wywiady / O KSIĄŻCE

Pozostaje tylko miłosierdzie

Dawid Mateusz

Konrad Góra

Robert Rybicki

Rozmowa Konrada Góry i Dawida Mateusza z Robertem Rybickim, towarzysząca premierze książki Podręcznik naukowy dla onironautów (1998-2018), wydanej nakładem Biura Literackiego 19 marca 2018 roku.

Okladka__Podręcznik naukowy dla onironautów_DRUK.indd Biuro Literackie kup książkę na poezjem.pl

Konrad Góra: Ryba, jest zima, a poeci, jak wiadomo, mają tylko zimy i pożary. Zastanawia mnie w historii Roberta Rybickiego, że przez całą historię jego pisania – pomijając kilka wycieczek osobistych, których nie cenię u nikogo – historię rozgrywającą się na kompletnie przebiegunowanym globie, był on wolny od potrzeby szyderstwa. Nie od potrzeby śmiechu i protestu, ale od patosu i szyderstwa właściwie zawsze. To u samoświadomego poety nie do końca dziwne, ale wielu oczekiwałoby od Roberta Rybickiego czy nawet Konrada Góry tego płytkiego rewanżyzmu, co objawia się często właśnie wyżyłowaną kpiną. Jak myślisz, dużo Rybickiego kosztuje rezygnacja z mimowolnego zła? Ty w ogóle znasz tego poetę?

Robert Rybicki: Kiedyś mi się śnił, nie nikł. Miał pecha, znasz go w końcu lepiej ode mnie. Owszem, można wypracować nową jaźń par excellence. Wczoraj byliśmy w Lanckoronie i Marcin rzucił, że dzwony Lanckorony, a Lynn grał na skrzypcach. Kategoria nicości Roberta Rybickiego już znudziła i nie chce mu się pisać jakoby od siebie, dobiera starannie rozmówców, dzięki którym mogą powodować objawienia. Nazywam się Adam, jestem skopconym schizofrenikiem. Marcin dużo ze mną rozmawia. Jestem prostym, nieuczonym i nieokrzesanym bytem.

 Konrad Góra: A widzisz, Konrad Góra powiedział kiedyś, że jest już tylko do wynajęcia. Można by te dwóch chujów poznać wreszcie ze sobą i niechże się zastąpią. Ale dość już o nim, dość zresztą tych poznań. U Rybickiego, powiadasz, nadziei na słowo nie ma co lokować? Źle. Boli? Kolarzowi powiedział kiedyś Seifert: „Nie ma pan prawa milczeć, kiedy wszyscy kłamią”. Wypada na to, że kiedy aktualna połowa łże, wystarczy połowicznie milczeć?

Robert Rybicki i Marcin Ostrychacz pojechali na wycieczkę. Przespali busa, którym jechali Joanna Oparek z Ignacym Czwartosiem, zatem pojechali pociągiem do Kalwarii Zebrzydowskiej Lanckorona, a mieli udać się do Lanckorony. Wysiedli na stacji kolejowej. Nie wiedzieli dokąd iść, w którą stronę, stali na peronie. I co dalej!? Weszli na estakadę i poszli prosto. Napotkali starszego mężczyznę o nienagannych manierach, który wskazał im drogę na dworzec autobusowy w Kalwarii Zebrzydowskiej. A była to sobota. Zapadał zmrok. Za trzy godziny miał się rozpocząć koncert Lynna Suh z zespołem! Po piętnastu minutach dotarli pod rząd wiat i wysepek. Po dziesięciu minutach przyjechał bus, ale żaden z nich nie jechał do Lanckorony. Jeden z kierowców zawiózł obu na przystanek w niewielkiej wsi i polecił kierować się szosą w prawo w kierunku ciemnej góry. Ruszyli drogą pełna ostrych zakrętów i pnącą się coraz stromiej, w ciemnościach.

Po pokonaniu kolejnego zakrętu zauważyli zwalniający samochód, który zatrzymał się koło nich, a przez okno wyłonił się człowiek i zapytał podróżników, czy jadą do Lanckorony. W samochodzie siedziała rodzina z niemowlakiem. I właśnie w ten sposób dotarli do celu. Rynek Lanckorony przywodził na myśl rynek w Kazimierzu Dolnym. Przyozdobiono go światełkami, a po środku stała stajenka bożonarodzeniowa. Szybko im oczom ukazała się gospoda, w której miał odbyć się koncert. Trudno było uwierzyć, że dwadzieścia lat temu latały tam kufle i strach było wchodzić. Na najwyższej pierzei. Wewnątrz gospody było kolorowo.

Lynn Suh wstał i przywitał przybyłych, kompania była wesoła i miła. Rozmowom nie było końca. Koncert był wspaniały. Rzeczpospolita Babińska vel Rzeczpospolita Baska, gdy to żądano jej restytucji po koncercie, weszła w życie.

Konrad Góra: Ryba, to się nadaje na początek, a dalej jedziemy z odpowiedzią na drugie pytanie?

Przy zagłuszaniu trudno rozmawiać.

Dobra; jestem sam w domu, nikt do mnie nie zagaduje, nie słychać odgłosów gry komputerowej, mogę się skoncentrować, więc przynajmniej na to drugie pytanie mogę odpowiedzieć w tej jakoby ustalonej manierze przez Ciebie, że niby w trzeciej osobie.

Chodzi Ci o prawdę, nie? O to kryterium podnoszone od tysiącleci? I które cementuje cywilizacje nie od dziś? O dogmat i aksjomaty, a także codzienną prawdomówność? No dobra, Robert Rybicki śledził sferę irracjonalną człowieka, używając wszelkich dostępnych środków, idąc przy tym w wielu wypadkach na żywioł, bez rachowania. Biedny człowiek. Bo właściwie po co? Żeby odkrywać jakieś zakamarki jaźni? Czy żeby poezja sobie mówiła ad hoc, bez uwarunkowań politycznych, modnych ostatnio u osób raczej dobrze uposażonych? Słowo? Czy może kunszt słowa? Roberta Rybickiego interesuje język całego świata, bez ograniczeń typu polszczyzna czy cywilizacja europejska tudzież chrześcijańska, język świata na wzór gejzeru, w którym słowa są jak bąbelki unoszące się ku górze. Kłamstwo jest narzędziem służącym uzyskaniu jakiejś korzyści. Kłamstwo nie wymaga wielkiej inteligencji, oczytania, wiedzy. Popatrz na pospolitych cwaniaczków. Popatrz na polityków. Popatrz na ludzi mediów, dozorujących sortownie informacji, ludzi uniwersytetów, funkcjonujących w hierarchicznym, feudalnym systemie supermarketu wiedzy. Owszem, do kopczyka dorzucam deklarowane postawy w poezji i rozbieżność ich z życiem. Czy Robert Rybicki uratował przyzwoitość w poezji, w tym starym i pięknym rzemiośle, czy zrobił cokolwiek? Chyba nie, bo nadal jest zakładnikiem cywilizacji, uzależnionym od jedzenia i ciepła, oraz dodatkowych rzeczy, które zostały wymyślone na przestrzeni dziejów. Najcenniejsze chwile są w ciemnościach, w pustce, w całkowitej samotni, gdy nie dociera żaden promień światła, żaden bodziec, gdy to można skoncentrować się na jaźni, na myśli i dotrzeć zarazem i do własnego dna, jak i wysokości. Człowiek  miejski, współczesny, nie ma takich możliwości, otoczony sztucznym światłem i sztucznymi dźwiękami. Gdyby nie organizacja światła nocnego, nie byłoby cywilizacji takiej, jaką znamy. Robert Rybicki patrzy na społeczeństwo, aktualną sytuacje polityczną, kłótnie wyznaniowe, krytykę literacką, rodzinę, edukację i cały szereg zjawisk z perspektywy właśnie ciemności jako doświadczenia własnego istnienia, oddzielonego od całego świata; wtedy zostaje tylko myśl we wszelkich jej odmianach, zmianach i natężeniach. Pozostaje tylko miłosierdzie i współczucie wobec ludzi – po jednej stronie; po drugiej jest wkurw na małostkowość ludzką, który – w pocieszeniu ciemności, jednostkowym wyciszeniu – zostaje zgruzowany za pomocą myślomłota. Człowiek jest jak plac budowy, z tym że wielu nie buduje nic, podczas śmierci jest na poziomie wykopanej dziury.

Konrad Góra: Widzisz, widuje się czasem pochowanych na samej ziemi. Paru takim ludziom zawdzięczamy coś obaj (Lotnikowi dom na Kromera, Kopretinie kurtkę). Patrzę zresztą na śmierć skłotingu jako na mobilizację świata przeciw prawdzie o sobie. Wspominasz jeszcze Kromera? Psy, koty, nazioli? Piwnice? To było 18 lat temu…

Kromer był dla mnie przełomem, jeszcze wtedy był ogień w tym skłotingu, po drodze ta energia wyparowała przez te osiemnaście lat. Skłoting był alternatywą wobec zmieszczanienia, kupiectwa, kupczenia właściwie, szansą na odbudowę społeczności w duchu anarchistycznym, nawet niekoniecznie anarchistycznym, po prostu była szanse na zredukowanie hierarchicznych relacji międzyludzkich, władzy, systemu nakazów, a wreszcie wolności od systemu, tych reguł, które z ludzi robią niewolników, a przy tym powodują proces wykolegowywania w białych rękawiczkach oraz wzajemnego szczucia. Myślę, że Biały, Benek, Wiśnia, Czacha (Czacha!) nie oddali pola całkowicie tej hydrze systemu, że coś tam kultywują, że jeszcze im się chce przynajmniej myśleć po swojemu. Ale gdzie my jesteśmy? Jako mocno zjechane ziarenka piasku w trybach systemu? Jako parę słów w medialnej maszynce do mielenia informacji? Miasta zostały pożarte przez ludzi bez skrupułów, ale my przynajmniej mamy swoją przygodę, która się jeszcze nie skończyła. W Wiedniu spotkałem Dominika z Kromera.

Konrad Góra: KRO było pierwszym skłotem, na którym wylądowałeś? Czy bywałeś wcześniej choćby na Krzyku w Gliwicach?

Nie, na Kromera, na Krzyku byłem później. Miedzy śląskimi ekipami punkowymi był słaby kontakt, z tego, co pamiętam, to rybniccy bardziej funkcjonowali w ROW-ie (Jastrzębie, Wodzisław, Żory), ewentualnie Pszczyna, no i regiony przygraniczne. Pierwszy skłot w Rybniku był w 1992 roku na ul. Kościuszki, nie załapałem się na niego, ale za to była meta Badzia i to tam siedzieli miejscy. My z Elektrowni mieliśmy swoją załogę, jeszcze jeden kumpel, Stifififi, mieszka w Kraku. Adalę, innego kumpla, wyłowili w stanie rozkładu w pobliżu rzeki w Mysłowicach. Baron pochował starego. Dydżul krąży po hrabstwie Kent. Badzio – Wiedeń (widzieliśmy się w Pizzeria Anarchia, nie chcieli mu otworzyć, bo… jest łysy), Presley biega, Kaczan wrócił na Elektrownię, Maju uczy historii, Beton chyba też na Elektrowni. Cwara piznął złoty strzał, mając juz żonę i córkę. Krzywy dał na imię córce: Ramona, a kilka tygodni później zapytał mnie, czy wiem, co to za kapela. Konrad, obiecuje, że nie będę jak Śliwa, i nie będę pisał wierszy o kumplach z załogi. Oni są w moich wierszach od dawna. Gdy bujałem sie ze śląskimi poetami, miałem frajdę, że są to punkowe klimaty, czułem to jako mityczne przedłużenie załogi z Elektrowni.

Konrad Góra: Jak Krzysiek nie będzie nikt. Po Kromera zrobiłeś Londyn, jo?

Ogólnie Wielka Brytania, połowę czasu spędziłem w Londynie.

Konrad Góra: Czułeś się poetą na wychodźctwie?

Bardziej luksusowym niewolnikiem z Europy Środkowej, jak to mówią, pochodzącym z kraju bardzo dobrych robotników. Bardziej czułem się poetą-niewykwalifikowanym robotnikiem, o. Nie czułem tego ciężaru przymusowej emigracyjności jak po 1831 czy 1939 roku, bo wiedziałem, że w każdej chwili mogę wrócić. Mocno działał czynnik zderzenia z kulturą brytyjską, którą chłonąłem w każdej postaci, na jaką pozwalał status skromnego kiblomyja czy zmywaka, czyli chodziłem do bibliotek, księgarń, dużo rozmawiałem z Anglikami, dzięki czemu mogę obecnie dosyć swobodnie porozumiewać się w ich języku. Mam mentalność samouka i ucho do języków, więc nic, tylko tego użyć. Z perspektywy czasu wracam tylko do najcenniejszych wspomnień, a do nich należą wizyty w Tate Modern, gdzie mogłem na spokojnie i – co w moim wypadku ważne – za darmo obejrzeć malarstwo awangardowe XX wieku, przy wyjściu stał słynna rzeźba tej Bourgeois – wielka pajęczyca.

Konrad Góra: Jedną z najgorszych i najbardziej wstydliwych rzeczy, jakich doznałem poza administracyjnym obszarem polskiego, jest fakt, że pomiędzy obcymi wzmagają się w organizmie odruchy rasistowskie; po prostu, między obcymi zaczynam ciążyć do miejscowej większości, co tu nie przyszłoby mi na myśl (oczywiście, opamiętanie potrafi przyjść w sekundę, niemniej zaznałem i tego fenomenu). Znasz to uczucie? Czy może ze mnie taki dupek?

Nie wiem, jak Ci to powiedzieć, ale nie jest to najlepsza cecha Polaków, bycie emigracyjniakiem, wzajemne zażeranie się potrafi zepsuć życie. Tylko dzięki instynktowi samozachowawczemu i – jednak – ostrożności nie wylądowałem pod mostem. Nie doznałem żadnego rasistowskiego sensu stricte zachowania. No ale zwykłe chamstwo ze strony wielu Polaków osiągało jakieś diapazony. Pewnego razu szedłem przez zachodni Londyn i w okolicach jednego z przystanków zauważyłem taką scenę: nabzdyngolony do kwadratu facet z wąsami obrzucał bełkotliwą mową wyzwiskami jakiegoś czarnego młodzieńca, między nimi stało dwóch policjantów, którzy blokowali pijackie szarże von Janusza, który, rzeczywiście, bo zbliżyłem się do niego, groził mu śmiercią, bo jest po prostu czarny, po prostu ten facet szarżował na tych policjantów, żeby się przez nich przepchnąć i przywalić w twarz. A on pijaniuteńki był, jak to się mówi. Było mi wstyd.

Tak, z ludźmi innych kultur miałem wiele pożywnych rozmów.

Konrad Góra: Na stałe mieszkałeś w Anglii, Austrii i Czechach?

Powiedzmy, że liczyłem się z tym, że może tak być. Nie były to wycieczki z biura turystycznego, zawsze było jakieś zżycie się z miejscowymi.

Dawid Mateusz: A teraz mieszkasz w Krakowie, usunąłeś fejsbuka, robisz Openmajki, uczysz się chińskiego, a ponadto zostałeś perkusistą w zespole Bojlers.

Właśnie za dwie godziny idę tam grać, jestem drugim perkusistą, bo cały czas staram się regularnie grać. Chiński otworzył mi mózg na język na nowo, rozwija mi myślenie o starogreckiej prozodii. Korci mnie, by zrobić rewolucje w prozodii – i zrobię to, bo nie mieszkam w Rybniku, gdzie wedle mieszkańców, włodarzy i reprezentantów kultury najlepszym miejscem dla mnie byłby cmentarz.

Konrad Góra: Przypomniało mi się, jak musiałeś być radykalniejszy ode mnie i po tym, jak wróciłem z Pragi rowerem, rok później wyszedłeś z Paliarki na Holeszowicach i przyszedłeś do Księgarni Hiszpańskiej we Wrocławiu…

Wyobraź sobie, że to nie była kwestia rywalizacji, kto jest bardziej radykalny. Po prostu nie miałem innego wyjścia. Nie miałem pieniędzy na pociąg, nie miałem siły na kombinowanie hajsu, postawiłem po prostu na samozaparcie i instynkt przygody. Poza tym, gdy człowiek idzie sam po poboczu drogi ileś dni, doznaje pewnej formy oczyszczenia. Lubię marsze. Ostatnio szedłem z Lanckorony do Krakowa w śnieżycy. Po prostu wtedy jestem ja i cały świat, bez otoczki domu, wsparcia jakiegoś koleżeńskiego, pieniędzy, internetu. Trochę jak człowiek pierwotny przecinający pieszo jakąś krainę. Mam nogi, dlaczego z nich nie korzystać?

Konrad Góra: Masz też skrzydła, tyle że motyle…

W sumie bez Motyla nie byłoby nas tam.

Konrad Góra: No głupio się tu urwało.

Dawid Mateusz: W skład Podręcznika wchodzi m.in. Twój debiutancki arkusz Kod genetyczny, to nawet nie jest biały kruk, tej książki niemal nikt na oczy nie widział, a została wydana przez Elektrownię Rybnik…

To jest po prostu jakiś tam arkusz, lepiej byłoby, gdyby go nikt nie widział. Jakość  edytorska przypomina szmatę. Spytaj Moniki Glosowitz.

Dawid Mateusz: Jesienią będą  wybory samorządowe. Podobno miałeś propozycję zostania prezydentem Rybnika?

W Rybniku zostałem wielokrotnie pobity i okradziony. Ostatni raz na terenie Rybnika byłem na autostradzie już przy Żorach, rok temu, gdy wracałem z Pragi, wtedy mnie nikt nie bił, bo byłem w autobusie (Regiojet? LeoExpress? PolskiBus?). Rybnik to miasto bandytów. Moszczą się faszyści, których chroni policja.

Konrad Góra: Wybieram się do Pragi marcem. Jedziesz?

To nie jest zły pomysł. Godajom mi, co by tyn wywiod dokończyć, ale jo Ci godom: niő. I na koniec, jako że ani Ty, ani jo, niő momy czasu, bo Ty kajś lecisz, jo kajś leca, to jo Ci godom, mom w rzici to wszisko, i tak blank zrobióne jest to „wywiadziszcze”, zarozki ida pizgać malorzy na wernisaż. Czimej sie, chopie!

Dawid Mateusz: Ryba, a czekaj jeszcze, zapomnieliśmy o jednym. Jak Ty się czujesz po wydaniu wierszy zebranych?

Do dupy.

O AUTORACH

Dawid_Mateusz_foto
Dawid Mateusz

Urodzony w 1986 roku. Publikował w licznych pismach zwartych i ulotnych. Podejmował wiele, mniej lub bardziej udanych inicjatyw kulturalnych. Jest autorem debiutanckiej Stacji wieży ciśnień (2016), która ukazała się nakładem Biura Literackiego. Mieszka w Krakowie.

autorzy_leksykon_300x300_Gora
Konrad Góra

Urodził się w 1978 roku w Oleśnicy. Opublikował trzy książki poetyckie: Requiem dla Saddama Husajna i inne wiersze dla ubogich duchem (2008), Pokój widzeń (2011), Siła niższa (full hasiok) (2012) i kilka pism ulotnych. Zredagował tom z wierszami Anny Świrszczyńskiej Kona ostatni człowiek (2013). Mieszka we Wrocławiu.

Robert_RYBICKI
Robert Rybicki

Urodzony w 1976 r. w Rybniku. Poeta, krytyk literacki, redaktor, organizator imprez poetyckich, bakałarz polonistyki UŚ, obecnie mieszkający w Krakowie, regularnie wyszydza gusty czytelnicze zgorzelami wierszy zebranymi w tomidła o obcesowych tytułach: Epifanie i katatonie (IM, Mikołów 2003), Motta robali (IM, Mikołów 2005), Stos gitar (SDK, Warszawa 2009), Gram, mózgu (WBPiCAK, Poznań 2010), masakra kalaczakra (WBPiCAK, Poznań 2011). Przygotowywany tom Dar Meneli doczekał się czeskiej premiery w 2014 roku w wydawnictwie „Protimluv” w przekładzie Petra Motyla pod tytułem Dar Lůzrů.

powiązania

01_WYWIADY__Redakcja_BL__O tym jak „zadziała się” wspólnota

O tym, jak „zadziała się” wspólnota

wywiady / O PISANIU Aleksandra Grzemska Aleksandra Olszewska Artur Burszta Dawid Mateusz Joanna Mueller Juliusz Pielichowski

Dyskusja redakcji Biura Literackiego z udziałem: Aleksandry Grzemskiej, Dawida Mateusza, Joanny Mueller, Aleksandry Olszewskiej, Juliusza Pielichowskiego i Artura Burszty na temat festiwalu Stacja Literatura 23.

WIĘCEJ
20_NAGRANIA__Radosław JURCZAK, Dawid MATEUSZ, Magdalena PUŁKA, Karolina FELBERG-SENDECKA__Nieśmiertelność

Nieśmiertelność

nagrania / Stacja Literatura Dawid Mateusz Karolina Felberg-Sendecka Magdalena Pułka Radosław Jurczak

Spotkanie autorskie w ramach festiwalu Stacja Literatura 22, w którym udział wzięli Radosław Jurczak, Dawid Mateusz, Magdalena Pułka i Karolina Felberg-Sendecka.

WIĘCEJ
20_NAGRANIA__John ASHBERY__Tribute to John Ashbery

Tribute to John Ashbery

nagrania / Stacja Literatura Asja Bakić Bagio Guerra Bogusław Kierc Dawid Mateusz Joanna Mueller John Ashbery Kacper Bartczak Llŷr Gwyn Lewis Lynn Suh Marcin Sendecki Radosław Jurczak Roman Honet Ryan van Winkle Szymon Słomczyński Tomasz Bąk

Spotkanie autorskie „Tribute to John Ashbery” w ramach festiwalu Stacja Literatura 22.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Bohdan ZADURA__Kraj nieograniczonych możliwości

Kraj nieograniczonych możliwości

wywiady / O KSIĄŻCE Bohdan Zadura Dawid Mateusz

Rozmowa Dawida Mateusza z Bohdanem Zadurą, towarzysząca premierze książki Po szkodzie, wydanej nakładem Biura Literackiego 26 lutego 2018 roku.

WIĘCEJ
20_NAGRANIA__Przemysław OWCZAREK, Marta PODGÓRNIK, Robert RYBICKI, Piotr MATYWIECKI, Marta KORONKIEWICZ__Literatura na wysypisku kultury

Literatura na wysypisku kultury

nagrania / Stacja Literatura Marta Koronkiewicz Marta Podgórnik Piotr Matywiecki Przemysław Owczarek Robert Rybicki

Spotkanie autorskie „Literatura na wysypisku kultury” z udziałem Piotra Matywieckiego, Przemysława Owczarka, Marty Podgórnik, Roberta Rybickiego i Marty Koronkiewicz w ramach festiwalu Stacja Literatura 22.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Bob DYLAN__Polarną nocą i po drugiej stronie lustra

Polarną nocą i po drugiej stronie lustra

wywiady / O KSIĄŻCE Dawid Mateusz Filip Łobodziński

Rozmowa Dawida Mateusza z Filipem Łobodzińskim, towarzysząca premierze książki Tarantula Boba Dylana w przekładzie Filipa Łobodzińskiego, wydanej nakładem Biura Literackiego 15 stycznia 2018 roku.

WIĘCEJ
21_NAGRANIA__Różni AUTORZY__Nie będzie naród pluł nam w twarz

Nie będzie naród pluł nam w twarz

nagrania / Stacja Literatura Dawid Mateusz Jakobe Mansztajn Paweł Kaczmarski Piotr Przybyła

Spotkanie autorskie „Nie będzie naród pluł nam w twarz” z udziałem Pawła Kaczmarskiego, Jakobe Mansztajna, Dawida Mateusza i Piotra Przybyły w ramach festiwalu Stacja Literatura 21.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Agata JABŁOŃSKA__1

Najpierw weźmiemy Manhattan

wywiady / O KSIĄŻCE Agata Jabłońska Dawid Mateusz

Rozmowa Dawida Mateusza z Agatą Jabłońską, towarzysząca premierze książki Raport wojenny, wydanej nakładem Biura Literackiego 20 listopada 2017 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE__Dawid_MATEUSZ__Historia-jednego-wiersza-Paralaksa-w-weekend

Historia jednego wiersza: „Paralaksa w weekend”

recenzje / KOMENTARZE Dawid Mateusz

Autorski komentarz Dawida Mateusza w ramach cyklu „Historia jednego wiersza”, towarzyszący premierze książki Wybieganie z raju (2006–2012) Tomasza Pułki, wydanej w Biurze Literackim 10 lipca 2017 roku.

WIĘCEJ
DZWIEKI__Opowieść-o-pustym-koszu

Opowieść o pustym koszu (czyta Konrad Góra)

dzwieki / RECYTACJE Anna Świrszczyńska Konrad Góra

Wiersz z tomu Kona ostatni człowiek, zarejestrowany podczas spotkania „44. Poezja Polska od nowa” na festiwalu Port Wrocław 2014.

WIĘCEJ
WYWIADY_rybicki

Jutro będzie piękna pogoda!

wywiady / O KSIĄŻCE Dawid Mateusz Robert Rybicki

Rozmowa Dawida Mateusza z Robertem Rybickim, towarzysząca premierze książki Dar Meneli, wydanej w Biurze Literackim 17 kwietnia 2017 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_rybicki_komentarz

Łyżeczką ze słoika

recenzje / KOMENTARZE Robert Rybicki

Autorski komentarz Roberta Rybickiego do książki Dar Meneli, wydanej w Biurze Literackim 17 kwietnia 2017 roku.

WIĘCEJ
Rybicki__Fotorelacja__Festiwal__2010-04-23__00

Szczątki kosmosu

dzwieki / RECYTACJE Robert Rybicki

Wiersz z tomu Poeci na nowy wiek, zarejestrowany podczas spotkania „Poeci na nowy wiek” na festiwalu Port Wrocław 2010.

WIĘCEJ
UTWORY_gora

Wiersz na święta: Idź do Korwina

utwory / zapowiedzi książek Konrad Góra

Premierowy wiersz z kolejnej książki Konrada Góry, która ukaże się w Biurze Literackim w 2018 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_gora

Jeszcze nikt nie oślepł od odwracania wzroku*

wywiady / O KSIĄŻCE Dawid Mateusz Konrad Góra

Rozmowa Dawida Mateusza z Konradem Górą, towarzysząca premierze książki Nie, wydanej w Biurze Literackim 15 listopada 2016 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_gora_komentarz

Nigdy dotąd

recenzje / KOMENTARZE Konrad Góra

Autorski komentarz Konrada Góry towarzyszący premierze książki Nie, wydanej w Biurze Literackim 15 listopada 2016 roku.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Przez_frontowe_okno

Przez frontowe okno

dzwieki / RECYTACJE Konrad Góra

Wiersz z tomu Poeci na nowy wiek, zarejestrowany podczas spotkania „Poeci na nowy wiek” na festiwalu Port Wrocław 2010.

WIĘCEJ
Skarpark_-_Detektor_metali__slajd_duzy

Detektor metali

nagrania / Złodzieje wierszy Konrad Góra

Zdobywca głównej nagrody w VI edycji konkursu „Nakręć wiersz”. Klip na podstawie wiersza Konrada Góry pod tytułem „Matki Boskiej Rzeźnej”.

WIĘCEJ
WYWIADY_Dawid_Mateusz

Kilka wolt

wywiady / O KSIĄŻCE Dawid Mateusz Krzysztof Sztafa

Rozmowa Krzysztofa Sztafy z Dawidem Mateuszem, towarzysząca premierze książki Stacja wieży ciśnień, wydanej w Biurze Literackim 26 lipca 2016 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Mateusz_kometarz

Brugata

recenzje / KOMENTARZE Dawid Mateusz

Komentarz Dawida Mateusza w ramach cyklu „Historia jednego wiersza”, towarzyszący premierze książki Stacja wieży ciśnień, wydanej w Biurze Literackim 26 lipca 2016 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Dawid_Mateusz

Kąt zaangażowania

wywiady / O PISANIU Dawid Mateusz Jakub Skurtys

Rozmowa Jakuba Skurtysa z Dawidem Mateuszem. Prezentacja w ramach cyklu tekstów zapowiadających antologię Zebrało się śliny. Nowe głosy z Polski, która ukaże się w Biurze Literackim.

WIĘCEJ
UTWORY_mateusz

Livestream

utwory / premiery w sieci Dawid Mateusz

Premierowy zestaw wierszy Dawida Mateusza. Prezentacja w ramach cyklu tekstów zapowiadających antologię Zebrało się śliny. Nowe głosy z Polski, która ukaże się w Biurze Literackim.

WIĘCEJ
RECENZJE_komentarz_dawid_mateusz

Wykształcenie

recenzje / KOMENTARZE Dawid Mateusz

Autorski komentarz Dawida Mateusza w ramach cyklu „Historia jednego wiersza”. Prezentacja w ramach cyklu tekstów zapowiadających antologię Zebrało się śliny. Nowe głosy z Polski, która ukaże się w Biurze Literackim.

WIĘCEJ
03_RECENZJE__Rafrał WAWRZYŃCZYK__Karlheinz Rybicki

Karlheinz Rybicki

recenzje / ESEJE Rafał Wawrzyńczyk

Recenzja Rafała Wawrzyńczyka towarzysząca premierze książki Podręcznik naukowy dla onironautów (1998–2018) Roberta Rybickiego, wydanej w Biurze Literackim 19 marca 2018 roku.

WIĘCEJ
04_RECENZJE__ Paweł KACZMARSKI i Marta KORONKIEWICZ__Punkty wspólne, punkty odniesienia

Punkty wspólne, punkty odniesienia

recenzje / ESEJE Marta Koronkiewicz Paweł Kaczmarski

Szkic Marty Koronkiewicz i Pawła Kaczmarskiego o poezji Konrada Góry i Szczepana Kopyta, prezentujący antologię Zebrało się śliny. Nowe głosy z Polski, wydaną w Biurze Literackim 20 września 2016 roku, a w wersji elektronicznej 18 grudnia 2017 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_dawid_mateusz_kujawa_sytasko

Taka prawda posiadania

recenzje / ESEJE Dawid Kujawa Maja Staśko

Szkic Mai Staśko i Dawida Kujawy o poezji Dawida Mateusza z tomu Stacja wieży ciśnień. Prezentacja w ramach cyklu tekstów zapowiadających antologię Zebrało się śliny. Nowe głosy z Polski, która ukaże się w Biurze Literackim.

WIĘCEJ
RECENZJE_Konrad-Gora

O poezji Konrada Góry

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Poeta, który mówi swoją prawdę, nie ma potrzeby oglądania się wstecz, nie prowadzi go konieczność konfrontowania swojego komunikatu wobec innego.

WIĘCEJ
RECENZJE_Robert-Rybicki

O poezji Roberta Rybickiego

recenzje / ESEJE Roman Honet

Laudacja Romana Honeta, prowadzącego projekt Poeci na nowy wiek.

WIĘCEJ