wywiady / O KSIĄŻCE

Do znikania

Katarzyna Szaulińska

Paulina Pidzik

Rozmowa Katarzyny Szaulińskiej z Pauliną Pidzik, towarzysząca premierze książki (miejsca ich jesiony) Pauliny Pidzik, wydanej w Biurze Literackim 19 grudnia 2022 roku.

Biuro Literackie kup książkę na poezjem.pl

Katarzyna Szaulińska: Jednym z zarzutów wobec twojej pierwszej książki (wejście w las) była otoczka radykalnej czułości i kruchości, która stawia namysł krytyczny w pozycji agresora. Jak ty zniosłaś jej odbiór?

Paulina Pidzik: Czułam, że wydanie książki to moment, w którym nie tylko oddaję ją innym, ale zapraszam do wejścia w (wejście w las), że ten (las) nie będzie już dalej tylko mój. I otworzył się, czuję z trzaskiem gałęzi, a we mnie pełno było emocji o bardzo różnych barwach. Słowo „czułość” po wydaniu (wejścia w las), nie za sprawą mojego tomu, ale w ogóle, przeszło przez wszystkie możliwe pasma i krwioobiegi, było używane w prawie każdej przestrzeni. Mam poczucie, że to słowo: traciło znaczenie, powszedniało, zbierało kurz, nabierało nowych odniesień i kontekstów, konstruowało i dekonstruowało różne mikroświaty. Ale przecież jednak, niezależnie od tego, chodziło mi o czułość i kruchość. To wciąż tkliwe miejsce we mnie. Nie w znaczeniu czegoś, co boli, ale jakiegoś niepokoju w czytaniu, tworzeniu, może nawet szerzej w byciu, który budzi, ścisza głos.

Kiedy mówisz: „wciąż tkliwe miejsce we mnie” masz na myśli twoją relację z pierwszą książką czy ze słowem „czułość”?

Relację z książką, choć słowo „czułość” też tu się wplata. Czuję, że trzeba się ciągle budzić i w sobie, i w słowach.

To słowo bywało używane też przez Olgę Tokarczuk w kontekście „czułego narratora”. Blisko ci do noblistki w jakimkolwiek sensie?

Czuję, że przestrzeń, w której jesteśmy blisko, to poczucie bycia niekonieczną częścią ziemi, jedną pośród wielu różnych istot, uważności we współbyciu w tym ze sobą, także świadomość wagi języka i opowieści. To jednocześnie jakieś podstawy, zakorzenienie w byciu w ziemi, ale z tych miejsc wyrastamy pewnie zupełnie inaczej.

W czym widzisz różnicę?

To moje przeczucie, a więc coś subiektywnego i trudno uchwytnego w słowach. Chyba też nie bardzo czuję się kompetentna do udzielenia odpowiedzi. Ja piszę wiersze w moim mikroświecie, o nim, z jego perspektywy. Moje podmiotki są mi bardzo bliskie, skóra przy skórze, ta sama ziemia pod stopami. Jeśli kogoś znam, to je, a wszystko i wszystkich wokół mogę jedynie próbować współodczuwać, być obok, blisko, ale zawsze na jakąś odległość. Chciałabym umieć bardziej ściszać głos niż mieć pewność, więcej słuchać, mniej wypowiadać. Może więc chodzi o te punkty w przestrzeni, z których zapisujemy?

Jesteś w (miejsca ich jesiony) bardziej dosadna niż w pierwszej książce. Leją się solumedrole, kłębią granulocyty, podmiotka ma wkłucie centralne w żyle szyjnej i pieluchę. Z czego wynika ta zmiana?

Podmiotka jest naga. Nie może odsłonić się już bardziej (albo przynajmniej tak jej się wydaje) przez samo wypowiadanie, przez odpamiętywanie. W takiej przestrzeni inaczej układają się wersy wiersze. Jest w niej blisko, czasem duszno, odległości są krótkie, ale i jednocześnie często nie do pokonania, jest w niej zależna. Nie ścisza się głosu, który z trudem się wydobywa.

To bardzo konkretne miejsca, jesiony, krople substancji, krwinki, milimetry. Chciałam dotknąć ich bez rękawiczek klisz przesłon, przyłożyć do tego dłonie, wsłuchać się, a nawet wkłuć. Wejść w to, bez przenoszenia w inną przestrzeń.

Pisząc tę książkę nie miałam też w sobie (wejścia w las) jako świadomego punktu odniesienia, czułam, jakby to było pierwsze, w języku, którego na nowo się uczę.

Wiem, że mówisz teraz też o prawdziwej, medycznie spowodowanej utracie mowy. Jak to było, uczyć się słów na nowo?

Pierwsze było poczucie fizycznego bólu, łyżeczki jedzenia okruszki bełkotliwych słów jak żwir, małe kamienie o ostrych krawędziach. Osobno oddech, osobno próba poruszenia tkanek i wydobycia dźwięku. Chropowatość tego. Powolność, powtarzanie, ćwiczenia z powtarzania.

W plecaku, który miałam ze sobą w szpitalu znalazłam zbiór opowiadań Ogród japońskiej autorki Hiroko Oyamady, pierwsze z nich miało tytuł „Wróżeganie”. Przez tydzień uczyłam się tej nazwy, by weszła w pamięć tak, bym nazajutrz potrafiła ją powtórzyć. Potem ćwiczenie z opowiadania tej samej historii mojej choroby studentom medycyny. Czytanie czytanie, choć długo bez zrozumienia, słowa rozsypujące się, niesklejające się ze sobą w sensy. Po wielu tygodniach zaczęły przychodzić jak olśnienia: fizycznie wypowiadałam słowa i czułam ich ciężar smak znaczenie rytm na języku. Wtedy zaczęłam zapisywać pierwsze strzępki wersów, nie wychodziłam jednak w myślach poza nie. Nie wiedziałam, czy nauczę się nowego języka na tyle, by być w stanie pisać (może pojawiło się też pytanie: czy wciąż jestem poetką?). Miałam wtedy poczucie, że do „tamtego” nie ma powrotu.

Myślałam dużo o tym, co mogłam czuć, gdy po raz pierwszy uczyłam się mówić jako dziecko. Doświadczanie tego od nowa w dorosłej części życia było graniczne: bardzo trudne i bardzo poruszające. Wciąż jest.

Skoro mówimy o doświadczeniu, to dla mnie twoje (miejsca ich jesiony) są raportem z pobytu pomiędzy życiem a śmiercią. Chorujesz – w tej książce jeszcze bardziej niż w pierwszej. Jak te pobyty w „pomiędzy” – w szpitalu, na ojomie, w ciele, które straciło funkcje, zmieniają twoje podejście do życia i pisania?

Czuję, że wciąż jestem w tym miejscu, w „pomiędzy”, w różnych jego intensywnościach, odcieniach, ale w nim (może tu się zostaje?).

Nigdy wcześniej nie czułam takiego spokoju jak w tamtych chwilach, gdy leżałam na ojomie (tych, które pamiętam i tak jak je pamiętam), choć widziałam rozmazane kolorowe plamy, ciało było bezwładne i nie znałam jeszcze na to słów. Ten spokój jest dla mnie nowy, byłam raczej z drżenia, chciałabym go nie zgubić.

Czuję, że bardzo się zmieniałam, i wciąż pytam siebie o relacje z tamtą mną, choć jednocześnie wiem, że bardzo wiele jest między nami połączeń, tych samych tkanek duszy i ciała. Nie pamiętam wielu miejsc z siebie i wokół, wiele ma rozmyte kontury i kształty. Trudno mi oddzielić, wypowiedzieć, jak zmieniło się moje podejście do życia czy pisania – mam poczucie, że w jakiś sposób wszystko jest inaczej. Może najbliższą odpowiedź znajduję w słowach Krystyny Miłobędzkiej „jestem do znikania”: czuję, że jestem w tym nieustannym zanikaniu, które jest zarazem z pięknej i też trudnej gęstości tej chwili, i spokoju, że ta chwila zaniknie i nie wiadomo, co przyjdzie po niej, czy przyjdzie.

Mówisz o tym ze spokojem. Zawsze byłaś taka pogodzona, ty i twoje wiersze?

Te wiersze i ja, wtedy, gdy je pisałam, jesteśmy ze spokoju. Powraca to w naszej rozmowie w różnych miejscach mam poczucie, że bardzo dużo się w moim życiu i we mnie zmieniło (były i są chwile, gdy myślę „wszystko”). Ta książka jest z tego nowego rytmu. Kiedyś było we mnie dużo drżenia, tlącego się pod, kakofonicznego, które chciało odwracać biegi. Teraz coraz mocniej dotykam po prostu, tego, co płynie, tak jak płynie.

Ta akceptacja kojarzy mi się z buddyzmem. Czy on albo inna religia jest ważny/ważna w twoim pisaniu?

Wychowałam się w pomieszaniu religii katolickiej i wierzeń ludowych. To przebijało się w mojej pierwszej książce, która sięga do dzieciństwa, tamtych miejsc i ich korzeni. Teraz świadomie jestem poza religiami i wyznaniami (albo przynajmniej tak mi się wydaje, że jestem), i w tym miejscu osobnym powstawała ta książka. Jednocześnie to był i wciąż jest czas zadawania sobie pytań o duchowość, o to, w co wierzę, co jest dla mnie ważne, o wartości (czuję też, że te pytania trzeba sobie zadawać ciągle). Jestem nasiąknięta różnymi cząstkami, które pewnie można znaleźć w wielu religiach, chłonę inne. Czuję, że są we mnie mocno obecne te z rytmu i płynięcia, bycia częścią, które kojarzą mi się z buddyzmem. Piszę o tym, co jest dla mnie ważne, dotykające i te przebiegające we mnie strumienie są pewnie w jakiś sposób możliwe do rozpoznania w wersach.

Byłam razem z tobą na zajęciach Pracowni Drugiej Książki, gdzie twoja książka poruszała niemal każdego uczestnika. Mnie przywołała wspomnienia leżenia na sali pooperacyjnej po cięciu cesarskim. To uczucie totalnej bierności, bycia terytorium działania maszyn i leków. Ktoś inny mówił o doświadczeniu towarzyszenia mamie w umieraniu. To świadome tworzenie wspólnot przez dzielenie się własną opowieścią, a może pisząc, byłaś raczej skupiona na sobie i swoim doświadczeniu?

Wiersze, które ułożyły się w książkę, zaczęły powstawać w przestrzeni pomiędzy: w czasie, gdy uczyłam się od nowa prawie wszystkiego, były takim odzyskiwaniem świadomości, ocalaniem jakiś fragmentów siebie pamięci cząstek słów języka. Choć może być to trudne do zrozumienia, dla mnie samej jest, ale nie myślałam wtedy o tych tekstach jako czymś dla mnie (bo nie wiedziałam nawet, co znaczyłoby dla mnie – to znaczy dla kogo?) czy o jakimś dalej tych wierszy.

Gdy drugiego dnia po napaści wojennej Rosji na Ukrainę, 25 lutego 2022 roku, w ostatni dzień terminu na wysłanie projektów do Pracowni Drugiej Książki, usiadłam w szpitalu w Lublinie na brzegu łóżka i zaczęłam czytać wiersze, a one zaczęły mi się układać w zalążek książki, poczułam, że to nie tylko moja opowieść, że jest w niej nie tylko mój głos i nie tylko dla siebie to wypowiadam. Że jestem częścią tych wielogłosowych wieloosobowych szpitalnych sal. W nich należy się do jakiejś wspólnoty – łóżka dzieli kilkanaście centymetrów, a jednocześnie na początku kilka centymetrów było dla mnie odległością nie do pokonania. Jednak to przede wszystkim opowieść, która zaczyna się w pytaniu: kim jestem teraz? Próbie połączenia siebie z tamtą sobą, siebie ze światem, światem w czasie wojny, wojną tuż obok, z granicami. To zapiski pomiędzy stanami przytomności i nieprzytomności świadomości i jej braku (też w sensie bardzo dosłownym). Okaleczone bolesne oddechy, ale moje moimi tkankami.

Ta książka w znacznej części powstawała przez ostatnich kilkanaście miesięcy, między różnymi miejscami, w drogach, w notatniku. W tym czasie nauczyłam się od nowa chodzić, fizycznie pisać i wypowiadać na głos. Przyjechałam do Kołobrzegu z niepewnością (naprawdę, gdy wysiadłam z autobusu, pytałam siebie: co Ty robisz pi w Pracowni Drugiej Książki), ale i otwartością. Poruszyliście mnie, cały czas mnie to porusza!

W trakcie TransPortu w Kołobrzegu stworzyła się wokół ciebie nieformalna grupa kąpiących się w morzu o świcie. Ja nie uczestniczyłam, żałuję. Jak to jest wchodzić do morza o świcie? Tak samo wchodzi się w ziemię, w las?

Wchodzenie do morza o świcie jest z jestem. Wprowadza w stan czujności wszystkie zmysły. Jest doświadczaniem jakiegoś łączenia (choć na początku przez sprzeczności) ciała i umysłu (dla mnie to ciągle w jakiś sposób pierwsze, że nie zawsze „umysł ponad ciało”), wolności, siły. Budzi. Poczułam w tych wrześniowych wodach Bałtyku, że jestem.

Wypowiedziałam na głos (próbowałam znaleźć dla tej gęstości słowa) tyle razy o tym, że ostatniego dnia stworzyła się grupa (dziękuję, Kasiu, Damianie i Bartku!) i razem weszliśmy do morza o świcie. To też w jakiś sposób inne doświadczenie, gdy jest się w tym chłodzie morza razem i się tym dzieli.

Jestem z miejsca, które było kiedyś morzem. Mój las wyrósł na wapieniach. Może dlatego w morze wchodzę bez drżenia?

Choć też zapisuję, że w las wchodzę już od jakiegoś czasu inaczej, odkąd przy polsko-białoruskiej granicy w lesie wydarza się niepojęte okrucieństwo i łamane są podstawowe prawa człowieka. Nie umiem tego oddzielić, nie chcę.

Nie wiem i czuję, że nie będę i nie mogę wiedzieć, jak wchodzi się w ziemię, ale mam w tym dużo spokoju. Jestem z zanikania.

Kiedy informujesz w mediach społecznościowych, że stałaś się ratowniczką, to co to znaczy? Domyślam się, że to nie tylko metafora.

Tak, to nie jest tylko metafora. Jestem ratowniczką kwalifikowanej pierwszej pomocy, zdałam egzamin i mam ustawowy tytuł ratowniczki, który łączy się z konkretnymi uprawnieniami. Od długiego czasu myślałam o zrobieniu rozszerzonego, rzetelnego kursu pierwszej pomocy. Kasiu, jesteś lekarką i czuję, że sama najlepiej wiesz, jak ważne jest, by spiąć całą wiedzę i umiejętności, które mamy, nauczyć się wytycznych i schematów, by w chwili, gdy nagle wydarza się sytuacja, która wymaga udzielenia pomocy, a której zaistnienie wywołuje najczęściej fale emocji, umieć jak najlepiej działać.

Kilka dni po rozpoczęciu wojny poczułam, że w tu i teraz potrzebne są takie właśnie bardzo konkretne umiejętności, że potrzeba wielu świadomych ruchów dłoni, że poza pomocą, której mogę udzielać, przygotowując śniadania dla dzieci czy udzielając porad prawnych, chcę móc mieć też umiejętności paramedyczne, bardzo potrzebne w czasie pokoju, w czasie wojny jeszcze mocniej. Przyznaję, że myślałam intensywnie o dłuższym wyjeździe do Ukrainy, ale przez stan chorobowy, w którym byłam, jeszcze nie pojechałam.

Tego samego dnia, w którym zdałam egzamin, udzielałam pierwszej pomocy. Potem pełniłam dyżury ratownicze w punkcie pomocy medycznej na dworcu głównym w Krakowie.

Czuję, że to ważne.

Kiedy o tym mówisz, to brzmi, jakby cudze cierpienie skłaniało cię do wyłaniania się z nicości.

Codzienne wyłanianie się z nicości, budzenie i znikanie dotyczy każdego, jesteśmy z zanikających podobnych tkanek. To własne, odczuwalne na skórze, pod skórą, jest dla mnie intuicyjne, naturalne i oswojone. Przyjęcie zanikania ze spokojem (czuję to ostatnio mocno), powiększa przestrzeń teraz i wyłania z tej nicości na dziś. Co przecież też nie oznacza, że nie podejmuję działań, by przyspieszone zanikanie spowalniać możliwie jak się da i ocalać: próbuję.

Jednak jednocześnie jest we mnie głęboka niezgoda na to, co się wydarza wokół i to przecież tak blisko, na celowe pozbawianie życia innych ludzi czy pozbawianie albo odmawianie koniecznych do niego podstaw, warunków, wbrew ich woli, co dla mnie także ważne odmawianie realizacji prawa do decydowania o własnym życiu. Myślę, że ta granica pogodzenia przebiega we mnie w miejscu godności: jest cierpienie, które istnieje i będzie istnieć, można je łagodzić, być obok niego, szukać dróg pomocy, ale nie jest od nas w pełni zależne. Obok jednocześnie jest wiele cierpienia, które wynika z działań i zaniechań ludzi, cierpienia wywoływanego umyślnie, cały czas na nowo.

Zapisuję tu też, że w czasie, gdy odzyskiwałam oddech, czytałam książkę Mateusza Pakuły Jak nie zabiłem swojego ojca i jak bardzo tego żałuję, która poruszyła mnie bardzo głęboko. Jako pacjentka i prawniczka, po prostu jako człowiek, czuję, że wiele o tym zanikaniu, prawie do decydowania o nim jest do wypowiedzenia, do zmiany w prawie. Czuję, że każda istota ma prawo do godnej śmierci, że wyłanianie się z nicości i zanikanie jest nasze.

Tytuł tomu wzięty jest w nawias, podobnie jak tytuły wierszy. Ten nawias to dłonie, które ocalają, czy gest pokazujący daremność i nieistotność?

Jeśli to dłonie, to te, które próbują objąć coś, co zanika, ze świadomością tego, że ocalenie jest możliwe na tę chwilę, na dziś. To dłonie, które próbują dotknąć w „byciu do znikania”, z poczuciem, że ten gest jest ważny.

„[W]yszłam z dziś nie dalej” – brzmi twój wiersz zatytułowany właśnie zamkniętym nawiasem. Mówisz o bliskim horyzoncie, byciu w „teraz”. Co w tym „teraz” jest dla ciebie najważniejsze?

Czuję, że w tym wierszu wypowiedziałam wszystko by być w takim tym „teraz”, jakim ono jest, takim, jakim się jest.

O AUTORACH

Katarzyna Szaulińska

Urodziła się w 1987 roku w Kołobrzegu. Poetka. Laureatka Połowu, konkursu na wiersze i opowiadania doraźne oraz projektu "Pierwsza książka" Biura Literackiego w 2019 roku. Nominowana do nagrody głównej w XXV OKP im. Jacka Bierezina. Publikowała wiersze, opowiadania oraz komiksy, m.in. w „Małym Formacie”, „Kontencie”, „Fabulariach”, „Wakacie”, „Kulturze Liberalnej” i 8. Arkuszu „Odry”. Autorka scenariusza komiksu o depresji Czarne fale oraz monodramu Córcia wystawianego w Teatrze WARSawy. Mieszka w Warszawie, gdzie pracuje jako psychiatra i psychoterapeutka.

Paulina Pidzik

urodziła się 9 maja 1986 roku w Częstochowie. wychowała pomiędzy lasem a rzeką. od czasu studiów mieszka w Krakowie. prawniczka. pracuje nad rozprawą doktorską poświęconą autonomii pacjenta. poetka. autorka tomu (wejście w las), Kontent, 2019. fotografuje otworkowo. ratowniczka kwalifikowanej pierwszej pomocy.

powiązania

Historia jednego wiersza: (pinus sylvestris)

recenzje / KOMENTARZE Paulina Pidzik

Autorski komentarz Pauliny Pidzik towarzyszący premierze książki (miejsca ich jesiony) Pauliny Pidzik, wydanej w Biurze Literackim 19 grudnia 2022 roku.

WIĘCEJ

miejsca ich jesiony (2)

utwory / zapowiedzi książek Paulina Pidzik

Fragmenty zapowiadające książkę miejsca ich jesiony Pauliny Pidzik, która ukaże się w Biurze Literackim 19 grudnia 2022 roku.

WIĘCEJ

miejsca ich jesiony

utwory / zapowiedzi książek Paulina Pidzik

Fragmenty zapowiadające książkę miejsca ich jesiony Pauliny Pidzik, która ukaże się w Biurze Literackim 19 grudnia 2022 roku.

WIĘCEJ

Balans między ambicją i komunikatywnością

debaty / ANKIETY I PODSUMOWANIA Katarzyna Szaulińska

Odpowiedzi Katarzyny Szaulińskiej na pytania Tadeusza Sławka w „Kwestionariuszu 2022”.

WIĘCEJ

Wyższa szkoła empatii

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Katarzyna Szaulińska

Rozmowa Katarzyny Szaulińskiej z Jackiem Dehnelem, towarzysząca premierze książki Śnieg w kwietniową niedzielę. 44 wiersze Philipa Larkina w tłumaczeniu Jacka Dehnela, wydanej w Biurze Literackim 8 sierpnia 2022 roku.

WIĘCEJ

Potrzebowałam mówić głosem czarnoskórego mężczyzny

wywiady / O KSIĄŻCE Karolina Sałdecka Katarzyna Szaulińska

Rozmowa Katarzyny Szaulińskiej z Karoliną Sałdecką, towarzysząca premierze książki Rekuhkara, wydanej w Biurze Literackim 27 grudnia 2021 roku.

WIĘCEJ

Nadal wierzę w siostrzeństwo

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Mueller Katarzyna Szaulińska

Rozmowa Katarzyny Szaulińskiej z Joanną Mueller, towarzysząca premierze książki Hista & her sista, wydanej w Biurze Literackim 3 maja 2021 roku.

WIĘCEJ

Druga osoba

nagrania / Stacja Literatura Katarzyna Szaulińska

Czytanie z książki Druga osoba z udziałem Katarzyny Szaulińskiej w ramach festiwalu Stacja Literatura 25.

WIĘCEJ

Kasztanek

utwory / premiery w sieci Katarzyna Szaulińska

Premierowe opowiadanie Katarzyny Szaulińskiej. Prezentacja w ramach projektu „Pierwsza książka prozą 2020”.

WIĘCEJ

Ludzie ze Stacji

nagrania / Stacja Literatura Bogusław Kierc Dawid Mateusz Jerzy Jarniewicz Karol Maliszewski Katarzyna Szaulińska Konrad Góra Łukasz Dynowski Marta Podgórnik Robert Rybicki

Spotkanie wokół książki Ludzie ze Stacji w ramach festiwalu Stacja Literatura 25.

WIĘCEJ

Intymny sposób na wspólnotowość

wywiady / O KSIĄŻCE Adam Partyka Katarzyna Szaulińska

Rozmowa Adama Partyki z Katarzyną Szaulińską, towarzysząca wydaniu książki Druga osoba, która ukazała się w Biurze Literackim 25 maja 2020 roku.

WIĘCEJ

żyzna

recenzje / KOMENTARZE Katarzyna Szaulińska

Autorski komentarz Katarzyny Szaulińskiej towarzyszący wydaniu książki Druga osoba, która ukazała się w Biurze Literackim 25 maja 2020 roku.

WIĘCEJ

Druga osoba (2)

utwory / zapowiedzi książek Katarzyna Szaulińska

Fragment zapowiadający książkę Katarzyny Szaulińskiej Druga osoba, która ukaże się w Biurze Literackim 25 maja 2020 roku.

WIĘCEJ

Druga osoba (1)

utwory / zapowiedzi książek Katarzyna Szaulińska

Fragment zapowiadający książkę Katarzyny Szaulińskiej Druga osoba, która ukaże się w Biurze Literackim 25 maja 2020 roku.

WIĘCEJ

Połów. Poetyckie debiuty 2018

nagrania / Stacja Literatura Aleksander Trojanowski Antonina Tosiek Katarzyna Szaulińska Marcin Pierzchliński Marcin Podlaski Maria Halber

Czytanie z książki Połów. Poetyckie debiuty 2018 z udziałem Marii Halber, Marcina Pierzchlińskiego, Marcina Podlaskiego, Katarzyny Szaulińskiej, Aleksandra Trojanowskiego i Antoniny Małgorzaty Tosiek w ramach festiwalu Stacja Literatura 24.

WIĘCEJ

Za dużo powietrza między słowami

wywiady / O PISANIU Aleksander Trojanowski Katarzyna Szaulińska

Katarzyna Szaulińska rozmawia z Aleksandrem Trojanowskim, laureatem 13. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ

Otwieranie na przepływ

wywiady / O PISANIU Katarzyna Szaulińska Marcin Podlaski

Marcin Podlaski rozmawia z Katarzyną Szaulińską, laureatką 13. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ

California dreaming

recenzje / KOMENTARZE Katarzyna Szaulińska

Autorski komentarz Katarzyny Szaulińskiej, laureatki 13. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ

Nic cięższe niż coś

utwory / premiera w sieci z Połowu Katarzyna Szaulińska

Premierowy zestaw wierszy Katarzyny Szaulińskiej Nic cięższe niż coś. Prezentacja w ramach projektu „Poetyckie debiuty 2018”.

WIĘCEJ

Połów. Poetyckie debiuty 2017

nagrania / Stacja Literatura Jan Rojewski Katarzyna Szweda Krzysztof Schodowski Maciej Konarski Nina Manel Patryk Kosenda Paulina Pidzik Paweł Bień Przemysław Suchanecki

Spotkanie w ramach festiwalu Stacja Literatura 23, w którym udział wzięli Paweł Bień, Maciej Konarski, Patryk Kosenda, Nina Manel, Paulina Pidzik, Jan Rojewski, Krzysztof Schodowski, Przemysław Suchanecki, Katarzyna Szweda.

WIĘCEJ

(we krwi)

utwory / premiery w sieci Paulina Pidzik

Premierowy zestaw wierszy Pauliny Pidzik. Prezentacja w ramach projektu „Pracowni pierwszej książki 2018”.

WIĘCEJ

(podchodzenie)

wywiady / O PISANIU Krzysztof Schodowski Paulina Pidzik

Rozmowa Pauliny Pidzik z Krzysztofem Schodowskim, laureatem 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ

Wejście w las

wywiady / O PISANIU Patryk Kosenda Paulina Pidzik

Rozmowa Patryka Kosendy z Pauliną Pidzik, laureatką 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ

Historia jednego wiersza: (pinus sylvestris)

recenzje / KOMENTARZE Paulina Pidzik

Autorski komentarz Pauliny Pidzik towarzyszący premierze książki (miejsca ich jesiony) Pauliny Pidzik, wydanej w Biurze Literackim 19 grudnia 2022 roku.

WIĘCEJ

Żywe ciało, tkanki martwe

recenzje / ESEJE Łukasz Kraj

Recenzja Łukasza Kraja towarzysząca premierze książki (miejsca ich jesiony) Pauliny Pidzik, wydanej w Biurze Literackim 19 grudnia 2022 roku.

WIĘCEJ

miejsca ich jesiony (2)

utwory / zapowiedzi książek Paulina Pidzik

Fragmenty zapowiadające książkę miejsca ich jesiony Pauliny Pidzik, która ukaże się w Biurze Literackim 19 grudnia 2022 roku.

WIĘCEJ

miejsca ich jesiony

utwory / zapowiedzi książek Paulina Pidzik

Fragmenty zapowiadające książkę miejsca ich jesiony Pauliny Pidzik, która ukaże się w Biurze Literackim 19 grudnia 2022 roku.

WIĘCEJ

Żywe ciało, tkanki martwe

recenzje / ESEJE Łukasz Kraj

Recenzja Łukasza Kraja towarzysząca premierze książki (miejsca ich jesiony) Pauliny Pidzik, wydanej w Biurze Literackim 19 grudnia 2022 roku.

WIĘCEJ

Od Dawida do bloku

recenzje / ESEJE Weronika Janeczko

Recenzja Weroniki Janeczko towarzysząca wydaniu książki Katarzyny Szaulińskiej Druga osoba, która ukazała się w Biurze Literackim 25 maja 2020 roku.

WIĘCEJ

Usilność

recenzje / IMPRESJE Marcin Sendecki

Impresja Marcina Sendeckiego na temat zestawu wierszy Prawo lasu Pauliny Pidzik, laureatki 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ