recenzje / KOMENTARZE

O wierszach, które stają na palcach. Nad brzegierz rzeki ? instrukcja obsługi.

Jacek Gutorow

Autorski komentarz Jacka Gutorowa do książki Nad brzegiem rzeki.

Biuro Literackie kup książkę na poezjem.pl

Bardziej od zbierania wierszy interesuje mnie ich rozbieranie. Jasne, że możliwość opublikowania dotychczasowych tomów poetyckich w jednej książce jest miła, ale odczuwam też wahanie i coś w rodzaju oporu. Przed czym? Pomyślmy. Chyba przed zamknięciem czegoś, co nie miało i nie powinno być zamykane? Przed rozliczeniem sum, które nie są wymierne i policzalne. Przed unieruchomieniem obrazów i słów, które w wyobraźni nigdy się nie zatrzymują, lecz składają we wciąż nowe wzory i konstelacje. Wiersz jest dla mnie przeciwieństwem bezruchu, tautologii i jednojęzyczności. Jego siłą jest wieloznaczność, która nie pozwala mu zastygnąć w jednej pozie. Dlatego ponowne odczytanie tego samego utworu obarczone jest pewnym długiem. W taki powtórzony gest wkrada się śmierć, albo w najlepszym przypadku sen: sen języka, sen życia, sen świadomości, nieważne, jak to określimy. Obciążenie jest znacznie większe, gdy w grę wchodzą własne wiersze. Bo przecież chcieliśmy w nich – i poprzez nie – wyjść poza siebie, odnaleźć możliwość innego “ja”, napotkać coś, co William Wordsworth nazywa gdzieś “innymi sposobami bytowania”. Najwspanialsze jest samo pisanie wiersza, pozwalanie, by rozbiegał się na wszystkie możliwe strony. To, co zapisane, osuwa się w nicość. Pozostaje niewiele więcej niż zadrukowany papier. Mówiąc jeszcze mocniej: wracanie do własnych wierszy to wracanie do rzeczy w dużej mierze zwietrzałych i martwych. Takie powtarzanie przez sen fraz, które w ciągu dnia coś dla nas znaczyły, a teraz przypominają kwestie wypowiadane przez automatyczną sekretarkę. Cała nadzieja w czytelniku, tudzież w tej części nas, która nie została tknięta pisarskim resentymentem i pozostaje w stanie czytelniczego pobudzenia. Można sobie wyobrazić lekturę, która ponownie ożywia tekst i stawia go na ostrzu noża. Taki byłby chyba ewentualny ideał przyświecający wysiłkowi zbierania własnych wierszy w jedno ciało (przy wszystkich jego ułomnościach i skazach): pobudzić je do życia poprzez nową, świeżą, zupełnie nieoczekiwaną lekturę. Może to być lektura przypadkowa. Nieodpowiedzialna. Niefrasobliwa. Chyba nawet taka powinna być?

***
Upychając te wiersze w jednej torbie zdałem sobie sprawę z marzenia, które zawsze mi towarzyszyło. Chciałem, i nadal chcę, aby każdy wiersz, każdy nowy zbiór poetycki, był wyrazem innego doświadczenia – i aby wyrażał to na swój własny, odmienny sposób. Nieobcy nam jest obraz poety piszącego bardzo dobre, przejmujące wiersze, które w kolejnych książkach, publikowanych w kilkuletnich odstępach, pozostają takie same. Ale właśnie dlatego, że są przejmujące w ten sam sposób, a zawarta w nich pasja staje się w końcu przewidywalna, tak jakby była częścią programu – właśnie dlatego wiersze tracą na ostrości. Problem w tym, że piszący nie chce z nich zrezygnować. Czemu miałby to robić? Przecież są dobre? Wierzę, że poeta powinien stale podejmować ryzyko zmiany, nawet jeśli wiąże się ono z niebezpieczeństwem dokonywania złych wyborów i pisania wierszy mniej przekonujących. Prawdę mówiąc, bardziej przemawiają do mnie ci autorzy, u których można dostrzec stałą gotowość do przekraczania samych siebie, nawet za cenę tak zwanego “obniżenia lotów” (choć co to miałoby tak naprawdę znaczyć, nie wiem), niż ci, którzy piszą dobrze, bardzo dobrze, ale wciąż tak samo – jak gdyby byli pewni swej poetyckiej tożsamości albo nie potrafili wyzwać jej na pojedynek. Mimo wszystko trzeba się ruszać, prawda? Pracować nad “ja”, które nigdy nie jest dane, lecz raczej zadane, a w dodatku najczęściej jest pozorem, co do którego lubimy mieć złudzenia, te zaś wcześniej czy później pryskają? Piszę i mam świadomość, w jak niewielkim stopniu mnie samemu udało się zrealizować to marzenie o możliwie nowym ujęciu siebie, takim, jaki byłem w danym momencie i danej chwili. Zbieranie własnych wierszy jest irytujące między innymi dlatego, że odkrywa się ich mimowolną retorykę, i jeszcze to, że chodzi nie tylko o koleiny języka, ale i koleiny świadomości. Jeżeli nawet coś – sformułowanie, metafora, obraz, wiersz – wydawało się na początku w miarę oryginalne, to po pewnym czasie widać, jak złudne było to przypuszczenie. Wiersz wychodzi z domu i nigdy nie wraca? Nie zdarza się to prawie nigdy, a jeśli już, to przypadkiem, w najbardziej nieoczekiwanym miejscu i momencie. Mówię oczywiście za siebie, we własnym imieniu i na własną odpowiedzialność. I wiem, że wypowiadam słowa, które mogą być użyte przeciwko mnie. Ale cóż, marzenie nie daje mi spokoju, nawet, jeśli zakładam, że na zawsze pozostanie marzeniem. To tak jak z podróżą do miejsca ze snu: po latach odkrywasz, że dotarcie do niego wcale nie oznacza spełnienia.

***
Czym jest dobry wiersz? Nie wiem. W pierwszej chwili miałbym ochotę odpowiedzieć, że konstytutywną cechą dobrego wiersza jest odporność na wszelkiego rodzaju parafrazy i próby jego objaśnienia. Wyobraźmy sobie, że mamy za zadanie streszczenie wiersza prozą, i to prozą możliwie klarowną, logiczną i jednoznaczną. Czyż nie to próbują robić często recenzenci i autorzy omówień? Otóż sądzę, że dobry wiersz jest właśnie tym, co nie poddaje się takiemu streszczeniu. Jest nazbyt niejednoznaczny, aby można go było sparafrazować. Zresztą po co silić się na wiersz, jeśli to samo można powiedzieć wprost? Wiersz rozbrzmiewa, ale nie potrafimy powiedzieć, w którym kościele dzwonią. Raczej zdajemy się na tekst niż go tłumaczymy. Bo tak naprawdę chodzi nie tyle o relację świadomości do sensu, lecz na poły erotyczny stosunek, w którym drugą stroną jest to coś, do czego sens słów nawiązuje. A więc dotyk i bezpośredniość, choć zarazem brak jasności i wieczna prowizorka. Żeby było jasne – nie proponuję powrotu do pomysłu “poezji czystej”. Myślę raczej o wierszu żywym, pisanym w duchu, bo ja wiem, Owidiuszowych Przemian, wierszu zmiennym na każdym poziomie i w każdej sytuacji. A zatem wierszu życia i świadomości próbującej się z nim oswoić, pojednać, umówić. A przy tym wszystkim – i to jest chyba najważniejsze – nie chodzi o jakąś esencję poezji, jakiś abstrakt wiersza idealnego. Dobry wiersz jest konkretny. Dotykalny. Przenośny. Możliwie bezprzewodowy. Przy takim ujęciu sprawy znika przeciwieństwo poezji zrozumiałej i niezrozumiałej. Zresztą zawsze wydawało mi się ono absurdalne. Czyż nawet najbardziej banalne porównanie, czy choćby najbardziej ograna metafora, nie są jakimś wyzwaniem dla tak zwanego “zdrowego rozsądku”? Z absolutnego punktu widzenia najprostsza metafora jest niezrozumiała. I można z łatwością dowodzić, jak bardzo niezrozumiałe są wiersze Zagajewskiego czy Podsiadły – to tylko kwestia punktu widzenia i przyjętych kryteriów. Najtrudniej jest zacząć przygodę z wierszem. Chyba, że chcemy zwyczajnego potwierdzenia czegoś, co już wiemy – co chcemy usłyszeć od kogoś innego, wypowiedziane trochę inaczej, może nieco wznioślej albo uroczyściej. W takiej sytuacji mamy do czynienia z monologiem bądź dwoma monologami, które obracają się wokół własnej osi w ruchu niekończącej się tautologii – czytam wiersz, który jest potwierdzeniem mojej kondycji i moich wyborów, i nie chcę od niego niczego więcej. Tak samo z autorem: pisze wiersz będący wyrazem jego samego i chce tylko tego. W obu przypadkach jest przyjemnie, często wręcz miodopłynnie, ale świat zostaje za drzwiami. Ileż to razy łapałem się na takiej taniej fascynacji – fascynacji instant – kiedy wystarczy otworzyć książkę i już jesteśmy u siebie, w domu, upewnieni, że nic nam zarzucić nie można, a nasza egzystencja jest jak najbardziej OK? A kiedy chcemy inaczej, wtedy pojawia się próg. Trudność. Jakieś niezrozumienie spraw, słów. Jakby obcy język albo dialekt. A taki jest właśnie początek przygody z wierszem.

***
Przeglądam i ponownie czytam te wiersze z dwudziestu lat, i nadziwić się nie mogę. To miałbym być ja? Poetycki portret z czasów młodości? Pamiętnik z okresu dojrzewania? (Proszę wybaczyć). Nic z tych rzeczy. Nawet te kilka wierszy, które czytam bez poczucia zakłopotania i zażenowania, ma dla mnie wymiar karykaturalny. Jak kajet, w którym zapisujemy sny: w momencie śnienia i zapisu mają one dla nas jakieś znaczenie, wydają się ważne, ale po latach, gdy nie pamiętamy już kontekstu, a atmosfera snu wyparowała, poszczególne zapiski wydają nam się zgoła groteskowe. Dlaczego tak się dzieje? Wszak (pocieszamy siebie) jest tam kilka niezłych metafor, ładnych obrazów i zdań wartych przynajmniej kilkakrotnego powtórzenia? I czy nie było tak (uparcie snujemy pocieszenia), że tamten opis spodobał się czytelnikowi, na którym mi zależało, a ta fraza znalazła uznanie u krytyka, którego podziwiamy? Skąd poczucie zniekształcenia i wrażenie, że przeżyło się jedno, a napisało drugie? Bo chciałoby się zapytać tamtego siebie: “Hej, facet, po co brnąłeś w tamten wątek? Czemu uczepiłeś się akurat tego zwrotu? Czy musiałeś naśladować iksa bądź igreka? I czemu tyle niepotrzebnych słów?”. Cóż, chyba nie dla mnie usprawiedliwienia. Ale gdybym chciał się jakoś bronić (a obrona poezji, również własnej, to zajęcie stare jak świat), to powiedziałbym, że dałem się uwieść temu, co ktoś inny nazwał “muzyką przypadku”. I że nadal daję się wodzić za nos. Cóż wspanialszego niż odnajdywanie piękna w przypadkowych spotkaniach i kolizjach? To jest dopiero poezja: niezamierzona, mimowolna. Ironia polega oczywiście na tym, że po czasie widzimy, jak niewiele rzeczy dzieje się przypadkiem. Chcieliśmy dać wierszowi tytuł zupełnie zaskakujący i nieprzewidywalny, a w każdym razie niemający z treścią wiersza nic wspólnego? Nagle okazuje się, że daliśmy tytuł wręcz przesadnie dosłowny, dopowiadający to, co miał ukryć wiersz. Chcieliśmy złamać tryb wypowiedzi, wpuścić trochę świeżego powietrza i, jednym słowem, wrzucić do wiersza zdanie zupełnie “od bani”? Niech minie trochę czasu, a widzimy jak na dłoni, że zdanie to ma charakter logicznego dopowiedzenia pozostałych zdań, tyle tylko, że w innym rejestrze lub przy użyciu fraz synonimicznych. Chcieliśmy sami siebie zaskoczyć tematyką utworu? Wkrótce uświadamiamy sobie, że temat nie tylko nie jest zaskakujący, ale właściwie dobrze już przez nas rozpracowany, tak, że wypadałoby westchnąć: “A on znowu swoje”. A jednak. Przypadki istnieją, choć bardzo szybko się starzeją. Do pewnego stopnia są one figurą młodości – nie tylko biologicznej, lecz również, a może przede wszystkim tej związanej ze sceną poetyckiej wyobraźni. Tak właśnie rozumiem słowa, którymi Czesław Miłosz rozpoczynał onegdaj Traktat teologiczny: “Takiego traktatu młody człowiek nie napisze”. Tak, w teologii czy filozofii nie ma miejsca na przypadki. Wszystkim rządzi ekonomia wydatków i przychodów: mamy życie, na jakie sobie zapracujemy, a pracujemy na życie. Ale w wierszach, które kocham (również wielu wierszach Miłosza), stoi nieco inaczej. Życie potrafi być muzyką przypadku. I jeśli nawet po czasie okazuje się, że w dużej mierze było ono zaprogramowane bez naszego udziału, to pozostaje zachwyt melodią. Koincydencje, które niosły nas przez życie i które odnajdowaliśmy w ukochanych wierszach, były po prostu chwilami szczęścia. Dawały nam pełnię życia, a może (czemu nie?) pełnię znaczenia. I tak idziemy od wiersza do wiersza, od przypadku do przypadku, nie mając pojęcia, czy dobrze idziemy i w jakim kierunku, niespecjalnie się o to troszcząc, ale czując, że w tych doświadczeniach trwających ułamek sekundy ocieramy się o coś prawdziwego w sobie, a jeżeli nawet nie prawdziwego – bo niby skąd uroszczenia do pojęcia o prawdzie? – to pięknego jakimś niekwestionowanym pięknem, któremu wierzymy na dobre oczy.

***
Wszystko to piszę po to, aby odpowiedzieć sobie i ewentualnemu czytelnikowi na pytanie o zasadność zbierania starych wierszy i publikowania ich w jednym tomie pod dumnie brzmiącą, choć nieco pretensjonalną formułą “wierszy zebranych”. Zebrane, ale z czego? Dla kogo? W czyim imieniu i jakim prawem? Autorskim? Wydawniczym? Poetyckim? I czy na pewno zebrane? Może raczej, idąc śladem wspaniałej formuły użytej przy podobnej okazji przez Krystynę Miłobędzką, “zbierane”? Więc może raczej uciułane? Bo czyż wiersze nie są jak drobne oszczędności? Albo może zebrane jak włosy w węzeł lub fałdy spódnicy? Albo jeszcze lepiej, wdając się na chwilę w żargon krawców, zebrane z boków, z dołu, w szwach? Język ma tyle wspaniałych zakamarków! Można w nim błądzić i zawsze znajdować coś dla siebie. I chyba wiem, dlaczego piszę i czytam, czytam i piszę. Bo jest ta cała wspaniała nieprzewidywalność, o której nic się właściwie nie da powiedzieć, może poza tym, że powinna być gramatycznie poprawna. Czytasz wiersz (lub piszesz, ale to prawie to samo) i proszę: jesteś inną osobą. A jeśli nawet żaden cud się nie wydarzył i uparcie pozostajesz sobą, to proszę bardzo: masz na podorędziu kilka nowych słów. A jeśli nawet słowa wydają ci się stare, to uwierz, brzmią odrobinę inaczej, wystarczy dobrze się wsłuchać. Możesz nazwać to “rozbieraniem” języka i wiersza. Ale aby to robić, trzeba się zebrać w sobie. Zebrać z całych sił. Być przez chwilę zebranym na wiersze, przez wiersze i w wierszach, które przemykają ukradkiem, na palcach, całkiem blisko.

O AUTORZE

Jacek Gutorow

Urodzony 12 września 1970 roku w Grodkowie. Poeta, krytyk, tłumacz. Pracuje w Instytucie Filologii Angielskiej Uniwersytetu Opolskiego. Laureat Nagrody im. Kazimiery Iłłakowiczówny (1998), Fundacji Kultury (2003) oraz Nagrody im. Ludwika Frydego (2003). Nominowany do Nagrody Literackiej Nike, Nagrody Literackiej Gdynia oraz Nagrody Mediów Publicznych Cogito za opublikowany w 2008 roku tom Inne tempo. Mieszka w Opolu.

powiązania

Nocna zmiana

dzwieki / WYDARZENIA Glyn Maxwell Jacek Gutorow Jerzy Jarniewicz Paweł Marcinkiewicz Simon Armitage

Zapis całego spotkania autorskiego Simona Armitage’a, Glyna Maxwella, Jacka Gutorowa, Jerzego Jarniewicza i Pawła Marcinkiewicza w trakcie festiwalu Port Legnica 2003.

WIĘCEJ

X i Ruchome święta

dzwieki / WYDARZENIA Jacek Gutorow Tomasz Majeran

Zapis całego spotkania autorskiego Jacka Gutorowa i Tomasza Majerana podczas Portu Legnica 2001.

WIĘCEJ

Pozytywki i marienbadki

nagrania / Między wierszami Andrzej Sosnowski Anna Kałuża Jacek Gutorow Joanna Orska Kamil Zając Piotr Śliwiński Wojciech Bonowicz

O twórczości Andrzeja Sosnowskiego wypowiadają się Wojciech Bonowicz, Jacek Gutorow, Anna Kałuża, Joanna Orska, Piotr Śliwiński, Kamil Zając.

WIĘCEJ

Nieumówione spotkania albo jak czytałem Heaneya po polsku

recenzje / ESEJE Jacek Gutorow

Esej Jacka Gutorowa na temat poezji Seamusa Heaneya, towarzyszący wydaniu antologii 100 wierszy wypisanych z języka angielskiego, w wyborze i przekładzie Jerzego Jarniewicza, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 24 września 2018 roku.

WIĘCEJ

Język to zjawisko widmowe

wywiady / O PISANIU Jacek Gutorow Simon Armitage

Rozmowa Jacka Gutorowa z Simonem Armitage’em, towarzysząca wydaniu antologii 100 wierszy wypisanych z języka angielskiego, w wyborze i przekładzie Jerzego Jarniewicza, która ukaże się nakładem Biura Literackiego 15 października 2018 roku.

WIĘCEJ

Niezmordowany obserwator

recenzje / ESEJE Jacek Gutorow

Recenzja Jacka Gutorowa książki Spóźniony śpiewak Williama Carlosa Williamsa w przekładzie Julii Hartwig, wydanej w Biurze Literackim w 5 stycznia 2009 roku, a w wersji elektronicznej 10 kwietnia 2019 roku.

WIĘCEJ

Trudna kontynuacja

recenzje / ESEJE Jacek Gutorow

Recenzja Jacka Gutorowa towarzysząca premierze książki Po tęczy Andrzeja Sosnowskiego, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 17 września 2007 roku, a w wersji elektronicznej 12 lutego 2018 roku.

WIĘCEJ

Hymn do życia

recenzje / ESEJE Jacek Gutorow

Recenzja Jacka Gutorowa książki Nad rzeką Esther Kinsky w tłumaczeniu Sławy Lisieckiej, wydanej przez Biuro Literackie 25 września 2017 roku.

WIĘCEJ

Lodowiec

recenzje / KOMENTARZE Jacek Gutorow

Komentarz Jacka Gutorowa do książki Z tamtej strony ciszy Bolesława Leśmiana, wydanej w Biurze Literackim 8 listopada 2012 roku.

WIĘCEJ

Zimne, wykalkulowane wiersze

dzwieki / RECYTACJE Jacek Gutorow

Wiersz z tomu Inne tempo, zarejestrowany podczas spotkania “Inne państwa” na festiwalu Port Wrocław 2009.

WIĘCEJ

Inne tempo

nagrania / Między wierszami Jacek Gutorow

Z Jackiem Gutorowem o wydanej w 2009 roku książce rozmawiają Marta Podgórnik i Krzysztof Siwczyk. Filmowa etiuda do wiersza „Creative writing” w reżyserii Anny Jadowskiej.

WIĘCEJ

Implozja

recenzje / ESEJE Jacek Gutorow

Recenzja Jacka Gutorowa z książki Życie na Korei Andrzeja Sosnowskiego.

WIĘCEJ

Pierwszy polski Green

recenzje / ESEJE Jacek Gutorow

Szkic Jacka Gutorowa towarzyszący premierze książki Kochając Henry’ego Greena w przekładzie Andrzeja Sosnowskiego, która ukazała się 27 kwietnia 2015 roku nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ

Mały duży apokryf Filipa

recenzje / IMPRESJE Jacek Gutorow

Esej Jacka Gutorowa towarzyszący premierze książki Pod słońce było Filipa Zawady, wydanej w Biurze Literackim 31 grudnia 2014 roku.

WIĘCEJ

Z rozpędu (nowe wiersze Dariusza Sośnickiego)

recenzje / IMPRESJE Jacek Gutorow

Esej Jacka Gutorowa towarzyszący premierze książki Spóźniony owoc radiofonizacji Dariusza Sośnickiego, wydanej w Biurze Literackim 3 listopada 2014 roku.

WIĘCEJ

O dwóch książkach

recenzje / ESEJE Jacek Gutorow

Recenzja Jacka Gutorowa z książek Kolejowe dzieci Seamusa Heaney’a oraz Zapisy rozmów. Wywiady z poetami brytyjskimi Piotra Sommera.

WIĘCEJ

Poza drzewa, poza języki

recenzje / IMPRESJE Jacek Gutorow

Esej Jacka Gutorowa towarzyszący premierze książki Dzieła zebrane, tom 2 Tymoteusza Karpowicza.

WIĘCEJ

Laurka dla Edmunda White’a

recenzje / ESEJE Jacek Gutorow

Recenzja Jacka Gutorowa z książki Zuch Edmunda White’a.

WIĘCEJ

Temat z Tadeusza Pióry (na marginesie tomu “O dwa kroki stąd. 1992- 2011”)

recenzje / NOTKI I OPINIE Jacek Gutorow

Recenzja Jacka Gutorowa z książki O dwa kroki stąd Tadeusza Pióry.

WIĘCEJ

Notatki o nowej książce Wojtka Bonowicza

recenzje / ESEJE Jacek Gutorow

Recenzja Jacka Gutorowa z książki Wojciecha Bonowicza.

WIĘCEJ

A imię jego nieprzewidywalność

recenzje / ESEJE Jacek Gutorow

Recenzja Jacka Gutorowa z książki Radiowidmo Agnieszki Mirahiny.

WIĘCEJ

To zaangażowanie domaga się zwrotu

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Gutorow Paweł Kaczmarski

Rozmowa Pawła Kaczmarskiego z Jackiem Gutorowem o książce Rzeczywiste i nierzeczywiste staje się jednym ciałem Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 3 grudnia 2009 roku.

WIĘCEJ

Raz jeszcze, po słowie, w otwartych drzwiach (fragment)

recenzje / ESEJE Jacek Gutorow

Recenzja Jacka Gutorowa z książki Makijaż Jerzego Jarniewicza.

WIĘCEJ

Wiersze bez odpowiedzi

recenzje / ESEJE Jacek Gutorow

Recenzja Jacka Gutorowa z książki Piosenka o zależnościach i uzależnieniach Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego.

WIĘCEJ

O Firbanku w siedmiu punktach

recenzje / ESEJE Jacek Gutorow

Recenzja Jacka Gutorowa z książki Studium temperamentu Rolanda Firbanka.

WIĘCEJ

Podziemia wyobraźni i wrażliwości

recenzje / ESEJE Jacek Gutorow

Recenzja Jacka Gutorowa z książki Państwo P. Dariusza Sośnickiego.

WIĘCEJ

O Wojaczku wielokrotnym

recenzje / NOTKI I OPINIE Bogusław Kierc Jacek Gutorow Jacek Łukasiewicz

Komentarze Bogusława Kierca, Jacka Gutorowa, Jacka Łukasiewicza, Andrzeja Zawady.

WIĘCEJ

O Bez stempla

recenzje / NOTKI I OPINIE Adam Wiedemann Anna Kałuża Jacek Gutorow Piotr Śliwiński

Komentarze Anny Kałuży, Jacka Gutorowa, Adama Wiedemanna, Piotra Śliwińskiego, Piotra Bogaleckiego.

WIĘCEJ

O Małych cieniach wielkich czarnoksiężników

recenzje / NOTKI I OPINIE Bogusław Kierc Jacek Gutorow Karol Maliszewski

Komentarze Jacka Gutorowa, Karola Maliszewskiego i Bogusława Kierca.

WIĘCEJ

O Po tęczy

recenzje / NOTKI I OPINIE Grzegorz Jankowicz Iga Noszczyk Jacek Gutorow Kuba Mikurda Paweł Mackiewicz

Komentarze Jacka Gutorowa, Pawła Mackiewicza, Kuby Mikurdy, Igi Noszczyk, Grzegorza Jankowicza.

WIĘCEJ

Zadura – krytyk i eseista

recenzje / NOTKI I OPINIE Jacek Gutorow

Recenzja Jacka Gutorowa towarzysząca premierze dwutomowej edycji Szkiców, recenzji, felietonów Bohdana Zadury, wydanej w Biurze Literackim 4 czerwca 2007 roku.

WIĘCEJ

Amerykanie według Sommera

recenzje / ESEJE Jacek Gutorow

Recenzja Jacka Gutorowa z książki O krok od nich Piotra Sommera.

WIĘCEJ

Znaki wspólnoty

recenzje / ESEJE Jacek Gutorow

Recenzja Jacka Gutorowa z książki Pełne morze Wojciecha Bonowicza.

WIĘCEJ

O Pełnym morzu

recenzje / NOTKI I OPINIE Dariusz Sośnicki Jacek Gutorow Jarosław Borowiec Kuba Mikurda Piotr Kępiński

Komentarza Jacka Gutorowa, Jarosława Borowca, Dariusza Sośnickiego, Mariana Stali, Piotra Kępińskiego i Kuby Mikurdy.

WIĘCEJ

Medytacja, Ostatni dzień wakacji, Inwokacja

recenzje / KOMENTARZE Jacek Gutorow

Autorski komentarz Jacka Gutorowa do wierszy z książki Nad brzegiem rzeki (1990-2010).

WIĘCEJ

Sześć głosów o wierszach Jacka Gutorowa

recenzje / NOTKI I OPINIE Adam Wiedemann Konrad Wojtyła Mieczysław Orski Piotr Śliwiński Zdzisław Jaskuła

Komentarze Zdzisława Jaskuły, Andrzeja Nowaka, Mieczysława Orskiego, Piotra Śliwińskiego, Adama Wiedemanna oraz Konrada Wojtyły.

WIĘCEJ

Medytacja, Ostatni dzień wakacji, Inwokacja

recenzje / KOMENTARZE Jacek Gutorow

Autorski komentarz Jacka Gutorowa do wierszy z książki Nad brzegiem rzeki (1990-2010).

WIĘCEJ

Sześć zakładów o miejsce krytyki (wokół Księgi zakładek Jacka Gutorowa)

recenzje / IMPRESJE Jakub Skurtys

Recenzja Jakuba Skurtysa z ksiażki Księga zakładek Jacka Gutorowa.

WIĘCEJ

Czytelnik osobny

recenzje / ESEJE Krzysztof Jaworski

Recenzja Marcina Jaworskiego z książki Księga zakładek Jacka Gutorowa.

WIĘCEJ

Głowa pełna zakładek. Wokół Księgi zakładek Jacka Gutorowa

recenzje / ESEJE Marcin Jurzysta

Recenzja Marcina Jurzysty z książki Księga zakładek Jacka Gutorowa.

WIĘCEJ

Portret człowieka nieuformowanego

recenzje / ESEJE Paweł Mackiewicz

Recenzja Pawła Mackiewicza z książki Urwany ślad Jacka Gutorowa.

WIĘCEJ

Sześć głosów o wierszach Jacka Gutorowa

recenzje / NOTKI I OPINIE Adam Wiedemann Konrad Wojtyła Mieczysław Orski Piotr Śliwiński Zdzisław Jaskuła

Komentarze Zdzisława Jaskuły, Andrzeja Nowaka, Mieczysława Orskiego, Piotra Śliwińskiego, Adama Wiedemanna oraz Konrada Wojtyły.

WIĘCEJ

"Gra w literackość" i "gra w życie"

recenzje / ESEJE Krzysztof Siwczyk

Recenzja Krzysztofa Siwczyka z książki Inne tempo Jacka Gutorowa.

WIĘCEJ

O ambicji oraz poezji zasłaniającej widoki

recenzje / ESEJE Jakub Winiarski

Recenzja Krzysztofa Siwczyka z książki Inne tempo Jacka Gutorowa.

WIĘCEJ

O Urwanym śladzie

recenzje / NOTKI I OPINIE Anna Kałuża Bogusław Kierc Paweł Mackiewicz

Komentarze Anny Kałuży, Bogusława Kierca i Pawła Mackiewicza.

WIĘCEJ