recenzje / NOTKI I OPINIE

Poeci na Nowy wiek. Rocznik 2007

Roman Honet

Prezentacje najciekawszych debiutantów z rocznika 2007. Wśród wyróżnionych: Kamila Janiak, Przemysław Owczarek, Marcin Perkowski, Jakub Przybyłowski, Jarosław Spuła, Julia Szychowiak i Marek Wojciechowski.

Poeci_na_nowy_wiek Biuro Literackie kup książkę na poezjem.pl

Kamila Janiak, Frajerom śmierć i inne historie

„niewiarygodne jak można nienawidzić. / przykładowo za to, że jest ktoś, a nie, że go nie ma. / można być przy tym niewiarygodnie prawdziwym” – zapisała Kamila Janiak w swoim debiutanckim tomie. W sumie żadna odkrywcza prawda, ale niewątpliwie pewna myśl jest tu na rzeczy. Nienawiść jako warunek obecności, uzasadnienie własnego istnienia bywa dojmująca w jej utworach. Podobnie jak ostentacyjna przekora, bunt wzniecony przeciw stadnej przeciętności, permanentnie eksponowana drapieżność, jak choćby tu: „to nie dla ludzi kopię tę głowę […] to nie dla ludzi odłamuję kości”. Janiak pisze ze swadą, lubi popadać – być może w autoironiczne – zadufanie: „jeżeli jestem wielka, jak to sobie wyobrażam”. Nie obawia się obnoszenia z własnym gustem, choćby był obsesyjny i zdeformowany, nie waha się przed pokazaniem gestu pogardy: „nie szukam zwady, ja gardzę widokiem / milionów bez mimiki na płaskiej twarzy. / mam tak, że nienawidzę wąskich ust” – zapisuje. Śmiało i prosto, choć prowokacyjna wymowa tego fragmentu może okazać się zanadto widoczna. Ale przesłanie pozostaje klarowne: nie musi mi się świat podobać, wy też nie musicie, zwłaszcza że posiadacie jakieś tam właściwości, niby naturalne, ale których ja akurat nie lubię, tak już mam i nic nikomu do tego.

Odwaga i zaciętość, ale też powiedziałbym, że to specyficzny typ autonomii: nieznośnej, wobec świata zawziętej, a wobec dysponentki pożądanej, pozwalającej jej wznieść się ponad pogardzany tłum i utrwalającej ją w sensie destrukcyjnych zapędów, przyznaję, że czasem dość chaotycznych. „swędzi mnie łokieć, / żeby wbić się, dźgnąć przypadkiem” – zapisuje Janiak i zaraz potem dodaje: „można wyjść z domu i pierdolić wszystko”. Kamila Janiak jest wulgarna, zresztą sama sobie nakreśliła odpowiednią autodiagnozę: „jestem złą rybą, słowiańską flądrą”. Nic dziwnego, że w Frajerom śmierć… nie ma wierszy dla pensjonariuszek, skoro „tu kończy się rumieniec, a zaczyna krew”. Tu dobitnie akcentuje się odrazę dla wszędobylskiej i zbytecznej masy, uczestników stadnego życia, którzy „nie podejrzewają / że ktoś ich sprzedał, ktoś zaraz kupi”; tu narcystyczny macho zostaje błyskawicznie oszacowany i spacyfikowany: „niejeden pozazdrościłby kondycji. / lubisz myśleć, że twoje gówno pachnie. / stajesz przed miastem i czekasz na dywan. / zwijają drogi, żebyś mógł się przejść […] jedyne dziecko, jesteś tak odważny, / mógłbyś usunąć ciążę swojej matki”.

„chciałabym najbardziej, żeby człowiek / zdychał, a reszta się patrzyła / i tak do ostatniego zgromadzenia […] chciałabym, ale tak z iskrą, / żeby wszystko poszło sprawnie” – zapisała Kamila Janiak. Poruszające i znaczące dla tej liryki, lecz spotykałem w literaturze poważniejsze rodzaje okrucieństwa, dlatego chciałem przywołać ten cytat nie jako wyraz chęci uczestnictwa w cudzym bólu, ale jako świadectwo wyraźnego podziału, na którym wydaje się ufundowany cały tom. Ów podział jest prosty. Ja – wy. Ja „jestem czarna i mam najpiękniejszy tyłek”, czyli jakakolwiek bym nie była, zawsze pozostanę inna niż wy – ludzie głupi, wtłoczeni w masę, powierzchowni i pełni wad, więc zasługujący na wspomnianą iskrę. Czego by nie powiedzieć, jest to klasycznie neurotyczna postawa artysty wobec społeczeństwa, tyle że wyjaskrawiona, przedstawiona w ekstremalnej postaci. Ale autentyczna. Co prawda Kamila Janiak czasem sprawia wrażenie, jakby pewne gesty wykonywała na pokaz, pod publiczność, lecz nie ulega żadnej wątpliwości, że tkwi w jej poezji coś współcześnie rzadko spotykanego. Żarzy się gniew. Sterczą z niej kanty. Można się sparzyć. Można się skaleczyć.


Przemysław Owczarek, Rdza

Rdza Przemysława Owczarka to dość pokaźny, składający się z dwóch części tom. Bliższa jest mi ta pierwsza, pt. List żelazny, zapewne mój gust to sprawił. Gromadzi głównie zapisy wspomnieniowe, sugestywnie – wobec upływu czasu – podkoloryzowane, odpowiednio skonstruowane – jeśli były epizodami, teraz łączą się w klarowną całość. Tak funkcjonuje mechanika spoglądania w przeszłość, zwłaszcza że jest to spojrzenie przede wszystkim nostalgiczne, a przeszłość – szczęśliwa. Niepostrzeżenie i lekko buduje Przemysław Owczarek mit dzieciństwa. Snuje baśń o świecie nienaruszonym, opowieść o czasie przeszłym, gdy „dzieci wracały z łąk w jednym bucie. sosny / karmiły powietrze, a chłopcy mieli usta lepkie / od mleka, które sączyło się z blizn i sęków. […] koń // skakał z pastwiska / w głęboką czerwień”. Zaludniają go postaci z najbliższego otoczenia autora, który po latach odtwarza w wierszu miniony porządek: to matka, babka czy ojciec, który „marzył / że schwyta wiatr i zamieni go w żarówkę”.

Owczarek posiada nie tyle dar rozpamiętywania, ile umiejętność aranżowania dawnego ładu, jeśli można to tak ująć, powiedziałbym, że w większej mierze przypomina reżysera niż melancholika. Zabiega o dynamikę, przywraca obraz ruchomy, nie zastygły landszaft. Tu nie ma lamentu nad utratą, tu kręci się film o przeszłości. Ma być niepowtarzalnie, bezpowrotnie, ale żywo. Wracają więc zabawy nad wodą, dziecięce strzelaniny w gronie rówieśników – wszystko to dzieje się w chłopięcej żarliwości, gdy – jak zapisał Przemysław Owczarek – „dziewczyny / jeszcze nie wyszły z naszych żeber”.

W tomie Owczarka pojawiają się fragmenty prozy poetyckiej, na ogół także mają charakter reminiscencji. Czasem to dosmaczone w każdym detalu, zmysłowe, niemal idylliczne przedstawienia: „Mężczyźni przynoszą z ogrodu cukinie. Kobiety duszą leczo. Para wymyka się z garnków i goni mgłę na łące. I wtedy niebo mówi do ziemi: „to jest naprawdę ładny wieczór”. Ziemia nie odpowiada, ziemia jest pyszna, ziemia ukryła wszystkie tajemnice w strąkach fasoli”. Czasem relacje, bliższe konkretu: „Kłęby pary. Fiacik rzęzi. Siostra siedzi obok i chlipie w swoje okienko. Mam kwiaty na szybie, a z tej strony szron. Rysuję rycerza. Trójkątny hełm, kopia i koń. Koń trochę jak robak. Nie wyszedł. Dojeżdżamy do Poddębic. Tata wysiada, ściąga z dachu wieniec.”

Druga część Rdzy, pt. Portrety z rtęci, przynosi przekrój – tak opisałbym to w skrócie – właściwości, dziwactw, praw, person i paranoi współczesnego świata. Środek ciężkości został tu zdecydowanie przesunięty na teraźniejszość. Zamiast zrównoważonej narracji spotykamy nagłe przeskoki akcji, na tyle liczne, że zamiast filmu – jest tygiel. I buzuje, kłębi się, jak to w tyglu: Jezus, Allach, Armani, internet, Hollywood, hotele i szpitale, Włosi i Niemcy w turystycznym Krakowie, nawet Ryszard Krynicki. Jak zapisał Owczarek „złoto z wulkanu / albo księga genezis. // a potem rynek i lato z radiem”. W tej części tomu często daje ujście inklinacjom reporterskim, jak choćby tu: „chłopak wracał z wojska. nie miał przedniego zęba”, ale czasem pozwala sobie na wyjście poza ramy naturalistycznego opisu i tworzy poruszające wyobrażenia: „Chrystus od św. Wita. // z jego ran płynie woda i absynt. / wyciąga ramiona, jakby nikogo nie mógł już / dotknąć.”. „słowodajnia” – jak zapisał sam Przemysław Owczarek. Pasuje w sam raz. Nic bym nie dodawał.


Marcin Perkowski, Czarne / białe z odcieniem

Marcin Perkowski posiada nietuzinkową wyobraźnię, dysponuje rozległym i precyzyjnym spojrzeniem, ale sprawia wrażenie jakby w żadnym wymiarze, rzeczywistym czy wyimaginowanym, nie odcisnął osobistego piętna, nic stamtąd nie oswoił, nie przyjął na trwałe. Ani własna fantazja ani realny świat nie sprzyjają mu w kształtowaniu tożsamości odmiennej niż prowizoryczna, rozchwiana. Nie otrzymuje nic stałego, nic, na czym można by się oprzeć, w efekcie nie posiada – i jest to ujmujący brak – pewności siebie, zapewniającej możliwość odważnego wyrokowania czy błyskotliwość na popis. Bohater w jego wierszach został wyposażony w szereg określonych właściwości, lecz okrzyknięty, natychmiast rozprasza się, ucieka w tłum, wtapia się w tło: „gdy ktoś woła: Marcin! Marcin! – to / kilka martwych twarzy obraca się i wszystkie są blade, bez słońca”. Atrybuty i nazwy okazują się iluzoryczne, nie stanowią wyłącznej własności, nic prywatnego pod sobą nie kryją.

Świat w liryce Marcina Perkowskiego nie zapewnia podstaw do wznoszenia trwałych struktur, może w ogóle wyklucza samą możliwość konsekwentnego działania: jest zniekształcony, irracjonalny, daleko mu do tworzywa czy fundamentu; poddany złośliwej, odurzającej personifikacji, przypomina dziecko maniakalnie zajęte zabawą: „Świat wychyla się zza krzaka, strzela z wiatrówki / do pomarańczowych ptaków, które dopiero po wszystkim // okażą się być plamą nagietków. Pusta klatka spada na koty, / a one palą się w słońcu. Psy gryzą ogrodowe węże”. Podobny personifikujący zabieg spotkał śmierć, która: „na dziecięcym rowerku zwozi tu białe kartki.” Nic zaskakującego, że wobec tego obłąkanego towarzystwa sam autor ma problemy nawet ze wskazaniem miejsca swojego pobytu. Urokliwie przedstawione problemy, jak dla mnie. Przemieszcza się w czasie i przestrzeni, nie ustaje w podróży, trwa w wahaniu. Czasem zadaje nieoczekiwane pytania: „Czyżbym był na uczcie // Baltazara i kto tajemniczą ręką napisał na ścianie pałacu: / policzono, zważono, rozproszono?”, czasem sam próbuje wytyczyć odpowiednie terytorium, przymierzyć uniform: „Jestem myśliwym na śniegu. I jeśli na mnie patrzysz, / nie wiesz nawet, ile psów za mną idzie”.

Mnóstwo miejsc, obrazów. Mnóstwo drgań. Ale „Żrę to wszystko // i chudnę” – zapisuje Perkowski i choć nie wiem, czy odpowiedniejsze byłoby tu ubolewanie nad poważnym dramatyzmem tej sytuacji, czy należy przypisać to wyznanie ironii, to jest widoczne, że ów świat, miejscami sam pełen przepychu, nieskłonny jest, by zaoferować bohaterowi udział w swojej obfitości. Szczęśliwie ten porusza się także w obszarach nie tak skomplikowanych, jeśli chodzi o wymiar wyobraźniowy. Czasem wystawi trzeźwą, lecz zabawną autodiagnozę: „Jak dotąd wzbudzałem jedynie zainteresowanie kobiet / o mocno zachwianych lub całkowicie zniszczonych relacjach / z własnym ojcem. A jest to szeroki i wiecznie pączkujący rynek, / prakosmos z wielkim prawybuchem”, czasem przywoła ironiczny rozrachunek ze wspomnieniami z dzieciństwa: „Jestem / rozczarowany, // prawie tak jak w momencie, kiedy Pan Samochodzik okazał się / ormowcem.” Podczas czytania debiutanckiego tomu Marcina Perkowskiego można posmakować chaosu rzeczywistości, pozbawionej konwencjonalnego porządku i skrojonej na podobieństwo baśni, można się uśmiechnąć, ostatecznie można: „w zetknięciu z ziemią / poczuć się na miejscu”. Niemało, trzeba przyznać.


Jakub Przybyłowski, Ballady i romanse

W pewnych sytuacjach pytania o tytuł bywają przesądzone, tak jest w przypadku Ballad i romansów Jakuba Przybyłowskiego. Z kardynalnych powodów. Skąd zatem to bijące w oczy, w żaden sposób niezmienione zapożyczenie? Z przekory? Być może, Przybyłowski czasem jest krotochwilny, trzyma się go żart, skłania się ku ironii. Dla prowokacji? Niewykluczone, w niektórych wierszach widać, że dąży do skupiania uwagi na swojej osobie, eksponuje ja, demonstracyjnie podsuwa czytelnikowi pod nos własne ego – słowem, lubi paradę. Ale kusi mnie możliwość poważnego potraktowania tego tytułu, intryguje pytanie, co by się wtedy stało? Są racje ku temu. Weźmy następujące wersy: „Tak, ta pora roku delikatnie kryje niebo akrylem. Ciche podchody, / skradanie się wąskimi uliczkami Powiśla trwa. Ta jesień opada powolutku, / z jakąś niemożliwą asekuracją, na dłonie i powieki / zmęczone tymi kilometrami na trakcji. Później jest bezpieczniej, / wcześniej już nie istnieje, „Chodź, chodź na spacer // póki jeszcze nie pada, a liście w parkach są nie uprzątnięte”. Mamy tu do czynienia z zapisem o rodowodzie bezdyskusyjnie romantycznym, pod względem obrazowania może w skamandryckim, czyli współcześniejszym wydaniu, ta aura tutaj i sugestywny sposób jej podania może przypominać wiersze Wierzyńskiego o Mickiewiczu albo Lechonia o Warszawie. Zwłaszcza że w utworach Przybyłowskiego, prowadzonych sążnistą, lecz elegancką frazą, czasem zawierającą dialogi, daje się stwierdzić występowanie pewnego oddziaływania, niewidzialnego i nadprzyrodzonego, ale efektywnie wpływającego na rzeczywistość, jak choćby tu: „Z głębokiego cienia wyłania się dłoń i chwyta”.

Warto zachować odpowiednią dozę trzeźwości, pora odstawić na bok sens drążenia znaczącego tytułu i powiedzieć wyraźnie, że Przybyłowski nie prowadzi dialogu z romantykami. Ale to nie znaczy, że nie używa romantycznych zabiegów, oczywiście w odniesieniu do współczesnego świata. Do jego własnego, najbliższego otoczenia. „wspominając Fatimę, Lourdes, Loretto, / napiszę powoli jeden wiersz o Ursynowie. / Miejscu, gdzie zdarzają się cuda” – zapisuje – „mikropielgrzymki osiedla / Natolin – Wyżyny do nocnego”. Klasyczne przykład romantycznej techniki: miejsce akcji zostało precyzyjnie określone, ale też pojawiły się mitologizujące inklinacje. Przyznaję, że nieznaczne, żadna nadnaturalna ingerencja nie miała tu miejsca, ale to należy zapisać na konto świadomości autora.

„Świat to wspaniałe akwarium” – zapisał Jakub Przybyłowski i niewątpliwie intrygujący jest ten jego świat, a sama przestrzeń jego wierszy jest imponująca. Podobnie jak to, co w niej robi. Przybyłowski z obserwacji zwyczajnego, intymnego zdarzenia potrafi wyprowadzić zapadającą w pamięć frazę: „Tej nocy padał śnieg. Ale to nieistotne. We śnie oddychałaś”. Z oczekiwania na przystanku wywołuje poruszającą refleksję: „marzę o pięknych powrotach, dawno niewidzialnych przyjaciół, // o długich chwilach milczenia, o wspominaniu znajomych zmarłych / na przejściu dla pieszych. Wołam psa, / pod czterema warstwami ubrania mieszka deszcz”. Wspomnienia osobiste, tu powstałe w efekcie wizyty w szpitalu, to przejmująca, czysta liryka: „Pamiętam, że korytarz, że był cichy, chłodny, jakby pod wodą na wielkiej głębokości. / I usłyszałem śmiech, i nagle niebo. I oczy zaszły mgłą”. Przybyłowski pisze i o Polsce, i o telefonach komórkowych, o urzędach i piosenkarkach, spacerowaniu po parkach i wyjazdach po alkohol do sklepu nocnego – i ta rozległość tematyczna, ta rekwizytorska rozrzutność wcale czytelnika nie nuży. Męczy się ewentualnie sam autor i daje temu przekonujący wyraz: „Męczę się nocami, / dlatego otwieram usta i mówię w ciemność: / cicho, do siebie, do środka, do wewnątrz”. Ja osobiście czuję się niezmęczony i czekam na następny tom Przybyłowskiego.


Jarek Spuła, czysty chłód

czysty chłód – skromna, poruszająca kronika życia prowincjonalnego. „Przystanek na prowincji” – tytuł znajdującego się w tomie wiersza Jarka Spuły mógłby posłużyć tu za wymowne podsumowanie całości. Owa prowincja jest oglądana z dwóch perspektyw. Wewnętrznej – tu dominuje cykliczność wydarzeń, cała ta egzystencja mieszkańców miasteczek czy wsi opisywanych przez Spułę jest zaplanowana, mieści się w szczegółowo określonych ramach: „życie zaczyna się w poniedziałek / kończy w sobotę”. Zewnętrznej – tu pojawia się melancholijne zapatrzenie, tu ma swoje źródło obojętność osamotnionego obserwatora, wędrowca pozostawionego samemu sobie, czasem – jakby ze znużenia czy z nawyku – bawiącego się przypadkowym przedmiotem: „wracając przez łąki / rzucam nożem / raz po raz myśląc o tym / co śniło mi się / tej nocy // nóż wpada / w wysokie trawy / nie ma go”. Nie ma także ruchu. Nie w bezpośrednim otoczeniu. Właściwie pozostaje samo obserwowanie, w prowincjonalnej optyce Jarka Spuły wszystko, co przybywa z daleka, zjawia się wyłącznie po to, by zaraz znowu zniknąć w oddali: „nawet jadący samochód / jest by oddalić się zniknąć”, czasem na moment zostawiając jakiś blask, wyświetlić jakiś fantasmagoryczny obraz: „rdzawożółty osobowy do Katowic / przetacza się w głąb widoku / unosząc niewidocznych podróżnych // na kliszy jego brudnych szyb / film o słońcu”.

„każdy domek poletko drzewo / ma swój wyraźny / dla oka / kontur // to co na horyzoncie / jest zbyt gorliwie odwzorowane / by mogło jeszcze należeć / do tego świata” – zapisał Spuła. Znakomita diagnoza prowincjonalnego rozumowania, gdzie realne jest wyłącznie to, co bliskie, a to, co odległe – niepewne, sztuczne, odwzorowane. Być może tam, w oddali, sprawy mają się w odmienny sposób, ale nie chce się nawet iść i sprawdzać. Nie warto. Po co? W maleńkim świecie Spuły nawet czas ma specyficzny bieg, płynie wolniej, być może na potrzeby lirycznego kadru, być może w tej przestrzeni po prostu jego tempo ma taką naturę: „trwa łyk pijaka wiadomość w radio // żaden ze skaczących wróbli nie wzbił się w powietrze
// wszystko odmienione”.

Na prowincji jest bezpiecznie. Jest nużąco. Ale Spuła nie pisze wierszy o nudzie, to nie jest zblazowany melancholik wyrzekający na miejsce, w którym się znalazł. Przeciwnie, obserwowane przez niego niby zwyczajne sytuacje czasem okazują się tajemnicze – oprócz wszystkich charakterystyk, zwykle łączących się z pojęciem prowincji, pozostaje jeszcze jedna ważna rzecz. Magia. Spuła potrafi ją zauważyć, wykrzesać: w oddali kobieta / w białej sportowej kurtce / spaceruje / stuka kijkiem o piasek / poryw strzępi jej siwe słowy / wraz z nią przychodzi pytanie i odpowiedź // dlatego przyszła tu w zimny dzień / właśnie teraz / co w niej jest”. A może wyłącznie tam – z dala od zgiełku wielkich miast, świateł, anonimowego tłumu, można uzyskać „to poczucie że jest się wnętrzem łódki / kołysanej w ciemnym zakolu // głuche uderzenia o burtę czy dno / pnia kości kamienia nie wiadomo czego”. Podobnie dzieje się w pewnym wierszu, gdzie Jarek Spuła opisując zwykły dzień, ze śniadaniem, pracą robotników za oknem, grającym radiem, kończy go przejmującą pointą: „kiedyś będzie mi go brakować najbardziej / będę wył dajcie dajcie mi jeszcze choć jeden dzień / jeden tylko jeden choćby i taki jak ten!” – i to jest to jeden jedyny raz, kiedy podnosi głos.

czysty chłód to zbiór dość lapidarnych wierszy. Na wskroś autentyczne, wymagają uwagi, ogromnego skupienia. Dzięki nim można zobaczyć, jak „światło przylega wiernie / do powierzchni ziemi i rzeczy // mija równowaga / między życiem a snem”.


Julia Szychowiak, Po sobie

„i ja ciągle żywa” – tak brzmi końcowy fragment pointy pierwszego wiersza w debiutanckim tomie Julii Szychowiak. Problemy fundamentalne: z istnieniem, z ujawnieniem i uzasadnieniem swojej obecności wobec innego i rozpoznaniem jej wobec samej siebie, potyczki z fizycznym i językowym wymiarem tej obecności – tak odczytałem dominujące tematy w Po sobie. „Jestem widoczna, póki sen mną kaszle, / dopóki cień wsparty jest ciałem” – zapisała Szychowiak, a ja, po przeczytaniu tej obrazowej frazy, zastanawiałem się, dokąd zmierza bohaterka tej enigmatycznej liryki, myślałem o położeniu wektora wskazującego kierunek jej marszu. Być może jest to próba wyswobodzenia się od tego, co cielesne, przynależne do fizyczności pojmowanej negatywnie, jakby ta wciąż tląca się iskra, strzęp życia, blokował, uwierał, zatrzymywał. Ale przed czym? Przed zaniebyciem? Autodestrukcją? Poważne słowa. Ale też poważnie się nad nimi zatrzymywałem, choćby na widok zapisów tego rodzaju: „Nie przeszkadzaj mi wchodzić w obcy świat, / nie miałam nigdy ciała”. Jak gdyby niewidoczna siła przemocą trzymała bohaterkę w niepożądanym miejscu czy wymiarze, jakby istniało coś, co zabrania, ogranicza – odmawia jakiegoś ważnego prawa do dysponowania swoim ciałem, w wielu wierszach także – swoją własną mową. Jakby nie można było ustać w wycofaniu, wciąż uparcie ponawianym geście odchodzenia. „To, że odchodzę powoli, / nie znaczy, że zdążę zawrócić. / Rozejrzyj się, mnie jeszcze tu nie ma. // Tam mnie boli” – zapisała Julia Szychowiak, co odebrałem jako sygnał ewidentnej ucieczki, wymykania się, tyle że powolnego – nie nagłego aktu, ale trwającej przewlekle czynności i może przez to boleśniejszej. Dokąd ta ucieczka? Może wyrokowanie nie ma sensu. Może sama autorka kładzie nacisk nie na wiedzę, ale na sam proces. Może na zasadzie – byle nie tu.

„Nie pamiętam tej kobiety, w której chodzę / i z którą sypiam. Cudzym oddycham, w cudze / włosy wsuwam dłonie. Kim piszę, / kim będę to czytać?” – tu pojawia się znowu: niedwuznaczne poczucie obcości wobec samej siebie, i nie ma tu żadnego flirtu, to nieprzypadkowe, ale głęboko przemyślane albo głęboko odczuwane odczucie nieprzystawalności do siebie albo wyraz jakiegoś – w trudzie to sobie wyobrażam – karkołomnego autozapożyczenia. Pojawia się też – to chyba znacząca pożywka dla liryki Julii Szychowiak, wynikająca z obszernego tematu w literaturze – na rozmaite sposoby drążone zagadnienie nieważności i nieadekwatności słowa, zarysowuje się kwestia pamięci, funkcjonującej autonomicznie, żaden tam układ posłusznych neuronów czy zdolność, do której w każdej chwili można się odwołać, ale nieobliczalna, wyzwolona spod kontroli siła: „Do kogo mówiłam, jakie to były słowa? / Byłyby inne, gdyby zapisać można / ten głód i strach, to nic, w którym tkwi mowa.”

„Bóg rzucony na wodę, niemy chłopiec” – zapisała Szychowiak. Jeżeli można pozwolić sobie na zrównanie boskości z doskonałością, wtedy należałoby założyć, że język stanowi atrybut niedoskonałych. Wahających się. Zmuszonych do tłumaczenia się: z czegoś, z siebie, z kogoś wobec czegoś, siebie czy kogoś. Bóg w liryce Julii Szychowiak nie potrzebuje języka. Może ze względu wspomnianą właściwość, przypisaną – zwróćmy uwagę – również dziecięcemu milczeniu – a może dlatego, że nie ma nam nic do powiedzenia. A na pewno nie słowami. Więc jak? Nie mam pojęcia. W każdym razie wszystko wskazuje na to, że słowo jest martwe. Nieprzydatne. W swojej naturze – autonomiczne, ale użyte przez nas, w seryjnym wydaniu – bezpowrotne, trupie. Jak zapisała Julia Szychowiak: „To, co z nas wypełza, nie wróci. Martwe / nie zakwita.”


Marek Lobo Wojciechowski, Suplement

Suplement Marka Lobo Wojciechowskiego w moim odczytaniu traktuje przede wszystkim o tęsknocie i samotności. Wojciechowski pisze prosto i dlatego znajdujemy tu prosty rodzaj tęsknoty: za czasem przeszłym. Za dawnymi miejscami. Może chodzi o czas dzieciństwa, może o czas spędzony wśród znajomych, w oswojonych rejonach, zaludnionych przez swoich, tak jak pojawiający się w pewnym wierszu rybak Leon czy „Głupi Franek”, który zginął, gdy „Przejechał go / samochód, jeden z trzech, które tu widywali.” Czas ów – co zapisał sam Wojciechowski -„tuli się jak miękkie zwierzę. On jest w całości twój. / Tak, jakby wymyślony dla ciebie i tych kilku osób, / wśród których idziesz, z którymi trwasz.” Tkwi tu poruszająca prawda o samym życiu, upływającym właśnie tak – w otoczeniu kilku osób, z którymi – jeśli nie chce się udawać, silić się na sprostanie jazgotowi teraźniejszości, udawać przylepnego brata-łatę, błazna – idzie się i trwa. Zapamiętale. Do końca. Z całą prostotą.

Marek Lobo Wojciechowski jaskrawo pokazuje, na czym polega różnica pomiędzy życiem wśród ludzi, a mieszkaniem wśród ludzi. Widzi ją świetnie i ubolewa nad nią. „Życie zaklęte w ściany. Rzesza nieznajomych, / zespawanych jedynie oddzielnym adresem, / oddechem, krzykiem, snami błądzącymi skrycie / poprzez schematy schodów, przez spiętrzenia ciągów, / samotnymi jak oni. Bezimienni, obcy, / poza miałkim uśmiechem podczas jazdy windą / nic o sobie nie wiedzą” – obrazy pomieszkiwania w wysokościowcach kontrastują z pejzażem współczesnych, dziś wyludnionych, ale pamiętających odmienne czasy, miasteczek czy wsi, gdzie „Pruskie mury trwają w ordnungu – / milczący strażnicy czasów / pamiętających psy, dzieciaki, stada wron, / stada krów, miód i mleko, / mleko i miód”.

Tyle że tamtego świata już nie ma, przepadł bezpowrotnie, wspólnotę i spokój pochłonęła współczesność, przemielił upływ lat, zaszczuło życie masowe, gdzie „tysiące podzespołów / czeka na swoje papu, wtłoczone w obudowę / będą szczęśliwe, w masie sens i życie”. Teraz nawet „dzieci niepostrzeżenie zapadają / na dorosłość, na którą nie ma lekarstwa”. „dzieci /stają się naszymi władcami” – kontynuuje Wojciechowski, co można odbierać jako stwierdzenie zmiany w obrębie ważnego paradygmatu, może nawet osobiście dotkliwie odczuwalnej, ale można je też odczytać przez pryzmat myśli Goethego, według którego starość powinna mieć szacunek dla młodości, co mogłoby rzucić ożywcze światło na odmienne pola interpretacyjne tego zapisu.

Marek Wojciechowski, ustawiony wobec świata, który staje się coraz bardziej obcy, od którego coraz wyraźniej odstaje, nie znajduje wytchnienia także w samym pisarskim geście. Nuży go. Pisanie nie stanowi ucieczki, nie utylizuje uwierających elementów rzeczywistości. Zbyt dużo zawiera blichtru, sztuczności: „Piszę wiersz, / silę się na efekt, trwonię czas. // Wziąć w dłoń kielnię, młotek, proste narzędzia.” Z kolei wobec osamotnienia bohater jego wierszy – i żartobliwie, i wstrząsająco – zdaje się na wyobraźnię: „Potem przetańczymy przedpokój, zawiniemy / dywany w locie, obudzimy fotografie, / przewiniemy się przez brzegi łóżka i / obudzę się sam w obojętnej pościeli, bo / wymyślone kobiety nie mówią dzień dobry”.

Tak to się sprawy mają w Suplemencie Wojciechowskiego: prosto i przejmująco. Bez wstydu przed okazywaniem elementarnych uczuć, tu nie ma niepotrzebnych komplikacji. Marek Lobo Wojciechowski wie, że poważnych rzeczach nie warto majstrować. Ale nie przytłacza powagą, nie tłamsi czytelnika. Może w pragnieniu, żeby ten zatrzymał się na moment i poświęcił mu nieco czasu, zanim – jak sam zapisuje – „wyliżę ślad po sobie, pójdę / w być może. W dym. W mgłę”. Warto się zatrzymać i poświęcić mu ten czas.


Wiersze nominowanych autorów

Kamila Janiak

iskra

chciałabym najbardziej, żeby człowiek
zdychał, a reszta się patrzyła
i tak do ostatniego zgromadzenia.

niech zdycha, a oni niech patrzą,
a potem do ostatniego zgromadzenia,
niech giną, reszta niech sobie patrzy.

chciałabym, ale tak z iskrą,
żeby wszystko poszło sprawnie.


Przemysław Owczarek

Marianna w pokoju z witrażem

 (do obrazu Johna E. Millais)

ssie mnie to życie. nigdy nie myślałam
jak bardzo jest obce. pewnego dnia
skurczy się i zwinie. memento.

na podłodze liść, w oknie Gabriel
zwiastuje Marii królestwo bez końca.
od lat mieszkały tu kobiety, przy nadziei
że szczęśliwe rozwiązanie jest tajemnicą
której nie przeniknie nawet światło
witraży.

moje dziecko wije się w promieniach
jesieni. słońce pachnie imbirem
jak koszula Jana, gdy wraca z targu.

w porcie cumują statki z korzeniami.
wiatr goni ku brzegom ławice dorsza
a chmury toną w cynie jak misy z Delft.
chcę wina i ryb, pereł i sukna. płać, jeśli
chcesz syna. wszystko

jest przeciw kobiecie, ale gdy pojmie
zachwyt męża, położy na nim stopę.

tak powiedział ten malarz
który uwierzył, że jest
Vermeerem.


Marcin Perkowski

Gadanie

nasze rozmowy już po wszystkim. nasze rozmowy, kiedy ty
już nie chcesz więcej – a ja chcę powrotów z niemożliwych
miejsc. mamy dwie wielkie armie wzajemnych pretensji. mamy

sztandary, dziwne rodzaje broni. posiadamy wbite w ciała
legendarne przedmioty pogańskich bogów. przez bandaże
przecieka psia krew. przez oczy przebiegają plany miast,

mapy okolic i balkony, z których strzela się niemożliwie daleko.
z procy się strzela. zamiast kamieni wkładając serca, owoce,
świeżo oberwane guziki. teraz, kiedy już walka ma się dobrze i

kobieta z mężczyzną gotowi są na kilka dłuższych zdań, lubimy
patrzeć w sufit, lubimy widzieć na nim całkiem różne konstelacje
gwiazd. pragniemy wyjmować z siebie wszystkie niedokończone

śmierci.


Jakub Przybyłowski

K. P.

Teraz pakujesz do walizki kosmetyki,
resztki perfum które dostałaś na gwiazdkę trzy,
lub cztery lata temu, od chłopca, którego imię przepadło gdzieś
w zakurzonym archiwum pamięci. Powietrze
jest pełne trzasków i zakłóceń. Chwila nieuwagi
mogła kosztować cię parę tysięcy polskich nowych złotych,
ale znalazłaś bilet w kieszeni jesiennej kurtki. Nie weźmiesz jej,
gdyż ubranie na przyszły jesienno – zimowy sezon, kupisz już na miejscu.
Tam, kochana.

I nie jest ważne, co to za miejsce, i gdzie wylądujesz:
Heatrow, New York I, czy Dublin, ale milczenie
całego mieszkania, cicha stypa przed burzą łez. Majtki,
staniki, spódnice, spodnie, bluza (ta niebieska), sprawdzasz
listę, a z każdym punktem stygnie radość, jak poranna kawa,
bo przecież nie pijesz kawy na pusty żołądek. A może – z kuchni
krzyczy mama – weźmiesz ogórki, jest słoik! Tam nie będziesz miała
dobrych ogórków. Ma na myśli polskie. Nie mamo, nie – odpowiadasz
i ciszej, jeszcze ciszej mówisz – nadbagaż. Kochana, a niebo?

Niebo jest czyste, błękitne i wciąż tak samo odległe.
Wyobrażasz sobie start i wejście tak ostro do góry,
że ciśnienie wbija pasażerów w fotele i naraz ze wszystkich stron,
kłęby chmur, szron osiada na okienkach i choć temperatura wewnątrz
maszyny nie zmienia się, jest jednak zimniej. Kochana, czym się tak martwisz?
Samolot w końcu wchodzi w stratosferę i wszystko: chmury, szron, ziemia i rodzina,
twój pokój, płyty Cd i karta Sim, którą miałaś wziąć na pamiątkę, zostaje w dole,
trochę za tobą. I jest tylko przestrzeń z delikatnie zarysowanym krzywym marginesem
horyzontu, a nad nim piękny, jasny księżyc na jasnym tle.

Kochana, teraz musisz się ocknąć, tak mi przykro. Przez pół nocy wymiotowałaś
powtarzając: przepraszam, przepraszam, przepraszam – ktoś trzymał cię za włosy.
Masz takie zmęczone oczy, jesteś blada, dłonie mocno zacisnęłaś na udach.
Przestań.

Wstajesz, zapinasz walizkę i idziesz do łazienki. Spod szafki wyciągasz wagę, stajesz i:
52 kilo (trzeba chyba coś zrzucić), schodzisz, bierzesz walizkę
i stajesz ponownie, więc co jeszcze może pomieścić? Może pamiętnik, książkę,
słoik ogórków, lub pluszowego zajączka? Cokolwiek
weźmiesz, idąc korytarzem do samolotu, samotna w tłumie,
porazi cię to, że (i nie jest ważne, naprawdę, czy jesteś
chłopcem, czy dziewczynką i dokąd lecisz, i czy zginiesz w Afganistanie,
czy w Irlandii, w Tesco pod puszkami groszku) wszystko, co jest cenne
zostawiasz przed linią odprawy. Cały ten burdel, do którego bądź, co bądź
czujesz sympatię. I mnie, kochana, mnie. Pamiętasz jeszcze moje imię?
Po dwudziestu czterech latach kochana,
kochana polsko.


Jarosław Spuła

Przystanek na prowincji

mężczyzna który zaczyna się starzeć
czeka na placyku dla autobusów

każda bruzda jego twarzy
jak pęknięcie granica bez przejścia

suchymi liśćmi wiatr skrobie na asfalcie wykresy
według których skręcają się korzenie konary
sosen buków i splątane życiorysy
mieszkańców tych okolic

wszystko to ornamenty fizyki
w słońcem oślepionych oczach
i gwałtowny
ład i spokój


Julia Szychowiak

Nie tak

Sierpień w kolorze żelaza, kiedy krzyże,
krzyże obejmują ciebie. Czarne dookoła.

Twoje ryby są głodne, Panie, ze szkła usypane,
leżą w ciemnym piasku, także moje słowa.

Odeszłam na moment i pusto mi po sobie.


Marek Wojciechowski

jedynak

Jeździ czasami do lasu pachnącego mgłą, wrzosem i mchem.
Nie jest sam. O kilka drzew dalej cień córki jego matki, tej
której nigdy nie było.

Obserwuje jak matka uśmiecha się do niej w Wigilię, do pustego talerza.
Rozmawiając z nim niechętnie marszczy brwi i ma nieobecne spojrzenie.
Podobno (tak mówiła ciotka) ubierała go w sukienki, kiedyś.
Nie pamięta.

Jego siostra, ta co jej nie ma, jest piękna i mądra. Nie to co on. Skrzypi schodami, gdy są w
kuchni, przegląda zdjęcia w pokoju na górze. Śpi
w jego łóżku. Matka czyta między wierszami listy od niego/od niej
i ogląda księżyc w telewizji.

Zwykle robią o kilka słoików grzybów więcej, ustawiają
pieczołowicie na półkach. Powoli ciemnieją, czekając.

O AUTORZE

autorzy_leksykon_300x300_Honet
Roman Honet

Urodził się w 1974 roku. Poeta, w latach 1995-2008 redaktor dwumiesięcznika „Studium” oraz książek publikowanych w bibliotece tego pisma. Wydał tomy: alicja (1996), Pójdziesz synu do piekła (1998), „serce” (2002), baw się (2008), moja (wiersze wybrane, 2008), piąte królestwo (2011), świat był mój (2014). Redaktor antologii Poeci na nowy wiek (2010) i Połów. Poetyckie debiuty. Współredaktor Antologii nowej poezji polskiej 1990-2000 (2004). Nominowany do Nagrody literackiej Nike 2009, Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius 2009 oraz Nagrody Literackiej Gdynia 2012. Laureat (ex aequo z Jackiem Podsiadło) Nagrody im. Wisławy Szymborskiej 2015 za tom świat był mój. Jego wiersze tłumaczono na angielski, duński, hiszpański, litewski, niemiecki, norweski, rosyjski, słoweński, ukraiński, słowacki, włoski. Prowadzi zajęcia w SLA na Wydziale Polonistyki UJ.

powiązania

04_RECENZJE__Roman HONET__Poezja z nagrodami świat był mój

Poezja z nagrodami: świat był mój

recenzje / KOMENTARZE Roman Honet

Roman Honet odpowiada na pytania w ankiecie dotyczącej książki świat był mój, wydanej w Biurze Literackim 28 kwietnia 2014 roku, a w wersji elektronicznej 5 grudnia 2018 roku. Książka ukazuje się w ramach akcji „Poezja z nagrodami”.

WIĘCEJ
19_DZWIEKI__Roman HONET__rzeczy używane

rzeczy używane

dzwieki / RECYTACJE Roman Honet

Wiersz z tomu świat był mój, zarejestrowany podczas spotkania „Odsiecz” na festiwalu Port Wrocław 2015.

WIĘCEJ
20_NAGRANIA__Kacper BARTCZAK, Martyna BULIŻAŃSKA, Roman HONET, Szymon SŁOMCZYŃSKI, Maciej JAKUBOWIAK_Symulacja świata

Symulacja świata

nagrania / Stacja Literatura Kacper Bartczak Maciej Jakubowiak Martyna Buliżańska Roman Honet Szymon Słomczyński

Spotkanie autorskie w ramach festiwalu Stacja Literatura 22, w którym udział wzięli Kacper Bartczak, Martyna Buliżańska, Roman Honet, Szymon Słomczyński i Maciej Jakubowiak.

WIĘCEJ
20_NAGRANIA__John ASHBERY__Tribute to John Ashbery

Tribute to John Ashbery

nagrania / Stacja Literatura Asja Bakić Bagio Guerra Bogusław Kierc Dawid Mateusz Joanna Mueller John Ashbery Kacper Bartczak Llŷr Gwyn Lewis Lynn Suh Marcin Sendecki Radosław Jurczak Roman Honet Ryan van Winkle Szymon Słomczyński Tomasz Bąk

Spotkanie autorskie „Tribute to John Ashbery” w ramach festiwalu Stacja Literatura 22.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Joanna ROSZAK__Poczucie łączności

Poczucie łączności

wywiady / O KSIĄŻCE Joanna Roszak Roman Honet

Rozmowa Romana Honeta z Joanną Roszak, towarzysząca premierze książki Przyszli niedokonani, wydanej nakładem Biura Literackiego 5 lutego 2018 roku.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Roman-HONET-__Abc

W literaturze zawsze zostaje się w tyle

wywiady / O KSIĄŻCE Jakub Winiarski Roman Honet

Rozmowa Jakuba Winiarskiego z Romanem Honetem, towarzysząca premierze książki ciche psy, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 21 sierpnia 2017 roku.

WIĘCEJ
04_RECENZJE__Roman_HONET___matka-współczesna

matka współczesna

recenzje / KOMENTARZE Roman Honet

Autorski komentarz Romana Honeta w ramach cyklu „Historia jednego tekstu”, towarzyszący premierze książki ciche psy, wydanej w Biurze Literackim 21 sierpnia 2017 roku.

WIĘCEJ
DZWIEKI__jabłonie

jabłonie

dzwieki / RECYTACJE Roman Honet

Wiersz z tomu świat był mój, zarejestrowany podczas spotkania „Odsiecz” na festiwalu Port Wrocław 2015.

WIĘCEJ
21_NAGRANIA__Roman HONET__[moja mała przyjaciółka...]

[moja mała przyjaciółka…]

nagrania / Złodzieje wierszy Roman Honet

Wiersz z książki baw się. Klip zrealizowany w ramach konkursu „Etiuda z wierszem” dla studentów wrocławskiej ASP.

WIĘCEJ
UTWORY_honet

Wiersz na święta: kołyska dla króla

utwory / zapowiedzi książek Roman Honet

Poemat pochodzi z książki Ciche psy Romana Honeta, która ukaże się w przyszłym roku w Biurze Literackim.

WIĘCEJ
WYWIADY_honet

Milczenie, powrót, śmierć, dzieciństwo

wywiady / O KSIĄŻCE Grzegorz Czekański Roman Honet

Z Romanem Honetem o książce baw się rozmawia Grzegorz Czekański.

WIĘCEJ
RECENZJE_honet_komentarz

otworzyłem sen nie mój, lato 1991. golden boy

recenzje / KOMENTARZE Roman Honet

Komentarz Romana Honeta do wierszy „otworzyłem sen nie mój” i „lato 1991. golden boy” z tomu baw się, który ukazał się nakładem Biura Literackie 9 czerwca 2008 roku.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Otworzylem_sen_nie_moj

Otworzyłem sen nie mój

dzwieki / RECYTACJE Roman Honet

Wiersz z tomu baw się, zarejestrowany podczas spotkania „Moje likwidacje” na festiwalu Port Wrocław 2009.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Baw_sie

baw się

nagrania / Między wierszami Roman Honet

Joanna Orska, Agnieszka Wolny-Hamkało i Radosław Wiśniewski o czwartym tomie poetyckim Romana Honeta; rozmowa z Autorem oraz klip do wiersza „Korona” w reżyserii Anny Jadowskiej.

WIĘCEJ
NAGRANIA_Moja_mala_przyjaciolka

[moja mała przyjaciółka…]

nagrania / Złodzieje wierszy Roman Honet

Wiersz z książki baw się (2008). Klip zrealizowany w ramach konkursu „Etiuda z wierszem” dla studentów wrocławskiej ASP.

WIĘCEJ
Kolektyw_krytyczny__Miedzy_wierszami__Miedzy_nami_2009__Barbarzyncy_czy_nie

Dyskusja „Barbarzyńcy czy nie. Dwadzieścia lat po przełomie”

nagrania / Między wierszami Bohdan Zadura Darek Foks Dariusz Nowacki Justyna Sobolewska Krzysztof Jaworski Piotr Czerniawski Piotr Śliwiński Roman Honet

Port Wrocław 2009: wypowiedzi Dariusza Nowackiego, Piotra Śliwińskiego, Justyny Sobolewskiej, Piotra Czerniawskiego, Darka Foksa, Krzysztofa Jaworskiego, Bohdana Zadury, Romana Honeta.

WIĘCEJ
RECENZJE_sebyla.pg

Czytajcie sami

recenzje / ESEJE Roman Honet

Recenzja Romana Honeta z książki Dialog w ciemności Władysława Sebyły w wyborze Wojciecha Bonowicza.

WIĘCEJ
RECENZJE_opisywanie_pobytow

Opisywanie pobytów w kolejnych systemach wartości i systemach obłudy

recenzje / ESEJE Roman Honet

Połów 2011. Fragment eseju Romana Honeta Nie łączyć, nie dzielić – o poezji Szymona Domagały-Jakucia.

WIĘCEJ
nagrania_Odsiecz_1

Odsiecz

nagrania / Z Fortu do Portu Filip Zawada Marta Podgórnik Roman Honet

Zapis spotkania autorskiego „Odsiecz” z Romanem Honetem, Martą Podgórnik i Filipem Zawadą w ramach 20. edycji festiwalu Port Literacki 2015.

WIĘCEJ
RECENZJE_Cztery-razy-Szychowiak

Cztery razy (o) Naraz

recenzje / KOMENTARZE Anna Kałuża Katarzyna Fetlińska Marta Podgórnik Roman Honet

Komentarze Marty Podgórnik, Katarzyny Fetlińskiej, Anny Kałuży, Romana Honeta do wierszy z książki Julii Szychowiak Naraz, wydanej w Biurze Literackim 4 kwietnia 2016 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Roman-Honet_1

Kobieta, muzyka, liryka i pies

wywiady / O KSIĄŻCE Artur Burszta Roman Honet

Rozmowa Artura Burszty z Romanem Honetem, towarzysząca premierze książki rozmowa trwa dalej, wydanej w Biurze Literackiem 8 marca 2016 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Honet_Myslac-o-zmiennosci

Myśląc o zmienności

recenzje / KOMENTARZE Roman Honet

Autorski komentarz Romana Honeta w ramach cyklu „Historia jednego wiersza”, towarzyszący premierze książki rozmowa trwa dalej, wydanej w Biurze Literackim 8 marca 2016 roku.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Roman-Honet_2015

miesiąc nieśmiertelnych

dzwieki / RECYTACJE Roman Honet

Wiersz z tomu świat był mój, zarejestrowany podczas spotkania „Odsiecz” na festiwalu Port Wrocław 2015.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Zeby-wrzal_Roman-Honet

Żeby wrzał

dzwieki / RECYTACJE Roman Honet

Wiersz z tomu baw się, zarejestrowany podczas spotkania „Moje likwidacje” na festiwalu Port Wrocław 2009.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Zeby-wrzal_Roman-Honet

Pieśń o powrotach, całości i częściach

dzwieki / RECYTACJE Roman Honet

Wiersz z tomu baw się, zarejestrowany podczas spotkania „Moje likwidacje” na festiwalu Port Wrocław 2009.

WIĘCEJ
KSIAZKI_swiat-byl-moj

Komentarz do wiersza „nikt nie zaśnie”

recenzje / KOMENTARZE Roman Honet

Komentarz Romana Honeta do wiersza „nikt nie zaśnie ” z tomu świat był mój

WIĘCEJ
KSIAZKI_swiat-byl-moj

Gorycz bliskości niechcianej

wywiady / O KSIĄŻCE Roman Honet

Z Romanem Honetem o książce świat był mój rozmawia Konrad Wojtyła.

WIĘCEJ
WYWIADY_Nie_ze_wzgledu

Nie ze względu na piękne obrazy, ale na moc słowa

wywiady / O KSIĄŻCE Martyna Buliżańska Roman Honet

Rozmowa Romana Honeta z Martyną Buliżańską, towarzysząca premierze książki Moja jest ta ziemia, wydanej w Biurze Literackim 26 września 2013 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Maciej-Kulis

Spacerów jestem głodny, niech zima się skończy!

wywiady / O PISANIU Maciej Kulis Roman Honet

Z Maciejem Kulisem o książce Połów. Poetyckie debiuty 2012 rozmawia Roman Honet.

WIĘCEJ
RECENZJE_Polow-2012

O wierszach Macieja Kulisa

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Roman Honet, współredaktor antologii Połów. Poetyckie debiuty 2012, o twórczości Macieja Kulisa.

WIĘCEJ
RECENZJE_Polow-2012

Jakby w kamieniu

wywiady / O PISANIU Patryk Czarkowski Roman Honet

Z Patrykiem Czarkowskim o książce Połów. Poetyckie debiuty 2012 rozmawia Roman Honet.

WIĘCEJ
RECENZJE_Polow-2012

O wierszach Patryka Czarkowskiego

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Roman Honet, współredaktor antologii Połów. Poetyckie debiuty 2012, o twórczości Patryka Czarkowskiego.

WIĘCEJ
WYWIADY_Podgornik_Honet

Połów

wywiady / O PISANIU Marta Podgórnik Roman Honet

Redaktor według mnie nie powinien ogrywać żadnej roli. Ma być czytelnikiem. Sam tak traktowałem autorów, którzy trafili do mnie w Połowie.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Polow-2011

Nie łączyć, nie dzielić

recenzje / IMPRESJE Roman Honet

Roman Honet współredaktor antologii Połów. Poetyckie debiuty 2011 o twórczości Kamila Brewińskiego, Macieja Burdy, Szymona Domagały-Jakucia i Grzegorza Jędrka.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Piate-krolestwo

„dla mgły, dla pustyni”

recenzje / KOMENTARZE Roman Honet

Autorski komentarz Romana Honeta do wiersza „dla mgły, dla pustyni” z książki piate królestwo, wydanej nakładem Biura Literackiego 27 stycznia 2013 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Piate-krolestwo

„ptak już nigdy”

recenzje / KOMENTARZE Roman Honet

Autorski komentarz Romana Honeta do wiersza „ptak już nigdy” z książki piąte królestwo.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Piate-krolestwo

To ja posadziłem palmy i wybrałem małpy

wywiady / O KSIĄŻCE Roman Honet

Z Romanem Honetem o książce piąte królestwo rozmawia Konrad Wojtyła.

WIĘCEJ
RECENZJE_Slawomir-Elsner

O poezji Sławomira Elsnera

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Bohater Elsnera przypomina człowieka znajdującego się na skraju wyczerpania, zatem jeśli miała tu miejsce konfrontacja, to właśnie jego zmuszono do kapitulacji. Do życia utajonego: na dnie, w piwnicy…

WIĘCEJ
RECENZJE_Konrad-Gora

O poezji Konrada Góry

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Poeta, który mówi swoją prawdę, nie ma potrzeby oglądania się wstecz, nie prowadzi go konieczność konfrontowania swojego komunikatu wobec innego.

WIĘCEJ
poeci_na_nowy_wiek_male_IMG_9739

Czuję się zdecydowanie nieświadomy swojego pisania

wywiady / O PISANIU Roman Honet Tomasz Pułka

Rozmowa Romana Honeta z Tomaszem Pułką, towarzysząca premierze antologii Poeci na nowy wiek, wydanej w Biurze Literackim 8 kwietnia 2010 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Poeci-na-nowy-wiek

Zapis niepewności

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Roman Honet

Rozmowa Romana Honeta z Jackiem Dehnelem, towarzysząca premierze antologii Poeci na nowy wiek, wydane w Biurze Literackim w 2010 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Poeci-na-nowy-wiek

Obecnie jestem panterą

wywiady / O PISANIU Justyna Bargielska Roman Honet

Rozmowa Romana Honeta z Justyną Bargielską, towarzysząca premierze antologii Poeci na nowy wiek, wydanej w Biurze Literackim w 2010 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Robert-Rybicki

O poezji Roberta Rybickiego

recenzje / ESEJE Roman Honet

Laudacja Romana Honeta, prowadzącego projekt Poeci na nowy wiek.

WIĘCEJ
RECENZJE_Urszula-Kulbacka

O wierszach Urszuli Kulbackiej

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Wydaje mi się, że w wierszach Kulbackiej szczególnie ważne jest nieprzerwane zachowywanie czujności, tyle że powody tego stanu – odwrotnie niż w poprzednim wypadku – przeniosły się z ludzi, (którzy, ilekroć by się w liryce Kulbackiej nie spotkali, niemal zawsze krzyczą, przeklinają, narzekają) na rzeczy martwe i dlatego teraz nawet w zetknięciu z nimi trzeba zdać się na obsesyjną ostrożność…

WIĘCEJ
RECENZJE_Martyna Bulizanska

O wierszach Martyny Buliżańskiej

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Buliżańska pisze nonszalancko, ale to typ nonszalancji, który odnosi się nie do ignorancji, ale do wariacji powstałych dzięki jakości wykonania.

WIĘCEJ
RECENZJE_Krzysztof-Dabrowski

O wierszach Krzysztofa Dąbrowskiego

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Krzysztof Dąbrowski ujął mnie swoją zachłannością na życie. Na świat. Przenikająca pazerność. Żarliwość. Nieoczekiwane, błahe zdarzenie, przypadkowy epizod potęguje głębię tego nienasycenia.

WIĘCEJ
RECENZJE_Dominik-Zyburtowicz

O wierszach Dominika Piotra Żyburtowicza

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Daleko – to miara z naszego świata, mogłyby doskonale widnieć na niej dokładniejsze i wymierniejsze stopnie, ale tu nie chodzi o rachunek, ale o wysłanie pewnego sygnału: możliwość ostatecznego zniweczenia – może bezpowrotnej śmierci, może rozstania na zawsze – zostaje wykluczona.

WIĘCEJ
RECENZJE_Polow-2010

Połów 2010 okiem Romana Honeta

wywiady / O KSIĄŻCE Roman Honet

Czasem trafiały się zestawy oryginalne, świadczące o gotowości, ale także o zdolności do podjęcia ryzyka przez autora, zdarzało się to sporadycznie, zresztą nie spodziewałem się odwrotnych proporcji, i to właśnie owe zestawy stanowiły dla mnie punkt odniesienia…

WIĘCEJ
WYWIADY_Poeci-na-nowy-wiek

Poeci na nowy wiek. Suplement

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Kierowało mną wyłącznie przekonanie, że wiersze przywołanych autorów, to, co wnieśli oraz wnieść mogą do liryki polskiej, domaga się – z racji mojej roli w całym projekcie – zdecydowanej reakcji.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Poeci-na-nowy-wiek

Poeci na nowy wiek. Rocznik 2009

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Prezentacje najciekawszych debiutantów z rocznika 2009. Wśród wyróżnionych: Waldemar Jocher, Małgorzata Lebda, Joanna Lech, Dawid Majer, Agnieszka Mirahina, Teresa Radziewicz, Bianka Rolando, Anna Wieser.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Poeci-na-nowy-wiek

Poeci na nowy wiek. Rocznik 2008

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Prezentacje najciekawszych debiutantów z rocznika 2008. Wśród wyróżnionych: Szymon Bira, Marcin Czerkasow, Sławomir Elsner, Konrad Góra, Iwona Kacperska, Izabela Kawczyńska, Grzegorz Kwiatkowski, Monika Mosiewicz, Kamila Pawluś, Bohdan Sławiński.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Poeci-na-nowy-wiek

Poeci na Nowy Wiek. Rocznik 2005

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Prezentacje najciekawszych debiutantów z rocznika 2005. Wśród wyróżnionych: Magdalena Komoń, Bartosz Konstrat, Szczepan Kopyt, Piotr Kuśmirek, Piotr Mierzwa, Artur Nowaczewski, Dariusz Pado, Justyna Radczyńska, Dagmara Sumara, Anna A. Tomaszewska, Adam Zdrodowski.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Poeci-na-nowy-wiek

Poeci na nowy wiek. Rocznik 2004

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Prezentacje najciekawszych debiutantów z rocznika 2004. Wśród wyróżnionych: Jacek Dehnel, Tomasz Gerszberg, Tomasz Jamroziński, Roman Kaźmierski, Joanna Wajs.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Poeci-na-nowy-wiek

Poeci na Nowy Wiek. Rocznik 2003

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Prezentacje najciekawszych debiutantów z rocznika 2003 (Justyna Bargielska, Juliusz Gabryel, Michał Kasprzak, Paweł Kozioł, Robert Król, Joanna Mueller, Robert Rybicki, Radosław Wiśniewski), towarzyszące projektowi „Poeci na nowy wiek”.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Poeci-na-nowy-wiek

Poeci na Nowy Wiek. Rocznik 2002

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Prezentacje najciekawszych debiutantów z rocznika 2002. Wśród wyróżnionych: Jacek Bierut, Ryszard Chłopek, Grzegorz Giedrys, Małgorzata Jurczak, Tobiasz Melanowski, Anna Piekara, Paweł Sarna, Marcin Siwek.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Poeci-na-nowy-wiek

Poeci na nowy wiek. Rocznik 2001

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Prezentacje najciekawszych debiutantów z rocznika 2001. Wśród wyróżnionych: Marcin Cecko, Agnieszka Kuciak, Paweł Lekszycki, Piotr Macierzyński, Marcin Ożóg, Edward Pasewicz, Michał Sobol, Małgorzata Sochoń.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Poeci-na-nowy-wiek

Poeci na nowy wiek. Rocznik 2000

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Prezentacje najciekawszych debiutantów z rocznika 2000. Wśród wyróżnionych: Wojciech Brzoska, Julia Fiedorczuk, Krzysztof Gedroyć, Anna Podczaszy, Adam Pluszka.

WIĘCEJ
KSIAZKI_moja

Żadnego pokolenia nie było

wywiady / O KSIĄŻCE Roman Honet

Jeśli istnieje coś takiego, jak poezja roczników 70., to można być nawet królową angielską, ale lepiej się z tym nie obnosić, żeby nie wzbudzać zainteresowania psychiatrów. Ale ja tam nie wiem, czy istnieje…

WIĘCEJ
KSIAZKI_moja

[dzień na wyścigach. rzeka niosąca kubły], echa jednego głosu

recenzje / KOMENTARZE Roman Honet

Natychmiastowe rozstrzygnięcia w pisaniu czasem są dla mnie równocześnie tak ostateczne, że stoję wobec konieczności uznania ich za nienaruszalne, choć powstały za moją przyczyną.

WIĘCEJ
KSIAZKI_baw-sie

O baw się

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Komentarze Joanny Mueller, Konrada Wojtyły, Macieja Milacha, Bartosza Sadulskiego, Jakuba Momry, Bartłomieja Majzla.

WIĘCEJ
17_DZWIEKI__Łukasz JAROSZ__Opierając się o szlaban liczymy wagony

Opierając się o szlaban liczymy wagony

dzwieki / RECYTACJE Łukasz Jarosz

Wiersz z tomu Poeci na nowy wiek, zarejestrowany podczas spotkania „Poeci na nowy wiek” na festiwalu Port Wrocław 2010.

WIĘCEJ
DZWIEKI__Tomasz_PUŁKA__Paralaksa w weekend_top

Paralaksa w weekend

dzwieki / RECYTACJE Tomasz Pułka

Wiersz z tomu Poeci na nowy wiek, zarejestrowany podczas spotkania „Poeci na nowy wiek” na festiwalu Port Wrocław 2010.

WIĘCEJ
DZWIEKI__Tomasz_PUŁKA__Najpiękniejszej dziewczynie_top

Najpiękniejszej dziewczynie

dzwieki / RECYTACJE Tomasz Pułka

Wiersz z tomu Poeci na nowy wiek, zarejestrowany podczas spotkania „Poeci na nowy wiek” na festiwalu Port Wrocław 2010.

WIĘCEJ
DZWIEKI__Tomasz_PUŁKA__Elegia dla Teresy Radziewicz_top

Elegia dla Teresy Radziewicz

dzwieki / RECYTACJE Tomasz Pułka

Wiersz z tomu Poeci na nowy wiek, zarejestrowany podczas spotkania „Poeci na nowy wiek” na festiwalu Port Wrocław 2010.

WIĘCEJ
Rybicki__Fotorelacja__Festiwal__2010-04-23__00

Szczątki kosmosu

dzwieki / RECYTACJE Robert Rybicki

Wiersz z tomu Poeci na nowy wiek, zarejestrowany podczas spotkania „Poeci na nowy wiek” na festiwalu Port Wrocław 2010.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Przez_frontowe_okno

Przez frontowe okno

dzwieki / RECYTACJE Konrad Góra

Wiersz z tomu Poeci na nowy wiek, zarejestrowany podczas spotkania „Poeci na nowy wiek” na festiwalu Port Wrocław 2010.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Joanna-Lech_Mijanie

mijanie

dzwieki / RECYTACJE Joanna Lech

Wiersz z tomu Poeci na nowy wiek, zarejestrowany podczas spotkania „Poeci na nowy wiek” na festiwalu Port Wrocław 2010.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Julia_Fiedorczuk_Poeci-na-nowy-wiek

Będą kwiaty

dzwieki / RECYTACJE Julia Fiedorczuk

Wiersz z tomu Poeci na nowy wiek, zarejestrowany podczas spotkania „Poeci na nowy wiek” na festiwalu Port Wrocław 2010.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Jacek_Dehnel_Poeci-na-nowy-wiek

Hotel Rzeszów

dzwieki / RECYTACJE Jacek Dehnel

Wiersz z tomu Poeci na nowy wiek, zarejestrowany podczas spotkania „Poeci na nowy wiek” na festiwalu Port Wrocław 2010.

WIĘCEJ
DZWIEKI_Lukasz-Jarosz_Oko

Oko

dzwieki / RECYTACJE Łukasz Jarosz

Wiersz z tomu Poeci na nowy wiek, zarejestrowany podczas spotkania „Poeci na nowy wiek” na festiwalu Port Wrocław 2010.

WIĘCEJ
RECENZJE_Slawomir-Elsner

O poezji Sławomira Elsnera

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Bohater Elsnera przypomina człowieka znajdującego się na skraju wyczerpania, zatem jeśli miała tu miejsce konfrontacja, to właśnie jego zmuszono do kapitulacji. Do życia utajonego: na dnie, w piwnicy…

WIĘCEJ
RECENZJE_Konrad-Gora

O poezji Konrada Góry

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Poeta, który mówi swoją prawdę, nie ma potrzeby oglądania się wstecz, nie prowadzi go konieczność konfrontowania swojego komunikatu wobec innego.

WIĘCEJ
poeci_na_nowy_wiek_male_IMG_9739

Czuję się zdecydowanie nieświadomy swojego pisania

wywiady / O PISANIU Roman Honet Tomasz Pułka

Rozmowa Romana Honeta z Tomaszem Pułką, towarzysząca premierze antologii Poeci na nowy wiek, wydanej w Biurze Literackim 8 kwietnia 2010 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Poeci-na-nowy-wiek

Zapis niepewności

wywiady / O KSIĄŻCE Jacek Dehnel Roman Honet

Rozmowa Romana Honeta z Jackiem Dehnelem, towarzysząca premierze antologii Poeci na nowy wiek, wydane w Biurze Literackim w 2010 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_Poeci-na-nowy-wiek

Obecnie jestem panterą

wywiady / O PISANIU Justyna Bargielska Roman Honet

Rozmowa Romana Honeta z Justyną Bargielską, towarzysząca premierze antologii Poeci na nowy wiek, wydanej w Biurze Literackim w 2010 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Robert-Rybicki

O poezji Roberta Rybickiego

recenzje / ESEJE Roman Honet

Laudacja Romana Honeta, prowadzącego projekt Poeci na nowy wiek.

WIĘCEJ
WYWIADY_Poeci-na-nowy-wiek

Poeci na nowy wiek. Suplement

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Kierowało mną wyłącznie przekonanie, że wiersze przywołanych autorów, to, co wnieśli oraz wnieść mogą do liryki polskiej, domaga się – z racji mojej roli w całym projekcie – zdecydowanej reakcji.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Poeci-na-nowy-wiek

Poeci na nowy wiek. Rocznik 2009

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Prezentacje najciekawszych debiutantów z rocznika 2009. Wśród wyróżnionych: Waldemar Jocher, Małgorzata Lebda, Joanna Lech, Dawid Majer, Agnieszka Mirahina, Teresa Radziewicz, Bianka Rolando, Anna Wieser.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Poeci-na-nowy-wiek

Poeci na nowy wiek. Rocznik 2008

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Prezentacje najciekawszych debiutantów z rocznika 2008. Wśród wyróżnionych: Szymon Bira, Marcin Czerkasow, Sławomir Elsner, Konrad Góra, Iwona Kacperska, Izabela Kawczyńska, Grzegorz Kwiatkowski, Monika Mosiewicz, Kamila Pawluś, Bohdan Sławiński.

WIĘCEJ
WYWIADY_Poeci-na-nowy-wiek

Pomiędzy kamienicą i światem zewnętrznym

recenzje / ESEJE Marcin Orliński Tomasz Pułka

Recenzja Marcina Orlińskiego z książki Poeci na nowy wiek

WIĘCEJ
KSIAZKI_Poeci-na-nowy-wiek

Poeci na Nowy Wiek. Rocznik 2005

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Prezentacje najciekawszych debiutantów z rocznika 2005. Wśród wyróżnionych: Magdalena Komoń, Bartosz Konstrat, Szczepan Kopyt, Piotr Kuśmirek, Piotr Mierzwa, Artur Nowaczewski, Dariusz Pado, Justyna Radczyńska, Dagmara Sumara, Anna A. Tomaszewska, Adam Zdrodowski.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Poeci-na-nowy-wiek

Poeci na nowy wiek. Rocznik 2004

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Prezentacje najciekawszych debiutantów z rocznika 2004. Wśród wyróżnionych: Jacek Dehnel, Tomasz Gerszberg, Tomasz Jamroziński, Roman Kaźmierski, Joanna Wajs.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Poeci-na-nowy-wiek

Poeci na Nowy Wiek. Rocznik 2003

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Prezentacje najciekawszych debiutantów z rocznika 2003 (Justyna Bargielska, Juliusz Gabryel, Michał Kasprzak, Paweł Kozioł, Robert Król, Joanna Mueller, Robert Rybicki, Radosław Wiśniewski), towarzyszące projektowi „Poeci na nowy wiek”.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Poeci-na-nowy-wiek

Poeci na Nowy Wiek. Rocznik 2002

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Prezentacje najciekawszych debiutantów z rocznika 2002. Wśród wyróżnionych: Jacek Bierut, Ryszard Chłopek, Grzegorz Giedrys, Małgorzata Jurczak, Tobiasz Melanowski, Anna Piekara, Paweł Sarna, Marcin Siwek.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Poeci-na-nowy-wiek

Poeci na nowy wiek. Rocznik 2001

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Prezentacje najciekawszych debiutantów z rocznika 2001. Wśród wyróżnionych: Marcin Cecko, Agnieszka Kuciak, Paweł Lekszycki, Piotr Macierzyński, Marcin Ożóg, Edward Pasewicz, Michał Sobol, Małgorzata Sochoń.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Poeci-na-nowy-wiek

Poeci na nowy wiek. Rocznik 2000

recenzje / NOTKI I OPINIE Roman Honet

Prezentacje najciekawszych debiutantów z rocznika 2000. Wśród wyróżnionych: Wojciech Brzoska, Julia Fiedorczuk, Krzysztof Gedroyć, Anna Podczaszy, Adam Pluszka.

WIĘCEJ
UTWORY_honet

Wiersz na święta: kołyska dla króla

utwory / zapowiedzi książek Roman Honet

Poemat pochodzi z książki Ciche psy Romana Honeta, która ukaże się w przyszłym roku w Biurze Literackim.

WIĘCEJ
RECENZJE_Roman-Honet_Katarzyna-Kedzierska_Kazde-ma-na-szyi-psa

„Każde ma na szyi psa”, czyli o nowej książce Romana Honeta

recenzje / IMPRESJE Katarzyna Kędzierska

Recenzja Katarzyny Kędzierskiej z książki Romana Honeta świat był mój.

WIĘCEJ
KSIAZKI_swiat-byl-moj

Kłębowiska sensu

recenzje / ESEJE Jerzy Madejski

Recenzja Jerzego Madejskiego z książki świat był mój Romana Honeta, która ukazała we wrześniu 2014 roku się w miesięczniku „Nowe Książki”.

WIĘCEJ
KSIAZKI_swiat-byl-moj

Podróż wstecz

recenzje / ESEJE Krzysztof Sztafa

Recenzja Krzysztofa Sztafy z książki świat był mój Romana Honeta, która ukazała się 9 lipca 2014 roku na stronie Literatki.com.

WIĘCEJ
KSIAZKI_swiat-byl-moj

Świat był mój

recenzje / ESEJE Roksana Obuchowska

Recenzja Roksany Obuchowskiej z książki świat był mój Romana Honeta, która ukazała się 12 listopada 2014 roku na na stronie internetowej DOKiS: Dolnośląska Kultura i Sztuka.

WIĘCEJ
KSIAZKI_swiat-byl-moj

Jaki jest świat według Romana Honeta?

recenzje / ESEJE Dominik Borowski

Recenzja Dominika Borowskiego z książki świat był mój Romana honeta, która ukazała się w lipcu 2014 roku w Kieleckim Magazynie Kulturalnym „Projektor”.

WIĘCEJ
KSIAZKI_moja

Intymna tanatologia serca

recenzje / ESEJE Marianna Kijanowska

Recenzja Marianny Kijanowskiej z książki alicja Romana Honeta.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Piate-krolestwo

Genetycznie sensualna fantazja Honeta

recenzje / ESEJE Marcin Sierszyński

Recenzja Marcina Sierszyńskiego z książki piąte królestwo Romana Honeta, która ukazała się na portalu wywrota.pl.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Piate-krolestwo

Ręce i psy. O przywracaniu ciała w poezji Romana Honeta

recenzje / ESEJE Jacek Mączka

Recenzja Jacka Mączki z książki piąte królestwo Romana Honeta, która ukazała się w 2011 roku w kwartalniku „Fraza”.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Piate-krolestwo

„Ostre fale głęboko w nas” — obrazy przejścia w piątym królestwie Romana Honeta

recenzje / ESEJE Monika Kocot

Recenzja Moniki Kocot z książki piąte królestwo Romana Honeta, która ukazała się w 2011 roku w kwartalniku „Fraza”.

WIĘCEJ
KSIAZKI_swiat-byl-moj

Ewangelia odwrócona

recenzje / IMPRESJE Magdalena Rabizo-Birek

Esej Magdaleny Rabizo-Birek towarzyszący premierze książki świat był mój Romana Honeta.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Piate-krolestwo

Można znaleźć siebie

recenzje / ESEJE Magdalena Bartnik

Recenzja Magdaleny Bartnik z piątego królestwa Romana Honeta.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Piate-krolestwo

piąte królestwo – pięć uwag

recenzje / NOTKI I OPINIE Piotr Śliwiński

Autorski komentarz Piotra Śliwińskiego do książki piąte królestwo Romana Honeta, wydanej nakładem Biura Literackiego 20 stycznia 2011 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Piate-krolestwo

Dlaczego potrzebny jest nam Honet?

recenzje / ESEJE Michał Larek

Recenzja Michała Larka z książki piąte królestwo Romana Honeta.

WIĘCEJ