Mueller_Karolina-Saldecka

"To jakby architektoniczna wersja matrioszek"

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Przemysław Rojek

Z Joanną Mueller o książce intima thule rozmawia Przemysław Rojek

WIĘCEJ
KSIAZKI_ta-chwila

Andrzej Falkiewicz o książce ta chwila

recenzje / KOMENTARZE Andrzej Falkiewicz Joanna Mueller

Wybór Joanny Mueller autokomentarzy Andrzeja Falkiewicza z książki ta chwila, która ukazała się nakładem Biura Literackiego w serii Proza 19 grudnia 2013 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Powlekac-rosnace

Komentarz do szkicu Prenatal w powidoku (kolekta)

recenzje / KOMENTARZE Joanna Mueller

Autorski komentarz Joanny Mueller do szkicu „Prenatal w powidoku (kolekta)”.

WIĘCEJ
WYWIADY_Joanna-Mueller_Karolina-Saldecka

W miejscu otwierania się cielesności „rytm traumi refrenem” litanii

wywiady / O KSIĄŻCE Anita Jarzyna Joanna Mueller

Z Joanną Mueller o książce Powlekać rosnące rozmawia Anita Jarzyna.

WIĘCEJ
RECENZJE_Szymon_Slomczynski_Nadjezdza

Liryzm lawirujący

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Esej Joanny Mueller towarzyszący premierze książki Nadjeżdża Szymona Słomczyńskiego.

WIĘCEJ
RECENZJE_Szymon_Slomczynski_Nadjezdza

W trasie najczęściej beżowy

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Szymon Słomczyński

Z Szymonem Słomczyńskim o książce Nadjeżdża rozmawia Joanna Mueller.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Jezyki-obce

Antinous się wynurza

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Autorski komentarz Jacka Dehnela do wiersza Odkopanie posągu Antinousa w Delfach, 1894 towarzyszący premierze książki Języki obce, wydanej w Biurze Literackim 3 października 2013 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Jacek_Dehnel_3

Konstrukcje i rewolucje

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Maciej Woźniak

Z Jackiem Dehnelem o książce Języki obce rozmawia Maciej Woźniak.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Warszafka-plonie

Całkiem nieźle kombinują. Jak Fisz, ale nie Stanley

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Esej Joanny Mueller towarzyszący premierze książki Warszafka płonie, która ukazała się 4 kwietnia 2013 roku nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ
RECENZJE_Polow-2012

W rytmie obrotów podmiotów – o wierszach Szymona Słomczyńskiego

recenzje / NOTKI I OPINIE Joanna Mueller

Joanna Mueller, współredaktorka antologii Połów. Poetyckie debiuty 2012 o wierszach Szymona Słomczyńskiego.

WIĘCEJ
RECENZJE_Wielkie_pobrudzone

Przodownica Nimfa, przodownik Tryton

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Komentarz Jacka Dehnela do wiersza Na wydobycie pancernika „Gneisenau” Jarosława Iwaszkiewicza, towarzyszący premierze książki Wielkie, pobrudzone, zachwycone zwierzę, wydanej w Biurze Literackim 14 lutego 2013 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Polow-2012

W klinczu konstrukcji i konstytucji – o "apokaliptycznych apokryfach" Seweryna Górczaka

recenzje / NOTKI I OPINIE Joanna Mueller

Joanna Mueller, współredaktorka antologii Połów. Poetyckie debiuty 2012 o wierszach Seweryna Górczaka.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Powlekac-rosnace

Otwarty proces o ubezwłasnowolnienie

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Esej Joanny Mueller opublikowany w 2012 roku na łamach „Wakatu”.

WIĘCEJ
WYWIADY_Larkin-Zebrane

Ten stary szelma, Larkin

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Jakub Winiarski

Rozmowa Jakuba Winiarskiego z Jackiem Dehnelem i Jerzym Jarniewiczem o książce Zebrane Philipa Larkina, wydanej nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ
WYWIADY_Edmund-White

O Hotelu de Dream

wywiady / O KSIĄŻCE Edmund White Jacek Dehnel

Rozmowa Jacka Dehnela i Piotra Tarczyńskiego z Edmundem White’em o książce Hotel de Dream, wydanej nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ
RECENZJE_Polow-2012

Kuter do bazy!

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Joanna Mueller współredaktorka antologii Połów. Poetyckie debiuty 2011 o twórczości Katarzyny Kaczmarek, Macieja Taranka i Joanny Żabnickiej.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Pawlikowska-Jasnorzewska_Seans-na-dnie-morza

Maria przez Martę odzyskana

recenzje / ESEJE Joanna Mueller

Recenzja Joanna Mueller z książki Seans na dnie morza Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej w wyborze Marty Podgórnik.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Rubryki-strat-i-zyskow

Kindertotenlieder

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Autorski komentarz Jacka Dehnela do wiersza „Kindertotenlieder”, towarzyszący premierze książki Rubryki strat i zysków, wydanej w Biurze Literackim 13 października 2011 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Podgornik_Rezydencja-surykatek

Lunch z Benem i Dżej Lo

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Marta Podgórnik

Z Martą Podgórnik o książce Rezydencja surykatek rozmawia Joanna Mueller.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Wylinki

Wiersz w drodze – krymu mir, cry & crime

recenzje / KOMENTARZE Joanna Mueller

Autorski komentarz Joanny Mueller do wiersza „krymu mir, cry & crime” z książki Wylinki, wydanej w Biurze Literackim 18 listopada 2010 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Stratygrafie

Co to dzisiaj znaczy być poetą?

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Esej Joanny Mueller towarzyszący premierze książki Stratygrafie.

WIĘCEJ
WYWIADY_Poeci-na-nowy-wiek

Zapis niepewności

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Roman Honet

Rozmowa Romana Honeta z Jackiem Dehnelem, towarzysząca premierze antologii Poeci na nowy wiek, wydane w Biurze Literackim w 2010 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Ekran-kontrolny

Mała, rozbita dusza

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Kuba Mikurda

Z Jackiem Dehnelem o książce Ekran kontrolny rozmawia Kuba Mikurda.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Ekran-kontrolny

Ph. Glass: Glassworks – 5. Façades

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Autorski komentarz Jacka Dehnela do wiersza Ph. Glass: Glassworks – 5. Façades, towarzyszący premierze książki Ekran kontrolny, wydanej w Biurze Literackim 19 września 2009 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Ekran-kontrolny

Klasycyzm płodny czy też kuriozalny?

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Przemysław Witkowski

Elżbieta Martysz i Przemysław Witkowski spierają się o nową książkę Jacka Dehnela Ekran kontrolny.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Nioslem-ci-kanapeczke

Come to Me

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Komentarz Jacka Dehnela do utworu Come to me Kārlisa Vērdiņša, towarzyszący premierze książki Niosłem ci kanapeczkę, wydanej w Biurze Literackim 3 sierpnia 2009 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Nioslem-ci-kanapeczke

Pożyczone style

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Kārlis Vērdiņš

Kārlis Vērdiņš, autor wydanej w Biurze Literackim 3 sierpnia 2009 roku książki Niosłem ci kanapeczkę, w rozmowie z Jackiem Dehnelem.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Studium-temperamentu

Firbankowskie bibeloty

recenzje / NOTKI I OPINIE Jacek Dehnel

Recenzja Jacka Dehnela towarzysząca premierze książki Ronalda Firbanka Studium temperamentu, wydanej w Biurze Literackim 23 lutego 2009 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Larkin-Zebrane

Pomnę, pomnę, Wybuch

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Komentarz Jacka Dehnela do dwóch wierszy Philipa Larkina, towarzyszący premierze książki Zebrane, wydanej w Biurze Literackim 21 lipca 2008 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Jacek_Dehnel_2

Odsłuchiwanie Larkina (bez dreszczy)

wywiady / O KSIĄŻCE Grzegorz Czekański Jacek Dehnel

Rozmowa Grzegorza Czekańskiego z Jackiem Dehnelem, tłumaczem wydanej przez Biuro Literackie książki Philipa Larkina Zebrane.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Clo

O Cle

recenzje / NOTKI I OPINIE Anna Podczaszy Jacek Dehnel Jakub Winiarski Paweł Sarna Tobiasz Melanowski

Komentarze Anny Podczaszy, Jacka Dehnela, Tobiasza Melanowskiego, Pawła Sarny oraz Jakuba Winiarskiego, towarzyszące premierze książki Bogusława Kierca Cło, wydanej w Biurze Literackim 16 czerwca 2008 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Jacek_Dehnel_1

Samurajska brzytwa

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel

Rozmowa Anny Krzywani z Jackiem Dehnelem, towarzysząca wydaniu w Biurze Literackim książki Philipa Larkina Zabrane.

WIĘCEJ
WYWIADY_Jacek_Dehnel

Bez płaczów, dąsów i rzucania mięchem

wywiady / O PISANIU Jacek Dehnel Kuba Mikurda

Z Jackiem Dehnelem, tłumaczem poezji Philipa Larkina z wydanej w Biurze Literackim książki Zebrane, rozmawia Kuba Mikurda.

WIĘCEJ
Port_Literacki_2012_dzien_trzeci_17

Reiner R. otrzymuje nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki

dzwieki / RECYTACJE Jacek Dehnel

Wiersz z książki Rubryki strat i zysków, zarejestrowany podczas spotkania „Justyna Bargielska Jacek Dehnel i Dariusz Suska” na festiwalu Port Wrocław 2012.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Rubryki-strat-i-zyskow

Literacka przygoda z formą. O zyskach i stratach poety Jacka Dehnela

recenzje / ESEJE Grzegorz Tomicki

Recenzja Grzegorza Tomickiego z książki Rubryki strat i zysków Jacka Dehnela.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Rubryki-strat-i-zyskow

Rytm i forma, inne tory współczesnej poezji polskiej

recenzje / ESEJE Marcin Sierszyński

Recenzja Marcina Sierszyńskiego towarzysząca premierze książki Rubryki strat i zysków Jacka Dehnela, wydanej w Biurze Literackim 13 października 2011 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Rubryki-strat-i-zyskow

Kindertotenlieder

recenzje / KOMENTARZE Jacek Dehnel

Autorski komentarz Jacka Dehnela do wiersza „Kindertotenlieder”, towarzyszący premierze książki Rubryki strat i zysków, wydanej w Biurze Literackim 13 października 2011 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Rubryki-strat

Przyczynek do nauki o liryce dworskiej

recenzje / ESEJE Paweł Kozioł

Recenzja Pawła Kozioła towarzysząca premierze książki Rubryki strat i zysków Jacka Dehnela, wydanej w Biurze Literackim 13 października 2011 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Joanna-Mueller_Karolina-Saldecka

Blisko intymnego świata

wywiady / O PISANIU Joanna Mueller Karolina Sałdecka

Rozmowa Karoliny Sałdeckiej z Joanną Mueller.

WIĘCEJ
RECENZJE_Jacek-Dehnel_Judyta-Gulczynska_FOTO-Wiersz

FOTO-wiersz

recenzje / ESEJE Judyta Gulczyńska

Recenzja Judyty Gulczyńskiej towarzysząca premierze książki Jacka Dehnela Seria w ciemność, która ukazała się w Biurze Literackim 8 lutego 2016 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_intima-thule

Dom, w którym straszy tak pięknie

recenzje / ESEJE Michał Tabaczyński

Recenzja Michała Tabaczyńskiego z książki Joanny Mueller intima thule, która ukazała się w czasopiśmie „Fabularie”.

WIĘCEJ
RECENZJE_Dehnel_Jezyki-obce

Gdzieś między minionym a teraz. Języki obce Jacka Dehnela

recenzje / ESEJE Dominika Ciechanowicz

Recenzja Dominiki Ciechanowicz z książki Języki obce Jacka Dehnela.

WIĘCEJ
KSIAZKI_intima-thule

Intima thule: topografia intymności

recenzje / IMPRESJE Katarzyna Szopa

Esej Katarzyny Szopy towarzyszący premierze książki intuma thule Joanny Mueller, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 12 stycznia 2015 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Powlekac-rosnace

Macierzyństwo i kobiecość

recenzje / ESEJE Paulina Małochleb

Recenzja Pauliny Małochleb z książki Powlekać rosnące (apokryfy prenatalne) Joanny Mueller, która ukazała się w 2014 roku w „Nowych Książkach”.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Rubryki-strat-i-zyskow

Literacka przygoda z formą. O zyskach i stratach poety Jacka Dehnela

recenzje / ESEJE Grzegorz Tomicki

Recenzja Grzegorza Tomickiego z książki Rubryki strat i zysków Jacka Dehnela.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Jezyki-obce

Tłumacz się

recenzje / ESEJE Sylwia Sekret

Recenzja Sylwii Sekret z książki Języki obce Jacka Dehnela, która ukazała się na stronie Lubimyczytać.pl.

WIĘCEJ
RECENZJE_Dehnel_Jezyki-obce

Poziomy zaawansowania

recenzje / ESEJE Aleksandra Reimann

Recenzja Aleksandry Reimann z książki Języki obce Jacka Dehnela, która ukazała się w styczniu 2014 roku w „Nowych Książkach”.

WIĘCEJ
RECENZJE_Dehnel_Jezyki-obce

„Był dzień do opisania i nie było pointy”, czyli poeta zrozumiały w świecie tonów dekadenckich.

recenzje / ESEJE Przemysław Koniuszy

Recenzja Przemysława Koniuszego z książki Języki obce Jacka Dehnela.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Powlekac-rosnace

Pępkowe

recenzje / IMPRESJE Anita Jarzyna

Esej Anity Jarzyny towarzyszący premierze książki Powlekać rosnące Joanny Mueller.

WIĘCEJ
RECENZJE_Dehnel_Jezyki-obce

Między mówić a milczeć

recenzje / IMPRESJE Janusz Drzewucki

Esej Janusza Drzewuckiego towarzyszący premierze książki Języki obce Jacka Dehnela.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Rubryki-strat-i-zyskow

Rytm i forma, inne tory współczesnej poezji polskiej

recenzje / ESEJE Marcin Sierszyński

Recenzja Marcina Sierszyńskiego towarzysząca premierze książki Rubryki strat i zysków Jacka Dehnela, wydanej w Biurze Literackim 13 października 2011 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Rubryki-strat

Przyczynek do nauki o liryce dworskiej

recenzje / ESEJE Paweł Kozioł

Recenzja Pawła Kozioła towarzysząca premierze książki Rubryki strat i zysków Jacka Dehnela, wydanej w Biurze Literackim 13 października 2011 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Stratygrafie

Żywioły języka

recenzje / ESEJE Jarosław Borowiec

Recenzja Jarosława Borowca z książki Stratygrafie Joanny Mueller, która ukazała się w marcu 2011 roku na łamach „Nowych Książek”.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Wylinki

Joanna Mueller: Wylinki

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recenzja Anny Kałuży z książki Wylinki Joanny Mueller.

WIĘCEJ
RECENZJE_Jacek-Dehnel

Na brzegu lustra

recenzje / ESEJE Artur Nowaczewski

Recenzja Artura Nowaczewskiego z książki Żywoty równoległe Jacka Dehnela.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Ekran-kontrolny

Transfer wieczności w mainstream

recenzje / ESEJE Jakub Winiarski

Recenzja Jakuba Winiarskiego towarzysząca premierze książki Jacka Dehnela Ekran kontrolny, wydanej w Biurze Literackim 19 października 2009 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Ekran-kontrolny

Dyskretne kuksańce

recenzje / ESEJE Marcin Sierszyński

Recenzja Marcina Sierszyńskiego towarzysząca premierze książki Ekran kontrolny Jacka Dehnela, wydanej w Biurze Literackim 19 października 2009 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Ekran-kontrolny

Świat zrobił się za mały

recenzje / ESEJE Marcin Orliński

Recenzja Marcina Orlińskiego towarzyszące premierze książki Jacka Dehnela Ekran kontrolny, wydaje w Biurze Literackim 19 października 2009 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Brzytwa-okamgnienia

Liryczna brzytwa Ockhama

recenzje / IMPRESJE Karol Maliszewski

Recenzja Karola Maliszewskiego z książki Brzytwa Ockhama Jacka Dehnela

WIĘCEJ
KSIAZKI_Brzytwa-okamgnienia

O Brzytwie okamgnienia

recenzje / NOTKI I OPINIE Darek Pado Jakub Winiarski Julia Fiedorczuk Karol Maliszewski Kuba Mikurda

Komentarze Kuby Mikurdy, Karola Maliszewskiego, Julii Fiedorczuk, Jakuba Winarskiego i Darka Pado.

WIĘCEJ
WYWIADY_Jacek_Dehnel_3

O poezji Jacka Dehnela (laudacja)

recenzje / IMPRESJE Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

Nie ma potrzeby po raz kolejny powtarzać, że pisze poezję klasycyzującą lub neoklasycyzującą. Nie w tym zawiera się, jak sądzę, atrakcyjność i nośność jego propozycji…

WIĘCEJ