Strona A, strona B nr 129: Pisz, wydawaj, twórz świat książek
felietony / cykle CZYTLENIKÓW Artur Burszta129. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
WięcejRozmowa Artura Burszty z Péterem Nádasem, towarzysząca premierze książki Historie równoległe: Nieme imperium w przekładzie Elżbiety Sobolewskiej, wydanej w Biurze Literackim 15 grudnia 2025 roku.
Biuro Literackie
kup książkę na poezjem.pl
Artur Burszta: Pracował Pan nad Historiami równoległymi niemal dwie dekady, a jest to projekt, który dziś przypomina raczej kontynent niż powieść. Pierwszy tom, Nieme imperium, kończy się w chwili, gdy czytelnik ma raczej poczucie przekroczenia progu niż domknięcia historii, a sama narracja od początku odmawia linearności, układając się w sieć napięć i przecięć. Czym jest dla Pana ten pierwszy tom w ramach całości – bramą, mapą, laboratorium?
Péter Nádas: Pracowałem nad tą książką przez osiemnaście lat. Nie pisałem jej jednak w porządku chronologicznym, rozdział po rozdziale, tak jak będzie można ją teraz czytać po polsku w trzech tomach, lecz zacząłem od końca. Jakkolwiek szaleńczo to brzmi, najpierw napisałem ostatni rozdział trzeciego tomu, potem rozdział przedostatni. Planowałem pisać wstecz. Ten szalony plan porzuciłem jednak po ukończeniu przedostatniego rozdziału. Zrealizowałem inny, równie szalony zamysł: idąc wzdłuż poszczególnych wątków fabularnych, pozwalałem działaniom bohaterów rozrastać się „krzaczasto”, poza logiką porządku liniowego. W ten sposób mogłem stworzyć system powiązań krzyżowych – nie tylko między postaciami, lecz także między miejscami, stanami emocjonalnymi i figurami rozwoju – wraz ze stopniowym systemem mechanizmów oddziaływania. Inaczej funkcjonuje relacja bezpośrednia, inaczej relacja pośrednia, jeszcze inaczej relacja zapośredniczona. Nie mówiąc już o powiązaniach o nieznanym pochodzeniu, lecz dających się odczuć, ani o wpływach o nieznanym źródle, które pozostają niezauważone – czy wreszcie o prostym efekcie masy.
Opisuje Pan proces, w którym metoda stopniowo wymyka się intencji. Kiedy stało się jasne, że konstrukcja tej książki zaczyna prowadzić autora, a nie odwrotnie?
Stało się dla mnie jasne, że coś, co nazywamy historią świata, co mogłoby służyć jako punkt odniesienia – podobnie jak trójpodział na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, a nawet to, co uznalibyśmy za miarodajną filozofię – po prostu nie istnieje. Świat nie jest stanem, lecz przejściem. Oddziałują na nas nakładające się na siebie zbiory zjawisk i wydarzeń. To nawet nie są osoby. To jest to, co najstarsi greccy myśliciele nazywali chaosem. Chaos powstaje nie tylko z piekielnego bałaganu, lecz także z maniakalnego porządkowania. Rodzi się zarówno z bezsensownych działań, jak i z działań racjonalnych. Co więcej, obowiązywanie geometrii euklidesowej czy fizyki newtonowskiej również zależy od okoliczności. Fizyka kwantowa nie potrafi potwierdzić obliczeń Einsteina – nie dlatego, że nie istnieją grawitacja, płaszczyzna czy struktura atomowa.
Struktura samej pracy musi być inna niż struktura powieści – nie mogę po prostu iść tam, dokąd prowadzi mnie narracja. Muszę wiedzieć, dlaczego i na jakich podstawach myślę to, co myślę spontanicznie. To stało się przedmiotem mojego szaleństwa: wielką zagadką matematyczną i geometryczną – mimo że nie potrafię ani dzielić, ani mnożyć. Rozdziały, które rozrastały się „krzaczasto”, rzadko kończyłem tam, gdzie – według pierwotnego planu – powinny się domknąć. Zostawiałem je otwarte i pisałem dalej, dłużej, niż wymagała tego sama struktura. Ta zawsze stawia pytanie, z czego jest zbudowana i jakie obciążenie potrafi udźwignąć. Czy najpierw istnieje struktura myślenia, a dopiero potem samo myślenie? O moim zdaniu decyduje jego miejsce w strukturze. W tej decyzji jestem powierzchnią – ale tylko plamką w przestrzeni znacznie większej ode mnie. Jednocześnie poszczególne wątki fabularne nie mają tej samej dynamiki ani tego samego tonu, podobnie jak w obrębie jednego rozdziału różni ludzie mówią w różnych rejestrach. Jeśli chcę pozostać im wierny, nie mogę przerywać przepływu tekstu wyłącznie zgodnie z życzeniem miejsca. Musiałem utrzymać dynamikę i ton, dlatego pisałem dalej, mimo że statyka rozdziału – jego struktura – domagała się czegoś innego.
Dzięki temu nawet po latach mogę wrócić do tekstu i pisać dalej w dokładnie tym samym tonie i dynamice, w jakich go wcześniej zostawiłem. Nie chcę stracić ani jednego szczegółu czy tematu, a jednocześnie muszę widzieć całość jako całość. W ten sposób – mówiąc najprościej – pod koniec pierwszego tomu czytelnik może mieć przeczucie stylu narracji, splątania losów wyrazistych postaci oraz całej faktury powieści: jej przewidywań i spojrzeń wstecz. Może też dostrzec wyraźne nici, wzdłuż których da się śledzić dalsze komplikacje wydarzeń czekających bohaterów. Dopóki jednak czytelnik nie dotrze do ostatniego zdania trzeciego tomu, nie może o niczym rozstrzygnąć. W życiu każdego człowieka decydujące pozostaje bowiem to, co widzi z różnych punktów widzenia, co potrafi przewidzieć, jakie spotykają go niespodzianki oraz na czym i na kim się zawodzi. W tym sensie wiernie podążam za ukształtowanym modelem klasycznej narracji. Struktura całej powieści nie jest jednak tożsama z klasyczną strukturą powieściową.
Czy był moment, w którym praca nad strukturą tej powieści przestała być wyłącznie kwestią rzemiosła, a stała się pytaniem o los – także własny?
Kiedy skończyłem poprzednią książkę – Pamięć, która dzięki Elżbiecie Sobolewskiej jest dostępna również po polsku – strukturalny plan nowej powieści był już gotowy. Nie miałem jeszcze w głowie wszystkich wątków fabularnych, a to dlatego, bym mógł w trakcie pisania zaskakiwać samego siebie. W pracy pisarskiej, obok wyobraźni, trzeba bowiem podtrzymywać możliwość przypadku. Trzeba zostawić miejsce na spontaniczną decyzję i nieoczekiwane działanie. W tamtym momencie było też jasne, że będę mógł realizować opracowany plan struktury tylko wtedy, gdy zmienię swoją metodę pracy – porzucę myślenie chronologiczne i powrócę do myślenia asocjacyjnego. Patrzeć nie tylko z perspektywy elementarnych cząstek, lecz także z perspektywy całości.
Dokładnie 15 kwietnia 1985 roku, około południa, wtedy, kiedy skończyłem pracę nad Pamięcią, po ostatnim zdaniu zapisałem sobie na dole strony datę. Nie wiem dlaczego. Potem tylko patrzyłem. To była wstrząsająca chwila. Pracowałem nad tą książką jedenaście lat. Być może była to środa. Przez jedenaście lat, każdego dnia, od siódmej lub ósmej rano do trzeciej po południu. Wszystkie liczby były zawarte w tej dacie: dzień, miesiąc – jakby wszystko wydarzyło się naraz, z typowym uczuciem déjà vu. Wcześniej zajmowałem się numerologią, podobnie jak wieloma innymi rzeczami, które w danym momencie wydawały się niezbędne do mojej pracy, ale do ezoteryki naprawdę nie mam skłonności. Jestem zwolennikiem realizmu. A jednak, gdy tylko zapisałem tę datę, przed oczami stanęły mi wszystkie liczby związane z samobójstwem mojego ojca: 15 kwietnia 1958 roku.
W książce wykorzystywałem wprawdzie motywy autobiograficzne, ale nie pisałem o sobie. Okoliczności samobójstwa mojego ojca przejąłem jako surowiec do jednego z ostatnich rozdziałów Pamięci, ponieważ nic bardziej skandalicznego i brutalnego nie potrafiłbym wymyślić, ale ta wieloletnia praca nie dotyczyła mojego ojca. Nawet nie dotyczyła mnie. Jak to się mówi po francusku: l’absence d’ego. Chodziło o epokę, o innych, poruszających serce ludzi oraz o tę naprawdę różnorodnie funkcjonującą tożsamość, która różne osoby – doraźnie lub na zawsze – łączy w miłości albo w nienawiści. O pewne rozumienie losu, a właściwie o jego warianty. O zmienność postrzegania losu.
Liczby tych dwóch dat jednak ujęły w ramy ponad dziesięcioletniej pracy, zbiegły się ze sobą. Samobójstwo dotknęło mojej pracy. Boże, co to znaczy. Zapewne nic – ponieważ także zjawiska pozbawione znaczenia mają ogromną wagę. Wszystko to, co postrzegam, lecz czego nie biorę pod uwagę, ma znaczenie. Jeszcze większe znaczenie ma jednak to, czego – ze względu na swoją sytuację – nie dostrzegam, a co mimo to dociera do mnie swoim oddziaływaniem, czasem boleśnie mnie uderzając. I wtedy stało się jasne, że w tym wyjątkowym dniu nie doszedłem do końca niczego – że muszę zacząć wszystko od nowa. Cały rytuał pisania powieści. Naprawdę nie ma już sensu pisać powieści o zamkniętej strukturze. Co najwyżej miałoby to sens handlowy. Okrągłe opowieści lepiej się sprzedają. Problem w tym, że nie znam początku. Nie ma więc sensu zamykać. Nie ma sensu kończyć.
Tak potoczyły się losy europejskiej powieści: mocne początki i zdecydowane zakończenia obramowują okrągłe opowieści. Nie wynika z tego jednak, że los człowieka rzeczywiście przebiega tak, jak kształtuje go tradycja powieściowa. W rzeczywistości wyrywa go ona z całości. Z jakiej całości – tego do końca nie wiemy.
Pewnego razu młody mężczyzna, który wcześniej dużo czytał, powiedział mi, że przez długi czas dawał się zwodzić powieściom. Teraz czyta już tylko książki naukowe, powieści nie. Tymczasem ja muszę zobaczyć, jak układa się struktura wariantów losu w ich jednoczesnej wielości. Muszę w powieści dostrzegać rzeczy, które nie zostały zapisane słowami. Już podczas pracy nad poprzednimi książkami zrozumiałem, że za pomocą znaczącego milczenia – milczenia o czymś lub o kimś – można temat tak okrążyć, by nie padło ani jedno słowo.
Życie ludzkie nie zaczyna się wraz z narodzinami, jeśli w ogóle ma początek, i nie kończy się wraz ze śmiercią. Ale nie dlatego, że wierzymy lub nie wierzymy w zmartwychwstanie czy reinkarnację, lecz dokładnie odwrotnie. Wierzymy w zmartwychwstanie i reinkarnację, ponieważ przynosimy ze sobą wraz z genami, wraz z narodzinami, coś, czym sami nie jesteśmy. Jesteśmy wpleceni w wieczność. Nasze elementy składowe są tożsame z elementami wszechświata, a mimo to nie wiemy na przykład, w jaki sposób na tę planetę trafiła taka ilość wody, z której – z oceanu – powstały nasze ciała. A jeśli tak jest, a fizycznie i chemicznie tak właśnie jest, to muszę wydobyć powieść spod autokratycznego systemu przyczynowości. Muszę dać miejsce i formę także temu, czego nie wiem.
Z pewnością istnieją rzeczy, których przyczyna daje się nazwać, a konsekwencje są do przewidzenia, ale nie można tego powiedzieć o wszystkich zjawiskach. Nie chodzi więc o to, by pozostawić otwarte zakończenie opowieści, lecz by od początku pomyśleć i konsekwentnie realizować strukturę otwartą. Sprawdzić, jakie inne systemy powiązań, formy oddziaływania i wzajemnych wpływów – poza związkami przyczynowo-skutkowymi czy celowościowymi – podtrzymują i kształtują ludzkie społeczeństwa oraz życie jednostki.
Mówi Pan o świecie, w którym los nie układa się w ciąg przyczyn i skutków, lecz istnieje jako jednoczesność wielu wariantów, często niewidocznych z perspektywy pojedynczego życia. W tytule pojawia się „równoległość”, ale w samej książce nie chodzi o proste zestawienie kilku historii. To raczej struktura świata: losy, które się nie przecinają, a jednak zmieniają sobie nawzajem trajektorie; zdarzenia z jednego miejsca, które po wielu latach rezonują w innym, czasem poza świadomością bohaterów. Czy myślał Pan o tej „równoległości” przede wszystkim jako o opisie ludzkiego istnienia w XX wieku – sposobie, w jaki współistnieją życiorysy osób, które jednak nic o sobie nie wiedzą – czy raczej od początku była to kategoria kompozycyjna, narzędzie do rozmontowania klasycznej, przyczynowo-skutkowej powieści?
Równoległości to trajektorie, które w zasadzie nie stykają się ze sobą. Nie twierdziłbym jednak, że nie oddziałują na siebie choćby samą swoją masą. Równoległość odnosi się nie tylko do przestrzeni, lecz także do czasu – co w teorii oznacza, że czasu nie ma. Do przyciągania nie wystarczy, by się spotykały, do odpychania nie wystarczy, by się od siebie odchylały. Przestrzeń wygina się wraz z nimi, na litość boską! Ich czasowość kończy się tylko w tym, co skończone – nie w nieskończoności. Równoległości mają znaczenie co najwyżej jako prawda geometryczna. Używam ich jako metafory losu. W mojej powieści pisałem przede wszystkim o ludziach, którzy się nie znają, mylą się co do siebie albo są przekonani, że się znają. Ale niezależnie od tego, czy się znają, czy nie, poruszają się równolegle.
Największym podobieństwem jest płeć – a zarazem największą różnicą. Kobiety i mężczyźni. Co w jednym elemencie jest powtarzalne, a co nowe – ściślej mówiąc: w jednym wariancie. Co jest wariacją czego i jakie ma to znaczenie. Jestem podobny do mojej matki i ojca, ale nie jestem z nimi tożsamy. W środowisku, w którym się urodziłem i dorastałem, pewne rzeczy robi się tak albo inaczej. Nie wynika z tego jednak w sposób konieczny, że ja postąpię tak samo. W czym podążam za innymi, w czym się od nich różnię, w czym się od nich odchylam, jak z nimi koliduję, dokąd skręcam – i tak dalej.
Myślę w moim języku ojczystym, ale pytanie brzmi: jak go używam – czyli jak myślę o czymś, co wcale nie istnieje w jednym jedynym języku świata. Jak myślę w innych językach. Albo jak myślę o doświadczeniach sprzed pojawienia się języka lub wykraczających poza język. A potem trzeba jeszcze zbadać system przenikania się: zasady działania wpływu i oddziaływania w skali mikro i makro. Żadna powieść nie oddaje pełnego obrazu struktury losu; wyobrażenie o losie zawsze ma swoje ślepe punkty. Ale każda powieść, która jest czymś wartościowym, wydaje się podobna do wyobrażenia losu – i dlatego nie musi się wiązać z jedną określoną koncepcją losu.
Jeśli więc „równoległość” jest u Pana przede wszystkim metaforą losu, a nie zasadą porządkowania fabuły, to interesujące staje się pytanie o moment, w którym ta abstrakcyjna struktura znajduje swój pierwszy, konkretny punkt zaczepienia. Pierwszy tom otwiera scena z Berlina 1989 roku: śnieg, znalezione ciało, młody mężczyzna, którego spojrzenie uruchamia całą sieć późniejszych asocjacji, retrospekcji, możliwych powiązań. To wejście jest bardzo filmowe, a jednocześnie mocno metafizyczne: ciało na granicy epok, w mieście, które właśnie odzyskuje swoje przecięte dotąd linie. Czy ta scena była obrazem inicjującym całe Historie równoległe – punktem, od którego „rozrosła się” powieść – czy też pojawiła się później, gdy potrzebny był sposób wprowadzenia czytelnika w strukturę, która była już wówczas ukształtowana?
Historie równoległe zacząłem pisać latem 1985 roku, ale po siedmiu latach – znów 15 kwietnia o wpół do dziewiątej wieczorem – zmarłem w łóżku szpitalnym w Budapeszcie, co na pewien czas przerwało pracę. Lekarze potrzebowali trzech i pół minuty, by mnie reanimować. Byli bardzo zadowoleni z tego wielkiego sukcesu. Trzy i pół minuty wystarczyły, by moje komórki mózgowe nie obumarły, a jednocześnie było to doświadczenie nieskończoności i bezgraniczności – czegoś, o czym mamy pojęcie, posiadamy religijne wyobrażenia, ale czego nie potrafimy sobie naprawdę wyobrazić ani za tym podążyć, ponieważ żyjemy pełnią naszego skończonego życia. Na przykład umieramy.
Powrót z nieskończoności do skończoności wcale nie jest dobry. Minęło kilka miesięcy, zanim znów zacząłem pracować. Musiałem na nowo przyzwyczaić się do tej skończoności, którą dzielimy z innymi. Wtedy stało się jasne, w jaki sposób trzeba przekształcić powieść – nadać jej takie znaczenie, a może lepiej powiedzieć: taki motyw, który odnosi się do nieskończoności. O nieskończoności, o której wiem z pewnością więcej niż czytelnik, ale sam również nie wiem wszystkiego. Dlatego wraz z detektywem i jednym z bohaterów mojej powieści, aby odkryć prawdę, wytrwale zmierzamy w kierunku nicości.
Moglibyśmy odkryć prawdę – jeśli w ogóle istnieje – i musimy ją odkryć, a jednak nie jesteśmy w stanie tego zrobić. Jako detektywi moglibyśmy zakochać się w świadku morderstwa, w tym nieco naiwnym studencie, żeby lepiej zrozumieć sytuację, ale się nie zakochujemy. Być może świadek morderstwa jest mordercą. Być może to przez niego zginęła ofiara. Popadamy w obłęd – we własny obłęd. Człowiek czuje, że jeszcze centymetr i dotrze do prawdy, ale przeznaczenie go pochłania. Choć i to budzi ciekawość. Nic nie ciekawi bardziej niż to, co dzieje się ze skończonością, kiedy dochodzi do swojej granicy.
To doświadczenie graniczne, a zarazem konieczność przełożenia go na formę, prowadzi do pytania o samą technikę pisania. W Niemym imperium uderza niezwykła gęstość świata: ogrom postaci, powracających motywów, powiązań, których czytelnik jeszcze nie rozumie, a które odsłonią się dopiero w kolejnych tomach. Jak pracował Pan nad tą wieloogniskową narracją na poziomie rzemiosła – czy przydatne były notatniki, mapy relacji, warianty scen, czy raczej pozwalał Pan, by struktura wyłaniała się organicznie, bez z góry ustalonego systemu?
Żyłem wśród ogromnej ilości notatek: ciągłego notowania, porównywania danych, rysunków, obliczeń statystycznych. Nieustannie to wszystko porządkowałem, sortowałem, rozkładałem i grupowałem na biurkach oraz półkach. Chciałem mieć wszystko pod ręką w każdej chwili. Nie chciałem niczego zapomnieć. Otaczała mnie masa zaznaczonych i opatrzonych adnotacjami książek, albumów, wycinków, zdjęć i fotokopii. W międzyczasie przez rok akademicki byłem stypendystą w berlińskim Wissenschaftskolleg, co wiązało się z przywilejem, że bibliotekarze dostarczali mi na biurko w ciągu czterdziestu ośmiu godzin każdą potrzebną książkę lub druk. Moja głowa stała się czymś w rodzaju wysokowydajnego systemu komputerowego wypełnionego danymi. Wiedziałem, po co i gdzie sięgnąć, gdzie leży która kartka. Pojemność mózgu jest znacznie większa niż ta, którą wykorzystuje pojedynczy człowiek, a jednak napięcie bywało czasem ogromne. Albo po prostu nie przychodziło mi do głowy to, czego w danej chwili potrzebowałem. Na szczęście człowiek żyje w stanie ciągłego zapominania, a nie wyłącznie w stanie ciągłej pamięci.
Ta logika pracy – między nadmiarem a zapominaniem – znajduje swój odpowiednik w samej strukturze powieści. Gdy czyta się Nieme imperium – a szerzej całe Historie równoległe – łatwo popaść w pesymizm: tyle przemocy, tyle milczenia, tyle niewypowiedzianych historii. A jednak z tej niezwykle gęstej, niemal przeciążonej struktury świata wyłaniają się momenty czułości, współodczuwania, pragnienia bliskości – nawet w scenach najciemniejszych. Czy literatura pozostaje dla Pana miejscem, w którym można myśleć o człowieku inaczej niż wyłącznie jako o ofierze mechanizmów historii?
Ze „świętej” dwoistości optymizmu i pesymizmu można bez wahania zrezygnować na rzecz realizmu. Pojęcie pesymizmu jest bowiem jedną z najdotkliwszych kar, jakie nowoczesność wymierza rzeczywistości. Kto nie wierzy w przyszłość, która ma być zawsze piękniejsza i bogatsza od wczoraj, zostaje napiętnowany i wykluczony ze społeczeństwa. A to sprawa niezwykle poważna. Człowiek jest zwierzęciem stadnym, niezdolnym do samodzielnego życia. To, czego nie potrafimy rozwiązać dzisiaj, jutro – jak się zakłada – rozwiążą inni. Nie wolno tracić wiary. Dla nas, Europejczyków, czas przyszły jest ważniejszy niż jakikolwiek konflikt teraźniejszości. Człowiek podporządkowuje sobie naturę. Już to zrobił. Wczoraj prowadził wojnę, dziś zawiera pokój. Zabija tyrana. Kto nie bierze udziału w tej zbiorowej walce o przyszłość, zostaje wykluczony. Staje się człowiekiem upadłym. Odwracają się od niego z obrzydzeniem. Modernizm jest bowiem także epoką społeczeństwa sukcesu. Sukces przestaje być wyborem – staje się zobowiązaniem.
Dlatego napisałem odę do melancholii. Bez depresji – a wyłącznie dzięki ludziom nieustannie gotowym do działania – każde społeczeństwo ludzkie i cała planeta dawno już uległyby zniszczeniu. Za obowiązkiem optymizmu stoi porażka teologów scholastycznych. Byli zmuszeni rozstrzygać swoje spory na stosie: jeden podpalał, drugi płonął. Melancholia jest formą myślenia. Wieczna gotowość do działania oraz nieustanny jego przymus są ciężką chorobą. Do dziś nie wiemy, gdzie i w jaki sposób umieścić zło w porządku opatrzności. Miłość, pragnienie miłości, pragnienie wolności oraz wola wolności – a więc cały mechanizm zachowania gatunku – są znacznie silniejsze niż przemoc, wojny i wszelkie formy despotyzmu, za którymi stoją przetrwanie oraz akumulacja dóbr, czyli instynkt utrzymania się przy życiu. Tym, co piszę i mówię, twierdzę, że instynkt zachowania gatunku jest silniejszy nawet od instynktu przetrwania.
Ten realizm prowadzi Pana w Niemym imperium również ku doświadczeniom granicznym. Są w tej książce sceny skrajne, także erotyczne, których wielu autorów po prostu by nie napisało – nie z lęku przed cenzurą, lecz przed własnym wstydem albo reakcją czytelników. Czy miał Pan dla siebie jakąś wewnętrzną „etykę”, która wyznaczała granicę zapisu?
W życiu ssaków istnieją rozległe szare strefy: to, co pojedyncze zwierzę robi, i to, czego nie robi. W przypadku człowieka nie potrafię pomyśleć o żadnym zachowaniu, które nie miałoby biofizycznego lub biospołecznego zakorzenienia. W każdym z nas tkwi gwóźdź – w każdym nieco inaczej. Wszyscy ludzie są zdolni do serii złych lub dobrych czynów przekraczających wszelką wyobraźnię. Nie jesteśmy w stanie z góry przewidzieć, kto, w czym i jak daleko się posunie. Z perspektywy czasu zawsze jednak okazuje się, że nawet te skrajne czyny pozostają w granicach fizjologicznej realności. Jak mógłbym ominąć radykalne przekroczenia granic – takie, których sam nie popełniłem i które nie wydarzyły się nawet w moich koszmarach? Musiałbym ominąć Majdanek, Sobibór, Kołymę, Auschwitz. Zrobiłem dokładnie odwrotnie. Tajemnym rdzeniem tej powieści – jej chaosem – są właśnie te nazwy miejsc. To one nadają jej rytm i każdy oddech.
Na tym tle erotyka jawi się jako doświadczenie całkowicie odmienne.
Erotyka jest faktycznie czymś zupełnie innym. Zachowanie gatunku często bywa mylone z podtrzymywaniem życia, lecz czynności erotyczne – niezależnie od tego, co wydarza się między dwojgiem ludzi – z punktu widzenia refleksyjności lokują się całkowicie poza obszarem przemocy, gromadzenia dóbr czy aktów samowoli. Gdy ktoś z chciwości zabija innego człowieka lub zwierzę, uruchamia się jednocześnie wiele warstw refleksji świadomości. Z kolei połączenie dwóch ludzkich ciał w miłości wygasza zdolność do refleksji. Ciało drugiego człowieka staje się powierzchnią refleksji dla mojej indywidualnej świadomości. W naturze nie istnieje żadna inna sytuacja, w której zachodziłoby coś podobnego. A ponieważ jest to doświadczenie wzajemne, nie potrafię go sobie przypomnieć. Skoro nie daje się go przywołać, nie można go również nazwać. Naprawdę interesujące staje się to dopiero wówczas, gdy zakochani próbują opowiedzieć sobie nawzajem, co się z nimi wydarzyło. To, co się wydarzyło, nie posiada języka indywidualnego. Bez powierzchni refleksyjnej nie ma pamięci ani wspólnego języka.
Język publicznej rozmowy o zjednoczeniu miłosnym jest językiem prawniczym, klinicznym, obscenicznym albo pornograficznym. Żaden z nich nie trafia jednak w istotę tego doświadczenia. Również przyjaciółki i przyjaciele mówią o tym chaotycznie: jąkają się, śmieją, jakby chodziło o żart albo jakby sam akt mówienia był żartem. Nie potrafią opowiedzieć sobie tej historii, choć każde zbliżenie ma swoją historię – tyle że jest to historia wspólna, historia dwojga ludzi. Nieprzyjemny, nieudany akt seksualny ma w swojej wzajemności jeszcze bardziej przebiegłą, jeszcze bardziej wyrafinowaną historię. Bohaterowie – podobnie jak przyjaciółki czy kochankowie – nie potrafią nazwać swoich narządów płciowych ani stref erogennych. I nie dlatego, że są wstydliwi – wstyd nie ma tu nic do rzeczy. Dzieje się tak dlatego, że słowa używane do ich nazwania nie mają odpowiednika w doświadczeniu wzajemności. Właśnie dlatego język ten przechyla się w stronę obsceniczności albo pornografii. Święta jest bowiem wzajemność, nie zaś odwzajemnienie.
W Niemym imperium tam, gdzie język zawodzi albo okazuje się niemożliwy, coraz większą rolę zaczyna odgrywać milczenie: milczenie rodzinne, polityczne, erotyczne, milczenie traumy. Czy miał Pan poczucie, że w kulturze Europy Środkowej – na Węgrzech, w Niemczech, ale też szerzej – milczenie jest nie tylko barierą komunikacji, lecz wręcz sposobem dziedziczenia przemocy?
Od czasów Freuda wiemy, jaką funkcję i jakie znaczenie mają powtórzenia oraz powtarzalność w psychicznym funkcjonowaniu jednostki. Teoria nerwicy opiera się na empirycznym doświadczeniu przymusowego powtarzania: ktoś bez przerwy poprawia włosy, wygładza bluzkę w talii, podciąga krawat. Od czasów Junga wiemy także, że powtórzenia i powtarzalność nie działają wyłącznie w świadomości jednostki – poprzez rytuały, mitologie i religie zyskują ogromną siłę w zbiorowej pamięci oraz w zbiorowej nieświadomości. Jako istoty ludzkie pamiętamy bowiem również rzeczy, które wykraczają poza zakres naszych osobistych doświadczeń.
W Historiach równoległych ta logika powtórzeń i odbić przenosi się na poziom losów i narracji. Jednym z najbardziej poruszających wymiarów powieści jest to, jak losy bohaterów odbijają się od siebie, niekiedy nawet o tym „nie wiedząc”. Czy taka konstrukcja była dla Pana próbą uchwycenia fundamentalnego doświadczenia: że nasze życie formują również historie, które wydarzyły się „obok nas”, poza naszym polem widzenia?
Moim zdaniem nie ma w tym nic eksperymentalnego, to po prostu doświadczenie. Moją historię piszą nie tylko ludzie, których znam, ale przede wszystkim ci, których nie znam, a zwłaszcza ci, o których nie wiem. I nie istnieje taka możliwość, żeby wszystko to nie oddziaływało na mnie jednocześnie – w tym samym czasie i w tym samym miejscu.
Skoro – jak Pan mówi – historie nie dzieją się osobno, a to, co nas formuje, często pozostaje poza polem świadomości, w polskim doświadczeniu właśnie ciało bywa miejscem, w którym zapisuje się to, czego nie wolno wypowiedzieć. Czytając Pana powieść, miałem wrażenie, że w tej części Europy ciało staje się ostatnim, rozpaczliwym świadkiem historii. Czy taka diagnoza byłaby dla Pana przesadą?
Nie jest to przesada, lecz trafna i ścisła obserwacja. W tych obszarach geograficznych, gdzie – na mocy porozumienia jałtańskiego – funkcjonowanie modernistycznego kapitalizmu pozostało nieprzerwane, nie dostrzegano i nadal nie dostrzega się bezpośredniego związku między wydarzeniem a ciałem.
Gdy depresję „pokonuje się” antydepresantami, wśród najbardziej skutecznych menedżerów pojawia się jej funkcjonalny odpowiednik: brain storming – imperatyw nieustannej aktywności. W ten sposób powstaje społeczeństwo dysymulacji, charakterystyczne dla obszarów, w których ciągłość modernistycznego kapitalizmu nie została przerwana. Nasze doświadczenie środkowoeuropejskie to natomiast doświadczenie społeczeństwa symulacji. Ale niezależnie od tego, czy jednostki ukrywają swoje stany, czy je odgrywają, poza ciałem jednostki nie istnieje ani natura, ani historia.
Dla wielu czytelników Historie równoległe są książką graniczną: jedni mówią o arcydziele, inni o „monstrum”, którego nie da się udźwignąć. Stworzył Pan dzieło, które nie tyle opowiada świat, ile na nowo go montuje – poprzez gest, pamięć, dotyk, spojrzenie. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, po skończeniu trylogii i po jej lekturze w różnych językach, czy ma Pan poczucie, że literatura wciąż potrafi powiedzieć o człowieku coś, czego nie powiedzą kino, seriale, sztuki wizualne? Jeśli tak – co to jest?
Szczerze mówiąc, nie wiem. Ale nigdy nie zdarzyło mi się sięgnąć po starą albo zupełnie nową książkę i nie dowiedzieć się z niej czegoś o człowieku, czego wcześniej naprawdę nie zauważyłem – albo co wprawdzie widziałem, lecz nie przyjąłem do wiadomości, i z czego teraz nie potrafiłbym się ucieszyć jako z nowej wiedzy.
Kiedy czytamy, jesteśmy zamknięci w świecie autora i we własnej wyobraźni. A przecież sam autor także nie był sam, gdy pisał swoją książkę. Można powiedzieć, że dwie wyobraźnie krążą wokół siebie i współdziałają. To bardzo wiele znaczy, ponieważ zawierają one niezliczone ludzkie doświadczenia. A wszystko to – te doświadczenia, te wyobrażenia – swobodnie unosi się we wszechświecie.
Nasza rozmowa utwierdza mnie w przekonaniu, że literatura nie tyle porządkuje świat, ile pozwala zobaczyć go w jego splątanej, często nieprzejrzystej strukturze – tam, gdzie ciało, milczenie i los znaczą więcej niż oficjalne narracje. Dziękuję za zaufanie i za możliwość wydawania po polsku Pańskich książek. To dla mnie doświadczenie formujące: rozmowa, która nie kończy się na jednym spotkaniu, lecz powraca w kolejnych książkach i lekturach. Mam nadzieję, że będziemy mogli ją kontynuować także na żywo – nad polskim morzem, już w kwietniu.
Menadżer kultury, specjalista od polityki kulturalnej. Redaktor naczelny i właściciel Biura Literackiego. Promotor ponad sześćdziesięciu debiutów literackich i wydawca utworów m.in. Krystyny Miłobędzkiej, Tadeusza Różewicza i Rafała Wojaczka, a także Boba Dylana, Nicka Cave’a i Patti Smith. W latach 1990–1998 działacz samorządowy. W latach 1991–1992 ostatni kierownik Domu Kultury „Brylant” w Stroniu Śląskim. W latach 1993–1995 współrealizator (wraz z Berliner Festspiele) Niemiecko-Polskich Spotkań Pisarzy. Od 1996 roku dyrektor festiwalu literackiego organizowanego jako Fort Legnica, od 2004 – Port Literacki Wrocław, od 2016 – Stacja Literatura w Stroniu Śląskim, a od 2022 – TransPort Literacki w Kołobrzegu. Autor programów telewizyjnych TVP Kultura: Poezjem (2008–2009) i Poeci (2015) oraz filmu dokumentalnego Dorzecze Różewicza (2011). Pomysłodawca Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius. Współtwórca Literary Europe Live – organizacji zrzeszającej europejskie instytucje kultury i festiwale literackie. Organizator Europejskiego Forum Literackiego (2016 i 2017). Wyróżniony m.in. nagrodą Sezonu Wydawniczo-Księgarskiego IKAR za „odwagę wydawania najnowszej poezji i umiejętność docierania z nią różnymi drogami do czytelnika” oraz nagrodą Biblioteki Raczyńskich „za działalność wydawniczą i żarliwą promocję poezji”.
Ur. w 1942 roku w Budapeszcie. Węgierski pisarz, eseista, dramaturg, fotograf. Jeden z czołowych pisarzy postmodernistycznych w europejskiej literaturze. Autor powieści Egy családregény vége (1977, Koniec pewnej sagi rodzinnej), Párhuzamos történetek (2005, Historie równoległe) czy Emlékiratok könyve (1986, Pamięć), nowel opublikowanych w zbiorach A Biblia és más régi történetek (1988, Biblia i inne dawne opowieści) i Szerelem (Miłość, polskie wyd. 1998). Pisał również eseje filozoficzne, w tym Az égi és a földi szerelemről (1991, O miłości niebiańskiej i ziemskiej). Jego utwory zostały przetłumaczone na wiele europejskich i światowych języków.
129. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
128. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Agatą Puwalską, towarzysząca premierze książki Alis Ubbo Agaty Puwalskiej, wydanej w Biurze Literackim 2 grudnia 2025 roku.
Więcej
127. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
126. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Jakubem Głuszakiem i Magdaleną Kleszczewską, towarzysząca premierze książki Adrienne Rich Fenomenologia gniewu. 21 wierszy politycznych w tłumaczeniu Jakuba Głuszaka, Magdaleny Kleszczewskiej i Magdaleny Kunz, wydanej w Biurze Literackim 2 grudnia 2025 roku.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Jackiem Gutorowem, towarzysząca premierze książki Żółte popołudnie, wydanej w Biurze Literackim 4 listopada 2025 roku.
Więcej
125. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Michałem Lipszycem, towarzysząca premierze książki 46 wierszy ortonimicznych Fernando Pessoi w tłumaczeniu Michała Lipszyca, wydanej w Biurze Literackim 4 listopada 2025 roku.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Jackiem Dehnelem, towarzysząca premierze książki Wiersze chicagowskie Carla Augusta Sandburga w tłumaczeniu Jacka Dehnela, wydanej w Biurze Literackim 4 listopada 2025 roku.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Kubą Kulasą, towarzysząca premierze książki Szczęśliwa ręka, wydanej w Biurze Literackim 4 listopada 2025 roku.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Jerzym Jarniewiczem, towarzysząca premierze książki Trzy kobiety, wydanej w Biurze Literackim 6 maja 2025 roku.
Więcej
Burmistrz Dariusz Chromiec i pomysłodawca festiwalu Po Stronie Kultury 2025 Artur Burszta otwierają święto kultury, wdzięczności i solidarności w Stroniu Śląskim.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Justyną Bargielską, towarzysząca premierze książki Kubek na tsunami, wydanej w Biurze Literackim 7 października 2025 roku.
Więcej
121. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Bohdanem Zadurą, towarzysząca premierze książki Co chciałem powiedzieć Bohdana Zadury, wydanej w Biurze Literackim 9 września 2025 roku.
Więcej
Wprowadzenie do debaty „Granice literatury”.
Więcej
117. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
115. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
113. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
111. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
109. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
108. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
107. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
106. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
105. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
104. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
103. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
102. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
101. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
100. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
98. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
97. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
96. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
95. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
Wprowadzenie do debaty „Przyszłość literatury” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
94. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
93. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
92. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
90. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
87. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
86. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
84. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
Czytanie z książki Romantyczność. Współczesne ballady i romanse inspirowane twórczością Adama Mickiewicza w ramach festiwalu TransPort Literacki 27.
Więcej
Zapis całego spotkania autorskiego podczas Portu Wrocław 2009.
Więcej
82. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Jerzym Jarniewiczem, towarzysząca premierze książki Bagaż Jerzego Jarniewicza, wydanej w Biurze Literackim 6 marca 2023 roku.
Więcej
81. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
80. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
79. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
78. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
Wprowadzenie do debaty „Czy próbujesz zmienić świat swoim pisaniem?” autorstwa Artura Burszty i Grzegorza Jankowicza.
Więcej
77. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
76. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
69. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
68. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
Zapis rozmowy Artura Burszty z Hubertem Zemlerem z 67. odcinka „Strony A, strony B”.
Więcej
67. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
66. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
65. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
64. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
62. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
61. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
60. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Janem Stolarczykiem, towarzysząca premierze książki Odwrócona strefa, wydanej w Biurze Literackim 13 grudnia 2021 roku.
Więcej
59. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
58. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
57. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Dariuszem Sośnickim towarzysząca premierze książki Po domu, wydanej w Biurze Literackim 1 listopada 2021 roku.
Więcej
55. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Przemysławem Dakowiczem towarzysząca premierze książki Wiersze odzyskane, wydanej w Biurze Literackim 4 października 2021 roku.
Więcej
51. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
50. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
49. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
48. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
47. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
46. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
45. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
44. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
43. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
42. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
41. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
40. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
39. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
38. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
37. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
35. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
33. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
32. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
31. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
30. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
29. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
28. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
11. odcinek cyklu „Misje niemożliwe” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
Głos Artura Burszty w debacie „Ludzie ze Stacji”.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Bohdanem Zadurą, towarzysząca wydaniu książki Bohdana Zadury Sekcja zabójstw, która ukazała się w Biurze Literackim 16 września 2020 roku.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Joanną Roszak, towarzysząca wydaniu książki Tymoteusza Karpowicza Zmyślony człowiek, w opracowaniu Joanny Roszak, która ukazała się w Biurze Literackim 24 czerwca 2020 roku.
Więcej
Spotkanie z udziałem Beaty Guli, Sylwii Głuszak oraz Artura Burszty w ramach festiwalu Stacja Literatura 24.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Bogusławem Kiercem, towarzysząca wydaniu książki Rafała Wojaczka Prawdziwe życie bohatera, która ukazała się w Biurze Literackim 11 maja 2020 roku.
Więcej
2. odcinek cyklu „Strona A, strona B” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
Rozmowa Aleksandry Olszewskiej z Arturem Bursztą, towarzysząca wydaniu książki Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego Gdyby ktoś o mnie pytał, która ukazała się w Biurze Literackim 11 marca 2020 roku.
Więcej
Spotkanie wokół książek Kroniki ukrytej prawdy Pere’a Caldersa, Sroga zima Raymonda Queneau i Biblia i inne historie Pétera Nádasa z udziałem Anny Sawickiej, Elżbiety Sobolewskiej, Anny Wasilewskiej, Anny Kałuży i Jakuba Skurtysa w ramach festiwalu Stacja Literatura 24.
Więcej
10. odcinek cyklu „Misje niemożliwe” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
Spotkanie z udziałem Justyny Czechowskiej, Aleksandry Szymańskiej oraz Artura Burszty w ramach festiwalu Stacja Literatura 24.
Więcej
9. odcinek cyklu „Misje niemożliwe” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Jackiem Dehnelem, towarzysząca premierze książki Najdziwniejsze, wydanej w Biurze Literackim 28 października 2019 roku.
Więcej
8. odcinek cyklu „Misje niemożliwe” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
Szkic Artura Burszty towarzyszący wydaniu almanachu Wiersze i opowiadania doraźne 2019, który ukaże się w Biurze Literackim 4 września 2019 roku.
Więcej
7. odcinek cyklu „Misje niemożliwe” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
Fragment zapowiadający książkę Pétera Nádasa Biblia i inne historie, w tłumaczeniu Elżbiety Sobolewskiej, która ukaże się w Biurze Literackim 7 października 2019 roku.
Więcej
6. odcinek cyklu „Misje niemożliwe” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
Zapis rozmowy Artura Burszty z Bohdanem Zadurą, opublikowanej w cyklu prezentacji najciekawszych archiwalnych tekstów z dwudziestopięciolecia festiwalu Stacja Literatura.
Więcej
5. odcinek cyklu „Misje niemożliwe” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
5. odcinek cyklu „Misje niemożliwe” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
4. odcinek cyklu „Misje niemożliwe” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty i Oli Olszewskiej z Filipem Łobodzińskim, towarzysząca wydaniu książki Patti Smith Nie gódź się, która ukazała się w Biurze Literackim 18 lutego 2019 roku.
Więcej
3. odcinek cyklu „Misje niemożliwe” autorstwa Artura Burszty.
Więcej
2. odcinek cyklu „Misje niemożliwe”.
Więcej
Spotkanie z organizatorami festiwalu Stacja Literatura 23, w którym udział wzięli Damian Banasz, Artur Burszta, Mateusz Grzegorzewski, Aleksandra Grzemska, Polina Justowa, Dawid Mateusz, Mina, Joanna Mueller, Aleksandra Olszewska, Tomasz Piechnik, Juliusz Pielichowski, Magdalena Rigamonti i Maksymilian Rigamonti.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Martą Podgórnik, towarzysząca wydaniu książki Mordercze ballady, która ukazała się w Biurze Literackim 7 stycznia 2019 roku.
Więcej
1. odcinek cyklu „Misje niemożliwe”.
Więcej
Dyskusja redakcji Biura Literackiego z udziałem: Aleksandry Grzemskiej, Dawida Mateusza, Joanny Mueller, Aleksandry Olszewskiej, Juliusza Pielichowskiego i Artura Burszty na temat festiwalu Stacja Literatura 23.
Więcej
Komentarz Pétera Nádasa do nominacji do Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus” 2018.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Mają Pflüger. Prezentacja w ramach cyklu „Mecenat dla literatury”.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Biagio Guerra. Prezentacja w ramach cyklu „Mecenat dla literatury”.
Więcej
Wprowadzenie do debaty „Czytam naturalnie 2017”.
Więcej
Na pytania z ankiety Artura Burszty odpowiadają uczestnicy 2. Europejskiego Forum Literackiego, które pod hasłem „Mecenat dla literatury” odbędzie się 8 i 9 września w ramach Stacji Literatura 22 w Stroniu Śląskim.
Więcej
Na pytania z ankiety Artura Burszty odpowiadają uczestnicy 2. Europejskiego Forum Literackiego, które pod hasłem „Mecenat dla literatury” odbędzie się 8 i 9 września w ramach Stacji Literatura 22 w Stroniu Śląskim.
Więcej
Zapis spotkania autorskiego z laureatami konkursu „Nakręć wiersz” w ramach 20. edycji festiwalu Port Literacki 2015.
Więcej
Fragment książki Pamięć Petera Nadasa, która ukaże się w przekładzie Elżbiety Sobolewskiej w Biurze Literackim 20 marca 2017 roku.
Więcej
Tłumacze opowiadają o książkach Żółte popołudnie Wallace’a Stevensa, Tomasz Mroczny. Szaleństwo dnia Maurice’a Blanchota oraz Dokumenty mające służyć za kanwę Raymonda Roussela. Nagranie zrealizowano podczas festiwalu Port Wrocław 2009
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Romanem Honetem, towarzysząca premierze książki rozmowa trwa dalej, wydanej w Biurze Literackiem 8 marca 2016 roku.
Więcej
Zapis spotkania „100 wierszy polskich stosownej długości” podczas festiwalu Port Literacki 2015.
Więcej
Rozmowa Przemysława Rojka z Arturem Bursztą, autorem wyboru wierszy w antologii 100 wierszy polskich stosownej długości, która ukazała się nakładem Biura Literackiego 23 marca 2015 roku.
Więcej
Głos Artura Burszty w debacie „Po co nam nagrody?”.
Więcej
Wprowadzenie do debaty „10 lat Portu i Biura we Wrocławiu”.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Jurijem Andruchowyczem, towarzysząca premierze książki BEgzotyczne ptaki i rośliny, wydanej w Biurze Literackim 3 marca 2007 roku.
Więcej
Głos Artura Burszty w debacie „Być poetą dzisiaj”.
Więcej
Głosy Artura Burszty, Piotra Czerniawskiego, Grzegorza Jankowicza, Pawła Kaczmarskiego, Adama Poprawy, Bartosza Sadulskiego i Przemysława Witkowskiego w debacie „Barbarzyńcy czy nie? Dwadzieścia lat po ‘przełomie’ ”.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Krzysztofem Jaworskim, towarzysząca premierze książki Dusze monet, wydanej w Biurze Literackim 29 stycznia 2007 roku.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Bartłomiejem Majzlem, towarzysząca premierze książki Biała Afryka, wydanej w Biurze Literackim 16 stycznia 2006 roku.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Mirosławem Spychalskim, towarzysząca premierze książki Mówi Karpowicz, wydanej w Biurze Literackim 11 listopada 2005 roku.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Agnieszką Wolny-Hamkało, towarzysząca premierze książki Ani mi się śni, wydanej w Biurze Literackim 19 października 2005 roku.
Więcej
Rozmowa Artura Burszty z Jerzym Jarniewiczem, towarzysząca premierze książki Oranżada, wydanej w Biurze Literackim 28 września 2005 roku.
Więcej
Recenzja Adama Partyki towarzysząca wydaniu książki Biblia i inne historie Pétera Nádasa, w tłumaczeniu Elżbiety Sobolewskiej, która ukazała się w Biurze Literackim 7 października 2019 roku.
Więcej
Komentarz Elżbiety Sobolewskiej towarzyszący wydaniu książki Biblia i inne historie Pétera Nádasa, w tłumaczeniu Elżbiety Sobolewskiej, która ukazała się w Biurze Literackim 7 października 2019 roku.
Więcej
Recenzja Kamila Nolberta z antologii 100 wierszy polskich stosownej długości, która ukazała się w czasopiśmie „Topos”.
Więcej
Recenzja Sylwii Sekret z antologii 100 wierszy polskich stosownej długości w wyborze Artura Burszty, która ukazała się na stronie Lubimyczytać.pl.
Więcej
Recenzja Przemysława Koniuszego z antologii 100 wierszy polskich stosownej długości, która ukazała się 5 czerwca 2015 roku na stronie Biblioteka Młodego Człowieka.
Więcej
Autorski komentarz do wiersza Macieja Roberta będącego poetycką wariacją na temat antologii 100 wierszy polskich stosownej długości w wyborze Artura Burszty, która ukazała się 23 marca 2015 roku nakładem Biura Literackiego.
Więcej
Esej Marcina Jurzysty towarzyszący premierze książki 100 wierszy polskich stosownej długości w wyborze Artura Burszty, która ukazała się 23 marca 2015 roku nakładem Biura Literackiego.
Więcej