wywiady / O KSIĄŻCE

Korekta twarzy

Artur Burszta

Przemysław Dakowicz

Rozmowa Artura Burszty z Przemysławem Dakowiczem towarzysząca premierze książki Wiersze odzyskane, wydanej w Biurze Literackim 4 października 2021 roku.

Biuro Literackie kup książkę na poezjem.pl

Artur Burszta: Rozmawiamy tego samego dnia, kiedy udało się nam zamknąć prace nad Wierszami odzyskanymi Tadeusza Różewicza, a książka trafiła do drukarni. Radość jest wielka, bo udało się zrealizować pomysł, z którym chodziłem od kilku lat, czyli zebranie niepublikowanych w książkach wierszy pana Tadeusza. Głównie za Twoją sprawą, Przemku. Dziękuję Ci za te kilka miesięcy pracy. I cieszę się na kolejne, bo to nie koniec, o czym jeszcze będzie tutaj mowa.

Zarekomendował Ciebie do tego zadania Janek Stolarczyk. Jemu więc też należą się podziękowania. Miał przeczucie, że to właśnie Tobie uda się, dzięki wykorzystaniu coraz pełniejszych bibliografii i kartotek, dotrzeć do publikowanych w czasopismach od 1938 roku wierszy. Jednak ani on, ani ja nie spodziewaliśmy się, że będzie tego aż tyle. A Ty?

Przemysław Dakowicz: Tak, wszystko zaczęło się od Jana… To jest paradoksalna sprawa – spodziewałem się i nie spodziewałem. Miałem jako taką orientację w juweniliach Różewicza, wiedziałem jednak, że od Niepokoju publikował nowe książki niemal co roku – nie było powodu myśleć, że rezultat poszukiwań będzie zadowalający. Można się było spodziewać kilku tekstów. Zresztą zajrzałem do naszej korespondencji… Pierwszy list napisałeś do mnie w styczniu 2021 roku – informowałeś, że w porozumieniu z rodziną poety przygotowujecie nową książkę, i pytałeś, czy nie natrafiłem w prasie na jakiś nieznany wiersz. Wyraziłeś się właśnie tak: „jakiś wiersz” – oczekiwałeś co najwyżej pojedynczych znalezisk. Ja żadnych takich wierszy nie miałem. Odpisałem, że „powinniście szukać przede wszystkim w prasie z lat 40. i 50.”.

Na co ja się zdziwiłem i odpisałem: „Myślisz, że aż tak daleko?”. I zapytałem, czy podjąłbyś się poszukiwań. Wspomniałem, że szykujemy drugą edycję Ostatniej wolności i że chcielibyśmy ją uzupełnić „jakimiś dodatkami”.

Byłem wtedy po uszy zakopany w moich czeskich pasjach, w Hrabalu przede wszystkim, przygotowywałem materiały do kolejnego „czeskiego” numeru „Toposu”. Prowadziłem jednocześnie dwie długie rozmowy mailowe z ludźmi z Pragi i Nymburka, z Tomášem Mazalem i Janem Řehounkiem, co tydzień miałem nową porcję roboty – czytałem źródła, obmyślałem pytania, tłumaczyłem je na czeski i czekałem na odzew korespondencyjnych rozmówców. Odpowiedziałem Ci, że „nie stać mnie na stratę 2–3 tygodni” (gdybym wiedział, że ostatecznie potrwa to kilka miesięcy, zapewne nigdy bym tej roboty nie wziął).

Mogło się wydawać, że wystarczy przeszukać internetowy katalog Biblioteki Narodowej (śmiech).

Przejrzałem katalogi BN. Niewiele tam było – jedynie ostatnie lata. Perspektywa bycia redaktorem „uzupełniającym” już istniejącej książki, która ma być wzbogacona o kilka wierszy, zupełnie mi się nie podobała. Napisałem, że jeśli w przyszłości będziesz miał „coś bardziej wymiernego, chętnie wrócę do rozmowy”. Wróciliśmy do niej już po trzech dniach…

…i umówiliśmy się na książkę z tym, co znajdziesz w prasie – od drugiej połowy lat 40. do śmierci Tadeusza Różewicza. Bo w ciągu tych trzech dni dotarło do mnie, że może być tego więcej.

Do pracy przystąpiłem w marcu, ale na początku wciąż przerywałem, bo trzeba było zakończyć czeskie tematy, o których wspominałem – rozmowa z Tomášem Mazalem rozrosła się do stu czterdziestu stron, domknąłem ją i ostatecznie zredagowałem w maju (daj Bóg, ukaże się jako książka Hrabal. Ostatnie lata w przyszłym roku). No więc zanurkowałem w papierzyska, wypatrując osieroconych tekstów Tadeusza Różewicza. Już 7 maja wiedziałem i natychmiast cię powiadomiłem, że „rzecz będzie większa – zapewne kilkadziesiąt tekstów”.

Trudno było mi w to uwierzyć. Po wydaniu Ostatniej wolności tropiliśmy niepublikowane wiersze. Sprawdzane były teczki pozostawione na biurku przez pana Tadeusza. Janek Stolarczyk wertował swoje archiwum. Pisałem do różnych osób, które mogły coś posiadać. Przez te kilka lat, kiedy Biuro Literackie publikowało książki Różewicza, wydaliśmy sporo rzeczy będących wcześniej w rozproszeniu. Prozę Wycieczka do muzeum, szkice Margines ale…, zbiór rozmów Wbrew sobie. Wydawało się, że to już koniec.

Rzecz, z której ani ty, ani ja nie zdawaliśmy sobie sprawy w wystarczającym stopniu – jak wiele kryje pożółkły, pokryty plamami, czasem rozsypujący się papier gazet sprzed kilkudziesięciu lat. Tu myśl, która towarzyszy mi od wielu tygodni (miałem o tym pisać w posłowiu, ale zabrakło czasu, by tekst ten wyglądał zupełnie tak, jak powinien): że sam Różewicz byłby zadowolony z charakteru tej pracy. Uwielbiał gazety, szczególnie gazety stare, zaczytywał się nimi, wyzyskiwał je jako materiał literacki. Długotrwałemu przeglądaniu przeze mnie prasy towarzyszyło więc wyobrażenie poety, który skądś, z góry czy z boku, uśmiecha się i kiwa głową, raz z aprobatą, kiedy indziej krytycznie, z niedowierzaniem – bo przecież nie wszystko, co ów pożółkły i poszarzały papier ujawnił, jest godne uwagi w równym stopniu.

Opowiedz, proszę, więcej o tym „wyzyskiwaniu materiału”. Skoro nie katalog BN, to gdzie szukałeś wszystkich tych skarbów? Katalog to zawsze początek poszukiwań, potem trzeba jeszcze dotrzeć do danego pisma. Czasami sprzed ponad osiemdziesięciu lat. I te poszukiwania za każdym razem kończyłeś sukcesem.

Rzecz podstawowa: postanowiłem, że będę szukał wszystkiego, uznałem, że – przynajmniej na etapie wstępnym – wszystko jest ważne. A wiesz dlaczego?

Dlaczego?

Dlatego że, od kiedy pamiętam, literatura interesuje mnie znacznie mniej niż człowiek, który ją robi. Oczywiście zaczyna się od czytania książek, wierszy, powieści, „dzieł literackich” – ale później zawsze przychodzi etap zagłębienia się w biografię, przypatrywania się tekstom od strony pytań najważniejszych, przede wszystkim pytania – excusez le mot – o sens i wartość życia, o niemożliwy do powtórzenia kształt tej właśnie egzystencji. Tak było ze wszystkimi podstawowymi dla mnie autorami – z Eliotem, Kierkegaardem, Hrabalem, Mickiewiczem i Norwidem, wreszcie z Miłoszem i Różewiczem, bo ci dwaj w moim doświadczeniu czytelniczym wyraźnie górują nad innymi współczesnymi. Słowem: stare gazety miały pomóc odkryć tajemnicę Różewicza, sekret jego życia, a to znaczy także: „tajemnicę okaleczonej poezji”, bo – czasem o tym zapominamy – poezja rodzi się z człowieka i tylko z człowieka, jest z konkretnym człowiekiem nierozerwalnie związana. W przypadku Różewicza to oczywiście związek znacznie silniejszy i bardziej wielowymiarowy niż, dajmy na to, między Tadeuszem Peiperem a jego wierszami z tomów A czy Żywe linie.

Szukałeś wszystkiego – wierszy, prozy, rozmów.

Tak, ważne były każdy gatunek, każda forma wypowiedzi, każdy ścinek i drobiazg, nawet jednozdaniowe odmowne odpowiedzi wzięcia udziału w ankiecie, nawet kondolencje, wszystkie teksty poboczne, marginalne. W nich też odsłania się człowiek. Niekiedy także poeta, mistrz poetyckiego rzemiosła. Można się tego nauczyć, gdy poznaje się dzieje recepcji naszych romantyków. Zenon Przesmycki „Miriam”, skupujący po całej Europie zaginione, nieznane, przez nikogo nieczytane rękopisy Norwida – tak się tworzy historia literatury: z rekonstruowania, odszukiwania, przypominania, wyciągania na światło dzienne. Dzieje Vade-mecum, jednego z najważniejszych tomów poetyckich w naszej kulturze – ocalałego w piwnicy przy ulicy Mazowieckiej w doszczętnie spalonej przez Niemców Warszawie. Dzieje małych (i nieco większych) wierszyczków, jakichś trudnych do odczytania gryzmołów niespalonych przez Mickiewicza, które do historii naszej kultury wejdą pod nazwą „liryków lozańskich”. Dziś mamy je za szczyt XIX-wiecznej poezji, kiedyś machano na nie ręką. Do uznania ich wysokiej rangi przyczynił się Julian Przyboś, jeden z mistrzów młodego Różewicza. Sam Różewicz napisał istotny wiersz pod tytułem „Liryki lozańskie”.

No właśnie – Różewicz…

(śmiech) Masz rację – Różewicz. Pytałeś, jak wyglądało „odzyskiwanie materiału”. Ogromny dług zaciągnąłem, wszyscy zaciągnęliśmy, u pani Jolanty Ubowskiej z Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu. Sprawdziłem, dziś pani Ubowska jest zastępczynią dyrektora.

Na pewno wyślemy pani Jolancie, którą serdecznie pozdrawiam, egzemplarz Wierszy odzyskanych.

Koniecznie! W roku 1991 (trzy dekady temu! – poeta miał wtedy siedemdziesiąt lat, właśnie wydawał Płaskorzeźbę; to był pierwszy tom redagowany przez Jana Stolarczyka) opracowała broszurę, która nosi skromny tytuł – Tadeusz Różewicz. Zestawienie bibliograficzne – obejmującą lata 1945–1988. Tę broszurę skopiowałem sobie przed laty, spoczywała w jednym z dwóch segregatorów z napisem „Różewicz”, korzystałem z niej kilka razy, na przykład gdy pisałem o pierwszym tomie Poezji z (opracowanej przez Stolarczyka) czerwonej edycji zbiorowej Wydawnictwa Dolnośląskiego. Kiedy ustaliliśmy, że podejmujemy poszukiwania, zdjąłem segregator z szafy i odkurzyłem. W tym opracowaniu autorka zestawiła dane z Przewodnika Bibliograficznego, Bibliografii Zawartości Czasopism, Literatury Pięknej i Polskiej Bibliografii Literackiej.

Gdyby pani Jolanta tego nie uczyniła, to pewnie trzeba by było wszystko przeglądać z osobna.

Nie uniknąłem też zaglądania do poszczególnych tomów – bo w bibliografii był czasem jakiś niewielki błąd, na przykład w tytule czasopisma, albo coś tam drobnego na liście się nie znalazło – nie zmienia to jednak faktu, że od tego zestawienia zacząłem, ono było punktem wyjścia, wstępnej (a już wysoce konkretnej) orientacji. Oczywiście konieczne było przejrzenie innych bibliografii i baz – autor Niepokoju pisał wszak niemal do samego końca, do śmierci w roku 2014. Tu już przede wszystkim rejestry bibliograficzne dostępne w Internecie. No, ale nie wystarczało mieć bibliografii, trzeba je było „ożywić”.

Pierwsza czynność?

Porównywanie. Miałem trzydzieści cztery strony alfabetycznego wykazu tytułów, około dwudziestu na stronę, powiedzmy: siedemset utworów opublikowanych w czasopismach przez 43 lata.

W styczniu pisałem do Ciebie: „Najtrudniejsze to weryfikacja wykazu ze spisami treści książek”.

I miałeś rację, choć tylko połowicznie. Bo wydawało Ci się chyba, że ta „weryfikacja” to będzie ostatni etap.

A nie był…

 Stanowczo nie. To było naprawdę trudne, już wtedy miałem ochotę wszystko rzucić. Ustawiłem sobie po lewej niebieskie wydanie zbiorowe WL-u, a po prawej czerwoną edycję Dolnośląskiego. I – tytuł po tytule – sprawdzałem. Rzecz oczywista, część tytułów była mi dobrze znana, wtedy nie trzeba było otwierać książek, ale w pewnej chwili wszystko zaczynało wirować w głowie (podobnie jak przy sprawdzaniu prac pisemnych w szkole – widzisz to samo słowo zapisane na trzy różne sposoby i zaczynasz mieć ortograficzny mętlik), czasem więc, dla świętego spokoju, sprawdzałem także te tytuły, które znałem.

Jak to wyglądało?

Pierwszy na liście tytuł: „Abażur”. Nie wiem – wiersz, proza czy coś innego? Szukam więc „Abażuru” w każdym z sześciu tomów edycji WL-owskiej i w każdym z dwunastu tomów edycji Stolarczykowej (wśród tytułów dramatów również, bo Różewicz pisał także jakieś jednoaktówki, drobne scenki – nie wszystko się pamięta). Jeśli więc sprawdzałem w taki sposób dziesięć tytułów, każdy razy dwadzieścia tomów dzieł zebranych, to wychodzi, że na dziesięć tytułów musiałem przejrzeć – maksymalnie – dwieście razy spis treści (chyba że znajdowałem utwór wcześniej). Obok tytułów, które się powtórzyły, stawiałem odpowiednio czerwony lub niebieski znaczek. Te nieoznaczone utworzyły pierwszą listę potencjalnych znalezisk. Ale zaraz stało się oczywiste (szczęśliwie na pierwszym etapie mózg ludzki pomija takie informacje), że trzeba wziąć pod uwagę inne tomy, których nie ma w edycjach zbiorczych – na przykład większość książek Różewicza z Biura Literackiego, od Wbrew sobie i Margines, ale… począwszy.

To był, jak rozumiem, drugi etap przeszukiwania. Dotyczył pewnie zestawień bibliograficznych obejmujących późniejsze lata.

Nie inaczej. Następnie trzeba się było zmierzyć z myślą, którą przy wertowaniu zbiorówek odsuwałem od siebie – że poeta nie wszystkie utwory przeniósł do tych dwóch wielotomowych wydań kanonicznych. Zdjąłem z półki poszczególne tomiki, a mam niemal wszystkie, jeszcze za życia Różewicza skupowałem je w sieci, ustawiłem je w porządku chronologicznym, od Niepokoju(z dedykacją autora „na gwiazdkę roku 2009”) po Ostatnią wolność. Są to, jeśli dobrze liczę, trzydzieści dwie książki. Teraz w nich szukałem tytułów z tej wtórnej listy zawierającej utwory (jak na razie) „wolne”. Potem należało zajrzeć do niektórych wyborów, jak Na powierzchni poematu i w środku z 1983 roku, gdzie czasem pojawiały się wiersze premierowe. To była stała eliminacja, ale towarzyszyło jej paradoksalne wrażenie, że wszystko się rozrasta, plącze, miesza. Niestety – i to nie był koniec. Już na etapie wydań zbiorowych uświadamiałem sobie, że nie wszystkie wiersze, opowiadania, humoreski, zapiski dziennikowe etc. ukazywały się w prasie pod znanymi nam tytułami. To był najsmutniejszy etap – odrzucanie rzeczy, które miało się za potencjalne znaleziska. Bo w trakcie lektury okazywało się, że jest to tekst dobrze znany, przedrukowywany – ale z „etykietą zastępczą”.

Imponująca praca, Przemku. Myślisz, że komuś poza garstką badaczy twórczości Różewicza – no, może nie taką garstką, ale na pewno dzisiaj znacznie mniejszą niż za życia pana Tadeusza – ta praca się przyda?

Ufam, że lektura tej książki stanie się ważnym doświadczeniem właśnie dla „zwykłego” czytelnika – bo czytelnik „profesjonalny”, to znaczy filolog-różewiczolog (choć może lepiej byłoby rzec za Gałczyńskim: „badacz owadzich nogów”), pewne sprawy już zna i coś tam wie. Ten „profesjonalista” na ogół z lekceważeniem macha ręką na to, co jest najciekawsze. Bo filologa-różewiczologa interesują teksty wykończone, dojrzałe, arcydzielne. Tymczasem w Wierszach odzyskanych jest grupa utworów jakoś koślawych, bez wyraźnego piętna „silnego” twórcy. Myślę o próbach tamtego chłopca z Radomska i młodzieńca z Częstochowy, który zapragnął być wielkim poetą. I zanim się nim stał, musiał pokonać najtrudniejszy odcinek drogi, na którym sukcesy są niewielkie albo zgoła iluzoryczne – lecz gdyby nie one, nigdy nie doszedłby tam, gdzie ostatecznie się znalazł.

Człowiek w Różewiczu jest ważniejszy niż poeta.

Poetę dobrze znamy, każdy z nas chętnie wskaże kilka wierszy najistotniejszych (dla mnie pierwsze dwa to „*** [Czas na mnie…]” z Płaskorzeźby i „Walka z aniołem” z Zielonej róży) – ale to właśnie teksty juwenilne ukazują nam miejsce, skąd pewien nikomu nieznany adept sztuki poetyckiej, któremu rodzice nadali imię po naczelniku XVIII-wiecznego powstania, wychodzi, by stać się powszechnie znanym twórcą, „tym” Tadeuszem Różewiczem. Wszystko dzieje się jak w bajce magicznej: pokonawszy przeciwności i własne słabości, bohater zdobywa najwyższe laury, wywalcza sobie miejsce w ponadjednostkowej pamięci i świadomości. Dopiero teraz, po przeczytaniu Wierszy odzyskanych, tę niezwykłą historię każdy czytelnik może sobie zrekonstruować. Utwory zebrane w tej książce są dopełnieniem kanonicznego portretu autora „Ocalonego” i „Listu do ludożerców”.

Wiersze odzyskane to nie tylko juwenilia.

Oczywiście, że nie. Są tu wiersze „rozproszone” niemal z całego życia Różewicza, ostatnie z nich napisał, kiedy miał 86 i 87 lat. Do książki weszły utwory w zasadzie z każdej dekady twórczej aktywności autora Niepokoju, tylko z lat 90. nie ma niczego „premierowego” – za to w aneksie znalazł się, jako dopełnienie i rozwinięcie wcześniejszego o dwadzieścia lat „Fragmentu”, poematowy tekst „zawsze fragment”, ukończony w 1995 roku.

 Które znaleziska uznajesz za najciekawsze? Dobrze ukryte przed czytelnikami przez te wszystkie lata…

Tu w pewnym sensie wszystko jest ciekawe. Bo czy mogą nudzić religijne wiersze pisane przez nastolatka z Radomska, jeżeli pamiętamy późniejsze „Lament” i „Cierń” albo odwołującą się do teologii bezreligijności Dietricha Bonhoeffera naukę chodzenia? Interesujące jest obserwowanie dwóch równoległych linii tej twórczości, widocznych już od momentu „powielenia” pierwszej książki, partyzanckich Ech leśnych – linii najgłębszej egzystencjalnej powagi i (stanowiącej jej przeciwieństwo, a może raczej uzupełnienie) linii satyryczno-humorystycznej.

Pierwsza wydana po wojnie „profesjonalna” książeczka Różewicza była zbiorem satyr.

Z tej książeczki, kompletnie zapomnianej, do Wierszy odzyskanych weszło kilka utworów najbliższych realiom epoki. Jeszcze inny wymiar tu odsłaniany to życie prywatne, obrazy, sceny, zapisy doświadczeń, które pozwalają nam myśleć o „podmiocie” wiersza jako czymś (kimś!) więcej niż „konstrukcja” literacka czy „wiązka znaczeń” wpisanych w tekst – ukazuje się nam prawdziwa twarz (w tej twórczości to przecież jedno z pojęć podstawowych) Tadeusza Różewicza.

A dla Ciebie, kogoś, kto wychował się na Różewiczu, które wiersze były niespodzianką, zaskoczeniem?

Nie wiem, czy mogę mówić o zaskoczeniach. Raczej o potwierdzaniu się przypuszczeń i dopełnianiu obrazu poety, który nosiłem we własnej głowie. Do pewnego stopnia zaskakujące było uświadomienie sobie, jak bardzo Różewicz, szczególnie w pierwszych latach, walczył o swoją pozycję, jak dużo pisał. On wszystko postawił na literaturę, wszystko podporządkował celowi, jaki sobie wyznaczył. Stał się „tym” Różewiczem, bo postanowił nim być, bo miał talent, świadomość i żelazny upór. Ten upór nie chronił go przed artystycznymi pomyłkami – książka ukazuje również Różewiczowskie słabości – ale nauczył go odróżniać wartość literacką od jej niedostatku. Wiersze odzyskane pozwalają ujrzeć Różewicza jako reduktora i eliminatora. To poeta, który wchodzi do kanonu między innymi dzięki temu, że ogranicza i redukuje samego siebie.

To nie koniec pracy. Za rok ukażą się Teksty odzyskane. W trakcie poszukiwań natrafiłeś na niepublikowane prozy, szkice, komentarze i rozmowy. Takich rzeczy, także poza publikacjami w prasie, może być więcej.

Nie mam wątpliwości – jest ich znacznie więcej. Łudziłem się, że to, co znalazłem, zdążymy wydać razem z wierszami. Przez jakiś czas upierałem się nawet przy wydaniu łącznym, od początku miałem w głowie taką koncepcję: wszystko w jednym tomie, w porządku chronologicznym.

Dlaczego się upierałeś?

 Chciałem, aby czytelnik – tak jak ja – d o t k n ą ł  prawdziwego Tadeusza Różewicza, aby się s p o t k a ł z człowiekiem, którego nazywano tym imieniem i nazwiskiem. Żeby nałożył wszystko, co w tak pomyślanym sylwicznym tomie miało się znaleźć, na obraz poety, który wcześniej ukształtował się w jego głowie. Roiłem o jakiejś księdze totalnej, która przekraczałyby granicę między literaturą a życiem. Ponownie zajrzałem do gorączkowych listów, którymi próbowałem Cię przekonać.

I co?

Posłuchaj. Po kilku wymianach zdań, w których Ty, Joanna Mueller i ja formułowaliśmy rozmaite argumenty, 10 sierpnia zebrałem swoje przemyślenia. Napisałem tak: „Czy publikować całość? Uważam, że tak. Te – niekiedy całkiem okazyjne i ulotne – teksty niepoetyckie, czy nawet: nieliterackie, oświetlają literaturę. Z drugiej strony: skonfrontowanie z literaturą par excellencenadaje ważność tym z pozoru nieistotnym marginaliom. Zebrane razem pozwalają «dotknąć» autentycznego, żywego człowieka, który s t a j e  s i ę  pisarzem. W tym kontekście równie istotne wydają się teksty religijne nastolatka, co ideologicznie ukorzenione teksty dla młodzieży w stalinowskim «Płomyku». I w żadnym wypadku nie idzie tu o dostarczenie argumentów przeciwnikom Tadeusza Różewicza. To ów były sodalis i były partyzant z oddziałów «Warszyca» poszukiwał swojej drogi życiowej, intelektualnej, duchowej, pracował na swoją pozycję w prasie, próbował utrzymać rodzinę itd. Publikując jedynie część, nie ujrzymy Różewicza – a to, wedle mojego przekonania, cel najważniejszy”.

Rzeczywiście spieraliśmy się i wysuwaliśmy różne argumenty. Ostatecznie przeważyły dwa z nich. Po pierwsze, że istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że przez kolejne miesiące uda się nam dotrzeć do dodatkowych tekstów, a do wierszy już nie. Po drugie, że dysponujemy świetną książką poetycką, którą warto pokazać osobno, właśnie w takiej formie.  

Pamiętasz, jest taki słynny wiersz z lat 80., nosi tytuł „Przyszli żeby zobaczyć poetę”. Mnie chodziło o coś innego, trudniejszego niż sytuacja przedstawiona w tym wierszu, o coś, czego, być może, nie da się zrealizować – ażeby czytelnik, n i e  t r a c ą c  z  o c z u  p o e t y, z o b a c z y ł j e d n o c z e ś n i e: zaangażowanego religijnie nastolatka piszącego utwory konfesyjne;dwudziestodwuletniego młodzieńca wyruszającego do oddziału partyzanckiego; partyzanta AK gniotącego wszy, wrzucającego do ognia międzywojenne wydanie Króla-Ducha Słowackiego, wreszcie – wobec absurdalnych oskarżeń o kryptokomunizm ujawniony rzekomo w artykule z konspiracyjnego „Czynu Zbrojnego” (artykuł ten wydrukujemy w Tekstach odzyskanych) – opuszczającego oddział; początkującego częstochowskiego „literata” jadącego pociągiem towarowym do Krakowa na spotkanie z Przybosiem; cichego mieszkańca Domu Literatów na Krupniczej; ojca rodziny machającego piórem na prawo i lewo, by cokolwiek zarobić; ulegającego fascynacji komunizmem międzynarodowego reportera, opisującego sukcesy raczkujących „demokracji ludowych”; gliwickiego wewnętrznego emigranta; i tak dalej, i tym podobne. Zgodnie z myślą samego Różewicza, którą wypisuję z wyszperanego w prasie późnego tekstu poety: „Chciałbym ze wszystkich moich fotografii zrobić jedno zdjęcie (z tysiąca portretów – jedną twarz)”.

No, ale ostatecznie teraz mamy Wiersze odzyskane, a za rok ukażą się Teksty odzyskane. Powiedzmy, czego czytelnicy mogą się spodziewać po tej kolejnej książce.    

Przede wszystkim: wglądu w pojedynczą ludzką świadomość, która kształtuje się, doskonali, wzrasta, ulega wpływom czasu, ludzi, ideologii, a następnie wyzwala się spod części tych wpływów i dąży dalej. „Portretu wielokrotnego” jednego z najważniejszych XX-wiecznych twórców. Zbioru tekstów zaskakujących, udanych i nieudanych, pisanych na zamówienie i z najszczerszej wewnętrznej potrzeby, odbijających „rzeczywistość” oraz dających wgląd w „ludzkie wnętrze”. Słowem: fascynującej mieszaniny literatury, która trwa, i życia, które minęło.

Te dwie publikacje z „odzysku” to na pewno nie będzie finał poszukiwań. Wszystkich, którzy natrafią na inne znaleziska, w listach, notkach, a nawet dedykacjach, prosimy oczywiście o kontakt. Twórczość Różewicza to nieustająca work in progress!

Tak, liczy się każdy tekst.

Raz jeszcze dziękuję Ci za wykonaną pracę i dzisiejszą rozmowę. Ciąg dalszy nastąpi!

O AUTORACH

Artur Burszta

Redaktor naczelny wydawnictwa Biuro Literackie. Od 1996 roku dyrektor festiwalu literackiego organizowanego jako Fort Legnica, od 2004 – Port Literacki Wrocław, a od 2016 – Stacja Literatura. Autor programów telewizyjnych w TVP Kultura: Poezjem (2008–2009) i Poeci (2015) oraz filmu Dorzecze Różewicza (2011). Inicjator krajowych i zagranicznych projektów, z których najbardziej znane to: Europejskie Forum Literackie, Komiks wierszem, Krytyk z uczelni, Nakręć wiersz, Nowe głosy z Europy, Piosenki na papierze, Poezja polska od nowa, Pogotowie poetyckie, Połów. Poetyckie debiuty, Szkoła z poezją, Wakacje z kulturą. Wyróżniony m.in. nagrodą Sezonu Wydawniczo-Księgarskiego IKAR za „odwagę wydawania najnowszej poezji i umiejętność docierania z nią różnymi drogami do czytelnika” oraz nagrodą Biblioteki Raczyńskich „za działalność wydawniczą i żarliwą promocję poezji”.

Przemysław Dakowicz

ur. w 1977 roku w Nowym Sączu. Poeta, eseista, krytyk literacki, historyk literatury. Doktor habilitowany nauk humanistycznych, adiunkt w Zakładzie Literatury Polskiej XX i XXI wieku Uniwersytetu Łódzkiego. Wydał siedem książek poetyckich, zebranych w tomie Nauka znikania. Wiersze i rozmowy z lat 2006–2018 (2018), cztery tomy eseistyczne, książki historycznoliterackie i krytycznoliterackie: Helikon i okolice. Notatki o poezji współczesnej (2008),„Lecz ty spomnisz, wnuku”. Recepcja Norwida w latach 1939–1956. Rzecz o ludziach, książkach i historii (2011), Obcowanie. Manifesty i eseje (2014), Poeta (bez)religijny. O twórczości Tadeusza Różewicza (2015), Lustra tradycji. Studia i szkice interpretacyjne (2018). Jeden z pomysłodawców i współredaktor serii książek Wydawnictwa Uniwersytetu Łódzkiego „Projekt: Egzystencja i Literatura”. Autor przekładów z języka czeskiego. Laureat kilku nagród literackich, m.in. Skrzydeł Dedala przyznawanych przez Bibliotekę Narodową. Strona internetowa: dakowicz.blogspot.com.

powiązania

Byliśmy wreszcie we własnym domu

wywiady / O KSIĄŻCE Artur Burszta Dariusz Sośnicki

Rozmowa Artura Burszty z Dariuszem Sośnickim towarzysząca premierze książki Po domu, wydanej w Biurze Literackim 1 listopada 2021 roku.

WIĘCEJ

Posłuchaj nowości z września 2021 roku i wydaj swoją książkę

felietony / cykle CZYTLENIKÓW Artur Burszta

55. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.

WIĘCEJ

Tadeusza Różewicza wiersze fantomowe

recenzje / ESEJE Przemysław Dakowicz

Posłowie Przemysława Dakowicza towarzyszące premierze książki Wiersze odzyskane Tadeusza Różewicza, wydanej w Biurze Literackim 4 października 2021 roku.

WIĘCEJ

Głos wolny wolność ubezpieczający

wywiady / O KSIĄŻCE Artur Burszta Bohdan Zadura

Rozmowa Artura Burszty z Bohdanem Zadurą, towarzysząca wydaniu książki Bohdana Zadury Sekcja zabójstw, która ukazała się w Biurze Literackim 16 września 2020 roku.

WIĘCEJ

Co widzi, czym żyje, co kocha i traci

wywiady / O KSIĄŻCE Artur Burszta Joanna Roszak

Rozmowa Artura Burszty z Joanną Roszak, towarzysząca wydaniu książki Tymoteusza Karpowicza Zmyślony człowiek, w opracowaniu Joanny Roszak, która ukazała się w Biurze Literackim 24 czerwca 2020 roku.

WIĘCEJ

Family Meeting: Staromiejski Dom Kultury z Warszawy

nagrania / Stacja Literatura Artur Burszta Beata Gula Sylwia Głuszak

Spotkanie z udziałem Beaty Guli, Sylwii Głuszak oraz Artura Burszty w ramach festiwalu Stacja Literatura 24.

WIĘCEJ

Samotne bohaterstwo

wywiady / O KSIĄŻCE Artur Burszta Bogusław Kierc

Rozmowa Artura Burszty z Bogusławem Kiercem, towarzysząca wydaniu książki Rafała Wojaczka Prawdziwe życie bohatera, która ukazała się w Biurze Literackim 11 maja 2020 roku.

WIĘCEJ

Ktoś naprawdę wyjątkowy

wywiady / O KSIĄŻCE Aleksandra Olszewska Artur Burszta

Rozmowa Aleksandry Olszewskiej z Arturem Bursztą, towarzysząca wydaniu książki Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego Gdyby ktoś o mnie pytał, która ukazała się w Biurze Literackim 11 marca 2020 roku.

WIĘCEJ

Family Meeting: Instytut Kultury Miejskiej z Gdańska

nagrania / Stacja Literatura Aleksandra Szymańska Artur Burszta Justyna Czechowska

Spotkanie z udziałem Justyny Czechowskiej, Aleksandry Szymańskiej oraz Artura Burszty w ramach festiwalu Stacja Literatura 24.

WIĘCEJ

Telegrafista i jego meldunki

wywiady / O KSIĄŻCE Artur Burszta Jacek Dehnel

Rozmowa Artura Burszty z Jackiem Dehnelem, towarzysząca premierze książki Najdziwniejsze, wydanej w Biurze Literackim 28 października 2019 roku.

WIĘCEJ

Nie gódź się

recenzje / IMPRESJE Artur Burszta

Szkic Artura Burszty towarzyszący wydaniu almanachu Wiersze i opowiadania doraźne 2019, który ukaże się w Biurze Literackim 4 września 2019 roku.

WIĘCEJ

Od kuchni

wywiady / O PISANIU Artur Burszta Bohdan Zadura

Zapis rozmowy Artura Burszty z Bohdanem Zadurą, opublikowanej w cyklu prezentacji najciekawszych archiwalnych tekstów z dwudziestopięciolecia festiwalu Stacja Literatura.

WIĘCEJ

Poza czasem, poza stylem

wywiady / O KSIĄŻCE Aleksandra Olszewska Artur Burszta Filip Łobodziński

Rozmowa Artura Burszty i Oli Olszewskiej z Filipem Łobodzińskim, towarzysząca wydaniu książki Patti Smith Nie gódź się, która ukazała się w Biurze Literackim 18 lutego 2019 roku.

WIĘCEJ

Kto za tym stoi

nagrania / Stacja Literatura Aleksandra Grzemska Aleksandra Olszewska Artur Burszta Dawid Mateusz Joanna Mueller Juliusz Pielichowski

Spotkanie z organizatorami festiwalu Stacja Literatura 23, w którym udział wzięli Damian Banasz, Artur Burszta, Mateusz Grzegorzewski, Aleksandra Grzemska, Polina Justowa, Dawid Mateusz, Mina, Joanna Mueller, Aleksandra Olszewska, Tomasz Piechnik, Juliusz Pielichowski, Magdalena Rigamonti i Maksymilian Rigamonti.

WIĘCEJ

Mordercze rozmowy

wywiady / O KSIĄŻCE Artur Burszta Marta Podgórnik

Rozmowa Artura Burszty z Martą Podgórnik, towarzysząca wydaniu książki Mordercze ballady, która ukazała się w Biurze Literackim 7 stycznia 2019 roku.

WIĘCEJ

O tym, jak „zadziała się” wspólnota

wywiady / O PISANIU Aleksandra Grzemska Aleksandra Olszewska Artur Burszta Dawid Mateusz Joanna Mueller Juliusz Pielichowski

Dyskusja redakcji Biura Literackiego z udziałem: Aleksandry Grzemskiej, Dawida Mateusza, Joanny Mueller, Aleksandry Olszewskiej, Juliusza Pielichowskiego i Artura Burszty na temat festiwalu Stacja Literatura 23.

WIĘCEJ

Mecenat dla literatury: Maja Pflüger

wywiady / O PISANIU Artur Burszta Maja Pflüger

Rozmowa Artura Burszty z Mają Pflüger. Prezentacja w ramach cyklu „Mecenat dla literatury”.

WIĘCEJ

Mecenat dla literatury: Bagio Guerra

wywiady / O PISANIU Artur Burszta Bagio Guerra

Rozmowa Artura Burszty z Biagio Guerra. Prezentacja w ramach cyklu „Mecenat dla literatury”.

WIĘCEJ

Mecenat dla literatury: Ryan Van Winkle

wywiady / O PISANIU Artur Burszta Ryan van Winkle

Na pytania z ankiety Artura Burszty odpowiadają uczestnicy 2. Europejskiego Forum Literackiego, które pod hasłem “Mecenat dla literatury” odbędzie się 8 i 9 września w ramach Stacji Literatura 22 w Stroniu Śląskim.

WIĘCEJ

Mecenat dla literatury: Urszula Chwalba

wywiady / O PISANIU Artur Burszta Urszula Chwalba

Na pytania z ankiety Artura Burszty odpowiadają uczestnicy 2. Europejskiego Forum Literackiego, które pod hasłem “Mecenat dla literatury” odbędzie się 8 i 9 września w ramach Stacji Literatura 22 w Stroniu Śląskim.

WIĘCEJ

Nakręć wiersz z Połowu

nagrania / Z Fortu do Portu Artur Burszta Joanna Mueller

Zapis spotkania autorskiego z laureatami konkursu “Nakręć wiersz” w ramach 20. edycji festiwalu Port Literacki 2015.

WIĘCEJ

Spóźnieni śpiewacy

nagrania / Między wierszami Artur Burszta Jolanta Kowalska Maurice Blanchot Philip Larkin Raymond Roussel Ronald Firbank Wallace Stevens William Carlos Williams

Tłumacze opowiadają o książkach Żółte popołudnie Wallace’a Stevensa, Tomasz Mroczny. Szaleństwo dnia Maurice’a Blanchota oraz Dokumenty mające służyć za kanwę Raymonda Roussela. Nagranie zrealizowano podczas festiwalu Port Wrocław 2009

WIĘCEJ

Kobieta, muzyka, liryka i pies

wywiady / O KSIĄŻCE Artur Burszta Roman Honet

Rozmowa Artura Burszty z Romanem Honetem, towarzysząca premierze książki rozmowa trwa dalej, wydanej w Biurze Literackiem 8 marca 2016 roku.

WIĘCEJ

100 wierszy polskich stosownej długości

nagrania / Z Fortu do Portu Artur Burszta

Zapis spotkania “100 wierszy polskich stosownej długości” podczas festiwalu Port Literacki 2015.

WIĘCEJ

Mały literacki projekt

wywiady / O KSIĄŻCE Artur Burszta Przemysław Rojek

Rozmowa Przemysława Rojka z Arturem Bursztą, autorem wyboru wierszy w antologii 100 wierszy polskich stosownej długości, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 23 marca 2015 roku.

WIĘCEJ

Trzeci nurt

wywiady / O KSIĄŻCE Artur Burszta Jurij Andruchowycz

Rozmowa Artura Burszty z Jurijem Andruchowyczem, towarzysząca premierze książki BEgzotyczne ptaki i rośliny, wydanej w Biurze Literackim 3 marca 2007 roku.

WIĘCEJ

Różewicz: możliwość milczenia

recenzje / IMPRESJE Przemysław Dakowicz

Esej Przemysława Dakowicza towarzyszący premierze książki Wbrew sobie Tadeusza Różewicza.

WIĘCEJ

Skaczemy po górach, czyli rysowanie grubą kreską najważniejszych punktów odniesienia

debaty / ANKIETY I PODSUMOWANIA Adam Poprawa Artur Burszta Bartosz Sadulski Grzegorz Jankowicz Paweł Kaczmarski Piotr Czerniawski Przemysław Witkowski

Głosy Artura Burszty, Piotra Czerniawskiego, Grzegorza Jankowicza, Pawła Kaczmarskiego, Adama Poprawy, Bartosza Sadulskiego i Przemysława Witkowskiego w debacie “Barbarzyńcy czy nie? Dwadzieścia lat po ‘przełomie'”.

WIĘCEJ

Kryptoreklama korespondencyjnego kursu szybkiego czytania

wywiady / O KSIĄŻCE Artur Burszta Krzysztof Jaworski

Rozmowa Artura Burszty z Krzysztofem Jaworskim, towarzysząca premierze książki Dusze monet, wydanej w Biurze Literackim 29 stycznia 2007 roku.

WIĘCEJ

Zgodnie z rytmem obcego świata

wywiady / O KSIĄŻCE Artur Burszta Bartłomiej Majzel

Rozmowa Artura Burszty z Bartłomiejem Majzlem, towarzysząca premierze książki Biała Afryka, wydanej w Biurze Literackim 16 stycznia 2006 roku.

WIĘCEJ

Apetyt na Karpowicza

wywiady / O KSIĄŻCE Artur Burszta Mirosław Spychalski

Rozmowa Artura Burszty z Mirosławem Spychalskim, towarzysząca premierze książki Mówi Karpowicz, wydanej w Biurze Literackim 11 listopada 2005 roku.

WIĘCEJ

Nieprzyzwoite skupienie na sobie

wywiady / O KSIĄŻCE Agnieszka Wolny-Hamkało Artur Burszta

Rozmowa Artura Burszty z Agnieszką Wolny-Hamkało, towarzysząca premierze książki Ani mi się śni, wydanej w Biurze Literackim 19 października 2005 roku.

WIĘCEJ

Cały ten świat oranżady

wywiady / O KSIĄŻCE Artur Burszta Jerzy Jarniewicz

Rozmowa Artura Burszty z Jerzym Jarniewiczem, towarzysząca premierze książki Oranżada, wydanej w Biurze Literackim 28 września 2005 roku.

WIĘCEJ

O „młodości poetyckiej”

recenzje / KOMENTARZE Tadeusz Różewicz

Autorski komentarz Tadeusza Różewicza towarzyszący premierze jego książki Wiersze odzyskane, wydanej w Biurze Literackim 4 października 2021 roku.

WIĘCEJ

Tadeusza Różewicza wiersze fantomowe

recenzje / ESEJE Przemysław Dakowicz

Posłowie Przemysława Dakowicza towarzyszące premierze książki Wiersze odzyskane Tadeusza Różewicza, wydanej w Biurze Literackim 4 października 2021 roku.

WIĘCEJ

Wiersze odzyskane

utwory / zapowiedzi książek Tadeusz Różewicz

Fragmenty zapowiadające książkę Wiersze odzyskane Tadeusza Różewicza, która ukaże się w Biurze Literackim 4 października 2021 roku.

WIĘCEJ

Setka albo The Best Of Biuro Literackie

recenzje / ESEJE Kamil Nolbert

Recenzja Kamila Nolberta z antologii 100 wierszy polskich stosownej długości, która ukazała się w czasopiśmie „Topos”.

WIĘCEJ

Poetów album szkolny

recenzje / ESEJE Sylwia Sekret

Recenzja Sylwii Sekret z antologii 100 wierszy polskich stosownej długości w wyborze Artura Burszty, która ukazała się na stronie Lubimyczytać.pl.

WIĘCEJ

100 wierszy polskich stosownej długości

recenzje / ESEJE Przemysław Koniuszy

Recenzja Przemysława Koniuszego z antologii 100 wierszy polskich stosownej długości, która ukazała się 5 czerwca 2015 roku na stronie Biblioteka Młodego Człowieka.

WIĘCEJ

100 WIERSZY POLSKICH STOSOWNEJ DŁUGOŚCI. POCZĄTKI (mashup)

recenzje / KOMENTARZE Maciej Robert

Autorski komentarz do wiersza Macieja Roberta będącego poetycką wariacją na temat antologii 100 wierszy polskich stosownej długości w wyborze Artura Burszty, która ukazała się 23 marca 2015 roku nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ

Artur Burszta biegnie na setkę, czyli 100 wierszy polskich stosownej długości

recenzje / IMPRESJE Marcin Jurzysta

Esej Marcina Jurzysty towarzyszący premierze książki 100 wierszy polskich stosownej długości w wyborze Artura Burszty, która ukazała się 23 marca 2015 roku nakładem Biura Literackiego.

WIĘCEJ