książki / POEZJE

Nie gódź się

Filip Łobodziński

Patti Smith

Fragment książki Nie gódź się Patti Smith, w przekładzie Filipa Łobodzińskiego, która ukazała się w Biurze Literackim 18 lutego 2019 roku.

Okladka__Nie_godz_sie_2.indd Biuro Literackie

Radio Bagdad
Radio Baghdad

Nie gódź się
z bliźniego niedolą
nie gódź się
z bliźniego niedowładem
lecz wyciągnij dłoń
wyciągnij dłoń
gdybyś miał zniknąć w mieście
zostawiwszy ledwo ślad
jak znikający duch
a twoje dziedzictwo
i wszystko co wiesz
nauki matematyka idee
miało odnieść dotkliwe rany
jak system irygacyjny
w znużonych żyłach tworzący
Tygrys i Eufrat
w królestwie pokoju
świat się obrócił
świat się obrócił
po idealnym kole
miasto Bagdad
miasto uczonych
empiryczne pokorne
ośrodek świata
miasto w popiołach
miasto Bagdad
miasto Bagdad
obcesowe powściągliwe

O w Mezopotamii
powściągliwość weszła w krew
i płynęła żyłami wielkich rzek
które tworzą podstawy Edenu
a drzewo drzewo wiadomości
wnosiło ramiona ku niebu
gałęzie wszelkiej wiedzy
gałęzie wszelkiej wiedzy
kolebki kolebki cywilizacji
w królestwie pokoju
świat się obrócił
po idealnym kole
o Bagdad
ośrodek świata
miasto popiołów
ze wspaniałymi meczetami
co wytrysło z ust boga
powstało z popiołów jak pstrokaty ptak
rozpostarte na tle mozaiki nieba
o chmury wokół

My stworzyliśmy zero
lecz dla ciebie jesteśmy niczym
chętnie wierzysz
że jesteśmy z mistycznej legendy
że my to rozdęty brzuch
co wydał na świat Sindbada Szeherezadę
my na świat wydaliśmy o o zero
liczbę doskonałą
wymyśliliśmy zero
a dla ciebie jesteśmy niczym
nasze dzieci mkną wzdłuż ulic
a tyś posłał swój ogień
swoje spadające gwiazdy
szok i przerażenie
szok i przerażenie
jak jakiś jakiś
baśniowy film o wojownikach
wiek dwudziesty pierwszy
więc ani trochę rycerstwa
ani trochę bushidō

O a kodeks Zachodu
wcale nie pogrzebany
gdzie szukać go?
Przybyłeś przybyłeś
od zachodu
unicestwiłeś lud
i przybyłeś do nas
lecz my jesteśmy starsi
przybyszu chcesz
chcesz przyjść
i ograbić kolebkę
cywilizacji
a przecież czytasz tak czytasz
czytasz Księgę Rodzaju
czytasz o drzewie
czytasz o drzewie
poczętym przez boga
które wzniosło gałęzie ku niebu
każdą gałąź wiedzy
w kolebce cywilizacji
nad brzegami Tygrysu
i Eufratu
o w Mezopotamii
powściągliwość weszła w krew
Ewa zwróciła oblicze
jakie niebo ujrzała
jaki ogród pod stopami
ten zryty przez ciebie
bo krew z ziemi wysysasz
kropelki ropy na bransoletki
klejnociki szafiry
robisz bransoletki
i opasujesz nimi swój świat
a my ronimy rubinowe łzy
i ofiarujemy je tobie
jesteśmy
twoją arabską nocą koszmarów
wymyśliliśmy zero
ale dla ciebie jesteśmy niczym
jesteśmy twoją arabską nocą koszmarów

Miasto gwiazd
miasto uczniów
nauki
miasto idei
miasto światła
miasto miasto popiołów
które wielki Kalif
przemierzał
jego bose stopy wykreśliły okrąg
a oni wznieśli miasto
doskonałe miasto Bagdad
w królestwie pokoju
i świat się obrócił
i wymyślili
a dla ciebie są niczym
dla ciebie niczym
niczym

Uśnijże uśnij dziecko moje
uśnij
a ja ci zanucę kołysankę
kołysankę naszemu miastu
kołysankę o Bagdadzie
uśnij
śnij dziecko moje
śnij śnij śnij
mknij mknij mknij mknij
mknij mknij mknij mknij

Tyś posłał swoje światła
swoje bomby
tyś je zesłał na nasze miasto
szok i przerażenie
jak telewizyjne obłędne przedstawienie
grabią kolebkę cywilizacji
grabią kolebkę cywilizacji
grabią kolebkę cywilizacji

Nie gódź się z bliźniego niedowładem
nie gódź się lecz wyciągnij dłoń

Tarkowski
Tarkovsky

Odwieczny syn bieży ku matce
ona gładzi mu brew i zachęca
by zaczerpnął z jej studni ubitej mgiełki
zbyt długo, chłopczyno, mgła się unosi
opadająca sadza to tylko pył lśniącego klejnotu
światło czarnego księżyca pada na jezioro
bielejące jak dłoń w ciemności
unosi lampę, by twarz jego widzieć
srebrną kopyść jego gardła
malec, monstrum, motyl

Morze to kostnica
morze to kostnica, igła i broń
przedmioty te unoszą się we krwi bezimiennej
słupy telegraficzne są jak krzyże na przewodach
pordzewiałe szpile, można by powiesić więcej zbawicieli
ona błogosławi drogę
togę i drogę i pętlę winorośli
i czeka pod trójkątem
który tworzą Merkury, gwiazda wieczorna
piąta planeta z piekącą krostą
i orzeł prosto nad głową szybujący, nieco na zachód
malec, monstrum, motyl

Przechodzi przez sroczy most
jej wydrążony język jasność wypełnia wodą
i w mgnieniu oka
jedna planeta z błyszczącym łonem
jedna biała wrona, jedna głowa diamentowa
duże jak świat, duże jak świat
malec, monstrum, motyl
szybują
ponad krostą, piekącą krostą
piątej planety
czekaj, stój, nie zapomnij, nie zapomnij
jak bawiłam się z tobą
jak ci scałowywałam łzy
nie zapomnij
Białe usta syna układają się w uśmiech
ten piękny tunel, ziarno, lot


Dziwni posłańcy
Strange Messengers

Otwarłam dziś Księgę życia
twarz za twarzą przyjrzałam się rysom
i widziałam tłum bosych stóp
łańcuch je skuł łańcuch je skuł
łańcuch ze skóry łańcuch ze złota
to źle wiedzieli ten widok ich kłuł
gnali ich przez kolonialny trakt
i tak przekraczali niewoli próg

Matki osobno osobno dzieci
na wielkich statkach przybyli tu
mężowie sprzedani na targowej giełdzie
łańcuch ich skuł łańcuch ich skuł
łańcuch ze skóry łańcuch ze złota
że źle wiedzieli ten widok ich kłuł
zadali im znój w pejzażu białym
ich karki zwrócone w stronę gorzkich pól

Ludu głos głos ten słyszę
przecież jestem mężczyzną i bratem
przecież jestem kobietą i siostrą
usłyszą nas usłyszą nas

Historia śle ku nam dziwnych posłańców
nadchodzą poprzez czas
niosą bliskość niosą gniew
obejmują jeszcze dziwniejszy owoc
i dyndają wśród drzew
i płonie ich sen
na linach ze skóry linach ze złota
że źle wiedzieli
ten widok ich kłuł
posłańcy dyndali
na linie kręconej
ich karki zwrócone
w stronę gorzkich pól

wersja nagrana
Otwarłam dziś Księgę życia
twarz za twarzą przyjrzałam się rysom
i widziałam tłum bosych stóp
łańcuch je skuł łańcuch je skuł
łańcuch ze skóry łańcuch ze złota
to źle wiedzieli ten widok ich kłuł
gnali ich przez kolonialny trakt
i tak przekraczali niewoli próg

Matki osobno osobno dzieci
na wielkich statkach przybyli tu
mężowie sprzedani na targowej giełdzie
łańcuch ich skuł łańcuch ich skuł
i znój na plantacjach w pejzażu białych
to źle wiedzieli ten widok ich kłuł
gnali ich w kolonialną noc
ich karki zwrócone w stronę gorzkich pól

Przecież jestem mężczyzną i bratem
przecież jestem też kobietą i siostrą

Historia śle ku nam dziwnych posłańców
poprzez czas nadchodzą
odpalają jeszcze dziwniejszy owoc
wisi na polanie tłum na polanie tłum
na linach ze skóry linach ze złota
dyndają po nocy ten widok go kłuł
Turner i Garrison i Brown matko
patrzyli… patrzyli na tę wielką kulę światła
był jak… jak słoneczna kula… kula światła
wyrzuciło go wyrzuciło go z chlewa na chwilę
uwolnij te trzy gwiazdeczki
kołyszą się nagie
o Boże tak staniemy w jednym w jednym szeregu z dziećmi
uwolnimy je
a Bóg do nas dołączy
na wielkich statkach przybyli tu
i kazali nam patrzeć w stronę gorzkich pól

Usłysz nasz głos
ludu mój mówię do ciebie
ja ja płonęłam ja dyndałam
harowałam dla ciebie i twych dzieci
a ty tkwisz ty tam tkwisz
patrzysz w tę twarz
i wypalasz sobie życie crackiem i ciągłym żalem
użalasz się nad sobą
bo cię skuto w mieście obietnic
w mieście obietnic palisz crack! Crack!
Tak właśnie tak właśnie odpłacasz przodkom
nasze sny ulatują z fajki
z twoim dymem
Usłyszą nas!

O usłysz nasz głos
Panie nasz głos płynie ku Tobie z gorzkich pól

Otwarłam dziś Księgę życia
twarz za twarzą przyjrzałam się rysom
i widziałam tłum bosych stóp
łańcuch je skuł łańcuch je skuł
łańcuch ze skóry łańcuch ze złota

To źle wiedzieli ten widok ich kłuł
gnali ich przez kolonialny trakt
i tak przekraczali niewoli próg


Mój Blake’owski czas
My Blakean Year

W mój Blake’owski czas
sposobiłam się
do misji skrytej w mgłach
szłam naprzód dzień za dniem

Fortuna szeptem dała znak
garść nucąc prostych nut
jeden szlak ma złoty bruk
jeden szlak to tylko szlak

W mój Blake’owski czas
cóż za posępna schizma
ból naszej egzystencji
nie współgrał z moją wizją

Buty brną w niejeden rów
schodzone już do cna
jeden szlak miał złoty bruk
jeden szlak to tylko szlak

Buty prą w niejeden rów
schodzone już do cna
jeden szlak miał złoty bruk
jeden szlak to tylko szlak

W mój Blake’owski czas
pokusa ledwie szmer
w powłoce trwożnych szat
żałosny płytki miecz

Zważ na potop gorzkich słów
na życia wyższy sens
labirynt skarbów nigdy
nie wyprostuje się
pielgrzymią torbę ściska sznur
przyszyty do Blake’owskich stóp

Odrzuć więc ten głupi płaszcz
ukój to, co budzi strach
bo radość zgładzi wszelki żal
w mój Blake’owski czas

Odrzuć więc ten głupi płaszcz
ukój to, co budzi strach
bo radość zgładzi wszelki żal
w mój Blake’owski czas

Łaska ludzkie serce ma
Litość – ludzki rys
Miłość – ludzką postać boską
Pokój – ludzki szyk

Gdzie Łaska, Litość, Pokój, Miłość
do trosk się przyznać swych
lecz Łaska koi łzy
Łaska koi łzy
Łaska
bo właśnie Łaska
właśnie Łaska
Łaska koi łzy
Łaska koi łzy
Łaska koi łzy
to Łaska
Łaska


Wytwórnia szczyn
Piss Factory

Szesnasta czas się rozliczyć dostałam robotę w wytwórni szczyn kontroluję rurki Czterdzieści godzin trzydzieści sześć dolarów tygodniowo ale czekiem, Jack. A upał tu upał jak na Saharze Można zemdleć z gorąca ale te flądry to takie matoły że nie pojmują takie wdzięczne za tę cholerną robotę nie wiedzą że dają się dymać.

Te kobiety nie mają zębów dziąseł czaszek I jeszcze jak wciągają gorące parówki ale ja to w sumie też nie gadałam za wiele Byłam porządną uczennicą zaharowaną palanciarą a wymyśliłam sobie że jestem motorem wyścigowym muszę nastukać szmalu muszę nastukać szmalu.

Ale nie, trzeba, trzeba poczuć związek (mała), tak, trzeba złapać podskórny rytm Szef zmiany podjeżdża na wrotkach i mówi: E siostra, za szybko zasuwasz. Rozpieprzasz plan produkcji. Za szybko odwalasz przydział. Wyskakuj z mustanga, Sally, tak donikąd nie dojdziesz, tak donikąd nie dojdziesz.

Daję na luz. Hamuję nerwy. Pociągam syrop z deksem podchodzę do tej rozpalonej jak cholera Dot Hook i mówię Heja stara, nieważne robię szybko czy powoli i tak zawsze zostaje jeszcze coś do roboty. A to taka prawdziwa katoliczka, co nie. Krzyżuje palce i mówi Jest zasada. Jest zasada. Robisz po mojemu albo robimy ci nura. Jak nie wyskoczysz z mustanga to rzucamy cię na glebę, morda w bardachę, Sally, trza kumać rytm. Kumaj rytm mała. Twist i czad. O bym mogła mieć tu może radio. James Brown śpiewałby że Straciłem kogoś. The Paragons i The Jesters i Georgie Woods ten gość to wódz i Guided Missiles… ale nie, nic nie mam, zero odmiany, zero okna tylko szybka w gipskartonie w gipskartonie patrzę przez nią w dół w dół na klasztor Tereni ach te zakonnice te mniszki rozbiegające się kwitnące kornetami jak koty w żałobie o stąd wygląda jakby cholera były zupełnie wolne zupełnie bo nie muszą przyciskać tych gładkich nie muszą gładzić rękami rozpalonej stali nie muszą się martwić licznikiem dogmatem licznikiem roboczogodzin o stąd wygląda jakby cholera były zupełnie wolne i jak pachną jak pachną a ja tu pewnie pachnę jak akuszerka tej Dot Hook.

Wolałabym pachnieć jak chłopaki o te uczniaki co to ich nogi klaszczą pod ławkami w klasie czuć ten odorek róż i amoniaku i jak ich fiutki dyndają jak kwiaty bzu. Albo jak pachną tym zakazanym kwaskiem. Ale nie, w nozdrzach mam różową lepką jejmość. Ona za kółkiem ja za kółkiem O ta powolna kontrola doprowadza mnie do szału pośród rur obok Dot Hook o pewnie wyglądamy tak samo ramię w ramię pot się leje sto dziesięć stopni Ale ja nie zemdleję. Śmieją się czekają aż zemdleję ale ja nie zemdleję nie zgadzam się utracić nie zgadzam się upaść bo wiecie to ta monotonia dopada mnie każdego popołudnia jak ostatnio każdego popołudnia jak powtórka obok Dot Hook no naprawdę wyglądamy identycznie obie dmuchamy w rury obie spocone.

Ale wiecie ona nie ma niczego do ukrycia a ja tak ukrywam tu pożądanie mam do ukrycia coś zwane pożądaniem. I ja się stąd wyrwę wiecie bo eliksir lęku jest blisko. W nosie czuję zapach cukru i nie mam nic do ukrycia oprócz pożądania I odejdę pójdę stąd sobie złapię pociąg i pojadę do Nowego Jorku i będę kimś złapię ten pociąg i pojadę do Nowego Jorku i będę rozrabiać. Zostanę gwiazdą i już nie wrócę nie wrócę nie nie wrócę spłonąć w tej wytwórni szczyn. I będę płynąć w świetle Uważajcie sobie.


Ptaking
Birdland

Umarł mu ojciec i zostawił mu gospodarstwo w Nowej Anglii
długie czarne karawany już się rozjechały
chłopiec stał teraz całkiem sam
patrzył na czerwono lśniący traktor
na którym siadywali z tatą
objeżdżali sine pola i oliwili noc
jakby ktoś nasmarował masłem koniuszki gwiazd
bo kiedy spojrzał, zaczęły się zsuwać.
Oparł więc głowę na skrzyżowanych rękach
i jął płynąć, płynąć ku brzuchowi statku
statek rozsunął się na oścież, on do środka wszedł
i zobaczył tatę za pulpitem wśród mnóstwa światełek
zobaczył tatę za pulpitem
wyglądał zupełnie inaczej
bo nie był człowiekiem, nie był człowiekiem

Twarz chłopca rozbłysła najczystszą radością
aż słońce rozjarzyło mu powieki, a oczy stanęły jak dwa słońca
biel powiek, biel opali, widział wszystko aż nadto wyraźnie
rozejrzał się, ale nie zobaczył już czarnego statku
czarnych karawanów, niczego, był tylko on, kruk
i padł na kolana, i spojrzał w górę, i zawołał:
Nie, tato, nie opuszczaj mnie
zabierz mnie, tato, do brzucha twego statku
niech statek rozsunie się na oścież, a ja wejdę do środka
tam, gdzie nie jesteś człowiekiem, nie jesteś człowiekiem.

Ale nikt nie słyszał, jak chłopiec krzyczy
nikt oprócz ptaków krążących po okolicy
zlatywały się we wszystkich kierunkach, jak róże się rozpierzchały
były jak turzyce na wydmie, co wieńczą bukiet szamana
rozszczepiły mu się w nosku, cała reszta wszczęła kanonadę
a on ujrzał światła uliczne, co machały ku niemu niczym ręce Blake’a
chwytały go za policzki, wyszarpywały mu kark
powykręcane miał już członki i wszystko, i powiedział:
Nie poddam się, nie poddam, spraw, bym się nie poddawał
nie poddam się, przyjdź, weź mnie tam szybko
zabierz mnie prędko, zabierz tam, tam do brzucha statku
statek rozsunie się na oścież, a ja wejdę tam, gdzie nie jestem człowiekiem.

Jestem krukiem z helu i mój jest ten film.
Zawołał więc, rozepchnąwszy niebo
rozciągając je niczym lateksową planszę kreskówki
Czy tylko ja jestem tu z całej generacji?
Dzień i noc o animacji będziemy tak śnić
nie podda się, nie podda, widzę już, jak nadlatują
o, wcześniej ich nie słyszałem, ale już słyszę
ekran radaru cały w srebrnych i platynowych rozbłyskach
nadciągały niczym czarne statki
nadciągały tu całymi strumieniami
a on uniósł dłonie i rzekł:
To ja, to ja, dam wam swoje oczy, zabierzcie mnie tam
proszę, zabierzcie mnie już tam, jestem krukiem z helu
czekam na was, proszę zabierzcie mnie tam, nie zostawiajcie mnie.

To syn, to sen, to krzyż, niby postać dręczonej kobiety
realna postać dręczonej kobiety, matki, która stoi
w progu, wypuszcza synów, już nie prezydentów, a proroków.
Wszystkie śnią, że urodzą proroka
a on będzie biec przez pola śniąc animowane sny
od nich rozpadnie mu się czaszka, rozprzestrzeni się wszystko
jak czarny lśniący bukiet, jak pięść, która wystrzeli ich tam
jak błysk, jak Bokser Muhammad, zabierze ich tam tam tam tam tam tam.
O, lećmy tam tam zabierz mnie tam polecę tam lecę tam lecę tam.
Zabierz mnie tam, lecę tam, polecę tam.
Lecę tam lecę tam lecę tam lecę tam tam tam tam tam tam tam tam
tam tam ku brzuchowi statku. Niech rozsunie się na oścież.
Wejdziemy do środka tam, gdzie nie jesteśmy ludźmi, nie jesteśmy ludźmi.
Tam, gdzie był piach, były tafle
słońce stopiło piach i ten przeistoczył się w rzekę szkła
gdy zastygła, chłopiec spojrzał na powierzchnię, zobaczył własną twarz
i zamiast oczu miał dwa białe opale, dwa białe opale
zamiast oczu miał dwa białe opale
i spojrzał w górę, promienie strzeliły i zobaczył, że kruk nadlatuje
i podciągnął się na plecach, i uleciał tam tam tam tam tam tam tam
Sha da du wop da shaman do way
sha da du wop da shaman do way
sha da du wop da shaman do way
sha da du wop da shaman do way
sha da du wop da shaman do way

Wiwat ptaking


Hymn
Hymn

On mi pociechę niesie
gdy strapienie burzy sen

Pustemu dziecku we mnie radzi
jak znieść nocy ćmę

Więc chwytam jego dłoń i serce
co rozjarza świt, amen

Radosna chyba jestem, lecz
on mnie raduje znów


Potrzeba czasu
It Takes Time

Rozdzielności zmysłów równania żadne nie wyjaśnią
promieniowania czasu dźwięk żaden nie odda
najsampierw sen jest, komnaty chaosu
w które nas zmiotło, byśmy opasali świat
zapięci w niskim samochodzie
pędzącym poprzez ciszę, co rozkosz oznajmia
od świata można więc oddalić się

Gdy tak stał przed gmachem sądu na deszczu
wyglądał jak zbłąkana dusza z kaplicy snów
i ta garść obrazów
twarze dzieci fazy księżyca
mylisz jeden drobiazg
i zmieniają się wymiary ulice wymieciona pamięć
rozproszona i zbłąkana niby modlitwa na słońcu

Czasami nie odróżniasz
czy budzisz się, czy kładziesz spać
wirując bezimiennymi ulicami
nie wszystkie gry należą do ciebie
nie wszystkie widoki, skarby oka
czy podzielona dusza pozostaje niezmienna?
Równania żadne tego nie wyjaśnią
dłoń przeznaczenia poruszona miłością
wciągniętą przez szepczące cienie
prosto w matematykę naszego pożądania


U stóp Krzyża Południa
Beneath the Southern Cross

Byle być
nie byle kim
za tobą
błędnik bytu
skóra

Byle łkać
nie byle łzą
tak gorzko, że
gołąb wpada w śmiech
a niezłomny łapie
dech

Byle być
z byle kim
kwita
i być
nie tu
a tu
zarzucić
błogość równikową
ty, coś przeszedł przez
młodziutką mgłę
odziany zgrzebnie
coś szedł
krzywą świata
ze zgrzytem kości
z wywiniętym ciałem
co nie opłakujesz
chromych idących
powitać
natchnione niebo
w zachwycie trafić
gdzie bogom iść trudniej
u stóp
Krzyża Południa

krzyż na drogę, chłopcze
krzyż na drogę

O AUTORACH

Filip_Lobodzinski
Filip Łobodziński

Urodzony w 1959 roku. Iberysta, dziennikarz, muzyk i tłumacz z angielskiego, francuskiego, hiszpańskiego, katalońskiego, portugalskiego oraz ladino. Laureat Nagrody Instytutu Cervantesa w Warszawie w 2005 roku za najlepszy przekład literacki. Przez lata pracował jako dziennikarz (TVP, Polsat News, Trójka, Inforadio, „Non Stop”, „Rock’n’Roll”, „Machina”, „Przekrój”, „Newsweek”), a obecnie współprowadzi program telewizyjny „Xięgarnia”. Współzałożyciel Zespołu Reprezentacyjnego (od 1983, sześć płyt) oraz dylan.pl (od 2014, jedna płyta), specjalizującego się w wykonywaniu jego przekładów piosenek Boba Dylana.

Stacja_Literatura_GRAFIKI__Portrety93
Patti Smith

Urodzona w 1946 roku. Amerykańska wokalistka, autorka piosenek, poetka, feministka. Jedna z najważniejszych kobiet w historii rocka. W 2005 roku została odznaczona Orderem Sztuki i Literatury przez francuskiego ministra kultury. Napisała kilkanaście książek prozatorskich i poetyckich, m.in. Poniedziałkowe dzieci, Pociąg linii M, Obłokobujanie. Jej wiersze przetłumaczono na kilkadziesiąt języków.

powiązania

18_NAGRANIA__Nick Cave, Bob Dylan, Tadeusz Sławek, Filipa Łobodziński, Jerzy Jarniewicz__Pieśń torby na pawia i Tarantula

Pieśń torby na pawia i Tarantula

nagrania / Stacja Literatura Bob Dylan Filip Łobodziński Jerzy Jarniewicz Nick Cave Tadeusz Sławek

Spotkanie autorskie wokół książek Tarantula Boba Dylana oraz Pieśń torby na pawia Nicka Cave’a z udziałem tłumaczy Filipa Łobodzińskiego i Tadeusza Sławka w ramach festiwalu Stacja Literatura 23. Prowadzenie Jerzy Jarniewicz.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Filip Łobodziński__Poza czasem, poza stylem

Poza czasem, poza stylem

wywiady / O KSIĄŻCE Aleksandra Olszewska Artur Burszta Filip Łobodziński

Rozmowa Artura Burszty i Oli Olszewskiej z Filipem Łobodzińskim, towarzysząca wydaniu książki Patti Smith Nie gódź się, która ukazała się w Biurze Literackim 18 lutego 2019 roku.

WIĘCEJ
03_RECENZJE__Patti Smith__Odnaleźć głos

Odnaleźć głos

recenzje / ESEJE Patti Smith

Szkic Patti Smith towarzyszący wydaniu książki Nie gódź się, w tłumaczeniu Filipa Łobodzińskiego, która ukazała się w Biurze Literackim 18 lutego 2019 roku.

WIĘCEJ
04_RECENZJE__Patti Smith__Sen Konstantyna

Sen Konstantyna

recenzje / KOMENTARZE Patti Smith

Autorski komentarz Patti Smith do książki Nie gódź się, w tłumaczeniu Filipa Łobodzińskiego, która ukazała się w Biurze Literackim 18 lutego 2019 roku.

WIĘCEJ
08_UTWORY__Patti SMITH__Nie gódź się (2)

Nie gódź się (2)

utwory / zapowiedzi książek Filip Łobodziński Patti Smith

Fragment zapowiadający książkę Nie gódź się Patti Smith, w tłumaczeniu Filipa Łobodzińskiego, która ukaże się nakładem Biura Literackiego 28 lutego 2019 roku.

WIĘCEJ
07_UTWORY__Patti SMITH__Ogień z nieznanego źródła (1)

Nie gódź się (1)

utwory / zapowiedzi książek Filip Łobodziński Patti Smith

Fragment zapowiadający książkę Nie gódź się Patti Smith, w tłumaczeniu Filipa Łobodzińskiego, która ukaże się nakładem Biura Literackiego 28 lutego 2019 roku.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Bob DYLAN__Polarną nocą i po drugiej stronie lustra

Polarną nocą i po drugiej stronie lustra

wywiady / O KSIĄŻCE Dawid Mateusz Filip Łobodziński

Rozmowa Dawida Mateusza z Filipem Łobodzińskim, towarzysząca premierze książki Tarantula Boba Dylana w przekładzie Filipa Łobodzińskiego, wydanej nakładem Biura Literackiego 15 stycznia 2018 roku.

WIĘCEJ
20_NAGRANIA__Bob DYLAN, Patti SMTH, Filip ŁOBODZIŃSKI, Kamil SIPOWICZ__Muzyka z poezją

Muzyka z poezją

nagrania / Stacja Literatura Bob Dylan Filip Łobodziński Kamil Sipowicz Patti Smith

Spotkanie autorskie „Muzyka z poezją” wokół książek Duszny kraj Boba Dylana i Tańczę boso Patti Smith z udziałem tłumacza Filipa Łobodzińskiego w ramach festiwalu Stacja Literatura 22. Prowadzenie Kamil Sipowicz.

WIĘCEJ
21_NAGRANIA__Bob DYLAN, Filip ŁOBODZIŃSKI__Pan z Tamburynem

Pan z Tamburynem

nagrania / Stacja Literatura Bob Dylan Filip Łobodziński

Koncert piosenek Boba Dylana z książki „Duszny kraj” z udziałem Filipa Łobodzińskiego i Jacka Wąsowskiego w Aparthotelu Czarna Góra w ramach festiwalu Stacja Literatura 22.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Patti SMITH__ Przyszłość

Przyszłość

wywiady / O KSIĄŻCE Anna Gacek Patti Smith

Rozmowa Anny Gacek z Patti Smith, towarzysząca premierze książki Tańczę boso, która ukazała się w Biurze Literackim 7 sierpnia 2017.

WIĘCEJ
03_RECENZJE__Filip ŁOBODZIŃSKI__Boso, ale w akordach

Boso, ale w akordach

recenzje / ESEJE Filip Łobodziński

Recenzja Filipa Łobodzińskiego towarzysząca premierze książki Tańczę boso Patti Smith, wydanej w Biurze Literackim 7 sierpnia 2017.

WIĘCEJ
04_RECENZJE__Patti SMITH__Gloria

Gloria

recenzje / KOMENTARZE Patti Smith

Autorski komentarz Patti Smith w ramach cyklu „Historia jednego tekstu”, towarzyszący premierze książki Tańczę boso, wydanej w Biurze Literackim 7 sierpnia 2017.

WIĘCEJ
WYWIADY_dylan

Pływak woli mierzyć się z kanałem La Manche niż z górnym biegiem Wkry

wywiady / O KSIĄŻCE Filip Łobodziński Jerzy Jarniewicz

Rozmowa Jerzego Jarniewicza z Filipem Łobodzińskim, towarzysząca premierze książki Duszny kraj Boba Dylana, wydanej w Biurze Literackim 20 lutego 2017 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_rolling_stone

Like a Rolling Stone. Spowiedź tłumacza

recenzje / KOMENTARZE Filip Łobodziński

Komentarz Filipa Łobodzińskiego o trudnościach z tłumaczeniem Boba Dylana, towarzyszący premierze książki Duszny kraj, wydanej w Biurze Literackim 20 lutego 2017 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Grzegorz_Kwiatkowski_Radosci

Recenzja Radości

recenzje / ESEJE Filip Łobodziński

Recenzja Filipa Łobodzińskiego z książki Radości Grzegorza Kwiatkowskiego.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Filip Łobodziński__Poza czasem, poza stylem

Poza czasem, poza stylem

wywiady / O KSIĄŻCE Aleksandra Olszewska Artur Burszta Filip Łobodziński

Rozmowa Artura Burszty i Oli Olszewskiej z Filipem Łobodzińskim, towarzysząca wydaniu książki Patti Smith Nie gódź się, która ukazała się w Biurze Literackim 18 lutego 2019 roku.

WIĘCEJ
03_RECENZJE__Patti Smith__Odnaleźć głos

Odnaleźć głos

recenzje / ESEJE Patti Smith

Szkic Patti Smith towarzyszący wydaniu książki Nie gódź się, w tłumaczeniu Filipa Łobodzińskiego, która ukazała się w Biurze Literackim 18 lutego 2019 roku.

WIĘCEJ
04_RECENZJE__Patti Smith__Sen Konstantyna

Sen Konstantyna

recenzje / KOMENTARZE Patti Smith

Autorski komentarz Patti Smith do książki Nie gódź się, w tłumaczeniu Filipa Łobodzińskiego, która ukazała się w Biurze Literackim 18 lutego 2019 roku.

WIĘCEJ
08_UTWORY__Patti SMITH__Nie gódź się (2)

Nie gódź się (2)

utwory / zapowiedzi książek Filip Łobodziński Patti Smith

Fragment zapowiadający książkę Nie gódź się Patti Smith, w tłumaczeniu Filipa Łobodzińskiego, która ukaże się nakładem Biura Literackiego 28 lutego 2019 roku.

WIĘCEJ
07_UTWORY__Patti SMITH__Ogień z nieznanego źródła (1)

Nie gódź się (1)

utwory / zapowiedzi książek Filip Łobodziński Patti Smith

Fragment zapowiadający książkę Nie gódź się Patti Smith, w tłumaczeniu Filipa Łobodzińskiego, która ukaże się nakładem Biura Literackiego 28 lutego 2019 roku.

WIĘCEJ