wywiady / o książce

Nie oszaleć od nicości, czyli jak przełożyć nigdy w teraz

Anna Kałuża

Kacper Bartczak

Karol Poręba

Rozmowa Anny Kałuży i Karola Poręby z Kacprem Bartczakiem, towarzysząca premierze książki Przez nica i cacy Kacpra Bartczaka, wydanej w Biurze Literackim 9 maja 2026 roku.

Biuro Literackie kup książkę na poezjem.pl

Anna Kału­ża: Kac­prze, dużo już o tym roz­ma­wia­li­śmy na róż­nych spo­tka­niach, zwłasz­cza tych, które odby­ły się po otrzy­ma­niu przez Cie­bie Wro­cław­skiej Nagro­dy Poetyc­kiej Sile­sius. Jed­nak wyda­je mi się, że i teraz, na piśmie, tę roz­mo­wę trze­ba zacząć od histo­rii. Zatem debiu­ty: czy uwa­żasz, że są waż­ne, czy Twój debiut jest waż­ny dla Cie­bie, czy jesteś przy­wią­za­ny do tej książ­ki, jak o niej myśla­łeś, gdy ją wyda­wa­łeś, i jak myślisz o niej teraz?

Kac­per Bart­czak: Sta­wiam na intu­icję. Waż­ne są te debiu­ty, w któ­rych moż­na doszu­kać się intu­icji – prze­czu­cia doty­czą­ce­go dal­sze­go roz­wo­ju. Nie pla­nu, zamie­rze­nia, chy­ba że to debiut bar­dzo póź­ny, doty­czą­cy doj­rza­łe­go twór­cy, któ­ry już napraw­dę wie, kim jest, jako czło­wiek i jako twór­ca. Wte­dy oczy­wi­ście liczył­by się cało­kształt: intu­icja plus świa­do­my plan. Mło­dym twór­com niech star­czy intu­icja. Bo twór­czość to intu­icja, zapo­mnie­nie sie­bie, zgu­bie­nie sie­bie. Z tym że – i tu jest coś trud­ne­go do wyra­że­nia – to zgu­bie­nie sie­bie może być prze­myśl­ne. Naj­cie­kaw­sze wer­sje takie­go zagu­bie­nia się to sta­wia­nie na sie­bie przy­szłe­go, któ­re­go nie ma, jakie­go się jesz­cze nie zna. To jest uru­cha­mia­nie pla­sty­ki sie­bie, rzu­to­wa­nie się w przy­szłość, gdy ma się do dys­po­zy­cji fraj­dę i wia­rę w tę fraj­dę. Fraj­da jako rodzaj prze­nie­sie­nia sie­bie w przy­szłość. Zgu­bić sie­bie, żeby uzy­skać cią­głość w tej chwi­li jesz­cze nie­roz­po­zna­wal­ną.

Mój debiut – wier­sze pisa­ne jed­nym tchem, nie­raz po dwa, może nawet trzy dzien­nie, w latach 1998–1999. Efekt jakiejś nagłej, sko­ko­wej zmia­ny, rezul­tat nało­że­nia się na sie­bie zmian egzy­sten­cjal­nych, poję­cio­wych, poznaw­czych. Nie mia­łem poję­cia, co robię, prócz tego, że oto wresz­cie, po latach bazgra­ni­ny, to wresz­cie ma sens, łapie jakiś głos, pęd. Nie wie­dzia­łem albo nie przej­mo­wa­łem się tym, że fraj­da ich pisa­nia była nie­mal cał­ko­wi­cie poży­czo­na. Od cze­goś trze­ba zacząć…

Dziś myślę, że pew­ne intu­icje na przy­szłość uda­ło mi się wpi­sać w pierw­szy tom, Strefę błędów uro­jo­nych. Już tam moim tema­tem jest pró­ba odna­le­zie­nia się w wie­lo­ści – bodź­ców, wer­sji, pozio­mów rze­czy­wi­sto­ści, per­spek­tyw – bez jej tłu­mie­nia. O tym są wier­sze „Czło­wiek zni­kąd” i „Łow­ca zbie­głych oko­licz­no­ści”. Czy dzi­siaj wyparł­bym się tego? Czy może raczej jesz­cze sil­niej tra­fia do mnie myśl, że wszy­scy jeste­śmy zni­kąd, ale nie potra­fi­my tego nico­ścio­we­go pocho­dze­nia dobrze prze­my­śleć… Wte­dy więc roz­po­zna­wa­łem coś, co dopie­ro dzi­siaj był­bym w sta­nie nazwać pla­stycz­no­ścią – cza­su, oso­bo­wo­ści, sta­nu rze­czy – a wte­dy mogłem myśleć tyl­ko o przy­god­no­ści. A może dokład­niej – auto­kre­acją, bo pla­stycz­ność może być pro­ce­sem ogól­nym, a auto­kre­acja jest już osob­nicz­na. I tę przy­god­ność – radość z niej – wyczy­ty­wa­łem wte­dy u ulu­bio­nych poetów: środ­ko­we­go Zadu­ry (Prze­świe­tlo­ne zdjęcia), Ashbery’ego, O’Hary, Som­me­ra, wcze­sne­go Sosnow­skie­go.

Opu­bli­ko­wa­łem Strefę błędów uro­jo­nych w 2000 roku w malut­kim, cha­łup­ni­czym wydaw­nic­twie biblio­te­ka, zało­żo­nym i pro­wa­dzo­nym przez prof. Jerze­go Pora­dec­kie­go z łódz­kiej polo­ni­sty­ki. I poje­cha­łem na rok do Sta­nów, cie­sząc się jak gwiz­dek, że wyda­łem książ­kę z wier­sza­mi, ale nie mając poję­cia, że po czymś takim powin­no być jesz­cze cho­dze­nie za tą publi­ka­cją, dba­nie o nią, pro­mo­wa­nie jej. Jed­nak tam­ten brak myśle­nia stra­te­gicz­ne­go ustę­pu­je dziś sta­le sil­ne­mu wspo­mnie­niu rado­ści pisa­nia. Kie­dy teraz czy­tam te wier­sze, pamię­tam sce­ny z życia, do któ­rych te kawał­ki przy­na­le­ża­ły, z któ­rych bra­ły począ­tek. Zapis się nie starł.

Karol Poręba: „Sta­wiam na intu­icję” – to brzmi jak dobit­na dekla­ra­cja. Zanim więc wrócimy do histo­rii, a może nawet do pre­hi­sto­rii Two­je­go pisa­nia, chciał­bym zapy­tać, na ile dziś – jako autor zbio­ru Czas kom­post, jako tłu­macz Żar­li­wej ele­gii Pete­ra Giz­zie­go – zawie­rzasz intu­icji? Jaką rolę odgry­wa ona w Two­jej poezji? O ile dobrze pamię­tam, w dotych­cza­so­wej recep­cji napi­sa­nych przez Cie­bie wier­szy funk­cjo­no­wa­ło prze­ko­na­nie, że jesteś poetą inte­lek­tu­al­nym, ale może w isto­cie sprzecz­ność mię­dzy tym, co w twórczo­ści inte­lek­tu­al­ne, a tym, co intu­icyj­ne, jest pozor­na?

Kac­per Bart­czak: Z pew­no­ścią bar­dziej intu­icyj­ne było tam­to wcze­sne pisa­nie. Z oczy­wi­stych przy­czyn – mniej oczy­ta­nia, mniej wie­dzy, mniej doświad­cze­nia. Rów­nież mniej cze­goś, co ogól­nie moż­na nazwać oby­ciem, wyro­bie­niem, orien­ta­cją. Tam­ta intu­icyj­ność była for­mą bez­czel­nej świe­żo­ści, któ­ra sku­tecz­nie wyłą­cza­ła wewnętrz­ne­go cen­zo­ra. Wewnętrz­ny cen­zor dzia­łał wów­czas tyl­ko jako pod­wy­ko­naw­ca warsz­ta­to­wy – spraw­dzał, na ile oczy­wi­ście potra­fił, czy coś się nada­je, czy nie. Ale ponie­waż sam był jesz­cze sła­bo wyro­bio­ny, to dzia­łał raczej intu­icyj­nie.

No cóż – do takiej świe­żo­ści nie mam już dostę­pu. Dziś wię­cej prze­pi­su­ję, czę­ściej sam się zasta­na­wiam, jakie są moż­li­we zna­cze­nia tego, co napi­sa­łem. Nadal jed­nak wycze­ku­ję tych momen­tów, kie­dy gubię sie­bie, gdy dzie­je się coś nie­prze­wi­dzia­ne­go. Wciąż sta­ram się dzia­łać tak, żeby, w mia­rę moż­li­wo­ści, zaska­ki­wać same­go sie­bie. Dzi­siaj to są może tward­sze wewnętrz­ne nego­cja­cje, szar­pa­nie się ze sobą, tar­go­wa­nie.

W pew­nym waż­nym sen­sie – poza kwe­stia­mi oby­cia, orien­ta­cji w tere­nie, czy­li świa­do­mo­ści tego, co robią ludzie wokół mnie, jak piszą – pew­na moto­ry­ka tam­tej intu­icji nadal dzia­ła, mam nadzie­ję. Bo jed­ną z jej skła­do­wych było, i nadal jest, po pro­stu bada­nie kon­tu­rów pojęć albo kon­tu­rów zna­czeń – nagi­na­nie ich, spraw­dza­nie zakre­su ich sen­sow­no­ści, pyta­nie sie­bie o moż­li­wość ich prze­kro­cze­nia, poszu­ki­wa­nie ich pla­stycz­no­ści. Sło­wa „pla­stycz­ność” uży­wam teraz świa­do­mie i celo­wo. Myślę, że moje zbio­ry od jakie­goś momen­tu prze­czu­wa­ły pla­stycz­ność, tę, któ­rą wypra­co­wa­ła Cathe­ri­ne Mala­bou. Cho­dzi o pojed­na­nie języ­ka z mate­rią, ale nie takie, w któ­rym język jest tym samym co kamień, drze­wo, woda, cia­ło. Pla­stycz­ność ma coś o wie­le cie­kaw­sze­go do powie­dze­nia – otwie­ra pole, w obrę­bie któ­re­go sło­wo i przed­miot poszu­ku­ją się wza­jem­nie, a w tym poszu­ki­wa­niu bie­rze udział ele­ment nega­tyw­ny, uskok, coś nico­ściu­ją­ce­go, co sta­ra­li się uchwy­cić naj­cie­kaw­si z maj­strów dekon­struk­cji. A pla­stycz­ność prze­py­cha to coś w teren mate­rial­ny, wtła­cza róż­nię w gle­bę.

Kie­dyś moja moc­no ogól­na i nie­spraw­dzal­na intu­icja była­by taka: niech język pły­nie wart­ko i wtła­cza wszyst­ko, co w nim nie­ja­sne, nie­jed­no­znacz­ne, a więc żywe – w świat mate­rial­ny. Niech język dzia­ła tak, jak­by sam czy­tał dany teren, wni­kał w nie­go, jak­by bez­czel­nie mówił: „jestem wszę­dzie”. Teraz rozu­miem, że to była sil­na fik­cja pew­nej for­my wita­li­zmu: jak­by język, albo może dokład­niej – sam wiersz, mówił, zapew­niał sam sie­bie, że prze­nik­nie wszyst­ko, zarów­no twar­dy kamień real­nych koniecz­no­ści, jak i – a może nawet bar­dziej – skost­nia­łe kon­struk­ty spo­łecz­ne (prze­my­ca­ne do świa­do­mo­ści w języ­kach ofi­cjal­nych, w języ­ku pra­wa, poli­ty­ki, mediów), i że we wszyst­kich tych obsza­rach doko­na swo­ich roszad, uru­cho­mień, ośmie­szeń, oży­wień. Dzi­siaj nadal zda­rza mi się tak pisać, cho­ciaż chciał­bym to teraz poma­łu zacząć robić w innym języ­ku.

Anna Kału­ża: Jak myślisz, co w ramach takich wita­li­stycz­nych teo­rii daje języ­ko­wi poezji czy wier­szo­wi siłę do tego, aby roz­kru­szał ide­olo­gicz­ne mury i oży­wiał inne języ­ki? Skąd ta moc pocho­dzi?

Kac­per Bart­czak: No cóż, to jest pyta­nie o życie, o to, jak je defi­niu­je­my. Co jest żywe? Wciąż zda­rza­ją mi się chwi­le, w któ­rych gdzieś jestem albo gdzieś idę, i nagle – nie wia­do­mo do koń­ca skąd, jak, dla­cze­go – ogar­nia mnie prze­moż­ne wra­że­nie uczest­nic­twa w jakiejś aż iskrzą­cej „cało­ści” albo w pew­nym sil­nym pły­wie. Jest jakaś zasa­da, wła­ści­wość, jakiś poziom, na któ­rym dzia­ła tęt­nią­ce „tu i teraz”, cho­ciaż ono jest zara­zem zro­bio­ne z „wte­dy i tam”. Ja takie two­ry nazy­wam pul­su­ją­cą teraź­niej­szo­ścią. Doświad­cze­nie este­tycz­ne – takie jak wiersz – daje do niej dostęp. Wiersz współ­two­rzy te zja­wi­ska. Dla­cze­go? Nie mam poję­cia. To nie musi być wiersz – może być obraz, może być kawa­łek muzycz­ny. Dla mnie to wiersz i myślę, że cho­dzi o stan, w któ­rym znaj­du­je się język w wier­szu. Ten język jest „pomię­dzy” – mój, ale już nie do koń­ca mój. Tak uru­cho­mio­ne momen­ty inten­syw­ne­go dozna­nia bycia żywym są sil­niej­sze niż jaki­kol­wiek dogmat, idea, wcze­śniej­sze usta­le­nie tego, co i jak niby „jest”.

Lubię myśleć, że wier­sze nie tyle opi­su­ją takie chwi­le, ile je aran­żu­ją. A jeśli tak, to w nich docho­dzi też do „prze­pi­sa­nia” struk­tur i sche­ma­tów, któ­ry­mi z koniecz­no­ści posłu­gu­je się życie poza wier­szem. Sama żywot­ność jest tym prze­pi­sa­niem, świa­do­mo­ścią, że ist­nie­je coś wię­cej, coś inne­go.

Karol Poręba: Kie­dy czy­ta się retro­spek­tyw­nie Two­je tomy, przej­ście z pozy­cji bar­dziej „ide­ali­stycz­nych” ku testo­wa­niu moż­li­wo­ści języ­ka w roz­ma­itych sytu­acjach komu­ni­ka­cyj­nych, waż­ne chy­ba zwłasz­cza w zbio­rach Prze­ni­ca­cy oraz Wier­sze orga­nicz­ne, jest sil­nie dostrze­gal­ne. Ale wraz z kolej­ny­mi hipo­te­za­mi, które sta­wia­łeś jako poeta i które decy­do­wa­łeś się spraw­dzać poprzez eks­pe­ry­men­ty na języ­ku, obok tych klu­czo­wych dla Cie­bie zagad­nień – mate­rii, języ­ka oraz ich splo­tu – z rosną­cą z książ­ki na książ­kę inten­syw­no­ścią poja­wiał się również namysł nad pod­mio­to­wo­ścią, w Cza­sie kom­po­ście ura­sta­ją­cy już do ran­gi pro­ble­mu – zary­zy­ku­ję – nie­mal­że cen­tral­ne­go. Zechciał­byś opo­wie­dzieć o tym, skąd u Cie­bie zain­te­re­so­wa­nie pod­mio­tem funk­cjo­nu­ją­cym pod pre­sją komu­ni­katów z zewnątrz? W jaki sposób wpły­nę­ło to na Two­je rozu­mie­nie poezji?

Kac­per Bart­czak: Zawsze mnie inte­re­so­wa­ło, kto to jest ten ktoś, kogo sły­szy­my w wier­szu. Albo co to jest. Moje poważ­ne pisa­nie zaczę­ło się od momen­tu, kie­dy zro­zu­mia­łem, że akt mówie­nia w wier­szu jest powią­za­ny ze sztucz­no­ścią. To mi pomo­gło prze­stać się przej­mo­wać tym, jak mówić o swo­im życiu, o wła­snym doświad­cze­niu.

Mia­łem dziw­ne dzie­ciń­stwo, dziw­ną mło­dość: spo­ro zwy­czaj­no­ści, nor­mal­no­ści, dużo dobrych chwil, ale pod spodem wzbie­ra­ją­cy kry­zys – tam­tej rze­czy­wi­sto­ści, moich rodzi­ców, tak­że mój. Moje pisa­nie zaczę­ło się od momen­tu, kie­dy coś mi pod­po­wie­dzia­ło, że do tych rze­czy nie ma dostę­pu bez­po­śred­nie­go, że jaka­kol­wiek pró­ba zwy­kłej reali­stycz­nej opo­wie­ści o tym była­by skła­ma­na, chy­bio­na, osta­tecz­nie po pro­stu nud­na. Czu­łem się dobrze w dużym dystan­sie.

Dystans może być uciecz­ką, ale może być też obrób­ką. To, co waż­ne, wró­ci. Posta­no­wi­łem zdać się na tech­ni­kę, jej żwa­wość, sprę­ży­stość mate­ria­łu. Pisa­nie, prze­strzeń pisma – znie­kształ­ca­ją, odsu­wa­ją, kom­pli­ku­ją pod­miot. Wiem, wiem… dekon­struk­cja daw­no się skoń­czy­ła. Ale to jest star­sze niż dekon­struk­cja i wzię­ło się ze sztu­ki, z lite­ra­tu­ry, nawet sil­niej niż z filo­zo­fii. Nor­mal­ne, zwy­kłe, codzien­ne akty mowy – czy nawet nie te codzien­ne, lecz wszyst­kie, w któ­rych cho­dzi o prze­kaz – też są w sta­nie zakłó­cić pod­mio­to­wość, jed­nak tyl­ko lokal­nie. A lite­ra­tu­ra zakłó­ca go i zacie­ra glo­bal­nie, co jest oczy­wi­ście wezwa­niem do odna­le­zie­nia się gdzie indziej. Dla­te­go coś inne­go się zadzierz­ga i sta­bi­li­zu­je w obrę­bie pola, któ­re otwie­ra dany wiersz, tekst albo obraz. To pole zaczy­na mówić. Oczy­wi­ście ten sztucz­ny pod­miot wyła­nia­ją­cy się z samej akcji wier­sza ma spo­ro wspól­ne­go ze mną. Ale inte­re­su­ją­ca jest wła­śnie prze­strzeń roz­mi­ja­nia się. Dla­te­go te zaba­wy z róż­nie poję­tym zewnę­trzem, bada­nie mate­ria­łów zewnętrz­nych – to musia­ło być rów­no­le­głe do wyła­nia­nia się sztucz­ne­go i nie­sta­bil­ne­go pod­mio­tu, któ­ry nale­ży do same­go wier­sza (i któ­ry zara­zem łączy się z moim praw­dzi­wym życiem). Wiersz to bada­nie tere­nu, w któ­rym pod­cho­dze­nie do kra­wę­dzi słowo–przedmiot wydo­by­wa coś ze mnie, z moje­go nud­ne­go, zwy­czaj­ne­go „ja”, wpra­wia w drże­nie. Peter Giz­zi napi­sał gdzieś: „Wie­dza to kon­dy­cja skraj­na”. Spodo­ba­ło mi się od razu. To jest kontr­in­tu­icyj­ne – wie­dza, pro­ces bada­nia powin­ny sta­bi­li­zo­wać, wyja­śniać. Ale nie w wier­szach – tu obna­ża się nie­sa­mo­wi­tość bycia wobec cza­su i mate­rii. Wiersz wywo­dzi się ze mnie, ze zwy­kłe­go „ja”, ale jest też repry­men­dą: jak mogłeś się pogrą­żyć w złu­dze­niu nor­mal­no­ści?

Karol Poręba: Zgo­da, w lite­ra­tu­rze gra­ni­ca mię­dzy natu­ral­no­ścią a sztucz­no­ścią, mię­dzy twa­rzą a maki­ja­żem, jest czy­sto umow­na i zależ­na bodaj tyl­ko od swe­go rodza­ju pak­tu refe­ren­cjal­ne­go czy auto­bio­gra­ficz­ne­go z czy­tel­ni­kiem. Mimo wszyst­ko obie­ca­łem Ci powrót do pre­hi­sto­rii Two­jej twórczo­ści, sko­ro więc wywo­ła­łeś już czas sprzed, jak to nazwa­łeś, swo­je­go „poważ­ne­go pisa­nia”, to czy jesteś w sta­nie odtwo­rzyć – nie­ko­niecz­nie w for­mie reali­stycz­nej opo­wie­ści; pozwólmy sobie na odro­bi­nę mito­gra­fii – co ukształ­to­wa­ło to prze­czu­cie, że aby mówić o doświad­cze­niu, nie­zbęd­ny jest zwrot ku sztucz­no­ści? Lek­tu­ry, które wówczas były dla Cie­bie waż­ne? Nie­oczy­wi­sta, splą­ta­na prze­strzeń Two­ich rodzin­nych Bałut? Dość chy­ba powszech­ne poczu­cie nie­przy­sta­wal­no­ści języ­ka do rze­czy? A może jesz­cze coś inne­go?

Kac­per Bart­czak: Zapew­ne mozai­ka czyn­ni­ków. Two­je pyta­nie już wokół nich krą­ży. Nie wiem, jak i dla­cze­go, ale pamię­tam, że rze­czy­wi­stość póź­ne­go PRL‑u jawi­ła mi się jako makie­ta, cza­sem śmiesz­na, cza­sem żało­sna. Mia­łem głę­bo­kie prze­świad­cze­nie, że to rze­czy­wi­stość skła­ma­na, szy­ta gru­by­mi nić­mi. Nie wiem, dla­cze­go tak to odczu­wa­łem: może nasze osie­dle na pół­no­cy Łodzi było zbyt gli­nia­ste i powy­krzy­wia­ne, może ojciec, któ­ry nie potra­fił się nigdy przy­łą­czyć do żad­nej spra­wy poli­tycz­nej (człon­ko­stwa w Soli­dar­no­ści nie liczę, bo w pew­nym momen­cie każ­dy przy­zwo­ity czło­wiek do niej nale­żał; było wia­do­mo, gdzie jest wróg), sta­le tono­wał ide­alizm mojej wcze­snej mło­do­ści (mia­łem wcze­sną fazę wiel­kich i szczyt­nych celów), wska­zu­jąc na to, że każ­dy pro­jekt rze­czy­wi­sto­ści roz­mi­nie się z reali­za­cją – nie mam poję­cia. Ale było chy­ba coś wię­cej niż instynk­tow­ne roz­po­zna­nie, że PRL to pań­stwo par­cia­ne, jakieś głęb­sze prze­świad­cze­nie o rucho­mo­ści usta­lo­nych porząd­ków, spo­so­bów patrze­nia na rze­czy. Po wie­lu latach, cał­kiem nie­daw­no, gdy pisa­łem o Ste­ven­sie, o jego kra­jo­bra­zach, tra­fi­łem na myśl, że każ­dy pej­zaż sta­no­wi pew­ną kul­tu­rę patrze­nia, tak to sobie nazwa­łem. I w tę kul­tu­rę jest już z góry wpi­sa­ne zwar­cie ludz­kie­go i nie­ludz­kie­go: ludz­kiej świa­do­mo­ści, pla­nów, dążeń, wie­dzy, pojęć, z tym, co tej ludz­kiej siat­ce sta­le się wymy­ka. Każ­da rze­czy­wi­stość to taki wła­śnie „pej­zaż”. I on ma w sobie ele­ment pla­stycz­ny, w tym „dekre­acyj­ny” (Simo­ne Weil, któ­rą Ste­vens w pew­nym momen­cie się zain­te­re­so­wał).

No ale oczy­wi­ście wybie­gam za dale­ko w przód. Na począt­ku nie mia­łem dostę­pu do tego typu roz­po­znań. Jed­nak kie­dy w liceum odkry­łem Gom­bro­wi­cza – z jego poczu­ciem gro­te­ski ludz­kie­go kościo­ła – byłem na to goto­wy. Gom­bro­wicz tra­fił do mnie naj­sil­niej – moc­niej niż Miłosz, Borow­ski, Her­ling-Gru­dziń­ski, Her­bert, Zaga­jew­ski, Szym­bor­ska, Hła­sko. Póź­niej do nie­go doszły lek­tu­ry ame­ry­kań­skich prag­ma­ty­stów, przede wszyst­kim Jame­sa i Rorty’ego. Nie cho­dzi mi o bez­po­śred­nie podo­bień­stwa, tyl­ko o inną stro­nę prze­pi­sy­wal­no­ści. Tam, gdzie Gom­bro­wicz odkrył ludz­ki teatr, prze­pi­sy­wal­ność rze­czy­wi­sto­ści na jej głę­bo­kim pozio­mie, wręcz mistycz­nym, jak w Kosmo­sie, prag­ma­ty­ści kła­dli nacisk na ludz­ki udział w tych ope­ra­cjach: doko­py­wa­li się do tej sie­ci pra­gnień i dążeń, któ­re bio­rą udział w opi­sie (albo nawet sta­no­wią cały opis). Wyła­nia się więc roz­po­zna­nie fik­cyj­no­ści naszych rze­czy­wi­sto­ści; prze­ło­że­nia na lite­ra­tu­rę są oczy­wi­ste. To nie przy­pa­dek, że Ror­ty porzu­cił filo­zo­fię ana­li­tycz­ną dla lite­ra­tu­ry, że wręcz pokłó­cił się z tam­tą gałę­zią filo­zo­fii, że mu zbrzy­dła, i musiał zro­zu­mieć, dla­cze­go nie może się ode­rwać od Henry’ego Jame­sa, Pro­usta, Nabo­ko­va. A ja mniej wię­cej wte­dy, kie­dy odkry­łem Wil­lia­ma Jame­sa czy Rorty’ego, tra­fi­łem też na Ste­ven­sa, na odle­głe roz­po­zna­nie, że te ruchy kre­acyj­no-dekre­acyj­ne, któ­re tkwią w głę­bo­kich bebe­chach rze­czy­wi­sto­ści, to ruchy całe­go nasze­go jeste­stwa.

Ten póź­niej­szy zestaw lek­tu­ro­wy – Ash­be­ry, O’Hara, Som­mer, Zadu­ra, wcze­sny Jar­nie­wicz (bawią­cy się reali­zmem łódz­kich blo­ko­wisk) – przy­szedł nie­mal jak natu­ral­na kon­se­kwen­cja wcze­śniej­szych roz­po­znań głę­bo­kiej nie­sta­bil­no­ści tego, co nazy­wa­my rze­czy­wi­sto­ścią.

Lite­ra­tu­ra jest lep­sza niż nauka, dla­te­go że este­ty­ka tej pierw­szej ma szan­sę prze­ło­żyć się na ety­kę. Bo lite­ra­tu­ra wie, że każ­de prze­pi­sa­nie rze­czy­wi­sto­ści zosta­wia ślad w nas, nie oby­wa się bez nas. Naukow­com się wyda­je, że moż­na o tym zapo­mnieć…

Tam­te wcze­sne lek­tu­ry… ich mie­szan­ka… musia­ły jakoś pod­su­mo­wy­wać, ale może też nada­wać wresz­cie kształt cha­oso­wi, któ­ry mia­łem w sobie po dzie­ciń­stwie i mło­do­ści na Dołach, Bału­tach, Rado­gosz­czu – w tym nie­zwy­kłym nigdzie, gdzie nie­raz duchy są sil­niej­sze niż bez­kształt teraź­niej­szo­ści, gdzie tę teraź­niej­szość trze­ba sobie wydrzeć. Czło­wiek zni­kąd ma do dys­po­zy­cji lek­tu­ry. One są czyn­no­ścią auto­twór­czą. Zamiast poczu­cia roz­pa­du – otwar­cie na prze­pi­sy­wal­ność; zamiast zależ­no­ści od prze­szło­ści – rzeź­bie­nie przy­szło­ści. Zamiast scep­tycz­ne­go odpad­nię­cia od rze­czy­wi­sto­ści – prze­czu­cie może nie „wpły­wu” na nią, ale przy­naj­mniej nie cał­ko­wi­tej bez­bron­no­ści wobec niej. Polu­zo­wa­nie rela­cji sło­wa i rze­czy – tak, ale dla mnie nigdy nie była to otchłań. Dziś rozu­miem, że cho­dzi­ło o pla­stycz­ne otwar­cie.

Anna Kału­ża: A czy mógłbyś w kon­tek­ście swo­jej wyj­ścio­wej dekla­ra­cji o przy­szło­ścio­wym rozu­mie­niu sie­bie jako twórcy powie­dzieć coś wię­cej o pod­mio­totwórczej ener­gii poezji? Bo prze­cież to są bar­dzo skom­pli­ko­wa­ne pro­ce­sy, ani wyłącz­nie kon­struk­cyj­ne, ani dekon­struk­cyj­ne. Jak z tego usko­ku mię­dzy tobą wyobra­żo­nym a tobą stwo­rzo­nym przez wiersz kom­po­nu­je się real­ność?

Kac­per Bart­czak: To jest bar­dzo trud­ne pyta­nie. Ta „teraź­niej­szość pul­su­ją­ca”, o któ­rej mówi­łem wcze­śniej – ta sil­nie żywa prze­strzeń wier­sza – w dużej mie­rze doty­czy mnie, włą­cza mnie, włą­cza i odmie­nia, korzy­sta z moich prze­żyć, prze­kra­cza je, poka­zu­je ich lokal­ność. Nie wsty­dzi się tej lokal­no­ści, ale też wyka­zu­je jej umow­ność, prze­źro­czy­stość. W wier­szu zawią­zu­je się pew­na fik­cja mnie. Nie wiem… to jest ktoś żwaw­szy, bar­dziej otwar­ty na inten­syw­ny prze­pływ sił życio­wych. Ktoś chy­ba jed­nak śmiel­szy, odważ­niej posłu­gu­ją­cy się języ­kiem, pozwa­la­ją­cy sobie na dezyn­wol­tu­rę wypo­wie­dzi, jakąś mie­szan­kę tona­cji – powa­gę, bla­gę, tajem­ni­czość, wyzna­nie (mniej lub bar­dziej pozor­ne), zakrę­co­ną meta­fo­rę, moc­no zwich­nię­tą idio­ma­ty­kę, itd. – do któ­rej nigdy nie mógł­bym mieć dostę­pu w nor­mal­nej kon­wer­sa­cji (cho­ciaż oczy­wi­ście nor­mal­ne kon­wer­sa­cje mogą być bar­dzo zakrę­co­ne, co do tego nie ma wąt­pli­wo­ści, ale nie da się tego porów­nać z prze­ło­że­nia­mi osią­ga­ny­mi w wier­szu). Poja­wia się więc fik­cyj­ne „ja” – ktoś, kto lepiej ode mnie radzi sobie z życio­wy­mi przy­kro­ścia­mi, kto jest sil­ny myślą, że dobrze czu­je stru­mień życia, być może nawet do jakie­goś stop­nia go regu­lu­je, jego pły­wy, lepiej niż to zwy­kłe „ja”. Osta­tecz­nie to ktoś, kto ma swo­je życie, zdol­ne może do sta­nię­cia oko­niem wobec ogól­ne­go stru­mie­nia życia. Mię­dzy zwy­kłą egzy­sten­cją a wier­szem two­rzy się pole magne­tycz­ne. Dzię­ki nie­mu nie ma już cze­goś takie­go jak „zwy­kła egzy­sten­cja”.

Anna Kału­ża: Two­ja dru­ga i trze­cia książ­ka pozo­sta­ją tro­chę w cie­niu Prze­ni­ca­cy, bo w tej ostat­niej bar­dzo dobrze już widać Two­je myśle­nie o poezji. Zgo­dzisz się, że Prze­ni­ca­cy to ważny próg este­tycz­no-kon­cep­cyj­ny w Two­jej twórczości?

Kac­per Bart­czak: Abso­lut­nie tak jest. Zaczy­na­łem się wte­dy otwie­rać moc­niej na doświad­cze­nie, powiedz­my, awan­gar­do­we – na wypo­wiedź sil­niej sto­ją­cą kością w gar­dle zwy­kłej płyn­nej komu­ni­ka­cji. Ale też zosta­ją wyraź­niej ujaw­nio­ne uwi­kła­nia poje­dyn­czej świa­do­mo­ści w nawar­stwia­ją­ce się kry­zy­sy w sfe­rze publicz­nej – poja­wia się prze­czu­cie, że one się wza­jem­nie wzmac­nia­ją. Są tam for­my odcho­dzą­ce od gład­kie­go, zda­nio­we­go prze­ra­bia­nia języ­ków publicz­nych i przej­ście do cze­goś bar­dziej mecha­nicz­ne­go, celo­wo zde­per­so­na­li­zo­wa­ne­go, żeby obna­żyć mecha­ni­zmy nami ste­ru­ją­ce. Tutaj też poja­wia­ją się z pew­no­ścią zaląż­ko­we pró­by poka­za­nia, jak kry­zy­sy współ­cze­sno­ści reje­stru­ją się w sfe­rze cia­ła (zobacz­cie na przy­kład wiersz „Pieśń amy­la­zy” – pamię­tam, że był dla mnie jed­nym z kil­ku prze­ło­mów w tam­tym tomie).

Karol Poręba: Dobrze pamiętam ten tekst, zwłasz­cza począ­tek czwar­tej stro­fy: „Kor­po­ra­cja życia powsta­je z życia/ prze­cho­dzi w śmierć czy­stej pra­cy”. Z jed­nej stro­ny widzę w nim dziś, z per­spek­ty­wy cza­su, zapo­wiedź Wier­szy orga­nicz­nych, z dru­giej – echo innej książ­ki powsta­łej przy Two­im znacz­nym udzia­le. Mam na myśli Imi­ta­cję życia Pete­ra Giz­zie­go w prze­kła­dzie Two­im i Andrze­ja Sosnow­skie­go, która – podob­nie jak Prze­ni­ca­cy – uka­za­ła się w 2013 roku. Czy to wła­śnie ówcze­sna uważ­na lek­tu­ra „poezji demo­kra­tycz­nej” Giz­zie­go – mie­rzą­cej się z róż­no­ra­ki­mi „bio­lo­gicz­ny­mi”, „soma­tycz­ny­mi” czy wresz­cie „orga­nicz­ny­mi” kon­cep­cja­mi wier­sza – mia­ła wpływ na ten prze­ło­mo­wy moment w Two­jej twórczości? A może rolę ode­grał tu sam pro­ces trans­la­cji, tak­że kom­pli­ku­ją­cy kwe­stie pod­mio­to­wo­ści i autor­stwa?

Kac­per Bart­czak: Tak, to z pew­no­ścią traf­na dia­gno­za. „Imi­ta­cja życia” – kawa­łek tytu­ło­wy tam­te­go zbio­ru, prze­ło­żo­ny w naszej książ­ce przez Andrze­ja – zro­bił na mnie ogrom­ne wra­że­nie. Tam mi się obja­wi­ła nowa for­ma – nie­sa­mo­wi­tość tych powra­ca­ją­cych per­mu­ta­cyj­nie zdań, obra­zów, wyra­żeń, wyła­nia­ją­cy się świat uprzed­mio­to­wie­nia, jakie­goś „zabe­to­no­wa­nia” rze­czy­wi­sto­ści przez siłę nie do koń­ca roz­po­zna­wal­ną, ale szczel­nie i sku­tecz­nie nisz­czą­cą prze­ja­wy życia – ta nie­zwy­kła kom­bi­na­cja prze­ka­zu i for­my – to musia­ło głę­bo­ko zapa­dać. Podob­ne rze­czy w tam­tym okre­sie wyszu­ki­wa­łem u mniej zna­ne­go u nas Joh­na Yau (kil­ka jego wier­szy prze­ło­ży­łem i zamie­ści­łem w „ame­ry­kań­skiej” „Lite­ra­tu­rze na Świe­cie” z 2010 roku). Tacy poeci (a do nich nie­co póź­niej dołą­czy­ła dla mnie Rae Arman­tro­ut) szli o kil­ka kro­ków dalej niż na przy­kład Ash­be­ry. Ale fascy­nu­ją­ce było to, że ich kry­ty­ka rze­czy­wi­sto­ści spo­łecz­nej czy poli­tycz­nej nie unie­waż­nia­ła zdo­by­czy poety­ki ashbery’owskiej; prze­ciw­nie – ta wymia­na poko­leń była peł­nym sza­cun­ku, głę­bo­kim czy­ta­niem poprzed­ni­ków. To jest wspa­nia­łe w ame­ry­kań­skiej wspól­no­cie poetyc­kiej. Inny przy­kład tego prze­ka­zy­wa­nia sobie pałecz­ki – nie było­by „Imi­ta­cji życia” Giz­zie­go bez kil­ku wier­szy, czy może roz­pro­szo­nych obra­zów z nich, Jac­ka Spi­ce­ra. Sta­ra­łem się oddać tę cią­głość kil­ko­ma prze­kła­da­mi tek­stów Spi­ce­ra w nume­rze 2 „Wizji” z 2023 roku. W każ­dym razie – tak, z pew­no­ścią te sie­ci nawią­zań wytwo­rzy­ły mi w gło­sie sys­tem ech kształ­tu­ją­cych póź­niej spo­sób widze­nia rze­czy. I rze­czy­wi­ście – Prze­ni­ca­cy pod tym wzglę­dem było dla mnie zbio­rem prze­ło­mo­wym.

Karol Poręba: A czy ten szczególny sposób pra­cy z tek­stem, którym jest pro­ces tłu­ma­cze­nia, w jakiś sposób wpły­nął na Two­je rozu­mie­nie poezji, języ­ka, świa­ta itd.? Zwróciłem uwa­gę na to, że zaska­ku­ją­co rzad­ko wypo­wia­dasz się na temat prze­kła­du jako takie­go.

Kac­per Bart­czak: Nie­wąt­pli­wie. Spla­ta się ze sobą kil­ka pro­ce­sów. Spe­cy­ficz­ny spo­sób „rozu­mie­nia” obce­go wier­sza, takie­go, któ­re jest czymś wię­cej niż jego odczy­ta­niem, zin­ter­pre­to­wa­niem, goto­wo­ścią do jego omó­wie­nia. Pamię­tam takie zda­rze­nia przy oka­zji nie­któ­rych wier­szy Giz­zie­go oraz wspo­mnia­ne­go już Yau. To były sko­ko­we zwyż­ki zdol­no­ści do inte­rak­cji z tymi tek­sta­mi. Wią­za­ło się z nimi ogól­ne wyobra­że­nie sobie albo czu­cie tego, na czym pole­ga ich este­ty­ka, co faj­ne­go w nich jest. Na przy­kład: że nie­któ­re wyra­że­nia są spe­cjal­nie nie­spraw­ne albo nawet nie­po­rad­ne, że coś jest krzy­wo poskła­da­ne i to ma swo­ją uro­dę. I to oczy­wi­ście ozna­cza­ło natych­miast goto­wość i chęć prze­ło­że­nia tych tek­stów. Tak jak­by te nie­spraw­no­ści – a cza­sem też usko­ki, zerwa­nia – aż się pro­si­ły o dopo­wie­dze­nie w innym kodzie języ­ko­wym. Albo były wyzwa­niem. Jest taki wiersz Giz­zie­go „Zaczy­na­jąc od słów Simo­ne Weil”. Prze­ło­żył go naj­pierw Andrzej Sosnow­ski. Ale kie­dy przy­go­to­wy­wa­łem więk­szy wybór z Giz­zie­go, Pieśni pro­go­we, to nie mogłem się opę­dzić od tego wier­sza i posta­no­wi­łem dać mu dru­gi prze­kład, mój wła­sny, co oczy­wi­ście ozna­cza­ło, że chcia­łem coś zro­bić ina­czej niż Andrzej. Zna­la­złem tam kil­ka obra­zów, zwro­tów – na przy­kład „furt­ka huś­ta­ją­ca się na wie­trze”, z cze­go ja zro­bi­łem zda­nie „furt­ka rzu­ca się na wiatr”, i parę innych – o któ­re gra była war­ta świecz­ki. Podob­nie z utwo­rem „Oko wier­sza”, cho­ciaż tutaj odbi­ja­łem się od wła­sne­go prze­kła­du, bo dotar­ło do mnie, że za pierw­szym razem umknę­ły mi dość inte­re­su­ją­ce moż­li­wo­ści obni­że­nia reje­stru. Podob­nie było z wier­sza­mi Yau, póź­niej Arman­tro­ut: obra­zy lub wyra­że­nia, któ­re cho­dzi­ły za mną tygo­dnia­mi. W kolej­nych pró­bach, nawet w popeł­nia­nych błę­dach, prze­cho­wy­wa­ła się war­tość, jakaś este­tycz­na wie­dza. I to wszyst­ko musia­ło po pro­stu uru­cha­miać póź­niej wła­sne pisa­nie, wspo­ma­gać je. Oczy­wi­ście ist­nie­je ryzy­ko – bo piszesz i nagle zda­jesz sobie spra­wę, że zosta­łeś zapro­gra­mo­wa­ny przez ten obcy wiersz, że go odtwa­rzasz. A to blo­ku­je – no bo nie chcesz imi­to­wać (chy­ba że to ma być świa­do­me nawią­za­nie). Ale zamiast blo­ka­dy takie zja­wi­ska war­to potrak­to­wać jako ban­dę, od któ­rej moż­na się odbić, żeby wykrę­cić cie­kaw­sze zagra­nie. To są posze­rze­nia pola. Prze­kład jest bar­dzo poży­tecz­ny. Póź­niej poja­wia się poziom bar­dziej ogól­ny – zaczy­nasz rozu­mieć, co robią tam­ci poeci, i możesz sobie zadać pyta­nie, gdzie sam wobec tego jesteś.

Anna Kału­ża: Po Prze­ni­ca­cy posze­dłeś jak burza, bo Wier­sze orga­nicz­ne wywo­ła­ły sze­ro­ki odzew kry­ty­ki. W kon­tek­ście tego zbio­ru chcia­ła­bym Cię zapy­tać o Two­je zda­nie na temat pra­cy poety i naukow­ca-bada­cza, o związ­ki poezji, nauk ści­słych i przy­rod­ni­czych. Mogłeś pójść w jakiś rodzaj bio­ek­spe­ry­men­tu, bio­ar­tu, jed­nak tego nie zro­bi­łeś.

Kac­per Bart­czak: Wier­sze orga­nicz­ne były uru­cho­mio­ne jako pochod­na docie­kań wokół cze­goś, co wów­czas sta­ra­łem się dopo­wie­dzieć aka­de­mic­ko jako bar­dzo ogól­ną poety­kę prag­ma­ty­stycz­ną. A kon­kret­niej – dostrze­głem napię­cie mię­dzy pod­wyż­szo­ną tek­stu­al­no­ścią a obec­no­ścią mate­rii świa­ta, w tym cia­ła. Inna teza, któ­ra wów­czas mi się nasu­wa­ła: ide­olo­gie zarzą­dza­ją­ce popu­la­cją to też – w spe­cy­ficz­nym sen­sie – „wier­sze”, pewien kod, prze­pis kul­tu­ro­wy albo poli­tycz­ny, któ­ry rzeź­bi nas, nasze zacho­wa­nia, naszą prze­strzeń, decy­du­je o życiu, daje nam nasze zdro­wie i cho­ro­by. Cia­ła nawie­dzo­ne tym zewnętrz­nym „wier­szem” – a prze­ciw temu wiersz wła­sny, jak odpór. I te napię­cia sły­chać, mam nadzie­ję, w Wier­szach orga­nicz­nych. Zobacz­cie kawa­łek „Pieśń two­rzyw sztucz­nych” – a kon­kret­nie zwrot „powiedz­cie wier­szo­wi” – tu jest ta podwój­ność: wiersz wła­sny prze­ciw zewnętrz­ne­mu napo­ro­wi. Dzi­siaj powie­dział­bym – dwa spo­so­by rozu­mie­nia życia, życie wła­sne prze­ciw stru­mie­nio­wi życia ogól­ne­go, któ­ry jest po pro­stu nie do zaak­cep­to­wa­nia…

Inny kon­tekst – cięż­ka cho­ro­ba mojej mamy. To też tam jest. Prze­czy­ta­łem gdzieś, że na raka mówi się „cesarz cho­rób”. To wyra­że­nie poja­wia się w jed­nym z wier­szy.

Nauki ści­słe – czy­ta­łem spo­ro o fizy­ce kwan­to­wej, o bozo­nie Hig­g­sa albo o flu­idzie metrycz­nym, któ­ry według fizy­ka Fran­ka Wilcz­ka sta­no­wi naj­głęb­szy poziom rze­czy­wi­sto­ści fizycz­nej. Jed­nak mia­łem też dystans do fizy­ki – z tym jej wiecz­nym poszu­ki­wa­niem „teo­rii wszyst­kie­go”, osta­tecz­nych pozio­mów. Poeci lepiej niż fizy­cy rozu­mie­ją, że to są „fik­cje” – w tym sen­sie, że nigdy nie będzie koń­ca for­mu­łom, że każ­da zosta­nie kie­dyś prze­pi­sa­na. I to jest patos nas, ludzi, orga­ni­zmów myślą­cych i mówią­cych – że nie będzie żad­nej „teo­rii”, któ­ra nas czy nasz świat wyja­śni. Kolej­ne opi­sy dadzą kolej­ne for­ma­cje tech­no­lo­gicz­ne, a te nie powie­dzą nam znów nic, co mamy zro­bić ze swo­im życiem, kim mamy być. Prze­ciw­nie – ostat­nie donie­sie­nia z tego fron­tu suge­ru­ją, że w ogó­le mogą nas pozba­wić wymia­ru reflek­sji… Patos i zara­zem uwol­nie­nie – ton gorz­kiej iro­nii, zawsze dystans do opi­sów pocho­dzą­cych z pola nauki. W tym sen­sie róż­nię się od naukow­ców ści­słych.

Cie­kaw­si od naukow­ców bywa­ją filo­zo­fo­wie, histo­ry­cy nauki, teo­re­ty­cy, któ­rzy dzia­ła­ją na gra­ni­cy tych dzie­dzin i sztu­ki. Na przy­kład Stie­gler, Barad, Mor­ton, Ben­nett, Mala­bou. Żeby mogli powie­dzieć swo­je, muszą zbli­żyć się do doświad­cze­nia sztu­ki. Stie­gler rzu­cił mi kie­dyś w prze­lo­cie – bo musiał odpo­wia­dać na wie­le innych pytań – „oczy­wi­ście, że wiersz jest for­mą życia”; słu­cha­łem kie­dyś wystą­pie­nia Barad na kon­fe­ren­cji w War­sza­wie – brzmia­ła jak Whit­man; Mor­ton pisze gdzieś, że ze wzglę­du na zmia­nę kli­ma­tu życie dzi­siaj jest jak życie we wnę­trzu wier­sza Word­swor­tha; Ben­nett opi­su­ją­ca moment, kie­dy dotar­ło do niej, że mate­ria jest żywot­na, tak napraw­dę pro­jek­tu­je wiersz (ale zda­je się, że nie chcia­ła­by tego przy­znać). Nauka i filo­zo­fia odkry­wa­ją nie­sa­mo­wi­tość – wie­dzę jako „kon­dy­cję skraj­ną” – o któ­rej poeci wie­dzie­li wcze­śniej…

Bio­art – nie posze­dłem w tym kie­run­ku być może ze wzglę­du na opór przed myślą, że wiersz może być zapi­sem sta­no­wią­cym line­ar­ne odbi­cie jakie­goś pro­ce­su bio­lo­gicz­ne­go, che­micz­ne­go. Dziś widzę, że mniej wię­cej od Prze­ni­ca­cy i Wier­szy orga­nicz­nych sta­łem na prze­cię­ciu języ­ka oraz pro­ce­sów mate­rii, i być może dzia­ła­ła w moim pisa­niu nie­roz­wią­za­na sprzecz­ność: niech język zbli­ży się do mate­rii, ale niech zacho­wa róż­ni­cę, ślad cze­goś rady­kal­nie inne­go od mate­rii. Mam więc nadzie­ję, że moje omi­nię­cie tej ścież­ki, któ­rą wska­zu­jesz, nie było wyra­zem bra­ku odwa­gi, tyl­ko trzy­ma­niem się tej sprzecz­no­ści jako nośnej intu­icji twór­czej.

Anna Kału­ża: Mówili­śmy o Two­jej pra­cy tłu­ma­cza, ale w swo­jej dzia­łal­no­ści inte­lek­tu­al­nej łączysz przy­naj­mniej trzy funk­cje. Jesteś kry­ty­kiem, tłu­ma­czem i poetą. Poru­szasz się wśród gatun­ko­wo róż­nych tekstów, róż­nych posta­ci pod­mio­tu, sce­no­gra­fii, światów przed­sta­wio­nych i wyobra­żo­nych. Masz również róż­nych odbiorców: pew­nie to osob­na spra­wa, ale jesteś też dydak­ty­kiem, nauczy­cie­lem aka­de­mic­kim. Czy cza­sem te roz­ma­ite funk­cje wcho­dzą ze sobą w koli­zyj­ny układ?

Kac­per Bart­czak: Skła­da­ło się na ogół tak szczę­śli­wie, że bada­nia nauko­we i pisa­nie wier­szy wza­jem­nie się odświe­ża­ły. Nie potra­fię tego dokład­nie wyja­śnić. Bar­dzo daw­no temu chcia­łem być pro­za­ikiem i posze­dłem na stu­dia lite­ra­tu­ro­znaw­cze wie­dzio­ny nie­spraw­dzo­nym prze­ko­na­niem, że prze­by­wa­nie „w pobli­żu” lite­ra­tu­ry uła­twi jej upra­wia­nie. Tro­chę się spraw­dzi­ło, a tro­chę nie. Pro­za­ikiem nie zosta­łem, ale na stu­diach oka­za­ło się, że czy­ta­nie tek­stów z oko­lic filo­zo­fii i teo­rii lite­ra­tu­ry (oczy­wi­ście na stu­diach i zaraz po nich to była waga lek­ka; naj­cięż­szym zawod­ni­kiem był pew­nie Heideg­ger, zaraz potem Haber­mas) spra­wia­ło mi wła­ści­wie przy­jem­ność. Pamię­tam, że dziw­ną przy­jem­ność spra­wia­ło mi nawet czy­ta­nie Haber­ma­sa. Dzi­siaj wyda­je mi się to per­wer­syj­ne, nie­moż­li­we… Ale już na przy­kład Pas­cal i jego Myśli? Jakim miłym zasko­cze­niem było póź­niej­sze odkry­cie, że „Sys­tem” Ashbery’ego w jakimś sen­sie „odbi­ja się” wła­śnie od trak­ta­tu Pas­ca­la… Czy­li – na to wycho­dzi­ło – moż­na wyci­snąć pew­ną jakość, powiedz­my: este­tycz­ną, z wywo­du filo­zo­ficz­ne­go. Podej­rze­nie jest takie: poezja, sza­lo­na sio­stra filo­zo­fii, przy­cho­dzi do niej w naj­mniej ocze­ki­wa­nych momen­tach i mówi jej: to, co ty tak poważ­nie mówisz, ja zaśpie­wam, i uzy­skam pra­wie to samo, ale jed­nak bar­dzo inne. W każ­dym razie uda­ło mi się wytwo­rzyć rezo­nans mię­dzy lek­tu­ra­mi w obrę­bie teo­rii i filo­zo­fii, wła­snym pisa­niem na potrze­by aka­de­mic­kie a póź­niej powsta­ją­cy­mi wier­sza­mi. Cho­ciaż moż­li­we, że w póź­niej­szych latach tę sekwen­cję dało­by się odwró­cić. Na przy­kład w zbio­rze Pokarm suwe­ren są kawał­ki, któ­re – tak bym to dzi­siaj ujął – anty­cy­po­wa­ły podej­ścia odnaj­dy­wa­ne dziś u róż­nych teo­re­ty­ków spod zna­ku nowych mate­ria­li­zmów. Ten rezo­nans mógł dzia­łać w obie stro­ny. On jest polem intu­icji, o któ­rej mówi­łem na począt­ku: w nim ście­ra­ją się po pro­stu róż­ne fan­ta­stycz­ne przy­pusz­cze­nia i do tych starć nie może docho­dzić w nor­mal­nym tek­ście nauko­wym. Naj­bli­żej być może do tego rezo­nan­su pod­cho­dził­by uogól­nio­ny, cza­sem pozwa­la­ją­cy sobie na eks­pe­ry­ment esej lite­ra­tu­ro­znaw­czy, któ­ry eks­plo­ro­wał­by pogra­ni­cze nauko­wo­ści i twór­czo­ści, esej nauko­wy z ele­men­tem twór­czym, powiedz­my. Coś takie­go robi od lat Char­les Bern­ste­in. U nas to jest bar­dzo utrud­nio­ne w dobie punk­to­zy. W każ­dym razie ja takich rze­czy „na punk­ty” nie potra­fię pisać.

Dydak­ty­ka – przez wie­le lat była dla mnie bar­dzo waż­na, cza­sem nadal bywa. Po pro­stu zapa­la­łem się w kla­sie. Bez prze­sa­dy i bez ide­ali­zo­wa­nia, ale wie­lo­krot­nie zda­rza­ło mi, że dzię­ki roz­mo­wom ze stu­den­ta­mi – dzię­ki moim pró­bom uru­cho­mie­nia ich zaan­ga­żo­wa­nia – dostrze­ga­łem nowe rze­czy w wie­lo­krot­nie wcze­śniej prze­ro­bio­nych tek­stach. Naj­waż­niej­szą zdo­by­czą dydak­ty­ki była rosną­ca świa­do­mość, że w lite­ra­tu­rze kon­kret­ne zło­że­nie for­mal­ne – taki, a nie inny dobór sło­wa, takie, a nie inne roz­wią­za­nie fabu­lar­ne lub tech­nicz­ne – jest całym „prze­ka­zem”. I jesz­cze jed­no, cho­ciaż może trud­no to będzie tu wyja­śnić – świa­do­mość, że tekst lite­ra­tu­ry ma swo­ją pojem­ność, któ­ra wymy­ka się auto­ro­wi, ale też wymy­ka się każ­de­mu poje­dyn­czo wzię­te­mu odczy­ta­niu. Sta­ra­łem się to kie­dyś nawet nazwać. Pisa­łem o „wie­lo­ści” zako­do­wa­nej w tek­stach; wła­śnie w tek­stach, a nie w samej rze­czy­wi­sto­ści… I tu z pew­no­ścią wie­le lat roz­ma­wia­nia o lite­ra­tu­rze w warun­kach aka­de­mic­kich cze­muś się przy­słu­ży­ło… Mam nadzie­ję, że nie tyl­ko mi.

Karol Poręba: Mówisz o przy­jem­no­ści lek­tu­ro­wej, o per­wer­syj­nym kon­tak­cie z tek­stem lite­rac­kim czy filo­zo­ficz­nym; o zapa­le i zaan­ga­żo­wa­niu jako narzę­dziach poznaw­czych w dydak­ty­ce. Bli­skie Ci są takie afek­tyw­ne spo­so­by upra­wia­nia lite­ra­tu­ry i nauki?

Kac­per Bart­czak: Pew­nie za bli­skie… Przez lata zbyt wie­le rze­czy „bra­ło mnie” natych­miast, bez waż­nych fil­trów… Ale to trze­ba obli­czyć na dłu­żej, zoba­czyć, co zosta­je. Dla­cze­go fra­za „one must have a mind of win­ter”, ze Ste­ven­sa (z wier­sza, któ­ry posta­no­wi­łem kie­dyś w koń­cu prze­tłu­ma­czyć sam, i zamie­ści­łem wła­sny prze­kład, sto­ją­cy w kontrze, szcze­gól­nie w zakre­sie tytu­łu, wobec ist­nie­ją­ce­go prze­kła­du Jac­ka Guto­ro­wa) zosta­ła ze mną na zawsze? Dla­cze­go na zawsze zosta­je ze mną pierw­sze zda­nie z Ashbery’ego („We see us as we tru­ly beha­ve”). Siła takich „świe­tli­stych deta­li” (Poun­do­wi cho­dzi­ło o coś inne­go…) jest nie­zmier­na. Spę­dza­łem lata na jej fil­tro­wa­niu, na dowia­dy­wa­niu się, co się sta­ło. Przy­kład z Rorty’ego: jego zda­nie o tym, że to my mówi­my, a nie świat – ile fil­trów póź­niej na to pona­kła­da­łem. Podob­nie było­by z lek­tu­ra­mi Harol­da Blo­oma, Aga­ty Bie­lik-Rob­son, Tade­usza Sław­ka, ostat­nio Cathe­ri­ne Mala­bou i Lyotar­da (jego póź­na książ­ka Disco­ur­se, Figu­re). Ogra­ni­czę się tyl­ko do filo­zo­fów, bo lista pol­skich poetów oraz poetek była­by zbyt dłu­ga i nie dał­bym rady wes­przeć jej przy­kła­da­mi. Bywam podat­ny na pora­że­nie kon­kret­ną for­mu­łą języ­ko­wą. Póź­niej leczę się z tego lata­mi. Takie życie.

Karol Poręba: Mimo że wie­le mówili­śmy o tym, co – począw­szy od debiu­tu – wska­zać moż­na jako wspólny mia­now­nik Two­jej poezji, to jed­no­cze­śnie jawi mi się ona jako ciąg prze­kształ­ceń, zerwań i dyna­micz­nych poszu­ki­wań. Każ­da kolej­na książ­ka przy­no­si­ła obok zna­jo­mych już roz­wią­zań czy intu­icji istot­ną woltę lub świe­żą, zaska­ku­ją­cą per­spek­ty­wę. Chciał­bym więc zapy­tać Cię o Czas kom­post, Two­ją naj­now­szą książ­kę, w moim odczu­ciu zna­cząco różną od wcze­śniej­szych tomów. Powie­dzia­łeś kie­dyś, że przy­glą­dasz się w niej napię­ciu mię­dzy tym, co mate­rial­ne i nie­ma­te­rial­ne w ludz­kim pod­mio­cie – równo­cze­śnie jed­nost­ko­wym i wie­lo­ścio­wym. Jak rozu­miesz to napię­cie? Dla­cze­go wyda­je Ci się ono dziś ważne?

Kac­per Bart­czak: W pierw­szym wier­szu poja­wia się fra­za: „ja nie­czy­sta natu­ra”. Inte­re­su­je mnie spoj­rze­nie na czło­wie­ka jako na orga­nizm trud­ny do uchwy­ce­nia, pośred­ni, zaj­mu­ją­cy dziw­ny i nie­wy­god­ny teren pośred­ni, obszar zawie­sze­nia. Prze­ma­wia­ją do mnie wszyst­kie argu­men­ty ewo­lu­cyj­ne widzą­ce w nas czy­sty przy­pa­dek pro­ce­sów ewo­lu­cyj­nych. A z dru­giej stro­ny to bar­dzo cie­ka­we, że nasze mózgi doszły do tezy cze­goś „poza”. Ta teza musia­ła przez wie­ki dzia­łać jak nar­ko­tyk. Coś jak w powie­ści Dic­ka Trzy styg­ma­ty Pal­me­ra Eldrit­cha – kolo­ni­ści na Mar­sie nie dają rady bez zbio­ro­wej, nar­ko­tycz­nie wywo­ła­nej halu­cy­na­cji. Myślę, że Dick pisał o prze­szło­ści Ame­ry­ki: pury­ta­nie nie dali­by rady bez swo­je­go nar­ko­ty­ku – wła­snej wer­sji kal­wi­ni­zmu. I moż­na to posze­rzyć – ludzie w ogó­le, jako gatu­nek, nie dali­by rady bez swo­jej wer­sji nar­ko­ty­ku. Nar­ko­tyk jak nar­ko­tyk – jest raczej zły, bo uza­leż­nia. Jed­nak gdy­by uzy­ski­wać ten sam efekt, tyle że bez sub­stan­cji zewnętrz­nej? Czło­wiek jest przy­pad­kiem, mag­mą, mgła­wi­cą przy­god­no­ści. Ale ma też moż­li­wość uję­cia się w tej kon­dy­cji, zoba­cze­nia się, osta­tecz­nie uję­cia się za sobą w swo­im bra­ku zna­cze­nia, w bra­ku zna­czeń osta­tecz­nych. Moż­li­wość prze­pra­co­wa­nia osta­tecz­nej pust­ki bez trak­to­wa­nia jej jako osta­tecz­nej wykład­ni czy zasa­dy, bez zgo­dy na to, żeby pust­ka nas hip­no­ty­zo­wa­ła, przy­pra­wia­ła o sza­leń­stwo. Nie­któ­rzy myślą, że widzą jakie­goś Boga, a tak napraw­dę hip­no­ty­zu­je ich wiel­kie Nic. I sta­ją się sza­le­ni. A głę­bo­kie prze­ży­cie pozy­cji pośred­niej było­by anti­do­tum na to sza­leń­stwo. Jeste­śmy spe­cjal­nym przy­pad­kiem zwie­rzę­cia – taka jest nasza pozy­cja pośred­nia. Te pro­ce­sy mie­lą­ce – kom­po­stow­nik – cza­ją­ca się za nimi pust­ka. Ogól­na intu­icja była taka, żeby stwo­rzyć ich dozna­nie przy jed­no­cze­snym utrzy­ma­niu tezy oddzie­le­nia się od nich. To jest wła­śnie ta dziw­na pozy­cja pośred­nia – nasza pozy­cja jako spe­cjal­ne­go przy­pad­ku zwie­rzę­cia. Poezja dobrze się spraw­dza w ujmo­wa­niu za tym przy­pad­kiem.

O autorach i autorkach

Anna Kałuża

Urodzona w 1977 roku. Krytyczka literacka. Pracownik Zakładu Literatury Współczesnej Uniwersytetu Śląskiego. Mieszka w Jaworznie.

Kacper Bartczak

Ur. w 1972 roku. Poeta, krytyk, tłumacz poezji, amerykanista. Wydał kilka tomów poetyckich, m.in. Wiersze organiczne (2015), za które był nominowany do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius oraz Nagrody Literackiej Nike, Pokarm suweren (2017), a także zbiór Naworadiowa (2019). Autor monografii o Johnie Ashberym (2006) oraz zbioru esejów o poezji i teorii Świat nie scalony (2009), za który otrzymał Nagrodę „Literatury na Świecie”. Tłumaczył wiersze Johna Ashbery’ego, Rae Armantrout, Charlesa Bernsteina i Petera Gizziego. Stypendysta Fundacji Fulbrighta (dwukrotny) i Fundacji im. T. Kościuszki. Wykłada literaturę amerykańską na Uniwersytecie Łódzkim. Mieszka w Łodzi.

Karol Poręba

Krytyk literacki, edytor i tłumacz. Redaktor prowadzący w Wydawnictwie Ossolineum, a także redaktor serii poetyckiej Wygłosy. Asystent w Zakładzie Edytorstwa Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. Członek redakcji „Czasopisma Zakładu Narodowego im. Ossolińskich” oraz redaktor afiliowany „Praktyki Teoretycznej”. Opracował tomy Na dzień dzisiejszy. Antologia tekstów krytycznych o poezji Jerzego Jarniewicza (2022), Przezrocza. Rozmowy z Jerzym Jarniewiczem (2024) oraz wybór poezji Joanny Oparek Rozbiór. Wiersze i poematy (2024; wraz z Jakubem Skurtysem). Tłumaczył wiersze Amiriego Baraki (LeRoia Jonesa), June Jordan i Edwina Morgana. Laureat Nagrody Krakowa Miasta Literatury UNESCO.

Powiązania

Nie ma nas poza czasem

wywiady / o książce Jerzy Jarniewicz Karol Poręba

Roz­mo­wa Karo­la Porę­by z Jerzym Jar­nie­wi­czem, towa­rzy­szą­ca pre­mie­rze książ­ki Jerze­go Jar­nie­wi­cza Prze­zro­cza. Roz­mo­wy z Jerzym Jar­nie­wi­czem, wyda­nej w Biu­rze Lite­rac­kim 25 listo­pa­da 2024 roku.

Więcej

Autobiografia śmierci

nagrania / transPort Literacki Kacper Bartczak Kim Hyesoon Lynn Suh

Spo­tka­nie z udzia­łem Kim Hyeso­on, Lyn­na Suh, Kac­pra Bart­cza­ka w ramach festi­wa­lu Trans­Port Lite­rac­ki 28. Muzy­ka Resi­na.

Więcej

Rozmowy na koniec: odcinek 21 Kacper Bartczak

nagrania / transPort Literacki Różni autorzy

Dwu­dzie­sty pierw­szy odci­nek z cyklu „Roz­mo­wy na koniec” w ramach festi­wa­lu Trans­Port Lite­rac­ki 28. Muzy­ka Resi­na.

Więcej

Czas kompost

nagrania / transPort Literacki Kacper Bartczak Resina

Czy­ta­nie z książ­ki Czas kom­post Kac­pra Bart­cza­ka w ramach festi­wa­lu Trans­Port Lite­rac­ki 28. Muzy­ka Resi­na.

Więcej

Uwagi wstępne do lektury „Autobiografii śmierci” Kim Hyesoon

recenzje / ESEJE Kacper Bartczak

Recen­zja Kac­pra Bart­cza­ka towa­rzy­szą­ca pre­mie­rze książ­ki Auto­bio­gra­fia śmier­ci Kim Hyeso­on w tłu­ma­cze­niu Ewy Suh, Lyn­na Suha i Kata­rzy­ny Szu­ster-Tar­di, wyda­nej w Biu­rze Lite­rac­kim 25 wrze­śnia 2023 roku.

Więcej

Afirmacja w splątaniu

wywiady / o książce Anna Kałuża Kacper Bartczak Zuzanna Sala

Roz­mo­wa Anny Kału­ży i Zuzan­ny Sali z Kac­prem Bart­cza­kiem, towa­rzy­szą­ca pre­mie­rze książ­ki Czas kom­post Kac­pra Bart­cza­ka, wyda­nej w Biu­rze Lite­rac­kim 28 sierp­nia 2023 roku.

Więcej

Historia jednego wiersza: „Błąd w legendzie (wakacyjna przygoda)”

recenzje / KOMENTARZE Kacper Bartczak

Autor­ski komen­tarz Kac­pra Bart­cza­ka, towa­rzy­szą­cy pre­mie­rze książ­ki Czas kom­post, wyda­nej w Biu­rze Lite­rac­kim 28 sierp­nia 2023 roku.

Więcej

czas kompost (2)

utwory / zapowiedzi książek Kacper Bartczak

Frag­men­ty zapo­wia­da­ją­ce książ­kę czas kom­post Kac­pra Bart­cza­ka, któ­ra uka­że się w Biu­rze Lite­rac­kim 28 sierp­nia 2023 roku.

Więcej

czas kompost (1)

utwory / zapowiedzi książek Kacper Bartczak

Frag­men­ty zapo­wia­da­ją­ce książ­kę czas kom­post Kac­pra Bart­cza­ka, któ­ra uka­że się w Biu­rze Lite­rac­kim 28 sierp­nia 2023 roku.

Więcej

Autokreacja postkonfesyjna i jej program nieczysty

recenzje / ESEJE Kacper Bartczak

Recen­zja Kac­pra Bart­cza­ka, towa­rzy­szą­ca pre­mie­rze książ­ki Bagaż Jerze­go Jar­nie­wi­cza, wyda­nej w Biu­rze Lite­rac­kim 6 mar­ca 2023 roku.

Więcej

Dalej pójdzie jak z płatka

debaty / ankiety i podsumowania Kacper Bartczak

Odpo­wie­dzi Kac­pra Bart­cza­ka na pyta­nia Tade­usza Sław­ka w „Kwe­stio­na­riu­szu 2022”.

Więcej

Widoki wymazy

nagrania / stacja Literatura Kacper Bartczak

Czy­ta­nie z książ­ki Wido­ki wyma­zy z udzia­łem Kac­pra Bart­cza­ka w ramach festi­wa­lu Sta­cja Lite­ra­tu­ra 26.

Więcej

Rozmowy na torach: odcinek 7 Kacper Bartczak

nagrania / stacja Literatura Antonina Tosiek Jakub Skurtys Kacper Bartczak

Siód­my odci­nek z cyklu „Roz­mo­wy na torach” w ramach festi­wa­lu Sta­cja Lite­ra­tu­ra 26.

Więcej

Najsłabszy opór i Zegary w pokoju matki

nagrania / stacja Literatura Różni autorzy

Spo­tka­nie wokół ksią­żek „Naj­słab­szy opór” Addy Djørup i „Zega­ry w poko­ju mat­ki” Tan­ji Stu­par-Tri­fu­no­vić z udzia­łem Addy Djørup, Tan­ji Stu­par-Tri­fu­no­vić, Kac­pra Bart­cza­ka i Bogu­sła­wy Sochań­skiej w ramach festi­wa­lu Sta­cja Lite­ra­tu­ra 26.

Więcej

Odsiecz 2006

dzwieki / WYDARZENIA Różni autorzy

Zapis całe­go spo­tka­nia autor­skie­go z udzia­łem Mar­ka K.E. Baczew­skie­go, Kac­pra Bart­cza­ka, Jac­ka Deh­ne­la i Macie­ja Rober­ta pod­czas Por­tu Wro­cław 2006.

Więcej

fuck off giorgio

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recen­zja Anny Kału­ży towa­rzy­szą­ca pre­mie­rze książ­ki Kiry Pie­trek Cze­ski zeszyt, wyda­nej w Biu­rze Lite­rac­kim 23 sierp­nia 2021 roku.

Więcej

Historia jednego (lub więcej) wiersza, z trzema dygresjami i kodą

recenzje / KOMENTARZE Kacper Bartczak

Autor­ski komen­tarz Kac­pra Bart­cza­ka w ramach cyklu „Histo­ria jed­ne­go wier­sza”, towa­rzy­szą­cy pre­mie­rze książ­ki Wido­ki wyma­zy, wyda­nej w Biu­rze Lite­rac­kim 19 kwiet­nia 2021 roku.

Więcej

Prędkości obrazów i znaków. O Widokach wymazach Kacpra Bartczaka

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recen­zja Anny Kału­ży towa­rzy­szą­ca pre­mie­rze książ­ki Wido­ki wyma­zy Kac­pra Bart­cza­ka, wyda­nej w Biu­rze Lite­rac­kim 19 kwiet­nia 2021 roku.

Więcej

Z niedanych jestem

wywiady / o książce Kacper Bartczak Krzysztof Siwczyk

Roz­mo­wa Krzysz­to­fa Siw­czy­ka z Kac­prem Bart­cza­kiem, towa­rzy­szą­ca pre­mie­rze książ­ki Wido­ki wyma­zy, wyda­nej w Biu­rze Lite­rac­kim 19 kwiet­nia 2021 roku.

Więcej

Świat w ogniu

nagrania / stacja Literatura Różni autorzy

Spo­tka­nie wokół książ­ki Świat w ogniu Char­le­sa Bern­ste­ina z udzia­łem Char­le­sa Bern­ste­ina, Kac­pra Bart­cza­ka, Jerze­go Jar­nie­wi­cza i Joan­ny Roszak w ramach festi­wa­lu Sta­cja Lite­ra­tu­ra 25.

Więcej

Widoki wymazy

utwory / zapowiedzi książek Kacper Bartczak

Frag­ment zapo­wia­da­ją­cy książ­kę Kac­pra Bart­cza­kaWido­ki wyma­zy, któ­ra uka­że się w Biu­rze Lite­rac­kim 19 kwiet­nia 2021 roku.

Więcej

„Ulotne momenty performatywnego zatracenia”, czyli formy życia politycznego

wywiady / o książce Charles Bernstein Kacper Bartczak

Roz­mo­wa Kac­pra Bart­cza­ka z Char­le­sem Bern­ste­inem, towa­rzy­szą­ca wyda­niu książ­ki Char­le­sa Bern­ste­ina Świat w ogniu: wier­sze i prze­mo­wy, w tłu­ma­cze­niu Kac­pra Bart­cza­ka, któ­ra uka­za­ła się w Biu­rze Lite­rac­kim 7 wrze­śnia 2020 roku.

Więcej

Żywiczne wtrącenia, czyli „badania zakrzywione” Charlesa Bernsteina

recenzje / ESEJE Kacper Bartczak

Szkic Kac­pra Bart­cza­ka, towa­rzy­szą­cy wyda­niu książ­ki Char­le­sa Bern­ste­ina Świat w ogniu: wier­sze i prze­mo­wy, w tłu­ma­cze­niu Kac­pra Bart­cza­ka, któ­ra uka­za­ła się w Biu­rze Lite­rac­kim 7 wrze­śnia 2020 roku.

Więcej

Świat w ogniu: wiersze i przemowy (2)

utwory / zapowiedzi książek Charles Bernstein Kacper Bartczak

Frag­ment zapo­wia­da­ją­cy książ­kę Char­le­sa Bern­ste­ina Świat w ogniu: wier­sze i prze­mo­wy, w tłu­ma­cze­niu Kac­pra Bart­cza­ka, któ­ra uka­że się w Biu­rze Lite­rac­kim 7 wrze­śnia 2020 roku.

Więcej

Świat w ogniu: wiersze i przemowy

utwory / zapowiedzi książek Charles Bernstein Kacper Bartczak

Frag­ment zapo­wia­da­ją­cy książ­kę Char­le­sa Bern­ste­ina Świat w ogniu: wier­sze i prze­mo­wy, w tłu­ma­cze­niu Kac­pra Bart­cza­ka, któ­ra uka­że się w Biu­rze Lite­rac­kim 7 wrze­śnia 2020 roku.

Więcej

Poetyckie książki trzydziestolecia

nagrania / stacja Literatura Różni autorzy

Spo­tka­nie z udzia­łem Anny Kału­ży, Karo­la Mali­szew­skie­go, Joan­ny Muel­ler, Joan­ny Orskiej oraz Jaku­ba Skur­ty­sa w ramach festi­wa­lu Sta­cja Lite­ra­tu­ra 24.

Więcej

Listy z wewnątrz

nagrania / stacja Literatura Różni autorzy

Spo­tka­nie z udzia­łem Ramie­go Al-Asze­ka, Fadie­go Dżo­ma­ra, Kac­pra Bart­cza­ka i Nata­lii Malek w ramach festi­wa­lu Sta­cja Lite­ra­tu­ra 24.

Więcej

Naworadiowa

nagrania / stacja Literatura Kacper Bartczak

Czy­ta­nie z książ­ki Nawo­ra­dio­wa z udzia­łem Kac­pra Bart­cza­ka w ramach festi­wa­lu Sta­cja Lite­ra­tu­ra 24.

Więcej

Kroniki ukrytej prawdy, Sroga zima oraz Biblia i inne historie

nagrania / stacja Literatura Różni autorzy

Spo­tka­nie wokół ksią­żek Kro­ni­ki ukry­tej praw­dy Pere­’a Cal­der­sa, Sro­ga zima Ray­mon­da Quene­au i Biblia i inne histo­rie Péte­ra Náda­sa z udzia­łem Anny Sawic­kiej, Elż­bie­ty Sobo­lew­skiej, Anny Wasi­lew­skiej, Anny Kału­ży i Jaku­ba Skur­ty­sa w ramach festi­wa­lu Sta­cja Lite­ra­tu­ra 24.

Więcej

Nasze dupy, nasze dusze

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recen­zja Anny Kału­ży, towa­rzy­szą­ca pre­mie­rze książ­ki Zabaw­ne i zba­wien­ne Ada­ma Kacza­now­skie­go, któ­ra uka­za­ła się w Biu­rze Lite­rac­kim 20 stycz­nia 2020 roku.

Więcej

Ciemna materia

nagrania / stacja Literatura Kacper Bartczak Rae Armantrout

Spo­tka­nie wokół książ­ki Ciem­na mate­ria z udzia­łem Rae Arman­tro­ut, Kac­pra Bart­cza­ka i Bar­to­sza Kraj­ki w ramach festi­wa­lu Sta­cja Lite­ra­tu­ra 23.

Więcej

Artystki, które robią książki

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recen­zja Anny Kału­ży książ­ki Waruj Joan­ny Łań­cuc­kiej i Joan­ny Muel­ler, wyda­nej w Biu­rze Lite­rac­kim 16 wrze­śnia 2019 roku.

Więcej

Substancja nie esencja

wywiady / o książce Kacper Bartczak Zuzanna Sala

Roz­mo­wa Zuzan­ny Sali z Kac­prem Bart­cza­kiem towa­rzy­szą­ca wyda­niu książ­ki Nawo­ra­dio­wa Kac­pra Bart­cza­ka, wyda­nej w Biu­rze Lite­rac­kim 26 sierp­nia 2019 roku.

Więcej

Historia jednego wiersza

recenzje / KOMENTARZE Kacper Bartczak

Autor­ski komen­tarz Kac­pra Bart­cza­ka, towa­rzy­szą­cy wyda­niu książ­ki Nawo­ra­dio­wa, któ­ra uka­za­ła się w Biu­rze Lite­rac­kim 26 sierp­nia 2019 roku.

Więcej

Naworadiowa

utwory / zapowiedzi książek Kacper Bartczak

Frag­ment zapo­wia­da­ją­cy książ­kę Nawo­ra­dio­wa Kac­pra Bart­cza­ka, któ­ra uka­że się nakła­dem Biu­ra Lite­rac­kie­go 26 sierp­nia 2019 roku.

Więcej

POETYCKA KSIĄŻKA TRZYDZIESTOLECIA: REKOMENDACJA NR 20

debaty / ankiety i podsumowania Anna Kałuża

Głos Anny Kału­ży w deba­cie „Poetyc­ka książ­ka trzy­dzie­sto­le­cia”.

Więcej

Pozytywki i marienbadki

nagrania / między wierszami Różni autorzy

O twór­czo­ści Andrze­ja Sosnow­skie­go wypo­wia­da­ją się Woj­ciech Bono­wicz, Jacek Guto­row, Anna Kału­ża, Joan­na Orska, Piotr Śli­wiń­ski, Kamil Zając.

Więcej

Poza granicą czasu i przestrzeni

wywiady / o książce Kacper Bartczak Rae Armantrout

Roz­mo­wa z Rae Arman­tro­ut, towa­rzy­szą­ca pre­mie­rze książ­ki Ciem­na mate­ria Rae Arman­tro­ut w tłu­ma­cze­niu Kac­pra Bart­cza­ka, wyda­nej w Biu­rze Lite­rac­kim 3 wrze­śnia 2018 roku.

Więcej

Ciemna materia i błona wiersza

recenzje / ESEJE Kacper Bartczak

Esej Kac­pra Bart­cza­ka doty­czą­cy książ­ki Ciem­na mate­ria Rae Arman­tro­ut, wyda­nej w Biu­rze Lite­rac­kim 3 wrze­śnia 2018 roku.

Więcej

Materia splątania i niewspółmierność: ustanowienie wiersza

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Esej Anny Kału­ży książ­ki Ciem­na mate­ria Rae Arman­tro­ut w tłu­ma­cze­niu Kac­pra Bart­cza­ka, wyda­nej w Biu­rze Lite­rac­kim 3 wrze­śnia 2018 roku.

Więcej

Intymność w wierszu

nagrania / stacja Literatura Różni autorzy

Spo­tka­nie autor­skie w ramach festi­wa­lu Sta­cja Lite­ra­tu­ra 22, w któ­rym udział wzię­li Asja Bakić, Char­lot­te Van den Bro­eck, Llŷr Gwyn Lewis i Kac­per Bart­czak.

Więcej

Symulacja świata

nagrania / stacja Literatura Różni autorzy

Spo­tka­nie autor­skie w ramach festi­wa­lu Sta­cja Lite­ra­tu­ra 22, w któ­rym udział wzię­li Kac­per Bart­czak, Mar­ty­na Buli­żań­ska, Roman Honet, Szy­mon Słom­czyń­ski i Maciej Jaku­bo­wiak.

Więcej

Tribute to John Ashbery

nagrania / stacja Literatura Różni autorzy

Spo­tka­nie autor­skie „Tri­bu­te to John Ash­be­ry” w ramach festi­wa­lu Sta­cja Lite­ra­tu­ra 22.

Więcej

O Piosence o zależnościach i uzależnieniach

recenzje / IMPRESJE Różni autorzy

Komen­ta­rze Anny Kału­ży, Justy­ny Sobo­lew­skiej, Edwar­da Pase­wi­cza i Toma­sza Puł­ki do książ­ki Pio­sen­ka o zależ­no­ściach i uza­leż­nie­niach Euge­niu­sza Tka­czy­szy­na-Dyc­kie­go.

Więcej

Nowe głosy z Europy: Llŷr Gwyn LEWIS

wywiady / o pisaniu Kacper Bartczak Llŷr Gwyn Lewis

Roz­mo­wa Kac­pra Bart­cza­ka z Llŷr Gwyn Lewis. Pre­zen­ta­cja w ramach cyklu „Nowe gło­sy z Euro­py”.

Więcej

Nowe głosy z Europy: Charlotte VAN DEN BROECK

wywiady / o pisaniu Charlotte Van den Broeck Kacper Bartczak

Roz­mo­wa Kac­pra Bart­cza­ka z Char­lot­te Van den Bro­eck. Pre­zen­ta­cja w ramach cyklu „Nowe gło­sy z Euro­py”.

Więcej

Nowe głosy z Europy: Asja BAKIĆ

wywiady / o pisaniu Asja Bakić Kacper Bartczak

Roz­mo­wa Kac­pra Bart­cza­ka z Asją Bakić. Pre­zen­ta­cja w ramach cyklu Nowe gło­sy z Euro­py.

Więcej

Echo-sfera wiersza

wywiady / o książce Kacper Bartczak Paweł Kaczmarski

Roz­mo­wa Paw­ła Kacz­mar­skie­go z Kac­prem Bart­cza­kiem, towa­rzy­szą­ca pre­mie­rze książ­ki Pokarm suwe­ren, wyda­nej w Biu­rze Lite­rac­kim 12 czerw­ca 2017 roku.

Więcej

Historia jednego wiersza, czyli pamięć wielu rzeczy

recenzje / KOMENTARZE Kacper Bartczak

Autor­ski komen­tarz Kac­pra Bart­cza­ka do książ­ki Pokarm suwe­ren, wyda­nej w Biu­rze Lite­rac­kim 12 czerw­ca 2017 roku.

Więcej

Nieistniejąca pocztówka

dzwieki / RECYTACJE Kacper Bartczak

Wiersz zare­je­stro­wa­ny pod­czas spo­tka­nia „Odsiecz” z festi­wa­lu Port Wro­cław 2006.

Więcej

Pokarm suweren (2)

utwory / zapowiedzi książek Kacper Bartczak

Frag­ment książ­ki Pokarm suwe­ren Kac­pra Bart­cza­ka, któ­ra uka­że się w Biu­rze Lite­rac­kim 12 czerw­ca 2017 roku.

Więcej

Pokarm suweren (1)

utwory / zapowiedzi książek Kacper Bartczak

Frag­ment książ­ki Pokarm suwe­ren Kac­pra Bart­cza­ka, któ­ra uka­że się w Biu­rze Lite­rac­kim 12 czerw­ca 2017 roku.

Więcej

Nowe głosy z Europy 2016: Poezja

nagrania / stacja Literatura Różni autorzy

Zapis ze spo­tka­nia autor­skie­go „Nowe gło­sy z Euro­py 2016: Poezja i Pro­za”, w któ­rym udział wzię­li Kac­per Bart­czak, Anja Golob, Juana Adcock oraz Árpád Kol­lár. Spo­tka­nie odby­ło się w ramach festi­wa­lu lite­rac­kie­go Sta­cja Lite­ra­tu­ra 21.

Więcej

Dom wad

recenzje / ESEJE Kacper Bartczak

Komen­tarz Kac­pra Bart­cza­ka do zesta­wu wier­szy Julii Miki „Wier­sze czysz­czą­ce”. Pre­zen­ta­cja w ramach cyklu tek­stów zapo­wia­da­ją­cych alma­nach Połów. Poetyc­kie debiu­ty 2016, któ­ry uka­że się w Biu­rze Lite­rac­kim.

Więcej

Wiersz na święta: Konsubstancje

utwory / zapowiedzi książek Kacper Bartczak

Wiersz pocho­dzi z książ­ki Pokarm suwe­ren Kac­pra Bart­cza­ka, któ­ra uka­że się w przy­szłym roku w Biu­rze Lite­rac­kim.

Więcej

Przekład wewnętrzny – uwaga wstępna do wierszy Kuby Pszoniaka

recenzje / ESEJE Kacper Bartczak

Komen­tarz Kac­pra Bart­cza­ka do zesta­wu wier­szy Kuby Pszo­nia­ka „Chy­ba na pew­no”. Pre­zen­ta­cja w ramach cyklu tek­stów zapo­wia­da­ją­cych alma­nach Połów. Poetyc­kie debiu­ty 2016, któ­ry uka­że się w Biu­rze Lite­rac­kim.

Więcej

Bartek Zdunek i jego melodyjne geodezje

recenzje / ESEJE Kacper Bartczak

Komen­tarz Kac­pra Bart­cza­ka do zesta­wu wier­szy Bart­ka Zdun­ka „Sól z zie­mi”. Pre­zen­ta­cja w ramach cyklu tek­stów zapo­wia­da­ją­cych alma­nach Połów. Poetyc­kie debiu­ty 2016, któ­ry uka­że się w Biu­rze Lite­rac­kim.

Więcej

Cztery razy (o) Naraz

recenzje / KOMENTARZE Różni autorzy

Komen­ta­rze Mar­ty Pod­gór­nik, Kata­rzy­ny Fetliń­skiej, Anny Kału­ży, Roma­na Hone­ta do wier­szy z książ­ki Julii Szy­cho­wiak Naraz, wyda­nej w Biu­rze Lite­rac­kim 4 kwiet­nia 2016 roku.

Więcej

Aż pęknie jej serce*

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recen­zja Anny Kału­ży z książ­ki Nic o mnie nie wiesz Mar­ty Pod­gór­nik, któ­ra uka­za­ła się w stycz­niu 2013 roku w „Nowych Książ­kach”.

Więcej

Sama sobie zrobiłam

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recen­zja Anny Kału­ży towa­rzy­szą­ca pre­mie­rze książ­ki Nudel­man Justy­ny Bar­giel­skiej, wyda­nej w Biu­rze Lite­rac­kim 7 lip­ca 2014 roku.

Więcej

Nowe imiona

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recen­zja Anna Kału­ży z książ­ki Imię i zna­mię Euge­niu­sza Tka­czy­szy­na-Dyc­kie­go.

Więcej

Mistyka seksualności

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recen­zja Anny Kału­ży z książ­ki Bach for my baby Justy­ny Bar­giel­skiej.

Więcej

Królowa poezji

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recen­zja Anny Kału­ży z książ­ki Rezy­den­cja sury­ka­tek Mar­ty Pod­gór­nik.

Więcej

„Szturm na Pałac Zimowy”

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recen­zja Anny Kału­ży z książ­ki Na dzień dzi­siej­szy i chwi­lę obec­ną Jerze­go Jar­nie­wi­cza.

Więcej

Jane Bowles: Smugi

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recen­zja Anny Kału­ży z książ­ki Dwie poważ­ne damy. W let­nim dom­ku Jane Bow­les w prze­kła­dzie Andrze­ja Sosnow­skie­go.

Więcej

Sytuacje paradoksalne

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recen­zja Anny Kału­ży z książ­ki Skąd­inąd (1977–2007) Jerze­go Jar­nie­wi­cza.

Więcej

Joanna Mueller: Wylinki

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recen­zja Anny Kału­ży z książ­ki Wylin­ki Joan­ny Muel­ler.

Więcej

Sprawa szerszego programu

wywiady / o książce Anna Kałuża Kacper Bartczak

Z Anną Kału­żą o książ­ce Bume­rang roz­ma­wia Kac­per Bart­czak.

Więcej

Antyelementarz: China shipping Justyny Bargielskiej

recenzje / IMPRESJE Anna Kałuża

Esej Anny Kału­ży o książ­ce Chi­na ship­ping Justy­ny Bar­giel­skiej.

Więcej

Gra w kości

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recen­zja Anny Kału­ży z książ­ki Rze­czy­wi­ste i nie­rze­czy­wi­ste sta­je się jed­nym cia­łem Euge­niu­sza Tka­czy­szy­na-Dyc­kie­go.

Więcej

Poezja nie jest już liryką

wywiady / o książce Jakub Skurtys Kacper Bartczak Paweł Kaczmarski

Z Kac­prem Bart­cza­kiem o książ­ce Świat nie sca­lo­ny. Este­ty­ka, poety­ka, prag­ma­tyzm roz­ma­wia­ją Paweł Kacz­mar­ski i Jakub Skur­tys.

Więcej

Dominuje technika „makijażu”

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recen­zja Anny Kału­ży z książ­ki Maki­jaż Jerze­go Jar­nie­wi­cza.

Więcej

Uzależnienia

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recen­zja Anny Kału­ży z książ­ki Pio­sen­ka o zależ­no­ściach i uza­leż­nie­niach Euge­niu­sza Tka­czy­szy­na-Dyc­kie­go.

Więcej

Mariusz Grzebalski: Niepiosenki

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recen­zja Anny Kału­ży z książ­ki Nie­pio­sen­ki Mariu­sza Grze­bal­skie­go.

Więcej

Seksualność w wierszach Tadeusza Pióry: pozór i sztuczność

recenzje / IMPRESJE Anna Kałuża

Szkic Anny Kału­ży o wier­szach Tade­usza Pió­ry.

Więcej

O gubionych

recenzje / NOTKI I OPINIE Różni autorzy

Komen­ta­rze Pio­tra Czer­niaw­skie­go, Grze­go­rza Jan­ko­wi­cza, Anny Kału­ży, Bogu­sła­wa Kier­ca, Karo­la Mali­szew­skie­go, Edwar­da Pase­wi­cza, Toma­sza Puł­ki, Justy­ny Sobo­lew­skiej i Kon­ra­da Woj­ty­ły.

Więcej

O Żółtym popołudniu

recenzje / NOTKI I OPINIE Różni autorzy

Komen­ta­rze Kac­pra Bart­cza­ka, Grze­go­rza Jan­ko­wi­cza, Edwar­da Pase­wi­cza, Justy­ny Sobo­lew­skiej, Agniesz­ki Wol­ny-Ham­ka­ło.

Więcej

O Drażniących przyjemnościach

recenzje / NOTKI I OPINIE Różni autorzy

Komen­ta­rze Grze­go­rza Het­ma­na, Anny Kału­ży, Karo­la Mali­szew­skie­go, Woj­cie­cha Wil­czy­ka.

Więcej

O Raju w obrazkach

recenzje / NOTKI I OPINIE Różni autorzy

Komen­ta­rze Kac­pra Bart­cza­ka, Ane­ty Kamiń­skiej, Kami­la Zają­ca i Rafa­ła Waw­rzyń­czy­ka o książ­ce Raj w obraz­kach D.J. Enri­gh­ta.

Więcej

O Trapie

recenzje / NOTKI I OPINIE Różni autorzy

Komen­ta­rze Anny Kału­ży, Grze­go­rza Jan­ko­wi­cza, Ada­ma Zdro­dow­skie­go, Julii Szy­cho­wiak, Kami­la Zają­ca, Bar­to­sza Sadul­skie­go.

Więcej

O Bez stempla

recenzje / NOTKI I OPINIE Różni autorzy

Komen­ta­rze Anny Kału­ży, Jac­ka Guto­ro­wa, Ada­ma Wie­de­man­na, Pio­tra Śli­wiń­skie­go, Pio­tra Boga­lec­kie­go.

Więcej

O Urwanym śladzie

recenzje / NOTKI I OPINIE Anna Kałuża Bogusław Kierc Paweł Mackiewicz

Komen­ta­rze Anny Kału­ży, Bogu­sła­wa Kier­ca i Paw­ła Mac­kie­wi­cza.

Więcej

O Jesieni Zuzanny

recenzje / NOTKI I OPINIE Różni autorzy

Komen­ta­rze Anny Kału­ży, Julii Fie­dor­czuk, Toma­sza Fijał­kow­skie­go, Paw­ła Mac­kie­wi­cza.

Więcej

O Antologii hałasu

recenzje / NOTKI I OPINIE Anna Kałuża Łukasz Jarosz Rafał Derda

Komen­ta­rze Toma­sza Fijał­kow­skie­go, Anny Kału­ży, Rafa­ła Der­dy, Łuka­sza Jaro­sza.

Więcej

O Rozbiórce

recenzje / NOTKI I OPINIE Różni autorzy

Komen­ta­rze Anny Kału­ży, Justy­ny Sobo­lew­skiej, Pio­tra Śli­wiń­skie­go i Karo­la Mali­szew­skie­go.

Więcej

O Pocałunku na wstecznym

recenzje / NOTKI I OPINIE Różni autorzy

Komen­ta­rze Karo­la Mali­szew­skie­go, Toma­sza Waż­ne­go, Anny Kału­ży i Łuka­sza Jaro­sza.

Więcej

Niewymuszone znaczenia

wywiady / o pisaniu Kacper Bartczak Kuba Mikurda

Z Kac­prem Bart­cza­kiem roz­ma­wia Kuba Mikur­da.

Więcej

Światy własne

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recen­zja Anny Kału­ży z książ­ki Bio Julii Fie­dor­czuk.

Więcej

Wymknąć się każdemu bogu

recenzje / IMPRESJE Kacper Bartczak

Recen­zja Kac­pra Bart­cza­ka z książ­ki Dowód z toż­sa­mo­ści Jerze­go Jar­nie­wi­cza.

Więcej

Nieczyste kompozycje

recenzje / ESEJE Łukasz Żurek

Recen­zja Łuka­sza Żur­ka, towa­rzy­szą­ca pre­mie­rze książ­ki Czas kom­post Kac­pra Bart­cza­ka, wyda­nej w Biu­rze Lite­rac­kim 28 sierp­nia 2023 roku.

Więcej

Prędkości obrazów i znaków. O Widokach wymazach Kacpra Bartczaka

recenzje / ESEJE Anna Kałuża

Recen­zja Anny Kału­ży towa­rzy­szą­ca pre­mie­rze książ­ki Wido­ki wyma­zy Kac­pra Bart­cza­ka, wyda­nej w Biu­rze Lite­rac­kim 19 kwiet­nia 2021 roku.

Więcej

Bumerang jako gest negatywny

recenzje / ESEJE Tomasz Pawlus

Recen­zja Toma­sza Paw­lu­sa z książ­ki Bume­rang Anny Kału­ży, któ­ra uka­za­ła się w 2010 roku na stro­nie „art­Pa­pier”.

Więcej

Próby nowej krytyki

recenzje / IMPRESJE Joanna Orska

Esej Joan­ny Orskiej poświę­co­ny książ­kom Stra­ty­gra­fie Joan­ny Muel­ler i Bume­rang Anny Kału­ży.

Więcej

Anna Kałuża: Bumerang

recenzje / ESEJE Michał Gustowski

Recen­zja Micha­ła Gustow­skie­go z książ­ki Bume­rang Anny Kału­ży.

Więcej

Przeciw scaleniu. Krytyczne tropy

recenzje / ESEJE Paweł Kaczmarski

Recen­zja Paw­ła Kacz­mar­skie­go z książ­ki Świat nie sca­lo­ny Kac­pra Bart­cza­ka.

Więcej

„I to jest jakieś otwarcie na przyszłość” – Kacpra Bartczaka wstęp do poetyki pragmatystycznej

recenzje / ESEJE Jakub Skurtys

Recen­zja Jaku­ba Skur­ty­sa z książ­ki Świat nie sca­lo­ny Kac­pra Bart­cza­ka.

Więcej