wywiady / O KSIĄŻCE

Jakie życie – taka śmierć

Bohdan Zadura

Tomasz Majeran

Zapis rozmowy Tomasza Majerana z Bohdanem Zadurą, opublikowanej w cyklu prezentacji najciekawszych archiwalnych tekstów z dwudziestopięciolecia festiwalu Stacja Literatura.

Majeran__Okladka_2002_Koty_podrecznik_uzytkownika Biuro Literackie kup książkę na poezjem.pl

Bohdan Zadura: Powinienem odchrząknąć, to nie najlepsze słowo, kojarzy się z chlewikiem, ale chyba nie ma ładnego określenia na tę czynność, która poprzedza wydobycie z siebie głosu, zwłaszcza kiedy nie bardzo się wie, co powiedzieć, od czego zacząć. Mam niejasne przeczucie, że będziemy wcześniej czy później rozmawiali o strasznych rzeczach, a tymczasem nie wiem, czy chcę zacząć od wierszy, czy od kotów. To, co wiem, to to, że bardzo się ucieszyłem, że Twoje koty znajdą, no właśnie, nie budę przecież, a co?, koszyk może, że wychodzi ta książeczka, w której będą u siebie. Jak pamiętasz, zwykle w ostatnich słowach telefonów prosiłem, żebyś pozdrowił ode mnie Agnieszkę i pogłaskał koty, ale nie wiesz, jak zawsze się pilnowałem, żeby mi się to nie pokręciło. Przeszłość ma to do siebie (a może raczej pamięć), że się spłaszcza w tym sensie, że to, co było, jest jakby równocześnie. Mam kłopoty z porządkiem chronologicznym, i kiedy usiłuję sobie przypomnieć, czy pierwsze Lekcje czytałem zanim poznałem Ptysia i Balbinę, czy odwrotnie, jestem dość bezradny. No dobrze, już chyba odchrząknąłem. Co więc było pierwsze, Ptyś i Balbina czy pierwszy wiersz z tego podręcznika użytkownika?

Tomasz Majeran: No to może ja też odchrząknę, a po odchrząknięciu od razu powiem, że coś jest na rzeczy, bo zdarzało mi się nie raz, nie dwa te czynności mylić, zapewne ku rozpaczy kotów, które jednak głaskanie znacznie bardziej cenią niż pozdrawianie… Teoria chrząknięć pomyłkowych? Tak, to są rzeczy straszne, do których wrócimy.

A odpowiedź, Bohdanie, będzie żołnierska i zgoła nieewangeliczna – na początku były koty, a potem było słowo. Natomiast chyba na zawsze nierozstrzygnięta pozostanie kwestia, czy pierwszy był Ptyś, czy Balbina, ponieważ ich wredna matka powiła je hurtem (miot liczył 5 kotów) w jakiejś rynnie i tak zostawiła. Odnaleziono je przez przypadek i właśnie hurtem, więc na tym kończy się i zaczyna kocia genealogia.

Słowo wiązane było potem i poniekąd pojawić się musiało. Rzecz w tym, że nie było mi dane w dzieciństwie wychowywać się w towarzystwie czworonogów, więc pojawienie się nagle dwóch braci mniejszych w moim życiu było (racjonalizuję to sobie teraz) jednak dość ważnym wydarzeniem, które musiałem jakoś językowo zutylizować. Nie jestem chyba ulubionym uczniem św. Franciszka, bo przez większość swojego niedługiego i podłego życia przechodziłem dość obojętnie obok setek anonimowych psów i kotów i ich pcheł, choć zdarzało mi się czasem zrymować jakieś zwierzę. Zjeść zresztą także. Powiedziałem braci mniejszych? Heh. Jednak sióstr mniejszych – bo Ptyś i Balbina to dwie kocice. No więc musiałem jakoś oswoić się z tymi dwoma stworzeniami w moim życiu, a jedynym narzędziem, jakim dysponowałem, był język. Stąd te wiersze. Dopiero później odkryłem, że znacznie skuteczniej oswaja się koty przy pomocy baleronu niż sonetu.

Pierwsza lekcja – króciutka, jak przystało na pierwszą, żeby nie zniechęcić, to lekcja udzielana tyleż czytelnikowi, co kotu, przez kogo? Przez kota, przez tę wredną kocią matkę, która powiła go w rynnie? „Kto ty jesteś / kotek mały / jaki znak twój / lew”. Wiadomo, do jakiego tekstu ten wierszyk odsyła, od jakiego tekstu się odbija, bawiąc się nim jak mały kotek goniący za szeleszczącym papierkiem. Bogiem a prawdą, to bardzo mi się podoba budowanie tożsamości w obrębie tego samego gatunku, przecież ten koci znak jest dużo bardziej na miejscu – jeśli można tak powiedzieć niż orzeł biały w przypadku małego Polaka. A ambicje, które się za tym znakiem skrywają, wcale nie mniejsze. Czy to zgodna z Twoimi intencjami interpretacja? Dobrze pomyśl, bo z tego mogą wynikać zupełnie nieoczekiwane konsekwencje.

Jak najbardziej zgodna! Albo niezgodna. Między „Bogiem a prawdą”, powiadasz? Od dawna fascynowała mnie herezja zawarta w tym utartym związku frazeologicznym, jej wewnętrzna (przynajmniej z chrześcijańskiego punktu widzenia) sprzeczność. Co jest między Bogiem a prawdą? Czy aby przypadkiem nie to samo, co między katechizmem a podręcznikiem? Zmierzam do odpowiedzi na Twoje pytanie, a odpowiedź jest poniekąd zawarta w tytule całego kociego cyklu – „Koty. Podręcznik użytkownika”. Wydało mi się rzeczą godną i sprawiedliwą zacząć ten podręcznik cytatem z katechizmu i w ten sprytny sposób umieścić całość cyklu gdzieś między Bogiem a prawdą, w jakiejś miłej umowności, która nie jest ani wiarą, ani wiedzą.

Bądźmy (ale tylko przez moment) konsekwentni. Pytasz, kto komu udziela pierwszej lekcji? No więc jeżeli potraktować całą książkę jako „Katechizm małego Kociaka”, to zapewne lekcję zadaje jakiś koci Władysław Bełza, a odrabia ją po prostu kotek mały. A jeśli to jednak zwykły podręcznik użytkownika? No cóż, wówczas lekcję powinien odrobić użytkownik – na przykład fizjolog, anatom lub mag. Ale myślę, że łatwo możemy sobie wyobrazić wiele innych relacji, które nie popadają w żadną z tych skrajności – i to byłaby, między Bogiem a prawdą, jakaś odpowiedź.

Zobacz, Bohdanie, jaki mamy pasztet już w drugiej kwestii. Boga, prawdę, fizjologię, sonet i baleron. Dorzućmy jeszcze, że „Lew” jest znakiem ludzkiego zodiaku i nie wiemy, czy i jaki ma odpowiednik w zodiaku kocim, a wyjdzie na to, że popełniłem jakiś potworny traktat poetycki o niesłychanym ciężarze gatunkowym. Ale to są oczywiście ludzkie, a nie kocie gry słowne, więc jakby pośledniejszego gatunku. A propos gier słownych – jak, Twoim zdaniem, powinno się mówić: „ten rajzefiber” czy „ta rajzefiber”?

Do trzech razy sztuka? Pewnie to, jak się mówi, zależy od tego, co się myśli. Jak gorączka to ta, ale jak ta gorączka jest bardziej niepokojem, to ten?

No właśnie, tu jest pewien kłopot. Podobnie – ten message czy ta message? Wychodzi na to, że kot ma mniej wątpliwości w tej materii, skoro bez wahania stwierdza „ta rajzefiber” w lekcji bodaj piętnastej? Czyli, że ma większą świadomość językową? Ja tam lubię takie dysonanse, chropowatości, rysy w wierszu. (Dlatego, nawiasem mówiąc, pozostanę niepocieszony, że zatytułowałeś swój poemat „Trumny z IKEI”. Bezwzględnie powinno być: „Trumny z IKEA”!).

Więc może pora przestać udawać, że mówimy o kotach? Albo inaczej – że nie mówimy tylko o kotach? Miałem kiedyś przyjemność zamienić parę zdań z Wisławą Szymborską i zdam Ci teraz relację z rozmowy. Mówiliśmy o jej wierszu pt. „Kot w pustym mieszkaniu”, będącym narracją opuszczonego przez właściciela kota, a zaczynającym się od słów – „Umrzeć, tego się nie robi kotu / Bo co ma począć kot / w pustym mieszkaniu”. Siła tego tekstu polega m.in. na tym, że każdy, kto doświadczył straty bliskiej osoby, może spokojnie mówić kocimi słowami z tego wiersza, i na tym, że poczucie straty zostało wyrażone za pomocą czynności najzupełniej elementarnych. Zastanawiałem się więc jak powiedzieć to pani Wisławie i mój aparat językowy oscylował wokół prostego zdania oznajmującego „To ja jestem tym kotem”, kiedy usłyszałem: „Panie Tomku, to ja jestem tym kotem”. Zatkało mnie, bo nie wypadało brnąć w licytację i mówić pani Wisławie, jak głęboko się myli, gdyż kota, o którym pisała, ma właśnie przed sobą.

Tak czy owak kot w tej historii potraktowany został nader instrumentalnie (taka już jest kocia dola). Myślę, że Ptyś i Balbina też zostały potraktowane instrumentalnie. Ich obecność w moim codziennym życiu stała się naprawdę ważna, kiedy uświadomiłem sobie, że rachunek prawdopodobieństwa i biologia są nieubłagane i będę świadkiem (i co gorsza – z ich punktu widzenia – niemym świadkiem), całego ich życia, i że tak jak towarzyszyłem ich dzieciństwu, a teraz młodości, tak wkrótce będę musiał przeżyć ich śmierć. „Wkrótce” – w ludzkim sensie tego słowa. Ponieważ operujemy na małej skali, rzecz staje się mniej rozwlekła, a bardziej dramatyczna – znowu z ludzkiego punktu widzenia. Więc te wiersze powstają troszkę po to, żeby zawczasu oswoić te małe śmierci mniejszych sióstr.

Trudno mi się o tym mówi. Kiedy przeczytałem Agnieszce ostatni wiersz z cyklu, który opowiada o kocim życiu po życiu, to usłyszałem, że jestem podła świnia, że tak piszę o Ptysiu i Balbinie, że tak nie wolno. A mówimy przecież dopiero o oswajaniu się z kostuchą, a nie o kostusze samej…

No dobrze, miałem ten sam problem, „Tak więc świadomość czyni nas tchórzami”, wiem, o czym mówisz. Nie będę Cię zanudzał wspomnieniami, jako dziecko miałem, nie, nie mogę powiedzieć, że miałem, on nie był mój, dzieci chyba mają tylko zabawki, więc pamiętam kota, dużego, czarnego, który zszedł na psy, bo punktualnie o 15-tej wyruszał na spotkanie mojemu ojcu, gdy ten wracał z pracy, ale pamiętam rozdarcie swego niewinnego dziecięcego serduszka, kiedy ten kocur przynosił w pysku jakąś podduszoną mysz albo co gorsze całkiem zaduszonego ptaszka. No, więc niewątpliwie, koty to drapieżniki, ale wydaje mi się, że ich egzystencja została u Ciebie zredukowana do walki o byt (i o kocią godność), ani to „kochankowie namiętni, ani sawanci chłodni”. Jakby w tym świecie, który pokazujesz, nie było miejsca na uczucia. Nie ma właściwie kocio-kocich układów, żadnej erotyki. W pewnej mierze to chyba nawet zrozumiałe, nie tylko dlatego, że Ptyś i Balbina są jednej płci, o czym dowiedziałem się w trakcie tej rozmowy. Koty są dyskretne, dyskretniejsze od psów, które z niczym się nie kryją, ani z płcią, ani nawet ze swym homoseksualizem. Nie ma w Twoich wierszach żadnego „marcowania”, Twoje koty są bezpłciowe. (No, z drobnymi wyjątkami: np. w „Lekcji 8”: „Jaka karma, taki los – ma mama śpiewała, / Lecz na dach się łajdaczyć chętnie pobiegała”). Zresztą, jeśli wierzyć fachowcom, to, co bierzemy za płacz niemowlęcia albo jęki rozkoszy, to są odgłosy bólu, koci penis taką ma konstrukcję, że dla kotki to bardzo wątpliwa przyjemność. Więc jak mi się wydaje, nie ma w Twoich lekcjach właściwie układu ja-ty, jest układ my – obcy. Obcy gatunkowo – ludzie, ryby, psy. Kim człowiek dla kota, tym dla człowieka kto? Wbrew temu, co Jacek Gutorow pisał o Tobie jako o poecie powierzchni, ja w tych zabawnych przecież wierszykach dostrzegam same głębie egzystencjalne, ontologiczne, metafizyczne. Jak się tych słów użyje, to brzmi to natychmiast głupio. Ale dla mnie wcale te wiersze nie są do śmiechu.

Te ręce, które chodź kotku się pieścić
Te ręce, które on nie chce się pieścić,
I te, które czy on będzie się pieścić,
Niech spierdalają

Kiedy czytam tę ostatnią linijkę, powtarzającą się na końcu każdej z sześciu strof „Lekcji 6”, to przechodzą mi ciarki po krzyżu. A publiczność w Legnicy, kiedy czytałeś ten wiersz, śmiała się jak głupi do sera z „brzydkiego” wyrazu. Może to i lepiej?

Zacznę od końca. Jeśli chodzi o przemiłą publiczność w Legnicy to mam swoją teorię na ten temat. Otóż moim zdaniem legnicka publiczność bezbłędnie rozpoznaje, że cały wiersz został napisany strofą saficką i po prostu żywiołowo reaguje na pewien kulturowy kod zaszyfrowany w metrum tego wiersza. Otóż myślę sobie, że umieszczenie w klasycznym wersie adonicznym kategorycznego „niech spierdalają” po prostu podoba się słuchaczom i czytelnikom, chociażby dlatego, że wyraźne (by nie rzec łopatologiczne) kontrasty zazwyczaj się podobają. A tu, proszę bardzo, kontrast jak ta lala: wiersz o kocim autyzmie i nieskrywanej niechęci do świata został napisany linijkami zarezerwowanymi zwyczajowo dla poezji miłosnej.

Wiesz, Bohdanie, ja w zasadzie nie mam nic przeciwko łyżwiarstwu figurowemu, więc jeśli ktoś nazywa mnie poetą powierzchni, to ja się z tego bardzo cieszę – łyżwiarstwo figurowe i ślizganie się po powierzchni wydaje mi się bowiem rozsądną alternatywą dla siedzenia w gumofilcach nad przeręblą i wpatrywania się w tyleż niezgłębioną, co mętną toń. Jeśli ktoś widzi w tym moim ślizganiu się coś więcej niż tylko próby rozpaczliwego utrzymania równowagi, to właściwie wypada mi się tylko zawstydzić i podziękować za życzliwość i kredyt zaufania. A te wszystkie „głębie egzystencjalne, ontologiczne i metafizyczne” są po prostu ową legendarną wartością dodaną, która powstaje w momencie, kiedy tekst spotyka się z czytelnikiem, i w zasadzie mi, jako autorowi, nic do tego. Autor jest w takiej sytuacji – pozwól, że zacytuję mojego ulubionego piosenkarza z Ameryki – „independent like a hog on ice”. Pamiętam, że kiedyś próbowaliśmy to z Andrzejem Sosnowskim i Henrykiem Berezą spolszczyć i ostatecznie wyszło nam „niepodległy jak na lodzie knur”. Tom Waits, gdyby znał język polski, chyba nie miałby nic przeciwko temu?

Pewnie zarzucisz mi zaraz, że to, co właśnie powiedziałem, to tylko próba wyślizgnięcia się z „głębokich tematów”, że to odwracanie kota ogonem. No więc zgoda – mi też nie jest do śmiechu, kiedy piszę/czytam te zabawne przecież wierszyki. Co więcej – myślę najzupełniej poważnie i najzupełniej nieskromnie, że „Koty. Podręcznik użytkownika” to jeden z niewielu naprawdę poważnych projektów, jakie powstały w moim pokoleniu (trzeba by to jeszcze potwierdzić u Mariana Stali). Mówisz, że w kocich lekcjach nie ma właściwie układu ja – ty, jest układ my – obcy. Zgoda. Ale czy to dyskredytuje mnie lub ciebie, obcych lub układ? Ha! Obaj wiemy, że niekoniecznie. Kim człowiek dla kota, tym dla człowieka kto? Pozwól, że się jednak wyślizgnę i odpowiem w ten sposób: trzeba na to spojrzeć z kociej perspektywy. Kot nosi swój dumny łeb na wysokości mniej więcej 20-30 centymetrów i patrzy („rzadko i niechętnie, pod nieznośnym przymusem”) w durny łeb człowieka na wysokości, średnio licząc, 180. centymetrów nad poziomem podłogi. Jesteśmy 6 razy wyżsi od kotów i to jest niezaprzeczalny koci fakt. No to powiedz mi teraz, Bohdanie, czy inny układ niż my-obcy jest tu możliwy? A jak byś się czuł, gdyby nagle jakiś obcy gatunkowo stwór wielkości czteropiętrowego bloku postanowił cię przytulić? A co byś powiedział rękom o średnicy, lekko licząc, jednego metra, którym zachciałoby się podrapać cię za uchem, hę? Niech spierdalają?

Chciałbym wrócić do tych dwóch cytowanych linijek z „Lekcji 8”. „Jaka karma – taki los”, ponieważ mama to śpiewa, natychmiast pod te słowa podkładają mi się słowa znanej, bardzo ambitnej piosenki „Jakie życie – taka śmierć”, wykonywanej przez ambitną wykonawczynię, ale rzecz jasna również znana maksyma niemieckiego filozofa mówiąca, że człowiek jest tym, co je, skąd już bardzo blisko do Marksowskiej zasady „byt określa świadomość”, a słowo karma też natychmiast odsyła co najmniej do dwóch różnych pojęć. A w tym wszystkim jeszcze Jan Kochanowski i to na domiar złego bardziej z trenów niż z fraszek. Po co pan to robi, panie Tomku? Ja wiem, ale gdyby tak jeden z recenzentów Xięgi Przysłów Cię zapytał? Z kociej złośliwości? Takie żarty, no z Miłosza, to może jeszcze, ale z Kochanowskiego?

Toś mnie bardzo zmartwił, bo miałem nadzieję, że jednak i z trenów, i z fraszek. Widzę, że muszę teraz w odpowiedzi sprokurować szybki esej pod roboczym tytułem „Jan Kochanowski i ja. Poezja spójników”, aby jakoś usprawiedliwić się z tego okropnego cytatu metrycznego w lekcji ósmej. Otóż dla mnie nie ma jednego „Kochanowskiego od fraszek” i drugiego „Kochanowskiego od trenów”. Znam tylko „Kochanowskiego od trenów i fraszek” i jeśli mamy jakąś naukę z lektury Jana z Czarnolasu po 500 latach, to płynie ona ze spójników, ze szczególnym uwzględnieniem spójnika „i”.

A w lekcji ósmej po prostu interesowało mnie, co można by zrobić w arbitralnie narzuconym sobie rygorze rytmu i rymu, bo oczywiście lekcja ósma zarówno metrum, jak i rymy zapożyczyła z Trenu VIII. Byłem ciekaw, dokąd mnie to zaprowadzi i – myślę sobie – że warto było podjąć tę wycieczkę, jeśli jej efektem jest slogan „Jaka karma taki los”. Nie ukrywam, że wiążę z nim bardzo konkretne plany marketingowe, które uczynią mnie bogatym.

Ale żarty na bok, mój klient pocztowy chciał złożyć oświadczenie – jeśli pamiętać o tym „i”, to lekcja ósma przestaje być żartem, a staje się rozmową (nie tylko ta lekcja zresztą). Nie wiem jak Ty, ale ja czasem lubię se pogadać z kimś inteligentnym.

Zauważyłeś być może, że czasem sprawiam wrażenie, że wiem więcej niż wiem naprawdę, a czasem, że udaję głupszego niż jestem. Co do publiczności legnickiej, to oczywiście forma i kontrasty „Lekcji 6” wymuszają śmiech; kto by się nie uśmiechnął słuchając tego wiersza, to by był głuchy, a kto by go bez uśmiechu czytał, to byłby ślepy. Bardzo elegancko i przekonująco wziąłeś publiczność legnicką w obronę. Dziękuję, sam przecież też byłem tej publiczności cząstką. Teraz ja w obronę biorę Jacka Gutorowa, „poeta powierzchni” to wcale nie jest formuła deprecjonująca, jak wyjdzie jego książka Niepodległość głosu. Poezja polska po roku 1968, to się przekonasz. Mam zresztą nadzieję, że bardziej komentowałeś, niż się broniłeś. Teraz ja się pobronię: nie uważam bynajmniej, że jest jeden Kochanowski od fraszek, a drugi od trenów, nie zmieniłem również przeświadczenia o wyjątkowej roli spójników ze szczególnym uwzględnieniem spójnika „i”. Gdybym zmienił, pewnie nie przyszłoby mi do głowy, żeby coś strawestować tak, by brzmiało to „śmiech i zgrzytanie zębów”. Przyznasz, że „i” musi tu wytrzymać dużo większe naprężenie niż przy oryginalnym płaczu. I coś z repertuaru „refleks szachisty”: kiedy zwracałem uwagę na nieobecność kocio-kociej problematyki, odpowiadałeś mi, że trzeba kocim okiem – z kociej perspektywy – popatrzeć na człowieka. A ja właściwie zmierzałem do tego, że w tych kocich wierszach problemem dla kota nie jest drugi kot: problemem jest dla kota Człowiek, Pies, Rybka. (Z ludzkiej perspektywy patrząc: kocia bezradność wobec ludzkich rąk: potrafię sobie dopowiedzieć takie wiersze, których w Podręczniku użytkownika nie ma: o sterylizacji, kastracji, wysiedleniu (jakby spotęgowanym; jeśli nie do bajek należy przeświadczenie, że koty przywiązują się do miejsca). Większość „ludzkiej” literatury dotyczy stosunków międzyludzkich, a Twoje koty nie babrzą się w kociości, one otwarte są na inną przestrzeń. Na coś większego niż one. Myślę, że o tych sprawach można pisać tylko tak. Dobry wiersz jest zawsze również o czymś innym niż jest?

Tak sądzę. Dobry wiersz jest zawsze również o czymś innym niż jest.

Zaskoczyłeś mnie z tym „dopowiadaniem” sobie lekcji w podręczniku, bardzo ładnie mnie zaskoczyłeś. Ja ciągle myślę o tych kocich lekcjach jako o rzeczy w toku, która tu i ówdzie wymaga dopisania paru wierszyków. Artur Burszta wspaniałomyślnie uznał, że w tej chwili jest tego wystarczająco dużo, żeby zmajstrować książeczkę, ale ja ją traktuję jako dopiero pierwsze rozpoznanie (zaznaczenie?) terenu. Widać to wyraźnie w spisie treści, gdzie tu i ówdzie brakuje jakiejś lekcji. Mam parę kawałków rozgrzebanych, które być może trafią do następnego wydania, o ile będzie następne wydanie. Między innymi jest tam wierszyk o kotku, któremu dano zastrzyk i wysterylizowano. Zaczyna się jakoś niewinnie tak:

Zastrzyk – tego się nie robi kotu,
Bo co ma począć kot,
Co się nigdy nie okoci.

Zresztą kto wie, może zdążę go jeszcze skończyć i włożyć do książki, zanim Artur Burszta wyśle do Wrocławia swoich siepaczy? Więc te wiersze, których nie ma, jednak są, ale potwornie rozgrzebane w notatkach, plikach, w głowie. Piszę raczej niewiele, dwa-trzy kawałki rocznie, więc kolejne lekcje raczej nieprędko się zmaterializują w rymowanej postaci.

No i nie wiem, jak to jest z tym kocim erotyzmem. Z jednej strony trudno powiedzieć, dokąd mnie zaprowadzą następne lekcje, z drugiej – z całą pewności fakt, że Ptyś & Balbina – moje dwa cudne obiekty doświadczalne – są wysterylizowane, ma tu kluczowe znaczenie. Po prostu nie marcują, a nie marcując, nie skłaniają mnie do głębszych obserwacji i badań w tej dziedzinie. Przeczucie mówi mi jednak, że podstawowa relacja w tej książeczce pozostanie dokładanie taka, jak ją opisujesz – moje koty raczej nie będą babrać się w kociości, będą otwarte na inną przestrzeń, na coś większego niż one. Warto pamiętać, że kot ugania się za własnym ogonem tylko przez pierwsze tygodnie życia, kiedy dopiero określa swoją tożsamość.

Ogon wszystko przetrzyma – tak kończy się jedna z pierwszych, dokładnie „Lekcja 2”. Nie trzeba wielkiej przenikliwości, by zauważyć, że jej retoryczna struktura jest identyczna jak struktura najbardziej pewnie znanego listu św. Pawła do Koryntian. Zdarzało się, że ten list służył jako motto wierszy, które podpisywały się pod zawartą w nim charakterystyką miłości, bywało, że stanowił kontrapunkt do zupełnie odmiennego spojrzenia na to uczucie?, zjawisko?, pojęcie? Myślę, że w tej „Lekcji” mamy tu do czynienia z wyjątkowym przykładem kociej wręcz giętkości językowej, a równocześnie poruszamy się – jako czytelnicy – po bardzo kruchym i śliskim lodzie. Jeśli przyjmiemy, że to wiersz o miłości, to już jesteśmy w lodowatej wodzie.

Gdybym mówił językami myszy i ludzi,
a ogona bym nie miał,
stałbym się jak sierść zająca
albo szczur śmierdzący.

I gotowiśmy być jak ów cymbał. A kot przecież nie mówi językiem ludzi, miauczy nam o tym już w pierwszej linijce. I te słowa, choć przypominają nam słowa z „Listu do Koryntian”, nie są nimi. Mówią o czymś innym. O czym? Nie wiem i nie będę Ciebie pytał, gdybyś potrafił na to prosto odpowiedzieć, to byś – jak sądzę – tego wiersza nie napisał.

Naprawdę mogę nie odpowiadać? Uff. To mi się upiekło. Masz rację, nie potrafię prosto odpowiedzieć. Pamiętając jednak o tych, którzy przysłuchują się naszej rozmowie w „Dzienniku Portowym”, podpowiem tylko tym najdociekliwszym, że koty zasłużyły, żeby mieć swoją Dobrą Nowinę, swoje Dzieje i Listy Apostolskie, skoro już mają swoją Apokalipsę.

O AUTORACH

autorzy_leksykon_300x300_Zadura
Bohdan Zadura

Urodzony w 1945 roku. Poeta, prozaik, tłumacz i krytyk literacki. W 1969 roku ukończył filozofię na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1979 roku członek redakcji kwartalnika "Akcent", od jesieni 2004 roku redaktor naczelny "Twórczości", od lat 70. stały współpracownik "Literatury na Świecie". Otrzymał liczne nagrody literackie, m.in. im. Stanisława Piętaka (1994), im. Józefa Czechowicza (2010), Nagrodę Silesius w kategorii książka roku (2011), Kijowskie Laury (2010), węgierską Nagrodę im. Gábora Bethlena (2013), Międzynarodową Nagrodę Literacką im. H. Skoworody (2014). Jako poeta debiutował w 1962 roku na łamach dwutygodnika "Kamena"; uprawia też prozę i krytykę literacką oraz zajmuje się przekładami z języka angielskiego, białoruskiego, rosyjskiego, ukraińskiego i węgierskiego. Mieszka w Warszawie i Puławach.

autorzy_leksykon_300x300_Majeran
Tomasz Majeran

Urodzony w 1971 roku. Poeta i prozaik. Mieszka we Wrocławiu.

powiązania

20.09.2002 LEGNICA PORT LEGNICA 2002 N/Z TOMASZ MAJERAN,  ADAM WIEDEMANN
FOT. RADOSLAW BUGAJSKI / AGENCJA GAZETA

Koty. Podręcznik użytkownika i Bajki zwierzęce

dzwieki / WYDARZENIA Adam Wiedemann Tomasz Majeran

Zapis całego spotkania Tomasza Majerana i Adama Wiedemanna podczas festiwalu Port Legnica 2002.

WIĘCEJ
19_NAGRANIA__Bohdan Zadura, Karol Maliszewski, Dawid Mateusz__Po szkodzie

Po szkodzie

nagrania / Stacja Literatura Bohdan Zadura Dawid Mateusz Karol Maliszewski

Spotkanie autorskie wokół książki Po szkodzie z udziałem Bohdana Zadury, Karola Maliszewskiego i Dawida Mateusza w ramach festiwalu Stacja Literatura 23.

WIĘCEJ
02_WYWIADY__Bohdan Zadura__Od kuchni

Od kuchni

wywiady / O PISANIU Artur Burszta Bohdan Zadura

Zapis rozmowy Artura Burszty z Bohdanem Zadurą, opublikowanej w cyklu prezentacji najciekawszych archiwalnych tekstów z dwudziestopięciolecia festiwalu Stacja Literatura.

WIĘCEJ
06_RECENZJE__Bohdan Zadura__Na wszelki wypadek

Na wszelki wypadek

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Autorski komentarz Bohdana Zadury opublikowany w cyklu prezentacji najciekawszych archiwalnych tekstów z dwudziestopięciolecia festiwalu Stacja Literatura.

WIĘCEJ
2001 WROCLAW 
FOT. RADOSLAW BUGAJSKI  AGENCJA GAZETA

X i Ruchome święta

dzwieki / WYDARZENIA Jacek Gutorow Tomasz Majeran

Zapis całego spotkania autorskiego Jacka Gutorowa i Tomasza Majerana podczas Portu Legnica 2001.

WIĘCEJ
04_RECENZJE__Bohdan ZADURA__Poezja z nagrodami Nocne życie

Poezja z nagrodami: Nocne życie

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Bohdan Zadura odpowiada na pytania w ankiecie dotyczącej książki Nocne życie, wydanej w wersji elektronicznej w Biurze Literackim 11 lipca 2018 roku. Książka ukazuje się w ramach akcji „Poezja z nagrodami”.

WIĘCEJ
19_DZWIEKI__Bohdan ZADURA _Trampolina

Trampolina

dzwieki / RECYTACJE Bohdan Zadura

Wiersz z tomu Wszystko, zarejestrowany podczas spotkania „Wszystko gubione” na festiwalu Port Wrocław 2009.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Bohdan ZADURA__Kraj nieograniczonych możliwości

Kraj nieograniczonych możliwości

wywiady / O KSIĄŻCE Bohdan Zadura Dawid Mateusz

Rozmowa Dawida Mateusza z Bohdanem Zadurą, towarzysząca premierze książki Po szkodzie, wydanej nakładem Biura Literackiego 26 lutego 2018 roku.

WIĘCEJ
17_DZWIEKI__Bohdan ZADURA__Australian Open

Australian Open

dzwieki / RECYTACJE Bohdan Zadura

Wiersz zarejestrowany podczas spotkania „Wiersze z gazet” na festiwalu Port Wrocław 2015.

WIĘCEJ
Kolektyw_krytyczny__Miedzy_wierszami__Miedzy_nami_2009__Barbarzyncy_czy_nie

Dyskusja „Barbarzyńcy czy nie. Dwadzieścia lat po przełomie”

nagrania / Między wierszami Bohdan Zadura Darek Foks Dariusz Nowacki Justyna Sobolewska Krzysztof Jaworski Piotr Czerniawski Piotr Śliwiński Roman Honet

Port Wrocław 2009: wypowiedzi Dariusza Nowackiego, Piotra Śliwińskiego, Justyny Sobolewskiej, Piotra Czerniawskiego, Darka Foksa, Krzysztofa Jaworskiego, Bohdana Zadury, Romana Honeta.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Dyskusja_Poeci_a_ikonosfera

Dyskusja „Poeci a ikonosfera współczesności”

nagrania / Z Fortu do Portu Adam Wiedemann Andrzej Sosnowski Bohdan Zadura Krzysztof Siwczyk Marcin Świetlicki

Krzysztof Siwczyk, Marcin Świetlicki, Andrzej Sosnowski, Adam Wiedemann i Bohdan Zadura spierają się o ikonosferę współczesności. Port Legnica 2002.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Wiersze_z_gazet

Wiersze z gazet

nagrania / Z Fortu do Portu Bohdan Zadura Ryszard Krynicki Zbigniew Machej

Zapis spotkania autorskiego „Wiersze z gazet” z Ryszardem Krynickim, Zbigniewem Machejem i Bohdanem Zadurą 20. festiwalu literackiego Port Wrocław 2015.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Masc_przeciw_poezji

Maść przeciw poezji

nagrania / Między wierszami Bohdan Zadura Grzegorz Jankowicz Leszek Engelking

Prezentacja antologii Leszka Engelkinga Maść przeciw poezji. Przekłady z poezji czeskiej. Książkę komentują Grzegorz Jankowicz, Bohdan Zadura oraz tłumacz. Wiersze Jaroslava Vrchlickiego „Śpiąca Praga” i „Venus Verticordia” we własnej aranżacji muzycznej wykonuje Sambor Dudziński.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Dyskusja_Co_to_jest_barbarzynstwo

Dyskusja „Co to jest barbarzyństwo w poezji?”

nagrania / Między wierszami Adam Wiedemann Bohdan Zadura Darek Foks Tadeusz Pióro

Mityczne pytanie o klasycystów i barbarzyńców zadane Darkowi Foksowi, Tadeuszowi Piórze, Adamowi Wiedemannowi i Bohdanowi Zadurze.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Wszystko

Wszystko

nagrania / Między wierszami Bohdan Zadura Marcin Świetlicki

W rejs z Bohdanem Zadurą wyruszyli Marta Podgórnik i Krzysztof Siwczyk. Filmowa etiuda do wiersza „Z czego wyrosłem” w reżyserii Anny Jadowskiej.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Dyskusja_Opozycja_poeta_i_narod

Dyskusja „Opozycja Poeta i naród”

nagrania / Z Fortu do Portu Bohdan Zadura Marcin Świetlicki

Czy istnieje opozycja „poeta i naród”? Czego literat może potrzebować od społeczeństwa (i odwrotnie)? Mówią Bohdan Zadura i Marcin Świetlicki, Port Legnica 2002.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Czy_poezja-moze_zmienic_swiat

Dyskusja „Czy poezja może zmienić świat?”

nagrania / Między wierszami Anna Podczaszy Bohdan Zadura Jerzy Jarniewicz Krzysztof Siwczyk Tomasz Broda Zbigniew Machej

Krzysztof Siwczyk, Anna Podczaszy, Bohdan Zadura, Jerzy Jarniewicz, Zbigniew Machej oraz Tomasz Broda o tym, czy poezja to próba „dania w pysk światu”, czy może jego zmiany?

WIĘCEJ
NAGRANIA_Dyskusja_slowa

Dyskusja „Słowa ujemne poetycko”

nagrania / Między wierszami Bohdan Zadura Krzysztof Siwczyk Marcin Świetlicki Zbigniew Machej

Zbigniew Machej, Krzysztof Siwczyk, Marcin Świetlicki i Bohdan Zadura zastanawiają się, czy istnieją słowa o ujemnym potencjale poetyckim. Port Legnica 2002.

WIĘCEJ
RECENZJE_Komentarze_Bohdan_Zadura_Who is who

Who is who

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Autorski komentarz Bohdana Zadury w ramach cyklu „Historia jednego wiersza”, towarzyszący premierze książki Już otwarte, wydanej w Biurze Literackim 25 stycznia 2016 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_O_ksiazce_Bohdan_Zadura_Kto nie ma wisiec

Kto ma wisieć, nie utonie

wywiady / O KSIĄŻCE Bohdan Zadura Monika Brągiel

Rozmowa Moniki Brągiel z Bohdanem Zadurą, towarzysząca premierze książki Już otwarte, wydanej w Biurze Literackim 25 stycznia 2016 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Sposoby-na-zsniecie_4

Rozmowa o książce Sposoby na zaśnięcie

wywiady / O KSIĄŻCE Anna Podczaszy Bohdan Zadura Filip Zawada Jerzy Jarniewicz Joanna Mueller Marianna Sztyma Tomasz Broda Zbigniew Machej

Dzieci zadają pytania autorom i autorkom książki Sposoby na zaśnięcie, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 13 lipca 2015 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Zeby-uwaznie-przeczytac-to

„Żeby uważnie przeczytać to, co w obcym języku mi się spodobało”

wywiady / O KSIĄŻCE Bohdan Zadura Miłosz Waligórski

Z Bohdanem Zadurą, tłumaczem Tragedii człowieka Imre Madácha, rozmawia Miłosz Waligórski.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Bohdan_Zadura_Zgryz

Zgryz

dzwieki / RECYTACJE Bohdan Zadura

Wiersz z tomu Wszystko, zarejestrowany podczas spotkania „Wszystko gubione” na festiwalu Port Wrocław 2009.

WIĘCEJ
ROZNE_Bohdan_Zadura_Kropka-nad-i

Komentarz do wiersza "Hotel Ukraina"

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Autorski komentarz Bohdana Zadury w ramach cyklu „Historia jednego wiersza”, towarzyszący premierze książki Kropka nad i, która ukazała się w Biurze Literackim 22 września 2015 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Kropka-nad-i

Tylko nie mów, że była bez

wywiady / O PISANIU Bohdan Zadura Darek Foks

Rozmowa Darka Foksa z Bohdanem Zadurą o jego nowej książce Kropka nad i, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 22 września 2014 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Klasyk-na-luzie

Emeryt młodym

recenzje / IMPRESJE Bohdan Zadura

Esej Mai Staśko towarzyszący premierze książki Klasyk na luzie Bohdana Zadury.

WIĘCEJ
RECENZJA_Bohdan_Zadura_Zmartwychwstanie-ptaszka

Ius primae noctis

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Autorski komentarz Bohdana Zadury do wiersza Ius primae noctis z książki Zmartychwstanie ptaszka, która ukazała się 17 maja 2012 roku nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Logika-snu

Logika snu wymusza wiekszą precyzję

wywiady / O KSIĄŻCE Bohdan Zadura Malwina Mus

Z Bohdanem Zadurą o książce Zmartwychwstanie ptaszka rozmawia Malwina Mus.

WIĘCEJ
RECENZJA_Bohdan_Zadura_Klasyk-na-luzie

Dwa akapity przy okazji

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Autorski komentarz Bohdana Zadury do książki Klasyk na luzie, wydanej nakładem Biura Literackiego 15 września 2011 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Poeta-metafizyczny

Poeta metafizyczny

wywiady / O KSIĄŻCE Bohdan Zadura

Z Bohdanem Zadurą o książce Psalmy i inne wiersze Tadeusz Nowak rozmawiają Michał Raińczuk i Katarzyna Lisowska.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Rozne-miary-czasu

Różne miary czasu

wywiady / O KSIĄŻCE Bohdan Zadura

Z Bohdanem Zadurą o książce Szkice, recenzje, felietony rozmawia Anna Krzywania.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Historie-wazne-i-niewazne

Jestem takim zajączkiem…

wywiady / O KSIĄŻCE Andrij Bondar Bohdan Zadura

Z Andrijem Bondarem o książce Historie ważne i nieważne rozmawia Bohdan Zadura.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Nocne-zycie

Barbarzyńca w parku

wywiady / O KSIĄŻCE Bohdan Zadura Jarosław Borowiec

Z Bohdanem Zadurą o książce Nocne życie rozmawia Jarosław Borowiec.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Nocne-zycie

Do pełnego szczęścia zabrakło dziewięciu centymetrów

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Autorski komentarz Bohdana Zadury do wiersza Biały anioł z książki Nocne życie, wydanej nakładem Biura Literackiego 21 października 2010 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Rozne-miary-czasu

BEZ KOMENTARZA

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Autorski komentarz Bohdana Zadury towarzyszący premierze książki Wszystko, która ukazała się w Biurze Literackim 1 września 2008 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Bohdan_Zadura_Wiersze-zawsze-sa-wolne

Przedmowa do pierwszego wydania i Dopowiedzenie

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Przedmowa Bohdana Zadury do pierwszego wydania antologii poezji ukraińskiej Wiersze zawsze są wolne, wydanej nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Poeta-metafizyczny

Przygoda wciąż trwa

wywiady / O KSIĄŻCE Bohdan Zadura

Rozmowa Anny Krzywani z Bohdanem Zadurą, towarzysząca wydaniu w Biurze Literackim antologii Węgierskie lato.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Logika-snu

Przypisy

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Autorski komentarz Bohdana Zadury towarzyszący premierze książki Wiersze zebrane (tom 1), wydanej w Biurze Literackim 18 maja 2005 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Rozne-miary-czasu

Och, nie, No, tak

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Autorski komentarz Bohdana Zadury towarzyszący premierze książki Ptasia grypa, wydanej w Biurze Literackim w 2002 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Bohdan_Zadura

Komentarze Bohdana Zadury do wierszy z książki „Kopiec kreta”

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Autorski komentarz Bohdana Zadury do wierszy z książki Kopiec kreta, wydanej w Biurze Literackim w 2004 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura

Prawdę mówiąc

wywiady / O KSIĄŻCE Andrzej Sosnowski Bohdan Zadura

Rozmowa Andrzeja Sosnowskiego z Bohdanem Zadurą, towarzysząca premierze książki Klasyk na luzie. Rozmowy z Bohdanem Zadurą, wydanej w Biurze Literackim 15 września 2011 roku.

WIĘCEJ
17_DZWIEKI__Bohdan ZADURA__Australian Open

Australian Open

dzwieki / RECYTACJE Bohdan Zadura

Wiersz zarejestrowany podczas spotkania „Wiersze z gazet” na festiwalu Port Wrocław 2015.

WIĘCEJ
RECENZJE_Impresje_Eseje_Bohdan_Zadura_Wielkie zamkniecie

Wielkie zamknięcie

recenzje / ESEJE Ilona Podlecka

Recenzja Ilony Podleckiej towarzysząca premierze książki Już otwarte Bohdana Zadury, wydanej w Biurze Literackim 25 stycznia 2016 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Wegierskie-lato

Węgierskie lato. Przekłady z poetów węgierskich

recenzje / ESEJE Krzysztof Varga

Recenzja Krzysztofa Vargi z książki Węgierskie lato. Przekłady z poetów węgierskich w przekładzie Bohdana Zadury, która ukazała się 4 maja 2010 roku na łamach „Gazety Wyborczej”.

WIĘCEJ