książki / ANTOLOGIE

Wiersze zawsze są wolne

Andrij Bondar

Bohdan Zadura

Dmytro Pawłyczko

Emma Andijewska

Hałyna Petrosaniak

Hryhorij Czubaj

Iwan Łuczuk

Jewhen Brusłynowski

Kostiantyn Moskałeć

Mykoła Chołodny

Natałka Biłocerkiweć

Nazar Honczar

Ołeksandr Irwaneć

Ostap Sływynski

Roman Sadłowski

Serhij Żadan

Wiktor Neborak

Wołodymyr Cybulko

Fragmenty książki Wiersze zawsze są wolne przygotowanej przez Bohdana Zadurę, wydanej w Biurze Literackim 9 listopada 2007 roku.

Wiersze_zawsze_sa_wolne_wyd_3_miekka_oprawa-1444131353830 Biuro Literackie kup książkę na poezjem.pl

Andrij Bondar

Robbie Williams

„czemu oni wszyscy tak na mnie patrzą?

czyżby wiedzieli że jestem Ukraińcem” – za każdym razem myślę
wchodząc do kolejnego baru
„czyżby to było tak widać czyżby czyżby aż tak
aż tak było widać że jestem Ukraińcem”

zdejmuję kurtkę (z importu chyba niemiecką ale tu w takich nikt nie chodzi)
zostaję w dżinsach kupionych tutaj w zeszłym roku
zostaję w swetrze wyprodukowanym w państwie Peru
sweter – z pięknej wełny alpaki
świetny jakościowo i wygodny ale tutaj nikt takich nie nosi
zostaję w amerykańskich okularach
co jeszcze?
buty raczej sportowe – takie modne były cztery lata temu

wyglądam beznadziejnie
czy może tylko tak mi się wydaje?
mój nastrój kołysze się między gorącym patriotyzmem i chęcią by dać komuś po mordzie
ale to by mnie całkiem zdradziło

„tylko Ukraińcy mogą tak po prostu wziąć i dać komuś po mordzie” –
myślą i się nie mylą
„tylko Ukraińcy tak pięknie potrafią śpiewać”
myślą i się nie mylą
(„tak śpiewać dzisiaj nie będę” – postanawiam)
„tylko Ukraińcy tak potrafią patrzeć kiedy się rozbierają” –
myślą i się nie mylą
„tylko Ukraińcy mogli wyrżnąć tak wielu naszych
w tak krótkim czasie”
myślą i się nie mylą

tak krótkim czasie mogli tylko Ukraińcy

mam pół godziny
na wykonanie swojej historycznej misji

co ja zdołam zrobić przez pół godziny nad jednym kuflem piwa?

zrobić podsumowanie dnia
jeszcze jednego dnia Ukraińca w Polsce
i wyciągnąć pocieszający dla mnie wniosek:

„ja się im podobam po prostu jako człowiek jako osoba”
i odpłacam im wzajemnością zamawiając jeszcze jedno piwo
a robbie williams już dziesiąty raz dzisiaj mówi mi czego on oczekuje
od życia:

„i just wonna feel real love” – śpiewa robbie williams

ja i on potrzebujemy tego samego

dzisiaj nikomu nie dam po mordzie –
robię krok w stronę ukraińsko-polskiego pojednania
i uśmiecham się jak nikt tutaj nie potrafi

dobrze widzą moje zęby równy rząd zdrowych białych ukraińskich zębów
tutaj takich nikt nie ma


Mykoła Chołodny

[Jak pięknie i jak szybko wędrowały listy!]

Jak pięknie i jak szybko wędrowały listy!
I skrzynka się jak w transie wtedy otwierała!
I takiej wysokości nie było zaiste,
która by mnie z tobą przestraszyć zdołała.
I słów takich wysokich nie było, nie było
ni ciszy takiej, ni takiego śniegu!
O jakże lekko we Lwów się wchodziło,
jak w starą książkę znajomą od wieków!
Na oślep, w pośpiechu jąśmy kartkowali
i niby ptaki, co pod niebem krążą,
stare pismo tych ulic z wysoka badali
niby dno rzeki – czułą echosondą.
Słyszysz – powraca ten dźwięk, wraca znowu,
odbity od śniegu, odbity od kamieni
i pada na bruk chłodny, wznosi się pionowo,
ażeby znów uderzyć o nieba sklepienie,
nas nie znajdując pośród gwiazd wystygłych
i w innym miejscu, czasie nie szukając.
O gdybyż można wiedzieć, ile wówczas kartek
niezapisanych w nas tam pozostało!…
Ile można by zrobić, jakich rzeczy dokonać!
I jakimi wierszami, słowami, listami,
jakim życiem niezwykłym tę księgę dopełnić
moglibyśmy, kochana, my sami!
Więc spróbujmy, przecież ten dźwięk wisi stale
między niebem a ziemią, ciągle jeszcze dzwoni
jak kamerton, który czeka tak wytrwale
na nasze niepewne, lekkomyślne dłonie.
Tutaj wszystko – jak w domu. Z wysoka wciąż czysty
blask gwiazd dalekich spływa jeszcze teraz.
Kto wie, może od kogoś znowu idą listy,
i tylko skrzynkę straszno dziś otwierać.


Marzenia na noszach

W zoo wpadłem w oko żyrafie.
Siwizna, siwizna, siwizna…
Pod nogami moja biografia
jak kieliszek rozlanego wina.
Kiedy senność przełamie mój opór,
to mi czasem śni się coś takiego,
że samolot wprowadzam w korkociąg,
potem w górę znów wychodzę z niego.
Do Ameryki nie polecę teraz,
teraz nie ma czasu na rozjazdy.
Drugi rok audycji o bogatych
w telewizji słucham jak każdy.
Pamiętam: leci przekaz
z przekazania w KC portfeli,
a ma dusza uparta, próżniacza
czeka na to w piwnicznej celi…
Ileż więzień odwiedziła matka,
ile wody wypiłem słonej.
Na noszach mnie niby Czernienkę
ponieśli w szeregi związkowe.

Jałta, willa Richelieu, 04.06.93


Podróż do tego brzegu

do powodzi pozostało nam parę kroków
zatrzymaliśmy się by przypomnieć sobie ziemię i ogień
i patrzyliśmy długo w oczy tarniny
które utkwił w nas drugi brzeg Rzeki

gdy wiosna w czółnie wyniosła nas daleko
błagaliśmy Rzekę żeby wrócić za nim
i ostatniej rady szukaliśmy w sobie
i patrzyły przecież na nas nasze kłujące oczy

podarowane przez tarninę tobie i mnie na zawsze
wśród tego co już nie mieściło się w brzegach


Hałyna Petrosaniak

[Kiedy zaczną się tutaj deszcze i na Stefanplatz]

Kiedy zaczną się tutaj deszcze i na Stefanplatz
Już nie będzie właściciela komicznych marionetek,
A dorożki pojadą z podniesionymi budami i praca
Tych, co ulice sprzątają, stanie się składniejsza i jesień
Stworzy porządek świata, wtedy na pewno na odwagę się zbiorę,
Żeby napisać do ciebie, nie wypada bowiem
Zapominać o dobrych znajomych. I ci opowiem,
Że byłam w pawilonie motyli, że ich skrzydeł kolory
Na to, że Bóg istnieje, najlepszym są dowodem
I o tym, że co rano ulicą Faworytów chodzę.
Że sny mi się śnią brzmiące po niemiecku, że urody
I szlachetności miasta nie da się w słowach odtworzyć.
O tym, że jego mieszkańcy potrafią śmiać się do nieznajomych,
O tym, że publiczność w operze zabawia teraz Weber
Opowiem ci i, po prostu, nawet jednym słowem
Nie napomknę o tym, jak smutno mi bez ciebie.


[Na zawsze zostać]

Na zawsze zostać w szkole dominikanek pod Wiedniem,
Modlić się wyłącznie po ukraińsku, sióstr budząc zdziwienie i podziw.
Po kolacji czasami pisać orędzia do krewnych,
Pytając, jak ich zdrowie, i jak obrodziły ogrody.
Codziennie na rynek przy Schlossbergstrasse chodzić,
Przywyknąć do dostatku, własnym jeździć autem,
Żyć w zgodzie z sobą, dziękując Zbawicielowi
Za to, że wszystko poszło tak dobrze. I raptem
Po jakichś dwudziestu latach, kiedy nikt już nie będzie
Widział w tobie obcej, zbudziwszy się o poranku
Pomodlić się po ukraińsku budząc zdziwienie znów wszędzie
I, nie zdejmując z siebie habitu dominikanki,
Wiedząc dobrze, co zamieniasz i na co,
Wyruszyć w drogę z niepowracania zamiarem
Dziwiąc tych, którzy nie myśleli, że słowo „ojczyzna” ma taką
Niezgłębioną pojemność.
I zdziwić się samej.


Serhij Żadan

[Padały deszcze]

Padały deszcze.
Potem ich zabrakło.
Odchodziły ciężko, jakby szły umierać.
Ze starego podjazdu przez rozbite drzwi
Wyszedł różowy degenerat.
Biała koszula
Na piersi dzwoneczek
Czego więcej trzeba dla ładnego chłopca?
W dzień łaził po śmietnikach, wieczorem wychodził
Pokłonić się różowej makóweczce słońca.
Po nocy błądził
Głuchymi stepami,
Zawzięcie bił się w księżyca promieniu,
Ustami w locie muchy łapał,
Co dnia wprawiony lepiej w tym ćwiczeniu.
A rano wracał
Do pustego miasta –
Jak zawsze wesół, lekki jak motylek,
Dla swej kochanej różowej babuni
Ostu jaskrawy niósł w dłoni badylek.
No i świetnie,
No i idylla –
Babcia, wnuczek, chwile jak marzenie
I w cichy pokój przez żółte firanki
Słońce sypało różowe promienie.


Hotelowy interes

W tanich berlińskich hotelach, które prowadzą Rosjanie,
gdzie w recepcji nie ma cukierków, a w pokojach – podobnie –
firmowej papeterii,
w których stoją wanny pożółkłe od czasu,
w których ukrywają się ryby i skorpiony,
często zatrzymują się goście, doświadczeni przez życie,
którzy mają coś do opowiedzenia o tym czasie, zanim się zwalą
na łóżko z butelką i starymi munsztukami.

Dopokąd mówią i żują krojoną szynkę
przyniesioną ze sklepu naprzeciwko
i popiół z ich papierosów leci na łóżko,
jak śnieg na portowe miasta,
księżyc wychodzi zza rogu ulicy przesuwając się bliżej kościoła
i pokojowe zaczynają zajmować się porannym sprzątaniem,
znajdując w kabinach prysznicowych zużyte prezerwatywy
i poplamione krwią ręczniki.

I oto pewnego razu do jednego z takich hoteli
wprowadza się mężczyzna, pokazawszy w recepcji studencki
ausweis, i zamyka się w pokoju.
Rano przynoszą mu jeszcze śniadanie a on –
– z tacą, nie zdejmując ubrania i butów –
wchodzi do wanny i odkręca kran.

Znalazłwszy go następnego dnia
i wezwawszy policję,
pokojowe długo rozmawiają,
trzeba to było – mówią – tak nałykać się proszków na sen,
żeby umrzeć w wodzie,
widzisz, okazuje się, że śmierć może pachnieć
turecką kawą
i co tu robić po tym wszystkim.

Miasta rozdarte żądzą samotnych kobiet,
księżyc zwilżony śliną młodych emigrantów –
wszystko, o czym jeszcze będą mówić, co mają jeszcze do opowiedzenia,
kiedy każdy łyk i każde zaciągnięcie się
to tylko pretekst do przedłużenia niekończącej się rozmowy.

Mało kto domyśla się granicy widzialnego,
szczególnie w tym pokoju z tosterem i nocną lampką,
z którego nie ma wyjścia, i nie ma wyjaśnienia,
przecież nie będziesz słuchał przestraszonej pokojowej,
która weszła tam pierwsza
i nawet widziała, jak w wodzie pływały
rozmiękłe banknoty i czarne delfiny,
a z sufitu na cienkich pajęczynach
opuszczały się pająki oraz anioły
które sypały płatki róż
w chlorowaną wodę.


Orkiestra cmentarna

Historie, związane z zabójstwami ranami od noża
z samobójstwami nieudanymi skrobankami i w ogóle
historie związane ze zbrodnią przyciągają wielu
tylko przez swoją tajemniczość – w takich historiach
mężczyźni są mężni i pokorni, a dzieci
wplatają w swoje fryzury różane łodyżki
bożej obecności, w takich historiach
śmierć zawsze wybiega do przodu, jakby chciała zobaczyć
czym wszystko się skończy, wielu ludziom właśnie się podoba,
że śmierć w tych wypadkach zaczyna się jeszcze za życia
i można zobaczyć jej buzię
podlotka.

W takich historiach wcześniej czy później pojawiają się muzykanci
z domu pogrzebowego, wyskakują z rozklekotanego
autobusu na grząską cmentarną ziemię i wyciągają spod płaszczy
dudy, trąbki i myśliwskie rogi, wytaczają
pułkowe bębny, katarynki i grają nad nieboszczykami
wielki cmentarny jazz, krwawą i niepowstrzymaną muzykę rozpaczy
i przekory, tęskne gangsterskie melodie, melodie
starych szlagierów, popularnych wśród marynarzy i prostytutek,
i wtedy wszyscy, którzy przyszli poprowadzić nieboszczyka w ostatnią
drogę, z ulgą oddychają, bo takie są reguły,
taki, powiedzmy, rytuał, jednym słowem naprawdę
boją się nie nieboszczyków – boją się sami nimi zostać.

Jeszcze w takich historiach obowiązkowo występują kobiety,
i o nich trzeba powiedzieć osobno – o tych
czterdziestoletnich kobietach, w których jeszcze można
dostrzec namiętność i niezdecydowanie siedemnastolatek,
one opłakują każde bezmyślne życie, zmarnowane
na takie drobiazgi jak miłość i oddanie, pamiętają jak się
zaczynał w naszym kraju wielki kryzys,
dotąd powtarzają szeptem te słowa,
którymi je żegnano:

wszystko w porządku, mała, nie trzeba żadnych leków,
chcę kochać bardziej, niż ty chcesz rodzić,
życie nie zatrzymało się, jak myśleliśmy, popatrz – dalej
przychodzą poranni kurierzy z dworca i kochankowie
żegnają się na schodach,
zostanę z tobą i będę dalej widział,
jak pielgrzymi wpełzają ci na dłoń i zaczynają
poruszać twoim sennym ciałem,
i ześlijcie cierpienia im, niebiosa,
w ich bezkresnej wędrówce.


Sprzątaczki korytarzy

Powoli skrobią podłogę jak pokład,
stare sprzątaczki korytarzy;
słyszysz, poszeptują na schodach,
przemykają lękliwie pod ścianami,
długimi bosakami wyciągają z wody
piżmaki i gorzkie sny.

Półcienie wypełniają wszystkie pokoje,
jak węgiel wypełnia krążowniki;
sprzątaczki korytarzy
ostrymi nożami zdzierają łuskę,
wbijają w poranne słońce cygańskie szpilki;
jesień dobiega końca
i niebo jest tak ciemne, jakby ktoś zrzucił na stertę
odrąbane łby kur
i czarne róże.

Kiedy zmyją całą krew,
zbierają się na dworcach, piją grzane wino
i rozmawiają o tym,
że dzisiaj ryby błądzą w Dunaju,
nie mogąc wypłynąć na płyciznę
bez nocnych świateł
statków,
bez głosów z brzegu,
bez otworów i tuneli
w diabelskim lodzie.


Ostap Sływynski

(Dla Suzy)

Pierwszy raz od dawna ucieszyłem się ulewą, która przyniosła choć
niewielką zmianę.

Z tyłu była bezsenna noc, a ja patrzyłem, jak dzieci grają w jakąś
krótką grę,
Wybiegają pojedynczo, wykrzykują kilka słów w deszcz i chowają się
z powrotem
Pod blaszany daszek, i śmieją się już razem.

Również we mnie wpadł jakiś śmiech, jak piorun kulisty, deszcz
jakby stanął na głowie
Przede mną, i nagle zacząłem rechotać, wszystko zawirowało,
jak pralka, pełna
Białego wina.

I było, jak głęboko pod wodą: „Oddychaj, a zostaniesz naszym
królem” i jeszcze się wahałem,
Jak to możliwe – wahać się i rechotać jednocześnie,
A potem zbiegłem w dół, gdzie wiecznie niedojrzałe klony krążyły
pomiędzy kroplami,

I krzyczałem, dajcie więcej piany, otwórzcie śluzy jogurtu z sokiem,
i krzyczałem
Wyłączcie swoje mikrofony, bo będzie krótkie spięcie i wielki
fajerwerk, i narzeczeni
Będą wspominać ten dzień ze wstydem, i patrzyłem, jak drzewa gną
się pod największymi
Kroplami, i próbowałem tego samego.

Dzieci zbiły się w kupkę pod swoim daszkiem, mokre i kolorowe, jak
jeden egzotyczny koral,
A ja byłem ich królem, i nie mogłem złapać tchu.


[kiedy spłynie z wodą młyn dla mnie przygotowany]

kiedy spłynie z wodą młyn dla mnie przygotowany
kiedy zetknie się w drzwiach dwanaście moich codziennych narzeczonych
kiedy zobaczę żeńców którzy ścinają pod wodą trawę dla czyjejś ostatniej nocy
wiem że odwróci oczy nieprzejrzany przedwieczny aptekarz i wiem
która przeważy szalka
kiedy spotkam braci którzy opróżniają dom dla złotych pstrągów
kiedy niespodziewany śnieg spadnie na ślepego poganiacza
jakby napisał się biały na białym list
kiedy znajdzie się w śniegach sierp czyjejś pierwszej nocy
odróżnię głos twojej trąby od trąb tych dwunastu narzeczonych


Romans wyspy

śni mi się ten który narodzi się z mojego ciała
przechodzi przez pokoje okrąża wzgórze i tonie
widzę go teraz
kiedy daleki mulat bije w gong ciała
wiedziałem o nim
kiedy świeciło się w okienkach żądzy
jak w okienkach mechanicznych zegarów z wahadłami
widzę ciebie teraz
przechodzisz przez pokoje jak ciało z twojego ciała
i nie mogąc utonąć kładziesz się pośrodku nurtu
ty oślica Pańska ty wyspa dla tańczących przewoźników
ode mnie odgałęzia się nieznośna rzeka
w nocy moje czarne osy gnieżdżą się okienkach lnu
bo drżenie światła w tych okienkach
to znak twej obecności


Roman Sadłowski

Gdzie żyłem

tam
nie życie – tylko próba

dookoła – tomy przestróg
a nad nimi
zastyga kilka dawnych zakazów

cień odbija się w cieniu lustra
istotą
która dziwi się, że słońce nie rzuca cienia
i dlatego się rozdwaja
jedno rzuca kamykiem w słońce
drugie nigdy go nie zobaczy
wówczas się rozmnażają

a poza próbą niczego nie zobaczyłem
tam


Nazar Honczar

[czy mnie bawisz czy nudzisz]

czy mnie bawisz czy nudzisz
zależy ode mnie

czy mnie kochasz czy nie kochasz
zależy od ciebie

czy mnie na tym zależy
głosuję za niezależnością


Iwan Łuczuk

Koniec świata

Europa – pole bitwy dwóch światów.
Zginie w tej bitwie
dwójjedyny świat.

Na stypę po bitwie
przyjdą tylko dwie wieże
Eiffle’a i Korniakta.
Zejdą się w geo-
graficznym środku Europy,
który leży gdzieś w Karpatach,
zejdą się i uronią po łzie.

I nikt po nikim
nie usłyszy płaczu.


Wiktor Neborak

Klatka z panterą

Tak lubisz wzrokiem badać giętką
skórę, co ciało panny spina.
W panterę tę, na wiarę wziętą,
tulipanową lancę wbijasz.
Ją nauczyli mówić, w nosie
ma jednak kwiaty, to nie syci –
o mięso ten uśmieszek prosi!
W krew! na arenę, neofici!

Upadek Rzymu, ryk pantery,
czad orgii, prądy sodomiczne,
olejki w mózgach eteryczne,
piżmo – poeci złotej ery! –
niech wasze się księżyca blaskiem
przeleją głowy w czasie pełni,
pory, jak przypływ, wam wypełni
wino i krew smolista – patrzcie –
smagła, piekąca, pręgowana –
bogini, zwierzę, otchłań może?
gumowa lalka? skóra? sama
Wenus, co wyszła z piany morza?
gitara w palcach lowelasa,
na dźwięki wyszukane łasa.


Kostiantyn Moskałeć

[kochaj mnie kiedy już nie kochasz]

Nadziejce Drogan

kochaj mnie kiedy już nie kochasz
kiedy masz dość papierosów
kiedy codziennie zakwita twój kaktus
z nabitymi na kolce monetami
które i teraz znajdują się w obiegu w krainie Drogan
krainie włosów kasztanowych
szarych oczu i nocy
gdzie maleńka Izolda przymierza czy jej do twarzy
z maleńkim imieniem nadia
gdzie Tristan spękanymi jak kamień ustami
powtarza raz jeszcze: kochaj mnie
i wychodzi z malusieńkiego pokoju
kiedy już nie kochasz
jeden papieros zostawiwszy tobie jeden sobie zabrawszy
tobie z wszystkim do twarzy Nadziejko


Rozmyślania (fragment)

Słowo „pokój” – jest jak wiatrak, którego
Don Kichot broni, może i niezbyt wprawnie,
za to do końca szczerze: tak pierwszy raz się kocha,
tak matkę pierwszy raz się chowa, tak cieniom
odrąbuje się ręce, kiedy się zauważy,
że cienie te skłonne są do zła;
tak oto zło się kończy, flagi powiewają
na każdej chatynce, nad bukiem i palmą,
Don Kichotowi dziękują, wzywają do biura,
chcą zapłacić, żeby kupił sobie przynajmniej konia,
konia nowocudnego, jak fiat, jak listek wawrzynu.
„Trzydzieści srebrników wystarczy wam, Don Kichocie?” –
pyta odświętnie ubrany makler,
bo maklerzy nie znikają wraz ze złem,
bo nie zło rodzi maklerów;
otóż to: czy wystarczy?
Pańską lancę pokrywają odciski,
pański koń ma pozbijane kopyta,
sługa pański schudł, brać, póki dają.
„Słowo «pokój» – jak wiatrak, co wyrósł z ziarna
posadzonego na widnokręgu przez martwe obramowania.
My nie wybieramy wiatraków, my wybieramy
konie i sługi, i wio; świat nigdy i nigdzie
się nie kończy, dlatego trzeba go bronić
do ostatka, a trzydzieści srebrników
zawsze się przyda” – odpowiada Don Kichot.
Słowa «świat» się nie wykorzystuje,
albo się go ma, albo nie ma go ani w sercu, ani w umyśle,
jak nowego konia, jak laurowego listka,
jak listu od matki z tamtego świata:
„dobrego dnia, synku mój kichocie,
martwię się twoim zdrowiem,
bądź grzeczny uważaj na siebie i rosynanta
bardzo tęsknimy za tobą
i wciąż czekamy aż wreszcie powrócisz
u nas wszystko dobrze
nie całujemy bośmy martwi”.


Wołodymyr Cybulko

Sobotni samolot z Paryża

co sobotę gdzieś między piątą i szóstą kiedy wszyscy
zbierają się do kolacji nad naszym terytorium przelatuje samolot

stamtąd wiezie dziesięć ton rozbawionych pasażerów tutaj
sto ton nostalgii bo to samolot z Paryża ni mniej ni więcej

w tym czasie wszyscy spoglądają w niebo i kozy i obłożone
podatkami jabłonie i śliwy i dzieci i babcie pod kościołem i miedze

na miedzach rośnie czarny bez i kalina i wszelka bezimienna
trawa

tu czas zgęstniał jak kogucik na patyku słodki wiśniowy
kogucik to terytorium naszej duszy

a ścieżki Pańskie biegną aż hen za górami

jaskółczą robotę tu niekiedy wykonują ludzie bo jaskółki zbudowały
kościół wtedy kiedy ludziom zabronili

i oko z dzwonnicy na wszystkie strony patrzy szukając śladu
Pańskiej stopy

a że chodził tędy Pan to starsi ludzie mówią że to prawda

a jeśli nie Pan tu chodził to Dziewica Maryja na pewno
stąd bo skąd by się tutaj wzięli ludzie

ale i ludzi tu nie ma jakby nie widać tak zjawiają
się co sobotę koło cerkwi

a miedze tu są i kozy są

niekiedy w dzień można spotkać kamień co sobie dokądś idzie pijany
gdzie się
wybrał nie powie jak to kamień

niekiedy sam z siebie jedzie wóz

co roku w czerwcu kwitnie lipa

a babcie i dzieci pod cerkwią tylko w soboty gdzieś tak między
piątą i szóstą kiedy nad naszym terytorium przelatuje samolot

tutaj nikt nie wierzy że człowiek pochodzi od małpy
bo nie ma z kim o tym porozmawiać ale co sobotę na dachu cerkwi
ukazuje się
Pismo Święte

i babcie te które umieją latać czytają go i przekazują
dzieciom

niebo ma tutaj właściwy kolor bo innych nie ma a czwartek
czysty choć mówili że był jeszcze jakiś lecz o nim już zapomnieli

kalina tu też jest skrzydlata a kwiaty same siebie malują na
ścianach chat

to terytorium naszej duszy i dusza oddala się stąd dalej
niż na pięć kilometrów zamienia się w glinę

glina tutaj jest biała przeważnie zdarza się również ruda

ale naprawdę ruda nie jest to trzmiele ją tak przemalowują

o jedzie wóz sam z siebie i macha skrzydłami samolotowi
więc to sobota gdzieś tak między piątą i szóstą

o świcie w studniach widać gwiazdy więc pochylać się w studnie
nie należy
bo można wypaść z tamtej strony ziemi a wtedy
czym wrócić z powrotem

od ciszy czasami dach idzie na chatach dokąd i po co nikt nie wie
ale w tym czasie z reguły nie ma deszczów

deszcze tutaj zrzucają żabki ale żabki szybko
dorastają i gdzieś się wynoszą

od czasu do czasu ptaki podrzucają komuś złoto kolczyki
obrączki itd.

wybierając się tutaj przemieniasz się cały w pyłek kwiatowy i
odtąd już pszczoły od ciebie się nie odczepią

to terytorium duszy nic nie poradzisz a samolot w soboty
leci i już


Natałka Biłocerkiweć

Technically speaking

Technically speaking, jak mówił Bill Clinton,
w sensie techniki to nie był seks;
i można było spokojnie patrzeć w oczy rodzicom,
nauczycielom, narzeczonym, żonom
i komu tam jeszcze;
przed sądem, z ręką na Biblii czy Konstytucji,
albo na Sądzie Ostatecznym –
zresztą, do niego zostało już niedługo.

Ale co to było – zastanawiam się czasami:
i czy chciałabym jeszcze raz spotkać tego mężczyznę,
i czy rozpoznalibyśmy się
(przypadkowo na ulicy),
i co byśmy zrobili, gdybyśmy się rozpoznali:
rzucilibyśmy się w objęcia, śmiejąc się i żartując
czy poszli dalej z opuszczonymi głowami,
nie oglądając się za siebie?

Technically speaking daleko mi było do Moniki
z jej sukienką,
nie zostawiłam żadnego dowodu
ani dla obrony, ani dla oskarżenia:
bo czy można uważać za dowód
kolor wypitego wina,
chłodny metal guzików na jego dżinsach,
nieznane słone ciepło
koło swoich ust?

Szybko, szybko wysychają słone morza,
wino i łzy, sperma i krew w ludzkich ciałach.
Szybko, szybko pustynia – niewidzialne zwierzę
na zewnątrz swoje białe pazury wystawia.

I każdy przecież wie, że kiedy przyjdzie czas:
rzec trzeba słowo – albo w milczenie brnąć;
trzeba coś zrobić – bodaj tylko raz;
trzeba się oddać i trzeba wziąć.


Deszcz

Deszcz… Deszcz we Lwowie, w Tarnopolu…
Deszcz – na skraju
pola, gdzie koleina równa, błyszcząca – jak strzała…
Ty w wagonie nie śpisz – jak wtedy, pośród nocy…
Nie, to nie gwiazdy dokoła, to senne ciała.

Śpij, wyobrażaj sobie, że ta ulewa zmywa
ubrania, zmarszczki, grymasy, szminkę, pot i łzy;
fałdy cudzego ciała i skórę co oblepia,
które jakby nad sercem ktoś przylepił ci.

Zmyje się wszystko, sens i życie zostanie,
i poezji – humor i rzecz – płonąca kość.
Spójrz – kołysze się szklanka;
spójrz – rana
rozlanej kawy plami rozścieloną noc!

Smród sypialnych wagonów, wilgotnych poduszek,
smród klozetu, papierosów, miłości i biedy,
i nietrwałe imiona dawnych przyjaciółek –
wszystko zostaje w strugach tej nocnej ulewy…


Ołeksandr Irwaneć

List otwarty do premiera Kanady Briana Mulroney’a i Generalnego Gubernatora Romana Hnatyszyna od pracowników kołchozu „Szlak Illicza” (przekreślone) „Szlak Ilokwycza”

Nie możem jeść ni pić nie możem,
Gazety, książki lecą z ręki,
Kiedy quebeccy ciało twoje
Separatyści rwą na strzępki,
Kanado, matko nasza droga!
Niemota twa już dziwi nas.
Czego chcą jeszcze? Czyż, na Boga,
Ptasiego mleka u was brak?
Już nas nie dziwi ta Marianna,
Przez którą bajzel ten i draki.
Pisaliśmy do Mitteranda.
(Nawiasem mówiąc, kto to taki?)
Trza, do Butrosa też się zwrócim,
I do Galego. Pchniemy posłów
Do Anglii. Niech ich pan ukróci,
Hnatyszyn. Żabojadów ostro!
Gwizdnijcie tylko. Wszystko rzucim
I wnet się stawim. Całą wioską.

kwiecień 1992


Dmytro Pawłyczko

[W środku nocy deszcz przyszedł]

W środku nocy deszcz przyszedł,
Jak zboże zaszumiał w polach.
Wbiegliśmy pod jego okrycie
Spod topoli albo jawora.

Ubranie zmył z ciebie i ze mnie,
Jak rzeźbiarz glinę zdjął z ciała.
Czego w słońcu szukać daremnie,
On od razu na oślep znalazł.

Łaskotał jak kłosy drżące,
Po ramionach łagodnie spływał,
Dusz naszych listki błyszczące
Kojącym ciepłem obmywał.

Piersi się w piersi wtulały,
Pluskała woda między nimi.
Ryby w tej wodzie pływały,
Płetwami lśniąc ognistymi,

Latał nad nami nietoperz
Błyskawic jak iskier garstka.
I lęk twój dziewczęcy tej nocy
Raz pierwszy szczęściem zajaśniał.


Świerki

Siekiera ojca tkwi w pniaku, wbita
Aż po sam brzusiec –
Świerki zdyszane pierzchają w strachu,
Chcą w górę uciec.

Piła wygina się i napręża,
Ryba zębata.
– No, wskazuj drzewo, które zrąbiemy! –
Powiada tata.

A ja wybieram, jak po jarmarku
Oczami biegam.
Zda się ładniejszy mi taki świerczek,
Który nie z brzega.

– Ten najsmuklejszy! – Nie, mój chłopczyku,
Szkoda go chyba!
– No to ten ładny, w igliwiu srebrnym,
Co lśni jak ryba!

– Żal go! – Więc może ten osmalony,
Omszały spodem!
– Ej nie, niebożę, zrobilibyśmy
Tym wielką szkodę!

– No to ten czarny, powykręcany,
W smole jak dratwa!
– I tego szkoda! Trochę podrośnie
I będzie tratwa.

– A ten, co niby świeczka skrzywiona,
Jak w parastasie?
– Ej, nie! I on się też wyprostuje
O swoim czasie.

Tak chodziliśmy między świerkami,
Śmieszni złodzieje.
– W domu się jeszcze zastanowimy,
Wrócim w niedzielę!…

Przeszło czterdzieści lat. Posłuchajcie –
Szumi żywica
I słońce śpiewa niby dziewica.
Wietrzyk figluje.

Czemu tak smutno jest mi we wszystkich
Krainach świata?
Wysokie świerki stoją, pytają:
A gdzie twój tata?


Emma Andijewska

Martwa natura z odchyleniem etycznym

Trzy karasie, cytryna i bęben,
I kogut, zamurowany w topazie.
Kuchenny nóż, widelec, kawałek pumeksu,
Gdzie oko zatrzymało się pstrokate.

Jak mysz, zakorkowano rubin
W przejrzystej pułapce, gdzie – nadaremnie – pozew.
Linieje czas (są szalki wczesne i późne).
Pietruszka jasna. Pasikoników tabun.

Z tasakiem po kuchni chodzi jesień.
Wyłuskuje z niestałej masy
Przejrzystość, niby cielęcy szkielet.

W słoiki – upycha słońce
I – na półkach – przegląda towar.
Nie wzrok, a jezioro, oczyszczone z hańby.


Hryhorij Czubaj

Szukanie współwinnego
(fragment)

zobaczył dzisiaj w swoim oku
wczorajszą łzę

zobaczył nazajutrz w swoim oku
wczorajszą łzę

kolejnego dnia w swoim oku znów zobaczył
wczorajszą łzę i zrozumiał
że już nigdy nie zdoła jej wypłakać
i zrozumiał że to już
koniec
WTEDY
oblicze wieczornej drogi całował podeszwami
aż do urwiska ciszy długo i w męce
zdejmował z siebie ostatnią frazę nerwowo
rozpinając guziki słów długo bał się
spojrzeć na swoje odbicie w nucie re
a gdy popatrzył nie ujrzał tam nikogo
WTEDY
wyrosło w dzwonie drzewo przerażenia
WTEDY
ogromne i rozłupało dzwon
i rozłupało dzwonnicę drzewo przerażenia
i posadziło sobie na barkach całą zgraję gawronów

to drzewo
zginało się bardzo długo
a kiedy jednak się zgięło
wszyscy zobaczyli
JAK
po spazmatycznie zastygłej linii
toczy się czarne jabłko
czarne jabłko się toczy
zatrzymuje się pośród pola
i przybywa dusza samobójcy
na siwym koniku dymu
żeby dla tego samobójstwa
znaleźć współwinnego
i staje po tamtej stronie jabłka jej sobowtór
na zielonym glinianym koniku
i opowiada mu dusza swoje przewiny
a sobowtór po tamtej stronie czarnego jabłka
wypowiada swoje usprawiedliwienia

a potem mówi duszy sobowtór
również o swoich przewinach

i słowo w słowo powtarza dusza
te jego usprawiedliwienia


Jewhen Brusłynowski

Klatka z panterą

Tak lubisz wzrokiem badać giętką
skórę, co ciało panny spina.
W panterę tę, na wiarę wziętą,
tulipanową lancę wbijasz.
Ją nauczyli mówić, w nosie
ma jednak kwiaty, to nie syci –
o mięso ten uśmieszek prosi!
W krew! na arenę, neofici!

Upadek Rzymu, ryk pantery,
czad orgii, prądy sodomiczne,
olejki w mózgach eteryczne,
piżmo – poeci złotej ery! –
niech wasze się księżyca blaskiem
przeleją głowy w czasie pełni,
pory, jak przypływ, wam wypełni
wino i krew smolista – patrzcie –
smagła, piekąca, pręgowana –
bogini, zwierzę, otchłań może?
gumowa lalka? skóra? sama
Wenus, co wyszła z piany morza?
gitara w palcach lowelasa,
na dźwięki wyszukane łasa.


Przełożył Bohdan Zadura

O AUTORACH

autorzy_leksykon_300x300_Bondar
Andrij Bondar

Urodzony 14 sierpnia 1974 roku w Kamieńcu Podolskim. Ukraiński poeta, prozaik, literaturoznawca, tłumacz i publicysta. Ukończył studia filologiczne w Akademii Kijowsko-Mohylańskiej. W latach 1998-2000 redaktor naczelny pisma „Literatura Plus”, następnie redaktor działu literackiego w „Zwierciadle Tygodnia”. Laureat nagrody wydawnictwa Smołoskyp (1997). Na język ukraiński przełożył m.in. "Ferdydurke" Gombrowicza i "Pięknych dwudziestoletnich" Hłaski. Mieszka w Kławdjiewem pod Kijowem.

autorzy_leksykon_300x300_Zadura
Bohdan Zadura

Urodzony w 1945 roku. Poeta, prozaik, tłumacz i krytyk literacki. W 1969 roku ukończył filozofię na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1979 roku członek redakcji kwartalnika "Akcent", od jesieni 2004 roku redaktor naczelny "Twórczości", od lat 70. stały współpracownik "Literatury na Świecie". Otrzymał liczne nagrody literackie, m.in. im. Stanisława Piętaka (1994), im. Józefa Czechowicza (2010), Nagrodę Silesius w kategorii książka roku (2011), Kijowskie Laury (2010), węgierską Nagrodę im. Gábora Bethlena (2013), Międzynarodową Nagrodę Literacką im. H. Skoworody (2014). Jako poeta debiutował w 1962 roku na łamach dwutygodnika "Kamena"; uprawia też prozę i krytykę literacką oraz zajmuje się przekładami z języka angielskiego, białoruskiego, rosyjskiego, ukraińskiego i węgierskiego. Mieszka w Warszawie i Puławach.

autorzy_leksykon_300x300_Pawlyczko
Dmytro Pawłyczko

Ukraiński poeta, tłumacz, krytyk literacki, działacz społeczny, polityk. Był autorem wielu tomów wierszy, m.in. "Miłość i nienawiść" (1953), "Moja ziemia" (1955), "Czarna nić" (1958), "Wzywa prawda!" (1958), "Tajemnica twojej twarzy" (1979), "Spirala" (1984), "Nostalgia" (1998), "Poświadczam życie" (2000), "Naparstek" (2002), jak również tłumaczem poezji anglojęzycznej (między innymi sonetów Szekspira), polskiej, bułgarskiej, rosyjskiej i innych.

autorzy_leksykon_300x300_Andijewska
Emma Andijewska

Urodzona w Doniecku. Ukraińska poetka, prozaiczka i malarka. W roku 1957 ukończyła filozofię i filologię na Wolnym Uniwersytecie Ukraińskim. Uchodzi za najwybitniejszą przedstawicielkę nurtu modernistycznego w emigracyjnej literaturze ukraińskiej. Mieszka i pracuje w Monachium.

Hałyna Petrosaniak

Urodzona w 1954 roku w Kujaniwce (obwód sumski). Ukraińska poetka i krytyk literacki. Ukończyła ukrainistykę na uniwersytecie im. T. Szewczenki w Kijowie. Pracuje w redakcji miesięcznika „Ukraińska Kultura”. Laureatka gruzińskiej nagrody im. W. Majakowskiego (1986) i „Kryształu Vilenicy” (2001). Mieszka w Kijowie.

Hryhorij Czubaj

Urodzony 23 stycznia 1949 roku we wsi Berezyny. Ukraiński poeta i tłumacz. Ukończył studia w Instytucie Literackim im. Gorkiego w Moskwie. Jeden z najbardziej znanych przedstawicieli lwowskiego undergroundu w latach 70. Zmarł 16 maja 1982 roku.

Iwan Łuczuk

Urodzony w 1965 roku we Lwowie. Ukraiński poeta, prozaik, tłumacz, krytyk literacki. Syn pisarzy Włodzimierza Łuczuka i Oksany Senatowicz. Członek grupy Łu-Ho-Sad. Mieszka i pracuje we Lwowie.

Jewhen Brusłynowski

Urodzony w 1963 roku w Steciwce (obwód czerkaski). Ukraiński poeta, prozaik i dziennikarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie im. T. Szewczenki, a następnie pracował w kilku czasopismach. Uważany za jednego z nielicznych przedstawicieli konceptualizmu na Ukrainie. Autor i wydawca Kalendarza Brusłynowskiego (1996), książki w formie kalendarza ściennego z odrywanymi kartkami, mieszczącej najrozmaitsze gatunki literackie. Mieszka w Kaniowie.

Kostiantyn Moskałeć

Urodzony w 1963 roku. Ukraiński poeta, prozaik, krytyk literacki. Mieszka we wsi Matijwka pod Bachmaczem.

Mykoła Chołodny

Urodzony w roku 1939 w Czernihowszczyźnie. Ukraiński poeta i krytyk. Studiował na wydziale filologicznym Uniwersytetu im. T. Szewczenki w Kijowie. Relegowany z uczelni w 1965 roku (studia skończył w Odessie w 1968), aresztowany w 1972 roku, po opublikowaniu samokrytyki został zwolniony i zmuszony do opuszczenia Kijowa. Laureat nagrody Bu-Ba-Bu za najlepszy wiersz roku 1995. Zmarł w 2006 roku.

Natałka Biłocerkiweć

Urodzona w 1954 roku w Kujaniwce (obwód sumski). Ukraińska poetka i krytyk literacki. Ukończyła ukrainistykę na uniwersytecie im. T. Szewczenki w Kijowie. Pracuje w redakcji miesięcznika „Ukraińska Kultura”. Laureatka gruzińskiej nagrody im. W. Majakowskiego (1986) i „Kryształu Vilenicy” (2001). Mieszka w Kijowie.

autorzy_leksykon_300x300_Honczar
Nazar Honczar

Urodzony 20 kwietnia 1964 roku we Lwowie. Ukraiński poeta, aktor i performer. Członek grupy literackiej „ŁUHOSAD”. Laureat nagrody Bu-Ba-Bu (1989). Stypendysta programów: „Homines Urbani” (2005), „Gaude Polonia” (2007) oraz „Stadtschreiber der Stadt Graz” (2007/2008). Autor i wyznawca koncepcji „teatru próżniaczej istoty”, założyciel i właściciel Teatru Leniwej Istoty. Zmarł 21 maja 2009 w Użhorodzie.

autorzy_leksykon_300x300_Irwanec
Ołeksandr Irwaneć

Urodzony 24 stycznia 1961 roku na Wołyniu. Ukraiński poeta, prozaik, dramaturg, felietonista, krytyk literacki. Ukończył studia w moskiewskim Instytucie Literackim im. Gorkiego. Współzałożyciel grupy literackiej Bu-Ba-Bu. Stypendysta Kuenstlerakademie Schloess Solitude (Stuttgart, RFN, 1995), kuenstlervilla Waldberta (Monachium, RFN, 2001), Fundacji KulturKontakt (Wiedeń, Austria, 2002). Stypendysta Fundacji Fulbrighta (USA, 2005-2006), stypendium „Gaude Polonia” 2008 r. Mieszka w Rownym i w Irpeniu pod Kijowem.

autorzy_leksykon_300x300_Slywynski
Ostap Sływynski

Urodzony w roku 1978. Poeta, tłumacz, krytyk literacki. Studiował bułgarystykę na Uniwersytecie Lwowskim, na którym obecnie pracuje. Inicjator i uczestnik projektów artystycznych. Laureat nagrody im. Antonycza (1997) i Huberta Burdy (2009). Tłumaczył m.in. wiersze Tadeusza Różewicza, Jacka Podsiadły, Marcina Świetlickiego. Mieszka we Lwowie.

Roman Sadłowski

Urodzony w 1964 roku. Ukraiński poeta, autor poezji wizualnej. Członek grupy literackiej Łu-Ho-Sad. Mieszka we Lwowie.

autorzy_leksykon_300x300_Zadan
Serhij Żadan

Urodzony 23 sierpnia 1974 roku. Ukraiński poeta, prozaik. Studiował filologię ukraińską i niemiecką na Uniwersytecie Charkowskim, gdzie obronił pracę doktorską, a obecnie pracuje. Tłumacz poezji Paula Celana i Charles'a Bukowskiego. Laureat wielu nagród literackich, m.in. Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus" 2015, nagrody „Mosty Berlina” oraz Nagrody im. Josepha Conrada. Jego wiersze i powieści przetłumaczono na 16 języków i znane są na całym świecie.

Wiktor Neborak

Poeta, prozaik i rockman ukraiński. Debiutował w roku 1987 tomikiem Bursztynowy czas. Współtworzył wraz z Jurijem Andruchowyczem i Ołeksandrem Irwancem grupę poetycką Bu-Ba-Bu w której był nazywany Prokuratorem. W roku 1990 opublikował tomik Latająca Głowa, zaś w 1993 Rozmowy ze sługą i Alter ego.

Wołodymyr Cybulko

Urodzony w roku 1964 we wsi Chmielna (obwód czerkaski). Ukraiński poeta, tłumacz, eseista i działacz polityczny. Autor tekstów popularnych piosenek, charyzmatyczna postać w środowisku kijowskiej młodzieżowej pop-bohemy. Reżyser i współorganizator m.in. festiwalu „Czerwona ruta”. Wieloletni doradca Wiktora Juszczenki. Mieszka w Kijowie i Lwowie.

powiązania

04_RECENZJE__Bohdan ZADURA__Poezja z nagrodami Nocne życie

Poezja z nagrodami: Nocne życie

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Bohdan Zadura odpowiada na pytania w ankiecie dotyczącej książki Nocne życie, wydanej w wersji elektronicznej w Biurze Literackim 11 lipca 2018 roku. Książka ukazuje się w ramach akcji „Poezja z nagrodami”.

WIĘCEJ
19_DZWIEKI__Bohdan ZADURA _Trampolina

Trampolina

dzwieki / RECYTACJE Bohdan Zadura

Wiersz z tomu Wszystko, zarejestrowany podczas spotkania „Wszystko gubione” na festiwalu Port Wrocław 2009.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Bohdan ZADURA__Kraj nieograniczonych możliwości

Kraj nieograniczonych możliwości

wywiady / O KSIĄŻCE Bohdan Zadura Dawid Mateusz

Rozmowa Dawida Mateusza z Bohdanem Zadurą, towarzysząca premierze książki Po szkodzie, wydanej nakładem Biura Literackiego 26 lutego 2018 roku.

WIĘCEJ
17_DZWIEKI__Bohdan ZADURA__Australian Open

Australian Open

dzwieki / RECYTACJE Bohdan Zadura

Wiersz zarejestrowany podczas spotkania „Wiersze z gazet” na festiwalu Port Wrocław 2015.

WIĘCEJ
02_WYWIADY__Andrij_BONDAR__Zazdrościliśmy Polakom, kiedy spadł samolot

Zazdrościliśmy Polakom, kiedy spadł samolot

wywiady / O PISANIU Andrij Bondar Maciej Robert

Rozmowa Macieja Roberta z Andrijem Bondarem, towarzysząca premierze książki Historie ważne i nieważne w przekładzie Bohdana Zadury, wydanej nakładem Biura Literackiego 26 maja 2011 roku, a w wersji elektronicznej 13 listopada 2017 roku.

WIĘCEJ
17_DZWIEKI__Andrij BONDAR__Robbie Williams

Robbie Williams

dzwieki / RECYTACJE Andrij Bondar

Fragment spotkania „Piosenki dla martwego koguta” z festiwalu Port Wrocław 2005.

WIĘCEJ
18_DZWIEKI__Serhij ŻADAN__Niekomercyjne kino (dwie wersje)

Niekomercyjne kino (przekład czyta Bohdan Zadura)

dzwieki / RECYTACJE Serhij Żadan

Przekład wiersza Serhija Żadana czyta Bohdan Zadura. Fragment spotkania „Piosenki dla martwego koguta ” z festiwalu Port Wrocław 2005.

WIĘCEJ
19_DZWIEKI__Nazar HONCZAR__[czy mnie bawisz czy nudzisz] (dwie wersje)

[czy mnie bawisz czy nudzisz]

dzwieki / RECYTACJE Nazar Honczar

Wiersz zarejestrowany podczas spotkania „Piosenki dla martwego koguta” na festiwalu Port Wrocław 2005. Przekład wiersza czyta Bohdan Zadura.

WIĘCEJ
20_NAGRANIA__Andrij LUBKA__Głos Ukrainy w Trybie męskim

Głos Ukrainy w Trybie męskim: Ołeksandr Irwaneć i Andrij Lubka

nagrania / Z Fortu do Portu Andrij Lubka Ołeksandr Irwaneć

Zapis spotkania autorskiego „Głos Ukrainy w trybie męskim” z Ołeksandrem Irwanciem i Andrijem Lubką w ramach 19. festiwalu literackiego Port Wrocław 2014.

WIĘCEJ
Kolektyw_krytyczny__Miedzy_wierszami__Miedzy_nami_2009__Barbarzyncy_czy_nie

Dyskusja „Barbarzyńcy czy nie. Dwadzieścia lat po przełomie”

nagrania / Między wierszami Bohdan Zadura Darek Foks Dariusz Nowacki Justyna Sobolewska Krzysztof Jaworski Piotr Czerniawski Piotr Śliwiński Roman Honet

Port Wrocław 2009: wypowiedzi Dariusza Nowackiego, Piotra Śliwińskiego, Justyny Sobolewskiej, Piotra Czerniawskiego, Darka Foksa, Krzysztofa Jaworskiego, Bohdana Zadury, Romana Honeta.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Dyskusja_Poeci_a_ikonosfera

Dyskusja „Poeci a ikonosfera współczesności”

nagrania / Z Fortu do Portu Adam Wiedemann Andrzej Sosnowski Bohdan Zadura Krzysztof Siwczyk Marcin Świetlicki

Krzysztof Siwczyk, Marcin Świetlicki, Andrzej Sosnowski, Adam Wiedemann i Bohdan Zadura spierają się o ikonosferę współczesności. Port Legnica 2002.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Wiersze_z_gazet

Wiersze z gazet

nagrania / Z Fortu do Portu Bohdan Zadura Ryszard Krynicki Zbigniew Machej

Zapis spotkania autorskiego „Wiersze z gazet” z Ryszardem Krynickim, Zbigniewem Machejem i Bohdanem Zadurą 20. festiwalu literackiego Port Wrocław 2015.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Masc_przeciw_poezji

Maść przeciw poezji

nagrania / Między wierszami Bohdan Zadura Grzegorz Jankowicz Leszek Engelking

Prezentacja antologii Leszka Engelkinga Maść przeciw poezji. Przekłady z poezji czeskiej. Książkę komentują Grzegorz Jankowicz, Bohdan Zadura oraz tłumacz. Wiersze Jaroslava Vrchlickiego „Śpiąca Praga” i „Venus Verticordia” we własnej aranżacji muzycznej wykonuje Sambor Dudziński.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Dyskusja_Co_to_jest_barbarzynstwo

Dyskusja „Co to jest barbarzyństwo w poezji?”

nagrania / Między wierszami Adam Wiedemann Bohdan Zadura Darek Foks Tadeusz Pióro

Mityczne pytanie o klasycystów i barbarzyńców zadane Darkowi Foksowi, Tadeuszowi Piórze, Adamowi Wiedemannowi i Bohdanowi Zadurze.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Wszystko

Wszystko

nagrania / Między wierszami Bohdan Zadura Marcin Świetlicki

W rejs z Bohdanem Zadurą wyruszyli Marta Podgórnik i Krzysztof Siwczyk. Filmowa etiuda do wiersza „Z czego wyrosłem” w reżyserii Anny Jadowskiej.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Dyskusja_Opozycja_poeta_i_narod

Dyskusja „Opozycja Poeta i naród”

nagrania / Z Fortu do Portu Bohdan Zadura Marcin Świetlicki

Czy istnieje opozycja „poeta i naród”? Czego literat może potrzebować od społeczeństwa (i odwrotnie)? Mówią Bohdan Zadura i Marcin Świetlicki, Port Legnica 2002.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Czy_poezja-moze_zmienic_swiat

Dyskusja „Czy poezja może zmienić świat?”

nagrania / Między wierszami Anna Podczaszy Bohdan Zadura Jerzy Jarniewicz Krzysztof Siwczyk Tomasz Broda Zbigniew Machej

Krzysztof Siwczyk, Anna Podczaszy, Bohdan Zadura, Jerzy Jarniewicz, Zbigniew Machej oraz Tomasz Broda o tym, czy poezja to próba „dania w pysk światu”, czy może jego zmiany?

WIĘCEJ
NAGRANIA_Dyskusja_slowa

Dyskusja „Słowa ujemne poetycko”

nagrania / Między wierszami Bohdan Zadura Krzysztof Siwczyk Marcin Świetlicki Zbigniew Machej

Zbigniew Machej, Krzysztof Siwczyk, Marcin Świetlicki i Bohdan Zadura zastanawiają się, czy istnieją słowa o ujemnym potencjale poetyckim. Port Legnica 2002.

WIĘCEJ
RECENZJE_Komentarze_Bohdan_Zadura_Who is who

Who is who

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Autorski komentarz Bohdana Zadury w ramach cyklu „Historia jednego wiersza”, towarzyszący premierze książki Już otwarte, wydanej w Biurze Literackim 25 stycznia 2016 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_O_ksiazce_Bohdan_Zadura_Kto nie ma wisiec

Kto ma wisieć, nie utonie

wywiady / O KSIĄŻCE Bohdan Zadura Monika Brągiel

Rozmowa Moniki Brągiel z Bohdanem Zadurą, towarzysząca premierze książki Już otwarte, wydanej w Biurze Literackim 25 stycznia 2016 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Sposoby-na-zsniecie_4

Rozmowa o książce Sposoby na zaśnięcie

wywiady / O KSIĄŻCE Anna Podczaszy Bohdan Zadura Filip Zawada Jerzy Jarniewicz Joanna Mueller Marianna Sztyma Tomasz Broda Zbigniew Machej

Dzieci zadają pytania autorom i autorkom książki Sposoby na zaśnięcie, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 13 lipca 2015 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Zeby-uwaznie-przeczytac-to

„Żeby uważnie przeczytać to, co w obcym języku mi się spodobało”

wywiady / O KSIĄŻCE Bohdan Zadura Miłosz Waligórski

Z Bohdanem Zadurą, tłumaczem Tragedii człowieka Imre Madácha, rozmawia Miłosz Waligórski.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Bohdan_Zadura_Zgryz

Zgryz

dzwieki / RECYTACJE Bohdan Zadura

Wiersz z tomu Wszystko, zarejestrowany podczas spotkania „Wszystko gubione” na festiwalu Port Wrocław 2009.

WIĘCEJ
ROZNE_Bohdan_Zadura_Kropka-nad-i

Komentarz do wiersza "Hotel Ukraina"

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Autorski komentarz Bohdana Zadury w ramach cyklu „Historia jednego wiersza”, towarzyszący premierze książki Kropka nad i, która ukazała się w Biurze Literackim 22 września 2015 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Kropka-nad-i

Tylko nie mów, że była bez

wywiady / O PISANIU Bohdan Zadura Darek Foks

Rozmowa Darka Foksa z Bohdanem Zadurą o jego nowej książce Kropka nad i, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 22 września 2014 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Klasyk-na-luzie

Emeryt młodym

recenzje / IMPRESJE Bohdan Zadura

Esej Mai Staśko towarzyszący premierze książki Klasyk na luzie Bohdana Zadury.

WIĘCEJ
RECENZJA_Bohdan_Zadura_Zmartwychwstanie-ptaszka

Ius primae noctis

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Autorski komentarz Bohdana Zadury do wiersza Ius primae noctis z książki Zmartychwstanie ptaszka, która ukazała się 17 maja 2012 roku nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Logika-snu

Logika snu wymusza wiekszą precyzję

wywiady / O KSIĄŻCE Bohdan Zadura Malwina Mus

Z Bohdanem Zadurą o książce Zmartwychwstanie ptaszka rozmawia Malwina Mus.

WIĘCEJ
RECENZJA_Bohdan_Zadura_Klasyk-na-luzie

Dwa akapity przy okazji

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Autorski komentarz Bohdana Zadury do książki Klasyk na luzie, wydanej nakładem Biura Literackiego 15 września 2011 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Klasyk-na-luzie

Łagodne monstrum

recenzje / ESEJE Andrij Bondar

Recenzja Andrija Bondara z książki Klasyk na luzie Bohdana Zadury.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Dlugi

Od kuchni

wywiady / O PISANIU Artur Burszta Bohdan Zadura

Rozmowa Artura Burszty z Bohdanem Zadurą, która ukazała się w książce Klasyk na luzie, wydanej przez Biuro Literackie 15 września 2011 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Poeta-metafizyczny

Poeta metafizyczny

wywiady / O KSIĄŻCE Bohdan Zadura

Z Bohdanem Zadurą o książce Psalmy i inne wiersze Tadeusz Nowak rozmawiają Michał Raińczuk i Katarzyna Lisowska.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Rozne-miary-czasu

Różne miary czasu

wywiady / O KSIĄŻCE Bohdan Zadura

Z Bohdanem Zadurą o książce Szkice, recenzje, felietony rozmawia Anna Krzywania.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Historie-wazne-i-niewazne

Jestem takim zajączkiem…

wywiady / O KSIĄŻCE Andrij Bondar Bohdan Zadura

Z Andrijem Bondarem o książce Historie ważne i nieważne rozmawia Bohdan Zadura.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Nocne-zycie

Barbarzyńca w parku

wywiady / O KSIĄŻCE Bohdan Zadura Jarosław Borowiec

Z Bohdanem Zadurą o książce Nocne życie rozmawia Jarosław Borowiec.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Nocne-zycie

Do pełnego szczęścia zabrakło dziewięciu centymetrów

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Autorski komentarz Bohdana Zadury do wiersza Biały anioł z książki Nocne życie, wydanej nakładem Biura Literackiego 21 października 2010 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Rozne-miary-czasu

BEZ KOMENTARZA

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Autorski komentarz Bohdana Zadury towarzyszący premierze książki Wszystko, która ukazała się w Biurze Literackim 1 września 2008 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Wiersze-zawsze-sa-wolne

Kontynent Bohdan Zadura

recenzje / IMPRESJE Andrij Bondar

Esej Andrija Bondara towarzyszący premierze antologii poezji ukrainskiej Wiersze zawsze są wolne w wyborze i przekładzie Bohdana Zadury.

WIĘCEJ
RECENZJE_Bohdan_Zadura_Wiersze-zawsze-sa-wolne

Przedmowa do pierwszego wydania i Dopowiedzenie

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Przedmowa Bohdana Zadury do pierwszego wydania antologii poezji ukraińskiej Wiersze zawsze są wolne, wydanej nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Poeta-metafizyczny

Przygoda wciąż trwa

wywiady / O KSIĄŻCE Bohdan Zadura

Rozmowa Anny Krzywani z Bohdanem Zadurą, towarzysząca wydaniu w Biurze Literackim antologii Węgierskie lato.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Logika-snu

Przypisy

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Autorski komentarz Bohdana Zadury towarzyszący premierze książki Wiersze zebrane (tom 1), wydanej w Biurze Literackim 18 maja 2005 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Rozne-miary-czasu

Och, nie, No, tak

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Autorski komentarz Bohdana Zadury towarzyszący premierze książki Ptasia grypa, wydanej w Biurze Literackim w 2002 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Bohdan_Zadura

Komentarze Bohdana Zadury do wierszy z książki „Kopiec kreta”

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Autorski komentarz Bohdana Zadury do wierszy z książki Kopiec kreta, wydanej w Biurze Literackim w 2004 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura

Prawdę mówiąc

wywiady / O KSIĄŻCE Andrzej Sosnowski Bohdan Zadura

Rozmowa Andrzeja Sosnowskiego z Bohdanem Zadurą, towarzysząca premierze książki Klasyk na luzie. Rozmowy z Bohdanem Zadurą, wydanej w Biurze Literackim 15 września 2011 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura

Na wszelki wypadek

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Autorski komentarz Bohdana Zadury do wiersza Na wszelki wypadek, towarzyszący premierze książki Wiersze zebrane (tom 2), wydanej w Biurze Literackim 8 września 2005 roku.

WIĘCEJ
17_DZWIEKI__Andrij BONDAR__Robbie Williams

Robbie Williams

dzwieki / RECYTACJE Andrij Bondar

Fragment spotkania „Piosenki dla martwego koguta” z festiwalu Port Wrocław 2005.

WIĘCEJ
19_DZWIEKI__Nazar HONCZAR__[czy mnie bawisz czy nudzisz] (dwie wersje)

[czy mnie bawisz czy nudzisz]

dzwieki / RECYTACJE Nazar Honczar

Wiersz zarejestrowany podczas spotkania „Piosenki dla martwego koguta” na festiwalu Port Wrocław 2005. Przekład wiersza czyta Bohdan Zadura.

WIĘCEJ
RECENZJE_Wiersze-zawsze-sa-wolne

Kontynent Bohdan Zadura

recenzje / IMPRESJE Andrij Bondar

Esej Andrija Bondara towarzyszący premierze antologii poezji ukrainskiej Wiersze zawsze są wolne w wyborze i przekładzie Bohdana Zadury.

WIĘCEJ
RECENZJE_Bohdan_Zadura_Wiersze-zawsze-sa-wolne

Przedmowa do pierwszego wydania i Dopowiedzenie

recenzje / KOMENTARZE Bohdan Zadura

Przedmowa Bohdana Zadury do pierwszego wydania antologii poezji ukraińskiej Wiersze zawsze są wolne, wydanej nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Poeta-metafizyczny

Przygoda wciąż trwa

wywiady / O KSIĄŻCE Bohdan Zadura

Rozmowa Anny Krzywani z Bohdanem Zadurą, towarzysząca wydaniu w Biurze Literackim antologii Węgierskie lato.

WIĘCEJ
17_DZWIEKI__Bohdan ZADURA__Australian Open

Australian Open

dzwieki / RECYTACJE Bohdan Zadura

Wiersz zarejestrowany podczas spotkania „Wiersze z gazet” na festiwalu Port Wrocław 2015.

WIĘCEJ
RECENZJE_Impresje_Eseje_Bohdan_Zadura_Wielkie zamkniecie

Wielkie zamknięcie

recenzje / ESEJE Ilona Podlecka

Recenzja Ilony Podleckiej towarzysząca premierze książki Już otwarte Bohdana Zadury, wydanej w Biurze Literackim 25 stycznia 2016 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Wegierskie-lato

Węgierskie lato. Przekłady z poetów węgierskich

recenzje / ESEJE Krzysztof Varga

Recenzja Krzysztofa Vargi z książki Węgierskie lato. Przekłady z poetów węgierskich w przekładzie Bohdana Zadury, która ukazała się 4 maja 2010 roku na łamach „Gazety Wyborczej”.

WIĘCEJ