recenzje / ESEJE

Osiemnaście tysięcy znaków

Jakub Skurtys

Recenzja Jakuba Skurtysa, towarzysząca premierze almanachu Połów. Poetyckie debiuty 2017, który ukazał się w Biurze Literackim 13 sierpnia 2018 roku.

Okladka__Poetyckie_debiuty_2017__pierwsza Biuro Literackie kup książkę na poezjem.pl

Tyle zdołałem napisać o nowym Połowie. Będę okrutny i w pierwszych słowach przyznam, że poprzedni mnie znudził. Z trudem przypominam sobie autorów tamtego wyboru, nie kojarzę żadnej konkretnej dykcji, dzięki której można by zapamiętać wiersze. Z jednej strony wydawało się, że dobór redaktorów zapewnia ciekawe możliwości. Kacper Bartczak to mistrz intelektualnego, organicznego i formalnego poezjowania, a ponadto kreatywny badacz, Marta Podgórnik doskonale rozpoznaje konwencje i świetnie nimi operuje, a Tadeusz Dąbrowski, cóż, pisze w ważnej, niedającej się zapełnić dziurze po XX-wiecznej metafizyce. Ale z tego wybornego tria wyszła średnia książka, zapewne przez brak wybijających się, młodych poetów. Z tym połowem jest już chyba inaczej. Przede wszystkim do Marty Podgórnik dołączyli Joanna Mueller (znana dobrze z innych działań redakcyjnych BL, antologii i samych połowów) oraz Marcin Sendecki, który chyba nie do końca zrozumiał konwencję krytycznego komentarza do wierszy. Zamiast proponować interpretacyjne tropy, spisał minimalistyczne noty, ale i to ma swój urok, bo nie poddaje się modzie na puste przechwałki.

Autorzy z tegorocznego Połowu (bo nie wypada używać określeń przyszli debiutanci, wyłowieni czy aspirujący poeci wobec ludzi, którzy cieszą się już sporym uznaniem w młodoliterackim życiu) również dopisali. Zastanawiam się, jaką obrać poetykę, czy próbować systematyzować, czy, jak w zeszłym roku Karol Maliszewski, każdemu z nich oddać kilka zdań? Tak byłoby zapewne sprawiedliwie, ale też najbardziej chaotycznie, a przecież kilka rzeczy nam ten zbiór mówi jako całość. Zacznijmy zatem od wyborów i nazwisk. Joanna Mueller postawiła na Macieja Konarskiego (wyczekiwany powrót po latach do poetyckiego życia), Patryka Kosendę (docenionego już autora, a przecież i redaktora „Stonera Polskiego”) oraz Jana Rojewskiego, enfant – że tak powiem – terrible „Polityki”. Sendecki wspomagał w wyborach Pawła Bienia, Paulinę Pidzik, Przemka Suchaneckiego (znowu ten „Stoner”!) i Katarzynę Szwedę. U Podgórnik zaś prezentują się: Nina Manel (serce anegdot z samego centrum krakowskiego życia literackiego), Krzysztof Schodowski (znany ilustrator poezji i świetny grafik, który z niejednego pieca jadł) oraz Grzegorz Smoliński (najbardziej dla mnie tajemniczy z tego grona).

Co o tych wszystkich zestawach napisać? Że są zupełnie inne, to na pewno. Że są gotowe na całą książkę? Niektóre z nich z pewnością, nie wszystkie. Że połowa składu jest z Krakowa i reprezentuje – mniej lub bardziej – tamtejsze kółko znajomych Dawida Mateusza (choć wówczas, w chwili wybierania, nie było jeszcze ani kółkiem, ani nawet znajomych)? Dwaj autorzy przyznają się do Wrocławia, trzej do Warszawy, więc cały „Połów” zdominowały właściwie trzy duże miasta. Chociaż dostajemy wiersze lokalne i wiejskie lub antymiejskie (Szweda, Pidzik), małomiasteczkowe, to jednak ta centralizacja może trochę niepokoić. Z drugiej strony jest też znakiem obserwowanego od mniej więcej dwóch lat zjawiska: ożywienia młodopoetyckiego życia i powrotów do pisania autorów, którzy mogliby mieć na koncie już kilka książek (vide Agata Jabłońska czy sam Dawid Mateusz).

Jeszcze jedna uwaga, o redaktorach, choć to przecież nie ich antologia. Podgórnik pierwsze pół noty pisze o sobie, więc jej teksty są sążniste, ale też empatyczne. Joanna Mueller stara się robić naukowe wycieczki, ale ma też naturalną zdolność do stwarzania nośnych metafor, dobrze ustawiających czytelnika wobec wierszy. Sendecki pisze z kolei lakonicznie, jakby do końca nie wierzył w anonsowanych poetów. Wszystkich odprawia od brzegu i przewiduje ich rychłe odnalezienie drogi, na której stawiają wszak pierwsze kroki. Może to po prostu niechęć do wielkich słów, do pompowania balonów, które mogłyby autorom młodej poezji zaszkodzić. Więcej dowiemy się o Suchaneckim czy Pidzik z „Kontentu” (nr 1, nr 5), gdzie ich pojedyncze wiersze zostały ciekawie skomentowane. O Manel pisał Andrzej Frączysty (nr 1), o Kosendzie Rafał Gawin (świetny, wyczerpujący szkic w numerze 3) oraz Natalia Toporowska (nr 5), o Szwedzie zaś Agnieszka Wolny-Hamkało (nr 4, też kawał dobrej roboty). Nie są to zatem poeci anonimowi, nieopisani, nieczytani. Nie wzięli się znikąd, nie pojawili się nagle, a ich ponad roczna obecność po Pracowni Poetyckiej w Stroniu Śląskim przyniosła widoczne efekty.

Po tych kilku słowach ogólnej refleksji kilka słów refleksji szczegółowej. Tom otwiera mocno metafizyczny zestaw Pawła Bienia (roczniki dziewięćdziesiąte): wiersze zaobserwowane, notujące spostrzeżenia, ale w taki sposób, że natychmiast stają sie one obiektywnymi zapisami uniezwyklonej, podszytej tajemnym sensem rzeczywistości. Jeśli jakiś ruch przyszłoby wyróżnić z tych niebywale statycznych, ułożonych wierszy, byłby to ruch podziału, oddzielania kropką zestrojów akcentowych, tak że poszczególne słowa zatracają zdolność do tworzenia narracji i przechodzą w dziedzinę ontologicznych kategorii. „Symbol ma przewagę nad rzeczywistością” to puenta, w której ironicznie zawiera się obiektywizująca maniera Bienia: z jednej strony uważna obserwacja w stylu Marlewa, z drugiej ciężar, kanciastość frazy i metafizyczna wzniosłość codziennych gestów, które się usamodzielniły i zatraciły naturalność. Poezja Bienia jest usztywniona, na razie trudno stwierdzić, czy celowo, programowo, czy wynika to raczej z nieumiejętności rozluźnienia języka. Zobaczymy.

Od Bienia pałeczkę przejmuje Maciej Konarski (roczniki osiemdziesiąte). Wrocławski poeta lubi powołać się czasem na Giorgio Agambena, więc – w przeciwieństwie do świetnej skądinąd anarchitektonicznej metafory z komentarza Joanny Mueller – zaproponuję jedno z pojęć włoskiego filozofa: urządzenie. Myślę o wierszach Konarskiego jako mikromaszynach ontologicznych, taśmach przesyłowych, których efektem jest ukształtowana lub zdekomponowana forma czytelnika. Częściej chodzi o tę drugą, bo Konarski tropi zdolność języka do wymykania się sensowi, do opuszczania przygotowanych zawczasu nisz. Tak jak włoski filozof bada etymologiczne styki dyskursów, momenty historycznych przesunięć, gdy pojęcia uwalniały się ze swoich słowników i zmieniały w nowe prawa, tak Konarski wykonuje ruch odwrotny: uruchamia wiele rejestrów na raz, wiele różnorakich dyskursów, które wzajemnie użyczają sobie mocy formowania. Podobnie jak u Bienia, tak i tu ironia oraz luz są pojęciami obcymi, niemile widzianymi. Gra o poezję to gra na serio, o wysoką stawkę, o metafizykę form życia. Konarski jest przy tym mocno abstrakcyjny, chociaż pisze o ciałach i powierzchniach, o konstrukcjach i materiałach, to uprowadza sensy, chociaż adresuje wiersz do jakiegoś lirycznego, kobiecego na ogół „ty”, bardziej skupia się na efektownym preparowaniu języka, wykorzystywaniu przerzutni, paronomazji lub gryzących się zestrojów. Nie wiem, czy więcej zawdzięczają te wiersze Górze (Anarchitektura wnętrz), czy Bartczakowi (Pora karmienia, Obserwacja uczestnicząca), czy to matematyka dokonuje w nich abordażu na wrażliwą, poetycką emocjonalność, czy przeciwnie: poetyckie z gruntu przetworzenie prowadzi do kubistycznej degeneracji wzorów i perspektyw. To gęsta, intelektualna lektura, warta poświęconego jej czasu, ale też balansująca na granicy konkursowego przeszarżowania i czasem nazbyt efekciarska.

Po tych dwóch zestawach mamy wymaginacje: rozliczenia Patryka Kosendy (ur. ’93) i tu już wchodzimy w zupełnie inny, chaotyczny rejestr, w dziką i puchnącą frazę, zmieszanie gatunków i programową konfrontację z rozszczelnioną jaźnią. Powiedzmy, że podzielimy umownie propozycje z Połowu dwiema liniami: neomodernizmu i postmodernizmu. Bień to typowy neomodernista, studiuje kadry w czerni i bieli, estetyzując związane z nimi znaczenia, jak Paweł Pawlikowski w swoich filmach. Tymczasem Konarski i Kosenda to dwie różne twarze postmodernizmu: jedna jeszcze w duchu Lyotardowskiej wzniosłości, druga w chaosie immersji w wirtualne światy. Konarski wchłania rejestry i stawia na ich zderzenia, ale robi to zupełnie inaczej niż Kosenda. Ten pierwszy ma cel, jakim jest praca wiersza nad warunkami podmiotowości. Drugi pożera i wypluwa w wielkim transie, w którym popkultura, kultura wysoka i internetowa pasta składają się na hiperaktywne bycie konsumenta komunikatów. Trudno nazwać strategię Kosendy poszukiwaniem sensu, raczej jego celowym gubieniem, wykorzystywaniem zerwań na łączach. Ta patologiczna wszystkożerność, która drwi ze stabilnych połączeń (widać tu, jak zdanie przesuwa się od maniery Sosnowskiego w kierunku transgresji w stylu Rybickiego), to świadoma już propozycja przedefiniowania komunikacji literackiej.

Z gruntu postmodernistyczna jest też Nina Manel, tak właśnie anonsowana przez Martę Podgórnik, która – o nieba, jak dobrze! – zdecydowała się napisać komentarz nie o cielesnej i intymnej topice wierszy Manel, lecz o ich erudy(k)cyjnym naddatku. Pierwszym skojarzeniem również tutaj jest Sosnowski: nie rytmem zdania jak u Konarskiego, nie sposobem wprowadzania i przetwarzania intertekstów oraz zapożyczeń z obcych języków jak u Kosendy, ale stosunkiem do postaci lub pojęć, wykorzystywanych jako katachrezy. Piętnaście wdzięcznych wersów dla ślicznej Jean Harlow to tytuł jakby zdarty z tego momentu naszej liryki, gdy Sosnowski wydawał Taxi, a Pasewicz debiutancką Dolną Wildę. Skłonność Manel do studiowania pokazowości, ekspozycji oraz sztuczności pozycji i ról społecznych bardziej nawet kojarzy się z tym drugim autorem. Trochę tu autotematyzmu, trochę somatyczności, ale raczej z formalistycznym wyczuciem „chwytu”, niż skłonnością do lirycznego monologu: „Ile wewnątrz serca jest ciemnego mięśnia? / Ile grudek ziemi wypełni oskrzela?”; „Zostały mi wyspy, nie w głowie, lecz wewnątrz,/ zostały mi czujne Wyspy Langerhansa”; „Lecz, biała twarzyczko, czy się umiesz sprzedać?”. Te wiersze potrafią się sprzedać. Szkoda tylko anonsowanego na stronach BL cyklu Kopców, z których w zestawie ostał się Kopiec Chmielnickiego. Na wszelki wypadek nie będę zapeszał i nie napiszę, że będzie z tego tomik na nagrodę (z czego zapewne powoli cieszy się wydawca).

Do opcji (neo)modernistycznej niewątpliwie należą za to kolejne wybory: Paulina Pidzik i Krzysztof Schodowski (roczniki osiemdziesiąte). Ta pierwsza podąża w ślady Małgorzaty Lebdy, wykorzystując topikę lasu jako metaforę zarówno żywej, cierpiącej przyrody, jak i intymnego wnętrza, które uzewnętrznia się w procesie dojrzewania podmiotu. W tych wierszach każdy gest zmienia się w symbol, ale inaczej niż u Bienia. Nie są to wystudiowane kadry filmowe, obserwacje przechodzące w stany. Raczej ucieleśnione, odczuwane intymnie gesty, dotyk, który autorka próbuje ubrać w obrazy. Dlatego też cierpienie i metaforyka otwierającej się rany, inaczej niż u Lebdy, nie jest znakiem wszechobecnej przemocy, a raczej szansą dotknięcia istoty rzeczy, powiedzmy: cierpienia intersubiektywnego. Namacalność i wsobność tych wierszy oraz skłonność podmiotu do tworzenia wewnętrznych światów bywają wzniosłe, ale nie ckliwe.

Ze Schodowskim mam problem największy. „Faktycznie, trzeba być papierowym co prawda, ale kozakiem” – anonsuje Podgórnik autora, próbując obronić pewien charakterystyczny, wysokomodernistyczny patos. Podoba mi się erotyzm tych wierszy, może nawet homoerotyzm, nie podoba się za to ich wystudiowany, artystowski z gruntu charakter. Próby ubrania każdego doznania w bogatą, niestety znaną i zgraną metaforykę, sprawiają, że sam status podmiotu staje się wątpliwy w malarskim atelier autora. Wypowiada się on zza masek (np. van Gogha), chce być bardziej archaiczny i bardziej galant, niż to wypada we współczesnym wierszu. „[O]łtarz wypełniony// przesterowanym smutkiem” to bagaż, który obowiązkowo bierzemy na plecy, podejmując tę podróż, a wolałbym jednak w lekturze poezji nie dbać o bagaż.

Janek Rojewski (znowu roczniki dziewięćdziesiąte) to zupełnie osobna próba wiersza zaangażowanego, ale nie w formalistyczne eksperymenty na linii język–krytyka mechanizmów społecznych (Góra, Ryba, Bartczak) ani tym bardziej w poezję wieców i tematów z pierwszych stron gazet (Kapela, Dymińska). Raczej w odzyskiwanie realizmu i momentalności wiersza (Kopyt, Bąk), w którym „ja” zderza się z politycznie przesyconą rzeczywistością (jak u Mateusza czy Jurczaka). Jego zestaw „ikonoklazm” spaja refleksja nad zbiorową pamięcią i sposobami konstruowania społecznych przedstawień. Przeciwstawiając im siebie – aktywny, dojrzewający podmiot, który również na sobie dokonuje testów owej rzeczywistości – uprawia coś w rodzaju poetyckiej socjologii społecznego imaginarium. Robi to za pomocą kontrastów metrycznych, opozycyjnych płaszczyzn widzenia, zderzania planów czasowych (znaczące „teraz” z tytułów, wywołujące wiersz jak wywołuje się skrypt w programie komputerowym) czy powracających pytań retorycznych. Jest w tym jakiś urok pierwszej awangardy w jej społecznie intensywnych momentach: „te obrazy też rozpierdoliłem z rozpędu// bo pokochałem przypadek/ to co niezapisane na żadnej karcie ni dysku pamięci/ bo mogłem się przewracać jak ci do których nie chciałem być podobny/ bo mogłem przecież lecieć przez Inne Kraje jak pocisk” („Teraz niszczę święte obrazy”). Czekam na więcej, już bez otoczki Bildungsroman.

Grzegorz Smoliński (ur. ’91 ) to z jednej strony erotyki, z drugiej procedury, najbliżej mu więc na naszej poetyckiej mapie do tego, co swego czasu zaproponował Maciej Taranek. Nie bawią mnie zabawy w akrostychy, bo pojawia się pytanie, co dalej, gdy już cały zestaw wierszy ułoży się w słowo „Miłośććć”? Będzie kolejne słowo czy raczej kolejne „ć”, jakby komputer uległ zawieszeniu i mógł już tylko wydawać irytujący dźwięk? Ale Smoliński pisze sprawnie, choć znowu raczej na serio. Jest u niego sporo miejsca na eksperyment, na myślenie o wierszu jako konstrukcji, a języku jako materiale, tworzywie. Techniczny, konstruktywistyczny żargon tych tekstów ciekawie układa się w próbach wypowiedzenia rzeczy intymnych: nie dopuszcza do zbędnej czułości i koncentruje się na autotelicznych funkcjach języka. Tutaj też wypada poczekać na resztę, na to, co wyjdzie z połączenia Bartczaka z Tarankiem, powagi konstruktywizmu z rozterkami pragnącego „ja”. Łatwo ten pomysł przeszarżować i z oryginalności popaść w manieryzm, miejmy więc nadzieję, że Smolińskiemu uda się pozostać poetycko wiarygodnym.

Dwóm ostatnim wyborom znowu bliżej do (neo)modernizmu, w jego przeciwstawnych trybach: minimalistycznym i mitotwórczym. U Przemka Suchaneckiego (ur. ’92) najciekawsze jest niepoddawanie się rozlewnej frazie, uprawienie językowego dryfu z zaciągniętym hamulcem ręcznym, ze świadomością, że wiersz/język może się w każdym momencie posypać, zająknąć, a tym samym nie jest zdolny do długich, niekończących się przebiegów i melancholijnych zdań. Pisanie wybrakowaną frazą, zatrzymywanie się na przyimkach, stawia czytającego w stan gotowości, zmusza do śledzenia momentów (nad)wrażliwych, czystej, lirycznej ekspresji, w której język traktuje się jak równorzędną istotę. To nie jest poezja pewna siebie, jak w przypadku Smolińskiego czy Rojewskiego. Suchanecki jeszcze nie wie, nie orzeka, nie panuje nad językiem, ale z tej niewiedzy i niepewności tworzy osobną dykcję, specyficzną i szczególnie wartą zapamiętania. Z jednej strony rozprawia się tu o metafizyce, biblijno-apokryficzny ton ustanawia podmiot, a zarazem mieli go i poddaje presji, z drugiej myśli się z zupełnie innego porządku religijnego, afirmuje przepływ, oddaje transowym wizjom. Suchanecki mógłby najbardziej pasować swojemu redaktorowi, a jednak wydaje się, że wyślizguje się Sendeckiemu, jest wycyzelowany, obcy, intelektualno-wizyjny na sposób, którego autor Parceli nie dopuszcza. To nie jest jeszcze materiał na całą książkę, ale gdy już będzie (za rok, za kilka lat), złoży się z tego zapewne najciekawsza propozycja poetycka całej antologii.

Jakby dla zupełnego przeciwstawienia antologię domyka – również wybrana przez Sendeckiego – Katarzyna Szweda (ur. ’90), zapraszając czytelników do wiejskiej gawędy, do poezji narracyjnej, w baśń i język, który snuje się monotonnie, od czasu do czasu wypowiadając zaklęcia. Na pierwszy rzut oka jest to zestaw najbardziej kompletny, właściwie gotowy. Ale zastanawiam się, czy rzeczywiście chciałbym przeczytać taką książkę, pozostać w niej na trzydzieści wierszy? To jednak trochę nie moja dykcja, za mało się tu osiąga, za dużo czaruje i celebruje, ale nie wątpię, że i te wiersze znajdą wydawcę, czytelników, a może nawet spore uznanie. Ani mit, ani kobiecość nie są w nich bezrefleksyjnymi kategoriami (zwłaszcza że owe ballady snuje maska – głos męski, w typie tragicznego kochanka), a pod całą celebrą jest i nostalgia, i życie.

Biuro prezentuje dziesięcioro autorów i autorek, wszystkich z roczników osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, co wskazywałoby, że ostatni trzydziestolatkowie szukają jeszcze swojego miejsca. Coraz wyraźniej możemy jednak mówić o pewnej wymianie pokoleniowej, której jaskółką był długo Tomek Bąk, a do którego dołączył potem Radek Jurczak. Kilka zestawów zapowiada zupełnie osobne, gotowe już dykcje, kilka jest w fazie poszukiwań, które zapewne złożą się na dobre książki. Zerkam na potrzeby podsumowania w poprzednie antologie, od momentu, gdy Biuro przestało wydawać osobne arkusze. Z pierwszych książek właściwie każdy autor doczekał się potem tomu, wielu było nominowanych do nagród i głośno dyskutowanych. Ostatnie dwa połowy (2015 i 2016) to wciąż antologie oczekiwania, choć na finiszu jest już Michał Domagalski (Poza sezonem). Ten nowy porównałbym z rokiem 2013, gdy BL reprezentowali Dawid Mateusz, Michał Pranke, Rafał Rutkowski i Kasper Pfeifer, a może nawet tym najlepszym, z 2011 roku (Brewiński, Taranek, Fetlińska, Żabnicka, Jakuć, Sinkowski). Nieodmienną cechą połowowych antologii jest tworzona przez nie historia najnowszej poezji – nie straconych szans, a pierwszych oznak wiosny, o mniej więcej dwa–trzy lata wyprzedzających realny ruch w krytycznoliterackim i poetyckim życiu. Połów 2017 z nawiązką spełni tę funkcję, ale warto też do niego zajrzeć ot tak, po garść dobrych wierszy.

O AUTORZE

Jakub_Skurtys_-_foto
Jakub Skurtys

Ur. 1989, mieszka we Wrocławiu, doktorant na Wydziale Filologicznym UWr, krytyk; pisze głównie o poezji; interesuje się historią awangardy, studiami nad codziennością oraz związkami literatury i ekonomii. Członek redakcji "Przerzutni".

powiązania

03_RECENZJE__Jakub SKURTYS__Że sensem bycia jest troska

Że sensem bycia jest troska

recenzje / ESEJE Jakub Skurtys

Recenzja Jakuba Skurtysa książki Dni powszednie i święta Julii Szychowiak, wydanej w Biurze Literackim 15 października 2018 roku.

WIĘCEJ
03_RECENZJE__Jakub_SKURTYS_Kinkyway

Kinkyway

recenzje / ESEJE Jakub Skurtys

Recenzja Jakuba Skurtysa towarzysząca premierze książki Sankcje Jerzego Jarniewicza, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 30 kwietnia 2018 roku.

WIĘCEJ
03_RECENZJE__Jakub SKURTUS__Chiazm, czyli przepaść

Chiazm, czyli przepaść

recenzje / ESEJE Jakub Skurtys

Recenzja Jakuba Skurtysa książki Raport wojenny Agaty Jabłońskiej, wydanej nakładem Biura Literackiego 20 listopada 2017 roku.

WIĘCEJ
05.01_RECENZJE_Jakub SKURTYS__Radość filatelisty

Radość filatelisty

recenzje / ESEJE Jakub Skurtys

Recenzja Jakuba Skurtysa książki Historie ważne i nieważne w przekładzie Bohdana Zadury, wydanej nakładem Biura Literackiego 26 maja 2011 roku, a w wersji elektronicznej 13 listopada 2017 roku.

WIĘCEJ
06_RECENZJE__Jakub SKURTYS__I wszystkie długi zostaną spłacone

I wszystkie długi zostaną spłacone

recenzje / ESEJE Jakub Skurtys

Recenzja Jakuba Skurtysa książki Trawers Andrzeja Sosnowskiego, wydanej w Biurze Literackim w wersji papierowej 6 marca 2017 roku, a w wersji elektronicznej 31 lipca 2017 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE__Jakub_SKURTYS__Stronami-mitu,-stronami-zgrzytu-(4LP-box-set)

Stronami mitu, stronami zgrzytu (4LP box set)

recenzje / ESEJE Jakub Skurtys

Recenzja Jakuba Skurtysa towarzysząca premierze książki Wybieganie z raju (2006-2012) Tomasza Pułki, wydanej w Biurze Literackim 10 lipca 2017 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE__Jakub_SKURTYS__Ja,-stróż-latarnik

Ja, stróż latarnik

recenzje / ESEJE Jakub Skurtys

Recenzja Jakuba Skurtysa z książki Stacja wieży ciśnień Dawida Mateusza, wydanej w Biurze Literackim w wersji papierowej 26 lipca 2016 roku, a w wersji elektronicznej 17 lipca 2017 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_Abc-ABC

Zmęczony burz szaleństwem

recenzje / ESEJE Jakub Skurtys

Recenzja Jakuba Skurtysa z książki Jarzmo Przemysława Owczarka, wydanej w Biurze Literackim 29 maja 2017 roku.

WIĘCEJ
WYWIADY_sosnowski

Gazowana cykuta

wywiady / O KSIĄŻCE Jakub Skurtys Piotr Jemioło

Rozmowa Piotra Jemioły z Jakubem Skurtysem, towarzysząca premierze książki Trawers Andrzeja Sosnowskiego, wydanej w Biurze Literackim 6 marca 2017 roku.

WIĘCEJ
RECENZJE_lesmian

Czarna magia

recenzje / ESEJE Jakub Skurtys

Recenzja Jakuba Skurtysa z książki Z tamtej strony ciszy Bolesława Leśmiana w wyborze Jacka Gutorowa, wydanej 8 listopada 2012 roku w Biurze Literackim.

WIĘCEJ
WYWIADY_konopnicka

Gdy „na wzruszenia jest wymiar ogólny i ścisły”

wywiady / O KSIĄŻCE Jakub Skurtys Piotr Matywiecki

Rozmowa Jakuba Skurtysa z Piotrem Matywieckim.

WIĘCEJ
RECENZJE_janiak_jaskladnia

Ja-składnia

recenzje / ESEJE Jakub Skurtys

Szkic Jakuba Skurtysa o poezji Kamili Janiak. Prezentacja w ramach cyklu tekstów zapowiadających antologię Zebrało się śliny. Nowe głosy z Polski, która ukaże się w Biurze Literackim.

WIĘCEJ
WYWIADY_domagala_jakuc

Duchy Miasta są mi przychylne

wywiady / Jakub Skurtys Szymon Domagała-Jakuć

Rozmowa Jakuba Skurtysa z Szymonem Domagałą-Jakuciem. Prezentacja w ramach cyklu tekstów zapowiadających antologię Zebrało się śliny. Nowe głosy z Polski, która ukaże się w Biurze Literackim.

WIĘCEJ
WYWIADY_Dawid_Mateusz

Kąt zaangażowania

wywiady / O PISANIU Dawid Mateusz Jakub Skurtys

Rozmowa Jakuba Skurtysa z Dawidem Mateuszem. Prezentacja w ramach cyklu tekstów zapowiadających antologię Zebrało się śliny. Nowe głosy z Polski, która ukaże się w Biurze Literackim.

WIĘCEJ
DEBATY_O-forme-czyli-wszystko

O formę, czyli wszystko

debaty / ANKIETY I PODSUMOWANIA Jakub Skurtys

Głos Jakuba Skurtysa w debacie „Formy zaangażowania”, towarzyszącej premierze antologii Zebrało się śliny, która ukaże się niebawem w Biurze Literackim.

WIĘCEJ
RECENZJA_Bohdan_Zadura_Zmartwychwstanie-ptaszka

Daj mi tam, gdzie mnie jeszcze nie było

recenzje / IMPRESJE Jakub Skurtys

Esej Jakuba Skurtysa towarzyszący premierze książki Zmartwychwstanie ptaszka Bohdana Zadury.

WIĘCEJ
WYWIADY_Bohdan_Zadura_Nocne-zycie

"To się tylko tak mówi", czyli Nocne życie Bohdana Zadury

recenzje / ESEJE Jakub Skurtys

Recenzja Jakuba Skurtysa z książki Nocne życie Bohdana Zadury.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Zlotniejacy-swiat

Gdy "na wzruszenia jest wymiar ogólny i ścisły"

wywiady / O KSIĄŻCE Jakub Skurtys Piotr Matywiecki

Z Piotrem Matywieckim o książce Złotniejący świat Marii Konopnickiej rozmawia Jakub Skurtys.

WIĘCEJ
KSIAZKI_poems

"Wild water kingdom timex show / jaki dziwny letargiczny trans"

recenzje / ESEJE Jakub Skurtys

Recenzja Jakuba Skurtysa z książki poems Andrzeja Sosnowskiego.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Sajgon

Proces marginalizacji, spychania i odpychania Inności

wywiady / O KSIĄŻCE Jakub Skurtys Mateusz Kotwica

Z Jakubem Skurtysem o książce Sajgon rozmawia Mateusz Kotwica.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Swiat-nie-scalony

Poezja nie jest już liryką

wywiady / O KSIĄŻCE Jakub Skurtys Kacper Bartczak Paweł Kaczmarski

Z Kacprem Bartczakiem o książce Świat nie scalony. Estetyka, poetyka, pragmatyzm rozmawiają Paweł Kaczmarski i Jakub Skurtys.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Swiat-nie-scalony_1

"I to jest jakieś otwarcie na przyszłość" – Kacpra Bartczaka wstęp do poetyki pragmatystycznej

recenzje / ESEJE Jakub Skurtys

Recenzja Jakuba Skurtysa z książki Świat nie scalony Kacpra Bartczaka.

WIĘCEJ
RECENZJE_Poezja_odwiecznych

Poezja od-wiecznych przestrzeni. Cztery przymiarki do szkicu o Piotrze Matywieckim

recenzje / IMPRESJE Jakub Skurtys

Recenzja Jakuba Skurtysa z książki Zdarte okładki (1965-2009) Piotra Matywieckiego, wydanej w Biurze Literackim 14 września 2009 roku.

WIĘCEJ
KSIAZKI_Zdarte-okladki

Nieskończenie długi poemat poza słowami

wywiady / O KSIĄŻCE Jakub Skurtys Piotr Matywiecki

Z Piotrem Matywieckim o książce Zdarte okładki rozmawia Jakub Skurtys.

WIĘCEJ
01_WYWIADY__Zuzanna SALA_Łukasz ŻUREK__

Nowa Faza*

wywiady / O KSIĄŻCE Jakub Nowacki Zuzanna Sala

Rozmowa Zuzanny Sali z Jakubem Nowackim na temat almanachu Połów. Poetyckie debiuty 2017, który ukazał się w Biurze Literackim 13 sierpnia 2018 roku.

WIĘCEJ
02_WYWIADY__Kasia SZEWDA__Nierozerwalny element krajobrazu

Nierozerwalny element krajobrazu

wywiady / O PISANIU Katarzyna Szweda Maciej Konarski

Maciej Konarski rozmawia z Katarzyną Szwedą, laureatką 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
05_RECENZJE__Marcin_SENDECKI__Ballady z pogranicza

Ballady z pogranicza

recenzje / IMPRESJE Marcin Sendecki

Impresja Marcina Sendeckiego na temat zestawu wierszy Pogranicza Katarzyny Szwedy, laureatki 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
02_WYWIADY__Przemysław SUCHANECKI__Więcej szperania

Więcej szperania

wywiady / O PISANIU Jan Rojewski Przemysław Suchanecki

Jan Rojewski rozmawia z Przemysławem Suchaneckim, laureatem 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
05_RECENZJE__Marcin SENDECKI__Wtrącenie

Wtrącenie

recenzje / IMPRESJE Marcin Sendecki

Impresja Marcina Sendeckiego na temat zestawu wierszy Wtracenie Przemysława Suchaneckiego, laureata 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
02_WYWIADY__Grzegorz SMOLIŃSKI__Żeby wiersz był bryłą (którą i tak będzie jako wiersz)

Żeby wiersz był bryłą (którą i tak będzie jako wiersz)

wywiady / O PISANIU Grzegorz Smoliński Nina Manel

Nina Manel rozmawia z Grzegorzem Smolińskim, laureatem 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
05_RECENZJE_Marta PODGÓRNIK__Koncept longplej

Koncept longplej

recenzje / IMPRESJE Marta Podgórnik

Impresja Marty Podgórnik na temat zestawu wierszy Przestrzenie resztkowe Grzegorza Smolińskiego, laureata 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
06_RECENZJE__Grzegorz SMOLIŃSKI__Kontynuacja się zgubi

Kontynuacja się zgubi

recenzje / KOMENTARZE Grzegorz Smoliński

Autorski komentarz Grzegorza Smolińskiego, laureata 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
02_WYWIADY__Krzysztof SCHODOWSKI__(podchodzenie)

(podchodzenie)

wywiady / O PISANIU Krzysztof Schodowski Paulina Pidzik

Rozmowa Pauliny Pidzik z Krzysztofem Schodowskim, laureatem 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
05_RECENZJE_Marta PODGÓRNIK__Chciałbym żebyś miał ślad

Chciałbym żebyś miał ślad (*)

recenzje / IMPRESJE Marta Podgórnik

Impresja Marty Podgórnik na temat zestawu wierszy Birnam Krzysztofa Schodowskiego, laureata 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
02_WYWIADY__Janek ROJEWSKI__Pytania, które mnie frapują

Pytania, które mnie frapują

wywiady / O PISANIU Jan Rojewski Katarzyna Szweda

Rozmowa Kasi Szwedy z Janem Rojewskim, laureatem 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
05_RECENZJE__Joanna MUELLER__Na pohybel obrazom – o wierszach Jana Rojewskiego

Na pohybel obrazom – o wierszach Jana Rojewskiego

recenzje / IMPRESJE

Impresja Joanny Mueller na temat zestawu wierszy Święte obrazy Jana Rojewskiego, laureata 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
06_RECENZJE__Janek ROJEWSKI__Pierwsi ludzie mieszkali w dolinie

Pierwsi ludzie mieszkali w dolinie

recenzje / KOMENTARZE Jan Rojewski

Autorski komentarz Jana Rojewskiego, laureata 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
02_WYWIADY__Paulina PIDZIK__Wejście w las

Wejście w las

wywiady / O PISANIU Patryk Kosenda Paulina Pidzik

Rozmowa Patryka Kosendy z Pauliną Pidzik, laureatką 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
05_RECENZJE__Marcin SENDECKI__Usilność

Usilność

recenzje / IMPRESJE Marcin Sendecki

Impresja Marcina Sendeckiego na temat zestawu wierszy Prawo lasu Pauliny Pidzik, laureatki 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
02_WYWIADY__Patryk KOSENDA__Zaangażowanie we własne dukanie

Zaangażowanie we własne dukanie

wywiady / O PISANIU Grzegorz Smoliński Patryk Kosenda

Rozmowa Grzegorza Smolińskiego z Patrykiem Kosendą, laureatem 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
05_RECENZJE__Joanna MUELLER__Ogród o rozwidlających się skojarzeniach, czyli jak nie rymuje Kosenda

Ogród o rozwidlających się skojarzeniach, czyli jak nie rymuje Kosenda

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Impresja Joanny Mueller na temat zestawu wierszy Z analogowych remisji Lucjusza Blancjusza Patryka Kosendy, laureata 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
02_WYWIADY__Maciej KONARSKI__Posłuchaj, to o tobie

Posłuchaj, to o tobie

wywiady / O PISANIU Maciej Konarski Przemysław Suchanecki

Rozmowa Przemysława Suchaneckiego z Maciejem Konarskim, laureatem 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
05_RECENZJE_Joanna_MUELLER__Wersy jak mansjony. O anarchitektonicznej poezji Macieja Konarskiego

Wersy jak mansjony. O anarchitektonicznej poezji Macieja Konarskiego

recenzje / IMPRESJE Joanna Mueller

Impresja Joanny Mueller na temat zestawu wierszy Poza geometrią Macieja Konarskiego, laureata 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
06_RECENZJE__Maciej KONARSKI__Dla zrozumienia istoty laktacji

Dla zrozumienia istoty laktacji

recenzje / KOMENTARZE Maciej Konarski

Autorski komentarz Macieja Konarskiego, laureata 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
02_WYWIADY_Nina_MANEL__Słowa zostaną żyjącym

Słowa zostaną żyjącym

wywiady / O PISANIU Nina Manel Paweł Bień

Rozmowa Pawła Bienia z Niną Manel, laureatką 12. edycji „Połowu”

WIĘCEJ
05_RECENZJE_Marta PODGÓRNIK__Stan czuwania

Stan czuwania

recenzje / IMPRESJE Marta Podgórnik

Impresja Marty Podgórnik na temat zestawu wierszy Niech żyją wszyskie układy sensoryczne Niny Manel, laureatki 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
02_WYWIADY__Paweł BIEŃ__Żeby został jakiś obmyślony kształt

Żeby został jakiś obmyślony kształt

wywiady / O PISANIU Krzysztof Schodowski Paweł Bień

Rozmowa Krzysztofa Schodowskiego z Pawłem Bieniem, laureatem 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ
05_RECENZJE__Marcin SENDECKI__Pierwszy_krok

Pierwszy krok

recenzje / IMPRESJE Marcin Sendecki

Impresja Marcina Sendeckiego na temat zestawu wierszy Święto ofiarowania Pawła Bienia, laureata 12. edycji „Połowu”.

WIĘCEJ