And I would prefer not to
debaty / ankiety i podsumowania Jakub SkurtysGłos Jakuba Skurtysa w debacie „Zoom Poland”.
WięcejImpresja Jakuba Skurtysa, towarzysząca premierze książki Przez nica i cacy Kacpra Bartczaka, wydanej w Biurze Literackim 9 maja 2026 roku.
Biuro Literackie
kup książkę na poezjem.pl
then am I
a refinery flame,
a cylinder,
a payload
unto nigh.
Peter Gizzi, „The Posthumous Life of Childhood”
I
Kacper Bartczak jest wybornym komentatorem poezji, również własnej. Trudno dziś czytać jego wiersze bez esejów programowych ze Świata nie scalonego (2009) oraz Materii i autokreacji (2019), a jeszcze trudniej bez rozmów z samym autorem. Nic dziwnego, że w przygotowywanej na Uniwersytecie Śląskim monografii wieloautorskiej Biografia nie scalona przedrukowano ich aż sześć z dwudziestu kilku, które ukazały się w druku[1]. Padają w nich na ogół ciekawsze rozpoznania, pojawiają się trafniejsze intuicje i lepsze metafory niż w większości tekstów krytycznych, które na różnych poziomach – recenzji, krytyki towarzyszącej, erudycyjnych szkiców akademickich – popełnialiśmy przez lata jako badacze, czytelnicy i miłośnicy tej liryki.
Popadamy w ryzykowny układ. Uważne wsłuchiwanie się w autokomentarze Bartczaka, w to, jak rozwija się jego myśl teoretyczna i przekładoznawcza, może być zdradliwe, wyłączać krytyczny osąd, podsuwać łatwe klucze i uniemożliwiać ocenę tej twórczości na tle bogactwa poezji polskiej i amerykańskiej. A o długiej tradycji też trzeba przecież myśleć, konteksty komparatystyczne nieustannie wchodzą bowiem w grę, oczywiście niechronologiczne i splecione ze sobą. W tej polskiej linii – od romantyzmu po neoawangardę lingwistyczną z elegijnym podbiciem między Zadurą, Sosnowskim i Jarniewiczem – Bartczak wypracowuje sobie rejestry słownikowe i tematyczne. W tej drugiej, amerykańskiej – od transcendentalistów i ich pastoralnych wątków, poprzez tradycję konfesyjną (i w kontrze do niej), aż po poetyki późnego LANGUAGE – szuka konturów, rozwiązań formalnych, modeli wierszowych, na których może pracować z własnym tekstem.
W rozmowie z Anną Kałużą i Karolem Porębą pojawiają się takie hasła jak „gubienie siebie w pisaniu” i konieczność zawierzenia intuicji (co może wydawać się paradoksalne w tym najbardziej technicznym projekcie lirycznym ostatnich dwóch dekad), wiara w plastyczność pojęć i samej materii (w oparciu o tezy Catherine Malabou oczywiście) oraz podkreślanie znaczenia autokreacji jako procesu pojetycznego (najdalej, jak to możliwe, od wykładni psychologicznych czy marketingowych, choć przecież właśnie te dwa słowniki autor Domów mediowych regularnie „mieli” w swoich tekstach). Jednak pojawiają się także: „motoryka intuicji”, „badanie konturów pojęć”, „iskrząca całość”, „pulsująca teraźniejszość”, a nawet wiersze, które „aranżują chwile” – bo Bartczak jest poetą również wtedy, gdy teoretyzuje czy sięga po esej akademicki.
W każdej z takich zbitek tkwi potencjał na osobny tekst o poezji autora Naworadiowej i żaden z nich nie byłby nadużyciem w świetle samego wiersza ani nie zostałby do końca sformatowany przez autokomentarz. Bartczak konfrontuje nas ze swoimi przekonaniami filozoficznymi, wyczytanymi i domyślanymi, stanowiącymi fascynujący mariaż pragmatyzmu, dekonstrukcji i nowomaterialistycznych przekroczeń ontologii[2], ale podrzuca raczej kategorie wyjściowe niż punkty dojścia. Ruch musimy wykonać sami, i to w sytuacji braku wyjściowych zasad, bo – jak autor przypominał w jednej z debat Biura Literackiego – „[j]ęzyk jest grą, która wciąż od nowa wymyśla sobie planszę i ruchy. Geniusz tego zdania [«daj mu tam, gdzie go nie ma»] polega na ujawnieniu styku gier językowych, na ich nakładaniu się na siebie i wymianie. Albo na włączeniu właśnie takiego podejścia do języka, które ujawnia jego ruchomość i roz-gry-walność”[3].
To samo dzieje się u Bartczaka w całych tomach, pomyślanych jako struktury i obiekty. Weźmy kilka tytułów od końca: czas – kompost, widok – wymaz, pokarm – suweren. Wiersz, który kompostuje, a więc organicznie przetwarza… czas. Czym jest taki „czas wiersza” dla jednostki (jako durée réelle), a czym dla świata? Jak ma się do praw fizyki i co robi z przestrzenią tekstu (ściska, kompresuje, zgniata, zagina, a może istnieje tylko o tyle, o ile coś się w niej porusza)? Choć zasadna jest teza o przełomie w twórczości autora przypadającym na tom Przenicacy (2013), to podobne pytania o relację czasu i przestrzeni padały przecież już w debiutanckiej Strefie błędów urojonych (2000), a jeszcze wyraźniej w Domach mediowych (2003).
Cofka druga: Widoki wymazy. Widok, który staje się wymazem, pejzaż zmieniony w zapis, zapis w stanie ścierania (się) i zacierania, a więc poddany procesom nicowania, na tyle ważnym dla samego Bartczaka, że ten element negacji postanowił wydobyć nawet w tytule wyboru wierszy. Zapis jest organiczny, bo przecież wymaz to pobranie próbki materiału biologicznego. Próbka, gdyż zastosowano techniki laboratoryjne – eksperyment językowy, wiersz pomyślany jako rozszerzenie poszukiwań teoretycznych, prawie w duchu humanistyki artystycznej (z naszych wszystkich „poetów bez winy i wstydu akademickich” Bartczakowi byłoby najłatwiej naginać parametryzację i szyfrować sloty za pomocą książek poetyckich i przekładów literackich).
Wreszcie Pokarm suweren: pokarm jako suweren? To strawa dla ciała, suplementacja, ale w tym wariancie również pokarm duchowy, wystawiający nas na wszystkie postsekularne tropy, które nawiedzają widmowe pejzaże Łodzi i nowoczesne podmioty, zmartwychwstające w asamblaże. Obok jedzenia, niezwykle istotnej kategorii w całej pożywnej poetyce Bartczaka, stoi pojęcie z poziomu filozofii polityki – najwyższa władza, a właściwie zdolność do tworzenia i zawieszania reguł sprawowania tej władzy (poezja jest suwerenna, bo każdy wiersz nie tylko ustala własne reguły, ale też może je w każdej chwili podważyć). Jednak może chodzi o podmiot tej władzy – państwo (naród-suweren)? A może o monetę, przypominającą o znakowych splotach materii i ekonomii? Biopolityka spotyka się z teologią, sprawy codzienne i bliskie (trwało przecież akurat populistyczne przesycenie języka debaty politycznej – Bartczak jak sejsmograf odnotowywał te spiętrzenia) zderzają się z tymi najbardziej filozoficznymi, z połączeniem ontologii i prawa, które po dziś dzień warunkuje nasze rozumienie życia, sprawczości i władzy.
Dokonałem tylko jednego, hipotetycznego podstawienia – w tytułowy montaż wstawiłem przyimek porównawczy „jako”, tworząc konkretny model relacji między jednym a drugim słowem. Ale przecież tej złączki nie ma. Są tylko jukstapozycje (pokarm | suweren; czas | kompost) albo zrosty (Naworadiowa, Przenicacy), więc relacja nigdy nie jest tak oczywista – trzeba ją dopiero ustanowić, wybrać jedną z możliwości, a takie działanie przekłada się na całe myślenie o książce.
II
Autor Naworadiowej jest profesorem w każdym calu – myśli pojęciami, z głębi dysput literackich i filozoficznych. Większość jego komentatorów również. To zawodowi czytelnicy, skupieni na tradycjach awangardowych, na uczelniach badający historyczną awangardę w różnych wariantach, lubiący abstrakcyjne maszyny interpretacyjne, bliskie czytanie oraz przecięcia pól sztuki i filozofii. O Bartczaku dobrze się pisze, co może tworzyć wrażenie przerostu akademickiej refleksji wokół tej poezji. Ale jest tak właśnie dlatego, że wiersze Bartczaka wytwarzają iskry, napięcia znaczeniowe, których szuka się zamiast prostych, dydaktycznych wykładni. Stawiają opór w taki sposób, że tekst wymaga konfrontowania naszej wiedzy z wielu zakresów (czasem sprawdzania w słownikach i doczytywania) z samym działaniem wiersza, z jego aktywnym przebiegiem, opartym o rytm, zepsutą frazeologię i nadużycia składniowe.
Czasem odnoszę wrażenie, że pisze się aż za dobrze – że łatwo przychodzi sprawdzanie kolejnych konceptów, trochę na zasadzie eksperymentalnego testowania: co wyjdzie zwycięsko ze spotkania osobliwości i wiersza, nowego materializmu i psychopolityki, energy studies i wittgensteinowskich gier językowych? Jednak Bartczak nie jest przecież poetą dyskursu, nie ma w sobie nic z tych wczesnych fascynacji naszej akademii i literatury dekonstrukcją, tekstowym czytaniem Derridy, a zwłaszcza Paula de Mana, może poza tym, że urodził się w sam raz na te mody, że jest z nimi pokoleniowo zbieżny i myśli o poezji jako grze (w go). Studia amerykanistyczne chyba go jednak uratowały, a wczesne lektury pragmatystów wyciągnęły za uszy z fascynacji dyseminacją i skierowały ku rzeczywistości – tej usztucznionej, zmediatyzowanej, przepisanej, podsłuchanej, ale też doznawanej w całej rozłożystości i dynamice. Bartczak od początku zwracał się ku pytaniom o materialność i przestrzenność tego dziwnego aktu komunikacji, jakim jest wiersz. Tego właśnie nie ma u kontynentalnych poststrukturalistów – świadomości przepastnej natury wszechrzeczy, z którą język wytwarza rozmaite konfiguracje, ale której nigdy nie zdoła opanować ani wyczerpać. Zacytujmy fragment posłowia z przekładu Pieśni progowych Petera Gizziego, komentarz wymieniając na autokomentarz:
liryka to ewoluująca przestrzeń starcia z ciśnieniem świata zewnętrznego, w której chodzi o zbudowanie skutecznego systemu filtrów i zapór, o ochronę żywotności psychicznej. A jednocześnie wpisana w pojęcie progowości możliwość przekraczania granic, pokusa, a zarazem groźba otwarcia, nie przestają nam przypominać o konieczności pielęgnowania tej wewnętrznej sfery przez testowanie różnych formuł inkluzywności[4].
Wybuch nowej samoświadomości poetyckiej i zarazem wzrost popularności pisania Bartczaka przypada bez wątpienia na tom Przenicacy (2013). Jeśli ktoś nie zdążył go opisać w porę (jak ja), to dwa lata później, przy Wierszach organicznych (2015), miał już gotowe rozpoznania, które wymagały głównie sprawdzenia, przetestowania i uzupełnienia o kolejne składowe (choćby o hymniczny tok Whitmana, ale skupiony znacznie bardziej na samym wierszu i na opisywaniu marnotrawstwa produkcji niż energetycznej nadwyżki). Jednak początkiem mojej przygody z tą liryką było tak naprawdę Życie świetnych ludzi (2009), które Krzysztof Siwczyk określił w jednej z rozmów jako „superdziarskie”. Dwa pierwsze tomy odkrywałem po czasie, szukając w nich potwierdzenia późniejszych intuicji. Może dlatego teraz, gdy wracam do całej twórczości Bartczaka i widzę, jak autor sam rozłożył akcenty między książkami, mam przekorną ochotę cytować obficie Strefę błędów urojonych (2000) i Domy mediowe (2003), oddać miejsce uskokom, które rozrywały eseizowany monolog. Bo początki pisania Bartczaka to nie były fenomenalne powierzchnie trące, ich montaże i stopnie absorbcji, lecz filozoficzny i nieco melancholijny flowchart rodem z Johna Ashbery’ego. Dwa takie uskoki, które nie weszły do tomu, zapowiedź przyszłych tektonicznych pęknięć, chciałbym jednak ocalić. Po pierwsze wizyjny obraz z „Chińskich żartów” z Domów mediowych, żeby przypomnieć, że Bartczak nigdy nie był wyłącznie poetą doctus, że żart, rozmach i przyjemność zabawy towarzyszyły mu też na tych wcześniejszych etapach:
Wsiedliśmy na konika
o potężnym skoku mówię ci
to ja szczur w roku konia
Byle do małpy do smoka
Ogień z jego pyska
dzieje się jak zwykle w czasie.
Po drugie, fragment świetnego i z pozoru tylko melancholijnego „Promieniowania tła” z Życia świetnych ludzi, który przynosi nam zaczyn nowomaterialistycznej koncepcji podmiotu zatopionego w świecie:
Nie chcę nic mówić
ale za domem zaczyna się krajobrazik niczego
sobie z żytem sosnami niebem i kończy się
asfalt wtopiony w podłoże niczym
nieusprawiedliwione Ciało jest
jak oko paliw na fali
upału Zażywa kąpieli
w zielonym jeziorze i wraca
do matowych granic Po spacerze
łapiemy zasięg Przenikają nas fale
pragnień i zapachów ziemi zbóż spalin
i glonów w jeziorze.
Bartczak zawsze był poetą witalistycznym, nawet jeśli na początku rozumiał wiersz bardziej intuicyjnie, monologowo, niekoniecznie wywodząc go z awangardowych tradycji montażu i nasłuchu (a zdarzało mu się popadać w elegijne tony eseju lirycznego, choćby w nieprzedrukowanych w wyborze „Materii i ekstazie” czy „Bez meldunku”). Już wówczas jednak – w Strefie…, a zwłaszcza w Domach… i Życiu… – praktykował wiersz ruchliwy, wszędobylski, wędrowny, dynamicznie zmieniający sytuacje liryczne i niespokojnie wiercący się od komunikatu do komunikatu („Pasaże którym się słowo daje/ a one nas spokojnie wiodą” – z „Osobowości medialnej”). Trochę szkoda, że tak niewiele „tekstów wczesnych”, czyli sprzed tomu Przenicacy, udało się zmieścić w wyborze, bo odsłoniłby się wówczas nie tylko lingwistyczny witalizm ścierających się dyskursów nowomaterialistycznych i postprodukcyjnych, nawiedzanych przetworzoną biografią autora, ale też bardziej wyznaniowo-filozoficzny wiersz oparty na amerykańskim wysokim modernizmie. Zarazem już we wczesnych próbach można znaleźć te zaskakujące ruchy składni, wymyki języka, które zapowiadają przyszły znak firmowy poetyki Bartczaka – lingwistyczne interpelacje, których stawką jest raczej siłowe dookreślenie, zrekonfigurowanie i ustanowienie „ja” jako „ośrodka mówiącego” niż wypowiedzenie konkretnych wspomnień czy tez („Mam w głowie kawałki języka/ Siedzą i jedzą mnie odkąd tu wsiadłem/ Odkąd się na sobie poznałem jestem/ nieswój nie twój niczyj nieboski/ Jestem z danych składowanych/ wśród chrzęstu płynnej wymiany” – „Wizje nie nad tą zatoką”, oczywiście w polemice z epifaniami Czesława Miłosza).
III
Jeden aspekt – bo tylko na jeden wystarczy mi miejsca – chciałbym wyeksponować szczególnie. Bartczak antycypował swoim pisaniem nowy materializm, wyprzedził wierszami efektowne metafory Jane Bennett i Karen Barad, wszystkie te onto-epistemiczne fantazje o splotach znaków i materii. Autor, który wyrósł z tradycji amerykańskiej i przyswoił na własne potrzeby twórczość Emersona, Whitmana czy Stevensa, lepiej niż większość naszych poetów zrozumiał również zagadnienia z zakresu ekologii (tej filozoficznej, w duchu Guattariego) i materialistycznej ekokrytyki. Wchłonął konwencję postpastoralizmu (czy raczej: jej wrażliwość stylistyczno-pojęciową), w obrębie której porusza się dziś płynnie, doskonale łącząc refleksję nad techniką i elementy liryki pejzażowej. Świetne prozy z Widoków wymazów i Czas kompost, niby diarystyczne, to przecież najwyższej próby amerykańskie pisanie „w drodze”, poszukiwanie rozłożystości, horyzontu i przestrzeni, nawet jeśli mityczną dzikością nie są już kaniony i lasy Północy, tylko biblioteki, archiwa Whitmana, a wzorzec wyznacza malarstwo: „Krajobraz falowy, sfałdowane pola, widok w sumie zwarty, bruzdy i pagórki, zboża wzeszłe, niby pada, ale sucho, wszystko w mocno nasyconej barwie. Hockney? Ale nie ten kalifornijski. Albo Thiebaud? Ale poza okresem ciasteczkowym” („[Krajobraz falowy]”).
Chciałoby się powiedzieć, że w tej liryce walczą ze sobą dwa żywioły, jednak nie jest to starcie dialektyczne. Bartczak, wychowany na łódzkich Bałutach, to poeta do szpiku miejski, urbanistyczny i w tym sensie również industrialny. Interesuje go krajobraz przetworzony, ciekawią fabryki i wysypiska, kopalnie i gruzowiska („Religia kopalna, jej głębokie osady” – „Prześwietlone dzienniki”), ale przede wszystkim proces widzenia, który wprowadza zapośredniczenie, wytarcie i szum w każdy akt rejestrowania (zob. wczesne „Widok na ulicę na której nigdy nie mieszkałem a mimo to”, „Farma wiatru w doskonałej widoczności”, chyba najbardziej Wirpszowski z wierszy poety, czy też pasaże z „Widoku równiny mazowieckiej”: „W strzaskanych bruzdach gęstnieje lód/ Sztuczne patrzenie obraca w regalia/ Jest więcej pól i powietrza/ więcej patrzenia”). Bartczakowy „przekształt wiersza” to opowieść o procesie widzenia (nowa geometria podziwu) i przetwarzania go w zapis, a dopiero później poddana wyższej inżynierii chemicznej hybryda ze znaków i tkanek. Sztuczna, bo syntetyczna. Sztuczna, bo wykadrowana.
Ale przecież: jeszcze bardziej ciekawi go materia, która nie uległa technologicznym sublimacjom, materia ożywiona, na swój sposób rozwibrowana, sprawcza, uczestnicząca w różnych procesach autopojetycznych. Możemy szukać tych powiązań na poziomie kosmicznym, w idei osobliwości i pyłu gwiezdnego (między Timothym Mortonem a Julią Fiedorczuk), możemy w kwantowych splotach, jak robi to Barad. Bartczak odkrywa to samo równolegle, wraz z lekturami amerykańskich poetów: że oprócz komunikacji, procedur mówienia, przekodowywania, całej tej wyszukanej, sytuacyjnej tropologii, jest jeszcze świat – przerażający i fascynujący przestwór.
Przymiotnikiem, w którym spotykają się oba te żywioły, technologiczno-miejski i witalistyczno-idealistyczny, jest „agrarny” (od łac. ager – ziemia, terytorium, pole) – łączący ziemię z rolnictwem, a więc panowaniem nad nią; wprowadzający semantykę wzrostu i technologię kontroli tego wzrostu, aspekt witalistyczny i produkcyjny. Słowo to zdecydowanie za rzadko pojawia się w recepcji poezji Bartczaka. Tymczasem jego silosy są magazynami zbożowymi. Przenicacy to też pszenica – ziarno, kłosy i żniwa. To zboża. Łany. Ale też odpady: plewy („Każda ziemia pali stopy Plewy/ twardo trzymają się ziaren” – „Gleba wulkaniczna”) i łupiny („wiersz cię wyłuska pogłaszcze” – „Zapomnij że umrzesz”). To pasza, trzoda, wypas i pasterz („pasterz nerwowy” – „Wiersz skraju”), a co za tym idzie – cały rejestr pożywiania się, konsumowania, uzupełniania mikrobiotyków, napięcia między żywnością i pokarmem, jedzeniem i produktem przetworzonym („kiełki przez nica i cacy”, jak w tytułowym wierszu wyboru). Rzecz poetycka dzieje się (wyradza, rafinuje) nie w Łodzi, mieście-metaforze, lecz na polu – i to nie na byle jakim polu. Na takim, które obrodziło w naftę, odsłaniając drzemiące pod pszenicą i żytem złoża (pokłady, plateaux) paliw kopalnych, a więc potencjalnej energii (jak w otwierającym tom Naworadiowa tekście „Już pasterz”, w którym postpastoralna sceneria, kodująca cykliczność natury, przechodzi w wiersz o zmartwychwstaniu). Pole języka (składnia, słownik), pole magnetyczne (szumy, dekody) i pola naftowe (zasoby kopalne) wyznaczają przestrzeń dla praktyk zapisu, które z czasem, zwłaszcza w ostatnich prozach poetyckich (w znaczeniu: zapisków, badań terenowych, wymagających pełnej strony, justowania do brzegów, rozciągłości) stają się wręcz postawangardowym field recording.
Nie bez powodu w rdzeniu słowa „rafinacja” – etymologicznie oczyszczaniu, jednak wplecionemu w długą alchemiczną tradycję uszlachetniania i udoskonalania (metali, ale też ducha) – znajdziemy łacińskie finis. Chodzi bowiem o doprowadzenie do końca procesów przemian, o pełną czystość substancji, jej finalne wyklarowanie i odrzucenie wszystkiego, co jest z nią nietożsame. Wiersze Bartczaka podlegają podobnej procedurze – ich wyrafinowanie nie oznacza tu kunsztu poety (chociaż można by wykonać ten ukłon towarzyski), lecz taki przebieg tekstu, aż wszystkie wkupione w niego, inkrustowane w nim, zarażające go dyskursy pasożytniczo-karmiące osiągną najwyższą czystość. Chodzi także o pracę wiązań, o alchemiczne wymiany, w poezji nowoczesnej niepozbawione nigdy do końca swojego pierwiastka metafizycznego, tej pseudoekonomicznej fantazji o przekroczeniu ograniczeń – zasobów, sytuacji, własnych możliwości: „Później dziecko/ się obudziło co nie znaczy// że nie trzeba wiązać/ światła minerałów/ w ziemiste związki” („Auroneum” z Życia świetnych ludzi).
„[K]apitał/ jest martwy ja błyszczę/ nad martwym szyldem/ […] takem was umiłował” – mówi do nas, wiernych, nawróconych, układ wypowiedzenia wiersza „Neofita rafinata”. Oczywiście nie wierzymy mu za grosz – nie wierzymy w nawrócenie, w to bycie na nowo (gr. neóphytos, zasadzony na nowo, też lokuje nas w metaforyce pastoralnej), poczęcie się z innych niż dotychczas pokładów materii. Wiersz nas zwodzi – religijnie, wzniośle, jak „przywidziany wersyfikant” „na poziomie mowy trawy” („Ciało mowa trawa”). Bo jest raczej tak, jak pisał poeta w „Kompletnym modelu komunikacji” (wiersz spoza tomu, z Domów mediowych):
Rankiem budzimy się do smutku
a silniki nas grzeją Zasoby naturalne
palimy w grudniu na mgłę białą
od ropy od oddechu niebieską
Jesteśmy na skrzyżowaniu miasta
ze świadomością Miasto znika
i świadomość biegnie równolegle
do nas
W całej tej przebiegle poetyckiej rafinacji nieustannie chodzi o spalanie się („próżno rejtingi sycą żar pór” – „Już pasterz”), a chociaż pierwsze tomy Bartczaka były raczej zimowe i śnieżne (pisane w zmarzlinie czasu), to zdarzało im się już odkrywać płomienną obietnicę przemiany („w szale ognia jest klucz do nowych porządków/ Kilka głębokich oddechów” – „Luźna karteczka”). Jednak Wiersze organiczne otwiera jeden z najbardziej pamiętnych komunikatów autotematycznych („Pieśń tworzyw sztucznych”):
Tyś jest obszar pracy mineralnej
w tobie łupki pokonują barierę wchodzą w wartość papieru
Tyś jest miejsce zarządzania spalaniem to miejsce ten czas
wzywasz do sieci światłowodem stajesz u bram.
Potem ten ciąg ekwiwalencji: wiersz–organizm–piec („Słodkie wspomnienie lata”) emituje kolejne sensy, aż po figurę „pustego mesjasza” w zamykających tom, również pominiętych w wyborze, „Przypisach do wierszy”: „Wiersz zapada. Tli się. Wypala dziurę w tobie” i „Nie jest prawdą. Jest oczyszczalnią prawd”. Konsekwentnie rozwija się więc u Bartczaka postprodukcyjny topos agrarny, aż po „tyle twojego co z ziemi z jej pieca” i „ziarenko spieczone od myśli potu” z Naworadiowej.
W otwierającym wybór „Człowieku znikąd” istotniejsza niż tytułowa figura, na której skupia się w rozmowie autor, jest moim zdaniem sama metaforyka ruchu: bezcelowego zjazdu na nartach. Podobna sytuacja stanowiła też jeden z punktów wyjścia Materii i autokreacji – tak jakby była to scena źródłowa, mit założycielski, nie pracy wiersza (bo trudno nazwać teksty Bartczaka bezcelowymi zjazdami), lecz sposobu doświadczania świata – w biegu, w zjeździe, w dużych prędkościach, w poczuciu odrealnienia związanego z byciem na szczycie (przypomnę też, że utworem otwierającym debiut był „Amator białego szaleństwa”, natomiast niniejszy zbiór zamyka tekst „O jeżdżeniu na nartach wobec śmierci ojca”). Pod wpływem niezwykłych przeciążeń zjazdowych dochodzi do rekonfiguracji podmiotu:
Świat był – nie traciłem go, nie odlatywałem, ale był inaczej niż zwykle. Materia, ta na zewnątrz mnie oraz ta we mnie, zmieniała parametry. Zawiązywały się nowe korespondencje, dzięki którym ciało stawało się żywym tekstem, inaczej niż zwykle opowiadającym historię o tym, że się jest ze ścięgien, z mięśni i kości, że się wdycha powietrze, obmywa je w sobie i oczyszcza w energię, że o skórę twarzy trze śnieżny pył, że się ma aparat nazywany zmysłowym, który jest systemem przeniesienia i otwarcia[5].
Podobnie jak w eseju ten zjazd na nartach, „szus w paśmie” („[Dzień]”), opowiada o wszystkożernym, ekstatycznym sposobie doznawania, i choć tkwi jeszcze w języku religijnym („rytm oczyszcza z grzechu” – „Człowiek znikąd”), to nie chodzi o epifanię, lecz o poetyckie (pojetyczne, wytwórcze) czucie i lokowanie siebie w krajobrazie (wszak to „wiersz cię wyłuska/ nawiguje” – „Zapomnij że umrzesz”). Jak pisał Bartczak, próbując znaleźć jakość łączącą opisywanych przez siebie kiedyś pragmatystów: „Nazwałbym ją Emersonowską witalistyczną odpowiedzią na diagnozę przygodności świata ludzkiego, na objawiający się w nim nieprzewidywalny brak domknięcia ludzkich projektów, badań, poczynań”[6]. Ta witalistyczna odpowiedź przychodzi również z jego strony, nawet jeśli wiersze te często traktują o śmierci (choćby rodziców), o chorowaniu ciała i medykalizacji, o nekropolityce, do której podchodzą poważniej niż do figury zmartwychwstania (ciągłych przekształceń „ja” „w związku z ziemią”, w otwarciu na nią).
Przebiegłe rafinacje – fałszywe etymologie. W XVI wieku „przebiegły”, jako derywat wyższego stopnia od „biegłego”, oznaczał również człowieka doświadczonego, jeszcze bardziej wprawnego w czymś. A w tle jest oczywiście ten, który biegle (czyli szybko, w biegu) opanował jakiś temat. Nie chodzi tylko o nowoczesną, utylitarną specjalizację, której efektem jest figura eksperta. Idzie raczej o umiejętności, o praktyczne użycie, bliskie temu, jak wiedzę postrzegają sami pragmatyści. U Bartczaka wszystko jest w biegu: myśli, zdania, komunikaty, pasma informacyjne, przemiany materii. Biegną czas i świat, biegnie apokaliptyczny korowód maratończyków („Kaspar Hauser mówi w godzinie lunchu”) i biegnie się, żeby wyprzedzić lub zagadać śmierć („O bieganiu w parku wobec śmierci ojca”).
Można więc spojrzeć na ten wybór jak na opowieść, w której „łowca zbiegłych okoliczności” (subject, obserwator uciekającej rzeczywistości, związany konkretnym punktem widzenia i zawsze przegrany w walce z czasem) nagle zmienia się w substrat, w konstrukt wyjściowy dla chemicznych przebiegów języka („chociażbym przebiegiem/ był z pęknięć utkanym” – „Totalnia zdaniowa”). Potem rekonstruuje się podmiotowo i spisuje swój ruchliwy dziennik kwarantanny „na Manhattanie, w Łodzi, na Grembachu, w anusie świata”, wracając zarazem do fundacyjnych dialogów z Andrzejem Sosnowskim: „Bo nie ma, że boli. Bo z niego ta jazda, tęcza w empirycznym perymetrze, przed końcem lub po końcu świata tego świata. Właściwie cały czas, bo cały czas jest jakieś puste pole i coś z niego wychodzi, tylko co. Poświata” („Prześwietlone dzienniki”). Dokonał się tu pełen Bloomowski agon, wchłonięcie poprzedników i apophrades – oto wracają umarli. W tym sensie Bartczak wcale nie odrzucił języka religijnego, topiki zmartwychwstania i alchemicznych rafinacji, które od początku towarzyszyły mu jako rodzaj skazy z najgłębszych poziomów polszczyzny. „Przez nica i cacy” – jak przez filtr („drobinki, efuzje, ciche trzaski”), jak przez błękitne pola – przesącza się i przechodzi w nową formę życia. Aż otworzy się nowy „horyzont nadarzeń”.
Ur. 1989, krytyk i historyk literatury; doktor literaturoznawstwa; pracuje na Wydziale Filologicznym UWr; autor książek o poezji najnowszej Wspólny mianownik (2020) oraz Wiersz… i cała reszta (2021).
Głos Jakuba Skurtysa w debacie „Zoom Poland”.
Więcej
Czterdziesty szósty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 30.
Więcej
Czterdziesty czwarty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 30.
Więcej
Czterdziesty trzeci odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 30.
Więcej
Rozmowa Jakuba Skurtysa z Jakubem Pszoniakiem, towarzysząca premierze książki Karnister Jakuba Pszoniaka, wydanej w Biurze Literackim wydanej w Biurze Literackim 28 października 2024 roku.
Więcej
Trzydziesty drugi odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 28. Muzyka Resina.
Więcej
Rozmowa Jakuba Skurtysa i Karola Maliszewskiego, towarzysząca premierze książki Połów. Poetyckie i prozatorskie debiuty 2023, która ukaże się w Biurze Literackim 29 lipca 2024 roku.
Więcej
Trzydziesty pierwszy odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 28. Muzyka Resina.
Więcej
Trzydziesty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 28. Muzyka Resina.
Więcej
Dwudziesty dziewiąty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 28. Muzyka Resina.
Więcej
Dwudziesty ósmy odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 28. Muzyka Resina.
Więcej
Dwudziesty piąty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 28. Muzyka Resina.
Więcej
Dwudziesty szósty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 28. Muzyka Resina.
Więcej
Dwudziesty czwarty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 28. Muzyka Resina.
Więcej
Rozmowa Jakuba Skurtysa z Przemysławem Owczarkiem, towarzysząca premierze książki Przemysława Owczarka Katawotra, wydanej w Biurze Literackim 19 lutego 2024 roku.
Więcej
Dwudziesty siódmy odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 28. Muzyka Resina.
Więcej
Głos Jakuba Skurtysa w debacie „Przyszłość literatury”.
Więcej
Dwudziesty trzeci odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 28. Muzyka Resina.
Więcej
Dwudziesty drugi odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 28. Muzyka Resina.
Więcej
Dwudziesty pierwszy odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 28. Muzyka Resina.
Więcej
Dwudziesty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 28. Muzyka Resina.
Więcej
Dziewiętnasty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 28. Muzyka Resina.
Więcej
Osiemnasty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 28. Muzyka Resina.
Więcej
Siedemnasty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 28. Muzyka Resina.
Więcej
Szesnasty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 28. Muzyka Resina.
Więcej
Piętnasy odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 28. Muzyka Resina.
Więcej
Czternasty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 27.
Więcej
Impresja Jakuba Skurtysa na temat poezji Amelii Żywczak, laureatki projektu „Połów. Poetyckie debiuty 2022”.
Więcej
Trzynasty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 27.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa towarzysząca premierze książki zemla vulgaris Katarzyny Szwedy, wydanej w Biurze Literackim 29 maja 2023 roku.
Więcej
Impresja Jakuba Skurtysa na temat poezji Jakuba Gutkowskiego, laureata projektu „Połów. Poetyckie debiuty 2022”.
Więcej
Dwunasty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 27.
Więcej
Impresja Jakuba Skurtysa na temat poezji Miłosza Fleszara, laureata projektu „Połów. Poetyckie debiuty 2022”.
Więcej
Jedenasty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 27.
Więcej
Dziesiąty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 27.
Więcej
Recenzja towarzysząca premierze książki fuzja bordo Karoliny Kapusty, wydanej w Biurze Literackim 6 lutego 2023 roku.
Więcej
Dziewiąty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 27.
Więcej
Impresja Jakuba Skurtysa na temat poezji Joanny Łępickiej, laureatki projektu „Połów. Poetyckie debiuty 2022”.
Więcej
Ósmy odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 27.
Więcej
Siódmy odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 27.
Więcej
Szósty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 27.
Więcej
12. odcinek cyklu „PPR” autorstwa Jakuba Skurtysa.
Więcej
Impresja Jakuba Skurtysa na temat poezji Jakuba Grabiaka, laureata 17. edycji Połowu poetyckiego.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa, towarzysząca premierze książki cierpkie Marleny Niemiec, która ukaże się w Biurze Literackim 28 listopada 2022 roku.
Więcej
Piąty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 27.
Więcej
Czwarty odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 27.
Więcej
Posłowie Jakuba Skurtysa z książki Inaczej nie będzie Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego, która wydanej w Biurze Literackim 14 listopada 2022 roku.
Więcej
11. odcinek cyklu „PPR” autorstwa Jakuba Skurtysa.
Więcej
Rozmowa Przemysława Suchaneckiego z Jakubem Skurtysem, towarzysząca premierze książki Inaczej nie będzie Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego, która wydanej w Biurze Literackim 14 listopada 2022 roku.
Więcej
10. odcinek cyklu „PPR” autorstwa Jakuba Skurtysa.
Więcej
Drugi odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 27.
Więcej
Pierwszy odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 27.
Więcej
Trzeci odcinek z cyklu „Rozmowy na koniec” w ramach festiwalu TransPort Literacki 27.
Więcej
Rozmowy na koniec: odcinek 4 Maria Krzywda
Więcej
Czternasty odcinek z cyklu „Rozmowy na torach” w ramach festiwalu Stacja Literatura 26.
Więcej
8. odcinek cyklu „PPR” Jakuba Skurtysa.
Więcej
Trzecia część dyskusji prowadzonej przez Antoninę Tosiek i Jakuba Skurtysa w ramach festiwalu Stacja Literatura 26.
Więcej
Druga część dyskusji prowadzonej przez Antoninę Tosiek i Jakuba Skurtysa w ramach festiwalu Stacja Literatura 26.
Więcej
Impresja Dawida Mateusza i Jakuba Skurtysa na temat poezji Oli Lewandowskiej-Ferenc, laureatki 16. edycji Połowu poetyckiego.
Więcej
7. odcinek cyklu „PPR” Jakuba Skurtysa.
Więcej
Dwunasty odcinek z cyklu „Rozmowy na torach” w ramach festiwalu Stacja Literatura 26.
Więcej
Trzynasty odcinek z cyklu „Rozmowy na torach” w ramach festiwalu Stacja Literatura 26.
Więcej
6. odcinek cyklu „PPR” Jakuba Skurtysa.
Więcej
Impresja Dawida Mateusza i Jakuba Skurtysa na temat poezji Patricka Leftwicha, laureata 16. edycji Połowu poetyckiego.
Więcej
5. odcinek cyklu „PPR” Jakuba Skurtysa.
Więcej
Jedenasty odcinek z cyklu „Rozmowy na torach” w ramach festiwalu Stacja Literatura 26.
Więcej
Dziesiąty odcinek z cyklu „Rozmowy na torach” w ramach festiwalu Stacja Literatura 26.
Więcej
Dziewiąty odcinek z cyklu „Rozmowy na torach” w ramach festiwalu Stacja Literatura 26.
Więcej
Ósmy odcinek z cyklu „Rozmowy na torach” w ramach festiwalu Stacja Literatura 26.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa towarzysząca premierze książki Teksty odzyskane Tadeusza Różewicza, która ukaże się w Biurze Literackim 18 kwietnia 2022 roku.
Więcej
4. odcinek cyklu „PPR” Jakuba Skurtysa.
Więcej
Rozmowa Jakuba Skurtysa z Julkiem Rosińskim, towarzysząca premierze książki streszczenie pieśni, wydanej w Biurze Literackim 21 marca 2022 roku.
Więcej
3. odcinek cyklu „PPR” Jakuba Skurtysa.
Więcej
Szósty odcinek z cyklu „Rozmowy na torach” w ramach festiwalu Stacja Literatura 26.
Więcej
Siódmy odcinek z cyklu „Rozmowy na torach” w ramach festiwalu Stacja Literatura 26.
Więcej
2. odcinek cyklu „PPR” Jakuba Skurtysa.
Więcej
Czwarty odcinek z cyklu „Rozmowy na torach” w ramach festiwalu Stacja Literatura 26.
Więcej
Piąty odcinek z cyklu „Rozmowy na torach” w ramach festiwalu Stacja Literatura 26.
Więcej
Pierwszy odcinek cyklu „PPR” Jakuba Skurtysa.
Więcej
Impresja Dawida Mateusza i Jakuba Skurtysa na temat poezji Zofii Kiljańskiej, laureatki 16. edycji Połowu poetyckiego.
Więcej
Trzeci odcinek z cyklu „Rozmowy na torach” w ramach festiwalu Stacja Literatura 26.
Więcej
Pierwszy odcinek z cyklu „Rozmowy na torach” w ramach festiwalu Stacja Literatura 26.
Więcej
Drugi odcinek z cyklu „Rozmowy na torach” w ramach festiwalu Stacja Literatura 26.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa towarzysząca premierze książki Meskalina i muzyka Henriego Michaux w przekładzie Jakuba Kornhausera i Wacława Rapaka, wydanej w Biurze Literackim 15 listopada 2021 roku.
Więcej
Impresja Dawida Mateusza i Jakuba Skurtysa na temat poezji Bartosza Horyzy, laureata 16. edycji Połowu poetyckiego.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa towarzysząca premierze książki Po domu Dariusza Sośnickiego, wydanej w Biurze Literackim 1 listopada 2021 roku.
Więcej
Impresja Dawida Mateusza i Jakuba Skurtysa na temat poezji Aleksandry Byrskiej, laureatki 16. edycji Połowu poetyckiego.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa towarzysząca premierze książki Połów. Poetyckie debiuty 2020, która ukazała się w Biurze Literackim 26 lipca 2021 roku.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa towarzysząca premierze książki Mondo cane Jerzego Jarniewicza, która ukazała się w Biurze Literackim 28 czerwca 2021 roku.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa towarzysząca premierze książki Agaty Puwalskiej haka!, wydanej w Biurze Literackim 22 marca 2021 roku.
Więcej
Głos Jakuba Skurtysa w debacie „Biurowe książki 2020 roku”.
Więcej
Rozmowa Jakuba Skurtysa z Adamem Kaczanowskim, towarzysząca premierze książki Utrata, która zostanie wydana w Biurze Literackim 22 lutego 2021 roku.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa, towarzysząca wydaniu książki Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego Ciało wiersza, która ukazała się w Biurze Literackim 11 stycznia 2021 roku.
Więcej
Spotkanie wokół książek Wyspa na Księżycu Williama Blake’a, świnia jest najlepszym pływakiem Mirjoluba Todorovicia, Kielich upojenia Otona Župančiča oraz Skóra byka Salvadora Espriu z udziałem Tadeusza Sławka, Jakub Kornhauser, Miłosza Biedrzyckiego, Filipa Łobodzińskiego, Joanny Orskiej i Jakuba Skurtysa w ramach festiwalu Stacja Literatura 25.
Więcej
Zapis dyskusji „Nowe języki poezji” prowadzonej przez Jakuba Skurtysa w ramach festiwalu Stacja Literatura 25.
Więcej
Głos Jakuba Skurtysa w debacie „Nowe języki poezji”.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa, towarzysząca wydaniu książki Radosława Jurczaka Zakłady holenderskie, która ukazała się w Biurze Literackim 18 listopada 2020 roku.
Więcej
Szkic Jakuba Skurtysa, towarzyszący wydaniu almanachu Wiersze i opowiadania doraźne 2020, który ukazał się w Biurze Literackim 8 października 2020 roku.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa, towarzysząca premierze almanachu Połów. Poetyckie debiuty 2019, który ukazał się w Biurze Literackim 17 sierpnia 2020 roku.
Więcej
Głos Jakuba Skurtysa w debacie „Ludzie ze Stacji”.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa, towarzysząca wydaniu książki Otona Župančiča Kielich upojenia, w wyborze, przekładzie i z posłowiem Katariny Šalamun- Biedrzyckiej, która ukazała się w Biurze Literackim 15 czerwca 2020 roku.
Więcej
Spotkanie z udziałem Anny Kałuży, Karola Maliszewskiego, Joanny Mueller, Joanny Orskiej oraz Jakuba Skurtysa w ramach festiwalu Stacja Literatura 24.
Więcej
Spotkanie wokół książek Kroniki ukrytej prawdy Pere’a Caldersa, Sroga zima Raymonda Queneau i Biblia i inne historie Pétera Nádasa z udziałem Anny Sawickiej, Elżbiety Sobolewskiej, Anny Wasilewskiej, Anny Kałuży i Jakuba Skurtysa w ramach festiwalu Stacja Literatura 24.
Więcej
Głos Jakuba Skurtysa w debacie „Biurowe książki 2019 roku”.
Więcej
Rozmowa Jakuba Skurtysa z Przemysławem Suchaneckim, towarzysząca premierze książki Wtracenie Przemysława Suchaneckiego, która ukazała się w Biurze Literackim 31 grudnia 2019 roku.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa książki Naworadiowa Kacpra Bartczaka, wydanej w Biurze Literackim 26 sierpnia 2019 roku.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa książki Kroniki ukrytej prawdy Pere Caldersa, w tłumaczeniu Anny Sawickiej, wydanej w Biurze Literackim 15 lipca 2019 roku.
Więcej
Rozmowa Jakuba Skurtysa z Dawidem Mateuszem, towarzysząca wydaniu almanachu Połów. Poetyckie debiuty 2018, który ukazał się nakładem Biura Literackiego 3 czerwca 2019 roku.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa książki Animalia Anny Adamowicz, która ukazała się w Biurze Literackim 28 stycznia 2019 roku.
Więcej
Głos Jakuba Skurtysa w debacie „Biurowe książki 2018 roku”.
Więcej
Głos Jakuba Skurtysa w debacie „Poetycka książka trzydziestolecia”.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa książki Dni powszednie i święta Julii Szychowiak, wydanej w Biurze Literackim 15 października 2018 roku.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa, towarzysząca premierze almanachu Połów. Poetyckie debiuty 2017, który ukazał się w Biurze Literackim 13 sierpnia 2018 roku.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa towarzysząca premierze książki Sankcje Jerzego Jarniewicza, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 30 kwietnia 2018 roku.
Więcej
Głos Jakuba Skurtysa w debacie „Biurowe książki roku 2017”.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa książki Raport wojenny Agaty Jabłońskiej, wydanej nakładem Biura Literackiego 20 listopada 2017 roku.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa książki Historie ważne i nieważne w przekładzie Bohdana Zadury, wydanej nakładem Biura Literackiego 26 maja 2011 roku, a w wersji elektronicznej 13 listopada 2017 roku.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa książki Trawers Andrzeja Sosnowskiego, wydanej w Biurze Literackim w wersji papierowej 6 marca 2017 roku, a w wersji elektronicznej 31 lipca 2017 roku.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa towarzysząca premierze książki Wybieganie z raju (2006–2012) Tomasza Pułki, wydanej w Biurze Literackim 10 lipca 2017 roku.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa z książki Stacja wieży ciśnień Dawida Mateusza, wydanej w Biurze Literackim w wersji papierowej 26 lipca 2016 roku, a w wersji elektronicznej 17 lipca 2017 roku.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa z książki Jarzmo Przemysława Owczarka, wydanej w Biurze Literackim 29 maja 2017 roku.
Więcej
Rozmowa Piotra Jemioły z Jakubem Skurtysem, towarzysząca premierze książki Trawers Andrzeja Sosnowskiego, wydanej w Biurze Literackim 6 marca 2017 roku.
Więcej
Głos Jakuba Skurtysa w debacie „Na scenie czy w polu”.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa z książki Z tamtej strony ciszy Bolesława Leśmiana w wyborze Jacka Gutorowa, wydanej 8 listopada 2012 roku w Biurze Literackim.
Więcej
Głos Jakuba Skurtysa w debacie „Biurowe książki 2016 roku”.
Więcej
Rozmowa Jakuba Skurtysa z Piotrem Matywieckim.
Więcej
Szkic Jakuba Skurtysa o poezji Kamili Janiak. Prezentacja w ramach cyklu tekstów zapowiadających antologię Zebrało się śliny. Nowe głosy z Polski, która ukaże się w Biurze Literackim.
Więcej
Rozmowa Jakuba Skurtysa z Szymonem Domagałą-Jakuciem. Prezentacja w ramach cyklu tekstów zapowiadających antologię Zebrało się śliny. Nowe głosy z Polski, która ukaże się w Biurze Literackim.
Więcej
Rozmowa Jakuba Skurtysa z Dawidem Mateuszem. Prezentacja w ramach cyklu tekstów zapowiadających antologię Zebrało się śliny. Nowe głosy z Polski, która ukaże się w Biurze Literackim.
Więcej
Głos Jakuba Skurtysa w debacie „Formy zaangażowania”, towarzyszącej premierze antologii Zebrało się śliny, która ukaże się niebawem w Biurze Literackim.
Więcej
Głos Jakuba Skurtysa w debacie „Powiadacie, że chcecie rewolucji”.
Więcej
Esej Jakuba Skurtysa towarzyszący premierze książki Zmartwychwstanie ptaszka Bohdana Zadury.
Więcej
Głos Jakuba Skurtysa w debacie „Po co nam Dzieła zebrane Karpowicza”.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa z ksiażki Księga zakładek Jacka Gutorowa.
Więcej
Głos Jakuba Skurtysa w debacie „Biurowe książki 2010 roku”.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa z książki Nocne życie Bohdana Zadury.
Więcej
Głos Jakuba Skurtysa w debacie „44. Poezja polska od nowa”.
Więcej
Z Piotrem Matywieckim o książce Złotniejący świat Marii Konopnickiej rozmawia Jakub Skurtys.
Więcej
Głos Jakuba Skurtysa w debacie „Dobry wieczór”.
Więcej
Głos Jakuba Skurtysa w debacie „Jak rozmawiać o poezji”.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa z książki poems Andrzeja Sosnowskiego.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa z książki Kolejowe dzieci Seamusa Heaneya.
Więcej
Z Jakubem Skurtysem o książce Sajgon rozmawia Mateusz Kotwica.
Więcej
Z Kacprem Bartczakiem o książce Świat nie scalony. Estetyka, poetyka, pragmatyzm rozmawiają Paweł Kaczmarski i Jakub Skurtys.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa z książki Świat nie scalony Kacpra Bartczaka.
Więcej
Recenzja Jakuba Skurtysa z książki Zdarte okładki (1965–2009) Piotra Matywieckiego, wydanej w Biurze Literackim 14 września 2009 roku.
Więcej
Z Piotrem Matywieckim o książce Zdarte okładki rozmawia Jakub Skurtys.
Więcej
Rozmowa Anny Kałuży i Karola Poręby z Kacprem Bartczakiem, towarzysząca premierze książki Przez nica i cacy Kacpra Bartczaka, wydanej w Biurze Literackim 9 maja 2026 roku.
Więcej