wywiady / O KSIĄŻCE

Koryto dzikiej rzeki

Jakub Pszoniak

Przemysław Suchanecki

Rozmowa Przemysława Suchaneckiego z Kubą Pszoniakiem, towarzysząca premierze książki Mirona Białoszewskiego Z dnia robię noc, wydanej w Biurze Literackim 4 kwietnia 2022.

Biuro Literackie kup książkę na poezjem.pl

Przemysław Suchanecki: Tę rozmowę chciałbym zacząć od osobistego wspomnienia. Pamiętam, jak mniej więcej 10 lat temu, gdy jeszcze byłem studentem prawa, ukradkiem czytywałem poezję, a wychodząc z psem między bloki, kitrałem za pazuchą kieszonkowy, bardzo maciupeńki wybór wierszy Białoszewskiego (seria Poeci Polscy, Czytelnik 1977) i tak, spacerując, poczytywałem zamieszczone tam wiersze z debiutanckich Obrotów rzeczy. Bardzo mnie wtedy zachwycał Miron melodyjny, śpiewny, rytmiczny, czy – jak mawiała Maria Janion – rapsodyczny. Teraz mamy rok 2022, 30 czerwca Miron narodzi się po raz setny. Biuro Literackie wznawia po kilku latach serię 44. Poezja Polska od Nowa, gdzie wychodziły swego czasu wspaniałe wybory, na przykład tekstów Adama Ważyka, Zuzanny Ginczanki czy Jarosława Iwaszkiewicza. Z tej okazji ukazuje się dokonany przez Ciebie mironowybór pod tytułem Z dnia robię noc. Ale zanim o samej książce: powiedz, Kubo, jakie było Twoje pierwsze zetknięcie z Mironopisaniem? Co ono w Tobie wywołało? Co pamiętasz?

Kuba Pszoniak: Białoszewskiego „czytałem”, zanim samodzielnie nauczyłem się czytać, choć była to lektura bardzo wybiórcza. Zygmunt Konieczny wraz z Ewą Demarczyk nagrali podręcznik polskiej poezji w formie audiobooka – często leciał u mnie w domu. Baczyński, Tuwim. No i Białoszewski.  Wydanie, o którym mówisz, kupiłem na pchlim targu, będąc w liceum. Wytłoczone litery poprzedni właściciel poprawił długopisem, trochę tak, jak czasem niektórzy poprawiają farbą stare, zatarte napisy na płytach nagrobnych. Uczytelnić Białoszewskiego długopisem – co gest, to gest! Czy Białoszewski był w kanonie szkolnym? Nie pamiętam, chyba nie. Ale w moim własnym był. Te wiersze były objawieniem –wywróceniem języka na lewą stronę, a jednocześnie: przyklejeniem go do tego, co namacalne, codzienne. Do tego on i w rapie był, i u Bąkowskiego, i u Świetlickiego, którego wówczas odkryłem. No i u, odkrytych już nieco później, neolingwistów, z Joanną Mueller na czele. Fascynująca literatura. A wierszy, które śpiewała Ewa Demarczyk, do dziś nie potrafię przeczytać inaczej, niż melodią Koniecznego. Umiesz przeczytać „Karuzelę z madonnami” nie frazując po Demarczykowemu?

Jeśli mam być abso-absolutnie szczery, to nie wiem, czy kiedykolwiek słyszałem tę wersję, może kiedyś, a na pewno jej żywo nie pamiętam, więc w odczytaniu tego wiersza, pamiętaniu go, polegam raczej na własnym głosie wewnętrznym i na tym, jak on – za Mironem – obija się echem po ścianach czaszki.

U mnie ten wewnętrzny głos zrósł się z rytmem i melodią piosenki Koniecznego – nie jestem w stanie tego oddzielić. Tak jak „Tomaszowa”, „Wierszy wojennych” czy, śpiewanych przez kogo innego, „Bema pamięci żałobnego rapsodu” i „Nocnego gościa”. Ponoć Białoszewskiemu piosenkowa wersja się podobała. Ciekawe, czy był zaskoczony tym, jak jego wiersz – przecież bardzo wyraźnie rytmicznie podzielony – wybrzmiał z melodią. Zapis u Białoszewskiego zdaje się próbą wskazania sposobu czytania. Światło, rozbicie, przerzutnie, wielkie litery, wielokropki, linie między strofami – są trochę jak didaskalia. To jest koryto tej dzikiej rzeki. Nie przez przypadek pewnie mówisz właśnie o echu, czyli zjawisku akustycznym. W wielu wierszach Białoszewskiego wyrazy rwą się i odbijają jedne od drugich, w ten sposób wytrącając z siebie nawzajem znaczenie i stając się na powrót dźwiękiem. Ten na pozór nieuporządkowany zapis, który stosował, wspaniale pozwalał wierszom wybrzmieć.

Mówisz o nieuporządkowaniu zapisu. A to dialektycznym skojarzeniem prowadzi mnie do uporządkowania elementów tej lirycznej panoramy w zgrabny wybór. Zastanawia mnie, czy przyświecał Ci jakiś klucz, zamysł przy dobieraniu tekstów inny niż zwykła sympatia? Są tu wszakże wiersze od juweniliów z okresu wojennego – bardzo ciekawych, trochę przypominających na przykład niektóre wiersze Éluarda, a trochę już zapowiadających to poszarpanie wyrazów, z którego Miron stanie się najbardziej znany – aż do wierszy z lat 70. i początku lat 80., bardzo życiowo aktywnego okresu, gdy Miron wiele podróżował (na przykład śladami Słowackiego do Egiptu albo do Nowego Jorku) i gdy – jak wspomina Tadeusz Sobolewski w szkicu przytaczanym przez Ciebie w posłowiu – otworzył się na ludzi. Jak się robi taką książkę? Jak pakuje się tak różnorodne „życiopisanie” do takiej walizki? Drugie pytanie, powiązane z tym pierwszym, byłoby o charakterystykę pracy w serii “44”. Tym razem BL stawia na współpracę z debiutantami przy tworzeniu wyborów. Jak czułeś się – jako autor jednej książki – pracując nad całym dorobkiem Białoszewskiego?

Mówię o pozornym nieuporządkowaniu. Chociaż różniący się od siebie w zależności od książki sposób zapisu tytułów i poszczególnych fraz bywał przy pracy nad książką problematyczny. Zastanawiałem się, czy je uspójniać, czy pozostawić je w formie zapisanej przez autora. Do tego niektóre wiersze można znaleźć w różnych wersjach. Ostatecznie zostałem przy oryginalnym zapisie utworów. Zależało mi na tym, żeby Z dnia robię noc było nie tylko zbiorem wierszy, ale książką, którą można czytać jako osobną całość. Nie składanka czy playlista, a mikstejp. Jestem ciekaw, co powiedziałby sam Miron na pomysł formalnego uspójnienia całości. Pytałem, ale miał widocznie lepsze rzeczy do roboty, bo nie odpowiedział.

Cieszę się, że mogłem pracować nad tym wyborem. Chociaż propozycją byłem nie tylko onieśmielony, ale i zaskoczony, to nie zastanawiałem się nawet przez moment! Książki, które dotychczas ukazywały się w serii, opracowywane były przez poetki i poetów ze znacznie większym dorobkiem. Do tego w dużej mierze kształtowali oni, na równi z bohaterem naszej rozmowy, moje myślenie o poezji. Wspaniałe było dołączyć do tej grupy. Praca nad własną książką nauczyła mnie, że thatcheryści się mylą – tom powinien być czymś więcej niż tylko zbiorem wierszy! Tak też podszedłem do twórczości Białoszewskiego.

Od początku założyłem, że, przygotowując wybór, wyrwę wiersze z kontekstu książek, cyklów, chronologii. Chciałem je potraktować jak elementy spójnej opowieści, w której Białoszewski zaprasza nas do siebie, z którym jedziemy windą, spacerujemy po Warszawie, spotykamy Lu. i Le. Który z czasem się przed nami otwiera i przedstawia tych, z którymi dzieli życie. Na wpółsenna, fantasmagoryczna, na wpółprawdziwa jak lina z windy opowieść o samym sobie, ale też o języku. Choć to w jakiejś mierze to samo, bo przecież Miron był językiem.

Kiedy zaczynałem pracować nad książką, świat był zupełnie inny, chociaż taki sam. Od 3 tygodni niektórych wierszy nie potrafię czytać w oderwaniu od kontekstu wojny i uchodźstwa. To są już inne wiersze, chociaż przecież te same. Wiersz z podróżniczego cyklu, o którym wspomniałeś, dziś jest dla mnie wierszem o Ukrainkach, które poznałem. O języku sprawiającym, że jest się obcym. Dzień przed oddaniem książki do składu trafiłem na „Balladę nieprzedawnioną” – wiersz, który na nowo ustawił część książki i sprawił, że inne, wybrane wcześniej wiersze zaczęły mówić coś więcej, niż to, co mówiły jeszcze przed chwilą. Musiałem je tylko ze sobą zderzyć. Zastanawiałem się, czy nie jest to forma pewnej uzurpacji. Ale wydaje mi się, że wielkość poezji polega również na wykraczaniu ponad samą siebie.  Wybór wierszy – szczególnie, jeśli ma obejmować konkretną ilość utworów – jest jednak również wyborem wierszy, które do zbioru nie wejdą. Wstępnie zarysowane ramy nie pozwoliły mi na umieszczenie na przykład wierszy z cyklu spotkanie z nożem, chociaż to wybitny, a mało popularny zestaw. Jest on jednak tak osobny i konkretny, że nie sposób było wykroić z niego pojedynczych utworów. Mówię o tym, żeby zaprosić również do jego przeczytania.

Wspomniałeś o kwestii czasów obecnych, o wojnie, brutalności, z którymi się stykamy poprzez opowieści uchodźców i doniesienia ludzi, którzy w Ukrainie zostali. Okoliczności każą poniekąd czytać wiersze tego delikatnego i mocno przeoranego przez wojnę człowieka w wojennym kontekście. Historia tego wyboru zaczęła się jednak wcześniej i myślałem o tym, jakie miejsce może zajmować pisarstwo Mirona w dzisiejszym literackim i czytelniczym kosmosie, czego Miron może nas jeszcze nauczyć? Mówiłeś, że Miron obecny był i w rapie, i u Świetlickiego – chodziło ci o postawę życiową? Postawę, w której zabieramy się za komunikację ze światem za pośrednictwem literatury? Myślę o tym, w jaki sposób ten wybór będą czytać obecni dwudziesto-, czy nawet nastolatkowie, którzy mogą niewiele rozumieć z szerokiego świata, niewiele są w stanie nazwać, ale wiele poczuć. Jak Miron, którego królestwem była subtelność, dystynkcje, smakowanie echa słów, potoczność języka i jego w niej potykanie się, jak może on nam pomóc czytać świat wokół nas i co ewentualnie może zmienić w tym odczytaniu?

Myślę, że najbardziej fascynujące w tej poezji jest to, jak ten niezwykle subtelny język pozornie jest spontaniczny i niedbały, a jednocześnie jak bardzo wybijający się na pierwszy plan, niemal autonomiczny, a zarazem: sklejony z rzeczywistością. To są też elementy rapu, które mnie zawsze najbardziej fascynowały pozorna nonszalancja, która kryje niezwykle finezyjne konstrukcje i przywiązanie do tego, co namacalne, jednostkowe, dotykalne. Myślę, że to wciąż może być pociągające dla osób w wieku, w którym i ja odkryłem Białoszewskiego.

Jest taki program, w którym raperzy oceniają wersy innych raperów i mają jednocześnie zgadnąć, czyj fragment tekstu czytają. Myślę, że gdyby zapytać o „szarą noc, to sporo osób mogłoby postawić na Świetlickiego. Skrzypiąca szafa jako wejście do piekła? To jest to samo piekło, którego nerw wystaje z asfaltu u Świetlickiego! Bardzo podobny sposób obrazowania, zamykania wiersza w pojedynczym kadrze. Obaj też z czasem zaczęli iść w stronę lapidarności. Jest w tych na pierwszy rzut oka bardzo różnych poetykach coś wyraźnie wspólnego.

Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie zawsze u Białoszewskiego pociągała humor! Jakiś podszyty melancholią żart, który mówi coś ważnego. Nie ma nic śmieszniejszego od śmiertelnej powagi. Śmiertelnie poważny jest Licheń, śmiertelnie poważny jest Steven Seagal jedzący marchew wyrwaną z białoruskiego pola. Śmiertelnie poważny jest dwudziestometrowy stół konferencyjny i nagi tors prezydenta na koniu. Śmiertelnie poważny był socrealizm. Kiedy śmiertelna powaga jest żałośnie śmieszna, żart bywa w swojej istocie prawdziwie poważny, bo dotykający rzeczywistości. To też starałem się w książce zaznaczyć – wybór otwierającego wiersza nie jest przypadkowy. Poza tym te wiersze są halucynogenne!

Oj tak, to są zdecydowanie mind altering wiersze! A propos „zmiany rozumu”, chciałbym się odnieść, czy jakoś wrócić do stwierdzenia, wygłoszonego przez Sobolewskiego, że Miron w latach 70. otworzył się na ludzi, przestał być mitycznym pustelnikiem, a otworzył swój okres „towarzyski”. Zastanawia mnie, jak i czy w ogóle taka życiowa, biograficzna zmiana mogła warunkować jakieś zmiany w sposobie pisania. Mówisz o postępującej z czasem lapidarności Białoszewskiego – czy badając jego dorobek liryczny, wczytując się w niego, znalazłeś jakieś ciekawe punkty zwrotne? Chodzi mi o taki moment, gdy piszącego męczy już jego własny, ustalony przez upartą praktykę sposób pisania, i poprzez jakąś nagłą woltę, czy po prostu dynamiczną ewolucję, nadaje swojemu autorskiemu imieniu nową definicję.

U Białoszewskiego nie sposób nie przykładać biografii do kolejnych wierszy, bo on pisał w dużej mierze samego siebie. Pewnie takimi punktami byłyby kolejne przeprowadzki, kolejne podróże, pobyt w szpitalu. Ale tu bardziej wyczuwalna jest zmiana dekorum, może otwarcie się na kolejne tematy. Ale co to za inne tematy, skoro są nimi: sam Miron i to, co dookoła, a więc w samym Mironie? Bo to jest w jakiś sposób taka solipsystyczna poezja. To, co opisywane, jest właściwie tym, czym jest opisujący. Myślę, że to otwarcie towarzyskie, o którym wspomina Sobolewski, przekładało się na teksty kabaretowe kabaret Kici Koci to końcówka lat 70. Ale akurat za tym cyklem nie przepadam.

Zupełnie nie potrafię wyłapać momentów, w którym Białoszewski zaczyna mówić inaczej, niż mówił dotychczas. A przecież język Obrotów rzeczy jest innym językiem od języka Oho. Chociaż słychać, że to język tego samego poety. Na ile przez 40 lat jesteśmy tymi samymi ludźmi, tymi samymi poetami? Na ile przez 40 lat opisywany przez nas świat jest tym samym światem? W Z dnia robię noc starałem się to celne pytanie ominąć i nie dawać wskazówek, który Białoszewski jest którym. Chociaż jest jeden wyjątek przy bardzo wczesnym, lirycznym, chociaż po Mironowemu napisanym, wierszu postanowiłem zostawić datę. Uznaliśmy, że jej usunięcie byłoby zbytnią interwencją w oryginalny zapis. Swoją drogą, ten wiersz, choć pod nieco zmienionym tytułem, wszedł do repertuaru Maanamu. Tej piosenki jestem, delikatnie mówiąc, znacznie mniejszym entuzjastą, niż utworów, o których wcześniej rozmawialiśmy.

Mówisz o tekstach kabaretowych, a to kojarzy mi się z faktem, że w końcu Białoszewski, poza mierzeniem się z różnymi formami literackimi, był także tym poetą, który bardzo lubił konfrontować swój głos i swoją postać z różnymi mediami, brał udział w performatywnych sesjach fotograficznych albo na przykład nagrywał z upodobaniem swój czytający, rozmodulowany głos na taśmę magnetofonową. To ostatnie z kolei przywodzi mi na myśl Kurta Schwittersa i jego dadaistyczne eksperymenty z nagraniami audio. Kojarzymy Mirona jako „outsidera”, poetę „suwerennego”, „wsobnego”, ale, tak czy owak, to pisanie wynikało z jakiegoś innego pisania i było wypowiadane gdzieś dalej, do kogoś: z ilu wpływów i z ilu „linii ujścia” złożone jest dzieło Białoszewskiego? Mówimy o Mironie głównie jako o poecie, ale być może da się go czytać również poprzez jego eksperymenty? Uważasz, że za tą polifonią Mirona stało coś więcej, czy była to tylko zabawa?

Kabaret początkowo miał być tylko towarzyską zabawą, która, wbrew pierwotnym zamysłom, poszła w świat. Ale przecież Białoszewski to też teatr, proza, która weszła do kanonu. To są niezwykle ważne rzeczy. Białoszewski, dzięki Pamiętnikowi z powstania warszawskiego, organizuje razem z Baczyńskim, Gajcym i Świrszczyńską naszą zbiorową pamięć. A to też przecież tekst eksperymentalny. Ale myślę, że eksperymenty z innymi mediami nagraniami głosu, rejestrowaniem obrazu mógł Białoszewski traktować jako rodzaj interesującej zabawy.

Oczywiście sztuka to sztafeta pokoleń: literatura jest rodzajem ewolucji, przepoczwarzania się. U Białoszewskiego szczególnie wczesnego czuć fascynację awangardą, futurystami. Ale jednocześnie od początku pisał on na własnych warunkach, rozwijał wcześniejsze pomysły w zupełnie nowy sposób. To być może też kwestia pokoleniowa awangarda rodziła się przed doświadczeniem, które zmieniło wszystko przed drugą wojną. Białoszewski zaczynał niedługo po jej zakończeniu. Poza tym doświadczeniem i literackimi, pozytywnymi wzorcami, miał też odniesienie negatywne: socrealizm. Tę poetykę, jak głosi historia literatury,pogrzebał właśnie Białoszewski, w towarzystwie czterech innych poetów. Myślę, że negatywne punkty odniesienia wpływają na twórcę równie mocno, co te pozytywne. Często się o tym zapomina.

W temacie punktów odniesienia: jaki wpływ wywarło na Ciebie, jako poetę, pisanie Białoszewskiego? Mam wrażenie, że sporo czerpiesz nie tylko z Mirona zawartego w jego własnych tekstach, ale także z Mirona rozsianego po poezji, która nastąpiła po nim. Mógłbyś odsłonić rąbka tajemnicy w tej kwestii?

To trudna, bo nie do końca uświadomiona kwestia. Wpisanie się w ten nurt nie było wyborem albo obraniem jakiejś literackiej strategii. Wynikało raczej z rodzaju temperamentu, wrażliwości, poczucia humoru i psychicznych przypadłości. Dziwiło mnie na początku, jak bardzo identyfikowany jestem z tą tradycją przez czytelników i krytykę, tak naturalny był dla mnie ten rejestr. Byłem trochę takim lingwistycznym panem Jourdainem. Nie staram się przez to powiedzieć, że to odniesienie mi ciąży przeciwnie. Jeśli mam być wpisywany w jakąś tradycję, niech to będzie właśnie ta!

Od lingwistów nauczyłem się odwagi. Nauczyłem się, że dźwięk może wyprzedzić słowo, że z przekłutego wyrazu może wypłynąć inny wyraz, z umiejętnie pocieranych słów można zaś wykrzesać ogień.

Na koniec chciałbym Cię dopytać o przyszłość serii 44. Poezja polska od nowa, którą masz okazję tym wyborem współtworzyć: jak widzisz jej przyszłość? Jakie poetki/poetów widziałbyś w niej w przyszłości? Ja osobiście życzyłbym sobie nazwisk poetów mniej rozpoznawalnych, czy wręcz zapomnianych jak Swen Czachorowski, Kazimierz Biculewicz, czy Stanisław Czycz.

Dobry trop, chociaż nie porzucałbym do końca klasyków. Poszerzenie pola. Otwarcie serii na młodszych, redagujących kolejne tomy poetów pozwala na nowo odkryć twórczość pisarzy przez starsze pokolenie odrzuconych, a dziś zaskakująco świeżych. Być może dzięki temu uda się uzupełnić kanon. Ale przeplatałbym mniej znanych poetów klasykami w nieoczywistych wyborach, Dzięki temu mogą być odczytani w nowy sposób. Dałbym też wybór Suchaneckiego. Tylko kto mógłby takiego wyboru dokonać. Może Karpowicz? Wywoływałeś w końcu onegdaj jego ducha.

Kuba, bardzo Ci dziękuję za solidną rozmowę! Z tego wszystkiego w trakcie zamówiłem sobie na Allegro stary egzemplarz Obrotów rzeczy, he he. Trzymaj się, widzimy się wkrótce „w tłumach, pękach, sprasowaniach”.

O AUTORACH

Jakub Pszoniak

Urodzony w 1983 r. w Bytomiu. Poeta i grafik, autor nagrodzonego Wrocławską Nagrodą Poetycką Silesius 2020 tomu Chyba na pewno (Biuro Literackie, 2019), wyboru wierszy Mirona Białoszewskiego Z dnia robię noc (Biuro Literackie, 2022) oraz przekładów wierszy Kateriny Michalicyny (Głosy, Fundacja Pogranicze, 2022). Publikował w czasopismach i zbiorach literackich i naukowych. Stypendysta gminy Bytom. Był tłumaczony na polski.

Przemysław Suchanecki

Ur. w 1992 r. w Szczecinie. Poeta. Publikował m.in. w „Odrze”, „Opcjach” i „2miesięczniku”. Laureat „Połowu” oraz projektu „Pierwsza książka” w ramach festiwalu Stacja Literatura. Mieszka w Krakowie

powiązania

Rozmowy na koniec: odcinek 5 Przemysław Suchanecki

nagrania / Stacja Literatura Antonina Tosiek Jakub Skurtys Przemysław Suchanecki

Piąty odcinek z cyklu “Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 27.

WIĘCEJ

O

nagrania / Stacja Literatura Przemysław Suchanecki

Czytanie z książki O z udziałem Przemysława Suchaneckiego w ramach festiwalu TransPort Literacki 27. Muzyka Hubert Zemler.

WIĘCEJ

Gesty zaufania i oddania

wywiady / O KSIĄŻCE Jakub Skurtys Przemysław Suchanecki

Rozmowa Przemysława Suchaneckiego z Jakubem Skurtysem, towarzysząca premierze książki Inaczej nie będzie Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego, która wydanej w Biurze Literackim 14 listopada 2022 roku.

WIĘCEJ

Historia jednego wiersza: „wtenczas”

recenzje / KOMENTARZE Jakub Pszoniak

Autorski komentarz Jakuba Pszoniaka, towarzyszący premierze książki lorem ipsum, która ukaże się w Biurze Literackim 24 października 2022 roku.

WIĘCEJ

Martwe języki w hali odjazdów milczą o tym, o czym żywe mówią szeptem lub krzyczą

wywiady / O KSIĄŻCE Jakub Pszoniak Jakub Sęczyk

Rozmowa Jakuba Sęczyka z Jakubem Pszoniakiem, towarzysząca premierze książki lorem ipsum Jakuba Pszoniaka, wydanej w Biurze Literackim 31 października 2022 roku.

WIĘCEJ

lorem ipsum (2)

utwory / zapowiedzi książek Jakub Pszoniak

Fragmenty zapowiadające książkę lorem ipsum Jakuba Pszoniaka, która ukaże się w Biurze Literackim 24 października 2022 roku.

WIĘCEJ

lorem ipsum (1)

utwory / zapowiedzi książek Jakub Pszoniak

Fragmenty zapowiadające książkę lorem ipsum Jakuba Pszoniaka, która ukaże się w Biurze Literackim 24 października 2022 roku.

WIĘCEJ

„Któregoś marca (2022)”

recenzje / KOMENTARZE Jakub Pszoniak

Autorski komentarz Jakuba Pszoniaka, towarzyszący premierze książki Z dnia robię noc Mirona Białoszewskiego, wydanej w Biurze Literackim 4 kwietnia 2022.

WIĘCEJ

Produkcja czułej osoby

wywiady / O KSIĄŻCE Przemysław Suchanecki Tomek Gromadka

Rozmowa Przemysława Suchaneckiego z Tomkiem Gromadką, towarzysząca premierze książki Komunizm, gówno i może cię kocham, wydanej w Biurze Literackim 7 lutego 2022 roku.

WIĘCEJ

Schodzenie ze szlaku

wywiady / O KSIĄŻCE Michał Mytnik Przemysław Suchanecki

Rozmowa Michała Mytnika z Przemysławem Suchaneckim, towarzysząca premierze książki O, wydanej w Biurze Literackim 29 listopada 2021 roku.

WIĘCEJ

Paradoksy i zderzenia czołowe

recenzje / KOMENTARZE Przemysław Suchanecki

Autorski komentarz Przemysława Suchaneckiego w ramach cyklu „Wiersz w drodze”, towarzyszący premierze książki O, wydanej w Biurze Literackim 29 listopada 2021 roku.

WIĘCEJ

O

utwory / zapowiedzi książek Przemysław Suchanecki

Fragmenty zapowiadające książkę O Przemysława Suchaneckiego, która ukaże się w Biurze Literackim 29 listopada 2021 roku.

WIĘCEJ

Wtracenie

nagrania / Stacja Literatura Przemysław Suchanecki

Czytanie z książki “Wtracenie” z udziałem Przemysława Suchaneckiego w ramach festiwalu Stacja Literatura 25.

WIĘCEJ

Dedykuję na prawo i lewo

wywiady / O KSIĄŻCE Agata Jabłońska Przemysław Suchanecki

Rozmowa Przemysława Suchaneckiego z Agatą Jabłońską, towarzysząca premierze książki dla moich dziewczyn, wydanej w Biurze Literackim 8 marca 2021 roku.

WIĘCEJ

Wierny jak wiersz

wywiady / O KSIĄŻCE Antonina Tosiek Przemysław Suchanecki

Rozmowa Antoniny Tosiek z Przemysławem Suchaneckim, towarzysząca wydaniu książki Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego Ciało wiersza, która ukazała się w Biurze Literackim 11 stycznia 2021 roku.

WIĘCEJ

Empatyczny sadyzm

wywiady / O KSIĄŻCE Adam Kaczanowski Przemysław Suchanecki

Rozmowa Przemysława Suchaneckiego z Adamem Kaczanowskim, towarzysząca premierze książki Zabawne i zbawienne Adama Kaczanowskiego, która ukazała się w Biurze Literackim 20 stycznia 2020 roku.

WIĘCEJ

Strącanie w ogień

wywiady / O KSIĄŻCE Jakub Skurtys Przemysław Suchanecki

Rozmowa Jakuba Skurtysa z Przemysławem Suchaneckim, towarzysząca premierze książki Wtracenie Przemysława Suchaneckiego, która ukazała się w Biurze Literackim 31 grudnia 2019 roku.

WIĘCEJ

EBA

recenzje / KOMENTARZE Przemysław Suchanecki

Autorski komentarz Przemysława Suchaneckiego, towarzyszący premierze książki Wtracenie, która ukazała się w Biurze Literackim 31 grudnia 2019 roku.

WIĘCEJ

Wtracenie [2]

utwory / zapowiedzi książek Przemysław Suchanecki

Fragment zapowiadający książkę Wtracenie Przemysława Suchaneckiego, która ukaże się w Biurze Literackim 31 grudnia 2019 roku.

WIĘCEJ

Wtracenie [1]

utwory / zapowiedzi książek Przemysław Suchanecki

Fragment zapowiadający książkę Wtracenie Przemysława Suchaneckiego, która ukaże się w Biurze Literackim 31 grudnia 2019 roku.

WIĘCEJ

Pokładanie

utwory / premiery w sieci Przemysław Suchanecki

Premierowy zestaw wierszy Przemysława Suchaneckiego Pokładanie. Prezentacja w ramach projektu „Pierwsza książka 2018”.

WIĘCEJ

Bo język bywa komunikatem

wywiady / O KSIĄŻCE Jakub Pszoniak Tomasz Bąk

Rozmowa Tomasza Bąka z Jakubem Pszoniakiem, towarzysząca wydaniu książki Chyba na pewno, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 1 kwietnia 2019 roku.

WIĘCEJ

ajnfart

recenzje / KOMENTARZE Jakub Pszoniak

Autorski komentarz Jakuba Pszoniaka do książki Chyba na pewno, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 1 kwietnia 2019 roku.

WIĘCEJ

Połów. Poetyckie debiuty 2017

nagrania / Stacja Literatura Jan Rojewski Katarzyna Szweda Krzysztof Schodowski Maciej Konarski Nina Manel Patryk Kosenda Paulina Pidzik Paweł Bień Przemysław Suchanecki

Spotkanie w ramach festiwalu Stacja Literatura 23, w którym udział wzięli Paweł Bień, Maciej Konarski, Patryk Kosenda, Nina Manel, Paulina Pidzik, Jan Rojewski, Krzysztof Schodowski, Przemysław Suchanecki, Katarzyna Szweda.

WIĘCEJ

Chyba na pewno (2)

utwory / zapowiedzi książek Jakub Pszoniak

Fragment zapowiadający książkę Chyba na pewno Jakuba Pszoniaka, która ukaże się nakładem Biura Literackiego 1 kwietnia 2019 roku.

WIĘCEJ

Chyba na pewno (1)

utwory / zapowiedzi książek Jakub Pszoniak

Fragment zapowiadający książkę Chyba na pewno Jakuba Pszoniaka, która ukaże się nakładem Biura Literackiego 1 kwietnia 2019 roku.

WIĘCEJ

Wiersz doraźny: Gwatemala

utwory / premiery w sieci Aglaja Janczak Aleksander Trojanowski Antonina Tosiek Jakub Głuszak Jakub Pszoniak Paweł Harlender

Finałowy zestaw „Wierszy doraźnych 2018” autorstwa Jakuba Głuszaka, Pawła Harlendera, Aglai Janczak, Antoniny Małgorzaty Tosiek, Aleksandra Trojanowskiego, Jakuba Pszoniaka.

WIĘCEJ

szkody górnicze

utwory / premiery w sieci Jakub Pszoniak

Premierowy zestaw wierszy Jakuba Pszoniaka. Prezentacja w ramach projektu „Pierwsza książka”.

WIĘCEJ

Więcej szperania

wywiady / O PISANIU Jan Rojewski Przemysław Suchanecki

Jan Rojewski rozmawia z Przemysławem Suchaneckim, laureatem 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ

Posłuchaj, to o tobie

wywiady / O PISANIU Maciej Konarski Przemysław Suchanecki

Rozmowa Przemysława Suchaneckiego z Maciejem Konarskim, laureatem 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ

Mija mi ja

wywiady / O PISANIU Jakub Pszoniak Krzysztof Sztafa

Rozmowa Krzysztofa Sztafy z Jakubem Pszoniakiem. Prezentacja w ramach cyklu tekstów zapowiadających almanach Połów. Poetyckie debiuty 2016, który ukaże się w Biurze Literackim.

WIĘCEJ

Lux ex Silesia

recenzje / KOMENTARZE Jakub Pszoniak

Autorski komentarz Jakuba Pszoniaka w ramach cyklu „Historia jednego wiersza”. Prezentacja w ramach cyklu tekstów zapowiadających almanach Połów. Poetyckie debiuty 2016, który ukaże się w Biurze Literackim.

WIĘCEJ

„Któregoś marca (2022)”

recenzje / KOMENTARZE Jakub Pszoniak

Autorski komentarz Jakuba Pszoniaka, towarzyszący premierze książki Z dnia robię noc Mirona Białoszewskiego, wydanej w Biurze Literackim 4 kwietnia 2022.

WIĘCEJ

Zahaczyła się chwila

recenzje / ESEJE Adam Poprawa

Recenzja Adama Poprawy towarzysząca premierze książki Z dnia robię noc Mirona Białoszewskiego, wydanej w Biurze Literackim 4 kwietnia 2022.

WIĘCEJ

Z dnia robię noc (1)

utwory / zapowiedzi książek Miron Białoszewski

Fragmenty zapowiadające książkę Z dnia robię noc Mirona Białoszewskiego, która ukaże się w Biurze Literackim 4 kwietnia 2022 roku.

WIĘCEJ

Oko przyłożone do dziurki, którą najpierw trzeba wydrapać (tylko notatki)

recenzje / ESEJE Karol Maliszewski

Recenzja Karola Maliszewskiego, towarzysząca premierze książki lorem ipsum Jakuba Pszoniaka, wydanej w Biurze Literackim 24 października 2022 roku.

WIĘCEJ

Pozdrawiam mokrych ludzi przyszłości. Na marginesie O Przemysława Suchaneckiego

recenzje / ESEJE Dawid Kujawa

Recenzja Dawida Kujawy towarzysząca premierze książki O Przemysława Suchaneckiego, wydanej w Biurze Literackim 29 listopada 2021 roku.

WIĘCEJ

„Wszystkie niespokojne składnie”

recenzje / ESEJE Karol Maliszewski

Recenzja Karola Maliszewskiego, towarzysząca premierze książki Wtracenie Przemysława Suchaneckiego, która ukazała się w Biurze Literackim 31 grudnia 2019 roku.

WIĘCEJ

Przekład wewnętrzny – uwaga wstępna do wierszy Kuby Pszoniaka

recenzje / ESEJE Kacper Bartczak

Komentarz Kacpra Bartczaka do zestawu wierszy Kuby Pszoniaka „Chyba na pewno”. Prezentacja w ramach cyklu tekstów zapowiadających almanach Połów. Poetyckie debiuty 2016, który ukaże się w Biurze Literackim.

WIĘCEJ